Tym razem z siebie.Bo po 1 udało mi sie dzięki kuncwotkowi i miodzio ;DDD
zamieścić fotki malego, po 2 mam w końcu sygnaturkę (też dzięki im) ale po 3
(tu już dzięki sobie) pierwszy raz w życiu ugotowalam zupkę dla małego.To
było wczoraj.Nagotowałam na caly tydzień i zamrozilam.Mialam obawy co do jego
smaku i nie wytrzymalam i podalam ją malemu z rana (taki wcześniejszy
obiad).Byłam ciekawa czy zje.Najpierw był odruch wymiotny-niewiedziec
dlaczego ale zaraz potem wsunął wszystko i (jak zwykle) było mu mało!Ciesze
się strasznie-choć może za prędko,bo może jeszcze zaszkodzić tfu tfu!Ale jak
nic nie będzie nie bede musiala bankrutowac na słoiczkach...

))Słoikowe Mamy
do garów!!!To naprawde da się zrobić

))