Dodaj do ulubionych

Pyzunia a Pyziak?

18.09.17, 20:11
Tak międlę sobie teraz " MC Dusię" z barwnym opisem przyjazdu Pyziaka na ślub Laury. Pyziak zamieszkuje sobie w hotelu, do Borejków przychodzi w dzień ślubu z prezentem i zamiarem pojechania z nimi do kościoła. Są wszyscy, oprócz.. Pyzy i jej rodziny. No własnie to mi się wydaje dziwne, Pyza zjeżdża z Anglii na ślub młodszej siostry, nie wiedzieć czemu zatrzymuje się u Pulpecji, nie wiadomo dlaczego jako ta dobra, starsza siostra nie pomaga Laurze w dniu ślubu, tylko chyba cały czas siedzi u ciotki. Nie ma również potrzeby spotkania się z rodzonym ojcem, pogadania, pokazania mu wnusi etc. Rozumiem, że powiedzmy mogła miec żal do Pyziaka- ale z drugiej strony nie jest to w książce pokazane, zresztą św Pyzunia na pewno by mu wszystko wybaczyła. Laura to jeszcze przynajmniej z nim rozmawia, przedstawia mu swoje żale, a ta nic. Jakby jej to nie dotyczyło. Jakieś to dziwne.
Obserwuj wątek
    • haszyszymora Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 20:24
      Przez całą serię Pyza konsekwentnie nie pamiętała o tym, że ma ojca, więc IMHO taki nagły zaskok byłby dziwny.

      Reszta: well, autorka ewidentnie zapomniała/nie dała rady upchnąć tylu postaci do jednej sceny (Grzegorza też tam nie ma), więc Różę wychrzaniła. Pyza pewnie i tak nic by nie zdziałała, najwyżej podawałby swej dzielnej matce chusteczki.
      • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 20:59
        Fakt, Grzegorza nie ma ! Od rana, od chwili gdy pojawil sie Bernard az do wyjscia wszystkich nie pojawil sie w kuchni nawet zeby sobie herbate zrobic ! Wiadomo tylko, ze on bedzie szoferowac tesciom. Moze od rana siedzial w tym fordzie i grzal silnik ?
        A Rozy sie nie dziwie. Najwyrazniej do pogadania z babka i matka ma akurat tyle, ze dwie wigilijne godziny wystarcza, a z siostra wcale. Po tym, jak Ignac potraktowal jej jeszcze-nie-meza Fryc na Roosevelta postanowil nie bywac, a ona albo przyznala mu racje, albo uznala, ze nie ma po co tluc sie tam. Moze w swieta byli u Schoppow ?
        O przyjezdzie Janusza nawet nie wiadomo, czy Rozy powiedziano. Przyjechal 27 rano, przed kosciolem dostal tego czegos, a potem lezal w szpitalu. laura, ktora go ZAPROSILA, nie pyta, to czemu Roza mialaby ?
        • iwoniaw Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:02
          O, widzę że jednocześnie pisałyśmy niemal to samo ;-)
          • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:04
            iwoniaw napisała:

            > O, widzę że jednocześnie pisałyśmy niemal to samo ;-)


            Madrosc zbiorowa przez nas przemowila :)
    • iwoniaw Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 20:57
      Biorąc pod uwagę, co nieszczęsna Róża musiała znosić po urodzeniu Mili na Roosevelta, zanim Fryderyk się z nią ożenił (awantury strasznego dziadunia, konieczność ukrywania się z wizytami narzeczonego i ojca jej córki - toż on wchodził do niej po drabinie! W XXI w. w centrum Poznania! Żeby dziadek nie widział!), nie dziwię się, że woli spędzać święta u ciotki i tam, w większym gronie, ewentualnie spotykać się ze zdemenciałym krewnym i tą częścią rodziny, której to w ogóle nie przeszkadza.
      Co do Pyziaka - może nawet nie miała pojęcia, że Laura go zaprosiła - to niestabilna psychicznie dziewczyna - raz go chce widzieć i zaprasza, gdy przyjeżdża - niemalże go wyrzuca, tak samo z innymi ludźmi - a to pogardza Kopiec Esmeraldą, a to nagle staje się jej najlepszą koleżanką i na ślub ją zaprasza i w jej stylistyce sobie daje zrobić fryzurę i makijaż, nawet z mężem to samo - wychodzi za faceta, którego ledwo zobaczyła na ulicy i jej się złota nić owinęła wokół duszy i tak dalej...- mogła nie tylko nie powiedzieć siostrze, że zaprosiła ojca, ale nawet gdyby Pyza zapytała wprost (co mało prawdopodobne, ale załóżmy), równie dobrze mogła wykrzyczeć, że była u spowiedzi i żeby jej nie denerwować nawet choćby wspomnieniem tego niegodziwca, po czym następnego dnia kaligrafować zaproszenie...
      • zla.m Re: Pyzunia a Pyziak? 22.09.17, 20:09
        Zapominacie o jednym "drobiazgu" - Róża była świadkową Laury. Świadkową! I nie ma cienia jej uczestnictwa w kołomyi z suknią, czesaniu, trzymaniu welonu czy czymkolwiek. Znika z życia bliskich jak jej ojciec.
        • iwoniaw Re: Pyzunia a Pyziak? 22.09.17, 20:17
          Czesanie to chyba fryzjerka? Świadek się ma na dokumentach podpisać, ew. z kwiatami czy prezentami pomóc (nie wiem, czy takowe ktokolwiek z gości przewidywał - kwiaty dla Fidelisów to jak wożenie drewna do lasu, a i wesele było tydzień później, zaś prezenty zostawiano (Pyziak, Bernard) w domu Laury).
          • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 22.09.17, 20:33
            Ogolnie to jest przyjete, zeby swiadka panny mlodej byla pod reka... Na samym slubie podpisuje dokumenty i odbiera kwiaty, a wczesniej ma dopilnowac takich rzeczy jak dowod osobisty mlodej, zapasowe rajstopy, gdyby w slubnych poszlo oczko itp.
            Natomiast w tym konkretnym wypadku - Roza jest w Kostrzynie. Nikt jej stamtad nie przywiezie, skoro nawet Laury do fryzjera nie mial kto zawiezc. I gdzie ja upchnac w drodze na slub, skoro juz miejscowa rodzina zapelnila samochody ? Tylko by przeszkadzala, przeciez to mateczka ma dopilnowac wszystkiego... Nic zreszta nie wskazuje na to, by Laura o Rozy myslala i by siostra byla jej do czegokolwiek potrzebna. Glupio, bo Roza, jakby juz odbierala te kiece, nie wypuscilaby jej z reki nawet na chwile, noale. Sam chciales, Grzegorzu Dyndalo.
        • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 22.09.17, 20:39
          zla.m napisała:
          Róża była świadkową Laury. Świadkową! I nie
          > ma cienia jej uczestnictwa w kołomyi z suknią, czesaniu, trzymaniu welonu czy c
          > zymkolwiek.

          A po co mialaby byc ? Jest podreczna w osobie Magdy i wszystkim to wystarcza.

          >Znika z życia bliskich jak jej ojciec.

          :) :) :) A tu mnie ucieszylas !
          Slusznie, Rozo, trzymaj sie od tej rodziny z daleka. Oni cie zostawili na schodach kosciola z brudnym pampersem w rece, dzieckiem w drugiej i bukietem w trzeciej, to teraz niech sobie radza bez ciebie.

          • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 22.09.17, 20:57
            Tak nawiasem to mama Rozy tez byla swiadkowa swojej siostry. No i co ? Ani welonem sie nie zajela, ani sniegu pod kosciolem nie udeptala, ani nawet nie dopilnowala kluczy. W dzisiejszych czasach, panie dobrodzieju, to i swiadkowie do niczego, a zwlaszcza siostry.
            • bupu Re: Pyzunia a Pyziak? 22.09.17, 22:42
              tt-tka napisała:

              > Tak nawiasem to mama Rozy tez byla swiadkowa swojej siostry. No i co ? Ani welo
              > nem sie nie zajela, ani sniegu pod kosciolem nie udeptala, ani nawet nie dopiln
              > owala kluczy. W dzisiejszych czasach, panie dobrodzieju, to i swiadkowie do nic
              > zego, a zwlaszcza siostry.

              Bajdełejem i a' propos udeptywania śniegu, czy w Poznaniu jest jakiś zwyczaj, żeby do kościoła najpierw wchodzili młodzi, a potem dopiero cała reszta? Bo cokolwiek nie ogarniam po co oni tam właściwie wszyscy stoją wśród śnieżystej zamieci, gapiąc się na walczącego z zaspami Mareczka.
              • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 23.09.17, 00:11
                bupu napisała:

                czy w Poznaniu jest jakiś zwyczaj, ż
                > eby do kościoła najpierw wchodzili młodzi, a potem dopiero cała reszta? Bo coko
                > lwiek nie ogarniam po co oni tam właściwie wszyscy stoją wśród śnieżystej zamie
                > ci, gapiąc się na walczącego z zaspami Mareczka.

                No jak po co ? Pogapic sie !
                "Maly test psychologiczny - jak tez sobie poradzi nasz Hippomenes" to Patrycja mowi czy Roma, nie pamietam.
    • przymrozki Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:04
      Kolega Borejko Ignacy wyjaśnił Róży, że Pyziak to problem Gabrieli (to ona może chcieć lub nie chcieć mu wybaczyć) i że Pyza ma się nie wtrącać. To się i nie wtrąca. Siedzi wśród porzeczek i koni, gdzie rozpakowuje jabłkowe mentosy z rulonika zajmując tym samym cały swój czas i uwagę.

      Bardziej dziwne, że nędzny Frycu najwyraźniej nie pała chęcią spędzenia świąt z rodzicami i rodzeństwem. Gdyby Róża była u teściów, cała sytuacja byłaby naturalniejsza (a bo to jedyne małżeństwo, które z różnych powodów nie może doprowadzić do wspólnej Wigilii dwóch rodzin i raz świętuje tu, raz tu?).
      • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:06
        przymrozki napisała:


        > Bardziej dziwne, że nędzny Frycu najwyraźniej nie pała chęcią spędzenia świąt z
        > rodzicami i rodzeństwem.

        Skad wiemy, ze nie pala ? Widzimy go na Wigilii u Florkow, a potem na Roosevelta 31 grudnia na weselu. Tydzien mial/mieli, zeby ze Schoppami pobyc.
        • iwoniaw Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:16
          Ja chcę wierzyć, że Róża z Frycem po odpępowieniu się z Roosevelta utrzymują kontakty z rodziną Schoppe i że mała Mila jest pierwszym dzieckiem w J., które ma pełną rodzinę, z dziadkami z obu stron. I niekoniecznie babcia po kądzieli jest dla niej tą ukochaną i najważniejszą. I że niekoniecznie się opowiadają z każdego oddechu Borejkom. I w ogóle im kibicuję, że na tym swoim drugim planie wybili się na normalność i nawet Ida podsyłająca im dzieci na wakacje z instrukcją żywienia tego nie zmieni(ła).
          • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:21
            A o. Tez w to wierze niezlomnie.
            Dla Schoppow Mila jest poki co wnuczka jedyna. I po ukochanym synu, spelniajacym sie jako naukowiec i zarazem spelniajacym nadzieje rodzicow. Frycom moze byc u tych dziadkow jak w raju :)
            • iwoniaw Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:29
              Też tak to widzę. I mam nadzieję, że koniec końców dziecku wpisali w akcie urodzenia Milena, a co tam sobie Borejkowie sądzą na ten temat, to już ich sprawa ;-)
              • przymrozki Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:38
                iwoniaw napisała:

                > Też tak to widzę. I mam nadzieję, że koniec końców dziecku wpisali w akcie urod
                > zenia Milena, a co tam sobie Borejkowie sądzą na ten temat, to już ich sprawa ;
                > -)
                >

                W chwili odwiedzin dziadka i całego nieporozumienia z Mileną, mała Mila musiała już mieć akt urodzenia. Wbrew temu, co sugerowała Róża, fakt, że Mila nie była jeszcze ochrzczona, z punktu widzenia aktów stanu cywilnego, nie miał większego znaczenia.

                Ale też w przypadku tak małych dzieci zmiana imienia jest prosta. Mila spokojnie mogła zostać Mileną.
            • przymrozki Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:31
              Wnoszę po tym, że mieszkali u Florków i tam też spędzali Wigilię.

              Swoją drogą, Schoppowie w "Imieninach" byli liczną rodziną utrzymującą stały, ciepły kontakt. Dopiero w "Żabie" przeistoczyli się w alegorię nieczułości. Może w "McDusi" znowu byli na etapie imprezy w Koszutach.
              • iwoniaw Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:38
                Owszem, mieszkali u Florków przed świętami i tam tez spędzali wigilię, ale nie jest powiedziane, że nie ruszyli się stamtąd przez cały pobyt. Wydaje się to wręcz nieprawdopodobne - raczej oczywiste wydaje się, że emigrancka rodzina przybyła do Polski na co najmniej dwa okołoświąteczne tygodnie, część czasu spędziła z rodziną żony, a część z rodzicami męża. I to daje Fryderykowi potężnego plusa - byłby pierwszym facetem wżenionym w Rodzinę, który nie zborejczał i nie amputował sobie po ślubie ojca, matki, siostry, brata i reszty ;-)
                • przymrozki Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:45
                  Tak. To by było ładnie z jego strony.

                  Bardziej chodziło mi o to, że mając do wyboru mieszkanie z rodzicami, teściami lub ciotką żony Fryc wybrał ciotkę żony. Każda z obu pozostałych opcji wydawałaby się logiczniejsza. Chociaż, oczywiście, nie wiemy, jaka jest sytuacja u Schoppów - może Wolfi przywiózł żonę i siedmioro dzieci, Żaba dwóch mężów (bliźniaków) i dwie pary trojaczków, przez co na Fryców i ich nędzny jednoosobowy dorobek (plus Karolek w drodze) nie było już miejsca.
                  • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:51
                    U Schoppow bylo miejsca nie za wiele - mikroskopijny pokoik Zaby, niewielki chlopakow i trzeci rodzicow. Synowie wyjechani, Zaba nie wiadomo, Schoppowie maja wreszcie troche miejsca dla siebie i kazde swoj wlasny pokoj. U Patrycji mieszkanie rosnace w miare potrzeb i niekrepujace, zatrzymac sie tam chyba najwygodniej. Zreszta moze we Floplicowie pobyli do tej rodzinnej Wigilii, a na swieta przeniesli sie do rodzicow Fryca wlasnie i wtedy na to wesele jak znalazl, blisko maja.
                  • iwoniaw Re: Pyzunia a Pyziak? 18.09.17, 21:53
                    Bardziej chodziło mi o to, że mając do wyboru mieszkanie z rodzicami, teściami
                    > lub ciotką żony Fryc wybrał ciotkę żony. Każda z obu pozostałych opcji wydawała
                    > by się logiczniejsza.


                    No, każda to nie; u własnych rodziców to rzeczywiście mógłby bardziej chcieć się zatrzymać (choć nie wiemy, jak tam z miejscem i innymi gośćmi (mężowie bliźniacy Żaby "mnie Ómarli"), ale po tym, czego doświadczył na Roosevelta od Strasznego Dziadunia (i jak Pyza się dowiedziała od tegoż, że nie jest u siebie w domu...), to fakt, że wolał ciotkę żony jest doprawdy oczywisty. Każdy by wolał na jego miejscu ciotkę żony od dziadunia żony et consortes z Roosevelta.
                    • przymrozki Re: Pyzunia a Pyziak? 19.09.17, 07:56
                      To, że we Floplicowie (kto wymyślił "Floplicowo"? pół litra czekolady dla tego kogoś!) było wygodniej, to w zasadzie może być prawda nawet bez gumowych ścian. Górscy mają duży dom z przynajmniej jednym pokojem gościnnym. A kogo Patrycja gościła w "McDusi" oprócz Fryców? może teściową, a i to niekoniecznie, bo ona przecież chyba mieszka w Poznaniu. Nic nie wskazuje na to, żeby święta z siostrzeńcem spędzał Żaczek z przychówkiem (może szkoda, jak fajnie by było, gdyby Ania i Nora miały "dziadka" Żaczka, tak dla równowagi).

                      No i, jak wydaje się wynikać z naszych rozważań, najprawdopodobniej u Patrycji znajdował się również Grześ.
                      • marzenna114 Re: Pyzunia a Pyziak? 19.09.17, 09:40
                        Nawet jeżeli Pyza zatrzymała się u ciotki, to jednak w dniu ślubu mogła z rana przyjechać do Laury i rzeczywiście jej pomóc. Moja siostra wprawdzie młodsza była ze mną i nie wyobrażam sobie, żeby siedziała w tym dniu u ciotki. W takim wyjątkowym dniu chce się mieć bliskie osoby koło siebie.
                        • iwoniaw Re: Pyzunia a Pyziak? 19.09.17, 10:00
                          Oj tam, Matka Gabriela Najwspanialsza i Najtroskliwsza w domu była, cztery auta w rodzinie, a panna młoda piechotą po kieckę w zamieci (wcześniej w tejże zamieci na czesanie i makijaż) - to cóż tu mogła Róża pomóc (która pewnie nie ma nawet prawa jazdy, a na pewno nie ma własnego auta w Poznaniu)? Zresztą widzieliśmy, jak ludzie są na Roosevelta traktowani - kwiaty akurat Adam przywiózł, ale skoro jemu Melania wyskoczyła z groszkami, bo to ważniejsze niż jego (i Laury) koncepcja (i ustalenia), to co by do gadania czy pomocy miała tam Róża?
                          • przymrozki Re: Pyzunia a Pyziak? 19.09.17, 10:46
                            iwoniaw napisała:

                            > Oj tam, Matka Gabriela Najwspanialsza i Najtroskliwsza w domu była,

                            Może i była, ale pomoc w organizacji wesela zaproponowała dopiero wtedy, gdy wszystko już było dawno załatwione. O co zresztą miała pretensje do Laury.

                            Gdyby Gabunia nie była słoneczkiem Jeżyc, a jakąś obcą kobietą, o której ktoś mi opowiada, pomyślałabym, że to jedna z tych teściowych, które lubią pograć młodym na poczuciu winy i nie stracą żadnej okazji, żeby sobie użyć tej przyjemności.
                            • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 19.09.17, 11:06
                              przymrozki napisała:


                              > Gdyby Gabunia nie była słoneczkiem Jeżyc, a jakąś obcą kobietą, o której ktoś m
                              > i opowiada, pomyślałabym, że to jedna z tych teściowych, które lubią pograć mło
                              > dym na poczuciu winy i nie stracą żadnej okazji, żeby sobie użyć tej przyjemnoś
                              > ci.

                              Alez to jest jej stala taktyka. Ona wiecznie i wszystkim gra na poczuciu winy, ta drgajaca broda i dlon przyciskajaca serce to sie pojawia juz wtedy, gdy obie dziewczynki byly male. Dreczy tym corki, siostry... i popatrz, jak skutecznie ! Cokolwiek komukolwiek w tej rodzinie sie stanie, pocieszana i holubiona jest Gabunia.
                              • iwoniaw Re: Pyzunia a Pyziak? 19.09.17, 11:21
                                Dokładnie tak. Nawet jeśli kogoś innego spotyka coś złego/niemiłego, to najbardziej uderza to w Gabunię i ją właśnie trzeba pocieszać, poszkodowany ma jeszcze wyrzuty sumienia, że przez niego (!) święta Gabunia cierpi.
                                Zastanawiam się, kiedy się jej to zaczęło. W OwR była jeszcze normalna (choć wtedy rzeczywiście miała ciężko! Bez pracy, małe dziecko domagające się "palówki" ciężkiej do zdobycia w normalnym obrocie, mąż wyjechany i potencjalnie porzucający na zawsze, nawet ojciec w internacie, mieszka z niepracującą zawodowo matką i 3 młodszymi siostrami też jeszcze niezarabiającymi - a nie chlipie i wszyscy nie muszą się nad nią litować).
                                Wraca w Noelce już chlipiąc i mając w nosie takie szczegóły jak nieletnia córka jej nowego narzeczonego, której nie przyszło jej do głowy zaprosić (skoro już uznała za stosowne przejąć uwagę przypadającą Idzie z okazji zapoznania rodziny z jej teściową w przeddzień ślubu...)
                                • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 19.09.17, 11:54
                                  Na dobre to w Pulpecji - ta scena, gdy Ida skarzy sie na corki Gaby ewidentnie zatruwajace jej zycie, a w rezultacie okazuje sie, ze to Ida krzywdzi Gabe domagajac sie ukrocenia smarkatych. Potem DP, scena, gdy Gabon wraca nie wiedzac, czy Pulpa jest w domu, a gdy okazuje sie, ze owszem jest (z Baltona), za to dziewczynek nie ma, od razu grande nieszczesliwa mina i do Pulpy, ze mogla przypilnowac, Gaba tak na nia liczyla ! Nie, zeby prosila czy ustalala to z Pulpa, skadze. Ale siostra szczesliwa i wlasnie calujaca sie z chlopakiem, to dowalic jej poczuciem winy za niespelnienie niezgloszonej prosby ! A potem jeszcze zemdlec dla podkreslenia dramatu.
                                  No a potem pooooszlooo.
                                • miodowocytrynowa Re: Pyzunia a Pyziak? 19.09.17, 16:36
                                  Iwonia, ta cała Gabunia to niezła manipulatorka i cwaniara. Też mam taką znajomą " wiecznie pokrzywdzona" " wszyscy są dla niej źli" " jak oni mogli", Gabunia jest identycznym przypadkiem. Całą rodzinkę też nieźle wytresowała, ze kazdy wręcz się boi jej cokolwiek powiedzieć, czy zwrócić uwagę. Scena z " Pulpecji" jest tego najlepszym dowodem.
                                  • przymrozki Re: Pyzunia a Pyziak? 19.09.17, 18:50
                                    Ogólnie to się zgadzam, ale przecież nie taki był zamysł MM. Musierowicz naprawdę chciała, żebyśmy współczuli Gabrysi jej wiecznej traumy i potępiali każdego, kto śmiałby zakwestionować jej przedwieczne prawo do bycia podziwianą. Dlatego ciekawe, czy Gabunia nie jest trochę oparta na faktach? Czy nie ma w niej cząstek biografii jakiejś kuzynki/ciotki/szwagra córki koleżanki sąsiadki, czy kogoś innego, kto jest taki dobry, a tylko podłe dziecko go dręczy? Bo może to tłumaczy skąd Gabrysia tak doskonale pasuje do opisu pewnego typu zaburzeń osobowości, mimo że intencją Musierowicz na pewno nie był opis osoby zaburzonej?

                                    Nie chcę zagłębiać się w żadne pop-psychologie, bo nie znam się na tym zupełnie, ale życie codzienne i literatura dobrze zna takie osoby jak Gabrysia. Już tutaj kiedyś przywoływałam cytat z C.S. Lewisa "to jest ten typ kobiety, która żyje tylko dla innych. Tych innych można łatwo poznać po zaszczutym wyrazie twarzy".
                        • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 19.09.17, 10:40
                          marzenna114 napisał(a):

                          > Nawet jeżeli Pyza zatrzymała się u ciotki, to jednak w dniu ślubu mogła z rana
                          > przyjechać do Laury i rzeczywiście jej pomóc.

                          Po co i w czym ? betonowa mamunia i kostyczna babunia sa na miejscu. I jak widac, reke na pulsie przynajmniej ta ostatnia trzyma jak konwojent wiezienny uciekiniera.
                          Do dzis nie rozumiem, jak w te groszki ktokolwiek mogl uwierzyc - przechodzila kolo kwiaciarni i przypadkiem trafila ! A kiedy, prosze ? W niedziele slubna nie wychodzila, przedtem dwa dni swiat, w wigilie ? CZTERY dni trzymala delikatne kwiatki w lodowce zapchanej swiatecznym zarciem ? Miejsca bylo dosc i nikt nic nie zauwazyl ?
                      • tt-tka Re: Pyzunia a Pyziak? 19.09.17, 10:08
                        przymrozki napisała:

                        > To, że we Floplicowie (kto wymyślił "Floplicowo"? pół litra czekolady dla tego
                        > kogoś!)

                        Cos mi sie wydaje, ze Bupu :)
                        Czekolade juz polewam.

                        A kogo Patrycja
                        > gościła w "McDusi" oprócz Fryców? może teściową

                        Raczej nie, skoro Wiesi na Wigilii nie bylo. Chyba nikogo poza wlasna rodzina przy stole i Frycami na pomieszkanie.


                        > No i, jak wydaje się wynikać z naszych rozważań, najprawdopodobniej u Patrycji
                        > znajdował się również Grześ.

                        Szoferowal tesciom z Roosevelta do Kostrzynia. W dniu przyjazdu Magdy mieszal salate. W domu Borejkow byl, tylko jak zwykle odstawiony do kata.
    • fornitta69 Re: Pyzunia a Pyziak? 20.09.17, 08:48
      miodowocytrynowa napisała:

      > Nie ma również potrzeby spotkania się z rodzonym
      > ojcem, pogadania, pokazania mu wnusi etc.
      I to jest normalne. Pyziak byl dla Rozy nikim- bo tak wybral. Jak juz przyjechala do domu, to raczej miala potrzebe pobyc z bliskimi a nie z biologicznym, nieznanym ojcem. Wybaczyc mu mogla, ale to przeciez jeszcze nie znaczy, ze ma wykonywac jakiekolwiek przyjazne gesty.

    • kropka_zua Re: Pyzunia a Pyziak? 23.09.17, 09:21
      Hiehiehie, a mi się wydaje, że i Pupla i Pyza chciały uniknąć uwag słodkiej Iduni... Abstrahując już od innych, równie sensowych powodów - skoro Idunia nie bała się dogadywać gościowi, dużo młodszej córce jej koleżanki, to przy siostrach by się miała krępować?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka