Dodaj do ulubionych

A w przeznaczenie wierzycie?

23.08.10, 22:02
w to, że jeśli dwie osoby mają ze sobą być, to na pewno tak się stanie?
MM chyba uważa, ze tak, a przynajmniej tak wynika ze "Sprężyny" - nawet gdyby Laura nie zobaczyła Adama na rynku i nie pojechała za nim do Kostrzyna, to i tak by go poznała, w szkole Łusi. Czy naprawdę jest tak, że, co ma być, to będzie?
Obserwuj wątek
    • kaliope3 Re: A w przeznaczenie wierzycie? 23.08.10, 22:06
      Kiedyś myślałam,że tak właśnie jest.Potem doszłam do wniosku że
      jednak nie.Teraz jestem na rozdrożu i nie wiem.
    • nessie-jp Re: A w przeznaczenie wierzycie? 23.08.10, 22:10
      W książkach o klimacie baśniowo-nierealistycznym
    • lezbobimbo Re: A w przeznaczenie wierzycie? 23.08.10, 22:12
      Nie wierze w przeznaczenie. Szans jest przez to zawszec wiecej.
    • soova Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 08:59
      Ponieważ w piątek w TV była "Troja", postanowiłam odświeżyć znajomość z mitologią grecką i sięgnęłam nie po Parandowskiego, ale po "Starożytność bajeczną" Zielińskiego. Polecam, bo podejście do tematu zupełnie nie baśniowe, a właśnie filozoficzno - predestynacyjne. No i co do przeznaczenia, to ponieważ Grecy w nie gorąco wierzyli i w zasadzie, gdy wyrocznia czy bóg je im objawiali, nie było od tego odwołania i z reguły prowadziło to do iście greckich tragedii. :) Skoro zatem wiara w przeznaczenie ma smutne konsekwencje, wolę nie wierzyć.
    • the_dzidka Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 10:16
      Nie wierzę. I dlatego zjadłam wiśnie przeznaczone na konfitury, cium
      cium. Pyszulka.
      • judytak Re: A w przeznaczenie wierzycie? 26.08.10, 13:43
        bo ich przeznaczeniem było aby zostały skonsumowane przez ciebie
        tylko z początku nie byłas tego świadoma

        pozdrawiam
        Judyta
    • limotini Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 11:09
      Oczywiście, że co ma być to będzie! :)

      A tak na poważnie, to przecież nie wiemy, co miałoby być komu przeznaczone, więc
      nie mamy pojęcia czy się spełniło, czy nie. Możemy po czasie ocenić, czy ten
      zbieg przypadków, który doprowadził do konkretnego rozwiązania wydaje nam się
      magicznie niesamowity - ale nawet to nie daje nam wiele, bo nie wiemy, czy
      potencjalne inne możliwości nie byłby jeszcze bardziej fantastyczne.

      A przykład podany przez Dzidkę jest chyba decydujący - co tym biedym czereśniom
      przyszło z przeznaczenia?
      • szprota Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 12:47
        limotini napisała:


        > A przykład podany przez Dzidkę jest chyba decydujący - co tym biedym
        czereśniom przyszło z przeznaczenia?
        A wiśniom, to już w ogóle!

        Swoje zdanie wyrażę cytatem:

        Morpheus: Do you believe in fate, Neo?
        Neo: No.
        Morpheus: Why not?
        Neo: Because I don't like the idea that I'm not in control of my life.
    • ssssen Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 13:21
      > Czy naprawdę jest tak, że, co ma być, to będzie?

      Bzdura. Piszę o życiu, a nie o fantazjach różnych pisarzyn.

      Zresztą, z naszego punktu widzenia przeznaczenie niczym nie różni się od przypadku.

      A poza tym - naprawdę ktoś chciałby dostać dowód na istnienie przeznaczenia?
      Niezły horror by sobie w ten sposób z życia zrobił.
    • marajka Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 15:18
      Nie wierzę, niby nie, ale... Może nie jest dokładnie to, o co pytasz, ale dziś
      dowiedziałam się, że osoba znana prze mnie z widzenia została dawcą wątroby dla
      zatrutego sześciolatka i cały czas siedzę i myślę, czy ten młody facet musiał
      umrzeć, żeby to dziecko mogło żyć? Czy jedna matka musi przeżywać tragedię, żeby
      inna mogła się cieszyć?
      • szprota Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 15:29
        marajka napisała:

        > Nie wierzę, niby nie, ale... Może nie jest dokładnie to, o co pytasz, ale dziś
        dowiedziałam się, że osoba znana prze mnie z widzenia została dawcą wątroby dla
        zatrutego sześciolatka i cały czas siedzę i myślę, czy ten młody facet musiał
        umrzeć, żeby to dziecko mogło żyć? Czy jedna matka musi przeżywać tragedię, żeby
        inna mogła się cieszyć?

        Mówisz może o tym dzieciaku zatrutym grzybami?
      • soova Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 15:42
        cały czas siedzę i myślę, czy ten młody facet musiał
        umrzeć, żeby to dziecko mogło żyć

        Ależ między śmiercią tej osoby a uratowaniem dziecka istnieje niewielki tylko związek przyczynowy! "Musiał" nie oznacza przecież konieczności śmierci tej konkretnej osoby dla uratowania dziecka. Równie dobrze to mógł być ktoś inny, przeznaczenie nie ma nic do tego. :)
        • marajka Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 16:11
          "Musiał" nie oznacza przecież konieczności śmierci t
          > ej konkretnej osoby dla uratowania dziecka. Równie dobrze to mógł być ktoś inny
          > , przeznaczenie nie ma nic do tego. :)

          Wiem, ale zginął akurat on. Może gdyby nie ta śmierć, to organu by nie było,
          albo by się nie przyjął? Stało się tak jak się stało. To mógł być ktoś inny,
          inna rodzina mogła przezyć tragedię, ale przeżywa akurat ta, dla mnie ta
          konkretna, a właściwie dla mnie ta konkretna matka, reszty nie znam. Może musiał
          umrzeć akurat on, żeby dziecko mogło zyć, może nie mógł to być nikt inny?

          Tak, mowa o dziecku od grzybów.
          • nessie-jp Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 16:32
            Ale to jest właśnie dowód na całkowitą chaotyczność ludzkich losów.

            Bo rozpatrujesz to w kategoriach "przeznaczenia" tylko dlatego, że akurat teraz
            postęp medyczny umożliwia przeszczepianie wątroby.
            100 lat temu umarłby i ten chłopak, i dziecko
            • marajka Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 20:24
              > 100 lat temu umarłby i ten chłopak, i dziecko

              Chłopak akurat nie.

              Nie wierzę w przeznaczenie, tak po prostu mnie dziś natchnęło, no.
          • lezbobimbo Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 20:48
            marajka napisała:
            >Może musiał> umrzeć akurat on, żeby dziecko mogło zyć, może nie mógł to być
            >nikt inny?

            Sorry, ale to bzdura. Tak sie tylko akurat zlozylo, ze jego watroba mogla sie
            komus przydac po smierci i akurat bylo to dziecko po grzybach. Jak nie dziecko,
            to poszlaby do nastepnej osoby w kolejce.
            Przeciez ludzie nie umieraja specjalnie po to, aby ratowac jakies zatrute
            dzieci. Myslisz, ze opatrznosc czuwa nad jednymi ofiarami wypadków czy chorób i
            jak ktos zachoruje, to magicznie umiera ktos inny na ich czesc? Nic podobnego.
            Równie dobrze ta watroba mogla pójsc dla kogos z marskoscia albo byc tak
            uszkodzona, ze nie uratowalaby nikogo. Albo z kolei jakies dziecko moglo umrzec
            i jego organy poszlyby do kogos innego, moze nawet i doroslego (skóra na
            przyklad dla ofiary poparzenia).
            Albo dziecko po grzybach mozna bylo ratowac ostropestem (aczkolwiek nie wiem jak
            bardzo bylo zatrute).
            • doratos Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 23:08
              Nie wierzę w takie przeznaczenie,że ktoś,,musiał'umrzeć,
              zawsze mnie wkurzały uwagi typu,,Bóg tak chciał",
              gdybyśmy z góry wiedzieli jakie jest nasze przeznaczenie,
              byłoby to raczej straszne!
              Życie i bez tego bywa ciężkie.
              Dobrze jednak czasem pomarzyć,uwierzyć w odrobinę magii,
              a co nas czeka i tak samo przyjdzie,
              czy tego chcemy czy nie.
              • filifionka-listopadowa Re: A w przeznaczenie wierzycie? 24.08.10, 23:12
                doratos napisała:
                > Dobrze jednak czasem pomarzyć,uwierzyć w odrobinę magii,

                Tak, dobrze ujęłaś to o czym myślałam. Lubię udawać przed sobą, że wierzę, że
                coś mi zostało przeznaczone np. kot o tak podobnym charakterze.
            • kooreczka Re: A w przeznaczenie wierzycie? 25.08.10, 08:00
              Po 48 godzinach od spożycia wątroba nawet u dorosłego chłopa jest do wymiany.
    • minerwamcg Re: A w przeznaczenie wierzycie? 25.08.10, 11:19
      A skąd. Rzeczy się dzieją, bo się dzieją, a dziać się mogą z miliona
      powodów. I jeżeli nawet mnie coś wydaje się w najwyższym stopniu
      przypadkowe, to dlatego, że nie znam tego miliona.
      Wierzę, że zna je Bóg, który ma nielinearne pojęcie czasu, ale Mu
      tego nie zazdroszczę :) Jako nieskończony ma również nieskończenie
      wielką pamięć i nieskończenie podzielną uwagę.
      • the_dzidka Re: A w przeznaczenie wierzycie? 28.08.10, 20:21
        Minerwo, Twój post został przywrócony. Osobiście przeze mnie ;)
        Samo wspomnienie Panabuczka lub jego rozmaitych alter ego nie jest
        IMHO niczym łamiącym regulamin.
        Rzekłam.
        • lezbobimbo Re: A w przeznaczenie wierzycie? 29.08.10, 03:19
          Post nie lamie regulaminu, ale nakarmil Andrzeja religijnie, niestety :P
          No i co to by byla za sprawiedliwosc, ze jedni moga pisac o religii a drudzy nie..

          Post Minerwy przekleilam tez na Potforum, jesli ktos chce dalej pisac o
          przeznaczeniu i bogu, to zapraszam:
          forum.gazeta.pl/forum/w,99675,115866864,115866864,Przeznaczenie_i_bog.html
        • minerwamcg Re: A w przeznaczenie wierzycie? 31.08.10, 01:52
          Myślę, że nie da się tak naprawdę rozmawiać o przeznaczeniu nie zahaczając o
          jakiś Absolut - Boga, boga, nieubłaganą konieczność dziejową, naturę, czy jak
          tam kto sobie definiuje. To się dość ściśle wiąże, bo jeżeli owo przeznaczenie
          istnieje, to kto jest tym, który przeznacza? A jeśli nie ma, to czemu rzeczy
          dzieją się tak, jak się dzieją, a nie zupełnie inaczej? Można wszystko zwalić na
          tupiącego motyla nad Amazonką, ale to tylko jedna z wielu koncepcji. Problem
          jest raczej z dziedziny filozofii niż religii, ale z filozofią też ciężko dojść
          do łądu, jeśli się jej jakoś nie odnosi do Absolutu - lub jego braku.
          • nessie-jp Re: A w przeznaczenie wierzycie? 31.08.10, 15:07
            minerwamcg napisała:

            > Myślę, że nie da się tak naprawdę rozmawiać o przeznaczeniu nie zahaczając o
            > jakiś Absolut - Boga, boga, nieubłaganą konieczność dziejową, naturę,

            Na Potworum slotna pisze o przeznaczeniu całkowicie bezbożnie
            • minerwamcg Re: A w przeznaczenie wierzycie? 31.08.10, 18:19
              No tak, ale wtedy pojawia się pytanie, kto wybuchł Wielki Wybuch i dlaczego
              materia zrobiła to a nie tamto :)
              Bezbożny może być też tupiący motyl, ale wtedy po wydarzeniach plączą się prawa
              natury, która - jak napisałam - też bywa uznawana za Absolut.
              • slotna Re: A w przeznaczenie wierzycie? 31.08.10, 20:41
                > No tak, ale wtedy pojawia się pytanie, kto wybuchł Wielki Wybuch i dlaczego
                > materia zrobiła to a nie tamto :)

                A nie, dla mnie to nie ma znaczenia - po prostu takie sa zasady gry, tak sie materia zachowuje, taka jest fizyka i to wlasnie jej nieublagalnosc jest owym przeznaczeniem. Co oczywiscie nie oznacza, ze w to wierze, chociaz wydaje mi sie to logiczne. Lubie sie nad tym czasem pozastanawiac i snuc wlasnie taka wizje jak ta na Potworum (bardzo niedopracowana, przyznaje). Z tym ze przestaje natychmiast, kiedy orientuje sie, ze w ten sposob nigdy nie zrobie tego prawa jazdy (nie, ze jestem leniwa i sie glupio zamysliwuje, tylko jakos nie bylo mi pisane no przeciez).
    • tygrys2112 Re: A w przeznaczenie wierzycie? 27.08.10, 01:00
      To może wytnijcie cały wątek bo prowokuje dyskusje? :] Stwierdzam,
      że ta cenzura zmierza do absurdu. w moim poście nic zdrożnego nie
      było, podobnie jak w dyskusji, która była na temat.
      • lezbobimbo Re: A w przeznaczenie wierzycie? 27.08.10, 21:01
        tygrys2112 napisała:
        > To może wytnijcie cały wątek bo prowokuje dyskusje? :] Stwierdzam,
        > że ta cenzura zmierza do absurdu. w moim poście nic zdrożnego nie
        > było, podobnie jak w dyskusji, która była na temat.

        Tygrysie, odpowiedz jest zawarta w aktualnej stopce forum: od teraz pytania do
        moderacji i dyskusje o cenzurze kierujcie prosto do adminek czyli piszcie maile
        do Dzidki i Szproty. Jednym slowem, jesli mozna prosic, to nie zasypujcie forum
        pytaniami o to, dlaczego cos polecialo.
        Jesli sie nie domyslacie, to pytajcie - ale na prajwie. Jesli cos polecialo
        niesprawiedliwie, to adminki to moga przywrócic - ale proscie je o to na prajwie
        i dyskutujcie z nimi na ten temat mailowo a nie tutaj.
        Moge Wam juz teraz wyjawic, ze jesli jakis post polecial, to dlatego, ze
        ignorowal prosby w stopce forum (albo polecial masowo, bo byl jedna z odpowiedzi
        na jakis trollizm).
        Za ciecie od teraz postów kwestionujacych moderacje mozecie podziekowac
        Andrzejowi, któremu wciaz wydaje sie, ze jest przesladowany za niewinnosc, i ze
        moze radosnie a bezkarnie ignorowac jakze prosty regulamin.
        Dosyc wreszcie tych dyskusji, moderacja moderuje stosownie i musicie jej zaufac.
        Jesli nadal nie ufacie, to kwestionujcie ile wlezie, narzekajcie na cenzure i
        walczcie o kazdy zaginiony post.. ale na prajwa.

        Caly watek wisi troche jako eksperyment - czy da sie tutaj rozmawiac o sprawach
        pozaliterackich bez skrecania na 2 smierdzace tematy, które sa tutaj wyklete? I
        czy ktos czyta prosby administracji w stopce forum?
        Tym razem na religie skrecila temat Minerwa, wiec wycielam jej post oraz
        nastepujace po nim, w tym oczywiscie Andrzeja, na którego obsesje nadal mozna
        liczyc - gdyz wciaz nie rozumie on regulaminu, do którego sam doprowadzil.
        Poza tym watek wisi dalej, mozna dyskutowac bez tego skrecania, jesli ktos chce.

        Post Minerwy byl kulturalny, takoz i posty jej odpisujacych, ale niestety
        wiadomo juz, jak to by sie skonczylo.
        Póki tutaj uparcie trolluje Andrzej ze swoja obsesja religijno-polityczna,
        wszelkie tego typu dyskusje, nawet kulturalne, trzeba niestety ucinac w zarodku.
        To wlasnie takim producentów trollicznych postów jak Andrzej mozecie podziekowac
        za ciecie postów o religii i polityce.
        Moze jak w koncu Andrzej dostanie zasluzonego bana, to bedzie mozna tutaj
        rozmawiac o religii, jakby akurat komus offtopik kulturalnie i elegancko
        skrecil. O ile tez nie skonczyloby sie to setkami pyskówek, oczywiscie.


        To jest obwieszczenie z mojej strony jako moderatorki, nie zaproszenie do
        dalszych roztrzasan. Zarówno skargi, grozby jak i kosze kwiatów prosze slac
        wiadomym kanalem informacyjnym :)
      • senseeko Potworum 29.08.10, 15:13
        tygrys2112 napisała:

        > To może wytnijcie cały wątek bo prowokuje dyskusje? :] Stwierdzam,
        > że ta cenzura zmierza do absurdu. w moim poście nic zdrożnego nie
        > było, podobnie jak w dyskusji, która była na temat.

        Ominęła mnie dyskusja, bo bywam tu rzadko. Zajrzałam na Potworum, ale tam są
        tylko wątki założone przez lezbobimbo i nic nie ma na temat przeznaczenia. To
        gdzie ta dyskusja jest? Moze przy przerzucaniu wątku na Potworum zostawiać
        chociaż linkę?
        • anutek115 Re: Potworum 29.08.10, 15:21
          senseeko napisała:

          > tygrys2112 napisała:
          >
          > > To może wytnijcie cały wątek bo prowokuje dyskusje? :] Stwierdzam,
          > > że ta cenzura zmierza do absurdu. w moim poście nic zdrożnego nie
          > > było, podobnie jak w dyskusji, która była na temat.
          >
          > Ominęła mnie dyskusja, bo bywam tu rzadko. Zajrzałam na Potworum, ale tam są
          > tylko wątki założone przez lezbobimbo

          To nie są wątki założone przez Lezbobimbo, tylko przeklejone przez nią z tego
          forum, autorzy "ujawniają" się po otwarciu wypowiedzi.
        • lezbobimbo Re: Potworum 29.08.10, 15:35
          senseeko napisała:
          > Ominęła mnie dyskusja, bo bywam tu rzadko. Zajrzałam na Potworum, ale tam są>
          tylko wątki założone przez lezbobimbo i nic nie ma na temat przeznaczenia. To>
          gdzie ta dyskusja jest? Moze przy przerzucaniu wątku na Potworum zostawiać
          > chociaż linkę?

          Jak przeklejam to sila rzeczy pojawia sie tam mój nick, ale kazdy post to
          skopiowany stad post kogos innego, trzeba kliknac i sie doczytac.
          Niewiele moge poradzic na prymitywna technologie gazety :(

          I tak, przekleilam dzisiaj w nocy na Potforum ten ladny post Minerwy o
          przeznaczeniu i bogu, ale Andrzej stwierdzil, ze nie bedzie tolerowal pisania
          bóg przez mala litere w temacie i wycial, chociaz tutaj sam sie dopominal o
          przywrócenie posta :D
          • tygrys2112 Re: Potworum 29.08.10, 15:39
            No nie :( Czyli przez jeden wyraz nie można skopiować całości wątku?
            absurd
    • dakota77 Re: A w przeznaczenie wierzycie? 27.08.10, 17:12
      Gdybys potrafil zastosowac odrobine autocenzury i nie wyjezdzal przy kazdej okazji z dygresjami polityczno-religijnymi, o ktorych swietnie wiesz, ze nie sa dobrze widziane na tym forum, nie musialbys plakac teraz o cenzurze i swoim rzekomym zlym potraktowaniu przez nietolerancyjna reszte. naprawde, pomysl spokojnie przez chwile.
      Nie stosujac sie do n-tej juz prosby o unikanie takich tematow wykazujesz sie po prostu zla wola.
      • nessie-jp Re: A w przeznaczenie wierzycie? 27.08.10, 18:41
        Przy okazji
    • black-apple Re: A w przeznaczenie wierzycie? 28.08.10, 18:00
      Nie wierzę. Głównie dlatego, że przeznaczenie kojarzy mi się z bezsilnością.
      Wierząc w przeznaczenie, nie potrafiłabym tak cieszyć się z sukcesów ani
      przeżywać porażki (w sensie jak najbardziej pozytywnym: wyciągać z tego wnioski
      i pamiętać aby drugi raz takich błędów nie popełniać), bo wiedziałabym, że to
      było z góry mi narzucone i żadna w tym moja zasługa.
    • senseeko Re: A w przeznaczenie wierzycie? 29.08.10, 15:02
      esperanza85 napisała:

      > w to, że jeśli dwie osoby mają ze sobą być, to na pewno tak się stanie?
      > MM chyba uważa, ze tak, a przynajmniej tak wynika ze "Sprężyny" - nawet gdyby L
      > aura nie zobaczyła Adama na rynku i nie pojechała za nim do Kostrzyna, to i tak
      > by go poznała, w szkole Łusi. Czy naprawdę jest tak, że, co ma być, to będzie?

      To nie tak. Aby między dwojgiem "zaiskrzyło" muszą być odpowiednie okoliczności poznania. Gdyby Laura poznała Naszpana w szkole Łusi, nie zwróciłaby na niego żadnej uwagi i przeznaczenie by się rypło.
      Ja ze swoim mężem mijalam się przez lata. Bywaliśmy w tych samych miastach, malo brakowało a pracowalibyśmy w tym samym budynku i pewnie widywalibyśmy się w bufecie, tylko mnie nie przyjęli i pojachalam w inny koniec Polski. Ale nie mogliśmy się spotkać (choć nei da się wykluczyć że nawet (przynajmniej teoretycznie) mijaliśmy się tu czy tam na ulicy). Mieliśmy nawet wspólnych znajomych, co się okazało dużo później. Gdybyśmy się jednak wtedy poznali, pewnie nie zwrócilibyśmy na siebie żadnej uwagi, może nawet patrzylibyśmy na siebie wilkiem.
      Po prostu każde musiało dojrzeć do tego spotkania a i samo spotkanie musiało być takie, zeby odkryć, że my - to jednak my.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka