Dodaj do ulubionych

samolot...

19.06.06, 18:41
pytanie mam: co to takiego??? bo Ona dzis przyszla wymachujac jakims
swistkiem papieru i krzyczac ze za miesiac w tym samolocie w podroz mam sie z
Nia wybrac niby...i ze nawet nie wiem co mnie czeka...az sie polozyc na Ich
lozku musialam ze zdenerowania i co najgorsze nikt mnie stamtad nie
wygonil...to nie wrozy nic dobrego uncertain
Obserwuj wątek
    • umfana Re: samolot... 19.06.06, 20:34
      Samolot? A co to takiego? Jakiś ptak?
      • dachowiec.fernando Re: samolot... 20.06.06, 05:38
        ja wiem
        mnie to czasem spotyka
        samolot to jest cos takiego ze ludzia gdzies sie podziewa i wtedy albo jade
        pomieszkac u pana wetka albo ta Carol z naprzeciwka wpada mnie nakarmic
        wole to drugie bo to najwyzej na pare dni a to pierwsze trwa tygodniami
        • maglietta Re: samolot... 20.06.06, 11:30
          aaaaa...to wiem: w zimie mnie tak zalatwili, ze przez tydzien sama w domu
          siedzialam tylko ktos co jakis czas wpadal chrupek dosypac.
          a wczoraj przypadkiem uslyszalam, jak Ona cos o transporterze przez telefon
          nawijala, ze kupic musi(niby ze dla mnie). baaardzo mi sie to nie podoba...
          • dachowiec.fernando Re: samolot... 20.06.06, 15:53
            no wlasnie samolot to takie cos w co wcina czasowo naszych ludzi
            ale zeby nas? pfft, nie chce nawet o czyms takim myslec
            • umfana Re: samolot... 20.06.06, 23:26
              Może to jednak ptak?
              ;o)))
              • dachowiec.fernando Re: samolot... 21.06.06, 03:15
                eee, ptaki to ja ganiam jak podleca pod okno, a ludzia przed nimi wieje zeby jej
                nie narobily
                mewy zwlaszcza, oraz golebie, tak potrafia np. samochod opaskudzic ze nie
                wiadomo gdzie zaczynac go myc
                to co, sama by do takiego ptaka sie pchala?
                • maglietta Re: samolot... 21.06.06, 16:46
                  e, nie, to nie jest ptak, Ona by sie w niego poprostu nie zmiescila!!! ja mysle
                  ze to cos takiego jak winda. Ona mnie w winde kiedys wsadzila (na dodatek na
                  sznurku jakims, ze niby spacerek, phi)i jak po chwili wyszlysmy z niej to
                  bylysmy w zupelnie innym miejscu (i to nie bylo mile uczucie)
                  • dachowiec.fernando Re: samolot... 22.06.06, 05:22
                    ja tam nawet nie mysle co to moze byc... bo znowu za tydzien bede na lasce Carol
                    ale tylko na dwa dni
                    pfft, co to za praca zeby do niej dojezdzac samolotem, nigdy w zyciu nie
                    chcialbym byc ludziem... ja przynajmniej, jak zarabiam na zycie mruczeniem, to
                    moge to robic na wlasnym lozku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka