vi_san
05.03.14, 14:39
Jeśli już było coś podobnego, to z góry przepraszam, ale się nie doszukałam.
Czy któraś mogłaby przytoczyć przykłady jeżycjadowych związków, które rozpadły się ewidentnie z winy kobiety? I nie chodzi mi o sam fakt zerwania, ale o przyczyny tegoż?
Bo tak patrzyłam... W Kłamczusze - co prawda Aniela się w Pawełku kochała bez wzajemności, ale ewidentnie winien był on - to on mając Danusię na wakacjach w Łebie podrywał Anielkę, nie przewidział tylko, biedaczek, że ona postrzelona i pojedzie do Poznania. Relacja Gaba - Janusz omawiana była wielokroć, i [pomijając ewidentne byki z datami] też ma pozostawiać wrażenie, że to podelec Janusz wziął i Gabę porzucił. W relacji Anielki z Krystianem [dentystą - karateką]w BBB, to on nie chciał pogodzić się z faktem iż adoptowała dzieci, więc choć zerwała ona, to on okazał się być szują. To Wolfi zostawił Laurę, choć zerwała ona - smsem, na który Wolfi [prostak jeden] odpisał listem. Ale to on wyjechał za granicę i oczekiwał, że Laura pojedzie do Glasgow.
No, nie przypominam sobie ani jednego związku, w którym główną winę za rozpad ponosiłaby dziewczyna. Może poza Idą, która z upodobaniem łamała męskie serca. Ale nawet jej rozstanie ze Sławkiem było tez spowodowane tym, że on się zrobił wstrętny materialista, pracował w Szwecji [?] i parkował volvo pod jej oknami.
Która kojarzy przypadek odwrotny, czyli ze to "ona" jest nie w porządku i to jest powód rozstania? Podkreślmy, że chodzi mi o istniejący związek, a nie koleżeństwo, które panna lekce sobie waży, czy chwilowe zauroczenia [jak w SK Cesi - Brodaczem, jak się później okazało kolega Julii].