23.06.17, 10:43
Odświeżyłam sobie ostatnio "Klechdy sezamowe" Leśmiana. I po raz kolejny pojąć nie mogę, jakim cudem Parysada może być ulubioną postacią Robrojka, czy w ogóle czyjąkolwiek. Rozpuszczona jak dziadowski bicz smarkula, która nie raczyła uronić łezki po tym, jak obaj bracia zaginęli w dalekim świecie (w który zresztą wypuścili się, bo pannica bez przerwy truła im sempiternę o jakieś czarodziejskie cuda na kiju, bez których szczęśliwa być nie może), ryczy natomiast jak bóbr, bo jej ziaziu wyskoczyło na ślicznym policzku... Dlaczego ulubienicą nie jest Morgana, która rzeczywiście wykazała się inteligencją, odwagą i oddaniem?
To mi zgrzyta tak jak pan Rochester z "Dziwnych losów Jane Eyre" w charakterze ideału męskości. Też mi wzorce dla nastolatek.
Obserwuj wątek
    • potworia Re: Parysada 23.06.17, 11:09
      Skąd ten bezbrzeżny, nieodparty czar wkurzających, egocentrycznycznych zołz, histeryczek, neurasteniczek, narcystek, manipulatorek, leniwych księżniczek, próżnych lal, itd? Za co kochamy Emmę B., Becky Sh., Nastasję F., Barbarę N., Scarlett O'H, żeby na tych emblematach poprzestać?
      No, zabij mnie, nie wiem, a ulegam. W życiu trochę mniej, w lekturze trochę bardziej.
      • pi.asia Re: Parysada 23.06.17, 14:44
        potworia napisał(a):

        > Skąd ten bezbrzeżny, nieodparty czar wkurzających, egocentrycznycznych zołz, hi
        > steryczek, neurasteniczek, narcystek, manipulatorek, leniwych księżniczek, próż
        > nych lal, itd? Za co kochamy Emmę B., Becky Sh., Nastasję F., Barbarę N., Scarl
        > ett O'H, żeby na tych emblematach poprzestać?
        > No, zabij mnie, nie wiem, a ulegam. W życiu trochę mniej, w lekturze trochę bar
        > dziej.

        Gdy polonistka obwieściła nam, że Barbara N. jest wspaniale napisaną, prawdziwą psychologicznie stuprocentową kobietą, tośmy się prawie obrazili.
        A po wypadzie na "Przeminęło z wiatrem" klasa przez dwa dni żarła się na temat Scarlett.

        Jedno jest pewne - te kobiety budzą żywe emocje i namiętności. Czy je rozumiem? Tak! Czy lubię? Tak, choć nie zawsze. Czy mnie doprowadzają do szału? Oczywiście! Czy je podziwiam? Oj tak, też się to zdarza.
        Zrozumieć kobietę....
        • chatgris01 Re: Parysada 23.06.17, 18:09
          pi.asia napisała:


          > Gdy polonistka obwieściła nam, że Barbara N. jest wspaniale napisaną, prawdziwą
          > psychologicznie stuprocentową kobietą, tośmy się prawie obrazili.


          Najwyrazniej nie jestem stuprocentowa kobieta. W koncu sie wydalo :-)

          Barbara N. przyprawia mnie o drgawki (choc i powiesc, i film bardzo lubie i wielokrotnie do nich wracam).
          • pi.asia Re: Parysada 23.06.17, 22:19
            chatgris01 napisał(a):

            > pi.asia napisała:
            >
            >
            > > Gdy polonistka obwieściła nam, że Barbara N. jest wspaniale napisaną, pra
            > wdziwą
            > > psychologicznie stuprocentową kobietą, tośmy się prawie obrazili.
            >
            >
            > Najwyrazniej nie jestem stuprocentowa kobieta. W koncu sie wydalo :-)

            No właśnie myśmy się obrazili, bo wg nas, ówczesnych, to nie jest kobieta, tylko histeryczka skrzyżowana z idiotką. I nazwanie jej stuprocentową kobietą było dla nas obelgą.
            >
            > Barbara N. przyprawia mnie o drgawki (choc i powiesc, i film bardzo lubie i wie
            > lokrotnie do nich wracam).

            To tak jak i mnie. Aczkolwiek w wielu scenach rozumiem ją doskonale, a w innych chciałabym - podobnie jak przedpiśczyni - lutnąć ją w koafiurę.
      • bupu Re: Parysada 23.06.17, 17:34
        potworia napisał(a):

        > Skąd ten bezbrzeżny, nieodparty czar wkurzających, egocentrycznycznych zołz, hi
        > steryczek, neurasteniczek, narcystek, manipulatorek, leniwych księżniczek, próż
        > nych lal, itd? Za co kochamy Emmę B., Becky Sh., Nastasję F., Barbarę N., Scarl
        > ett O'H, żeby na tych emblematach poprzestać?
        > No, zabij mnie, nie wiem, a ulegam. W życiu trochę mniej, w lekturze trochę bar
        > dziej.

        Zarówno Barbarze N. Jak i Scarlett O.H. mam za każdym razem przemożną chęć lutnąć w koafiurę, w nadziei, że coś im się pod nią przejaśni. Natomiast szalenie współczuję kochającym je facetom, bo lubię bardzo zarówno Rhetta B. jak i Bogumiła N.
        • chatgris01 Re: Parysada 23.06.17, 18:05
          bupu napisała:

          > Zarówno Barbarze N. Jak i Scarlett O.H. mam za każdym razem przemożną chęć lutn
          > ąć w koafiurę, w nadziei, że coś im się pod nią przejaśni. Natomiast szalenie w
          > spółczuję kochającym je facetom, bo lubię bardzo zarówno Rhetta B. jak i Bogumi
          > ła N.
          >
          >
          Hyhy, mam tak samo. Przybijam piatke! :)))
      • zla.m Re: Parysada 23.06.17, 19:43
        potworia napisał(a):

        > Skąd ten bezbrzeżny, nieodparty czar wkurzających, egocentrycznycznych zołz, hi
        > steryczek, neurasteniczek, narcystek, manipulatorek, leniwych księżniczek, próż
        > nych lal, itd? Za co kochamy Emmę B., Becky Sh., Nastasję F., Barbarę N., Scarl
        > ett O'H, żeby na tych emblematach poprzestać?

        Żadnej nie kocham. Nie przepadam też specjalnie za książkami z ich udziałem.
    • zla.m Re: Parysada 23.06.17, 19:44
      aadrianka napisała:

      > Odświeżyłam sobie ostatnio "Klechdy sezamowe" Leśmiana. I po raz kolejny pojąć
      > nie mogę, jakim cudem Parysada może być ulubioną postacią Robrojka, czy w ogóle
      > czyjąkolwiek.

      Podstawił sobie pod nią Aniellę czy inną flecistkę co to podła i piękna.
    • bupu Re: Parysada 23.06.17, 22:28
      aadrianka napisała:

      > Odświeżyłam sobie ostatnio "Klechdy sezamowe" Leśmiana. I po raz kolejny pojąć
      > nie mogę, jakim cudem Parysada może być ulubioną postacią Robrojka, czy w ogóle
      > czyjąkolwiek. Rozpuszczona jak dziadowski bicz smarkula, która nie raczyła uro
      > nić łezki po tym, jak obaj bracia zaginęli w dalekim świecie (w który zresztą w
      > ypuścili się, bo pannica bez przerwy truła im sempiternę o jakieś czarodziejski
      > e cuda na kiju, bez których szczęśliwa być nie może), ryczy natomiast jak bóbr,
      > bo jej ziaziu wyskoczyło na ślicznym policzku... Dlaczego ulubienicą nie jest
      > Morgana, która rzeczywiście wykazała się inteligencją, odwagą i oddaniem?
      > To mi zgrzyta tak jak pan Rochester z "Dziwnych losów Jane Eyre" w charakterze
      > ideału męskości. Też mi wzorce dla nastolatek.

      Oraz tak mi się pomyślało... Skoro Robwąs tak uwielbiał Parysadę, to ma teraz żywy egzemplarz w domu. Księżniczkę, która nic nie umie wokół siebie zrobić (albo sprytnie udaje, że nie umie) i bezbłędnie wytresowała męża i synów, żeby ogarniali wszystko za nią i jeszcze dookoła niej latali.

      Taaak, nie lubię Matalii. Nutrię lubiłam, chociaż miała więcej twarzy niż niejaki Grey, natomiast Matalia jest dla mnie kompletnie niestrawna.
      • potworia Re: Parysada 23.06.17, 23:12
        Ja jestem dwa ostatnie tomy w plecy, więc błogo nieświadoma przepoczwarzenia się Natalii w Matalię (bardzo niezręczny przydomek). Natomiast jeżycjadowym wcieleniem leniwej Parysady jest dla mnie Julia Żakówna. Tę lubię bardzo.
      • przymrozki Re: Parysada 24.06.17, 09:11
        Natalia mogłaby być ciekawą postacią.

        Jej związek z Tuniem był jednym z ostatnich interesujących wątków miłosnych. Ich relacje są dobrze wymyślone i przekonująco napisane. Natalia wierzyła, że Tunio odczyta z jej oczu tajemnice zakamarków domku jej duszy. Ponieważ jednak swoich uczuć w ogóle nie werbalizowała, surprajz surprajz, Tunio się ich nie domyślił. Scena oświadczyn, na które ona reaguje fizyczną agresją jest dla czytelniczki zrozumiała, choć, tak po prawdzie, to taka reakcja, z punktu widzenia Tunia, musiała być zaskakująca. Nic dziwnego, że wjechał pod tramwaj. Trochę zgrzyta to, co z Tunia wylazło potem, ale powiedzmy, że ten luz ciechocińskiego podrywacza, który prezentował w rozmowie z Nerwusem, był pozą.

        Niestety, od czasu bezsensownego rajdu ciężarówką Natalia jest postacią epizodyczną i nie wiemy o niej i o jej rodzinie w zasadzie nic. Równie dobrze może być szczwaną psychopatką jak i przewrażliwioną ciamajdą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka