alekswir
05.07.06, 13:54
Za nami pierwsze warsztaty z Pastorą Galvan. Aż się nie chciało wracać do
domu.... Były okazją do spotkania flamencowych znajomych z innych miast, z
którymi nie widujemy się zbyt często. Ale przede wszystkim miałyśmy okazję
pobierania nauk u przeuroczej i doskonałej tancerki, którą do tej pory wiele
z nas miało okazję oglądać jedynie na nagraniach video. Dla mnie ta
konfrontacja z rzeczywistością była szokująca – wyglądająca na scenie na
przynajmniej 40-letnią „dużą” cygankę Pastora okazała się niewysoką, młodą i
pełną energii dziewczyną.
Organizatorom chciałam pogratulować i podziękować za to, że nie zabraniali
wstępu na salę osobom nie uczestniczącym akurat w danych zajęciach (co
niektórym zdarzało się nadmiernie wykorzystywać). Dzięki temu do woli
mogłyśmy napatrzeć się na Pastorę i z zachwytem chłonąć wszystko, co robiła.
Czekamy na kolejne spotkania.