ciotka_scholastyka
17.03.18, 11:44
W innym wątku napisałam:
"My tu dyskutujemy nad rozmaitymi powodami zachowań bohaterów, a prawda jest taka, że Musierowicz już kompletnie nie ogarnia rzeczywistości i pisze piramidalne bzdury, i tyle."
Chciałam tylko zaznaczyć, że to nie jest z mojej strony złośliwość, tylko stwierdzenie faktu. Bo rzeczywiście - jak się tak patrzy kompleksowo na całą CZ, to jest tam naprawdę całe mnóstwo bzdur, nielogiczności, dziwactw...
Szesnastolatka pomstująca na film "ze świństwami".
Podróż poślubna zakończona w motelu kwadrans od domu.
Ślub jako, jak ktoś tutaj celnie zwrócił uwagę, jedyna możliwość zamieszkania z ukochaną osobą, żadne związki partnerskie nie wchodzą w grę. Zresztą to akurat w grę nie wchodziło nigdy: jeszcze przy starszych rocznikach dawano nam dyskretnie do zrozumienia, że istnieje jakieś życie podkołderkowe Idy, Patrycji, Natalii, oczywiście istniało definitywnie w przypadku Gaby i Róży, ale nawet wtedy nie było mowy o tym, żeby te pary ze sobą mieszkały. Patrycja wraca w środku nocy od Floriana, ale dopiero jakiś czas później podejmują decyzję, że w końcu do licha muszą się pobrać, że już dosyć, oni chcą być razem.
Laura, Ignacy G, Józek - oni już natomiast nie mają życia seksualnego przed ślubem. Zero.
Ratowanie ziemi, żeby nie kupił jej Niemiec.
Józek codziennie pedałujący 25 km, bo babcie Rumiankowe nie wyobrażają sobie, że mógłby spać pod jednym dachem z narzeczoną. Nie w jednym pokoju! Nie w jednym łóżku! W jednym DOMU! I to w sumie też jest przedstawione jako coś oczywistego, to znaczy jest powiedziane, że to opinia babć, ale wszyscy zainteresowani przyjmują to do wiadomości i nie pada żaden komentarz na ten temat.
Całe te cuda z telefonami, wyłączanie telefonów, wyrzucanie ich, gubienie, zostawianie w domu w sytuacji kryzysowej - tego jest tyle że budzi irytację i męczy. Naprawdę w dzisiejszych czasach telefon jest albo dodatkową częścią ciała właściciela ;) albo najzwyczajniej w świecie szalenie użytecznym sprzętem, bez którego trudno sobie siebie dziś wyobrazić. Ja spokojnie mogłabym nie mieć samochodu, ale swojego samsunga kocham bardzo i zawsze mam go pod ręką, choćby po to, żeby forum sprawdzić :)
Róża wlokąca do Polski ciuchy niemowlęce po własnych dzieciach.
I tak dalej.
To wszystko moim zdaniem świadczy właśnie o tym, że autorka już kompletnie przestała nadążać i pisze byle co, byle jak, nie zastanawiając się, jak to wszystko wyjdzie zebrane zusammen do kupy. Tu sobie maźnie o braku kuchni w nowym domku Gabrysi, tam zrobi z mieszkania na Roosevelta jakieś przestrzenie pałacowe, obudzi się i teraz dorobi nową łazienkę, której nie było, kiedy przewalały się tam tłumy. Tu półtora hektara nieużytków, które chce kupić Niemiec, tam szklane dachy domu nowożeńców, Japończyk, który, trzeba koniecznie zaznaczyć, jest ochrzczony (!), piętnastolatek zachowujący się, jakby miał o połowę lat mniej (zapewne to proszenie o kapustę w wieku niemowlęcym zniszczyło mu delikatne jeszcze szare komórki), pijaczyna Chrobot stawiający kominek z systemem rozprowadzania ciepła... I to wszystko razem ni do rymu, ni do taktu, wsadź se Norcię do kontaktu, sensu za grosz, i już nawet chyba tej wyobraźni, w której wszystko się mieści, nie staje...