jocelyne
01.02.04, 11:43
O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża do
sąsiedniego pokoju.
Klawiaturą rozbiła 19-calowy monitor, wszystkie płyty CD porysowała i
podeptała swoimi pantoflami.
Osprzęt komputera wyrzuciła przez okno a drukarkę utopiła w wannie.
Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się z
miłością do boku swego nic niepodejrzewającego, śpiącego męża, o którym
była przeświadczona, że już teraz cały wolny czas będzie przeznaczał na
ich miłość.
Do końca życia zostały JEJ jeszcze cztery godziny...
--
Ps. Doskonale rozumiem jej męża :D Wysoki sądzie, on miał powód...