Dodaj do ulubionych

postanowiłam

04.04.14, 17:33
Mój mąż sie stacza, zachowuje sie coraz bardziej irracjonalnie. Dziaisj przyjechał do mnie do szpital albo na mocnym kacu albo po alkoholu. Oczywiście, kluczyki zabrałam i kazałam mu jechać wyspać się i wziąć prysznic. Widzę jak coraz bardziej popada w depresyjny stan. Może to stac sie niebezpieczne dla niego samego lub dla innych, chociażby uczestników ruchu drogowego.
Ode mnie pomocy nie przyjmie, znajomi nic nie wiedzą o jego sytuacji bo honor nie pozwala mu powiedzieć, że ma długi.
Jedyna osobą, która może mu pomóc jest jego mama. I to ja jej muszę powiedzieć bo on ją okłamuje, że jest wszystko w porządku.
Jak mam to zrobić? To znaczy wiem co muszę jej powiedzieć, ale nie wiem jak. To za poważna sprawa na rozmowę przez telefon.
Moje obawy dotyczą jej reakcji, ale jako matka wiem że chciałabym wiedzieć że moje dziecko ma kłopoty. Jak mu powie, że ja jej wszystko powiedziałam to stanę sie dla niego wrogiem numer jeden a mamy mieć razem dziecko. Jednocześnie wiem, że jego mama to jest osoba która może nim potrząsnąć zeby przestał mysleć jednotorowo, skupił się na działaniu, porozmawiał o przedłużeniu terminu spłaty pożyczki.
Dodam, że mąż oprócz tego że ma ten dług to ma ogromne poczucie obowiązku pomocy swoim rodzicom i siostrze co w obecnej sytuacji jest niemożliwe i ogromnie to go obciąża.
Dobrze zrobie, że z nią porozmawiam? Chyba będę musiała zaproponować działanie troche poza jego plecami.
Wiem, że zaraz przeczytam głosy że powinnam go sobie darować bo jest taki a nie inny. Ale nie mogę patrzeć na ten wrak człowieka a do tego to ojciec mojego dziecka. A wyjście z sytuacji wbrew pozorom wcale nie musi być niemozliwe.
Obserwuj wątek
    • esofik Re: postanowiłam 04.04.14, 17:48
      Może uprzedź go, że chcesz o wszystkim poniformowac teściową. I albo sam to zrobi do.. konkretny termin, albo Ty.
      Z tego co rozumiem, twoj M dlug ma u mamy, tak?
      • motylka34 Re: postanowiłam 04.04.14, 17:53
        tak, u mamy.
        Jak go uprzedzę to wywołam kolejną lawinę kłótni a teraz jest bardzo spokojnie. A poza tym nie powie... Honor i duma mu nie pozwala
        • andziulec Re: postanowiłam 04.04.14, 18:02
          Do tej pory siedziałam cicho w Twoich wątkach ale po cichu kibicowałam i trzymałam kciuki. Tu się przychylę do zdania esofik. Niestety facet musi schować na chwilę dumę do kieszeniuncertain
    • motylka34 Re: postanowiłam 04.04.14, 18:07
      ze mną jest lepiejsmile cisnienie bardzo spadło, w poniedziałek będę miała zakładany szew i prawdopodobnie wypisza mnie znowu do domu.
      Wiem, że powinien schowac dumę i honor do kieszeni ale jest na to zbyt dumny i honorowy. Znam go, nie powie.
    • iziula1 Re: postanowiłam 04.04.14, 18:17
      Motylku, wciąż machasz słowami " honor, duma" jak tarczą która ma zasłonić nieodpowiedzialność twego męża. On też nazywa honorem i dumą coś co jest zwykła niedojrzaloscia.

      W mojej opinii powinnaś poinformować teściową co się dzieję z jej synem i w waszym małżeństwie. Tego NIE MUSISZ konsultować z mężem, bo po co ?!

      Jak czytam co wyprawia twój mąż i zestawiam to z powodem to zauważam nieadekwatnosc przyczynowo-skutkowa.
      • motylka34 Re: postanowiłam 04.04.14, 18:30
        To jest właśnie to zafiksowanie w problemie. Wszystko inne jest dla niego mało ważne w tej chwili i to tłumaczy odpowiedzialnością, również za dziecko.
        • dlania Re: postanowiłam 04.04.14, 19:02
          Widocznie tak został wychowany, że żeby skały srały, to honor, odpowiedzialnośc MATERIALNA za rodzinę i mam sobie dac, kurwa, radę. Szkoda mi go. Ale jak czytam ematkę, to widze, że takie własnie kobiety maja wymagania od facetów - nie że ty, motylku. Ma mi zapewniać stabilizację i bezpieczenstwo finansowe, być zaradny, zdecydowany i nigdy w życiu nie byc "miętkim fiutkiem" (czyli naprzykład nie przyznac się do niepowodzenia czy nie poprosic o pomoc innych). No to nie jest, i takie skutki są.'
          • brysia0 Re: postanowiłam 04.04.14, 19:17
            Też się nie odzywałam, tylko czytałam. Jak większość wątków zresztą... smile
            Ale mam pytanie/małą radę: a czy możesz poprosić teściową żeby nie mówiła Twojemu mężowi że z nią rozmawiałaś. Tak to przedstawić, że niby ona sama widzi że coś się dzieje...?
            Nie wiem oczywiście, czy ona da się na takie coś namówić i jest na tyle bystra, by się nie wygadać?
            Tak czy siak: powodzenia i zdrówka życzę. Teraz Ci spokój jest potrzebny, a nie takie jazdy..
            • motylka34 Re: postanowiłam 04.04.14, 19:27
              własnie o tym myslałam. Żeby działać na początku poza jego wiedzą a w miarę rozwoju sytuacji subtelnie reagowac żeby sie nie domyslił.
              Tylko w pierwszej chwili emocje moga ponieść, może zadzwonic, wypytywać...
              A z drugiej strony in coraz bardziej sie pogrąża
          • motylka34 Re: postanowiłam 04.04.14, 19:20
            Dlania, i dlatego boje się, że reakcja teściowej bedzie inna niz sie spodziewam. Zamiast wziąć go w obroty to bedzie jeszcze bardziej dołowała pytaniem o prace, o spłatę itd.
            Nie wiem czy to mozliwe w sytuacji kiedy jej powiem o moich obawach. W końcu to matka...
          • 3-mamuska Re: postanowiłam 04.04.14, 19:30
            dlania napisała:

            > Widocznie tak został wychowany, że żeby skały srały, to honor, odpowiedzialnośc
            > MATERIALNA za rodzinę i mam sobie dac, kurwa, radę. Szkoda mi go. Ale jak czy
            > tam ematkę, to widze, że takie własnie kobiety maja wymagania od facetów - nie
            > że ty, motylku. Ma mi zapewniać stabilizację i bezpieczenstwo finansowe, być za
            > radny, zdecydowany i nigdy w życiu nie byc "miętkim fiutkiem" (czyli naprzykład
            > nie przyznac się do niepowodzenia czy nie poprosic o pomoc innych). No to nie
            > jest, i takie skutki są.'

            Dokladnie, do tego ma sprzątać prac gotować robić zakupy zając sie dzieckiem, mimo ze np. Zona nie pracuje.


            Motylek, dziwie sie ze dawno tego nie zrobiłas, jak tylko sie wyprowadził powinnas powiedzieć jego mamie.
            • motylka34 Re: postanowiłam 04.04.14, 19:34
              Bo mimo wszystko boje się, że mogę tym sobie zaszkodzić. Taki irracjonalny lęk przed tym co sie może stać. Ale jednoczesnie wiem, że to może byc dla niego jedyna pomoc
              • 3-mamuska Re: postanowiłam 04.04.14, 20:46
                motylka34 napisał(a):

                > Bo mimo wszystko boje się, że mogę tym sobie zaszkodzić. Taki irracjonalny lęk
                > przed tym co sie może stać. Ale jednoczesnie wiem, że to może byc dla niego jed
                > yna pomoc

                Powiem tak, ze oni beda musieli sie dowiedzieć, chodzby wtedy kiedy przyjdą zobaczyć mała po narodzinach, nie ukryjecie mieszkania oddzielnie.

                Tylko szybka reakcja teściowej moze pomoc, otrząsnąć sie chłopu, i możliwość ratowania was, bo w pewnym momecie moze byc za późno.
                Im szybciej tym lepiej, maz sie ogRnie, nie zdąży skrzywdzić cie tak ze nie bedziesz w stanie mu wybaczyć.
                No i zeby on przypadkiem nie załamał sie kompletnie lub nie zrobił czegoś głupiego.
                Człowiek w desperacji nie myśli racjonalnie.

                A prawda i tak wyjdzie na jaw, za chwile swieta? Będziecie udawać?
                • 3-mamuska Re: postanowiłam 04.04.14, 20:49
                  Zreszta zawsze mozesz powiedzieć ze młody sie wyglądał jak babcia zadzwoniłam i spytała o tatę ( nie wiem czy mowi twój syn tato/babciu) ale mogło byc daj do telefonu tatę , babciu tata z nami nie mieszka, no i zanim wyszłam z łazienki to młody sie wysypał.

                  Zreszta ukryć tego sie nie da jak ciąży prędzej czy pózniej wszystko sie wyda.
                  Tylko oby nie za późno .
                  • 3-mamuska Re: postanowiłam 04.04.14, 20:54
                    Moge ci powiedzieć ze gdy ja miałam problem z mężem, to zadzwoniłam w ciagu 3 dni.
                    Teściowa spytała czemu jej to mowie, wiec ja jej na to : zeby potem nie było na mnie, żebyście nie byli zdziwieni , ze tak nagle, i ze możliwe ze sie rostaniemy .
                    Ze jeszcze nie wiem, ale zeby potem nie było "jak to do tej pory było dobrze a ty rozwód "
                    Teściowa nikomu nic nie powiedziała , maz sie ogarnął ja tez.
                    Było to w okresie diagnozy na autyzm, maz nie widział ze cos jest nie tak, ja widziałam, on uważał ze nie potrzebnie ciagam młodego po lekarzach.
                    Ale wlasnie dlatego na każda wizytę musiał isc z nami, i dotarło ze to nie ja wmawiam dziecku autyzm.
                    • motylka34 Re: postanowiłam 04.04.14, 21:01
                      Boje się że pod wpływem emocji zadzwoni do niego i mu nawkłada. najlepiej by było gdybym do niej pojechała i porozmwiała w 4 oczy...
                  • motylka34 Re: postanowiłam 04.04.14, 20:55
                    O ciąży tez nie wie jeszcze. Chcieliśmy poczekać z nowiną po 2 poprzednich poronieniach. W sumie to mielismy powiedziec ok. 16 tyg.
                    na syna nie mogę zgonic bo to nie o to chodzi. Teraz udajemy, jak dzwoni to udaję że jest ok. Nie wiem co ze świętami, do tej pory o tym nie myslałam. Przypomniałas mi, a w świeta moje urodziny więc trudno bedzie cokolwiek ukryć
                    • 3-mamuska Re: postanowiłam 04.04.14, 21:11
                      motylka34 napisał(a):

                      > O ciąży tez nie wie jeszcze. Chcieliśmy poczekać z nowiną po 2 poprzednich poro
                      > nieniach. W sumie to mielismy powiedziec ok. 16 tyg.
                      > na syna nie mogę zgonic bo to nie o to chodzi. Teraz udajemy, jak dzwoni to uda
                      > ję że jest ok. Nie wiem co ze świętami, do tej pory o tym nie myslałam. Przypom
                      > niałas mi, a w świeta moje urodziny więc trudno bedzie cokolwiek ukryć

                      Oj kochana...
                      Wydaje mi sie ze lepiej zeby dowiedziała sie jeszcze przed świętami.
                      Ja wiem ze takie sprawy powinni załatwić dorośli, ale tak naprawdę to tak moze byc ze kiedyś przez przypadek wyjdzie.

                      Moze zadzwoń powiedz ze jestes w ciąży, ze jestes w szpitalu moze przyjedzie i wtedy pogadacie.
                      • motylka34 Re: postanowiłam 04.04.14, 21:17
                        Cięzka to bedzie rozmowa. bardzo ją lubię bo to mądra kobieta, tylko jak syn dosyc impulsywna
    • iziula1 Re: postanowiłam 04.04.14, 21:46
      Za dużo tego kombinowania,kto,co,jak,zaszkodze, nie zaszkodze, co zrobi, czego nie zrobi.... Twoje lawirowanie nasuwa mi skojarzenie z osobą współuzalezniona. Podobne mechanizmy ukrywania, tłumaczenia, strachu przed "zaszkodzeniem" i te teksty o honorze, dumie...

      Może się mylę, może projekcję mam ze swoich wspomnień.

      Czy dopuszczasz do siebie myśl, że to co pokazuje twój mąż czyli ta depresja, załamanie to gra? Manipulacja twoimi uczuciami?
      Czytając tę wątki i analizując powód - dlug o wartości 50 tys u rodziny dochodzę do zupełnie innych wniosków niż ty. A mianowicie wykluczam fiksacje, " honor i dumę" i zakładam coś bardziej przyziemnego aczkolwiek bolesnego

      Motylku, sama się też nieźle wkrecilas i nie potrafisz na zimno ocenić sytuacji.
      • moonshana Re: postanowiłam 04.04.14, 21:53
        zgadzam się z iziulą. przykro mi, ale to nasuwa się samo.
      • motylka34 Re: postanowiłam 04.04.14, 21:55
        podejrzewasz kochankę?

        Może i jestem współuzależniona, jest to możliwe. I dlatego prawie codziennie rozmawiam z psycholozką szpitalną. pomaga. I to ona doradziła en telefon żebym potem nie miała wyrzutów sumienia że czegos nie zrobiłam
        • iziula1 Re: postanowiłam 05.04.14, 11:41
          Zapytałam męża o męski punkt widzenia.
          Po pierwsze facet ma " więcej za uszami " niż zakładasz. Obstawia długi, hazard, może narkotyki. Ale najbardziej wiarygodna wersja to dług/długi o których nie wiesz. Sprzedaż mieszkania i jego naciski to wynik chęci szybkiego pokrycia jakiś częściowych zobowiązań. Ale to też pokazuje prawdziwe oblicze twego męża,czyli liczy się tylko JEGO interes nie WASZ, nie TWÓJ tylko ON.
          Rada mego ślubnego to spłac jego część mieszkania, znies współwłasność ulamkowa.
          Uważa też, że istnieje opcja że twój mąż ma już kupca na mieszkanie w cenie zupełnie innej niż chce je oficjalnie sprzedać.
          Wiesz, to tylko nasze gdybanie. Ale ja oddzielam fakty od emocji bo nie jestem zaangażowana . Ty tak.
          Ale faktem jest, że Cię porzucił, nie jest w stanie określić uczuć do Ciebie ( kilka miesięcy po ślubie !!) , nie planuję wspólnej przyszłości , jedyny wspólny plan to sprzedaż mieszkania. I manipulacja jakiej Cię poddaje. To źle wygląda.

          Motylku, skup się teraz na sobie i dziecku.
          Dość już gdybania. Za jakiś czas wszystko się wyjaśni. Teraz twoje życie i córki jest NAJWAŻNIEJSZE.
          • motylka34 Re: postanowiłam 05.04.14, 12:27
            Rozmawialam z nim dzisiaj, on zaczal rozmowe. Nie chce rozwodu, narazie nie chce sprzedawac mieszkania i bardzo chce dziecka. Przeprosil, powiedzial ze ten dlug go dobija plus to ze nie podolal jako facet. Twierdzi ze nie ma kochanki i wiedzial, ze jego zachowanie niszczy spokoj domowy wiec sie wyprowadzil. Nie wie co bedzie dalej, wie ze mnie zawiodl, nie wie jak to odbudowac. Wszystko co mowil ostatnio bylo powiedziane w zlosci i sam nie wie dlaczego to powiedzial. Przytlacza go to wszystko i takie tam. Nawet sie nie odezwalam, przyjelam do wiadomosci. A matce i tak powiem
        • 3-mamuska Re: postanowiłam 05.04.14, 18:48
          motylka34 napisał(a):

          > podejrzewasz kochankę?
          >
          > Może i jestem współuzależniona, jest to możliwe. I dlatego prawie codziennie ro
          > zmawiam z psycholozką szpitalną. pomaga. I to ona doradziła en telefon żebym po
          > tem nie miała wyrzutów sumienia że czegos nie zrobiłam


          Sorry ale od czego niby jestes współuzależniona???

          Moze byc tez tak, jak u mnie w rodzinie.
          Kuzyn miał taka matkę ze uważała ze facet powinien pomagać, matce siostrze, bez względu na to czy da czy nie da rady.

          Ma sie opiekować kobietami ,wszystkie kłopoty rozwiązywać sam, traktuje tak męża i syna, nie ważne czy ma czy nie na kasy.
          Autem tez ma ja zawieść i przywieź i nic ja nie obchodzi czy auto działa czy nie czy ma kase na benzynę.
          Pamietam jak po ślubie tej kuzynki, chłopak musiał cała rodzine autem porozwozic po domach.
          I jeszcze pretensje ze ona w białej sukni musiała z mężem jechać autem (wejsc za kulko, i prowadzić) a on sie uzeral z 60 pijanymi ludzmi.
          Bo za długo jej było czekać na brata.
          Kuzyn ma straszne relacje z kobietami , ciotka zrobiła mu straszna krzywdę.

          Czasem w domach jest tak fe facet ma nie płakać, problemy trzymać dla siebie, byc podpora i glowa domu. Nawet jesli nie radzi sobie z wszystkim sam nie wolno mu tego pokazać.

          A zreszta oni sa dorośli , nie musza z wszystkim dzwonić do rodziców (matki)
          -----------------
          ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
      • 3-mamuska Re: postanowiłam 05.04.14, 18:56
        iziula1 napisała:

        > Za dużo tego kombinowania,kto,co,jak,zaszkodze, nie zaszkodze, co zrobi, czego
        > nie zrobi.... Twoje lawirowanie nasuwa mi skojarzenie z osobą współuzalezniona.
        > Podobne mechanizmy ukrywania, tłumaczenia, strachu przed "zaszkodzeniem" i te
        > teksty o honorze, dumie...

        Iziula a od czego ona niby współuzależniona? Bo ja nie bardzo rozumiem.
        >
        > Może się mylę, może projekcję mam ze swoich wspomnień.
        >
        > Czy dopuszczasz do siebie myśl, że to co pokazuje twój mąż czyli ta depresja, z
        > ałamanie to gra? Manipulacja twoimi uczuciami?
        > Czytając tę wątki i analizując powód - dlug o wartości 50 tys u rodziny dochodz
        > ę do zupełnie innych wniosków niż ty. A mianowicie wykluczam fiksacje, " honor
        > i dumę" i zakładam coś bardziej przyziemnego aczkolwiek bolesnego

        Tu tez jest taka możliwość ze facet chce sie wykręcić jak najszybciej, z długu związku.
        Ale nie sadze.
        > Motylku, sama się też nieźle wkrecilas i nie potrafisz na zimno ocenić sytuacji
        > .
        Tu sie zgadzam, oboje działają na zasadzie impulsu.

        Widzisz moj maz mi dzis powiedział ze rozkręcam mu śrubę z kasę.
        Czemu bo 3 razy w tym tygodniu powiedziałam ze cos o suszarce ze trzeba kupic, i czy juz facet mu wpłacił kasę .
        A facet sie od zeszłej niedzieli ociągał.
        I powiedział ze jak mu wpłaci to mi powie.
        Mi sie moje słowa wydają niewinne czy tez normalne, a druga strona moze odebrać to jak nacisk.
        I nie dosc ze męż miał sam nerwy na faceta bo ten kręcił i kłamał, i jeszcze ja.
        • motylka34 Re: postanowiłam 05.04.14, 20:29
          jak tak na spokojnie sobie myslę to mógł się czuc źle w domu. Co prawda nie miałam złych intencji, ale dobrymi intenacjami piekło wybrukowane. Starałam się, żeby mimo tej sytuacji nic nikomu nie brakowało więc niewiele spusciłam z naszego starego standardu życia, zakupy, kolacje z winkiem, nawet planowałam wakacje nad polskim morzem. Teraz wiem, że żeby go wesprzec powinnam zacząc bardziej oszczedzać. A te wakacje miały byc po to żebysmy odpoczeli, spędzili troche czasu z sobą. Mógł nie odebrac tego jako wsparciesad I niepotrzebnie milczałam jak on był przybity, nieobecny. Nawet rozmowy o głupotach trochę odwiodłyby go od myslenia. Sama mam chyba duzo na sumieniu, ale mimo wszystko go nie rozumiem.
          • iziula1 Re: postanowiłam 05.04.14, 21:02
            Motylku, ty żartujesz? Uważasz, że ponosisz winę za to , że mąż cię zostawił w ciąży? Że za mało się staralas?
            Nie wierzę sad
            • motylka34 Re: postanowiłam 05.04.14, 21:10
              Nie o to mi chodziło. Nie obwiniam się o to. Myślę, że mógł źle odebrac moje intencje. Tylko tyle. I on "mnie nie zostawił, tylko sie wyprowadził"smile Powtarza to jak mantrę
              • gaga-sie Re: postanowiłam 05.04.14, 22:22
                Sorry Motylku, ale teraz i ja się włączę. Zejdź na ziemię, bo za jakiś czas będziesz miała do siebie pretensję, że powiedzenie: "Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy" odnosi się do ciebie. Nie chcę ci radzić,żebyś podejmowała jakieś radykalne kroki, ale BĄDŹ OSTROŻNA. Zachowanie twojego męża jest bardzo niefajne, a tłumaczenia egoistyczne.
                • motylka34 Re: postanowiłam 05.04.14, 22:46
                  Powoli schodzę na ziemię i pewnie stąd tej mój spokój. Nie pozwolę sobie zrobić krzywdy, juz wiem gdzie jest moja granica. Przegadałam długie godziny z psychologiem i dużo mi uzmysłowiła. Terapia bedzie kontynuowana 2 razy w tyodniu. Myslę, że juz potrafię nad tym zapanować
                  • gaga-sie Re: postanowiłam 05.04.14, 23:00
                    No i dobrze, trzymaj się.
    • motylka34 Re: postanowiłam 05.04.14, 23:19
      A tak naprawde i mimo wszystko bardzo za nim teskniesad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka