la.spinka
18.10.14, 17:34
Cześć i czołem, witam się ponownie, bo aktywnie nie udzielam się za bardzo i pewnie nikt mnie tu nie pamięta. A poza tym napiłabym się z chęcią herbaty z myszą!
Do założenia wątku skłoniła mnie lektura wpisów w Księdze Gości na stronie p. Musierowicz.
Jest tam oto nawiązanie do tajemniczych ataków, których problem poruszony został przez Autorkę w tzw. "wpisie szóstkowym". Otóż dziś, wśród miłej wymiany zdań z czytelniczkami, padają takie oto słowa:
Czytelniczka 1: Czytałam ostatni komentarze do "McDusi" i bardzo dużo było negatywnych, z czym ja się nie zgadzam.Bardzo spodobał mi się komentarz jednej dziewczyny. Napisała ona,że się nie zgadza z tym co piszą ludzie,że przecież czasy się zmieniają,to i jeżycjada się zmienia , a Borejkowie to zawsze ci sami kochani Borejkowie. No właśnie co to by było gdyby w roku 2014 pisało by się tak samo jak w latach 70 lub 80?
Małg M: Co do "McD"- wszyscy wiemy, kto organizuje te ataki, te nagonki, i w jakim celu. Trzeba na to po prostu nie zwracać uwagi, tylko spokojnie robić swoje. Tak właśnie postępuję.
Szkoda tylko, że już nawet dzieci nie mają gdzie się schronić przed - nazwijmy rzecz po imieniu - propagandą. A z nią poradzić sobie można w jeden sposób: trzeba samej sobie wyrobić własne zdanie, krytycyzm i mechanizmy obronne. Takie czasy. Ale w sumie - to nie najgorzej. Ataki nic a nic mi nie szkodzą. A nawet, gdyby szkodziły, i tak żyłabym i pracowała tak, jak dotąd. Dobrze jest nie mieć sobie niczego do zarzucenia. Wtedy mogą ciskać nawet zgniłymi jajkami. Wiem, że mam rację i że jestem w porządku - więc tylko się śmieję.
Czytelniczka 2: Z dnia na dzień coraz trudniej mi sobie wyobrazić, że można kogoś krytykować bez żadnych zahamowań. A także, że ktoś o odpowiednich kompetencjach prędko takiego złego zachowania nie powstrzyma. To po prostu dziwne. (...)
Małg M: (...) Co do meritum: moja pani prawniczka mówi, że bez trudu można by pozwać oszczerców za stalking (już jest karalny) i uzyskać wyroki skazujące. Zebrała wszystkie dane i czeka mojej decyzji. Ale mnie tych kobiet zwyczajnie żal. W sumie, okropnie nieszczęśliwe.
Czytelniczka 2: A jeszcze dodam, że jakiekolwiek pozwy wydają mi się naprawdę okropne. Po prostu marzy mi się, żeby każdy otrzymywał odpowiednią ilość troski w odpowiednim czasie, no i tyle.
Małg M: (...) Co do pozwów: no, oczywiście. To byłoby schodzenie do tego samego (bardzo już ostatnio niskiego) poziomu.
I teraz pytanie. Czy my, czytelniczki MM, krytykujące (olaboga!), to my właśnie jesteśmy ta propaganda? Chciałabym wiedzieć, tym bardziej, ze po przeczytaniu "Wnuczki" zapewne będę krytykować aż miło, i chcę wiedzieć, na czym stoję. No, i czy mam się tego pozwu spodziewać... Dane już zebrane, wyroki skazujące czekają.