Dodaj do ulubionych

Małe Cyganki.

04.08.10, 18:37
Przeglądałam wczoraj Noelkę i tak sobie pomyślałam: co Gabryjela miała
zamiar zrobić z tymi dziećmi po Wigilii? Wywalić za drzwi? Odprowadzić z
powrotem pod kościół? Co by zrobiła, gdyby nie pojawiła się ich rodzina? Nie
wiem, czy już była o tym dyskusja, ale nie przypominam sobie.

I skąd rodzina wiedziała, gdzie są dzieci?
Obserwuj wątek
    • ananke666 Re: Małe Cyganki. 04.08.10, 19:31
      Gabriella miała dwa wyjścia: odstawić dzieci do glin, albo zwyczajnie
      odprowadzić je do domu.
      Wyjaśnienie, skąd rodzina Romów wiedziała, gdzie są dzieci, nasuwa mi się jedno
      i dość naciągane: scenę musiałby widzieć ktoś z duchownych, kto Gabrielę zna
      osobiście i mógł wskazać miejsce pobytu dziewczynek. Przeciwko hipotezie
      świadczy fakt, że ten ktoś nie zadzwonił na Roosevelta, żeby o takiej wizycie
      uprzedzić. Zatem kicha.
      Przy innych możliwościach wyobraźnia mnie zawodzi... bo jasnowidzenie chyba
      wykluczamy? :)
      • limotini Re: Małe Cyganki. 04.08.10, 19:45
        > Gabriella miała dwa wyjścia: odstawić dzieci do glin,
        Wyobrażacie to sobie?
        - Dzień dobry, panie posterunkowy, te dzieci... Pomyślałam, że fajnie by było,
        gdyby były u nas na kolacji, taki wigilijny akcent, rozumie pan. Ale nie mam
        pojęcia co teraz z nimi zrobić...
        - Dzieci pani mówi? A to się dobrze składa, bo przed chwilą jacyś zapłakani
        rodzice zgłaszali porwanie. Obywatelka pozwoli dowód.

        > Przy innych możliwościach wyobraźnia mnie zawodzi... bo jasnowidzenie chyba
        > wykluczamy? :)
        No cóż, to mogły być akurat te Rumunki od "powróżyć panience?", wprawione w
        swoim fachu.
        A na poważnie, to ja bym raczej stawiała na to, że spanikowana rodzina pytała
        wszystkich dookoła, czy nie widzieli co się stało z dziećmi i ktoś powiedział,
        że jakaś blondynka je prowadziła w tamtym kierunku, a pani w kiosku dodała, że
        tak, taka osoba w żółtej pelerynie wchodziła z dziećmi do tamtej kamienicy. I
        może potem dzwonili do różnych drzwi pytając, czy to nie tu.
        Eh, żadnym rodzicom nie życzę takich przejść.
        • ateh7 Re: Małe Cyganki. 04.08.10, 19:51
          Tak samo Ewa Jedwabińska szukała Aurelii... :(
        • marajka Re: Małe Cyganki. 04.08.10, 21:25
          a pytała
          > wszystkich dookoła, czy nie widzieli co się stało z dziećmi i ktoś powiedział,
          > że jakaś blondynka je prowadziła w tamtym kierunku, a pani w kiosku dodała, że
          > tak, taka osoba w żółtej pelerynie wchodziła z dziećmi do tamtej kamienicy.

          No ale tłumek spod kościoła pewnie się już rozszedł, a kobiet z dziećmi na
          ulicach jest pełno. Zresztą, Cyganie wpadli z dziką awanturą,więc wątpię czy tak
          biegali po wszystkich mieszkaniach. Chyba, że rzeczywiście sobie wywróżyli.

          I niestety - nie sądzę, żeby rodzina, która małe dzieci wysyła na żebry, była
          spanikowana, że nagle zniknęły z pola widzenia.
          • ssssen Re: Małe Cyganki. 11.08.10, 08:56
            A ja myślę, że mogli spanikować, jeśli dzieciaki zniknęły z całym dziennym
            urobkiem ;)
    • kooreczka Re: Małe Cyganki. 04.08.10, 19:41
      W ogóle pomysł zabrania dzieci w zabieganą bardziej niż zwykle Wigilię jest
      wyjątkowo głupie. Że smarkate marudziły? Przecież nie powinno się ich brać
      nigdzie bez zgody rodziców.
    • kkokos Re: Małe Cyganki. 04.08.10, 20:38
      marajka napisała:

      > Przeglądałam wczoraj Noelkę i tak sobie pomyślałam: co Gabryjela miała
      > zamiar zrobić z tymi dziećmi po Wigilii? Wywalić za drzwi? Odprowadzić z
      > powrotem pod kościół? Co by zrobiła, gdyby nie pojawiła się ich rodzina?

      głodne i brudne psy i koty też ponoć przygarniała i one jakoś tajemniczym
      sposobem same znikały, zapewne nakarmione i wykąpane. więc może podejrzewała, że
      tak samo dzieje się z głodnymi i brudnymi dziećmi? :)
      • dakota77 Re: Małe Cyganki. 04.08.10, 20:41
        Znaczy, ze dzieci tez konczyly jako konserwa na polce w spizarni
        Borejkow?;-P
        • ateh7 Re: Małe Cyganki. 04.08.10, 20:51
          A z jelitek były flaczki robione :)
          • ananke666 Re: Małe Cyganki. 04.08.10, 21:22
            Flaczki robi się z żołądeczków, acz innego typu.
            Wolę już nie wnikać, co tam się w piekarniku rumieniło i dlaczego jak dziewczę :)
            • nessie-jp Re: Małe Cyganki. 04.08.10, 23:17
              Zapewne Borejkowie są już dobrze znani populacji Poznania jako Rodzina Adamsów,
              uwożąca do Domku z Piernika rozliczne koty, psy i dzieci, których nikt nigdy
              więcej na oczy nie widzi... Stąd oczywista wściekłość i przerażenie cygańskich
              rodziców. Pokazali im, gdzie te wiedźmiszony mieszkają, zanim im zdążyli
              dzieciątka skonsumować, gdy tylko się post wigilijny skończy!
              • mim_bla13 Re: Małe Cyganki. 04.08.10, 23:56
                >I niestety - nie sądzę, żeby rodzina, która małe dzieci wysyła na
                żebry, była
                spanikowana, że nagle zniknęły z pola widzenia.
                hmm.. mogli panikować, ale nie koniecznie musiało chodzić o dzieci..
                raczej o dzienny 'utarg':)
              • ssssen Re: Małe Cyganki. 11.08.10, 09:00
                A, był taki dowcip...

                W skrócie:
                Wigilia. Cyganka z niemowlakiem puka do drzwi eleganckiego domu:

                - Pani, weź pani dziecko, ja już 13 ma, nie wyżywię następnego.
                - OK - zgadza się elegancka pani.

                Rok później sytuacja się powtarza, ta sama cwana Cyganka, z nowym dzieckiem,
                puka do tego samego domu:

                - Pani, weź dziecko, ja już 13 mam, następnego nie utrzymam...
                - A nie, dziękuję - odpowiada elegancka pani - w tym roku mamy karpia.
            • ateh7 Re: Małe Cyganki. 05.08.10, 10:11
              A tak, racja. Jelita wziął sobie Ignac, na zagrychę do herbaty!
              • marslo55 Re: Małe Cyganki. 06.08.10, 13:23
                ateh7 napisała:
                "A tak, racja. Jelita wziął sobie Ignac, na zagrychę do herbaty!"
                Jeśli weźmiemy pod uwagę roztargnienie Ignaca, to on by pewnie
                nawet nie zauważył, co mu wciska w łapę córcia o krwiożerczych
                instynktach!
                Bo wiecie co? Gaba może być ghulem, jak Amina z "Baśni tysiąca i
                jednej nocy", co to przy mężu jadła tylko parę ziarenek ryżu, a w
                nocy urządzała sobie ucztę z trupów. Potwierdzałyby to fakty
                tajemniczego znikania zwierząt i ludzi z Roosevelta oraz skromny
                wikt Ghaby, która nawet w ciąży odmawia sobie cyklopa. Zresztą
                pewnie już to ktoś przede mną podejrzewał.
                • verdana Re: Małe Cyganki. 09.08.10, 21:25
                  A tak serio, to ten watek od zawsze doprowadza mnie do szału.
                  Bo Cyganie zostali w nim potraktowani jak zwięrzęta - dziewczynki
                  zostały wzięte do domu jak pieski, o rodzicach nikt nie pomyslał -
                  bo po co? Cyganie uczuć nie mają przecież, nie trzeba ich o zgodę
                  pytać. Pomijajac drobny fakt, ze Romowie są także wierzacy i dla
                  nich to tez byla Wigilia...
                  Gdyby Gabriela tak z ulicy po prostu wzięła do domu polskie dzieci,
                  to przecież bylby skandal. Ale rumunskie, kto buy się tam nimi
                  przejmował...
                  • ateh7 Re: Małe Cyganki. 09.08.10, 21:49
                    Toż małe Cyganki to tylko obiekt docelowy Gabrysinej dobroci i ciepłości. I jako
                    takie są przedstawione.
                  • kkokos Re: Małe Cyganki. 09.08.10, 22:01
                    Ale rumunskie, kto buy się tam nimi
                    > przejmował...

                    właśnie nie, verdano, właśnie dlatego gaba się nimi przejęła, że cygańskie i
                    rumuńskie. takie są ładniejsze i większe rozczulenie budzą - podobnie jak ładne
                    pieski budzą większe rozczulenie od brzydkich, a hollywoodzkie gwiazdy adoptują
                    małego murzynka lub azjatę z daleka, a nie zwykłe białe urodzone w usa dziecko.

                    właśnie cygańskość i rumuńskość miała podkreślać dobre serce gaby - przecież w
                    tamtym okresie rumuńskie dzieci lub matki z dziećmi żebrały na każdym większym
                    skrzyżowaniu, pod mostem śląsko-dąbrowskim czy w jakimś innym miejscu nad wisłą
                    wyrosło całe miasteczko domków rumuńskich z dykty i kartonu, a coraz więcej
                    ludzi mówiło "przepędzić, wywieźć z powrotem do rumunii". a gaba, proszę, nie
                    tylko tak nie mówiła, ale jeszcze na wigilię do domu wzięła...
                    • verdana Re: Małe Cyganki. 09.08.10, 22:04
                      No tak - nie przejmując się, ze rodziców mają, bo cygańscy rodzice
                      jak wiadomo uczuć nie posiadają, a Wigilia nie dla nich. Dobra Pani,
                      cholera...
                      • marslo55 Re: Małe Cyganki. 10.08.10, 11:37
                        verdana napisała:
                        "No tak - nie przejmując się, ze rodziców mają, bo cygańscy rodzice
                        jak wiadomo uczuć nie posiadają, a Wigilia nie dla nich."
                        Cygańscy rodzice może i uczucia posiadają, ale nie ci, którzy
                        wysyłają dzieci na żebry. Takim dzieci należy odebrać, poczęstować
                        opłatkiem, uprać i zrobić "pa pa". Gaba jest tu (bardzo specyficzną)
                        reprezentantką opieki społecznej.
                        • verdana Re: Małe Cyganki. 10.08.10, 12:01
                          A jak wiadomo, dla dzieci lepszy DD niz biedni rodzice.
                          • doratos Re: Małe Cyganki. 11.08.10, 10:35
                            Mnie wydaje się że to córki Gaby wykazały się tu
                            tym odruchem dobrego serca
                            a ona je tylko poparła
                            bo tak należało postąpić w tamtej chwili(według Gaby)
                            kiedy się coś robi pod wpływem chwili,
                            z reguły się nie myśli co dalej,
                            ja miewałam też takie momenty,dopiero potem przychodziła refleksja!

                            Wam się nigdy nie zdarzyło zrobić coś głupiego,
                            nieprzemyślanego bo myślałyście że tak trzeba w danym momencie?
                            Mnie się zdarzało:)widać jeszcze nie jestem dorosła!!
                            • melmire Re: Małe Cyganki. 11.08.10, 10:41
                              Porwac obce dzieci z ulicy? Nie, nie zdarzylo mi sie, a nie jestem, jak Gaba,
                              matka dzieciom. Ona chyba powinna sobie wyobrazic co by czula gdyby JEJ dzieci
                              zniknely. Histeryczka co malo z okna nie wypada jak male maja kilka minut
                              spoznienia.
                              • marslo55 Re: Małe Cyganki. 11.08.10, 12:07
                                melmire napisała:
                                "Ona chyba powinna sobie wyobrazic co by czula gdyby JEJ dzieci
                                zniknely. Histeryczka co malo z okna nie wypada jak male maja kilka
                                minut spoznienia."
                                Wszystkie dzieci Gaby są..
                                Racja, to niespecjalnie do Gabrieli pasuje - mniej bym się
                                zdziwiła, gdyby to narwana i niedzieciata Ida odstawiła taki numer,
                                zagalopowawszy się w ferworze dyskusji ze staruszką.

                            • marajka Re: Małe Cyganki. 11.08.10, 15:17
                              > Wam się nigdy nie zdarzyło zrobić coś głupiego,
                              > nieprzemyślanego bo myślałyście że tak trzeba w danym momencie?

                              Bardziej chlapnąć ozorem niż zrobić. Przyznam nieskromnie, że nawet w czasach
                              nastoletnich byłam dosyć rozsądna. Każdy czasem robi coś głupiego, ale czym
                              innym jest zrobić coś po_prostu_głupiego, z czym innym coś co niesie ze sobą
                              poważne konsekwencje.

                              Dzieci jak to dzieci, karmione opowieściami o dziewczynkach z zapałkami i
                              biednych sierotkach chciały pomóc. Dzieci nie musiały myśleć co potem. Gaba
                              powinna. Dla mnie to byłaby pierwsza myśl w takiej sytuacji.Co potem? Ubiorę
                              buciki, odprowadzę pod kościół i zostawię z poczuciem chrześcijańskiego
                              miłosierdzia w sercu?
                            • kajaanna Re: Małe Cyganki. 14.08.10, 18:28
                              > Wam się nigdy nie zdarzyło zrobić coś głupiego,
                              > nieprzemyślanego bo myślałyście że tak trzeba w danym momencie?
                              > Mnie się zdarzało:)widać jeszcze nie jestem dorosła!!

                              No, ale jednak nie zabieramy dzieci z ulicy, tak samo jak nie zabieramy
                              "porzuconych" piesków stojących pod sklepami, nie opiekujemy się bezpańskimi
                              rowerami, ani samotnymi, opuszczonymi samochodami.

                              Oczywiście, każdy z nas ma na swoim koncie jakieś głupie zachowania, ale
                              zgarnianie dzieci z ulicy? Bez refleksji, że to nie kapsel na chodniku, ale
                              dziecko?

                              No nie, na Wigilię można przygarnąć bezdomnego menela (pełnoletniego!!!), niech
                              grzeje się w cieple serc i świeczek na choince, ale kidnaping jednak nie
                              powinien wchodzić w zakres, jak to określiłaś: "zrobienia czegoś głupiego,
                              nieprzemyślanego bo myślałyście że tak trzeba w danym momencie"
                              • vi_san Re: Małe Cyganki. 23.01.16, 23:24
                                Dużo wody upłynęło, ale dopiero teraz przeczytałam. Ja tam bym się bardzo chętnie i trwale zaopiekowała np. Chevroletem Tahoe, BMW X5 albo chociaż Dacią Duster... Kolor dowolny, obiecuję nie porzucać po świętach i solidnie dbać! Nawet trzepać dywaniki co drugi dzień!
                                Oczywiście, że dziecko to nie coś, co można sobie "wypożyczyć" a co potem? Jedyną słuszną reakcją na propozycję "zaopiekowania" złożoną przez jej córeczki - byłby telefon do stosownych służb i wytłumaczenie dzieciom własnym, że nie wolno i dlaczego.
                    • staua Re: Małe Cyganki. 11.08.10, 20:52
                      Biale, urodzone w USA dziecko jest trudniej zaadoptowac niz takie z
                      Korei, Rosji czy Ugandy. Dlatego Amerykanie (zwykli ludzie, nie z
                      Hollywood) adoptuja najczesciej dzieci nie z USA.
                      • doratos Re: Małe Cyganki. 14.08.10, 11:17
                        To że Gaba zrobiła głupstwo pod wpływem chwili
                        nie podlega dyskusji,
                        ale wynikało to z potrzeby chwili,
                        musiała stanąć po stronie swoich córek
                        w tamtej chwili nie mogła zrobić nic innego!
                        Oczywiście mogła powiedzieć np.ojcu Krzysztofowi,
                        że zabiera dzieci do siebie żeby mógł przekazać to rodzicom
                        (Może nawet to zrobiła co tłumaczyłoby skąd wiedzieli gdzie
                        szukać dzieci)
                        mniejsza o to co mogła zrobić
                        dla mnie ważniejsze było to że nie mogła powiedzieć córkom
                        -Słuchajcie dziewczynki nie możemy zabrać ich do domu,
                        to całe gadanie o otwartych drzwiach to tylko takie gadanie,jak
                        ojciec Krzysztof chce to niech sam otwiera drzwi
                        my tego zrobić nie możemy!
                        Nie wyobrażam sobie żeby Gaba tak powiedziała,
                        w tamtej chwili musiała stanąć po stronie swoich córek,
                        to taki odruch bezwarunkowy!

                        A przyznajcie się czy Wy dajecie jałmużnę takim dzieciom?
                        • dakota77 Re: Małe Cyganki. 14.08.10, 12:24
                          Ja nie daje. Od pomocy sa stosowne instytucje. Dawanie zebrakom
                          pieniedzy to nie pomaganie.
                          • nessie-jp Re: Małe Cyganki. 14.08.10, 16:45
                            dakota77 napisała:

                            > Ja nie daje. Od pomocy sa stosowne instytucje. Dawanie zebrakom
                            > pieniedzy to nie pomaganie.

                            A już zwłaszcza dawanie dzieciom pieniędzy. To tylko powoduje, że te dzieci będą
                            coraz więcej pędzone na ulicę, żeby jeszcze więcej pieniędzy uzbierały. To jak
                            kupowanie chińskich piłek szytych przez dzieci-małych niewolników.

                            Trzeba być wyjątkowo naiwnym albo leniwym moralnie, żeby nagradzać pieniężnie
                            takie wykorzystywanie dzieci.
                          • the_dzidka Re: Małe Cyganki. 30.08.10, 12:25
                            Ja też nie daję. Zwłaszcza że te dzieci są podstawione.
                            Miałam tu, pod biurem, "swojego" menela, któremu od czasu do czasu
                            odpalałam parę zeta na piwo (a na Gwiazdkę to dostał ode mnie całą
                            dychę :D ), ale on nie ściemniał, że mu na chlebek brakuje. Poza tym
                            miły był i bardzo grzeczny. Od jakiegoś czasu go już nie widuję,
                            zapił się pewnie...
                        • kooreczka Re: Małe Cyganki. 14.08.10, 16:43
                          A
                          "Nie mogę ich zabrać, bo ich rodzice by się o nich martwili" też by przez gardło
                          nie przeszło?
                        • kajaanna Re: Małe Cyganki. 14.08.10, 18:47
                          Nie, bo te pieniądze nie są dla nich, ale dla "opiekuna".
                          Grosza z tego dla siebie nie mają, chleba nie kupią, ani nie uskładają z tego
                          "na operację dla umierającej matki".

                          Jesteśmy świadkami handlu ludźmi i niewolnictwa. Kilka lat temu Polityka
                          próbowała tknąć ten temat - ściągania przez mafie całych rodzin. Ładne, młode
                          kobiety idą do burdeli, starszym kobietom odbiera się dzieci (na zasadzie
                          "wymiany", żeby nie uciekły - dziecko A jest z kobietą B) i każe im się żebrać.

                          Starsze dzieci, czyli te około 10 lat są "samodzielne". Czyli śpiewają w
                          tramwajach, grają na harmoszkach, myją okna samochodów na skrzyżowaniach.
                          I cała suma jaką zdobędą, jest odbierana przez... no nie wiem jakiego słowa użyć
                          - sutenera? (choć to kojarzy się tylko z prostytucją, ale rozciągnijmy to
                          pojęcie na mafijnie zorganizowany handel ludźmi), więc rzucony do kubeczka
                          grosz, nie idzie na jedzenie dla wielkookiego dzieciaka, ale na dostatnie życie
                          sutenera.
                        • marajka Re: Małe Cyganki. 14.08.10, 19:53
                          > dla mnie ważniejsze było to że nie mogła powiedzieć córkom
                          > -Słuchajcie dziewczynki nie możemy zabrać ich do domu,
                          > to całe gadanie o otwartych drzwiach to tylko takie gadanie,jak
                          > ojciec Krzysztof chce to niech sam otwiera drzwi
                          > my tego zrobić nie możemy!

                          Ale mogła powiedzieć: tak, nasze drzwi są otwarte, ale jeśli rodzice dziewczynek
                          się na to zgodzą. Ja bardzo bym się martwiła, gdyby ktoś obcy was zabrał do
                          siebie, nawet mając dobre intencje.

                          > A przyznajcie się czy Wy dajecie jałmużnę takim dzieciom?

                          Nigdy. Bo dopóki dzieci będą dostawać kasę, będą żebrać. Jak dziecko poprosi
                          mnie o pieniądze to pytam czy jest głodne i ew. daję kanapkę czy kupuję bułkę.
                          • ateh7 Re: Małe Cyganki. 15.08.10, 12:04
                            Ja nie daję. Zbyt dobrze wiem, jak wygląda los takich danych pieniędzy później
                            (nie trafiają one ani do żebrzących kobiet, ani do żebrzących dzieci). Mogę dać
                            coś do jedzenia, co dzieciak zje od razu, zresztą raz czy drugi tak zrobiłam.
                            Też uważam, że od pomocy są instytucje.
                            Inna sprawa, że te instytucje też potrafią całkiem dobrze nauczyć "bezradności".
                        • ananke666 Re: Małe Cyganki. 15.08.10, 12:32
                          > A przyznajcie się czy Wy dajecie jałmużnę takim dzieciom?

                          Nie. Z kilku powodów, wyłuszczonych przez poprzedniczki. Te pieniądze nie są
                          przeznaczone na potrzeby żebrzących dzieci, tylko tych, którzy je na żebry
                          wyganiają. Nie daję pieniędzy żebrakom. Natomiast nie odmawiam, jeśli ktoś
                          poprosi o kupno czegoś do jedzenia, ale takich przypadków pamiętam trzy. I to
                          byli dorośli - starsi ludzie.
                          Moją siostrę żebrak obrzucił wyzwiskami, kiedy zamiast pieniędzy zaproponowała
                          mu jedzenie. To skutecznie zniechęca, naprawdę.
                          • doratos Re: Małe Cyganki. 15.08.10, 20:24
                            A ja też nie daję jałmużny pieniężnej
                            sama nie mam za dużo,
                            ale zdarzyło mi się dać takiemu dziecku coś do jedzenia,
                            i dwa razy kupiłam komuś bilet autobusowy,
                            jedna kobieta twierdziła że ją okradli i nie ma jak wrócić,
                            a drugi raz jakiś chłopiec płakał na przystanku
                            że zgubił pieniądze więc kupiłam mu ten bilet,
                            nie wiem czy mnie nabrali czy nie
                            ale zawsze wierzę ludziom(może i jestem naiwna).

                            Nie wiem co bym zrobiła na miejscu Gaby,
                            ale błędy są rzeczą ludzką i każdy je popełnia
                            i zwykle pod wpływem chwili,albo odruchu głupiego serca,
                            rozum mówi co innego i pewnie gdybyśmy się zawsze zastanawiali
                            zanim zaczniemy działać po świecie chodziłyby same ideały,
                            lecz czy byłoby to takie dobre?
                            • dakota77 Re: Małe Cyganki. 15.08.10, 20:27
                              Naprawde uznalabys za glupi odruuch serca i niegrozny impuls, gdsyby
                              ktos zabral do siebie twoje dzieci?
                              • ako17 Re: Małe Cyganki. 30.08.10, 14:20
                                > Naprawde uznalabys za glupi odruuch serca i niegrozny impuls,
                                gdsyby
                                > ktos zabral do siebie twoje dzieci?

                                wiecie co, dla mnie to też było nie za mądre - doskonale
                                zanalizowałyście ten wątek w poprzednich postach. Zwłaszcza świetne
                                było spostrzeżenie o tych wszystkich przygarnianych psach i kotach,
                                z którymi jakoś nigdy potem nie było problemu...
                                Tyle tylko mogę powiedzieć na to akurat pytanie, że Cyganie tych
                                dzieci nie pilnowali i przynajmniej przez jakiś czas nie przejmowali
                                się, co się z nimi dzieje.
                                Nie wyobrażam sobie pozostawienia Anielki na ulicy bez opieki.
                                Gdybym coś takiego zrobiła (nawet nie umiem wymyśleć, w jakich to
                                mogłoby być okolicznościach), to liczyłabym się z tym, że jej nie
                                znajdę w tym miejscu, tylko np. na komisariacie. I nie wpadłabym tam
                                na pewno z awanturą, tylko ze strachem, ulgą i potwornym poczuciem
                                winy.
                                • verdana Re: Małe Cyganki. 30.08.10, 14:41
                                  No, to moje dzieci spokojnie można by zgarnąć z ulicy. Jako
                                  dziewieciolatki same poruszały sie po miescie - i każdy mógłby je
                                  sobie "przygarnąć"?
                                  Zresztą , gdyby Gaba uznała, ze to porzucone dzieci i odwiozla je na
                                  komisariat - OK. Ale tak naprawdę, to ona zabrała te dzieci jak
                                  maskotki - bo jej dzieciom zachciało się przygarnąć sierotkę...
                                  • marslo55 Re: Małe Cyganki. 30.08.10, 15:31
                                    verdana napisała:
                                    "Zresztą , gdyby Gaba uznała, ze to porzucone dzieci i odwiozla je
                                    na komisariat - OK. Ale tak naprawdę, to ona zabrała te dzieci jak
                                    maskotki - bo jej dzieciom zachciało się przygarnąć sierotkę..."
                                    Mało tego - autorka twierdzi, że "inaczej nie mogło być"! Dzieci
                                    proszą, staruszki patrzą ironicznie, nie ma wyboru! Mam nadzieję, że
                                    prośby dzieci i świdrujące spojrzenia obcych ludzi nie skłoniłyby
                                    Gaby do przyrządzenia kolacji z Cyganeczek.

                                  • ako17 Re: Małe Cyganki. 30.08.10, 15:41
                                    Jako
                                    > dziewieciolatki same poruszały sie po miescie i każdy mógłby je
                                    > sobie "przygarnąć"?

                                    A dałyby się one tak przygarnąć? Nie znam Twoich dzieci, ale myślę,
                                    że skoro chodzą samodzielnie po mieście, to wiesz, że: a) nie
                                    chciałyby pójść do obcych do domu, b) nawet gdyby, to w pewnym
                                    momencie pomyślałyby o Tobie, czy się o nich nie martwisz.
                                    a w przypadku Cyganek istniała jeszcze dodatkowo bariera językowa.
                                    Gaba postąpiła, moim zdaniem co najmniej dziwnie - i to zarówno ze
                                    względu na własną rodzinę, jak i ze względu na owe nieszczęsne
                                    dzieci i ich rodzinę. Ale i rodzice tych dzieci za mądrzy nie byli.
                                    • verdana Re: Małe Cyganki. 30.08.10, 15:50
                                      Cóż, moje dzieci wiedzialy, ze do obcych się nie idzie. Ale to nie
                                      zwalnia obcego z zasady nie zabierania dzieci bez zgody rodziców.
                                      Poza tym dziecko może iść do domu innego dziecka uznając, ze jest to
                                      OK. Tak , jak wspomina teściowa, robił moj mąż - znikał o kolegi bez
                                      informowania rodziców, dokąd się udaje.
                                      • ako17 Re: Małe Cyganki. 30.08.10, 15:57
                                        >to nie
                                        > zwalnia obcego z zasady nie zabierania dzieci bez zgody rodziców.
                                        >

                                        Racja... w rzeczy samej o tym nie pomyslałam jak pisałam mój
                                        pierwszy post
                                • lezbobimbo Re: Małe Cyganki. 30.08.10, 16:05
                                  ako17 napisała:
                                  > >dakota: "naprawde uznalabys za glupi odruuch serca i niegrozny impuls,
                                  > gdsyby> > ktos zabral do siebie twoje dzieci?"
                                  > Tyle tylko mogę powiedzieć na to akurat pytanie, że Cyganie tych
                                  > dzieci nie pilnowali i przynajmniej przez jakiś czas nie przejmowali
                                  > się, co się z nimi dzieje.

                                  Co jest oczywiscie bzdura jak stad do Pernambuco, bo gdyby Cyganie wystawili na
                                  zebry dwójke dzieci, nie spusciliby ich przeciez z oka (chociazby wlasnie
                                  dlatego, zeby sie nie zgubily siebie ani forsy, nie zgarnela ich policja ani
                                  zeby ludzie im krzywdy nie zrobili).
                                  W ogóle to sie kupy nie trzymie, ze male Cyganeczki poszly samopas zebrac przed
                                  kosciolem dominikanów, gdy ich rodzina tymczasem znajdowala sie w przejsciu
                                  podziemnym przy rondzie Kopernika. To jest jednak zbyt duza odleglosc dla malych
                                  dzieci, zeby zniknely bez zmartwienia opiekunów. Cyganie uznaliby je dawno za
                                  zaginione i szukali. Zreszta nie sadze, zeby wlasnie Cyganeczki byly az tak
                                  nienauczone odlaczac sie od grupy i isc w sina dal. Chcialy na kazanie
                                  swiateczne u dominikanów przyjsc z wlasnej woli?

                                  Cyganeczki dla MM to po prostu rekwizyty, które sa potrzebne, aby ukazac
                                  basniowa dobroc Gaby. Jak w powiesciach Dickensa, na swieta wypada sie zajac
                                  jakims zebrakiem (no i ta slowianska tradycja z dodatkowym talerzem) to Gabunia
                                  sobie bierze do domu male rekwizyty, co specjalnie dla niej przyszly pod kosciól.
                                  Tylko, ze dzisiaj zebrajace na ulicy dzieci to jednak nie bezpanskie sieroty ani
                                  zabawki dla sredniozamoznych mieszczan.
                                  • aganoreg Re: Małe Cyganki. 31.08.10, 11:31
                                    W "Imieninach" gdy czteroletni IG zgubil sie w tlumie, jakos pani MM zastosowala
                                    inne podejscie - pani Lelujkowa zapytala o adres i zamierzala malego odprowadzic
                                    do domu "zeby mama sie nie martwila". Przypominacie sobie histerie Pyzy, ze
                                    braciszek sie zgubil? Bo o male Cyganki to pewnie nikt sie nie martwil i trzeba
                                    je chronic przed wrednymi rodzicami?
                                    • marslo55 Re: Małe Cyganki. 31.08.10, 12:26
                                      aganoreg napisała:
                                      "Przypominacie sobie histerie Pyzy, ze braciszek sie zgubil? Bo o
                                      male Cyganki to pewnie nikt sie nie martwil i trzeba je chronic
                                      przed wrednymi rodzicami?"
                                      Jasne, że nie, bo Ignaś nie ma rodziców, którzy mu każą zebrać,
                                      tylko Gabę Dziecko Gdzie Jesteś. Że nie jest dzieckiem żebraków,
                                      Lelujczyna poznała po myślącym czółku.

                                      • jottka Re: Małe Cyganki. 31.08.10, 13:24
                                        ja sie nie znam, prawdę mówiąc, ale mam wrażenie, że cygańskie dzieci nigdy nie
                                        żebrzą samotnie - owszem, to one podchodzą do ludzi i proszą o pieniądze, ale co
                                        najmniej jedna osoba dorosła zawsze jest w pobliżu i ma na nie oko, nie wnikam z
                                        jakich powodów. stąd też zgadzam się z twierdzeniem bimbo, te dzieci to rekwizyt
                                        dla "dobrej pani" w opowiastce wigilijnej.

                                        z kolei, że przypomina mi się bodaj "czas cyganów" kusturicy:) jeśli nieletnie
                                        dziatki są w szponach mafii i na jej rzecz harują, to tym bardziej samopas by
                                        ich nie porzucili, w takim wypadku "opiekun" jak czapla tkwi w pobliżu i
                                        gabuniom dostęp do zarobkiewiczów ukróca.
    • retro-story A to czytaliscie? 31.08.10, 13:58
      Wlos mi sie na glowie zjezyl po przeczytaniu tego reportazu:

      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53663,8299882,Cyganie_w_wielkim_miescie.html
      P.S. To moj nowy nick, zalozony w ramach promocji slitasnego blogaska.
      • the_dzidka Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 14:21
        > P.S. To moj nowy nick

        To znaczy czyj? :)
        • retro-story Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 14:35
          Nick naczelnej przez dwa m.
      • mankencja Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 15:27
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,115912141,115916235,_zakrecony_i_blady_.html
        pozwolę sobie zalinkować ciekawy komentarz do tego artykułu
        • verdana Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 16:19
          To mi przypomina opracowanie naukowe o Romach, mieszkających w
          Czarnej Gorze. Między innymi autor tego naukowego opracowania
          napisał, ze nauczyciele w szkole skarżą się na romskie dzieci -
          nauczyciel wf-u na przyklad, bo dzieci przychodzą bez strojów i
          niedomyte. I że to przyklad antagonizmow narodowosciowych,
          dotykającyh także szkołę.
          Akurat tego nauczyciela wf-u znalam, bo mieszkałam u niego na
          wakacjach. Panu doktorowi, czcigodnemy etnografowi, nie wpadło nawet
          do glowy, ze pan mgr., nauczyciel jest także Romem, mieszka na
          romskim osiedlu i skarzy sie na swoich ssiadów. Oto, co znaczy sila
          stereotypów...
          • soova Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 16:36
            Panu doktorowi, czcigodnemy etnografowi, nie wpadło nawet
            do glowy, ze pan mgr., nauczyciel jest także Romem, mieszka na
            romskim osiedlu i skarzy sie na swoich ssiadów.


            Czyli, jeśli dobrze zrozumiałam, skargi nauczyciela wynikały z tzw. sąsiedzkiej
            zawiści, która istniała, mimo że należał też do tej samej etnicznej grupy?
            I czy badacz - etnograf miał obowiązek wiedzieć o takich niuansach w gruncie
            rzeczy z życia prywatnego? Pytam ze szczerej ciekawości, bo nie wiem, jak się
            takie badania robi.
            • nessie-jp Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 16:37
              > Czyli, jeśli dobrze zrozumiałam, skargi nauczyciela wynikały z tzw. sąsiedzkiej
              > zawiści, która istniała, mimo że należał też do tej samej etnicznej grupy?

              Eeee, a czy skargi nie mogły po prostu wynikać z faktu, że dzieci były posyłane
              do szkoły brudne i bez strojów do WF-u?

              Zadnej zawiści tu nie widzę...
              • verdana Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 16:43
                Otóż to. Nauczyciel wf-u powiedział, ze dzieci sa brudne i strojów
                nie mają - bo tak było. I tyle. Bez podtekstu, bowiem sprawa
                podtekstu nie miala, poza pewnym zniecierpliwieniem nauczyciela na
                nieprzygotowane do lekcji dzieci i olewczy stosunek rodziców do tego
                problemu.
            • iwoniaw Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 16:43
              Cytat czy badacz - etnograf miał obowiązek wiedzieć o takich
              niuansach w gruncie
              > rzeczy z życia prywatnego?


              Obowiązku wiedzieć pewnie nie miał, ale przypuszczam, że czynienie
              założenia, iż skoro nauczyciel skarży się na cygańskie dzieci,
              to musi być negatywnie nastawiony do ich narodowości jest, delikatnie
              mówiąc, nieprofesjonalne. Innymi słowy, wyciągając wnioski należałoby
              sprawdzić prawdziwość założeń, a nie brać za pewnik co się nam zdaje
              ;-)
              • verdana Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 16:53
                Otóż to.
                Zresztą, jeśli etnograf bada stosunki narodowościowe na wsi, to MUSI
                wiedzieć, jakiej narodowosci jest rozmowca. Tu badacz przyjął
                założenie - wykształcony nauczyciel jest Polakiem, bo kimze mógłby
                być?
                Nauczyciel nie był zresztą, o ile pamiętam, nijak nastawiony do
                dzieci, tylko narzekał na ich nieprzygotowanie do lekcji...
          • ewaty Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 20:43
            Verdano, toć wspólne miejsce w Polsce mamy!Przyjaźnię się z dyrektorką szkoły w
            Czarnej Górze, jeżdżę tam regularnie, uwielbiam to miejsce:)Będę tam w niedzielę:)))
      • tygrys2112 Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 22:15
        zatrkało mnie
      • lezbobimbo Re: A to czytaliscie? 31.08.10, 22:27
        retro-story napisała:
        > Wlos mi sie na glowie zjezyl po przeczytaniu tego reportazu:

        O ffffuuuj! Mnie takoz sie zjezyl. Ale nie z powodu przedziwnych sensacji, tylko
        o tym, ze ktos taki glut uznal za artykul i to godny Wysokich Obcasów. Potocznym
        jezykiem pisany, pogardliwy dla opisywanej kultury, rasistowski belkot. TO ma
        byc wyzszosc wyksztalcenia pismiennego nad przekazem ustnym? Jakim cudem to
        przeszlo do druku? No ale to juz temat na potforium, przepraszam.
        Jedno, co w tym paszkwilu jest fajnego to zdanie, rozwiewajace ewentualne
        watpliwosci w dyskusji o wigilijnych rekwizytach Gaby:
        "Bo więzi rodzinne u Romów są tak silne, że nie daje się małych dzieci obcym na
        wychowanie."

        Ale wedlug MM rekwizyty nie maja matki ani rodziny. Maja tylko jakas grupe
        oburzonych "Rumunów", która smie przyjsc i psuc taka fajna zabawe dobrym panstwu..
        • marslo55 Re: A to czytaliscie? 01.09.10, 11:51
          lezbobimbo napisała:
          "Potocznym jezykiem pisany, pogardliwy dla opisywanej kultury,
          rasistowski belkot."
          Najlepsze jest to, że określenia typu "a bo co rusz" (o
          nieszczęsnych "dzieciakach" nie wspomnę) sąsiadują z wyrazami
          takimi, jak "latorośl". Przypomniał mi się wzorcowy przykład błędu
          stylistycznego ze studiów: "Domniemywano, iż kierowca jest nawalony".
          Dobrze, że Gaba po wykąpaniu Rumunek ich nie ostrzygła, dopiero
          byłaby awantura..
          • doratos Re: A to czytaliscie? 07.09.10, 10:46
            Wracając do sprawy zabranych dzieci
            to według mnie nie chodziło tu o sam fakt zabrania obcych dzieci
            do własnego domu,
            ale o poparcie stanowiska Pyzy i Laury,
            gdyby to były inne dzieci Gaba w danym momencie zrobiłaby to samo,
            musiała stanąć po stronie swoich dzieci,
            nie mogła im przecież powiedzieć że gadanie o otwartych drzwiach to bzdury!
            A że dzieci były same bez opiekunów to nic niezwyczajnego,
            tu gdzie mieszkam te dzieci chodzą same,robią zakupy,tylko bardzo małe są trzymane
            przez matki,a te większe poruszają się swobodnie po całej miejscowości.
            • marslo55 Re: A to czytaliscie? 07.09.10, 11:21
              doratos napisała:
              "A że dzieci były same bez opiekunów to nic niezwyczajnego, tu gdzie mieszkam te dzieci chodzą same"
              Mieszkasz w Poznaniu? To spore miasto, łatwo się zgubić.. Oczywiście, że Gaba bierze dzieci do domu na rozkaz Pyzy i Tygrysa. Tym gorzej. Dlaczego "musiała stanąć po stronie swoich dzieci"? Nie mogła zająć w tym sporze własnego stanowiska? Powiedzieć np.: "Oczywiście, zaprosimy je na Wigilię. Razem z rodzicami"?
              • verdana Re: A to czytaliscie? 07.09.10, 11:27
                A gdyby dzieci chciały zabrać do domu psa, uwiązanego pod sklepem "bo pada, zimno i on się męczy". Też Gaba powinna stanąć po stronie dzieci i ukraść psa?
    • retro-story znowu piszą 19.09.10, 21:35
      I kolejny artykuł, tym razem z Dużego Formatu:

      wyborcza.pl/1,76842,8374004,573_gadziow_w_Swieto_Czeresni.html
    • inka.0202 Re: Małe Cyganki. 23.01.16, 23:05
      Czy mądra, mil, dzielna i krzepiąca Gabriela nie mogła odszukać ( pod tym kościołem Dominikanów) odszukać rodziców dziewczynek?Na bank byli gdzieś w pobliżu, nie chcąc rzucać się w oczy.To tylko wymagało wyobraźni.
      • vi_san Re: Małe Cyganki. 23.01.16, 23:35
        Gaba i wyobraźnia? A po co? Przecież już ustalonym zostało, że owe Rumuneczki - Cyganeczki to tylko i li rekwizyt, służący ukazaniu "dobrej pani". Już nie wspomnę o tym, co Gaba niby chciała z tymiż dziećmi zrobić PO Wigilii? Odstawić pod kościół dominikanów? Zawieźć na gliny? Spożyć w formie pieczeni?
        • tt-tka Re: Małe Cyganki. 23.01.16, 23:54
          nawet nie PO, tylko w trakcie...
          Na uroczysta i zapoznawcza kolacje przychodzi narzeczony siostry ze swoja matka. Ida jest z pewnoscia zachwycona, od kilku tygodni terroryzuje caly dom, by zaprezentowac sie przyzwoicie i teraz obecnosc obcych, niemowiacych po polsku dzieci w starych dresach Pyziakowien absolutnie jej nie przeszkadza.
          Sam Gabon oczekuje fatyganta. Bedzie nim zajeta. Co zrobi z dziecmi, upchnie pod choinka czy w komorce ?
          Nadchodzi moment rozdawania prezentow. Rumunki beda jedynymi osobami przy stole, ktore nie dostana nic ?
          • vi_san Re: Małe Cyganki. 24.01.16, 00:44
            Nie, no logika i rozsądek typowo Gabuniowy. Pomijam tu kompletny brak wyczucia - na ten akurat wieczór Ida zaprosiła narzeczonego i jego matkę, zaś ona sama swojego chłopa [kolejny, nieprawdaż, sensowny pomysł]. Zabieranie dzieci z ulicy bez wiedzy ich rodziców - to kosmos. Prezenty to akurat mały miki, zawsze można coś na szybko wykombinować [pamiętasz sytuację z Tomkiem - Gwiazdorkiem i Elką - Aniołkiem i jakimiś dziećmi z sąsiedztwa? Elka szybciorem skoczyła po czekolady, a kiedy nagle [po jej powrocie] okazało się, że jest jeszcze jedno dziecko - Tomek dał bodajże swój długopis?]. Ale przede wszystkim - co niby Gabuchna chciała z tymi [umytymi i w dresach] dziećmi zrobić PO wieczerzy? Ok, mija czas, Marek i Monika oraz Grzegorz ogarnięci, Wigilia spożyta, prezenty rozdane... Wszyscy powoli myślą szykować się do spania i...? Gaba dzwoni na najbliższą komendę? Odprowadza dzieci pod kościół dominikanów? I pytanie - ubranka "osobiste" dziewczynek - zostały uprane, wyschły tak w dwie, trzy godziny? Małe przed wyjściem z Roosevelta są przebierane na powrót w swoje jeszcze wilgotne łachmanki czy idą w dresikach Pyziakówien? No ale przede wszystkim - DOKĄD idą? A swoją drogą - kto pamięta - jak się odbył odbiór owych dziewczynek przez ich zbulwersowanych opiekunów? Co z tymiż ciuchami? Dziewczynki poszły w dresach czy zdążyły wrócić do własnych ubranek?
            • milstar Re: Małe Cyganki. 24.01.16, 03:12
              >Dziewczynki poszły w dresach czy zdążyły wrócić do własnych ubranek?

              Mokre ubranka zostały zapakowane do toreb, a dzieci poszły w dresach
              • tt-tka Re: Małe Cyganki. 24.01.16, 15:49
                milstar napisała:


                >
                > Mokre ubranka zostały zapakowane do toreb, a dzieci poszły w dresach


                Tajest ! Co wrazliwy i caly wieczor pograzony w rozmyslaniach nad ludzmi i ich stosunkami wzajemnymi Tomcio Kowalik skwitowal dowcipnie "(Cyganie) i tak sa na plusie", z podtekstem, ze nie maja powodow do pretensji, za to powinni byc wdzieczni.
                • vi_san Re: Małe Cyganki. 24.01.16, 16:19
                  No ale niech mi ktoś bardziej oświecony ode mnie powie, co ta bezmyślna grzywka miała zamiar zrobić z dziećmi PO Wigilii? Gdyby opiekunowie się nie znaleźli? Późno, wszyscy śpiący, powiedzmy ona z Grzesiem mają zamiar iść na pasterkę o północy, reszta marzy już tylko o kąpieli i łóżku, tym bardziej, że dzień był ekscytujący i obfitował w wydarzenia. I? Gaba kładzie owe dzieci spać ze swoimi córeczkami? Odprowadza pod kościół dominikanów? Dzwoni na policję? Do pogotowia opiekuńczego? I jak to tłumaczy swoim naiwniutkim córkom? Że "pomoc" tylko w ten jeden wieczór obowiązuje, bo przez resztę roku można mieć w tyłku? No, serio mnie interesuje, co miała zamiar. I przed jakim by dylematem stała, gdyby się ci opiekunowie nie znaleźli. Zostawić? No, sorry, Winnetou, to nie zamierzchłe wieki, gdzie dziecko "bezpańskie" można było sobie samowolnie zaanektować! Toż ona musiałaby je wysłać do szkoły, do lekarza, załatwić opiekę prawną... Nie, no nie wiem co ona myślała...
                  • tt-tka Re: Małe Cyganki. 24.01.16, 17:59
                    vi_san napisała:

                    > No ale niech mi ktoś bardziej oświecony ode mnie powie, co ta bezmyślna grzywka
                    > miała zamiar zrobić z dziećmi PO Wigilii? Gdyby opiekunowie się nie znaleźli?
                    >

                    Alez moja droga ! Bylo oczywiste, ze opiekunowie (niewdzieczni i wpadajacy z awantura) znajda sie na tyle wczesnie, zeby Gabuni przed tym klopotliwym dylematem nie stawiac. Mamy "uroczy" wigilijny obrazek, a potem samosie rozwiazuje - i masz nie watpic, ze borejki maja wielkie serca, gleboki zmysl moralny i co tam jeszcze, a, temat poreczny do filozoficznych rozwazan. A my mamy okazje docenic potege ich serc i umyslow.
                    I skup sie, moja droga, na tych borejczych rozwazaniach, bo tylko to jest tu wazne. Rekwizyty, czyli Rumunku, sa juz za drzwiami, zostaly uprzatniete ze sceny i nie ma sensu zaprzatac sobie nimi glowy.
                    • vi_san Re: Małe Cyganki. 24.01.16, 18:02
                      Aaa... No tak, moja wina, po co myślę? mogłam nie, tylko przyswoić przeczytane i bym miała: Borejki ciepłe, dobre i pomagające som, filozofami miotają, cytaty z głębi trzewi i umysłów wydają i już.
                      • sowca Re: Małe Cyganki. 24.01.16, 22:14
                        Zwyczajnie nic nie myślała. Podjęła decyzję pod wpływem impulsu i przyprowadziła dzieci do siebie. Pewnie w zamieszaniu nie zdązyła nawet pomyśleć nad rozwiązaniem problemu, kiedy ten się sam rozwiązał. Gdyby się nie rozwiązał, to by zapewne zaczęła zastanawiać.
                        Stawiałam,że pozwoliłaby dziewczynkom spać z Pyzą i Tygrysem, a rano rozpoczeła poszukiwanie rodziców względnie opiekunów, ale uświadomiłam sobie,że przecież nastepnego dnia był ślub i wesele i wszyscy mieli na głowie coś innego niż szukanie opiekunów Rumuniątek.
                        To nie wiem, jak zamierzała rozwiązać sprawę. Pewnie najprędzej by zadzwoniła po policję albo do dominikanów, w nadziei, że ci znają rodzinę dziewczynek.
          • ciotka_scholastyka Re: Małe Cyganki. 25.01.16, 09:05
            > Nadchodzi moment rozdawania prezentow. Rumunki beda jedynymi osobami przy stole, ktore nie dostana nic ?

            Ależ skąd, akurat prezenty dostały przecież. Nie spodziewały się tego, a tu były lalki, misie, a Rumunki się strasznie ucieszyły.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka