sloag
19.05.07, 12:49
cały tydzień praca - teraz po 10 godzin dziennie. w poniedziałki, wtorki i
czwartki mam dodatkowe zajęcia - wszak człowiek musi uczyć się języków,
wracam więc po 20. w środy i piątki nadgodziny, bo mam 20 projektów na raz. i
nawet jeśli nie wiem jak bym się strała to i tak czegoś nie zrobię, i tak coś
się sypnie i zawali. w sobotę rano muszę wstac aby iśc po zakupy - wracam z
siatami, potem sprzatanie, pranie, prasowanie remontowanie.
nie czytam książek, nie oglądam filmów,gazety - przeglądam.
jestem zła, cały czas wkurzona. chcę do mamy, zaszyć się w mojej wiosce - nic
nie musieć, spać, biegac z psami, jeździć na rowerze.
po co mi to było??? zachciało mi się wykształcenia, pracy, dużego miasta.
ja wiem, ze inni pracują ciężej, ale dzisiaj mam naprawdę, naprawdę zły
dzień, a jeszcze muszę: dokończyć sprzatanie, jechać na zakupy, przygotować
coś do pracy, uczyć się, iśc do remontującego się mieszkania, ugotować obiad,
i jeszcze kilka rzeczy. i niech mi ktoś powie , ze człowiek jest wolny, jak i
kiedy???????????????????????
czuję się jak 100 letnia stara brzydka zmęczona zyciem baba.
zaraza mi przejdzie, ale miło było się wyżalić.