Dodaj do ulubionych

2012- mozna niezle na tym temacie zarobic!

28.01.09, 17:07
edition.cnn.com/2009/TECH/science/01/27/2012.maya.calendar.theories/index.html?iref=mpstoryview
astrobiology.nasa.gov/ask-an-astrobiologist/faq
Obserwuj wątek
    • zew-is Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 19.03.09, 09:48
      dorzucę z onetu: wiadomosci.onet.pl/1548378,2677,1,kioskart.html
    • agnitunn Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 19.03.09, 10:41
      Moja opinia dotycząca roku 2012 ewoluuje.

      Coraz częściej wydaje mi się, że rok 2012 będzie miał jakieś znaczenie, powiedzmy takie bibilijne, ale nie będzie takiego kataklizmu jaki Geryl i jemu podobni przedstawiają.
      Czasami mnie tak oświeca, że scenariusz będzie wyglądał tak:

      Za pomocą:

      o HAARP
      (Świetny film: Holes In Heaven? HAARP And Advances In Tesla Technology
      www.youtube.com/view_play_list?p=4E4003A324222695, gdzie nawet jeden z naukowców (rzecznik prasowy HAARP) przyznaje, że można "narysować tą technologia pewne obrazy na niebie"
      www.haarp.blo.pl/ )

      o BLUE BEAM
      (www.thewatcherfiles.com/bluebeam.html
      tinwiki.org/wiki/Project_Blue_Beam www.zbawienie.com/antychryst.htm )

      o Inne urządzenia np. metody na przemawianie "bezpośrednio" do mózgu z pominięciem fal dźwiękowych (można komuś "głosy" wywoływać)

      o Opowieści o zagładzie roku 2012

      doprowadzi się do wielkiej operacji false flag, która natychmiast nakłoni ludzi do bycia posłusznym względem rządu światowego, który na tą okazję powstanie.
      Będzie tak, że ludzie sami będą wołać i prosić o chipowanie. Do tego dojdzie ta manipulacja i katastroficzne przedstawianie roku 2012 temu również służy.

      Moim zdaniem w grudniu 2012 raczej mamy szansę powoli przechodzić do lepszego świata, ale nie wszyscy w nim się znajdą smile

      Pozdrawiam smile
      Agnitum
      • ufzes Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 19.03.09, 12:38
        Mam bardzo podobne zdanie. Jedynie tylko dodam; że mam dziwne wrażenie że jest to część Apokalipsy Jana (ten rok 2012)

        Ufżesz smile
      • agnitunn Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 19.03.09, 14:36
        Tu takiej takie poukładane informacje na temat BlueBeam

        motyl.wordpress.com/2009/03/01/projekt-blue-beam/
        • princesswhitewolf Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 23.03.09, 23:56
          smile))
          2010 bedzie trudniejszy niz 2012
    • mskaiq Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 24.03.09, 09:21
      Mysle ze wkrotce przekonamy sie costoi za rokiem 2012. Wedlug mnie
      nic poza iluzja i strachem. Koncow swiata mialo byc wiele, jak dotad
      swiat nadal funkcjonuje.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • princesswhitewolf Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 24.03.09, 10:43
        dokladnie
        • szuwary4 Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 24.03.09, 15:22
          Podczs naszej ery były dwie naprawdę wielkie zmiany - takie małe
          końce świata: upadek Cesarstwa Rzymskiego i Rewolucja Francuska.
          Myślę, że o coś podobnego tu chodzi...
          • agnitunn Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 24.03.09, 15:33
            Rewolucja świadomości
    • princesswhitewolf Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 27.03.09, 13:10
      Koniec świata za trzy lata?

      21 grudnia 2012 roku skończy się świat jaki znamy. Tego dnia nastąpi zmiana
      biegunów magnetycznych Ziemi. Ruch obrotowy naszej planety gwałtownie zwolni, a
      następnie zmieni kierunek. Trzęsienia ziemi o niespotykanej sile i ogromne fale
      zniszczą naszą cywilizację. Całe kontynenty znikną z powierzchni globu. Zginą
      miliardy ludzi. Resztki Europy i Ameryki Północnej zostaną pokryte lodowcem.

      Według Patricka Geryla, belgijskiego astrofizyka, tak właśnie będzie wyglądać
      apokalipsa. Światowy kataklizm mają szansę przetrwać ci, którzy za kilkanaście
      tysięcy euro wykupią sobie miejsce w budowanej przez niego w RPA farmie "Perfect
      Vision". Są chętni? Oczywiście. I nie brakuje wśród nich Polaków.


      Atlantydzi wiedzieli pierwsi

      Wpisanie w wyszukiwarkę słów "december 2012" daje 59 mln rezultatów. Wystarczy
      lektura kilku stron, by stracić motywację do podejmowania jakiejkolwiek
      aktywności wykraczającej horyzontem czasowym poza rok 2012. Katastrofa jest
      nieunikniona. Jej przyczyna - nie do końca oczywista. Koniec świata może
      nastąpić w wyniku: globalnej wojny, kolizji z tajemniczą planetą Nibiru,
      wybuchów na słońcu i przebiegunowania Ziemi. Zagładę przepowiedzieli m.in.:
      Egipcjanie, Sumerowie, Majowie, autorzy Biblii i - niezawodny w takich
      przypadkach - Nostradamus.

      Spośród dziesiątek teorii dotyczących zbliżającego się końca świata jedną z
      najbardziej popularnych jest "Proroctwo Oriona na rok 2012" Patricka Geryla.
      Trzy książki Belga, w których wieszczy nieuchronną zagładę i wskazuje drogę
      ocalenia, są obelgą dla zdrowego rozsądku, ale na całym świecie kupiło je już
      kilkadziesiąt milionów osób.

      Geryl twierdzi, że co 11,5 tys. lat dochodzi do hiperkatywności słonecznej
      wywołującej zamianę biegunów magnetycznych Ziemi. Przebiegunowanie prowadzi do
      nagłej zmiany kierunku ruchu obrotowego planety i katastrofy niszczącej całą
      naszą cywilizację.

      Skąd wiadomo, że zagłada nastąpi już za trzy lata? Przewidzieli to astronomowie
      zamieszkujący legendarną Atlantydę. Atlantydzi odkryli teorię pól magnetycznych
      Słońca i mieli świadomość, że ich świat jest skazany na zagładę. Dzięki
      obserwacji gwiazd dokładnie wiedzieli, kiedy dojdzie do wywołanego zmianą
      biegunów Ziemi potopu. Więc zanim w roku 9792 roku p.n.e. kilkusetmetrowe fale
      zalały lądy, a Atlantyda została pogrzebana pod biegunem południowym, zbudowali
      tysiące łodzi i uciekli do Ameryki Południowej i Egiptu.

      Wiedza astronomów z Atlantydy przetrwała. To właśnie hieroglify egipskie i
      kalendarz Majów mają wskazywać, że już niedługo dojdzie do kataklizmu na miarę
      opisywanego w Biblii potopu. W roku 2012 r. Wenus, Mars, Orion i inne ciała
      niebieskie znajdą się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e., a niezwykle
      dokładny kalendarz Majów kończy się na dacie 21 grudnia 2012 r. Później nie ma
      już nic.

      - Nie ma co wątpić. Jeśli w dalszym ciągu będziemy lekceważyć te odkrycia,
      wszyscy zginiemy. Dzwony powinny bić na alarm na całym świecie! To wydarzenie
      będzie porównywalne z eksplozją 10 000 bomb atomowych naraz. Będzie to
      największa tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu - pisze Geryl w
      "Proroctwie Oriona".

      Nie oznacza to wcale, że przez najbliższe trzy lata, mając w perspektywie
      nieuchronny koniec świata, należy oddawać się słodkiemu nieróbstwu lub
      wyrafinowanej konsumpcji - najlepiej na kredyt. Prorok zagłady wzywa do
      aktywności. - Zdaję sobie sprawę, że nie każdy zdoła się uratować. Ale jeżeli
      nie zrobimy nic - straty w ludziach będą o wiele większe - pisze.

      Ratunkiem może być emigracja na względnie najbezpieczniejszy kontynent - Afrykę.
      Najlepiej zaś wykupić udziały w "Perfect Vision" - farmie położonej w
      południowoafrykańskich Górach Smoczych. Geryl i wyznawcy jego apokaliptycznych
      wizji wierzą, że właśnie tam uda się im przetrwać zagładę. Teren o powierzchni
      200 ha, położony na wysokości od 1900 do 2700 m n.p.m, ma stać się nową arką
      Noego. Na razie cała farma to niedokończony dom i kilka odwiertów z pompami
      wodnymi, a Geryl i jego współpracownicy są na etapie uzgadniania formalnych
      warunków zakupu terenu. Plany prezentują się jednak imponująco.

      Sprzedaj udział po zagładzie

      Zgodnie z obowiązującymi w RPA przepisami, w "Perfect Vision" będzie można
      wybudować 26 obiektów mieszkalnych, które pomieszczą ok. 150 osób. Wszystkim,
      którzy zechcą na stałe osiedlić się w Górach Smoczych, Geryl obiecuje miejsca w
      "Domach Hobbita" - stalowych kontenerach mieszczących maksymalnie osiem osób,
      przykrytych ułożonymi w sterty workami z piaskiem, pokrytych ziemią i
      obsadzonych naturalną trawą. Bardziej wymagający mogą kupić ekologiczny,
      zasilany bateriami słonecznymi dom o powierzchni 78 metrów kw.

      Mieszkańcy "Perfect Vision" w oczekiwaniu na nieuchronne mają zajmować się
      garncarstwem, tkactwem, wytwarzaniem papieru, hodowlą kur, gęsi, owiec, koni i
      lam, uprawą warzyw i zbóż oraz obsługą turystów.

      Zapasy na czas zagłady gromadzone będą w wykonanych ze wzmocnionej stali i
      betonu bunkrach. Gdy na Ziemi rozszaleje się piekło, bunkry mogą być także
      wykorzystane jako obiekty mieszkalne.

      Co zrobić, by zdobyć prawo wstępu do "Perfect Vision"? Zapłacić 5 tys. euro za
      jeden udział, uprawniający osobę dorosłą do rozbicia obozowiska, przyjazdu z
      przyczepą kempingową oraz korzystania z całej oferty terenu, obejmującej wynajem
      chatki lub innego miejsca zakwaterowania. Wykupienie jednego miejsca w "Domu
      Hobbita" kosztuje dodatkowo 700 euro. Cały kontener mieszkalny można mieć na
      własność za 5,5 tys. euro, a ekologiczny dom za 20 tys. euro. Koszty budowy
      bunkrów i gromadzenia zapasów na razie nie oszacowano.

      Coś jeszcze? Każdy mieszkaniec "Perfect Vision" będzie musiał płacić za
      eksploatację wspólnych urządzeń i akceptować Geryla jako władcę absolutnego
      nowej "arki Noego". Udziały zawsze można sprzedać, ale - co ciekawe - jeżeli
      sprzedaż nastąpi przed 2014 r., ich cena zostanie pomniejszona o 10 proc.
      kosztów administracyjnych. Po tym terminie udziały będzie można sprzedawać po
      cenie rynkowej.

      Pytanie: komu, skoro świat czeka zagłada. Czyżby Geryl sam nie wierzył w swoje
      przepowiednie?

      Przeżyją ci, którzy uwierzą

      - Nie sądzę. Głęboko wierzy w to, co odkrył. On poświęcił tej sprawie całe swoje
      życie - mówi Jarek. Ma 40 lat, jest prywatnym przedsiębiorcą branży
      informatycznej z Legnicy. Nie chce podawać swojego nazwiska, bo boi się, że
      mógłby stracić klientów.

      Dwa lata temu przeczytał książkę Geryla. Zrobiła na nim takie wrażenie, że
      postanowił stworzyć pierwszą polską stronę internetową poświęconą "proroctwu
      Oriona". - Chciałem, by w Polsce powstała grupa osób zainteresowanych
      zabezpieczeniem się na ewentualność światowej katastrofy, bo zawsze lepiej mieć
      wokół siebie rodaków. Poza tym Geryl rezerwuje sobie w "Perfect Vision" pozycję
      przywódcy, a tak przecież wcale nie musi być - tłumaczy.

      Strona spełniła swój cel: społeczność aktywnie dyskutująca na forum Orion2012
      liczy ponad tysiąc osób, a kilka zamierza wykupić udziały w
      południowoafrykańskiej farmie. - Moim zdaniem to niewiele. Niestety, nie wszyscy
      podchodzą do sprawy tak konkretnie jak ja. Niektórzy uważają, że będzie można
      przetrwać w Polsce. Ja twierdzę, że zostając w Polsce, traci się szanse na
      przeżycie - mówi Jarek.

      Przedsiębiorca z Legnicy kontaktował się już z Gerylem w sprawie zakupu
      udziałów. Jest zdecydowany zapłacić za prawo do mieszkania w "Perfect Vision",
      gdy tylko będzie to możliwe. Do RPA zabierze żonę, 8-letnią córkę i 17-letniego
      syna. Nie przesądza jednak, że do katastrofy musi dojść. - Mam wykupionych wiele
      ubezpieczeń i czasem się przydają. Ubezpieczenie na wypadek zagłady znanego nam
      świata też chcę wykupić. I to możliwie w najlepszym, najbezpieczniejszym
      wymiarze. Na razie koncentruję się na zarabianiu pieniędzy, które umożliwią
      mojej rodzinie przetrwanie zagłady. Jeśli katastrofa nie nastąpi, potraktuję
      wykupienie udziałów jako inwestycję - podkreśla Jarek.
      • princesswhitewolf Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 27.03.09, 13:11
        Monika Praćko pieniądze na wykupienie miejsca w "Perfect Vision" zaczęła zbierać
        dwa lata temu. Ma 34 lata, mieszka w Warszawie, pracuje w jednym z wydawnictw.
        Nie ma męża ani dzieci. Głęboko wierzy, że nasz świat jest skazany na zagładę. -
        Czasami aż przeraża mnie ta świadomość. Ludzie chodzą ulicami, cały czas za
        czymś gonią i nie zdają sobie sprawy, że to wszystko nie ma sensu. Zamiast
        skupić się na rzeczach najważniejszych, nie dopuszczają do siebie wiedzy o
        zbliżającej się katastrofie - podkreśla.

        Monika mówi, że "sprawami ducha", interesowała się "od zawsze". Pasjonuje się
        astrologią i tajemniczymi zjawiskami. Twierdzi, że ma już sumę niezbędną do
        wykupienia podstawowego udziału w "Perfect Vision". - To znaczy, prawie mam.
        Niestety, słaba złotówka, pokrzyżowała mi plany - mówi. - Zostało jednak jeszcze
        trochę czasu i zdążę zebrać fundusze. Wierzę, że świat po katastrofie będzie
        lepszy. Ten, w którym żyjemy, jest nie do zniesienia. Chcę zobaczyć, jak odradza
        się ludzkość. Czy można wyobrazić sobie większą przygodę.

        Dlaczego wierzy w proroctwo Geryla? - To nie proroctwo. To poparta badaniami i
        matematycznymi obliczeniami prawda - nie ma wątpliwości. - Dziwię się moim
        znajomym, którym czasem podrzucam jego książki. Drwiące uśmieszki, pukanie w
        czoło. Żal mi ich. Niestety: przeżyją tylko ci, którzy uwierzą.

        Z pukaniem się w czoło nie raz spotkał się Michał - administrator strony
        poświęconej "proroctwu Oriona". Ma 22 lata, mieszka w Ostrowcu Świętokrzyskim,
        studiuje filologię angielską na Uniwersytecie im. Jana Kochanowskiego w
        Kielcach. Podobnie jak Jarek prosi, żeby nie podawać jego nazwiska. - Po co mi
        docinki na studiach? Przerabiałem to już ze swoją rodziną. Próbuję przekonać
        ich, że w 2012 r. czeka nas kataklizm i jeżeli chcą przeżyć, powinni zacząć
        działać. Niestety - uważają, że to brednie. Mówią, żebym dał sobie z tym spokój
        - opowiada.

        Michał na razie nie zarabia, więc nie może wykupić udziałów. - Jednak na pewno
        zrobię wszystko, by za trzy lata znaleźć się w możliwie bezpiecznym miejscu,
        choć na dobrą sprawę, to żadne miejsce nie będzie bezpieczne - mówi. - Trudno na
        co dzień żyć ze świadomością, że za chwilę wszystko się skończy. Jednak wiele
        rzeczy na to wskazuje. Ludzie w pogoni za pieniądzem przekroczyli wszelkie
        granice. Właściwie to nie wiedzą, po co żyją. Jeżeli koniec świata nastąpi, nie
        będę go żałował. Ludzkości należy się wielkie oczyszczenie.

        Kalendarz Majów się nie kończy

        Prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny, nie ma wątpliwości: - To typowa dla
        pewnej grupy osób postawa. Przepowiednie dotyczące końca świata są stare jak sam
        świat, bo głód rzeczy ostatecznych drzemie w każdym człowieku. Zawsze istnieli
        ludzie, którzy wokół siebie widzieli tylko zepsucie i z ustęsknieniem czekali na
        zagładę, która przyniesie kres ziemskiemu padołowi. To, że wyczekiwana zagłada
        nigdy nie następuje, nie ma dla nich najmniejszego znaczenia. Oni chcą wierzyć w
        koniec świata, a wiara nie podlega racjonalnej weryfikacji. Korzystają z tego
        różni hochsztaplerzy. Skoro jest popyt na katastroficzne brednie, to jest i
        podaż tych bredni. Przeciwko różnym proroctwom można wytoczyć tysiące naukowych
        argumentów, ale wyznawców zagłady nie da się przekonać w ten sposób - mówi.

        Naukowcy na rewelacjach Geryla rzeczywiście nie zostawiają suchej nitki. Według
        nich, "proroctwo Oriona" to stek bzdur. - O astronomach z Atlantydy nie będę się
        wypowiadać, bo są granice śmieszności. Natomiast bardzo dziwią mnie pojawiające
        się co jakiś czas informacje, że kalendarz Majów kończy się na dacie 21 grudnia
        2012 r. - mówi prof. Elżbieta Siarkiewicz, antropolog kulturowy i
        mezoamerykanistka z Uniwersytetu Warszawskiego. - To twierdzenie kompletnie
        pozbawione podstaw. Pomysł na określenie daty końca świata na pewno nie powstał
        w głowach Majów. Oni, tworząc swój skomplikowany kalendarz, nie myśleli o czasie
        ja my, czyli w sposób liniowy. Mierzyli czas bardzo dokładnie, ale postrzegali
        go jako niekończący się cykl. Kalendarz Majów uwzględnia ważne wydarzenia, pewne
        okresy, ale nigdy się nie kończy.

        Prof. Siarkiewicz podkreśla, że gdy w VI w. zmarł król Pacal, jego syn wystawił
        mu świątynię pogrzebową i wyznaczył, że święto ku czci ojca ma odbyć się - po
        przeliczeniu na kalendarz gregoriański - za ok. 4 tys. lat. - Gdyby Majowie
        wiedzieli, że koniec świata nastąpi - według tzw. długiej rachuby ich kalendarza
        - dnia 13.0.0.0.0, czyli 21 grudnia 2012 r., to nie wyznaczaliby świąt po tej
        dacie - śmieje się prof. Siarkiewicz.

        Rozbawienia teorią Geryla nie kryje też prof. Marek Lewandowski z Instytutu
        Geofizyki PAN. - 21 grudnia 2012 roku? Mogę panu podać bardziej prawdopodobną
        datę zmiany biegunów magnetycznych Ziemi. Będzie to 17 listopada roku 12009,
        czyli za 10 tys. lat - śmieje się prof. Lewandowski.

        Geofizycy nie mają żadnych wątpliwości, że proces odwracania biegunów jest jak
        najbardziej naturalny i nasza planeta doświadczyła go już setki razy. - Nikt
        przy zdrowych zmysłach nie mówi jednak, że taki proces może trwać to 24 godziny.
        Aktywność Słońca nie ma tu nic do rzeczy. Żeby zmieniła się polarność, potrzeba
        od tysiąca do 10 tys. lat - mówi prof. Lewandowski.

        Podkreśla, że dzięki badaniom pola magnetycznego zachowanego w skałach wiadomo,
        że zmiany biegunowości na pewno nie występują cyklicznie. - Przeskoki biegunów
        następowały w przeszłości bardzo nieregularnie - czasem dzielił je okres
        zaledwie 20-30 tys. lat, a czasem - wielu milionów lat. Ostatnia zmiana
        polarności miała miejsce ok. 740 tys. lat temu. W roku 9792 p.n.e. nie doszło do
        jakiejkolwiek zmiany pola magnetycznego. To wiemy na pewno - zaznacza naukowiec.

        A jakie konsekwencje dla biosfery może mieć zmiana biegunów? - Można z bardzo
        dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że żadne. Nie ma żadnych śladów,
        które wskazywałyby na korelację zmian biegunów z zanikaniem czy pojawianiem się
        gatunków. My sami, od czasu wyodrębnienia się gałęzi hominidów, przeżyliśmy już
        kilka odwróceń pola geomagnetycznego. I jako gatunek mamy się świetnie - mówi
        prof. Lewandowski.
        • princesswhitewolf Re: 2012- mozna niezle na tym temacie zarobic! 27.03.09, 13:11
          Żal panu tego świata

          Monika Praćko, gdy przytoczyłem jej argumenty naukowców dyskwalifikujące
          hipotezę Geryla powiedziała, że nauka nie jest jedyną drogą do poznania
          rzeczywistości.

          - Dlaczego więc wierzy pani Gerylowi, którego proroctwo ma być oparte o
          obliczenia matematyczne i analizę starożytnych tekstów?

          - Ludzie jedzą zwierzęta, pracują po kilkanaście godzin dziennie, ciągłym
          biegiem zagłuszają lęk i pustkę, kupują kolejne przedmioty, żeby uzasadnić czymś
          swoje istnienie. Nawet nie wiedzą, że są niewolnikami. Naprawdę żal by panu było
          tego świata?



          [wiadomosci.onet.pl/1548378,2677,4,kioskart.html]
          • marian770 Wulkan Cumbre Vieja 27.03.09, 15:45
            Indyk myślał o niedzieli a w ... sobote łeb mu ścieli wink

            Filipek coś wspominał o 09.09.2009 może to ?

            znalezione

            "Wulkan Cumbre Vieja jest najbardziej aktywnym wulkanem Wysp
            Kanaryjskich.
            Jest też połozony na najbardziej "stromej" wyspie na świecie. To
            znaczy
            żadna inna wyspa nie ma tak mocno nachylonych stoków co właśnie La
            Palma.
            Wulkan o którym mówimy wznosi się prosto z morza na wysokość ok.
            2000m. W
            czasie ostatniej silnej erupcji w 1949 roku na skutek ciśnienia
            magmy
            powtało wielkie pęknięcie i przesunięcie mas skalnych na odległość
            kilku
            metrów. Pęknięcie na powierzchni jest doskonale widoczne do dzisiaj
            na
            długości 2km, chociaż badania wskazują, że jest dużo dłuższe.
            Badania
            wskazują również, że od tego czasu południowo-zachodnia część wyspy
            trzyma
            się reszty jedynie dzięki działaniu sił tarcia, ale masy skalne nie
            są już z
            sobą trwale złączone. Co z tego wynika? Ano to, że wystarczy
            stosunkowo
            niewielki (w skali geologicznej) impuls, aby kawał wyspy osunął się
            na dno
            oceanu. Tym oczywistym impulsem może być chociażby następna erupcja
            Cumbre
            Vieja, która może nastąpić dosłownie w każdej chwili. Może to być za
            kilka
            miesięcy, kilka lat, albo i za sto lat. W każdym razie pytanie nie
            brzmi
            "czy nastąpi osunięcie?" tylko "kiedy to nastapi?".
            Geolodzy przeprowadzili symulację z której wynika, że kiedy to już
            nastąpi
            do oceanu runie od 150 do 500 kilometrów sześciennych gleby.

            Najgorsze prognozy przewidują, że osunie się teren o długości 25 i
            szerokości 15km oraz grubości 1400m (to daje jakieś 500km3) i poleci
            żwawo
            (tzn z prędkością 350km/h) w dół aż zatrzyma się 60km dalej na
            głębokości
            4000m Trzeba tu zaznaczyć, że takie mega-osuwiska nie wydarzyły się
            w
            pisanej historii ludzkości, ale występowały wcześniej, o czym
            świadczą ich
            ślady. Na samych Wyspach Kanaryjskich w ciągu ostatniego miliona lat
            wystapiło co najmniej pięć takich osuwisk, więc z geologicznego
            punktu
            widzenia nie są one niczym niezwykłym. Ale ludzki punkt widzenia
            jest trochę
            węższy, więc można się przestraszyć. No więc kiedy już cały ten
            majdan
            wpadnie do oceanu spowoduje falę tsunami o początkowej wysokości
            900m
            (0.9km). Po pięciu minutach fala będzie już w odległości 50km od
            "epicentrum" ale jej wysokość nadal będzie wynosiła 500m. Czoło fali
            będzie
            się posuwała w kierunku zachodnim, jednak całkiem spora część
            energii
            "zawinie się" też w przeciwnym kierunku. W przeciągu godziny woda
            będzie
            zalewała po kolei wybrzeża innych wysp archipelagu, aż uderzy w
            wybrzeża
            Sahary Zachodniej ścianą wysokości 50-100m. Główna fala powędruje
            jednak na
            zachód w kierunku wybrzeży Ameryki Płn i Brazylii (ponieważ La Palma
            blokuje
            rozchodzenie się fali na północ, atlantyckie wybrzeża Europy
            zaikasują falę
            wysoką na zaledwie 5-7m). Po około 6 godzinach dotrze do wybrzeży
            Nowej
            Fundlandii (10m) i Brazylii (15-20m). Najgorzej może być na
            Florydzie, gdzie
            fala pojawi się 9 godzin po katastrofie. Fale (a będzie ich
            kilkanaście
            jedna po drugiej) mogą tam osiągnąć wysokość 20-25m. Biorąc pod
            uwagę, że
            Floryda jest płaska jak stół, można sobie wyobrazić, co to będzie
            oznaczało."

            całośc
            astro-forum.org/Forum/index.php?showtopic=7505
            i dla znających angielski z wikipedii

            The British Broadcasting Corporation (BBC2 Channel)
            transmitted “Mega-tsunami; Wave of Destruction”[3], which suggested
            that a future failure of the western flank of the Cumbre Vieja would
            cause a "mega-tsunami."

            Day et al (1999)[4] and Ward and Day (2001)[5] hypothesize that
            during a future unascertained eruption, the western half of the
            Cumbre Vieja - approximately 500 km3 (5 x 1011 m3) with an estimated
            mass 1.5 x 1015 kg, will catastrophically fail in a massive
            gravitational landslide and enter the Atlantic Ocean generating a so
            called "mega-tsunami." The debris will continue to travel - as a
            debris flow, along the ocean floor. Computer modelling indicates
            that the resulting initial wave may attain a local amplitude
            (height) in excess of 600 metres (1,969 ft) and an initial peak to
            peak height that approximates to 2 kilometres (1 mi), and travel at
            about 1,000 kilometres per hour (621 mph) (approximately the speed
            of a jet aircraft), inundating the African coast in about 1 hour,
            the southern coast of England in about 3.5 hours, and the eastern
            seaboard of North America in about 6 hours, by which time the
            initial wave would have subsided into a succession of smaller ones
            each about 30 metres (98 ft) to 60 metres (197 ft) high. These may
            surge to several hundred metres in height and several apart but
            retaining their original speed. The models of Day et al[4], and Ward
            and Day[5], suggest that it could inundate up to 25 kilometres (16
            mi) inland. This would greatly damage or destroy cities along the
            entire North American eastern seaboard. The physical damage would
            take tens if not hundreds years to repair and restore. The economies
            of the countries affected would likewise take several years to
            return to the pre-inundation levels.

            całość
            en.wikipedia.org/wiki/Cumbre_Vieja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka