andrzej585858
02.04.10, 13:48
Różne książki były już na tym forum omawiane. Takie, które nas bawią, takie
które są dla nas książkami ważnymi a także takie które stały się symbolem nudy
i bylejakości. No i oczywiście wszystkie książki MM.
Myślę więc że mogę podzielić się wrażeniami wiązanymi z lekturą niezwykłej
książki. Niezwykłej - podobnie jak niezwykły jest jej autor profesor Andrzej
Szczeklik o którym laureat nagrody Nobla sir John Vane tak pisze:
"Międzynarodowej sławy profesor medycyny, specjalista od płuc i serca. Ogromny
wpływ, jaki wywarł w tych dziedzinach, dopełniają talenty artystyczne".
W ostatnim dziesięcioleciu był najczęściej cytowanym na świecie polskim
autorem z dziedziny medycyny i biologii.
Adam Zagajewski zaś tak o nim pisze:
"Jest praktykiem i teoretykiem, poznał ludzkie cierpienie, wie wszystko o
genomie i o innych najnowszych odkryciach w dziedzinie biologii molekularnej.
Świetnie orientuje się w historii medycyny... Nie lekceważy też innych pytań,
pytań skazanych - na razie czy na wieczność? - na brak odpowiedzi. Autor
"Kore" pisze ze świadomością dwóch rodzajów problemów: tych które zostaną
kiedyś rozwiązane, oraz tych, które zapewne pozostaną tajemnicą".
Prof. Szczeklik napisał książkę pod znamiennym tytułem "Kore". Książka nosi
podtytuł - "O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny".
Kim lub czym jest zaś tytułowa Kore? Oto jak autor wyjaśnia tytuł swojej książki:
"Kore to po grecku dziewczyna. A także - źrenica. Grecy mowili, iż duszę, w
postaci maleńkiej dziewczynki, zobaczyć można przez oka źrenicę. Skąd mogli
wiedzieć, że źrenica to jedyne okienko z widokiem na mózg, na jego nerwy
wzrokowe? A gdzie dziś podziała się dusza? Co mowi nam o niej medycyna? Czy w
sobie też duszy wygląda? I szuka jej w swoich odwiecznych światach - gdzieś
między życiem a śmiercią, zdrowiem a chorobą, nauką a sztuką, a także - w miłości.
Chodźmy więc na poszukiwanie razem z nią. Niech nas prowadzi. Przed nami
wyprawa po duszę. Duszę medycyny.".
Fascynująca wyprawa. Na mnie największe wrażenie zrobiły fragmenty poświęcone
psychiatrii. Tak pisze o jej historii i dniu dzisiejszym.
"Jak dalece choroby psychiczne, nazywane chorobami duszy, pozwalają nam
wniknąć w głębię mózgu? Psychiatria zawsze rozdarta była między dwie wizje
chorób umysłowych. Jedna - oparta na anatomii mozgu, jego chemii i
farmakologii, wiąże zaburzenia umysłu z biologią kory mózgowej. Druga - leczy
dolegliwości chorych z problemami osobistymi lub społecznymi. W historii
psychiatrii te dwa sposoby patrzenia, te dwie wizje, przeplatały się i jedna
bądź druga brały górę".
Autor dalej prowadzi nas poprzez dalszy rozwój psychiatrii, ukazując
jednocześnie złudę psychoanalizy o której tak pisze:
"O psychoanalizie współcześni nauce wybitni znawcy przedmiotu mówią, iż <nie
stanowiła ona metody leczenia zaburzeń umysłowych, lecz stwarzała sposobność
do podróży w głąb siebie osobom o nieposkromionym apetycie>. Głośny psycholog
Eysenck powiedział w 1985 roku: <Wszystkie nauki muszą przejść przez czyściec
szarlatanerii. Chemia musiała zrzucić brzemię alchemii. Nauka o mózgu musiała
odciąć się od frenologii... Psychologia i psychiatria będą musiały porzucić
pseudonaukę psychoanalizy i podjąć żmudne przekształcenia się w prawdziwe
dyscypliny naukowe>".
Do schylku psychoanalizy przyczyniło się także wynalezienie skutecznych
lekarstw dzięki którym mozna było w pewien sposób zapanować nad objawami
chorob psychicznych. Jak dalej pisze profesor:
"Wzrosła społeczna akceptacja chorób psychicznych i szaleńców, jacuy przez
millenia napawali społeczeństwa przerażeniem, zastąpili ludzie ciierpiący z
powodu stresu, ktorym mozna pomóc. Zmiana ta dokonała się nie dlatego, że
staliśmy sie bardziej wyrozumiali i tolerancyjni, lecz za sprawą prozacu -
prototypu całej rodziny leków łagodzących, wyciszających choroby psychiczne"
A jednak "ten rewolucyjny - i jakże optymistyczny - przelom w terapii
niekoniecznie idzie w parze z rozumieniem zaburzeń pracy mózgu i zawilości
duszy ludzkiej. Zwłaszcza w sprawie nerwic, gdzie liczą się przede wszystkim
kultura i obyczjae społeczne, biologia ma niewiele do powiedzenia".
Dla mnie to bardzo ważne spostrzeżenie, nie sama biologia decyduje o tych
zaburzeniach. Cytowany jest znany psychiatra Edward Shortet ktory tak
powiedział: "Na tych wodach psychiatria, nawet mocno zakotwiczona w medycynie,
może długo dryfować bez celu".
Profesor zwraca baczna uwagę na schozfrenię. O chorych na tą chorobę mowi
wprost - "do ich świata przedostać się nie potrafimy" - my lekarze. To oni i
im podobni sprawiają, iż w psychiatrii niemoc i zwątpienie są wciąż większe
niż w innych specjalnościach medycyny".
Jako konkluzja dzisiejszego stanu wiedzy cytuje wybitnego wsółczesnego znawcy
przedmiotu Theodore Millona który na pytanie, jak dalece posunęliśmy się w
podróży zmierzającej do poznania umysłu, odpowiada:
"na koncu ciemnego tunelu nie widać światełka. I nie jest wykluczone, że w tej
dziedzinie nigdy nie zbliżymy się się do ostatecznego zrozumienia
rzeczywistości umysłu".
A jednak tego wydawać by się mogło pesymistycznego spojrzenia, zwłaszcza po
epoce kiedy wydawało się że nauki empiryczne rozwiążą wszystkie problemy -
widać optymizm. Medycyna wybrała się w wędrówkę w poszukiwaniu swojej duszy.
Bardzo polecam powyższą książkę. Wiem że niewiele ma ona wspólnego z
Jeżycjadą, ale warto zwłaszcza dzisiaj choć chwilę zastanowić się nad tym co
tak naprawdę wiemy o sobie. Książka profesora Szczeklika zabiera nas w
fascynującą podróż po świecie współczesnej medycyny na najwyzszym poziomie
która zadaje pytanie nie tylko jak zachować zdrowie fizyczne, dla której
pytanie czy być człowiekiem nie oznacza tylko być zdrowym fizycznie człowiekiem.
"Zdrowie fizyczne, tak nam potrzebne, tak wymarzone, tak niektórym tragicznie
odebrane, nie jest jeszcze wszystkim, ponieważ być człowiekiem to pytać o
jutro, o duszę, o sens życia, o nieskończoność. Inaczej mówiąc być człowiekiem
(nawet zdrowym, nawet młodym) to być wiecznie niezadowolonym." - tak pisze we
stępie Adam Zagajewski.