Młoda ma 5 lat, coś tam sobie czyta (szyldy, reklamy w metrze itp., czasem sobie dukała jakieś proste książki). I dzisiaj stwierdziła, ze mi poczyta, bo chora jestem. Wzięła opowiadania "Boję się" Musierowicz i zaczęła czytać. Płynnie, z pojedynczymi zacięciami przy długich wyrazach (ale je odczytywała). Wychodzi na to że czyta lepiej niż jej brat drugoklasista. I na dodatek z prawidłową intonacją

A nikt jej specjalnie tego czytania nie uczył, literki w przedszkolu poznała, sama nauczyła się je składać.