Dodaj do ulubionych

Vi_san-owy pier(d)nik

05.11.15, 10:24
Visanno
Napomknęłaś waćpani, że pier(d)nik czynisz.
Cierpię na brak żmudnych robót.

Podziel się przepisem babci.
Proooszę
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 10:31
      Ja nie Visanna, ale sie wetne :-) - koniecznie zmudne te roboty, ktorych Pani pragniesz, musza byc ?
      O pracochlonnosc idzie czy o pier(d)nik ?
      • dziabka1 Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 10:35
        Rozumiem, że tetetki też mają przepisy na pier(d)niki?
        Biere!
        Wypróbuję wszystkie, bo lubię ciasta męczyć.

        Taki babciowy piernik to musi być na pewno COŚ!
        Ale ogólnie to szukam przepisu na najlepszy i dlatego chętnie wypróbuję podrzucone przepisy.

        Notabene - nie pamiętam, czy to tu na forum odnalazłam przepisy na żurek i kapuśniak?
        • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:00
          Jako minimalistyczny leniwiec robilam piernik najprostszy z mozliwych.
          Kupic "Piernik kujawski" w proszku. Proszek wysypac do duzej misy, opakowanie wyrzucic natychmiast, nie zawracajac sobie glowy czytaniem. Dolozyc paczke masla (moze byc roslinne, nawet lepsze), sloik miodu (na lagodny piernik wrzosowy albo akacjowy, na bardziej pikantny rzepakowy, a najlepiej z nawloci, niestety trudny do zdobycia), wymieszac drewniana lyzka. (Mozna zmiksowac, ale ja przesadna jestem i wole lyzke). Dla amatorow pol do calej szklanki czerwonego wina, wytrawne, slodkie, jak kto lubi. Bakalie w duzej ilosci, zasadniczo suszone sliwki i rodzynki (wedzone sliwki tez moga byc, wtedy wiecej miodu), ale dopuszczalne sa inne wersje - z gruszka, jablkiem (swieze lub suszone), bardziej pikantny z imbirem. I co komu w duszy gra.
          Piecze sie ok. 40 minut. Potem wyciaga sie z piecyka blache z czyms, w czym grzeznie lyzka. Nadaje sie do jedzenia, ale grozi utrata plomb, a nawet zeba (wiek, paradontoza).
          Pokroic sie daje po 2-4 tygodniach, los szczescia. I wtedy jest pyszny.
          • dziabka1 Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:03
            To już mam dwa.
            Bo Visanna podzieliła się w poprzednim wątku.

            Pięknie dziękuję, wypróbuję.
            Może ktoś jeszcze ma jakiś przepis?

            • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:08
              Przepis Tt-tki jakby mniej czaso i pracochłonny niż ten mojej babci? :D
              A ja i tak podałam wersję nieco zmodyfikowaną, żeby to dla ludzi było, a nie dla przedwojennych pań domu, które piernik robiły na zasadzie: "Niech Marysia wymiesza!" czy "Andziu, proszę posiekać...". :D
              Z podanego przepisu robiony był "od zawsze" i zawsze wychodził. Z tym, ze masło do niego to się kupuje u zaprzyjaźnionej gospodyni, która rzeczone produkuje we własnym zakresie z zasobów własnych, bo kupić masło a nie wyrób masłopodobny w sklepie to sztuka jest...
              W każdym razie miłej rozrywki, i daj znak co ci wyszło!
              • dziabka1 Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:12
                Pobawię się wersją współczesną i wersją babciową!
                Lubię ciasta dziergać.

                Dziękuję acankom
              • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:16
                Aj law to ! Czas oszczedzony na pracochlonnych ciastach przeznaczam zwykle na lektury opisow przygotowan swiatecznych /wielkanocnych w domach, w ktorych petalo sie po kuchni pol tuzina dziewek sluzebnych czy innych podkuchennych. Szczegolnie urzekl mnie opis, jak to kilka takich przez kilka godzin kolysalo w ramionach otulone w pierzyny baby swiezo upieczone i pieknie wyrosniete. Co by nie opadly.
                • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:26
                  :D
                  W rodzinie jednego mojego znajomego funkcjonuje historia autentyczna: babcia wspomnianego będąc jedynaczką ze dworku i panną z pensji wydaną za mąż została. Mąż kochał żonę wielce i do gospodarstwa domowego się nie wtrącał, zapewniając tylko środki obrotowe niezbędne do działania tegoż. Gdy zbliżało się pierwsze wspólne Boże Narodzenie jednak tknął go kompletny brak jakichkolwiek przygotowań. Łagodnie zapytał o to małżonkę, na co ta odparła "Wiciu, Świąt nie będzie, bo Andzie dwa tygodnie temu za felczera wyszła a nowej panny jeszcze nie zgodziłam"... :D Nikt nie pamięta jak się dalej potoczyło, gdyż dziadka uprzątnęła wojna, a babcia nie dała sobie wydrzeć tajemnicy do śmierci.
                  • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:43
                    Pod tym wzgledem absolutnie wzorcowa byla moja babcia, antyklerykalka i antytradycjonalistka. Choinki nie stawiala, gwiazdkowej kolacji nie robila, ale w pierwszy dzien swiat wiadomo bylo, ze cala rodzina sie zwali. Babcia piekla ges, bo lubila (w ogole miecha robila bajecznie), jako dodatki do gesi mus jablkowy i zurawina. A ciasta brala u p. Krazkowej (do dzis pamietam!), mala prywatna cukierenka w bramie kilka domow dalej.
                    I wiecie co ? Ciasta byly swietne, ale ta babcina ges bardziej mi w serce zapadla...
                • dziabka1 Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:33
                  tt-tka napisała:

                  > Aj law to ! Czas oszczedzony na pracochlonnych ciastach przeznaczam zwykle na l
                  > ektury opisow przygotowan swiatecznych /wielkanocnych w domach, w ktorych peta
                  > lo sie po kuchni pol tuzina dziewek sluzebnych czy innych podkuchennych. Szczeg
                  > olnie urzekl mnie opis, jak to kilka takich przez kilka godzin kolysalo w ramio
                  > nach otulone w pierzyny baby swiezo upieczone i pieknie wyrosniete. Co by nie o
                  > padly.

                  Cukiernicy z Lukullusa opisywali przed Wielkanocą, jak to wyrabiali baby muślinowe według dawnych przepisów. Obraźliwe te baby, jak się okazało.
                  Lubiły one wypadać z formy na miękkie poduszki, więc cukiernicy babie poduszkę w dużej i popularnej firmie meblowej zakupili :)
                  Ale jak wyjdzie, to podobno niebo w gębie!
                  • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:46
                    muslinowe Baby

                    Niebo w gebie to jest, bez dwoch zdan, raz w zyciu jadlam. Tyle ze wg tradycyjnego przepisu na babke lokciowa (ok. 30 cm wysokosci) powinno byc dwie kopy samych zoltek. 120 zoltek.
                    • dziabka1 Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:49

                      Panowie cukiernicy opowiadali, że nabili się tych jajek za wszystkie czasy, a po uzyciu jajek przemysłowych babka pokazywała im łokieć własnie :)
                      Taka kapryśna.
            • anchan Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:49
              Nie odzywałam się od bardzo dawna, ale czytam wiernie.
              Przepis dla leniwych, zapracowanych, zapominalskich:
              Wwalić do gara:
              2 szklanki mąki pszennej
              3 łyżki mąki ziemniaczanej
              1 szklankę cukru
              1 szklankę oleju
              1 szklankę mleka
              3 łyżki miodu
              2 łyżeczki przyprawy piernikowej
              1 łyżeczkę proszku do pieczenia
              1 łyżeczkę sody
              1 jajko
              szczyptę soli

              zmiksowac wszystko razem. Piec 50 minut w 200 stopniach.
              Mozna dodac drobne bakalie - skórke pomarańczową, płatki migdałowe; polać lukrem albo polewą,
              przełożyć powidłami, ale jest smaczny również w wersji podstawowej. Miękki i nadaje się do jedzenia od razu
    • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:50
      Mogę tez służyć przepisem [tejże samej babci] na kulebiaki - nie na słodko co prawda, ale u nas Wigilia bez kulebiaka nie ważna. :D
      Tudzież ,mogę zaserwować cały spis treści z Jej panieńskiego zeszytu przepisów. I w miarę potrzeb podrzucać. Z tym, że za część przepisów nie ręczę, bo nie wszystkie wypróbowywałam osobiście.
      • dziabka1 Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 11:55
        Kulebiaka chyba w życiu nie jadłam.
        Na naszych Wigiliach królowały zawsze pierogi z kapustą, barszcz czerwony, karp, kapusta z grzybami i śledzie z ziemniakami.
        W życiu nie było tradycji kutii ani zup grzybowych.

        Ja odziedziczę ksiązkę kucharską z dodatkiem odręcznych przepisów babci.
        Od prababci niestety nic nie mam kulinarnego (jedna wcześnie umarła, o drugiej właściwie nic nie wiem).

        A przepisy chętnie podbiorę.

        Ja ostatnio robiłam konfitury śliwkowo - gruszkowo - jabłkowe.

        • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 21:00
          Informacja: Kulebiak - to wytrawna rolada, ze specyficznego ciasta drożdżowego, z farszem kapuścianym i grzybowym na Wigilię, albo z mięsnym na Święto. Potrawa z Kresów [rodzina mojej Mamy to okolice Brasławia, obecnie Białoruś, obwód Witebski]. Życzysz sobie przepis? :)
          U nas też barszcz [z mężowskiej tradycji - z uszkami], pieczone pierożki z grzybami i z kapustą, właśnie kulebiaki, karp [chociaż w sumie nikt nie lubi :D ], śledzie w kilku różnych postaciach. Żadnej kutii ani grzybowej zupy.
          Wśród przepisów babci jest między innymi przepis na piernik z marchwi, wojenny. Nie żebym zachęcała do produkcji, ale może chcesz jako ciekawostkę? Babcia wojnę spędziła w Warszawie, było łączniczką komórki likwidacyjnej AK... Jeśli życzysz - napisz, zamieszczę.
          • dziabka1 Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 11:16
            Visanno.
            Poproszę przepisy na te cymesy, pikesy, delikatesy :)
            Przedwojenne przepisy kresowe na dobitkę, to jest coś!

            Piernik z marchwi uwielbiam, ale nie mam dobrego przepisu. Chętnie zrobię według twojego, wojennego.
            Co do przepisu, to chyba był uniwersalny, może czasem lekko modyfikowany, bo u Stefanii Grodzieńskiej także o nim czytałam, ze go robiła. Czyli albo przepis był podawany z ust do ust, albo myśl kreatywna kwitła niezależnie.
            Jedno mnie tylko dziwi w twoim przepisie - ten kilogram cukru.. Nie za dużo coś? Sama marchewka jest słodka.
            Jak będę robić, na pewno zmodyfikuję, bo ogólnie to słodkości nie lubię.

            To się w rewanżu podzielę prostym przepisem na znakomite konfitury:
            1 kg śliwek
            1 kg gruszek
            1 kg kwaśnych jabłek
            1,5 kg cukru (zazwyczaj daję trochę mniej)
            Wypestkowane śliwki zasypać cukrem, niech puszczą sok. Jak puszczą, to zacząć podgrzewać i do syropu wrzucać pokrojone gruszki i jabłka.
            Zagotować, żeby się owoce zrobiły szkliste. Podgotowywać do pożądanego stopnia wysmażenia. Trzeba bardzo uważać, bo im dłużej się smaży, tym bardziej syrop się przypala.
            Ja pakuję gorącą konfiturę w słoiczki i ustawiam do góry nóżkami. Na pokrywki leję ciut ciut spirytusu.
            • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 12:30
              Też mi się to nieco za słodkie wydawało, ale tak babcia zapisała - a jak pisałam, nigdy nie robiłam. Być może w czasie wojny ten cukier miał robić za bombę energetyczna? No, nie wiem.
              A przepis na kulebiak proszę bardzo:
              KULEBIAK
              CIASTO:
              1/2 kg mąki
              1 szklanka [zwykła, nie kubek duraleksowy!] mleka
              jajo
              duża łycha masła
              1/2 łyżeczki cukru
              20 g drożdży
              łyżeczka soli
              Działanie: Podgrzać mleko [NIE ZAGOTOWAĆ!!!]. Drożdże rozczynić w kubeczku [u nas tradycyjnie metalowym] z łyżeczką ciepłego mleka i cukrem. Płynne opruszyć po wierzchu szczyptą mąki, przykryć [u nas zwykle kartką papieru] odstawić w cieple do rośnięcia. Mąkę przesiać do sporej miski [można przesiać dwukrotnie, podobno to lepiej mące robi - ja tam leniwa jestem i przesiewałam zawsze raz i tez było dobrze!], dodać jajko, resztę ciepłego mleka, sól, wyrośnięte drożdże. Wyroić ciasto. W tym czasie roztopić i przestudzić masło. Gdy ciasto zacznie być lśniące i pojawią się pęcherzyki - dodać płynne masło i dalej wyrabiać, aż ciasto wchłonie cały płyn. Początkowo ma się wrażenie, że to cholerne masło nigdy się nie wchłonie, ale potem zawsze się udaje. Przykryć białą ściereczką i zostawić w ciepłym miejscu do rośnięcia.
              UWAGA 1: wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową [oprócz podgrzanego mleka] więc należy je wyjąć z lodówki stosownie wcześniej - miskę do wyrabiania ciasta tez dobrze jest ogrzać [np opłukać ciepłą wodą i wytrzeć].
              UWAGA 2: ponieważ wyrabianie ciasta to zajęcie wymagające krzepy sugeruję zatrudnić do tego celu domowego mężczyznę o ile takowy jest na stanie. Wyrabiania mikserem nie polecam - raz spróbowałam i nie wyszło. :(
              FARSZ KAPUŚCIANY:
              główka kapusty
              2 łyżki oleju
              1 bardzo duża cebula, 2 spore, trzy średnie itd.
              łyżeczka cukru
              sól, pieprz
              3 - 4 jajka [zależnie od wielkości.
              Działanie: Jajka bez jednego ugotować na twardo, obrać, pokroić w plasterki. Umytą kapustę poszatkować drobno, ugotować w niewielkiej ilości wody, starannie odcisnąć. Cebulę [albo cebule] drobno posiekać. W dużym garze z grubym dnem zeszklić na oleju, dodać kapustę, przyprawić na pikantnie. Dusić do zbrązowienia całości.
              UWAGA: dusząc mieszać "od dna" bo lubi przywierać!
              OSIĄGNIĘCIE EFEKTU KOŃCOWEGO:
              Ciasto rozwałkować cienko podsypując mąką, w miarę możliwości uzyskując kształt prostokąta. Posmarować cieniutko olejem/oliwą [z doświadczenia: zwilżyć dłonie tłuszczem i "przejechać" nimi po cieście], w miarę regularnie rozłożyć plasterki jajka i ciepłą [NIE GORĄCĄ, ALE I NIE ZUPEŁNIE ZIMNĄ] kapustę - zostawiając z jednej strony 2 - 3 cm "margines" pustego ciasta. Zwinąć roladę [margines powinien ją ładnie "zamknąć"], ułożyć na blasze, przykryć białą serwetką dać jeszcze 20 - 30 minut na rośnięcie. Rozkłócić pozostawione surowe jajko, obficie posmarować wierzch rolady i wstawić do bardzo gorącego piecyka na ok. 30 minut. Ma być jasnobrązowy - złoty.
              UWAGA 1: przeniesienie rolady ze stolnicy na blachę może sprawiać problemy. Z doświadczenia: najlepiej robić to w dwie osoby. Ja zwijam na blacie [nie stolnicy], po czym mąż trzyma blachę tuż przy skraju blatu a ja delikatnie zsuwam całość. Moja siostra zaś zwija na folii spożywczej, przenosi z folią, a potem "turlając" roladę wyciąga spod niej folię...
              FARSZ MIĘSNY:
              2 duże ćwiartki kurczaka
              1/2 kg łopatki wieprzowej
              2 łyżki oleju
              1 bardzo duża cebula, 2 duże ... itd :)
              sól i pieprz
              Mięso ugotować, kurczacze pozbawić kości, skór i chrząstek. Zmielić. Cebule drobno posiekać, w dużym garze z grubym dnem zeszklić na oleju, dodać mięso, doprawić na pikantnie. Dusić parę minut, mieszając, aż ściemnieje.
              Dalej postępować jak z kulebiakiem kapuścianym, z wyłączeniem plasterków jaja na twardo.
              UWAGA 1: kulebiaki można przygotować np dwa dni wcześniej [przed planowanym spożyciem] i:
              a/. przed podaniem podgrzać w piekarniku - obłożyć wyrób grubo wiórkami masła i wetknąć do rozgrzanego piecyka na 10 - 15 minut.
              b/. przed podaniem odsmażyć - wyrób pokroić w plastry [1,5 - 2 cm], rozgrzać patelnię [teflonową, na zwykłej rozgrzać tłuszcz], ułożyć, odwracać ostrożnie, najlepiej widelcem i łopatką albo dwiema łopatkami.
              c/. odsmażyć uatrakcyjniając - wyrób po pokrojeniu opanierować w jajku i bułeczce tartej, zanurzyć ostrożnie w cieście naleśnikowym, odsmażyć.
              d/. zjeść na zimno też można i też jest dobre!
              UWAGA 2: z tego samego ciasta i tych samych farszów można też robić fantastyczne pierożki pieczone, z tym, że w piecyku oczywiście trzeba je trzymać krócej niż duże kulebiaki - też fantastyczne.
              UWAGA 3: podczas całego ceremoniału przygotowywania kulebiaków należy unikać śladu przeciągów i zadbać o jak najwyższą temperaturę pomieszczeń - to ciasto nie lubi "zawiania".
              • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 12:31
                A, jedno jeszcze: ilość ciasta jest obliczona na JEDEN kulebiak - czyli jeśli planujesz wigilijny kapuściany i świąteczny mięsny - proporcje należy podwoić!
            • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 14:17
              Dziabko, jesli nie lubisz za slodko, to do piernika z marchwi bardzo podchodzi skorka pomaranczowa a. cytrynowa starta na drobnej tarce ze swiezego owocu, nie osmazana w cukrze. Zapach daje taki przyjemny i odrobine pikantnej goryczki.
              • dziabka1 Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 14:25
                tt-tka napisała:

                > Dziabko, jesli nie lubisz za slodko, to do piernika z marchwi bardzo podchodzi
                > skorka pomaranczowa a. cytrynowa starta na drobnej tarce ze swiezego owocu, nie
                > osmazana w cukrze. Zapach daje taki przyjemny i odrobine pikantnej goryczki.

                O!
                Doskonały pomysł.
                Ja naprawdę nie lubię za słodko, a z łakoci najbardziej lubię... a figę, panie tego.. kapustkę kiszoną!

      • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 12:02
        To ja moge na rybe faszerowana i watrobke "po zydowsku" - do jakiego stopnia ona byla po zydowsku, pojecia nie mam, tak sie nazywala - z przepisow mojej babci. Dwa najbardziej czasochlonne dania, robione 2-3 razy do roku, nie czesciej.
        • agafiatichonowna Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 12:20
          Do Tt-tki prośba o przepis na uśmiechniete śledziki z czosnkiem i majerankiem, bo to dwie moje najukochańsze przyprawy, a kiedyś o nich na forum wspominałaś.
          A ja mam stare, przedwojenne przepisy przodkiń, m.innymi na przekładańce - i w przepisie cioci Malwińci z Rohatyna potrzebna jest zaledwie szklanka żółtek, za to w przepisie cioci Idy - na kilogram mąki - 60dag tłuszczu!
          • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 12:35
            Do uslug :-)
            Sledziki zasadniczo nie sa usmiechniete. Usmialy sie tylko raz, przy dyskusji o ziolku rumianku. To mnie sie geba smieje, jak je jem.
            Bierzesz zwyczajne filety sledziowe z oleju (czystego ! zadnych dosmaczan !) i ukladasz w sloiku albo na polmiseczku posypujac (w sloiku przesypujac) majerankiem i czosnkiem. Czosnek lepiej, zeby byl drobniutko pokrojony, ale zmiazdzony tez mozna. Wszystko :-)
            Mozna zrobic wczesniej i niech stoja, wtedy na powrot trzeba zalac olejem, mozna piec minut przed podaniem na stol. One nie musza sie przegryzac.

            Jesli wiesz - ile zoltek wchodzi na szklanke ?
            • agafiatichonowna Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 13:11
              Ile żółek? Nie mam pojęcia, nigdy tego przekładańca nie robiłam , to straszna robota a ja az tak

              zdeterminowana nie jestem. Owszem , lubię i poważam tradycję, ale są granice mojego przywiązania do tejże.
              A za przepis na śledziki dziękuję. Zrobię, to pewne.
          • agafiatichonowna Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 13:01
            Przepis na pierniczki

            1kg mąki
            8 żółtek
            3 białka
            1,5 szklanki cukru
            3 łyżki kakao
            200 ml gęstej, kwaśnej śmietany/o temp. pokojowej/
            3 łyżeczki sody
            4 łyżeczki przyprawy do pierników / ja daję więcej, ale jak kto lubi/
            250g masła
            400g miodu

            Minimum dzień przed pieczeniem:
            Kakao wymieszać z mąką w dużej misce. miód zagotowac z przyprawami , odstawić, włożyć masło, rozpuścić, ostudzić.
            W śmietanie rozpuścić sodę /zwiększy objętość!/
            Białka ubić na pianę, dodać cukier, ubijając dodawać żółtka. Ubite jaja wlewać do mąki delikatnie mieszająć, wlać miód, dalej mieszać.
            Na koniec dodać śmietanę z sodą. Ciasto będzie dość rzadkie.
            Odstawić na minimum 24 godziny do lodówki. Zgęstnieje.

            W dniu pieczenia:
            Ciasto podsypywać mąką, rozwałkować na około 4mm. Wykrawać pierniczki. Układac na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w pewnej odległości. Smarować roztrzepanym białkiem.
            Piec w temperaturze około 180stC, + - 7-12 min.
            Podsypywac mąką trzeba naprawde solidnie, świetnie sprawdza się mata silikonowa i takiż wałek.
            Można lukrowac, oblewać czekoladą, ozdabiać, co komu w duszy gra.
            Jeśli mają dyndac na choince to zaraz po upieczeniu przewlekać nitkę.
            Wg tego przepisu powinno wyjść około 100 pierniczków, mnie jednak wychodzi znacznie więcej.
            A temperatura i czas pieczenia zależy od piekarnika. Ja piekę krócej - 7-8 minut i w temperaturze170stC,
            Termoobieg, grzanie góra-dół, środkowa półka.
            • melmire Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 13:27
              Ja <w tym roku niezasobna w kase, czuje ze bede dawala pierniczki na prezenty :)
            • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 21:58
              Przepis na piernik marchewkowy [wojenny]. Mojej Babci Janki. :D
              1 kg mąki [najlepiej pszennej];
              1 kg cukru;
              1 kg marchwi;
              2 jaja;
              łyżeczka sody;
              kilka goździków;
              W wersji de lux można dodać cynamon albo rodzynki.
              Marchew zetrzeć na drobnej tarce [obecnie chyba można mikserem?], jeśli bardzo soczysta, to odcisnąć większość soku, wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Blaszkę wysmarować tłuszczem, piec w mocno nagrzanym prodiżu [obecnie chyba raczej można w piecyku?] około 30 minut.
              Nie mam odwagi przygotować - jeśli zaryzykujesz - podziel się rezultatem.
              • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 23:12
                To ja tez ! Moj piernik marchwiowy, tez okupacyjny przepis

                - dwie szklanki startej marchwi (moze byc starta na grube wiory)
                - szklanka cukru
                - dwie szklanki maki (pszenna, zytnia, orkiszowa, do wyboru; z gryczana jeszcze nie probowalam, ale zapewniaja mnie, ze tez mozna)
                - 2-4 jajka - rozrzut duzy, ale podobno jajka dawniej byly wieksze :-) zatem dwa naprawde duze jaja albo 3-4 mniejsze
                - lyzeczka sody albo proszku do pieczenia
                - z bakalii co sie ma, byle nie za duzo i bardzo drobno skrojone, a najlepiej starte - ze skorka pomaranczowa albo cytrynowa sie ladnie komponuje
                Piec najlepiej w formie do baby, nie wiem czemu wtedy wychodzi najsmaczniejszy.

                Mozliwe, ze to jest ten sam przepis co Vi_sannowy, zawsze robilam na objetosc, nie na Wage :-)

                przed Wielkanoca moge zaserwowac przepis na sernik dla leniwcow.
                • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 23:29
                  Przepis zapewne, nawet jeśli nie ten sam - to ponieważ powstały w tych samych warunkach więc zapewne niemal identyczny. :D
                  Mój pochodzi z Warszawy, jeśli to coś rozjaśni w kwestiach "pochodzenia" przepisów. A swoją drogą - nie wykluczone, że w warunkach okupacyjnych na dwóch różnych końcach okupowanego kraju niezależnie od siebie, różne osoby wpadły na ten sam/podobny pomysł i metoda prób i błędów wypracowały podobną recepturę?
                  • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 23:52
                    Moj tez warszawski :-)
                    zachowaly sie jeszcze w tradycji mowionej przepisy na ciasteczka migdalowe bez migdalow, za to z pestkami od moreli (odradzam, nie kazdemu wychodzi na zdrowie, choc smaczne), na owsiane kakao i inne cymesy.
                    Agafio, co to sa palcokruchy ? wspomnialas w innym watku, nie umiem sobie tego wyobrazic...
                • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 23:29
                  Dzizas, co ja wypisuje... do marchewkowego w mojej wersji potrzebny jest tluszcz - dwie lyzki do zupy masla a. margaryny. W braku takowych (wojna byla !) moze byc olej, tez dwie lyzki, tylko wtedy trzeba wymieszac bardzo starannie, na jednolita gladka mase, zeby ten olej podczas pieczenia nie splynal na sam spod. jezeli splynie, nalezy odkroic dolna zaolejona partie ciasta i wyrzucic, reszta nadaje sie do jedzenia, tylko odrobine sucha jest. Mozna wtedy posmarowac maslem/powidlami/konfitura.

                  Kraza sluchy, ze prawdziwy wigilijny piernik to w ogole na smalcu powinien byc robiony. Slyszalam ten sekret kuchenny od kilku osob, ale nie znam nikogo, kto mialby odwage sprobowc.
                  • zla.m Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 23:47
                    tt-tka napisała:
                    >
                    > Kraza sluchy, ze prawdziwy wigilijny piernik to w ogole na smalcu powinien byc
                    > robiony. Slyszalam ten sekret kuchenny od kilku osob, ale nie znam nikogo, kto
                    > mialby odwage sprobowc.

                    No, Ida spróbowała :)))))
                    • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 23:56
                      Ida sprobowala... i w sumie dziwne, ze nie wspomniano, jak to smakuje. Takie slonawe ciasto do barszczyku moglo byc wcale niezle.

                      Serio, serio - oczywiscie smalec bez cebulki, majeranku i soli, po prostu kostka smalcu zamiast kostki masla i piernik wychodzi swietny ! Tzn wszyscy tak mowia, bo slyszeli, ale nikt nie doswiadczyl...
                      • agafiatichonowna Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 00:17
                        Doświadczył, jeno częściowo. Czyli pół na pól masła i smalcu, bo tez wyczytałam, że tak będzie lepiej. Czy było?
                        Prawde powiedziawszy specjalnej różnicy nie zauważyłam.
                        A palcokruchy to takie kruche ciasteczka, chyba w kształcie paluchów bardziej niż paluszków, przepis kształtu wyraznie nie precyzuje. Zresztą co to za przepis - 1/4 funta cukru, 3 łuty mąki i coś co nie wiem nawet co to jest - rubenkraut, jajka oczywiście, wanilia, ilości tłuszczu nie podano licząc zapewne na doświadczenie Andzi czy Marysi.
                    • lowett Re: Vi_san-owy pier(d)nik 16.11.15, 19:06
                      Zawszę piekę wszystkie wigilijne pierniki i pierniczki na smalcu :) Mało tego, ciasto leżakuje wcześniej 2 miesiące.
                      • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 16.11.15, 21:45
                        Dawaj przepis a nie się chwali! :D
                        Chyba, że to tajemnica święta przekazywana potomkom na łożu śmierci?
                        • lowett Re: Vi_san-owy pier(d)nik 16.11.15, 22:55
                          Taaa, tajemnica święta z Internetu rodem :D Właściwie u mnie w rodzinie nie było tradycji pieczenia pierniczków/ko, więc dopiero ja zapoczątkowałam, ale piekę z tego przepisu już 6 lat.

                          Nie przepisuję, bo znalazłam tutaj identyczny: wielkiezarcie.com/articles/30071950

                          Z tego samo ciasta wychodzą pyszne pierniczki i ciasto. :) Dobrze jest zrobić je kilka dni przed świętami, bo niestety zaraz po upieczeniu jest twarde jak kamień. Miód naturalny ma to do siebie, że musi pobrać wodę z powietrza, jeśli chcemy, żeby ciasto było miękkie zaraz po upieczeniu, to dodajemy miód sztuczny (ale dla mnie to świętokradztwo :P). Smalcu zupełnie nie czuć w smaku, ale mam wrażenie, że dzięki niemu pierniki są delikatniejsze od tych margarynowych (a masło się z kolei nie nadaje bo dominuje smakiem). Leżakowanie jest konieczne, minimum 3 tygodnie, bo dzięki niemu ciasto zmienia konsystencje (z rwącego się w rękach jak kruche, zamienia się w ciasto o konsystencji plasteliny), jest gładkie i lśniące. Z podanej porcji na 1kg mąki wychodzi ok 100-140 małych pierniczków - zazwyczaj muszę robić z 2 kg, bo niestety pojedyncza porcja nie ma szans u mnie przetrwać do drugiego dnia świąt :D Ważna jest dobra przyprawa - unikamy tych, które na początku składu maja mąkę pszenną, cukier i kakao, w przyprawie do piernika powinny być takie przyprawy jak: cynamon, goździki, kardamon, gałka muszkatołowa, ziele angielskie, imbir i koniecznie PIEPRZ :D Często go nie ma w gotowych przyprawach, a nawet jak jest, to niewiele. Ja często dodatkowo dosypuję sporo mielonego czarnego pieprzu - piernik ma być 'pierny' i szczypać w język.

                          Żeby nie być gołosłowną... W trakcie produkcji:

                          https://oi64.tinypic.com/2z87mux.jpg

                          I efekt końcowy:

                          https://oi67.tinypic.com/29c6s60.jpg

                          Musze uczciwie dodać, że duży piernik z tego ciasta piekłam tylko raz, był bardzo dobry, ale ciasta zostawiam mamie - piecze przepyszny czeski miodownik - ja się skupiam na pierniczkach. ;)
                          • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 17.11.15, 10:24
                            Śliiiiczne! Może się w tym roku szarpnę? I właśnie na pierniczki, grubo lukrowane, kiedyś zawsze wisiały u nas na choince... Musze tylko wyszukać przepisy na tradycyjne kolorowe lukry! :D
                        • agafiatichonowna Re: Vi_san-owy pier(d)nik 17.11.15, 08:23
                          Vi san, jeśli to było do mnie to przepis jest już w tym wątku, jeno kapkę niżej.
            • melmire Re: Vi_san-owy pier(d)nik 16.11.15, 13:10
              Mam juz skladniki, i nawet cos w rodzaju zapalu - czy lepiej jest zeby ciasto lezakowalo przed pieczeniem dluzej? ile musza lezakowac pierniczki juz upieczone przed spozyciem?
              • agafiatichonowna Re: Vi_san-owy pier(d)nik 16.11.15, 21:00
                U mnie ciasto na pierniczki leżakuje w lodówce 2, 3 dni, tyle tylko żeby zgęstniało. Dojrzewać nie musi. Mnie pierniczki wychodzą, że sie tak wyrażę, od razu konsumpcyjne, piekę jakieś dwa tygodnie przed świętami i trzymam w puszkach. Ważne jest, żeby ich nie piec zbyt długo.
                A ciasto na piernik wg przepisu babci Vi san, czy jak kto woli - staropolski, im dłużej dojrzewa tym lepiej. 5 tygodni to podobno niezbędne minimum.
    • zla.m Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 14:03
      Przeczytałam "pierdolnik" i tak myślę: czy to zarzut, że Vi_san ma bałagan czy jakie licho... :D
      • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 21:04
        Mam bałagan! Ale nie aż taki... I poza tym gości dziś nie miałam i Dziabka nie mogła widzieć! :D
        • sowca Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 21:54
          120 żółtek na jedną babę muślinową?!

          Jak ja bym chciała mieć taką Andzię albo Marysię, co by taka babę upiekła :)
          • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 23:34
            Coś się chyba potentego komuś, bo znalazłam przepis wg Disslowej, do baby muślinowej idą 24 żółtka. Też nie mało, ale nie 120 jednak....
            A i tak mi bardziej smakowała [wg tejże Disslowej przyrządzana] baba tiulowa.
            • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 23:46
              Disslowa to juz byla redukcja i dietetyka w odn. do Cwierczakiewiczowej. A za 2 kopy zoltek do lokciowej baby muslinowej dam sie pokrajac, przepis ze schylku XVIII wieku. I nie ustapie nawet jednego zoltka !
              • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 05.11.15, 23:59
                Kłócić się nie zamierzam.
                Trzeba by z Ćwierciakiewiczową sprawdzić - kto posiada?
                Na szybko via net:
                "Przepis na babę wielkanocną z książki Lucyny Ćwierczakiewicz z 1858 roku. Babę tę zwano muślinową lub petynetową (od petynety - rodzaju tiulu). Uchodziła za najlepszą, najdelikatniejszą i najdroższą ze wszystkich bab drożdżowych. I rzeczywiście. W porównaniu do innych przepisów jest w niej pięć razy więcej jajek (96 żółtek na kilogram mąki!), trzy razy więcej cukru, dwa razy więcej masła. Swój intensywnie żółty kolor baba muślinowa zawdzięcza jedynie żółtkom: nie dodaje się ani grama barwnika. Natomiast jej niezwykła puszystość wynika z ubijania żółtek na parze oraz znakomitej jakości używanej do jej pieczenia mąki"
                No to jednak 96, a nie 120 :P
                Co nie zmienia faktu, że ekonomiczna to ona nie jest. :D
                • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 00:16
                  Tez sie nie bede klocic :-) i tez zajrzalam w net. Gugiel na jednym z pierwszych miejsc podaje babke muslinowa wielkanocna z 96 zoltek - przez pomylke wpisalam to w innym watku - nie chcialo mi sie czytac przepisow, wiec nawet nie sprawdzilam, ze to Cwierczakiewiczowa.
                  Moze to zalezy od wielkosci baby ? Ta z 96 jak wysoka byla, lokciowa ?
                  A moze od czasow, p. Cw. to jednak druga polowa XIX w., a ten przepis, ktory mi przeczytano, byl starszy.
                  Tak czy inaczej jadlam, wspominam ze wzruszeniem, robic nie zamierzam. Niestety.
                  • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 00:55
                    W sumie przy tych ilościach te 20 jaj w tą czy w tamtą to jak nic. Znaczy różnica żadna. I też robić nie będę. Acz nie dziwię się wzruszeniu.
                    • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 01:10
                      Kraut to generalnie jakies ziolko, rubena moj slownik nie notuje. A przy tych funtach i lutach mnie oswiecilo - dawne przepisy operowaly funtami wlasnie, garncami i kwartami, nie kkilogramami - moze te 120 zamiast 96 bylo do odpowiednio wiekszej ilosci maki i reszty ?
                      Funt i kwarte od biedy sobie przelicze, ale z lutami i reszta nie daje rady...
                      • vi_san Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 09:50
                        O! To jest myśl. Zapewne owo 120 przeinaczone obecnie na 96 wynika z innej relacji miar i wag! I na tym stańmy! :D
                        Łut: 1 łut = 1/16 grzywny lub 1/32 funta, Jego wartość w zależności od stulecia i miejsca wynosiła od 10 do 50 gramów. W Polsce wynosiła 12,65625 grama.
                        Za wiki. Możesz się bawić. :D
                      • amourpropre Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 17:06
                        Zaciekawił mnie ten rubenkraut i udało mi się ustalić, że to syrop z buraków cukrowych (Rübenkraut).
                        • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 17:14
                          O. Dzieki za podpowiedz.
                          Aczkolwik moj slownik twierdzi, ze buraki to Bete, ale to odnosi sie do cwiklowych. Cukrowych nie mam.
                          Na bazie skojarzen - moze to brukiew byla ? Pieczona brukiew jest slodka, jak slyszalam. Czy cos sie z niej wyciska - nie wiem.
                          • amourpropre Re: Vi_san-owy pier(d)nik 06.11.15, 17:28
                            Tak jeszcze myślę, że może chodzi tu o melasę buraczaną?To też byłby jakiś trop.
                            • tt-tka Re: Vi_san-owy pier(d)nik 21.01.16, 20:55
                              Melduje, ze w tym roku ulatwilam sobie pieczenie jeszcze bardziej.
                              Do piernika z proszku dalam sloik miodu kasztanowego (w Polsce nie spotykalam, lagodny w smaku i nie za slodki), maslo roslinne, dwie porcje suszu na kompot wigilijny (sliwki, jablka i gruszki z bazarku, juz paczkowane), resztowke gozdzikow, ktore sie byly starly na proch, jak cos na nie spadlo, niecala szklanke bardzo wytrawnego wina (dostalam w prezencie, wypic tego nie idzie, zbyt wytrawne) oraz po paczce rodzynkow, migdalow i orzechow w czekoladzie. I sypnelam pieprzu. Bardzo dobry wyszedl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka