zla.m 08.11.15, 18:53 Na pierwszy ogień rzucam zwierza i kasiek (która sie sama linkowała w wątku spoilerowym) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dziabka1 Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 19:26 Zwierz zmiażdżył. O którym akapicie mowa, bo coś przeoczyłam? Chyba trzeba założyć wątek pt. Polemika z wrażym forumem. Odpowiedz Link
lowett Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 22:06 Nie podoba mi się ta recenzja Zwierza. Jest tak samo wtórna, jak książki MM. Znowu skupianie się na tym samym co już wytykano MM milion razy - kobiety/mężczyźni/inteligencja. Gdyby nie cytaty, to bym nie wiedziała, czy czytam recenzję "McDusi" czy "Feblika", a książka ma przecież 250 stron i naprawdę stosunek IG do kobiet nie jest jej główną treścią i motywem przewodnim. Osobiście odebrałam to dodawanie przez IG do niektórych zadań słowa "kobieta", jako próbę podkreślania wagi sytuacji przez człowieka, który raczej z kobietami miał mało do czynienia i nie jest nawykły do takich kontaktów i opiekowania się kimś. Tak samo młoda mama dodawałaby na końcu zdania "moje dziecko". Tym bardziej, że narrator to w pewien sposób wyśmiewa, dodając, że IG "powiedział to z taką powagą jakby mówił o żonie w ciąży". Mnie to bawi, a nie irytuje. Odpowiedz Link
tt-tka Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 22:12 Mnie sie podobala. Otwarcie padlo slowo seksizm, i o ile u Jozwy juz to rozkminialismy na forum, o tyle u Igstryba dotychczas nie rzucalo sie w oczy. A o oipsywaniu kobiet w tym tworze skrobne pozniej w irytacjach, bo az mna rzuca. I nie tylko o IGS chodzi. Odpowiedz Link
lowett Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 22:29 Też mi się nie podoba miejscami zachowanie IG, ale nigdzie nie jest napisane, że to chodzący ideał. Wręcz przeciwnie - wszyscy wiedzą, że IG to "dziwak". U Józwy to była inna sprawa, bo on był przedstawiany jako bohaterski i rycerski odautorsko. Co do samej recenzji, to miałam na myśli jedynie to, że w recenzji szukam raczej informacji o języku, błędach, wpadkach, najlepszych/najgorszych scenach, zachowaniu realizmu lub "bajkowości" itd., a nie o cechach głównych bohaterów i opinii na ich temat - bo to jest rzecz, która w dużej mierze zależy od światopoglądu recenzenta. Opinię czy lubię danego bohatera czy nie, mogę wyrobić sobie sama. Tym samym taka recenzja jak Zwierza nie jest dla mnie pomocna :) Odpowiedz Link
yennefer_z_v Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 22:45 Ja się pod większością spostrzeżeń Zwierza podpisuję (co zresztą i na blogu zrobiłam). Nie znając jeszcze tej recenzji, pisałam tu o szowinizmie i bastionie, więc mam odczucie najwyraźniej podobne. Światopogląd - feministyczny czy nie - to jedno. Ale jak się czyta co chwilę zdania sugerujące intelektualną niższość kobiet, to naprawdę trudno udawać, że tego tam nie ma. Kobiety mogą według IG górować, ewentualnie, wrażliwością. Jak miło. Akurat o (nie)zachowaniu realizmu Zwierz pisze sporo. Zwłaszcza w kontekście realistycznych zachowań inteligenckich klanów - a wie, co mówi. I haseł o etosie inteligenta nie bierze znikąd. O wpadkach - w tym językowych - też pisze. Stopnia krytyki nie podzielam, ale argumentacja moim zdaniem jest trafiona. A jeśli wtórna - cóż, jak w Jeżycjadzie nie będzie seksizmu i bastionu, to pewnie Zwierz nie będzie krytykował seksizmu i bastionu ;) Odpowiedz Link
tt-tka Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 22:59 Jeszcze co do wtornosci - skoro MM od lat pisze to samo i tak samo, albo podobnie o podobnym, trudno, by krytyka byla o czym innym :-) Recenzuje sie to, co i jak jest napisane, nieprawdaz. Odpowiedz Link
lowett Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 23:23 No, to ja akurat odebrałam 3/4 recenzji, jako polemikę ze światopoglądem MM i jej bohaterów, co nie jest dla mnie równoznaczne z rzetelną oceną książki. (A dla Was tak?) To tak jakby oceniać "Chłopów" przez pryzmat tego jak Antek traktował Jagnę i czy Reymont to należycie skomentował, czy też nie (i nie daj Boże, jeśli nie - na pewno był seksistą). Nie stanowi to o wartości literackiej książki, tylko o jej wartości moralnej. A rolą recenzenta nie jest ocena moralna książki, tylko literacka - chyba, że mowa o książkach takich jak "Podręcznik inteligenta", "Jak dobry inteligent powinien się zachowywać?", "Przykazania dla inteligenckiej rodziny" czy podręcznik savoir-vivre'u. Wtedy, hulaj dusza! Ale książki MM nie są żadną "biblią inteligenta" tylko powiastkami o dosyć specyficznej rodzinie. Światopogląd bohaterów, to czy są seksistami czy nie, to bardzo dobry temat na dyskusję, ale moim zdaniem nie powinien być przedmiotem recenzji. Odwoływanie się do swoich "jedynie słusznych" poglądów drażni mnie tak samo w książce, jak i w recenzji. I wybaczcie, ale czasem wydaje mi się, że problem nie leży w tym, że MM prezentuje jakikolwiek światopogląd, ale że właśnie konserwatywny i gdyby był liberalny, nie byłoby problemu. Ja opowiadam się za opcją, że najlepiej gdyby nie prezentowała żadnego, ale jeśli już to robi, to jej prawo jaki. Prawo czytelników się do tego odnieść - ale to nadal mówi niewiele o tym czy książka jest zła, czy nie. Po prostu. Odpowiedz Link
zla.m Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 23:38 A ja nie lubię recenzji krótkich i pozbawionych pazura. Ładnie wydane, 3 literówki, błąd merytoryczny, ogólnie warto... - no jakoś takie opisy mnie drażnią, nie ma w nich mięsa, nie ma w co wbić dyskutanckich zębów, a i tak ocena jest subiektywna. Może to zresztą kwestia nazewnictwa, potraktuj ten wpis na blogu nie jako recenzję sensu stricte, ale jako artykuł krytycznoliteracki. Można się ze Zwierzem i jego punktem widzenia/sposobem oceny nie zgadzać, ale twierdzenie, że w "dobrej" recenzji nie ma oceny wartości "moralnej", a tylko "wartości literackiej" nie da się obronić. Odpowiedz Link
lowett Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 23:49 Dla mnie ocena literacka książki powinna być ponad oceną moralną. U Zwierza jest odwrotnie. Nie mówię, że w "dobrej" recenzji nie może być oceny moralnej. Ależ może, czemu nie! Ale to więcej nam mówi o poglądach i poczuciu moralności autora tekstu, niż o samej książce, a chyba nie to chodzi. No i trudno mi przyjąć opinię Zwierza, że ktoś po przeczytaniu takiej książki pomyśli, że oto właśnie jest typowa rodzina inteligencka. Serio? A po przeczytaniu "50 twarzy Greya" pomyśli, że tak wygląda normalny związek? To ja odradzam takiej osobie czytania w ogóle wszystkiego oprócz reportaży. Odpowiedz Link
turzyca Re: "Feblik" - recezje 13.11.15, 18:48 > No i trudno mi przyjąć opinię Zwierza, że ktoś po przeczytaniu takiej książki p > omyśli, że oto właśnie jest typowa rodzina inteligencka. Serio? A po przeczytan > iu "50 twarzy Greya" pomyśli, że tak wygląda normalny związek? Nie normalny zwiazek, ale zwiazek SM to akurat czesto. I ide o zaklad, ze wiekszosc czytelniczek nie ma pojecia, ze 50 twarzy jest wrecz podrecznikiem, jak NIE prowadzic takiego zwiazku. A dlaczego, to tlumaczyl kowal: www.miloscpo30.net/bdsm-dla-poczatkujacych/ wiec nie bede sie powtarzac. Odpowiedz Link
agafiatichonowna Re: "Feblik" - recezje 18.11.15, 10:02 Przeczytałam wreszcie i szczerze mówiąc znudził mnie Feblik. Fabuła ? Alez tu nie ma żadnej fabuły, ot, parę scenek rodzajowych i powtarzanie w kółko jednej sytuacji. Przychodzą dzieci do domku - a tu zła mamusia /2 razy/, lub zła siostra /1raz/ wypędzają z tegoż domku w sposób bardzo niemiły, no to dzieci błądzą po drogach, błądzą, a na koniec trafiają do zaczarowanego miejsca, gdzie jest pełno dobrych wróżek. Spłycam? Może i tak, ale opowieść bazująca na powtarzanej wielokrotnie tej samej sekwencji zdarzeń mnie jakoś nie zachwyca. Bohaterowie też nie zachwycają. MM tragicznie przerysowała zarówno madame Żyre, jak i Teklę. To już są karykatury. Czy rzeczywiście trzeba było z matki Agnieszki robić aż takiego prymitywa, który wali na odlew w co popadnie i czym popadnie? Nawet w stanie upojenia alkoholowego? Nie wystarczyło żeby była po prostu lodowato antypatyczna, złośliwa i podejrzliwa? Nie, musi bełkotać, syczec jak gadzina i posuwac sie do rękoczynów. I oczywiście fatalnie malować. A nie mogłyby te obrazy być ponure, przepełnione goryczą, ale machnięte świetną ręką i robiące wrażenie swoim smutkiem, dramatyzmem czy co tam kto chce. I mam do tego uwierzyć, że baba malująca lat 40 z okładem robi to dużo gorzej niż dziewuszka po pierwszym roku studiów. Duże przegięcie. No, ale MM lubi dowalać postaciom stojącym po złej stronie mocy. Bogatka takoż - debil /to nie ja, to Ida/, prymityw, paskudny jak psia kupa i na dodatek obdarzony wredną, grubą mamusią z obowiązkowymi żylakami. O ile w Wdo mieliśmy do czynienia z sierotka Marysią, co to w kusej sukienczynie i jedynych chodaczkach biega piątek i światek, to teraz Kopciuszka nam z kolei zaserwowano, który - lelija niewinna - dobry, cichy i łagodny, mediuje między Scyllą maci i Charybdą siostrzycy, Ha. Ha. A Kopciuszek, rzecz jasna musi być smukły i wytworny, gdyż z dawien dawna wiadomo, że to co grube jest rubaszne, hałaśliwe, niewrażliwe, a to co szczupłe, wiotkie jest subtelne, wysublimowane i ma duszę. Nawiasem, żelazka tez ją niegdyś posiadały. Ja co prawda znam parę kruchych istot będacych nieprawdopodobnymi zgagami i parę super wrażliwych i uduchowionych grubasów, ale pani MM widocznie nie zna. I dlaczegóż , na litość, w tej książce wszyscy w większości przemawiają, wygłaszają, pouczają, wykładają perorują zamiast mówić? Gdyby do mnie IGS tak tokował to bym mu chyba zacytowała starego Pawlaka z " Kochaj albo rzuć" - -"Oj, niech nam gazetów nie czyta" Na koniec - ogólnie odniosłam takie wrażenie jakby Feblik był pretekstem do pokazania paru miejsc i zabytków Wielkopolski, ale imo jest tego za dużo, czytając miałam poczucie, że to nie powieść, a sfabularyzowany przewodnik. Odpowiedz Link
kasiekas Re: "Feblik" - recezje 18.11.15, 23:40 za cytat z "Kochaj albo rzuć" kocham Cię miłością pierwszą i nieskończoną <3 Odpowiedz Link
yennefer_z_v Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 23:38 Gdyby recenzjom nie podlegały idee, a tylko formy, to krytyka literacka byłaby znacznie prostsza... Naprawdę, nie tylko o środkach stylistycznych się w takich tekstach pisze. I tak, omawianie sytuacji kobiet w 'Chłopach" wydaje mi się frapujące, chociaż nie tą epoką się zajmuję. Ale inni - owszem. A co do oceniania światopoglądu... Nie jestem za omawianiem książek z okopów lewicy bądź prawicy . Ale kluczowe jest dla mnie traktowanie innych postaci i sugerowana ocena tego zachowania. Nie przeszkadza mi, że Borejkowie są wierzący. Przeszkadza mi, że są zamknięci na inność i mają wyższościowe zapędy. Nie przeszkadza mi rzucanie przy obiedzie sentencjami łacińskimi (chociaż jest specyficzne). Przeszkadza mi, że jak ktoś nie rzuca, to jest prostakiem. Nie przeszkadza mi, że pokazuje się w powieści młodego chłopaka uważającego, że dziewczyny są głupsze. Przeszkadza mi, że ewidentnie młodzian ten ma w swoich zapatrywaniach poparcie na poziomie narratorskim. Itd. Odpowiedz Link
tt-tka Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 23:53 Poza wszystkim - ja u Zwierza zauwazylam glownie polemike, czy krytyke nie pogladow, tylko sposobu ich przedstawiania - etos inteligencki ala borejki ma sie do prawdziwego jak ja do smuklej blond 20-latki, wielokrotnie podkreslana przez MM wrazliwosc Ignasia nie wytrzymuje proby, jak tylko zanalizuje sie jego zachowanie ... Od wiekow krytykowana rozbieznosc pomiedzy faktem a komentarzem. I co robic, skoro to akurat nie zmienia sie od dawna. Odpowiedz Link
potworia Re: "Feblik" - recezje 10.11.15, 23:00 Za pozwoleniem, tu się wtrącę... Zwierza czytuję i szanuję, ale moim zdaniem przeciwstawienie borejkowskiemu modelowi rodziny inteligenckiej model obowiązujący we własnej (bo akademicka) jest piętrzeniem fałszu i nieporozumienia. Żaden z nich nie jest "prawdziwy". Nie ma już klasy nazywanej kiedyś inteligencją, nie ma czegoś takiego jak inteligencki etos. Dawną inteligencję wchłonęła obecna klasa średnia z całym swoim wewnętrznym rozwarstwieniem i zróżnicowaniem. Ignacy Borejko jest smutnym i coraz bardziej osamotnionym epigonem tamtej formacji. Mam wrażenie, że nawet MM to wyczuwa, bo senior Borejko jawi się w ostatnich tomach jako posmędujący dziadunio, z którego kpią nawet dzieci. Odpowiedz Link
iwoniaw Re: "Feblik" - recezje 08.11.15, 23:54 CytatNie przeszkadza > mi, że pokazuje się w powieści młodego chłopaka uważającego, że dziewczyny są g > łupsze. Przeszkadza mi, że ewidentnie młodzian ten ma w swoich zapatrywaniach p > oparcie na poziomie narratorskim. Pójdę dalej: nie przeszkadza mi "poparcie na poziomie narratorskim" dla dowolnej, nawet odległej o lata świetlne od mych poglądów idei. Przeszkadza mi pokazanie zachowania X i komentarz narratora, iż z zachowaniem X nie ma to nic wspólnego, a wręcz jest mu przeciwne. I w sumie w Febliku tego nie ma za dużo (i chyba nic nie jest w stanie pobić "my nikim nie pogardzamy" do Pyziaka w mcgniocie), co jest plusem powieści. Recenzja zwierza przypomniała mi natomiast kilka irytujących zaprawdę scen, które jakoś wyparłam - np. rozmyślania Ignasia nad wyjątkowością Agi, która zaprawdę różni się od "innych dziewczyn" tym, że... nie wyrzuciła otrzymanej w szkole na mikołajki książki, lecz do dziś ma ją na półce. No na Jowisza, jak żyję, nie spotkałam się z tym, żeby ktoś wyrzucał książki otrzymane w prezencie. Odebrałam ten wątek jako kolejną odsłonę poglądu "jakże ten świat upada i wszyscy, którzy nie są Borejkami, są prymitywni i źli". W tym kontekście bogacz z Sołacza, który nie okazał się chamem, szują i szczeżują jest doprawdy miłym zaskoczeniem. Zwłaszcza, gdy bohaterowie z aprobatą przyjmują jego słowa "najpierw studia, praca, mieszkanie, a potem dzieci". Normalnie szok pozytywny :-) Odpowiedz Link
chomiczkami Re: "Feblik" - recezje 06.01.16, 13:11 Uwielbiam bogacza z Sołacza :D pracuję na Sołaczu zresztą i ten bogacz mi tam świetnie pasuje. Taki sympatyczny - szkoda, że żonaty, i to z sympatyczną bogaczową :(. Odpowiedz Link
jottka co wy tam wiecie 08.11.15, 23:59 o recenzjach... żadna nie zauważyła, że kluczową informacją, jaką można wyciągnąć z tekstu zwierza jest to, że verdana musi niezłe obiady gotować:) cytuję: "Zwierz wyobraża sobie, że moment w którym rzekłby coś takiego do swojej rodzicielki byłby momentem w którym musiałby się pożegnać z obiadowymi wizytami na kilka lat." cnd. kupon rabatowy dla bystrej czytelniczki na co najmniej jeden obiad mi się należy:) a co do reszty to lowett żywi wizję recenzji rodem z rozprawki szkolnej - "dzieło pod tym właśnie tytułem napisał iks na stron esiąt, w których zawarł on opisy przyrody ojczystej i los chłopa na rubieży, który trudnym był, acz to już zależy, jak na to patrzeć. tak więc, drogi czytelniku, nie zwlekaj i sam się o tym przekonaj". no nie ma czegoś takiego jak jedynie słuszny model recenzji, powyżej naszkicowana karykatura to model panoszący się dziś na tzw. - tfu - blogach czytelniczych, stanowiących w swej masie rodzaj osobliwej antyreklamy czytelnictwa. dobra recenzja to taki tekst, który zaciekawi odbiorcę, tyle że wcale nie opisem ilości rozdziałów, a np. intrygującą polemiką z jakimś aspektem dzieła. jak ktoś ciekaw danych fabularno-bibliograficznych, to może zajrzeć na stronę wydawnictwa. Odpowiedz Link
yennefer_z_v Re: co wy tam wiecie 09.11.15, 00:12 Recenzowałam kiedyś książkę z Czarnego o Rodzinie Radia Maryja. RRM jest tak daleko od moich poglądów, jak tylko się da. Ale właśnie przez świadomość tej przepaści celowo nie recenzowałam RRM tylko to, jak Wójcik o sprawie napisał. Jednak nawet pisanie o tym, jak ktoś inny coś napisał, nie oznacza pominięcia światopoglądowych kwestii. Po prostu analizuje się wtedy sposób ich przedstawienia w omawianej pozycji, a nie jakąś subiektywnie potraktowaną ogólną "słuszność"/"niesłuszność". Przy czym raz jeszcze zaznaczam, że wyjątkiem jest sprzeciw wobec pochwały zachowań krzywdzących lub - jak trafnie dopowiedziała iwoniaw - wobc przeczenie komentarzem zaprezentowanym zachowaniom. W związku z tym nie uważam, że Zwierz przekroczył jakiekolwiek dobre obyczaje recenzenckie. Tak, są takie recenzje. Choćby, skądinąd bardzo oczytana Eliza Szybowicz (co znamienne, w "Krytyce Politycznej"), proponował ideologicznie ustawione odczytania MM. I miałam wtedy spore zastrzeżenia. Ale Zwierz jest w swojej krytyce blisko tekstu (np. podpiera się cytatami), co zawsze uważałam za podstawowy warunek recenzenckiej rzetelności. Odpowiedz Link
lowett Re: co wy tam wiecie 09.11.15, 00:15 Oj, mylisz się i to bardzo. Nie oczekuję "rozprawki szkolnej" tylko wyważonej opinii - jakich jest gros na forum. Czyli da się :) Przeczytałam artykuł Zwierza i tam tak wygląda jakby osią powieści było seksistowskie zachowanie IG, jakby rzeczywiście IG i jego rodzina zachowywali się skandalicznie przez 200 stron książki. Książka w tej recenzji prezentuj się gorzej niż "McDusia". Taka recenzja ma poruszać ma zaintrygować i zachęcić do przeczytania i polemiki? Kogo? Mnie raczej zachęciłaby do zaoszczędzenia tych 25 zł. Odpowiedz Link
jottka Re: co wy tam wiecie 09.11.15, 00:31 lowett napisał(a): > Oj, mylisz się i to bardzo. Nie oczekuję "rozprawki szkolnej" tylko wyważonej opinii - jakich jest gros na forum. Czyli da się :) ale dlaczego recenzja zwierza miałaby nie być "wyważoną opinią"? autorka przedstawia swoje dobrze uargumentowane zdanie na temat pewnego tekstu - starczy. a ty najwyraźniej utożsamiasz "recenzję" vel "wyważoną opinię" z tekstem, który a/ zawiera pełne informacje fabularne, gatunkowe i bibliograficzne o omawianym dziele, b/ udaje jak może, że jest doskonale neutralny. i z tego właśnie wynika c - to jest model wbijany do głowy w szkołach, z żywą materią krytyczną nie ma wiele wspólnego, co najwyżej z najprostszym marketingiem. > Przeczytałam artykuł Zwierza i tam tak wygląda jakby osią powieści było seksist > owskie zachowanie IG, jakby rzeczywiście IG i jego rodzina zachowywali się skan > dalicznie przez 200 stron książki. Książka w tej recenzji prezentuj się gorzej > niż "McDusia". Taka recenzja ma poruszać ma zaintrygować i zachęcić do przeczyt > ania i polemiki? Kogo? Mnie raczej zachęciłaby do zaoszczędzenia tych 25 zł. a. a skąd w ogóle przekonanie, że recenzja ma kogokolwiek zachęcić do przeczytania i polemiki? recenzja to opinia pana iks czy pani igrek na temat pewnego dzieła, którą koniecznie muszą wyrazić, bo im w duszy gra. jeśli muszą ją wyrazić, bo tego domaga się naczelny, a do tego muszą ją wyrazić z wydźwiękiem pozytywnym, to już nie jest recenzja, tylko reklama. do tego recenzji nie czyta się li i jedynie po to, by zadecydować o sfinansowaniu bądź nie zakupu. recenzje czytuje się na przykład, by zobaczyć, co inni sądzą o nieznanym nam dziele/ znanym i lubianym/ znanym, ale czemuś niepodobającym się/ dowolny inny powód. jakieś przedziwne powiązanie krytyki literackiej z wpływem na wielkość obrotu - to zmartwienie wydawcy, owszem, ale nie krytyka. Odpowiedz Link
lowett Re: co wy tam wiecie 09.11.15, 02:26 Wiedziałam, ze wsadzę kij w mrowisko pisząc, ze recenzja Zwierza mi się nie podoba. Skandal! Przecież ma się podobać. :D No, niestety. Nie podoba mi się, a dlaczego - napisałam w pierwszym poście. Nie uważam, że recenzja powinna być pozytywna... A tak właściwie to przecież ta recenzja jest pozytywna! Bo gdyby jedynym problem tej książki były faktycznie te 3 zdania IG i gdzieniegdzie tyrrada Boreja, a reszta byłaby napisana świetnie, no to pełen sukces. :) Dla mnie dobra recenzja to taka, która mi się do czegoś PRZYDA, z której coś wyniosę dla siebie - albo zachęci do przeczytania książki, albo wręcz zniechęci, albo skłoni do dyskusji, albo zwróci uwagę na coś czego nie zauważyłam książkę czytając, a w tekście stoi jak byk. No tak sobie cenię użyteczność recenzji :) Wybaczcie, ze nie czytam ich dla samej idei czytania (szczególnie, że bez interpunkcji to przyjemności czytania niewiele). A w tej się nie dowiedziałam niczego poza tym że: "Książka mi się nie podoba, bo bohaterowie się brzydko zachowują (i nie lubią kobiet), a mówią, że nie". Przecież Wam się może podobać taka recenzja, dlaczego mi się nie może nie podobać? :P Odpowiedz Link
tt-tka Re: co wy tam wiecie 09.11.15, 02:47 Alez moze Ci sie nie podobac :-) najlepiej dowodzi tego fakt, ze Ci sie nie podoba :-) Zapewne kazda z nas (i kazdy) szuka/oczekuje w recenzji czego innego. Zachety albo ostrzezenia, analizy, wypunktowania, oceny... dlugo tak mozna. Ja np lubie czytac recenzje ksiazek, ktore znam - po to, by dowiedziec sie, jak je ocenia, wlasnie ocenia, kto inny i dlaczego. I po temu mnie sie recenzja Zwierza podobala. Kazdemu wedlug potrzeb :-) Odpowiedz Link
ginny22 Re: co wy tam wiecie 09.11.15, 00:41 Po pierwsze, czasem JEDNO zdarzenie z całej książki (patrz: potrząsanie jak szczurem) powoduje, że całość nas odrzuca. Bohaterowie nie muszą się zachowywać "skandalicznie" (z aprobatą autorki) przez 200 stron. Po drugie zaś, załozenie, że recenzja Zwierza miałaby intrygować i zachęcać do kupna książki, jest cokolwiek absurdalne. Dlaczego miałaby zachęcać do kupna książki, która się recenzentce nie podoba? Odpowiedz Link
agni_me Re: co wy tam wiecie 09.11.15, 13:22 jottko, po prostu muszę! Uch! Jak ja lubię Cię czytać... Odpowiedz Link
lowett Re: "Feblik" - recezje 09.11.15, 00:02 Tak, ale "Chłopi" są fantastyczną książką, mimo że bohaterowie nie postępują fantastycznie, a ich odautorskiej oceny moralnej w książce w ogóle nie ma. Idąc tokiem myślenia Zwierza, to jednak byłaby "słabostka i słabizna", bo Antek wykorzystał Jagnę, a Reymont nie napisał, że źle zrobił, więc może zrobił dobrze i trzeba go naśladować? No przecież to się nie broni. W żadnej powieści. Co do oceny narratorskiej całkowicie się zgadzam, też mnie to drażni. Tyle że w "Febliku" raczej nie ma tak nachalnych narratorskich komentarzy, jakie bywały.. IG sobie mówi swoje, a narrator nie wartościuje tego, czytelnik ma szanse sam ocenić, jakie to zachowanie jest. Podoba mi się to, bo w poprzednich tomach takie komentarze od narratora były, nie zaprzeczam. W "Febliku" narrator jest znacznie bardziej powściągliwy niż we "McDusi", czy "WdO", chociaż mógłby jeszcze bardziej - czemu nie. Odpowiedz Link
yennefer_z_v Re: "Feblik" - recezje 09.11.15, 00:20 Narrator jest bardziej powściągliwy. I między innymi dlatego uważam, że książka jest lepsza od kilku części z ostatnich lat (chociaż przydałoby się, żeby jeszcze IG był w wykładach powściągliwy). Ale to, że jest trochę lepiej, nie zmienia moje odczucia, że nadal mamy do czynienia z sytuacją, w której bastionowy model borejkowski to ten jedyny słuszny. Reszta świata to buractwo, które na dodatek próbuje atakować tych, "którym się udało". A IG w swoim szowinizmie okazuje się ideałem dżentelmena. Nie widzę powodu, żeby takiej opinii nie przedstawić - w sposób możliwie kulturalny. Odpowiedz Link
tt-tka Re: "Feblik" - recezje 09.11.15, 00:44 "Antek wykorzystal Jagne, a Reymont nie napisal, ze zle zrobil, wiec moze zrobil dobrze" No litosci. Reymont ani Antka, ani zadnego ze swoich bohaterow nie przedstawia jako rycerza bez skazy i zmazy. Nocnej. I nie komentuje ich zachowan, albo robi to ustami innych postaci KSIAZKOWYCH. Jego bohaterowie bronia sie sami. Postacie MM ni hu, hu same sie nie bronia, stale potrzebuja protezy pod postacia odautorskiego komentarza. A i z tym te dzieua w pietke gonia. Odpowiedz Link
lowett Re: "Feblik" - recezje 09.11.15, 01:55 Tt-tka, a czytałaś już książkę, czy polegasz właśnie na tej recenzji? Bo sęk w tym, że komentarza odautorskiego w "Febliku", w związku z takimi scenami właściwie nie ma. Nie ma też IG przedstawionego, jako rycerza bez skazy i zmazy. Odpowiedz Link
tt-tka Re: "Feblik" - recezje 09.11.15, 02:11 Czytalam nadeslane fragmenty. Sporo. A komentarzem autorskim czestowani bylismy do wypeku w poprzednich tomach. I ktos, kto nie czytal WdO, nie zrozumie, kto jest kto i o co chodzi w F. MM pisze z zalozeniem oczywistym, ze czytelnik juz te postacie zna i wie, jak je oceniac, z jej natcnienia oczywiscie. przykro mi, ale F bez poprzednich czesci nie istnieje. Odpowiedz Link
lowett Re: "Feblik" - recezje 09.11.15, 02:45 Że w poprzednich tomach tak było, to ja się zgadzam. Ale tekst jest o "Febliku", nie o poprzednich tomach. No, to albo piszemy recenzję "Feblika", albo tego co nam się w neo- ogólnie nie podoba i choćbyśmy miały trupem paść to w "Febliku" też to znajdziemy. Tak to wygląda na mój gust. Odpowiedz Link
tt-tka Re: "Feblik" - recezje 09.11.15, 10:16 Ale - powtarzam - F bez poprzednich tomow nie istnieje. On jest pisany WYLACZNIE dla tych, ktorzy znaja WdO i cala te rodzine i jej wczesniejsze perypetie. Z komentarzem. Imo to sa rozdzialy wyrwane z WdO, zeby je sprzedac jako osobna ksiazke. Co mnie wpiekla dodatkowo. Odpowiedz Link
srebrny_lisek Re: "Feblik" - recezje 09.11.15, 17:07 Pozwoliłam sobie założyć, bo od dawna ów temat mnie nurtuje. :) Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: "Feblik" - recezje 10.11.15, 18:34 www.biblionetka.pl/art.aspx?id=966508&aid=967002&answer Odpowiedz Link
mariamm87 Re: "Feblik" - recezje 12.11.15, 09:29 Czas napisać moja własna recenzję (jestem mało aktywnym użytkownikiem, ale duszy mi się wyrywa). -Po pierwsze przede wszystkim, rany, jak mnie się podoba historia Ignasia i Agi!!! Jak dobrze przeczytać o bohaterach, którzy rozmawiają, tak dużo rozmawiają! Polubiłam Ignasia bardzo mocno, stwierdziłam, że ma ogromne pokłady poczucia humoru (sugerowanie odpowiednim wyrazem twarzy, ze zapach myszy wydobywa się od niego, miodzio!), zrobił sie z niego wspaniały chłopak. Do tego tak wiele cielesności, to spoglądanie na ponętnego nogi wystające spod kusych sukienek, ahhh, jak ja gryzłam paluchy, żeby oni się w końcu na siebie rzucili, napięcie i fascynacja wylewało się z tekstu, ja odmłodniałam o kilka lat, coś pięknego!!! Ciągle miałam nadzieję, że może w domu, jak Aga nocowała, a może w Skansenie za stodołą, a może koło studni, to już rano przy stoliku ani chybi, nieno nad tym jeziorem to oni muszą się pocałować, autorko nie męcz już mnie i ich, ach niech to wybuchnie! Żadne złote nicie i poznawanie po oczach, że to dobry chłopak tylko czyny i słowa! -Po drugie niestety cała reszta mi zgrzytała :( Okrutnie mnie drażniło to podkreślanie co chwile, że Mila/Gaba/Grzegorz patrzą i uśmiechają się do siebie, i obgadują nawzajem, że ah weselicho się kroi. Takie traktowanie czytelnika jak debila, który sam by się nie domyślił. Przerysowane postaci Matki Agi i Tekli. Deklamowane dialogi zamiast zwykłej mowy. Wpadki w stylu egzaminów wstępnych na studia. Tygrys spoglądający wewnątrz (nawiasem, jeżeli Tygrys pragnął faktycznie wypełnić ramiona czym prędzej ramiona po ślubie, a w świecie Musierowicz to oczywista oczywistość, i podjął w tym celu stosowne działania, to brak efektów po 3 latach, faktycznie mógł być powodem do niepokoju, i tego raczej bym nie wyśmiewała). Wszystkie Molesławy i inne przytyki do forum. Podsumowując - Feblik to zdecydowanie najlepsza część z wydanych po Kalamburce, co cieszy mnie niezmiernie. Zarazem jednak serce kraja mi się, na myśl, że wolałabym poczekać jeszcze z rok i dostać książkę właściwie zredagowaną, z wywalonymi niepotrzebnymi wtrętami i błędami i wtedy mogłabym spokojnie umieścić ją w prywatnym top zestawieniu w okolicach Pulpecji czy Brulionu Bebe. Oczko niżej do Szóstej Klepki, Opiuma czy Kłamczuchy, ale wciąż bardzo wysoko. Niestety w obecnej formie zmuszona jestem umieścić ja o wiele niżej, ale z nadzieją patrzę na Ciotkę Zgryzotę :) Odpowiedz Link
fornitta69 Re: "Feblik" - recezje 12.11.15, 10:29 Naprawde polubilas Ignasia??Z tymi jego tekstami? Ze do rodziny to sie mozna spoznic bez problemu. Albo do Gaby, ze jak dobrze,ze nie pije bo pijaca kobieta w srednim wieku to kompletna degradacja... Albo do siostry Agnieszki zeby mu popchnela samochod... Wrrr! Ignas z nieszczesnego indywiduum zmienil sie w prostaka. Odpowiedz Link
mariamm87 Re: "Feblik" - recezje 12.11.15, 10:39 Serio serio. Nie mam mu za złe, że nie chciał wystawić Agi na pożarcie swej uroczej rodzince, że usiłował owlec to w czasie. Prośba o popchnięcie samochodu była zaś wg mnie całkiem zabawna, po uprzedniej awanturze którą urządził w porywie serca. Odpowiedz Link
kasiekas Re: "Feblik" - recezje 18.11.15, 23:45 Ignasia lubię od momentu gdy machałam tłustymi nóżkami i było mi go żal, że nawet babka daje mu odczuć, że jest sierotą. Niefajnie... Chociaż nie wolno robić różnic pomiędzy dziećmi nawet w myślach... I jak uwielbiam romantyczne historie, tak ten Ignaś z F. jest taki do trzepnięcia. Te monologi, moralizatorstwo. znowu McD, tylko zamiast poezji inny temat. Gdyby mi tak smęcił - padłabym. Czy w tym pełnym "przyjaciół" domu nie można przywieźć koleżanki? Rozumiem, że w pewnym momencie jest się na cenzurowanym i cała rodzina kolegialnie pcha na kobierzec nieszczęsną młodzież, ale u mnie, po prostu się mówiło coś w stylu "Serio, to kolega, nic więcej, darujcie sobie swaty, bo wyrwę wam jęzory" I jeśli ktoś sobie pozwalał na aluzje to dopiero, gdy dany osobnik kilkukrotnie się pojawiał na tapecie, a nie gdy raz przyszedł na obiad. Dla bogów... Odpowiedz Link
fornitta69 Re: "Feblik" - recezje 19.11.15, 00:20 Niestety Ignas nie jest ani specjalnie inteligentny ani subtelny ani tez nie ma daru wymowy. Choc chyba w zamierzeniu Autorki mial wszystkie te zalety posiadac. Dla mnie jest w Febliku postacia wylacznie irytujaca. A z kolei kapelusznica jest nijaka. Ale mimo wszystko...wedlug mnie ksiazka jest lepsza od poprzedniej czesci Jezycjady :) Odpowiedz Link
ciotka_scholastyka Re: "Feblik" - recezje 19.11.15, 10:37 > Ignasia lubię od momentu gdy machałam tłustymi nóżkami Już wtedy umiałaś czytać? :) Odpowiedz Link
lord_vmordevol Re: "Feblik" - recezje 19.11.15, 10:46 ciotka_scholastyka napisała: > > Ignasia lubię od momentu gdy machałam tłustymi nóżkami > > Już wtedy umiałaś czytać? :) Powiedzmy sobie szczerze, acz jest to uwaga natury ogólnej i nie chcę nic sugerować, że tłuste nóżki mogą występować w bardzo różnym wieku ;-) Odpowiedz Link
fornitta69 Re: "Feblik" - recezje 19.11.15, 12:34 I machac nimi mozna w kazdym wieku :D Odpowiedz Link
la.spinka Re: "Feblik" - recezje 20.11.15, 14:46 To i ja się zalinkuję; stworzyłam strasznie długiego posta, ale żeby nie zniechęcać czytelników uatrakcyjniłam go zdjęciami z Jeżyc ;) jemkulture.pl/po-tej-lekturze-kac-trzyma-kilka-dni-czyli-o-febliku-malgorzaty-musierowicz/ Pomimo długości tekstu i tak o wielu rzeczach jeszcze nie napisałam. Odpowiedz Link
agafiatichonowna Re: "Feblik" - recezje 20.11.15, 16:24 Cieszę sie, że mamy taki sam pogląd na zacytowane przez Ciebie zdanie. Ono mnie nie tylko razi, dla mnie jest wyjatkowo obrzydliwe i dużo mówi o autorce. Odpowiedz Link
ciotka_scholastyka Re: "Feblik" - recezje/la.spinko 22.11.15, 12:53 Bardzo fajna recenzja, zwłaszcza ta końcówka, o dzisiejszym obrazie świata "oczami Jeżycjady". Dzięki. No i ciekawa strona :) Odpowiedz Link
tt-tka Re: "Feblik" - recezje 21.11.15, 00:28 Pozwole sobie zalaczyc dwie jednozdaniowe recenzje autorstwa osob bedacych targetem w znacznie wiekszym stopniu niz ja :-), z uwagi na wiek i zachlannosc czytelnicza. "Talent to to jest, napisac cala ksiazke o niczym" powiedziala osoba lat 16 po lekturze WdO. Czytania F odmowila uzasadniajac to wlasnie tym, ze przeczytala poprzednia pozycje. "Taka Michalak dla mlodziezy" - slowa osoby lat 24, czytala WdO i F razem. Odpowiedz Link
lowett Re: "Feblik" - recezje 21.11.15, 01:35 O kurczę, skoro 24-latka jest targetem, to ja w takim razie też? No nie wiem. Nie czuję się. Pierwsze złote nicienie mam dawno za sobą ;) A Michalak przeczytałam jedną pozycję, oj, MM musiałaby się od niej jeszcze sporo "nauczyć" :P Odpowiedz Link
tt-tka Re: "Feblik" - recezje 21.11.15, 01:46 Najwyrazniej jestes .-) , w kazdym razie przeczytalas, a moze nawet kupilas ! Z pewnoscia MM i Akapit bardziej licza na nasto- i dwudziestokilkolatki jako klientki niz osoby w wieku ...dziesiat lat. Czy slusznie, to inny kwestia. Odpowiedz Link
lowett Re: "Feblik" - recezje 21.11.15, 02:13 Nieee... Przeczytałam z powodu sentymentu do starej Jeżycjady, bo czytam MM od 9 roku życia (łohooo, 15 lat :D), z tego samego powodu te książki czyta większość większość z Was. Nie kupuję i nie czytam innych powieści dla młodzieży, bo się nie czuję targetem i targetem tej też się czuje. :P (Dodatkowy atut, to oczywiście miejsce akcji - lubię czytać książki, które dzieją się obok, a tych o akcji umieszczonej w Poznaniu i okolicach jakoś niewiele.) Odpowiedz Link
la.spinka Re: "Feblik" - recezje 22.11.15, 12:39 Jesli o target chodzi, to uważam, że są to dwie grupy: jedna stała, druga zmieniająca się. Stała to ta, która zna Jeżycjadę z własnych lat młodości i wraca do niej z sentymentu, częstokroć nie zważając na obniżający się systematycznie poziom. Ta zmieniająca się to nastolatki, które w czasie publikacji są w zbliżonym wieku do bohaterek MM. Moim zdaniem ta pierwsza grupa jest o wiele liczniejsza. Ciekawe byłyby badania socjologiczne, które by się temu bliżej przyjrzały. BTW, czy orientujecie się może, w których dokładnie klasach występują jako lektury książki MM? Odpowiedz Link
vi_san Re: "Feblik" - recezje 21.11.15, 10:36 Lowett, nie doczytałaś? Osoby mające poniżej 25 lat są targetem w stopniu znaczniejszym niż Tt-tka, która ma powyżej tychże 25 lat... :D Nie, że są targetem "docelowym". :D Odpowiedz Link
lowett Re: "Feblik" - recezje 22.11.15, 17:31 Doczytałam, że Tt-ka zakłada, że im bliżej wieku nastoletniego tym bliżej jest się "targetu". Ja tego tak nie widzę, bliżej mi do podejścia la.spinki w poście wyżej. Targetem docelowym są 12-16 latki (niech będzie z dużym marginesem 10-18 latki). Pozostałe osoby, nieważny czy w wieku 25 czy 55 lat czytają MM z tych samych powodów : sentymentu, ciekawości, porównania ze starą Jeżycjadą itd. Nie zgadzam się z tym że 25-latka jest targetem bardziej, 35-latka mniej, a 55-latka najmniej. "Targetowość" nie maleje w sposób liniowy :D Odpowiedz Link
vi_san Re: "Feblik" - recezje 23.11.15, 07:30 A ja jednak odbieram, że targetowatość mija w sposób liniowy - na zasadzie powoli zaczyna się pewne rzeczy dostrzegać, potem jeszcze inne, na co innego się zwraca uwagę... Jak czytałam pierwszy raz SK - nie miałam zastrzeżeń do Dmuchawy, wspaniałym nauczycielem jest i kropka. Dopiero sporo później zauważyłam, że jego stosunek do uczniów jest nie całkiem tego... Ujawnienie autorki ANONIMOWEJ ankiety na przykład. Z perspektywy lat oceniłabym Dmucha jako profesora sympatycznego, lubianego przez młódź, ale od ideału dalekiego. Więc tak, 25 latka jest targetem "bardziej" niż 55 latka. Ale nie upieram się, że się musisz ze mną zgodzić. :) Odpowiedz Link
mankencja Re: "Feblik" - recezje 23.11.15, 02:25 Dorzucam swoją recenzję: kobietalemur.wordpress.com/2015/11/23/feblik-recenzja/ Odpowiedz Link
mary_ann Re: "Feblik" - recezje 29.11.15, 21:02 Mnie się recenzja Zwierza podoba. Nie rozumiem zarzutów, że te same pretensje do MM powracają. Powracają, bo skuchy autorki są od pewnego czasu wciąż te same, tylko bardziej. Co do formuły recenzji, jak najbardziej ma prawo zawierać osobiste odczucia i poglądy, do tego między innymi służy. Ja czytam ją wręcz głównie po to, żeby skonfrontować swoje wrażenia z odczuciami innych czytelników - m.in. dlatego dopóki sama książki nie zmęczyłam, nie wchodziłam na forum i cudzych opinii nie oglądałam. Moja własna recenzja byłaby jeszcze bardziej surowa. Zwierz za atut "Feblika" uważa narrację. Moim zdaniem ta jest słaba, rozlazła i do bólu przewidywalna. Kilka strzelb zwieszonych demonstracyjnie w pierwszym akcie (dzban, Laura, Ignacy+Agnieszka) wypala bez pudła w aktach kolejnych, do tego można jeszcze dodać niewybuch z części poprzedniej (Józinek w roli narzeczonego Doroty). Poza tym nihil novi - stare Borejki ubolewają, Gabriela się wzrusza i rozumie, Ignacy przynudza, a Pyza zapier...ala. A wszystko (no może poza Pyzą :)) straszliwie powoli, bez pomysłu, podniośle i - co najgorsze - bez cienia humoru. To pierwsza część "Jeżycjady", którą czytałam po kawałku przez prawie dwa tygodnie. Odpowiedz Link
elefantyna_bubek Re: "Feblik" - recezje 03.01.16, 17:34 Co jest bardzo głupiego w "Febliku" według mnie? Tak krótko: 1) Fabuła nudna i słabo się klejąca, pierwszy raz tak źle w przypadku tej autorki... Widać wyraźnie pośpiech w skleceniu taśmowej jeżycjadowej produkcyjki. 2) Oczywiście prokreacja w rodzinnym gronie non stop, sens życia kobiety = urodzenie i chowanie dzieci. Nawet złośnicę-Laurę poskromiła wreszcie i ostatecznie ciąża. 3) Ignaś i Józinek ciągle zbyt dojrzali i nierealni. Gaba dziękuje niebiosom za to, że jej raptem 20-letni syn "już nigdy nie będzie samotny", ponieważ od paru dni kręci z jakąś koleżanką z podstawówki. Mam wrażenie, że autorka od kilku tomów konsekwentnie, acz nieudolnie postarza tych dwóch młodych Borejków w rysie psychologicznym o dobre 10 lat. 4) str. 148 - nie "wyabstrahować", tylko "wyekstrahować"! Korekta do bani. 5) Posiłki i roboty kuchenne - tym zajmują się w powieści tylko kobiety. Majsterkowanie - panowie. Owszem, często tak bywa, ale czy musi tak być zawsze? 6) Porzucone przez partnerów krewne Agnieszki - wredne, porywcze, niestabilne, matka do tego pijaczką, na którą z góry patrzy idealny Ignaś. 7) Sama idealność Ignasia, który z irytującego chucherka staje się barczystym, pięknym rycerzem, królem szos i niezawodnym obrońcą dam w opresji - komedia. 8) str. 107/108- to w końcu nikt nie widzi księżyca poza Babi, czy Pulpa też sobie go ogląda? ;) 9) str. 173- Ignaś chce potrząsnąć śpiącą Agnieszkę za ramię, ale jednak nie chce "tak brutalnie". Ooo, postęp - nie to, co Józio w McDusi!!! 10) str. 217 - "Och, och!"- na litość Jowisza, kto tak mówi? Raz po raz, w sytuacji stresu? Dialogi w ogóle często nie z tej ziemi. 11) Agnieszka - niezbyt sympatyczna i słaba, bezwolna niemalże postać. Czemu niezbyt sympatyczna? Nie wiem, jakoś wolę grubą (oczywiście), prymitywną pannicę ze wsi, którą bohaterka odstrasza skutecznie od swojego wybranka. 12) Nadawanie nadwadze cech świadczących o głupocie i prymitywności (wspomniana pannica i kierowca tramwaju w wyobrażeniach Ignacego) 13) Zupełna nieobecność kultury masowej - to, co aktualnie ogląda się w kinach, czego się słucha itd. zostało wyparte z Jeżycjady, choć kiedyś nic nie przeszkadzało. Na zasadzie: skoro ja nie znam, to nikt nie zna - bezpiecznie pisać tylko o znanych sobie wartościach i schematach. 14) str. 173 - wydaje mi się, że podczas omdlenia świadomość nie musi być wyłączona - można mieć jakiś obraz senny w trakcie 15) Zamiast poznańskich klimatów, bez przerwy snuje się jakaś idylliczna wiocha w tle... Szkoda. 16) No i najbardziej irytująca i nierealna sprawa w ostatnich tomach: jak już się dwoje (!) młodych zejdzie ze sobą, to choćby nawet ze sobą jeszcze dobrze nie porozmawiali, następstwem są bezwarunkowe zaręczyny - przy całej rodzinie. Odpowiedz Link