Dodaj do ulubionych

Wpadce Pyzy winne ciotki!

09.04.17, 09:52
Pamiętacie scenę, w której Natalia rusza w pościg za Robrojkiem? (Nie wiem, w którym to było tomie; po DP wszystkie zlewają mi się w jedną mętną całość). Otóż trochę wcześniej Patrycja przychodzi na Roosevelta z zamiarem pozostawienia małej Ani pod opieką Natalii. Natalia oponuje, Patrycja jej nie słucha, z odsieczą nadciąga Pyza, beztrosko stwierdzając, że ona popilnuje, najwyżej obleje klasówkę z biologii. Z biologii. Na podstawie krótkiego dialogu Pyzy z Patrycją można wywnioskować, że wkuwany materiał dotyczy rozmnażania i genetyki... Nic dziwnego, że kiedy efekt nieprzyswojonego materiału ma przyjść na świat, Natalia i Patrycja, dręczone poczuciem winy, proponują Pyzuni domek z resztek po budowie Florków. Upada teoria, jakoby MM nie pamiętała, co nawypisywała w poprzednich tomach, nie nie, tu wszystko układa się w ciąg logiczny!
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Wpadce Pyzy winne ciotki! 09.04.17, 10:02
      Koncowka TiR - owszem, pamietam. Glownie dlatego, ze to jest zaraz po powrocie zniknietego Tygrysa, o ktorym to zniknieciu (oklamala rodzine, co sie z nia dzialo przez te dwa dni i noc itd) w ogole nie ma mowy nastepnego dnia, marnotrawna corka wrocila, to zycie toczy sioe dalej bez zadnej refleksji ni konsekwencji.
      Pamietam rowniez, jak mnie wkurzylo to wciskanie dzieci bez pytania i ustalen, a nawet bez poproszenia - i Ida, i Pulpa po prostu zostawiaja swoje male rodzinie z zaleceniem "zajmijcie sie".
      Natomiast faktu, ze wiazalo sie to z klasowka Pyzy i to z biologii (!) nie pamietalam, dzieki za przypomnienie :). Tak, w swietle tego zrzutka na domek Frycostwa staje sie zrozumiala jako pokuta i zadoscuczynienie... gdybyz jeszcze ta rodzina miala sklonnosci do pokutowania i naprawiania swoich bledow...
      • 3piota Re: Wpadce Pyzy winne ciotki! 09.04.17, 13:33
        E tam. Ja bym na te pokuty i zadośćuczynienia nie stawiała.
        Deklaracje o zrzutce na Pyzo-Frycową chatynkę jawią mi się jako pic i fotomontaż.
        To chyba w CP następuje.
        Pyza w połogu, baby w porzeczkach, zidiociały dziadyga przy pomocy młotka i gwoździ strzeże cnoty DOROSŁYCH wnuczek i Fryc skradający się po drabinie do Pyzy i córki.
        Plus lipcowy upał, który tam wszystkim oprócz Fryca mózgi wypalił.
        Otóż baby w porzeczkach ustaliły, że trzeba Pyzę wzmocnić duchowo, niech wie jak to rodzina o jej przyszłość się troszczy. Żadna z nich nawet przez chwilę nie brała na serio, że ta cielakowata Pyza z małym dzieckiem zamieszka na takim zadupiu i będzie do Poznania PKS-em dojeżdżać.
        Bo jak niby jej dalszy rozwój miał tam wyglądać? Buda z kurczakami obok sklepu pani Kasi?
        Tak, że mogły jej od razu też kupno samochodu dorzucić w pakiecie tych obietnic finansowych.
        Niech się Pyza cieszy.
        Te deklaracje były tyle samo warte co plany Nutrii po powrocie z Cypru gdy o kupne małego samodzielnego mieszkanka do Pyzy bredziła.
        Za to przytomny Fryc, gdy od Pyzy o tych bajdurzeniach usłyszał, krew się w nim zagotowała i pomyślał: O NIE!
        Do końca żywota swojego stary dziad i cała familia będzie mi rzygać tą swoją wielkodusznością i wypominać, że dla rodziny gniazdka nie uwiłem, ja się uduszę w tej chałupce z ich łaskawości i wielkich wyrzeczeń wybudowanej. Jazda stąd jak najdalej! Granicami i wodą się odgrodzić!
        Bo Fryc przecież nie czytał "Kalamburki" i nie wiedział jak to Ignac te swoje gniazdka wił głową, rękami i forsą Gizeli, a Kazio Trak łóżka sklepywał żeby Ignacowa progenitura miała na czym spać.
        Swoją drogą, że Boreje konsekwentnie nie zagarnęli domku po Gizeli w Miłosławiu to czyste przeoczenie MM.
        • piotr7777 dorosła Róża to nie Pyza 09.04.17, 14:41
          ...czy ktokolwiek nazywa dorosłego Floriana Bobciem?
          • aadrianka Re: dorosła Róża to nie Pyza 09.04.17, 15:06
            Dla mnie Pyza to Pyza. Leniwa klucha. Czy ona kiedykolwiek dorosła?
            • tt-tka Re: dorosła Róża to nie Pyza 10.04.17, 23:33
              aadrianka napisała:

              > Dla mnie Pyza to Pyza. Leniwa klucha. Czy ona kiedykolwiek dorosła?


              No nie mow, ze leniwa - az do zaciazenia kazdemu kazda robote wyrywala z reki ! Mam nadzieje, ze z tego akurat wyrosla, niech robi swoje, a nie cudze.

              Z ostatnich wiadomosci - rokowania nie sa dobre. Jej 3-letnim synkiem i 6-letnim ciotecznym braciszkiem zajmuje sie 9-letnia Mila. Sama Roza, zamiast obudzic Fryca w samolocie, a potem pogonic choc troche Lusie do zajecia sie dzieciarami pozwala sobie przysylac instrukcje co do pierogow. Robi sie dzielna i nieskarzaca sie na nic jak jej matka w tym wieku :(

          • bupu Re: dorosła Róża to nie Pyza 09.04.17, 17:10
            piotr7777 napisał:

            > ...czy ktokolwiek nazywa dorosłego Floriana Bobciem?

            Flobry dorósł. Pyza pozostała mentalną kluchą.
          • 3piota Re: dorosła Róża to nie Pyza 09.04.17, 17:25
            piotr7777 napisał:
            > ...czy ktokolwiek nazywa dorosłego Floriana Bobciem?

            Bobcio był Bobciem w jednym tomie. Później nie było go wcale, aż dopiero objawił się jako Baltona.
            I też nie od razu czytelnik mógł powiązać Baltonę z dawnym Bobciem, więc porównanie od czapy, bo Pyza była Pyzą przez długą część cyklu. W latach dłużej Pyzą niż Różą.
            Dorosłą Natalię rodzina nadal zwie Nutrią, dorosłą Patrycję - Pulpą albo i Pulpecikiem.
            I nikogo to nie bulwersuje.
            Piotr7777 zamiast popłynąć w temat to się do ksywy przydłubał. Po co?
            • guineapigs Re: dorosła Róża to nie Pyza 09.04.17, 18:29
              Ło matko, za nic nie pamiętam a 'kartkować pdf-u' się mię nie chce, ale czy w SzK było powiedziane, że Bobcio to Florian?
              Jak teraz myślę, to najszybszym skojarzeniem do/od Bobcia jest Robert.
              Ja nie mówię, że nie - po prostu nie pamiętam, SzK mam tylko w formie pdf, a tam w tych pedeefach to się taki kwiotki zdarzają, że tylko siąść i płakać.
              Zastanawia mię też ksywka 'Baltona'. O ile pamiętam, to była taka sieć sklepów (reklama z marynarzem), ale osobiście nie miałam z nimi nic wspólnego albo niewiele. Chyba były to 'lepsze' sklepy, ale krójcie mię i solą na rany sypcie - a i tak więcej nie powiem, bo nie wiem.
              To tak, jakby mieć ksywę 'peweks' albo 'społem'. Jak z czasów peerelowskich kryminałów. No po prostu Ekstramocny - jak z serialu 'Dom'. Mój dziadek ciągle stał w kolejce do Wedla, by potem opychać ptasie mleczko czy 'baryłki' za jakieś bajońskie sumy (o boru, w jakich to czasach się żyło, kiedy cekuladki produkcji krajowej chodziły jako łapówka....).
              Dlaczego Bobcio stał się Baltoną? Miał ciuchy stamtąd? No to kto mu je kupował? Wiesia znikła jak kamień w wodę rzucony, a szkoda bo to była świetna postać.
              No i ten harley u gówniarza wtedy - jak połowa jego rówieśników marzyła o emzecie, cezecie (bardzo dobre motory, nie ma to tamto) , ewentualnie o jakiejś starej Kawasaki - ale to już był chyba poziom 'szklanego sufitu' i trzeba było miec dojścia do takich rarytasów. Harley wtedy to był (przynajmniej tam, gdzie dorastałam) jakiś przedmiot najbardziej wyuzdanej fantazji, przypuszczam, że nawet mało kto wogóle wierzył, że takie cuda są dostępne zwykłym ludziom.
              Nie mówię o chopperach - bo taki układ kierownicy pewnie był, dla starszych ludzi (ja sama jestem czoperowiec i dla rowerów, i dla motocykli - po prostu tak mię wygodniej i na płask nie potrafię jechać, boli mię wszystko). Ale HARLEY??? I WTEDY?
              • aadrianka Re: dorosła Róża to nie Pyza 09.04.17, 18:51
                Florian ponoć w czasach przednoelkowych namiętnie chadzał w bluzie z napisem "Baltona", stąd ksywa.
              • kgxspace Re: dorosła Róża to nie Pyza 10.04.17, 23:12
                Nie, Bobcio całą książkę jest Bobciem, jego imię nie pada ani razu, nawet podczas "przesłuchania" w sprawie pożaru. Bobek i tyle. Nie pamiętam genezy powstania "Baltony", z tego co pamiętam było to wyjaśnione pokrótce w "Noelce" i ksywka właśnie się od ubrań wywodzi. Ale zaznaczam, że tego to nie jestem pewna.
                Harley, jak domyślam się, został mu podarowany, bo od razu można skojarzyć, że motor - albo sam Baltona kupił gruchota, podrasował, a potem nakłamał, żeby wyglądać bardziej cool, a reszta się nie poznała ;) No, albo faktycznie miał chłopak łeb do interesów, to i prawdziwego Harleya skombinował.

                I dodam też, że jestem jedną z tych osób, którym zwrócono uwagę, że Pyza to przecież Róża. Dla mnie Pyza to Pyza, tak samo jak Laurę nadal nazywam Tygrysem albo Pyziakówną ;) Szczególnie jak odwołuję się do poprzednich tomów, kiedy obie, Róża i Laura, były podlotkami.

                Teoria aadrianki mi się podoba, może trzeba by przeczytać Jeżycjadę od deski do deski i wyłapać więcej teorii... to jest, smaczków ;)
                • ananke666 Re: dorosła Róża to nie Pyza 12.04.17, 01:41
                  Kiedyś już pisałam, że ten harley u człowieka w jego wieku i sytuacji na początku lat 90. był kompletnie nierealny. I pojawił się przynajmniej dekadę za wcześnie.
            • pi.asia Re: dorosła Róża to nie Pyza 09.04.17, 18:44
              Nawet sama Najjaśniejsza Autorka w tym samym tomie, w którym Pyza błaga, by ją nazywać Różą, wciąż ją namiętnie i uparcie opisuje jako Pyzę. Prawdziwego imienia Róży używa wyłącznie rodzina Lelujków, Bernard i na końcu Frycek, który przedtem mówi "Pyziakówna".
              • piotr7777 Re: dorosła Róża to nie Pyza 12.04.17, 20:29

                > Nawet sama Najjaśniejsza Autorka w tym samym tomie, w którym Pyza błaga, by ją
                > nazywać Różą, wciąż ją namiętnie i uparcie opisuje jako Pyzę. Prawdziwego imien
                > ia Róży używa wyłącznie rodzina Lelujków, Bernard i na końcu Frycek, który prze
                > dtem mówi "Pyziakówna".

                Ale od momentu gdy Fryderyk zabiera bohaterkę na randkę jest już w narracji Róża.
                I od kolejnej książki jest już tylko tak nazywana. Przez narratora, bo w monologach wewnętrznych Laury faktycznie jest Pyza, tak jak np. Józinek ( i tylko on) nazywa Ignasia Miągwą a Ignaś Józinka Rudym.
                Pyza (ewentualnie Pyzunia) występuje jeszcze w wypowiedziach członków rodziny (a i to coraz rzadziej).
                Przyznaję, mam alergię na to określenie w odniesieniu do dorosłej kobiety, w dodatku dość atrakcyjnej fizycznie i (przynajmniej w założeniu autorskim) jednoznacznie pozytywnej. Dlatego próbuję z tym walczyć na tym forum (jakkolwiek zdaję sobie sprawę, że ktoś to może uznać za obsesję)
                • iskrzy_54 Re: dorosła Róża to nie Pyza 12.04.17, 22:48
                  Dlatego próbuję z tym walczyć na tym forum (jakkolwiek zdaję sobie sprawę, że ktoś to może uznać za obsesję)

                  Niestety takie rodzinne określenia się przyczepiają, dla mojego brata byłam "Gruba" niezależnie od aktualnych gabarytów, kiedyś na prywatce, gospodarz zapytał "Gruba nie przyjdzie?", bo brat powiedział, że przyjdzie z Grubą, czyli siostrą, a zjawił się ze chudą laską. Moja druga ksywka używana przez brata też powodowała nieporozumienia, dziewczyna brata uparcie zwracała się do mnie "Steniu", a ja dopiero po jakimś czasie skojarzyłam, że chce być miła i zdrabnia Stefę, używana przez brata. Jakkolwiek rozumiem Twoja obsesję Piotrze, kilka lat walczyłam z rodziną o nieużywanie rodzinnego zdrobnienia, jednak Różę postrzegam bardziej w kategoriach kluchowatych niż kwietnych.
                  • pi.asia Re: dorosła Róża to nie Pyza 13.04.17, 14:39
                    Autorka przez kilka książek przedstawiała nam Pyzę jako Pyzę, bez jakiejkolwiek wzmianki na temat imienia starszej Pyziakówny. Trudno się dziwić, że mamy to wdrukowane i trudno przestawić się na imię, które zresztą do tej dziewczyny jakoś średnio pasuje, przynajmniej dla mnie.

                    Z innymi postaciami udawało się jej równolegle używać imienia i przezwiska. Mamy Natalię/Nutrię, Floriana/Baltonę, Patrycję/Pulpecję, Beatę/Bebe, Konrada/Kozia, Roberta/Robrojka , Laurę/Tygryska - w każdym przypadku oba miana są równorzędne. A tu fafnascie lat była Pyza, nagle szast prast - od tej chwili jest Róża. Posunięcie tak niezgrabne, że sama się go nie trzymała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka