motylka34
04.04.14, 17:33
Mój mąż sie stacza, zachowuje sie coraz bardziej irracjonalnie. Dziaisj przyjechał do mnie do szpital albo na mocnym kacu albo po alkoholu. Oczywiście, kluczyki zabrałam i kazałam mu jechać wyspać się i wziąć prysznic. Widzę jak coraz bardziej popada w depresyjny stan. Może to stac sie niebezpieczne dla niego samego lub dla innych, chociażby uczestników ruchu drogowego.
Ode mnie pomocy nie przyjmie, znajomi nic nie wiedzą o jego sytuacji bo honor nie pozwala mu powiedzieć, że ma długi.
Jedyna osobą, która może mu pomóc jest jego mama. I to ja jej muszę powiedzieć bo on ją okłamuje, że jest wszystko w porządku.
Jak mam to zrobić? To znaczy wiem co muszę jej powiedzieć, ale nie wiem jak. To za poważna sprawa na rozmowę przez telefon.
Moje obawy dotyczą jej reakcji, ale jako matka wiem że chciałabym wiedzieć że moje dziecko ma kłopoty. Jak mu powie, że ja jej wszystko powiedziałam to stanę sie dla niego wrogiem numer jeden a mamy mieć razem dziecko. Jednocześnie wiem, że jego mama to jest osoba która może nim potrząsnąć zeby przestał mysleć jednotorowo, skupił się na działaniu, porozmawiał o przedłużeniu terminu spłaty pożyczki.
Dodam, że mąż oprócz tego że ma ten dług to ma ogromne poczucie obowiązku pomocy swoim rodzicom i siostrze co w obecnej sytuacji jest niemożliwe i ogromnie to go obciąża.
Dobrze zrobie, że z nią porozmawiam? Chyba będę musiała zaproponować działanie troche poza jego plecami.
Wiem, że zaraz przeczytam głosy że powinnam go sobie darować bo jest taki a nie inny. Ale nie mogę patrzeć na ten wrak człowieka a do tego to ojciec mojego dziecka. A wyjście z sytuacji wbrew pozorom wcale nie musi być niemozliwe.