Dodaj do ulubionych

Ruinka revisited

14.07.21, 18:15
Oświadczenie wstępne: tak, mam wakacje i się nudzę.

To, że Ruinka w Febliku leży u stóp wzgórza, natomiast w CZ przemieściła się na jego szczyt, to jest pikuś, Pan Pikuś. Nie takie dystanse już nieruchomości w Neo pokonywały. Natomiast z Feblika dowiadujemy się iż:

- Nie ma okien i drzwi, znaczy tynki wewnątrz lecą do generalki, albowiem do środka swobodnie padał deszcz i śnieg, wlatywał kurz, i nie wiem co tam jeszcze.

- Na dachu rośnie brzózka samosiejka, a w ogóle to przecieka on w straszny sposób. Czyli więźba cała do wymiany na bank. Stropy zapewne również.

- Nie ma kanalizacji, żadnej, o czym dobitnie świadczą resztki sławojki w podwórzu.

Tymczasem w CZ Ida wstawia drzwi i okna, podczas gdy dach ma jeszcze remontem nietknięty. Stropy, jak mniemam, też. I maluje ściany, chociaż nikt nie słyszał, żeby ktokolwiek te ściany bodaj mył przedtem, o skuciu resztek starego tynku i położeniu nowego już nie mówiąc. Do tego planuje też kładzenie płytek podłogowych wprost na klepisku. A gdzie wylewki? Gdzie izolacja podłogi? Nogi im w tej Ruince będą zimą odmarzać, o kosztach ogrzewania już nie wspomnę.

Wieloczynnościowy kolega Chrobota rozprowadził i podłączył prąd, położył caluśką kanalizę (sam jeden, skurczygnat), temy ręcyma, można powiedzieć, wykopał szambo, a do tego, kaskader jeden, przetkał komin. Który mu się od tego rozsypał, cud, że się tytan pracy przy tym (i łażąc po niewątpliwie przegniłym dachu) nie zabił. Nie mniej wielofunkcyjny Chrobot wymurował nie tylko komin, nie tylko z kominkiem, co jest wyższą szkołą jazdy (nam kiedyś w starym domu zdun kominek stawiał, fachowiec, ale wyspecjalizowany bardziej w piecach kaflowych; po próbnym rozpaleniu nadymiło tak, że żarówki w salonie widać nie było, bo fachowiec jednak nie trafił z profilem paleniska), ale jeszcze i rozprowadzanie ciepła zrobił, a to już wymaga fachowości najwyższego sortu, pijaczynie spod płota niedostępnej.

No i tak, specjalistyczne przylącza i instalacje robią Idzie wsiowy oliwa z kumplem, bez uprawnień budowlanych, ale żeby zainstalować siatki przeciw owadom, rudy kościotrup chce wzywać fachowców ze specjalistycznej firmy. Litości i miłosierdzia.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Ruinka revisited 14.07.21, 19:27
      Ani cienia litosci i milosierdzia, tylko kontrol jej naslac ! ten kumpel, co to prad przylaczyl, to juz na legalu, uprawnienia ma, a Idusia podpisala umowe z zakladem energetycznym ? Czy jak wczesniej sam Chrobot po prostu linke do slupa i prad jest kradziony ? jesli tak, to dlugo ta zabawa nie potrwa.
    • hamerykanka Re: Ruinka revisited 14.07.21, 22:22
      Eh, ja od lat remontuje i przerabiam swoja nie az taka ruinke i zastanawiam sie, skad Idusia bedzie miala taka kase.
      Przymierzam sie wlasnie do zrobienia wlasnej wylewki pod prysznic.
      Cement na metalowej siatce, cement, membrana wodoodporna przyklejona specjalnym klejem i plastikowe narozniki trzymajace ksztalt, cement znowu i na to wyprofilowana juz nakladka-bez niej czekaloby mnie profilowanie spadku samej. Same koszty materialow 350$.
      Fachowiec wzialby za sama robocizne 2000$. A to tylko wylewka, a gdzie zaimpregnowanie scian i kafelkowanie oraz rury?
      A przeciez Idusia sama tego nie nie zrobi tymi recami..
      • bupu Re: Ruinka revisited 15.07.21, 11:08
        hamerykanka napisała:

        > Eh, ja od lat remontuje i przerabiam swoja nie az taka ruinke i zastanawiam sie
        > , skad Idusia bedzie miala taka kase.
        > Przymierzam sie wlasnie do zrobienia wlasnej wylewki pod prysznic.
        > Cement na metalowej siatce, cement, membrana wodoodporna przyklejona specjalnym
        > klejem i plastikowe narozniki trzymajace ksztalt, cement znowu i na to wyprofi
        > lowana juz nakladka-bez niej czekaloby mnie profilowanie spadku samej. Same kos
        > zty materialow 350$.
        > Fachowiec wzialby za sama robocizne 2000$. A to tylko wylewka, a gdzie zaimpreg
        > nowanie scian i kafelkowanie oraz rury?
        > A przeciez Idusia sama tego nie nie zrobi tymi recami..
        >


        Chrobot z kolego jej zrobio. Skoro potrafią rozprowadzić elektrykę, hydraulikę oraz ciepło z kominka, to wylewki, membrany i kafelki stanowią dla nich bułkę z masłem, kakao z pianką i ptyś.
        • hamerykanka Re: Ruinka revisited 18.07.21, 22:17
          A prysznic i te takie w scianie tez zasponsoruja? Bo wlasnie udalo mi sie wgyrac na eBay prysznic ze sluchawka firmy Delta za 107$ (normalna cena 253$), to ustrojstwo w scianie za 110, trim z galkami do regulacji temperatury za 23 (normalnie 87), a to jeszcze nie koniec, obawiam sie...
          Wodoodporne kafelki, nie bardzo wypasione, byly po 10$ za sztuke -12 x 24", na podloge i czesc prysznica. Wydalam 200$ i bede musiala dokupic, jak bede miec kase.
          A to tylko prysznic. Szafka na dwa stanowiska z Ikei-450$, dwie umywalki, 160$, dwa krany po 75 (trafilam na promocje na eBay, moglam kupic dwa Moenowskie w cenie jednego w sklepie budowlanym na miejscu).
          Czekaja mnie szafki z lustrami, zeby gdzies upchac te kremy, szampony i inne takie. Sa po 200$ plus. Przy czym te po 200 to takie sobie rozmiarem.
          A nawet nie wspomnialam o drzwiach, oknie, toalecie i lampach...
          • mamuka_z_boru Re: Ruinka revisited 18.07.21, 22:59
            hamerykanka napisała:

            > A prysznic i te takie w scianie tez zasponsoruja? Bo wlasnie udalo mi sie wgyra
            > c na eBay prysznic ze sluchawka firmy Delta za 107$ (normalna cena 253$), to us
            > trojstwo w scianie za 110, trim z galkami do regulacji temperatury za 23 (norma
            > lnie 87), a to jeszcze nie koniec, obawiam sie...
            > Wodoodporne kafelki, nie bardzo wypasione, byly po 10$ za sztuke -12 x 24", na
            > podloge i czesc prysznica. Wydalam 200$ i bede musiala dokupic, jak bede miec k
            > ase.
            > A to tylko prysznic. Szafka na dwa stanowiska z Ikei-450$, dwie umywalki, 160$,
            > dwa krany po 75 (trafilam na promocje na eBay, moglam kupic dwa Moenowskie w c
            > enie jednego w sklepie budowlanym na miejscu).
            > Czekaja mnie szafki z lustrami, zeby gdzies upchac te kremy, szampony i inne ta
            > kie. Sa po 200$ plus. Przy czym te po 200 to takie sobie rozmiarem.
            > A nawet nie wspomnialam o drzwiach, oknie, toalecie i lampach...
            >
            >
            Jednakowóż, moja droga, weź poprawkę na fakt, że ceny w Polsce są polskie. Tzn, oczywiście możesz kupić granitowe umywalki za 6000 peelenów, ale spokojnie możesz też zamontować np. całkiem przyzwoitą umywalkę Rea za 150 złotych. Kafle też można kupić za 40 PLN za metr, więc te koszty jednak będą niższe niż u Ciebie.
            Niemniej zgoda, że łazienka jest zazwyczaj najdroższym w urządzeniu pomieszczeniem, bo na pewnych rzeczach nie da rady oszczędzić.
            • hamerykanka Re: Ruinka revisited 19.07.21, 14:57
              No fakt, dlatego podaje ceny okazyjne, za ktorer udalo mi sie szczesliwie kupic, przy podaniu cen normalnych. Najtansze kafelki sa o kant potluc, jak poznalam z doswiadczenia, usilujac pociac je do rozmiaru na pile wodnej. Albo pekaja tak sobie gdzie chca, albo brzegi sie oblupuja. O rozrysowanie jak Chmielewska w dunskiej pracowni tak, zeby zmiescily sie wszystkie bez ciecia, jednak ani architekta ani budowlanca wykonujacego sciany, nie posadzam.
              Przyjmujac, ze ceny okazyjne sa zblizone do polskich, nadal mamy koszty idace w tysiace zlotych.
              Przy czym robocizna stanowi drugie tyle co materialy. Jesli sie ma szczescie.
              Czy ktos moglby podac kosztorys lazienki w warunkach polskich? Takiej sredniej klasy, nie najtanszej i nie godnej pieciogwiazdowego hotelu. Bardzom ciekawa.
              • tt-tka Re: Ruinka revisited 19.07.21, 15:27
                Wrzucilam w gugla "lazienka - koszt", wyskoczyly koszty remontow. Dokladniej ci nie podam, bo nie wiadomo, jakimi materialami bedziesz sie poslugiwac (a tu roznica moze siegnac nawet kilkudziesieciu tysiecy), co z koniecznych robot wykonasz sama, a za co bedziesz placic fachowcom, jak duze jest pomieszczenie przeznaczone na lazienke, jaka wanne i sedes, umywalke etc sobie zazyczysz... lustra, meble, wieszaki i ta cala galanteria.
                Obawiam sie, ze ponizej 35 tysiecy, wersja minimalistyczna, zejsc sie nie uda. Ale jak zaszalejesz, to i powyzej stu tysi moze pyknac.
                • bupu Re: Ruinka revisited 19.07.21, 15:32
                  tt-tka napisała:

                  > Wrzucilam w gugla "lazienka - koszt", wyskoczyly koszty remontow. Dokladniej ci
                  > nie podam, bo nie wiadomo, jakimi materialami bedziesz sie poslugiwac (a tu ro
                  > znica moze siegnac nawet kilkudziesieciu tysiecy), co z koniecznych robot wykon
                  > asz sama, a za co bedziesz placic fachowcom, jak duze jest pomieszczenie przezn
                  > aczone na lazienke, jaka wanne i sedes, umywalke etc sobie zazyczysz... lustra,
                  > meble, wieszaki i ta cala galanteria.
                  > Obawiam sie, ze ponizej 35 tysiecy, wersja minimalistyczna, zejsc sie nie uda.
                  > Ale jak zaszalejesz, to i powyzej stu tysi moze pyknac.
                  >


                  To ja mam pytanie. Które z ubogich Borejków opłaciło przeróbkę dawnego pokoju dziewczynek na łazienkę? Kal Amburka? Gabowie na uniwerku takie kokosy zbijają? Czy Ignac Dżunior na swoich filmach o budownictwie sakralnym?
                  • tt-tka Re: Ruinka revisited 19.07.21, 17:20
                    bupu napisała:


                    .
                    > To ja mam pytanie. Które z ubogich Borejków opłaciło przeróbkę dawnego pokoju d
                    > ziewczynek na łazienkę? Kal Amburka? Gabowie na uniwerku takie kokosy zbijają?
                    > Czy Ignac Dżunior na swoich filmach o budownictwie sakralnym?
                    >


                    Tu odpowiedz jest jasna - Strybowie. W tym czasie mieszkali tam tylko oni i Miagwy. Obliczalam juz gdzies, ze na samej nieobecnosci corek wydanych za maz mogli zaoszczedzic ponad setke przez te parenascie lat niemieszkania Rozy i osiem Laury. Moze zreszta przeszastali spadek po Metodym ?
                  • tt-tka Re: Ruinka revisited 20.07.21, 09:42
                    Zajrzalam do sklepu. Umywalki - ceramiczna wolnostajaca, przykladowo, w canach od 2950 do 6055 zl. Umywalki nablatowe - od 699 do 1965.Wpuszczana w blat od 970. takich cudow jak recznie kuta, zdobiona cietym wzorem, z krysztalu nawet nie biore pod uwage :)
                    Finezyjnie uksztaltowana ceramiczna - finezja polega na tym, ze nozka jest brzuchata - 3750 zl.

                    Sedesy, bidety, sanitariaty podwieszane, z wolnoopadajaca deska albo bez, kompaktowe etc - ceny 599, 1270, 1945 zl. Mozna i takie bajery jak splukiwanie bezdotykowe, samooczyszczanie ultraczymstam, fantazyjne marszczenia na powierzchni itp, ale to nie u Jozwow, wiec nawet nie pytalam o koszta takich zachciewajek.

                    Wanna moze kosztowac od kilkuset zlotych (malizna z byle czego) do kilkudziesieciu tysiecy. Kabina prysznicowa podobnie.

                    A do tego koszt osprzetu, rurek, kranow, podlaczenia, transportu - nie sadze, by wanne Jozwa wiozl swoja panda - okafelkowania, ozdobienia, oswietlenia...

                    Jak pisalam, najtansza, skromna lazieneczka robiona od podstaw to od trzydziestu tysi. Gornej granicy praktycznie nie ma :)
                    • mariamm87 Re: Ruinka revisited 20.07.21, 10:13
                      10 lat temu robiłam gruntowny remont małej łazienki - same materiały kosztowały mnie ok. 10 tys a celowałam raczej w półkę tzw. ekonomiczną. Od 2011 roku ceny na pewno poszły przynajmniej ze dwa razy w górę. Robociznę czyli całe orurowanie, wszystkie rzeczy typu kładzenie wylewek z wszystkimi tymi tam foliami w płynie, podwieszany sufit, kafelki na podłodze i ścianie, osadzenie i podłączenie wszystkich sprzętów sanitarnych za darmo zrobił mój Chrzestny - budowlaniec/wykończeniowiec - w ramach prezentu ślubnego. Prąd zrobił mój mąż - elektryk z wykształcenia i z uprawnieniami. Chrobot nie jest Chrzestnym Idusi więc raczej za darmo tego nie robi.
                      • bupu Re: Ruinka revisited 20.07.21, 12:10
                        mariamm87 napisała:


                        > Chrobot nie jest Chrzestnym Idusi więc raczej > za darmo tego nie robi.

                        Chrobot bierze takie stawki, że aż się narkoleptyczny Mareczek budzi z wrażenia i łapie za obolaly portfel.
                        • mamuka_z_boru Re: Ruinka revisited 20.07.21, 17:21
                          bupu napisała:

                          > mariamm87 napisała:
                          >
                          >
                          > > Chrobot nie jest Chrzestnym Idusi więc raczej > za darmo tego nie rob
                          > i.
                          >
                          > Chrobot bierze takie stawki, że aż się narkoleptyczny Mareczek budzi z wrażenia
                          > i łapie za obolaly portfel.
                          >
                          No to ja w ogóle tego nie rozumiem... Tzn. zrozumiałabym gdyby ubożuchne doktorstwo robiło te remonta w wersji mega ekonomicznej, czyli my sami plus somsiad ze szwagrem za flaszkę, ale na Hygieję, jeśli już wydawać duże pieniądze, to dlaczego płacić je pijaczkowi Chrobotowi a nie komuś z uprawnieniami, DG, polisą OC i profesjonalnym sprzętem?
                          • 3piota Re: Ruinka revisited 20.07.21, 17:31
                            mamuka_z_boru napisała:
                            > No to ja w ogóle tego nie rozumiem... Tzn. zrozumiałabym gdyby ubożuchne doktor
                            > stwo robiło te remonta w wersji mega ekonomicznej, czyli my sami plus somsiad z
                            > e szwagrem za flaszkę, ale na Hygieję, jeśli już wydawać duże pieniądze, to dla
                            > czego płacić je pijaczkowi Chrobotowi a nie komuś z uprawnieniami, DG, polisą O
                            > C i profesjonalnym sprzętem?

                            Bo w porównaniu z tymi którzy mają DG, polisy i wystawiają faktury to Chrobot ma bardzo przystępne ceny. Skąd wiecznie zaspany doktór ma wiedzieć ile co kosztuje. Ten Amerykanin chyba nawet nie wie jak kurs dolara stoi i kto aktualnie jest prezydentem USA. On się na starym Bushu zatrzymał i czasach kiedy za sto dolarów mógł pół roku w Polsce przeżyć. Resztę przespał.
                            • bupu Re: Ruinka revisited 20.07.21, 17:42
                              3piota napisał(a):

                              > Bo w porównaniu z tymi którzy mają DG, polisy i wystawiają faktury to Chrobot m
                              > a bardzo przystępne ceny. Skąd wiecznie zaspany doktór ma wiedzieć ile co kosz
                              > tuje. Ten Amerykanin chyba nawet nie wie jak kurs dolara stoi i kto aktualnie j
                              > est prezydentem USA. On się na starym Bushu zatrzymał i czasach kiedy za sto d
                              > olarów mógł pół roku w Polsce przeżyć. Resztę przespał.


                              A tak na marginesie, czy małżonek Moniki i ojciec Marka był nędzarzem? Żulem? Nałogowym hazardzistą? Przepuścił rodzinne mienie na kokainę? Bo jeśli był normalnym, przyzwoicie zarabiającym człowiekiem, to w połowie lat 80, gdy Mareczek zjechał na studia do łojczyzny, powinien dysponować taką ilościa dularów, że mieszkania dla siebie i dla mamci mógłby kupić z palcem w nosie. A nie tułać się po akademikach i zamieszkiwać ze świeżo poślubioną małżonką w piwnicy.
                            • marutax Re: Ruinka revisited 20.07.21, 21:36
                              3piota napisał(a):

                              > Bo w porównaniu z tymi którzy mają DG, polisy i wystawiają faktury to Chrobot m
                              > a bardzo przystępne ceny. Skąd wiecznie zaspany doktór ma wiedzieć ile co kosztuje.

                              Akurat w tych sprawach Mareczek powinien się orientować z prostego powodu - mieszka w przerobionych z piwnic apartamentach , które rozrastały się przez lata (zaczynając od kawalerki Ogorzałków). Do tego komnaty są jasne i sterylnie, nowocześnie urządzone. Tam musiały być poważne i kosztowne remonty, a obecnie całość trzeba zapewne co jakiś rok odświeżać. No chyba że wszystko to robią pacjenci Idy na zasadzie barteru.
                              • 3piota Re: Ruinka revisited 20.07.21, 23:10
                                marutax napisała:
                                > Akurat w tych sprawach Mareczek powinien się orientować z prostego powodu - mie
                                > szka w przerobionych z piwnic apartamentach , które rozrastały się przez lata (
                                > zaczynając od kawalerki Ogorzałków). Do tego komnaty są jasne i sterylnie, nowo
                                > cześnie urządzone. Tam musiały być poważne i kosztowne remonty, a obecnie całoś
                                > ć trzeba zapewne co jakiś rok odświeżać. No chyba że wszystko to robią pacjenci
                                > Idy na zasadzie barteru.

                                A skąd miałby to wiedzieć? Przecież on tylko do pracy i do domu spać. Do pracy i do domu spać. Od czasu do czasu uczestniczy w jakimś rodzinnym zbiegowisku i też wtedy niemal śpi. Z 22 tomów jego wypowiedzi zajęłyby stronę? Kartkę? Amerykanin latami jeżdżący przerdzewiałym, kaszlącym maluchem. Baltona harleyem a Amerykanin maluchem.

                    • hamerykanka Re: Ruinka revisited 22.07.21, 15:07
                      Przelknelam sline...
                      Wczoraj ulozylam 'na sucho' plytki na podlodze zeby zobaczyc, jak bedzie wygladalo.
                      Nie najtansze ale nie najdrozsze, imitacja marmuru, po 10$ za kafelek.
                      Dzis przyjdzie moj prysznic z uchwytem i galki do regulowania temperatury, odpowiednio 107$ i 23$ (zamiast 205 I 89), Delta i Moen Genta
                      Moje dwa krany Moen Genta po 75$ , dwa w cenie jednego w sklepie budowlanym.
                      Zestaw do drugiej lazienki, Moen, normalnie 360$, kupiony za 90$ z powodu malutkiego zadrapania na prysznicu. Zdjecia niestety z ekranu, wiec kiepskie.
                      Wypatrzylam dwie nablatowe prostokatne, porcelanowe biale umywalki po 80$ za sztuke, 24" x 17". . Cena normalna, nie promocyjna. Krany instalowane na umywalce, nie za nia.
                      Przyszloby mi nerke sprzedac przy polskich cenach
    • bupu Re: Ruinka revisited 16.07.21, 14:15
      Tak sobie pomyślałam, w kontekście tego borejczanego ubóstfffffffa z sąsiedniego wątku, że w CZ Ida remontuje jakby jutra miało nie być, Flobre kupują nieużytki i przebudowują pawilon, Gabowie kończą remont Rusfelta, Rojki remontują swoje mieszkanie w bloku, wydatki na lewo i prawo (i to nie grosze a grube tysiące). Tak są, bidoki, spłukani, że na prezent ślubny dla Józwostwa wyciskają z siebie tylko Pandę o dużym przebiegu.

      ALE:

      W tym samym czasie Józef i Derota robią piekielnie kosztowny remont, czy raczej przebudowę, Rumiankowa. Te szklane szczyty Józwy to bardzo poważna ingerencja w strukturę budynku i wymaga pozwolenia na budowę, a to koszt rzędu kilku tysięcy. Sam projekt to minimum dwa tysiące złotówek, a Józwa uprawnień jeszcze nie posiada wszakże. Ekspertyza stanu obecnego po przebudowie to coś koło półtora patyka. Czyli mamy już 3 500 na liczniku, zanim Józwa palcem na budowie kiwnął, a nie wliczyłam w to rozmaitych pomniejszych papierków.

      A dalej mamy takie cuda jak:

      - podłoga z desek, niezbyt tania opcja. Najtańsza opcja to sosna, ale i ona kosztuje minimum 50 zet za metr kwadratowy. Tych metrów na poddaszu jest, powiedzmy, z 70, chociaż to powściągliwy szacunek, bo na parterze wszak są trzy pokoje, sień, spiżarka, duża kuchnia i łazienka. No ale niech będzie, te 70, to nam daje następne 3 500 za same deski.

      - Deski trzeba pomalować, na ten przykład lakierem. Jeden z najtańszych lakierów to 28,80 zyla za litr, jeden litr lakieru poleci 10 m2, kładziemy 3 warstwy, czyli potrzeba nam 21 litrów do pomalowania tych hipotetycznych 70m2. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ja dyskalkulię mam. Czyli do kosztu podłogi dokładamy 605 zł na lakier.

      - tej podłogi jednak nie kładzie się wprost na legarach, tylko pcha się pod spód izolację termiczną i akustyczną. izolacja kosztuje, wg netowych cenników w Posen to jest jakieś 34 zł za metr kwadratowy. Czyli Józwa buli jakies 2380.

      -jednakże, moi przyjaciele i sąsiedzi, nie tylko podłogę trzeba zaizolować, dach też. W Poznaniu cena tej usługi to jakieś 91, 40. Co oznacza, że na ten cel Józef musi wyjąć z kieszeni około (to bardzo ostrożny szacunek) 7,900 zet.

      - No i teraz zaczyna się prawdziwa jazda, moi mili, bo przechodzimy do przeszkleń. Dwa ogromne, nietypowe okna szczytowe, po, lekko licząc, 6 m2 każde. Siądźcie może, bo cena was zatchnie. Szkło samo w sobie jest drogie, takie zaś przeszklenia to specjalny rodzaj szkła i nietypowy kształt, do tego ogromna powierzchnia i koszt robocizny, bo tego sobie pan student architektury sam nie zamontuje, nawet jeśli pochodzi z Borejków. Otóż ceny takich robótek zaczynają się od 1000 (słownie 1000) zet za metr kwadratowy. Czyli za swoje dwa szklane szczyty Józef wykłada na stół jakies 12 000 złotych. Minimum.

      - Dalej: kominek. Nawet jeśli murował go Józwa temy ręcamy, to i tak lecą nam koszta. Fakt, to jest kominek otwarty, więc Józwa nie płacił za wkład, niemniej jednak z uwagi na solidna nader konstrukcję kominka (okładzina z kamienia polnego), ze 2000 minimum poleciało (jak nie więcej, ktoś ten kamień musiał Józefowi połupać i nie za spojrzenie tych ócz jak czyste okna, tylko za piniądz).

      Nie chce mi się doliczać kosztów desek na ściany i innych drobiazgów, podliczmy zatem to, co mamy. 31 880 złotych na adaptację poddasza, stanowiącego jedną wielką sypialnię, bo ani kuchni, ani łazienki tam nie ma. Po doliczeniu tych wszystkich drobnostek koszt jak mniemam przebije 35 000. Grzecznie się pytam skąd mianowicie taką kasę ma dwójka niepracujących studentów? Kto im to finansuje? Skąpe babcie? Kal Amburka? Szejk Górski, ojciec Floriana?

      A to wszystko serwuje nam się w gęstych oparach odautorskich zapewnień o niezamożności Borejków et consortes i prostym stylu życia młodej pary.
      • bupu Re: Ruinka revisited 16.07.21, 14:34
        bupu napisała:

        > Nie chce mi się doliczać kosztów desek na ściany i innych drobiazgów, podliczmy
        > zatem to, co mamy. 31 880 złotych na adaptację poddasza, stanowiącego jedną wi
        > elką sypialnię, bo ani kuchni, ani łazienki tam nie ma. Po doliczeniu tych wszy
        > stkich drobnostek koszt jak mniemam przebije 35 000.

        No wrrróć, zapomniałam jeszcze o instalacji elektrycznej! Poniżej 4 tysięcy nie zejdzie, możliwe nawet że poleci sporo wyżej (nowa rozdzielnica, chociażby), ale niech ta, doliczę mu tylko te 4 patole. 36 880, zet, całośc imprezy ma ogromne szanse zdrowo przebić 40 patyków. Nie doliczam do tego kosztów energii elektrycznej, bo te wszystkie wiertarki, szlifierki, wkrętarki, piły i co tam jeszcze jest niezbędne do takiego remontu nie chodzą na moc miłości Jóźwiano-derociej, tylko na prund. A skąpe babcie z całą pewnością złotówki nie dołożyły do tego interesu.
        • tt-tka Re: Ruinka revisited 16.07.21, 14:46
          Zarozki zaroz, jak mawial Gustlik Jelen. Oni tam na tym strychu robia JEDNO pomieszczenie ? Pokoj o powierzchni 70 metrow kwadratowych ?
          Po primo, powodzenie, jak na kazde siusiu, kupke i podmycie sie beda latac na dol do babc. I po kazda herbate.
          Po secundo, ogrzanie takiego hangaru to jest kosmos. Zwlaszcza otwartym kominkiem.

          Nie pamietam, serio tam docelowo ma byc ten jeden pokoj ?
          Bo jesli jednak nie, to dochodzi koszt scianek dzialowych i drzwi pomiedzy pomieszczeniami. A jesli tak, to zycze im potomstwa jak najszybciej. Bieganie po schodach z kazda butelka i kazdym pampersem to faktycznie szal cial.
          I nie mowie, ze to niemozliwe, na zr byla taka jedna - trojka dzieci, oni na strychu u tesciowej, dom trzykondygnacyjny. Po dwunastu latach, na rok przed wyprowadzka baba kupila sobie czajnik elektryczny :)
          • bupu Re: Ruinka revisited 16.07.21, 14:54
            tt-tka napisała:

            > Zarozki zaroz, jak mawial Gustlik Jelen. Oni tam na tym strychu robia JEDNO pom
            > ieszczenie ? Pokoj o powierzchni 70 metrow kwadratowych ?
            > Po primo, powodzenie, jak na kazde siusiu, kupke i podmycie sie beda latac na d
            > ol do babc. I po kazda herbate.
            > Po secundo, ogrzanie takiego hangaru to jest kosmos. Zwlaszcza otwartym kominki
            > em.
            >
            > Nie pamietam, serio tam docelowo ma byc ten jeden pokoj ?

            Serio, serio. Oto opis z książki:

            Józek studiował architekturę na politechnice. Z tego mrocznego niegdyś strychu potrafił więc stworzyć piękne wnętrze, w którym świeciły teraz ściany i podłoga z jasnych desek; w ukośnym dachu, pomiędzy dębowymi belkami, zamontowane zostało uchylne okno, za to dwie stare lukarny, które kiedyś wpuszczały tu światło z obu krótszych boków budynku, usunięto wraz z murem, w którym tkwiły. Zastąpiono go wielkimi płytami szkła, tworząc dwie przezroczyste ściany. Wglądało to wspaniale, bo z obu stron otwierał się z nich widok na korony drzew i na odległe leśne wzgórza.
            Zielony strych!
            Nie wstawiono tu jeszcze mebli, poza dużym regałem na książki, który kuzyn właśnie składał i skręcał. Ale był już nowy wielki kominek, obudowany dobranymi starannie kamieniami polnymi. Nad nim głośno tykał malowany w kwiatki zegar ze złotym wahadłem, już teraz pracowicie odmierzając czas dla młodej pary, zaś przed paleniskiem uplasował się kot i mruczał z zadowolenia, choć w kominku jeszcze się nie paliło.


            To jest wyraźnie JEDNO POMIESZCZENIE. Bez wychodka, bez kąta kuchennego, za to ze szklanymi szczytami.
            • iwoniaw Re: Ruinka revisited 16.07.21, 14:59
              Pozostaje mieć nadzieję, że zaplanowano jakieś rolety - inaczej w długie zimowe wieczory, gdy listowie drzew zniknie na długie miesiace, sąsiedzi aż po horyzont będą mieć darmowe reality show...
              • tt-tka Re: Ruinka revisited 16.07.21, 15:08
                Ludzie !!! nawet jesli sasiadom nie bedzie sie chcialo podgladac (rolety, nawiasem mowiac, to dodatkowy koszt), to czy ktos z was wie, co to jest lokal o powierzchni 70 metrow ? To moze byc hala sportowa, aula uniwersytecka, ale nie pokoj mieszkalny ! To sa powierzchniowo dwa mieszkania moich rodzicow !
                • 3piota Re: Ruinka revisited 16.07.21, 18:16
                  tt-tka napisała:
                  > Ludzie !!! nawet jesli sasiadom nie bedzie sie chcialo podgladac (rolety, nawia
                  > sem mowiac, to dodatkowy koszt), to czy ktos z was wie, co to jest lokal o powi
                  > erzchni 70 metrow ? To moze byc hala sportowa, aula uniwersytecka, ale nie poko
                  > j mieszkalny ! To sa powierzchniowo dwa mieszkania moich rodzicow !

                  A tam! Toć tylko troszkę więcej od poszczepańskiego pokoiku.

                • bupu Re: Ruinka revisited 16.07.21, 18:27
                  tt-tka napisała:

                  > Ludzie !!! nawet jesli sasiadom nie bedzie sie chcialo podgladac (rolety, nawia
                  > sem mowiac, to dodatkowy koszt), to czy ktos z was wie, co to jest lokal o powi
                  > erzchni 70 metrow ? To moze byc hala sportowa, aula uniwersytecka, ale nie poko
                  > j mieszkalny ! To sa powierzchniowo dwa mieszkania moich rodzicow !
                  >

                  Fajnie widzę ogrzewanie tego za pomocą otwartego kominka. Zimą Józwowie będą szron z tych szklanych szczytów skrobać. Od wewnątrz.
                  • kon.zrzeda Re: Ruinka revisited 16.07.21, 20:51
                    bupu napisała:


                    > Fajnie widzę ogrzewanie tego za pomocą otwartego kominka. Zimą Józwowie będą sz
                    > ron z tych szklanych szczytów skrobać. Od wewnątrz.
                    >
                    A na tym kominku będą piec ptaki, które się o szklane ściany rozkwaszą. Na żarciu zaoszczędzą.
                • pi.asia Re: Ruinka revisited 17.07.21, 14:39
                  tt-tka napisała:

                  > Ludzie !!! nawet jesli sasiadom nie bedzie sie chcialo podgladac (rolety, nawia
                  > sem mowiac, to dodatkowy koszt), to czy ktos z was wie, co to jest lokal o powi
                  > erzchni 70 metrow ? To moze byc hala sportowa, aula uniwersytecka, ale nie poko
                  > j mieszkalny ! To sa powierzchniowo dwa mieszkania moich rodzicow !

                  No, z tą aulą to trochę przesada.
                  Mieszkaliśmy w czwórkę w mieszkaniu o powierzchni 68m2. Trzy pokoje (jeden duży, dwa sporo mniejsze), niewielka kuchnia, nieduża łazienka, wc osobno w wąskiej klitce. W miarę przestronny przedpokój z dwiema szafami wnękowymi. Mieszkanie nie powalało jednak przestronnością i "zadużością" Aczkolwiek ta sama powierzchnia stanowiąca JEDNO pomieszczenie to totalny absurd, i to jeszcze w takim kształcie: pięć metrów szerokie, czternaście metrów długie. Inaczej być nie może, bo to strych wiejskiego domku.
                  Mój stuletni domeczek ma zresztą nieco zbliżone wymiary - 4,5x11 metrów. Tyle że jest w nim i przedpokój, i łazienka, i kuchnia, i duży pokój, a nie jeden living room typu kiszka.

                  Sami jesteśmy sobie zresztą winni. Było narzekanie na altankę miłości, że za mała? Było! No to teraz mamy PRZESTRZEŃ. A że tak samo z sempiterny wziętą, jak altanka, to nieistotne.
                  • bupu Re: Ruinka revisited 17.07.21, 15:03
                    pi.asia napisała:


                    > No, z tą aulą to trochę przesada.
                    > Mieszkaliśmy w czwórkę w mieszkaniu o powierzchni 68m2. Trzy pokoje (jeden duży
                    > , dwa sporo mniejsze), niewielka kuchnia, nieduża łazienka, wc osobno w wąskiej
                    > klitce. W miarę przestronny przedpokój z dwiema szafami wnękowymi. Mieszkanie
                    > nie powalało jednak przestronnością i "zadużością" Aczkolwiek ta sama powierzch
                    > nia stanowiąca JEDNO pomieszczenie to totalny absurd, i to jeszcze w takim kszt
                    > ałcie: pięć metrów szerokie, czternaście metrów długie. Inaczej być nie może, b
                    > o to strych wiejskiego domku.
                    > Mój stuletni domeczek ma zresztą nieco zbliżone wymiary - 4,5x11 metrów. Tyle ż
                    > e jest w nim i przedpokój, i łazienka, i kuchnia, i duży pokój, a nie jeden liv
                    > ing room typu kiszka.
                    >
                    > Sami jesteśmy sobie zresztą winni. Było narzekanie na altankę miłości, że za ma
                    > ła? Było! No to teraz mamy PRZESTRZEŃ. A że tak samo z sempiterny wziętą, jak a
                    > ltanka, to nieistotne.

                    I wyjątkowo bez sensu zaadaptowaną. Ja rozumiem, po latach w kołchozie Józwa bez kolejki do wychodka czuje się jakoś dziwnie, niemniej jednak normalni ludzie by sobie ten wychodek tam wydzielili. Z tronem, umywalką, wanną i miejscem na pralkę. Przecież oni liczne dziateczki przewidują, a dziateczki do pewnego wieku brudzą odzież z nadświetlną prędkością. I co, Derocia będzie dymała po schodach z naręczami brudnych ubranek, worami zużytych pieluch i czym tam jeszcze? A jak się jej dzieciątko, przepraszam wrażliwych, ale taka jest proza życia z małym dzieckiem, obhaftuje albo obfajda na cacy, to będzie przez całą chałupę i dwie kondygnacje zasuwać z upiększonym i wonnym małoletnim w objęciach?

                    Dalej, jest jeszcze kwestia hałasu i światła. Dzieciątko ma życzenie spać, a tymczasem rodzice mają multum spraw do ogarnięcia (przypominam, jedno to architekt in spe, drugie się uczy na lekarkę). I co wtedy? Albo dziecko ząbkuje i wrzeszczy jak obdzierane ze skóry, a tatko akurat musi rysunek jeden wykonać, tak więcej na wczoraj. I nie może, bo mu się od ryków potomstwa ręce trzęsą, a milimetrową precyzję szlag trafia. Ścianki działowe, dobrze zaizolowane akustycznie, niezbędne od zaraz.

                    Tutaj zdaje się z MM wychodzi babcia, która do której dzieciątka przybywają umyte na wysoki połysk, uczesane, ubrane odświętnie i grzeczne jak aniołki, bo proszę się zachowywać i nie denerwować babci, trzymane na czas (niedługiej) wizyty na krótkiej smyczy przez rodziców. I nie pamięta już autorka jak to jest żyć z takim miniaturowym człowiekiem na stałe...
                  • tt-tka Re: Ruinka revisited 17.07.21, 15:16
                    pi.asia napisała:


                    > Mieszkaliśmy w czwórkę w mieszkaniu o powierzchni 68m2. Trzy pokoje (jeden duży
                    > , dwa sporo mniejsze), niewielka kuchnia, nieduża łazienka, wc osobno w wąskiej
                    > klitce. W miarę przestronny przedpokój z dwiema szafami wnękowymi.

                    A oni maja na tej powierzchni JEDEN POKOJ. Bez lazienki, korytarza, szaf, wucetu, kuchni.

                    Mieszkanie
                    > nie powalało jednak przestronnością i "zadużością"

                    Bo bylo podzielona na szesc w sumie pomieszczen.
                    • pi.asia Re: Ruinka revisited 18.07.21, 18:42
                      tt-tka napisała:

                      > pi.asia napisała:
                      >
                      >
                      > > Mieszkaliśmy w czwórkę w mieszkaniu o powierzchni 68m2. Trzy pokoje (jede
                      > n duży
                      > > , dwa sporo mniejsze), niewielka kuchnia, nieduża łazienka, wc osobno w w
                      > ąskiej
                      > > klitce. W miarę przestronny przedpokój z dwiema szafami wnękowymi.
                      >
                      > A oni maja na tej powierzchni JEDEN POKOJ. Bez lazienki, korytarza, szaf, wucet
                      > u, kuchni.
                      >
                      > Mieszkanie
                      > > nie powalało jednak przestronnością i "zadużością"
                      >
                      > Bo bylo podzielona na szesc w sumie pomieszczen.

                      Ależ Waćpani, ja to właśnie napisałam! Oto reszta mego wpisu, celowo, złośliwie, oburzająco i z premedytacją ;) pominięta w cytacie:
                      Aczkolwiek ta sama powierzchnia stanowiąca JEDNO pomieszczenie to totalny absurd, i to jeszcze w takim kształcie: pięć metrów szerokie, czternaście metrów długie. Inaczej być nie może, bo to strych wiejskiego domku.
                      Mój stuletni domeczek ma zresztą nieco zbliżone wymiary - 4,5x11 metrów. Tyle że jest w nim i przedpokój, i łazienka, i kuchnia, i duży pokój, a nie jeden living room typu kiszka.


                      Jak widać, zgadzam się absolutnie, że pokój o takich rozmiarach i kształcie to istne kuriozum, nieustawne, niefunkcjonalne i po prostu karykaturalnie brzydkie. Chyba że chcą mieć w nim kręgielnię albo coś podobnego.
                      • guineapigs Re: Ruinka revisited 18.07.21, 19:57
                        Pi.asia sie zgadza, ze w pokoju o rozmiarach 5x14 m moze powstac kregielnia
                        'albo coś podobnego.'

                        Moje propozycje:
                        1. pokoj billardowy - ze trzy stoly ustawione wzdloz scian dlugich (najszerszy i najdluzszy stol billardowy to powiedzmy 3x1,5 m - sie zmiesci trzy, a mniejszych to i cztery? I wynajmowac, panie, organizowac, i brac oplaty.
                        2. Lokalna biblioteka -zwlaszcza ze tam nie ma nic procz - OCZYWISCIE - regalu na ksiazki. Mozna ustawic kilkanascie regalow plus katalog plus biurko bibliotekarza. Da sie.
                        3. Lokalny Dom Kultury/miejsce na kino objazdowe/miejsce na mala scena teatralna: jakas scena/ekran i kilka rzedow krzesel po kilka krzesel w kazdym rzedzie. Moga byc odczyty na temat, na przyklad, ze sie na dwoch hektarach nie da zrobic pasieki, sadu, agroturystyki i stadniny.

                        Od razu napisze, ze sali do nauki tanca towarzyskiego zrobic sie nie da, bo jak jest to na 5 metrow szerokie, to sie tam przy walcu wszyscy zadepcza na smierc. No chyba, ze uczyc sie beda trzy pary - to jakos dadza rade przezyc, ale przy wiecej to nie.
                        • pi.asia Re: Ruinka revisited 20.07.21, 09:07
                          guineapigs napisała:

                          > Pi.asia sie zgadza, ze w pokoju o rozmiarach 5x14 m moze powstac kregielnia
                          > 'albo coś podobnego.'
                          >
                          > Moje propozycje:
                          > 1. pokoj billardowy - ze trzy stoly ustawione wzdloz scian dlugich (najszerszy
                          > i najdluzszy stol billardowy to powiedzmy 3x1,5 m - sie zmiesci trzy, a mniejsz
                          > ych to i cztery? I wynajmowac, panie, organizowac, i brac oplaty.

                          Podoba mi się ta propozycja, SERIO!
                          Stół bilardowy waży 180-270 kilo. Ustawmy tam trzy stoły, ustawmy! I jeszcze ten kominek z polnego kamienia! Wtedy można będzie zawołać za Anthony Quinnem "Jakaż piękna katastrofa" i na ruinach ruinki odtańczyć z fantazją zorbę sirtaki.
                          (dla młodego pokolenia - film "Grek Zorba" to coś, co po prostu TRZEBA obejrzeć)

                          > 2. Lokalna biblioteka -zwlaszcza ze tam nie ma nic procz - OCZYWISCIE - regalu
                          > na ksiazki. Mozna ustawic kilkanascie regalow plus katalog plus biurko bibliote
                          > karza. Da sie.

                          To jest z kolei bardzo w stylu Borejków. Oczywiście na półkach dzieła zebrane Plutarcha itd.

                          > 3. Lokalny Dom Kultury/miejsce na kino objazdowe/miejsce na mala scena teatraln
                          > a: jakas scena/ekran i kilka rzedow krzesel po kilka krzesel w kazdym rzedzie.
                          > Moga byc odczyty na temat, na przyklad, ze sie na dwoch hektarach nie da zrobic
                          > pasieki, sadu, agroturystyki i stadniny.
                          >
                          > Od razu napisze, ze sali do nauki tanca towarzyskiego zrobic sie nie da, bo jak
                          > jest to na 5 metrow szerokie, to sie tam przy walcu wszyscy zadepcza na smierc
                          > . No chyba, ze uczyc sie beda trzy pary - to jakos dadza rade przezyc, ale przy
                          > wiecej to nie.

                          Jakiego walca? Wyłącznie polskiego chodzonego! Czyli po strychu może się przechadzać dostojnym kropkiem nawet i i szesnaście par.
                          • tt-tka Re: Ruinka revisited 20.07.21, 09:21
                            Dla kazdego pokolenia - piesn "jaka to piekna katastrofa" w wykonaniu Krzysztofa Tynca, kabaret Olgi Lipinskiej, niestety nie pamietam, z ktorego roku. Ale tresc czesciowo moge zapodac

                            - to byla piekna katastrofa, jak mawial stary Zorba Grek
                            zyskujac miano filozofa i na frustracje swietny lek
                            nie tylko tobie tu nie wyszlo, wiec nie zalamuj, bracie, rak
                            przed filozofia piekna przyszlosc, wciaz jej wyznawcow rosnie krag
          • pi.asia Re: Ruinka revisited 20.07.21, 21:17
            tt-tka napisała:

            > Zarozki zaroz, jak mawial Gustlik Jelen. Oni tam na tym strychu robia JEDNO pom
            > ieszczenie ? Pokoj o powierzchni 70 metrow kwadratowych ?

            Cuś mi przyszło do głowy.
            Jeżeli cały strych ma 70 metrów kwadratowych, to powierzchni użytkowej jest przeraźliwie mało. I już tłumaczę dlaczego.
            Otóż jest to stary wiejski domek, w którym dach jest dwuspadowy i swymi dolnymi krawędziami opiera się na bocznych ścianach budynku. W przekroju strych jest trójkątny, co zresztą podkreśla sama autorka, pisząc o ogromnych trójkątnych oknach zamiast całych ścian bocznych.
            No to, moi państwo, załóżmy, że połacie dachu są pod kątem cirkaebałt 55 stopni. Tym samym strych w najwyższym punkcie ma nieco ponad 3 metry. I to jest ok. Ale metr od krawędzi podłogi z każdej strony ów dach jest na wysokości ciut ponad jeden metr. I przestrzeni, w której da się chodzić nie waląc łbem w strop, robi się strasznie mało - mniej więcej dwa metry na szerokość.
            Jak tam ustawić jakiekolwiek meble? W grę mogą wchodzić w zasadzie wyłącznie niewysokie komody, które upchnie się po bokach, pod skośnym dachem (a Derota będzie do nich sięgać na klęczkach). O szafie na ubrania nie ma mowy. Stół może stać na środku ale będzie potwornie przeszkadzać
            No i łóżko. Wezgłowiem można wepchnąć pod ścianę, więc osoba wstająca musi sobie wyrobić odruch wyczołgiwania się z łóżka, żeby nie walić łbem w strop. Można je też odsunąć nieco od ściany, ale typowe łóżko ma dwa metry długości, co znaczy, że wtedy trzeba je będzie omijać również w pozycji mocno schylonej lub na czworakach.
            Zaiste, tylko kręgielnia ma rację bytu na tym strychu, i to taka z jednym torem.
            • tt-tka Re: Ruinka revisited 20.07.21, 21:59
              pi.asia napisała:


              '
              > Jak tam ustawić jakiekolwiek meble? W grę mogą wchodzić w zasadzie wyłącznie ni
              > ewysokie komody, które upchnie się po bokach, pod skośnym dachem (a Derota będz
              > ie do nich sięgać na klęczkach). O szafie na ubrania nie ma mowy. Stół może sta
              > ć na środku ale będzie potwornie przeszkadzać

              Wstawili regal, nie doczytala ? A NAD regalem jeszcze figuruje zegar. Cus wyobraznia kolezance szwankuje :)
              • bupu Re: Ruinka revisited 20.07.21, 22:40
                tt-tka napisała:

                > pi.asia napisała:
                >
                >
                > '
                > > Jak tam ustawić jakiekolwiek meble? W grę mogą wchodzić w zasadzie wyłącz
                > nie ni
                > > ewysokie komody, które upchnie się po bokach, pod skośnym dachem (a Derot
                > a będz
                > > ie do nich sięgać na klęczkach). O szafie na ubrania nie ma mowy. Stół mo
                > że sta
                > > ć na środku ale będzie potwornie przeszkadzać
                >
                > Wstawili regal, nie doczytala ? A NAD regalem jeszcze figuruje zegar. Cus wyobr
                > aznia kolezance szwankuje :)

                Kierowniczko, regał był dopiero skręcany przez Józwę. Duży regał na książki. Nie wiem, zaiste, gdzie Józwa planował go postawić w tej Hali Samych Skosów. Zegar w kwiatki natomiast wisiał nad wielkim kominkiem. Kominek, zważywszy na usytuowanie samego komina, musiał znajdować się gdzieś pośrodku tej Hali.
                • 3piota Re: Ruinka revisited 20.07.21, 23:16
                  bupu napisała:
                  > Kierowniczko, regał był dopiero skręcany przez Józwę. Duży regał na książki. Ni
                  > e wiem, zaiste, gdzie Józwa planował go postawić w tej Hali Samych Skosów. Zega
                  > r w kwiatki natomiast wisiał nad wielkim kominkiem. Kominek, zważywszy na usytu
                  > owanie samego komina, musiał znajdować się gdzieś pośrodku tej Hali.

                  Zaraz się okaże, że on tam jeszcze wykusze dowalił i wszystko się zmieści. WWWSM.
                        • pi.asia Re: Ruinka revisited 21.07.21, 13:37
                          tt-tka napisała:

                          >Wstawili regal, nie doczytala ? A NAD regalem jeszcze figuruje zegar. Cus wyobraznia kolezance szwankuje

                          Nie czytałam CZ wcale. O tych planach wiem jedynie z forum. Co do wyobraźni - to myślę, że MM zakłada, iż jej czytelniczki nie posiadają takowej WCALE i że może im bezkarnie wciskać takie kity jak komfortowe mieszkanie w suterenie, gumowy kołchoz na Rusfelta, Altanka Miełości na plantacji iglaków czy samoobrabiający się sad porzeczkowo-morelowy.

                          > Niechby nawet tylko dwumetrowe, czy poltorametrowe, pod sciana tego nie postawi

                          A niech sobie poustawia pod ścianami, z obu stron. Ma prawo. W ten sposób stworzy jedyny w swoim rodzaju wąski (szerokości ok. 1,5 metra) przedpokój na strychu. Będzie mu to przypominać ten wąski korytarzyk na Rusfelta.

                          Bupu - niniejszym wnioskuję, żeby wymyślona przez Ciebie nazwa "Hala Samych Skosów" stała się obowiązującą na forum określeniem Józwowego strychu.
                          • mamuka_z_boru Re: Ruinka revisited 22.07.21, 07:29
                            pi.asia napisała:
                            W ten sposób stwor
                            > zy jedyny w swoim rodzaju wąski (szerokości ok. 1,5 metra) przedpokój na strych
                            > u. Będzie mu to przypominać ten wąski korytarzyk na Rusfelta.

                            Ależ niekoniecznie. Widziałam takie mieszkanie przerobione z wiejskiego strychu i tam były pomieszczenia normalnej szerokości. Otóż skoro na dole mieściły się dwa pomieszczenia obok siebie, to na górze, po odjęciu skosów i zrobieniu normalnych ścian zrobiło się jedno, normalnej szerokości. ALE nie było już miejsca na jakikolwiek korytarzyk, więc wszystkie pomieszczenia były w amfiladzie. Jako że u nas tradycyjne gospodarstwa zbudowane są na planie U, gdzie jednym, zakręcającym ciągiem leci stodoła, część mieszkalna i obora i dalej znów jakieś chlewiki, to mieszkanie było dość duże. Ale ta amfilada... Władowawszy milion monet w przerobienie tego strychu na całkiem przyjemne, przyznam, mieszkanie, po 10 latach właściciel zdecydował się jednak wybudować normalny dom, bo przy dorastających dzieciach mieszkanie w amfiladzie, gdzie wszyscy wszystkim łażą przez pokoje, i tak naprawdę w domu nie ma spokojnego kąta, stało się nie do wytrzymania. Tyle, że zamożny rolnik, dysponujący uzbrojoną, odrolnioną ziemią i środkami na budowę mógł sobie wybudować nowy dom, natomiast młoda para na dorobku będzie się kisić w szklanej stodole póki babcie nie zemrą.
                  • bupu Re: Ruinka revisited 20.07.21, 23:34
                    3piota napisał(a):

                    > bupu napisała:
                    > > Kierowniczko, regał był dopiero skręcany przez Józwę. Duży regał na książ
                    > ki. Ni
                    > > e wiem, zaiste, gdzie Józwa planował go postawić w tej Hali Samych Skosów
                    > . Zega
                    > > r w kwiatki natomiast wisiał nad wielkim kominkiem. Kominek, zważywszy na
                    > usytu
                    > > owanie samego komina, musiał znajdować się gdzieś pośrodku tej Hali.
                    >
                    > Zaraz się okaże, że on tam jeszcze wykusze dowalił i wszystko się zmieści. WWW
                    > SM.

                    A tak, tak, wykusze, balkony, galerię lustrzaną i pokój dziecięcy wystrugany w jednej z krokwi...
        • iwoniaw Re: Ruinka revisited 16.07.21, 14:56
          Nie no, wyłumaczenie jest proste: ordynator wielu specjalności, który od ćwierćwiecza poza pobytem w pracy głównie śpi w piwnicy, jeździ -oczywista - używaną hondą, a jego dzieci żywią się u dziadków i ciotek, mając kładzione do głów, że wyjazdy na wakacje to zbytek, bo w domu wszak są książki dziadunia do czytania, więc cóż to za fanaberia - na bank (nomen omen) ma jakieś wolne ćwierć miliona dla pierworodnego na posag, no nie mówcie, że nie 😉
      • mamuka_z_boru Re: Ruinka revisited 16.07.21, 18:31
        bupu napisała:

        > Otóż ceny takich robótek zaczynają się od 10
        > 00 (słownie 1000) zet za metr kwadratowy. Czyli za swoje dwa szklane szczyty Jó
        > zef wykłada na stół jakies 12 000 złotych. Minimum.
        >

        Ekhem. Wymieniałam właśnie drzwi balkonowe w starej kamienicy. Poniemieckiej, czyli wyższe i szersze niż standard. I najtańsza wersja - zwykłe, białe ramy z profili ALU z w miarę porządnymi, jeśli chodzi o ciepłoprzepuszczalność, szybami kosztowały nas 6800. Bo przy końcowej kalkulacji nagle się zwykle okazuje, że okucia do liczy się dodatkowo, okleina inna niż biała takoż, blokady zamków czy inne taki ustrojstwa kosztują więcej niż całe szkło.
        Planowaliśmy najpierw stylowe, drewniane, ale cena nas zabiła (od 11 000 wzwyż).
        Więc takie szczytowe przeszklenie szacuję na jakieś 20 000 minimum. I mówię o tańszych, "plastikowych" oknach.
        Drewniane ramy w mocno niestandardowych wymiarach, wypełniające cały szczyt budynku, wymagające dodatkowych wyliczeń, a nie tylko kalkulacji lokalnego dilera okien (a czy to wytrzyma naprężenia, czy się nie odkształca, itp.) raczej pójdą w dziesiątki tysięcy, a nie "nastki". Jeśli w dodatku całość zostałaby zrobiona z szyb samoczyszczących ( bo inaczej chyba by musieli brać wysięgnik ze dwa razy do roku, żeby te tafle od zewnątrz umyć), to koszt odpowiednio wzrośnie.
        • bupu Re: Ruinka revisited 16.07.21, 18:52
          mamuka_z_boru napisała:

          > bupu napisała:

          > Ekhem. Wymieniałam właśnie drzwi balkonowe w starej kamienicy. Poniemieckiej, c
          > zyli wyższe i szersze niż standard. I najtańsza wersja - zwykłe, białe ramy z p
          > rofili ALU z w miarę porządnymi, jeśli chodzi o ciepłoprzepuszczalność, szybami
          > kosztowały nas 6800. Bo przy końcowej kalkulacji nagle się zwykle okazuje, że
          > okucia do liczy się dodatkowo, okleina inna niż biała takoż, blokady zamków czy
          > inne taki ustrojstwa kosztują więcej niż całe szkło.
          > Planowaliśmy najpierw stylowe, drewniane, ale cena nas zabiła (od 11 000 wzwyż)
          > .
          > Więc takie szczytowe przeszklenie szacuję na jakieś 20 000 minimum. I mówię o t
          > ańszych, "plastikowych" oknach.
          > Drewniane ramy w mocno niestandardowych wymiarach, wypełniające cały szczyt bud
          > ynku, wymagające dodatkowych wyliczeń, a nie tylko kalkulacji lokalnego dilera
          > okien (a czy to wytrzyma naprężenia, czy się nie odkształca, itp.) raczej pójdą
          > w dziesiątki tysięcy, a nie "nastki". Jeśli w dodatku całość zostałaby zrobion
          > a z szyb samoczyszczących ( bo inaczej chyba by musieli brać wysięgnik ze dwa r
          > azy do roku, żeby te tafle od zewnątrz umyć), to koszt odpowiednio wzrośnie.


          Za chwilę się okaże, że za kasę władowaną w adaptację poddasza państwo Józinkowie mogliby postawić mały domek, niekoniecznie z resztek po pawilonie różanym, może nieco ciasny, ale za to z własnym, osobistym wychodkiem i kuchnią.
    • przymrozki Re: Ruinka revisited 16.07.21, 17:51
      A ja mam następującą wątpliwość. Bo niechby nawet Chrobot to wszystko umiał zrobić. Niechby scenariusz jego życia był inspirowany "Znachorem", a sam Chrobot był cenionym ekspertem od budowlanki, który powoli powraca do swoich umiejętności odkrywając przy okazji, że jest ojcem Doroty. Proszę bardzo.

      Ale Ida jest doktorem nauk, kobietą dorosłą i inteligentną. Nie przyszło jej do głowy, że istnieją pewne wymogi prawa i żeby je zaspokoić trzeba, aby wykonawcą prac budowlanych była osoba dysponująca stosownymi uprawnieniami? Uprawnieniami! Co z tego, że Chrobot na swoje dawne nazwisko ma wszelkie dyplomy i legitymacje w siedmiu językach, skoro nadzór budowlany będzie żądał dokumentów na nazwisko aktualne!
      • 3piota Re: Ruinka revisited 16.07.21, 18:09
        Bo to jest pomyślane tak: stoi tam sobie gdzieś jakaś Rumianków chałupina - ruina. Z ewidencji jej stan nie wynika. Doktórka sobie to cichcem remontuje, doprowadza do stanu cywilizacyjnego, a jak już przyjdzie do zamieszkania, to okaże się, że ona już taką nabyła, stary nieżyjący Rumianek jeszcze to wyremontował!
        Z myślą o wnuczce. Ja tu panie inspektorze nic a nic! Tylko mi tu zalegalizujcie media i se idźcie.
        • bupu Re: Ruinka revisited 16.07.21, 18:29
          3piota napisał(a):

          > Bo to jest pomyślane tak: stoi tam sobie gdzieś jakaś Rumianków chałupina - rui
          > na. Z ewidencji jej stan nie wynika. Doktórka sobie to cichcem remontuje, dopro
          > wadza do stanu cywilizacyjnego, a jak już przyjdzie do zamieszkania, to okaże s
          > ię, że ona już taką nabyła, stary nieżyjący Rumianek jeszcze to wyremontował!
          > Z myślą o wnuczce. Ja tu panie inspektorze nic a nic! Tylko mi tu zalegalizujci
          > e media i se idźcie.

          Ależ nie nabyła, znaczy nie za piniądz. W prezencie dostała od synowicy swojej. I tu jest pogrzebany kolejny absurd: jeśli nie spisano rzetelnego aktu darowizny u notariusza, to Ida ładuje te grube tysiunce za remont w cudzą chałupę.
          • przymrozki Re: Ruinka revisited 16.07.21, 19:00
            To by było bez sensu, gdyby Ida zgodziła się na darowiznę przed ślubem Doroty i Józefa. Po ślubie została ona bowiem teściową darczyńcy, co pozwoliłoby jej zaoszczędzić ciężkie pieniądze na podatku.

            Ale to Borejkowersum. Ida na pewno nie podejmie żadnych kroków prawnych ani przed ślubem ani po, bo przecież Józinek się nie rozwiedzie. Gdzieżby on. A i Łucja z Ziutkiem nie będą mieć żalu, że mamunia z tatuniem radośnie ładują kasę w nieruchomość Józka.
            • bupu Re: Ruinka revisited 16.07.21, 19:12
              przymrozki napisała:

              > To by było bez sensu, gdyby Ida zgodziła się na darowiznę przed ślubem Doroty i
              > Józefa. Po ślubie została ona bowiem teściową darczyńcy, co pozwoliłoby jej za
              > oszczędzić ciężkie pieniądze na podatku.
              >
              > Ale to Borejkowersum. Ida na pewno nie podejmie żadnych kroków prawnych ani prz
              > ed ślubem ani po, bo przecież Józinek się nie rozwiedzie. Gdzieżby on. A i Łucj
              > a z Ziutkiem nie będą mieć żalu, że mamunia z tatuniem radośnie ładują kasę w n
              > ieruchomość Józka.

              Ale jaka Józka? Przecież Ruinka, razem z całymi Rumiankowłościami stanowi własność Doroty przed ślubem, więc nijak nie wchodzi w skład majątku wspólnego po zawarciu małżeństwa. Dalej jest jej, tak samo jak dom Rumianków. Józef tu nie ma nic do gadania.
                • guineapigs Re: Ruinka revisited 16.07.21, 22:45
                  ale znowu jak to wsztko Derety, to Dereta powinna zaplacic jakis podatek - bo Ida i cale Palysy to lobce, a forse dajo.
                  Moim zdaniem sa wypracowane jakies siupy i sciezki w takich sytuacjach, bo teraz takich sytuacji jest mrowie a mrowie: mlodzi, jeszcze przed slubem, buduja sie na dzialce bedacej wlasnoscia jednego z nich. jedno daje dzialke i oplaca Chrobotow, drugie pokrywa koszty/lub czesc/ materialow. Nikt normalny nie robilby tego z altruizmu i z powodu mania za duzo pinindzy.
                  Moim zdaniem sa rozwiazania, ktore - w razie np. rozwodu - pozwalaja odzyskac pieniadze lub domagac sie udzialu w nieruchomosci. Tylko trzeba o to zadbac przed inwestycja.
                  A tak moim zdaniem, to ta ruinka wyglada mi na cos, co taniej zburzyc i zbudowac na tym miejscu cos nowego - bo jak juz sa fundamenty i inne rzeczy (dostep do drogi, wydzielone miejsce na budynek) - to tylko, budowac, panie, organizowac...
                  Drewno, owszem, jest trwale, ale pod dwoma warunkami: jak zyje i jak jest martwe ale zadbane. Nie wiem, ile lat ma ruinka, ale zeby uniesc 70 mkw zycia a w tym szklane sciany - to podstawa musi byc silna i zdrowa. Oczywiscie da sie, ale tu potrzeba grubych piniundzy, i to grubszych bardzo niz te 40 tys co wyliczyla Bupu na same remonty. A to 'da sie' to oznacza wymiane przynajmniej polowy podstawy ze starej na nowa. Szczegolnie, ze tam na gorze jest kominek z kamienia - no przepraszam, ale zaden porzadny zdun nie postawi kominka na jakims zmurszalym czy uszkodzonym drewnie, i zaden budowlaniec nie postawi kopca kamieni na starym i zmurszalym drewnie. Chyba, ze jakis idiota. A drugi idiota (i samobojca) bedzie tam mieszkal.
                  Dzialki z ruinkami kupuje sie nie po to, by remontowac, ale po to, by miec podkaldke pod budowe nowego budynku na miejscu starego.
                  • iwoniaw Re: Ruinka revisited 16.07.21, 22:49
                    A nienie, to dwie różne nieruchomości: Józef buduje szklane domy na strychu Dorocinego miejsca dotychczasowego zamieszkania i własności (na parterze rezydują skąpe babcie, ale mieszkają formalnie u wnuczki), Ida remontuje chałupę niezamieszkałą od lat, a będącą także własnością Doroty.
                  • bupu Re: Ruinka revisited 17.07.21, 14:15
                    guineapigs napisała:


                    > Drewno, owszem, jest trwale, ale pod dwoma warunkami: jak zyje i jak jest martw
                    > e ale zadbane. Nie wiem, ile lat ma ruinka, ale zeby uniesc 70 mkw zycia a w ty
                    > m szklane sciany - to podstawa musi byc silna i zdrowa.

                    Szklane szczyty to w Rumiankowie, ale owszem, masz rację, żeby unieść poddasze uzytkowe z ciężkim, wielkim kominkiem, obudowanym kamieniem, budynek musi być zdrów jak ryba. Dodatkowo zastąpienie szczytów przeszkleniami to jest bardzo poważna ingerencja w strukturę budynku. Szkło nie ma nośności ceglanego muru, więc żeby dach się nie złożył jak domek z kart trzeba go w całości przekonstruować. Samo wyburzenie szczytów i zastąpienie oknami, to prosty przepis na katastrofę budowlaną.
                    • lord_vmordevol Re: Ruinka revisited 18.07.21, 20:14
                      bupu napisała:

                      > drów jak ryba. Dodatkowo zastąpienie szczytów przeszkleniami to jest bardzo pow
                      > ażna ingerencja w strukturę budynku. Szkło nie ma nośności ceglanego muru, więc
                      > żeby dach się nie złożył jak domek z kart trzeba go w całości przekonstruować.

                      Nie no, dach nie leży na szczytach. A w każdym razie nie musi.
                      • bupu Re: Ruinka revisited 18.07.21, 22:50
                        lord_vmordevol napisał:

                        > bupu napisała:
                        >
                        > > drów jak ryba. Dodatkowo zastąpienie szczytów przeszkleniami to jest bard
                        > zo pow
                        > > ażna ingerencja w strukturę budynku. Szkło nie ma nośności ceglanego muru
                        > , więc
                        > > żeby dach się nie złożył jak domek z kart trzeba go w całości przekonstr
                        > uować.
                        >
                        > Nie no, dach nie leży na szczytach. A w każdym razie nie musi.


                        Oczywiście, że nie musi, ale my tu mówimy o stuletniej chałupie, czyli konstrukcji tradycyjnej, w której owszem, ściany szczytowe przenoszą ciężar własny więźby i pokrycia, oraz wszystkiego co na tym dachu może zalegać (jak śnieg zimą). Jeśli zatem zastępujesz mur w tych ścianach czymś o mniejszej nośności, to nie ma bata, musisz tak zmienić konstrukcję, żeby co innego przenosiło tę część ciężaru dachu, której szklane szczyty nie dadzą rady. Jak se tylko radośnie usuniesz mur, to ci się cały dach zawali.
                        • lord_vmordevol Re: Ruinka revisited 19.07.21, 08:36
                          bupu napisała:

                          > > Nie no, dach nie leży na szczytach. A w każdym razie nie musi.
                          >
                          >
                          > Oczywiście, że nie musi, ale my tu mówimy o stuletniej chałupie, czyli konstru
                          > kcji tradycyjnej, w której owszem, ściany szczytowe przenoszą ciężar własny wię
                          > źby i pokrycia, oraz wszystkiego co na tym dachu może zalegać (jak śnieg zimą).

                          Mam stuletnią cha łupę w murowanej konstrukcji tradycyjnej i jako żywo dach stoi na ścianach bocznych, a szczytu dotykają tylko końcówki łat. A, no dobra, jeszcze są dwie płatwie w połowie wysokości na których opiera się podłoga strychu, ale to nie wymaga całej ściany tylko wystarczy słup i w zasadzie w ogóle nie jest niezbędne.Po prawdzie to właśnie tak mam to załatwione, bo te szczytowe ściany mam na dwie cegły, a nie na trzy, jak resztę i tylko pod tymi płatwiami są takie, excusez le mot, pilastry.
                          Ale natomiast. To ma mieć pięć metrów szerokości? A jak mierzone właściwie? Po podłodze, czy tak urzędowo, od iluśtam centymetrów stropu nad podłogą?
                          • bupu Re: Ruinka revisited 19.07.21, 10:43
                            lord_vmordevol napisał:

                            > bupu napisała:
                            >
                            > > > Nie no, dach nie leży na szczytach. A w każdym razie nie musi.
                            > >
                            > >
                            > > Oczywiście, że nie musi, ale my tu mówimy o stuletniej chałupie, czyli k
                            > onstru
                            > > kcji tradycyjnej, w której owszem, ściany szczytowe przenoszą ciężar włas
                            > ny wię
                            > > źby i pokrycia, oraz wszystkiego co na tym dachu może zalegać (jak śnieg
                            > zimą).
                            >
                            > Mam stuletnią cha łupę w murowanej konstrukcji tradycyjnej i jako żywo dach sto
                            > i na ścianach bocznych, a szczytu dotykają tylko końcówki łat.

                            Mistrzu, a kalenica na czym ci się opiera? Lewituje w powietrzu?
                            • lord_vmordevol Re: Ruinka revisited 19.07.21, 11:51
                              bupu napisała:

                              > > Mam stuletnią cha łupę w murowanej konstrukcji tradycyjnej i jako żywo da
                              > ch sto
                              > > i na ścianach bocznych, a szczytu dotykają tylko końcówki łat.
                              >
                              > Mistrzu, a kalenica na czym ci się opiera? Lewituje w powietrzu?

                              Na krokwiach. Kalenica to tylko geometryczna krawędź, nie musi być wcale belką. Oczywiście chyba zawsze będą przy niej dwie łaty dla najwyższego rzędu dachówek i dla gąsiorów, no ale to łaty. Dalej trzymają się na krokwiach.

                              • bupu Re: Ruinka revisited 19.07.21, 15:38
                                lord_vmordevol napisał:

                                > bupu napisała:
                                >
                                > > > Mam stuletnią cha łupę w murowanej konstrukcji tradycyjnej i jako ż
                                > ywo da
                                > > ch sto
                                > > > i na ścianach bocznych, a szczytu dotykają tylko końcówki łat.
                                > >
                                > > Mistrzu, a kalenica na czym ci się opiera? Lewituje w powietrzu?
                                >
                                > Na krokwiach. Kalenica to tylko geometryczna krawędź, nie musi być wcale belką.
                                > Oczywiście chyba zawsze będą przy niej dwie łaty dla najwyższego rzędu dachówe
                                > k i dla gąsiorów, no ale to łaty. Dalej trzymają się na krokwiach.
                                >


                                No więc poczytaj sobie jeszcze o budownictwie nieco. Kalenica i dach mogą nie być bezposrednio zamocowane do ścian szczytowych, zależy od rodzaju więzby, jednak ściany szczytowe biorą na siebie część ciężaru tego co nad nimi. I nie można sobie zastąpić murowanych szczytów materiałem o mniejszej sile nośnej, nie wzmacniając konstrukcji, bez ryzyka katastrofy budowlanej. Nie bez powodu do takich przeróbek potrzeba pozwolenia na budowę i projektu wykonanego ręką architekta z uprawnieniami.
                                • lord_vmordevol Re: Ruinka revisited 19.07.21, 16:26
                                  bupu napisała:

                                  > > > Mistrzu, a kalenica na czym ci się opiera? Lewituje w powietrzu?
                                  > >
                                  > > Na krokwiach. Kalenica to tylko geometryczna krawędź, nie musi być wcale
                                  > belką.
                                  > > Oczywiście chyba zawsze będą przy niej dwie łaty dla najwyższego rzędu d
                                  > achówe
                                  > > k i dla gąsiorów, no ale to łaty. Dalej trzymają się na krokwiach.
                                  >
                                  > No więc poczytaj sobie jeszcze o budownictwie nieco. Kalenica i dach mogą nie b
                                  > yć bezposrednio zamocowane do ścian szczytowych, zależy od rodzaju więzby, jedn
                                  > ak ściany szczytowe biorą na siebie część ciężaru tego co nad nimi. I nie można

                                  Nie mam najmniejszego zamiaru zastępować ceglanych szczytów jakimś akwarium, ale jak niby ma ceglany trójkąt połączony z połacią dachu tylko tym, że jest tam uszczelnienie, żeby nie wiało przez szczelinę, przenosić jakiekolwiek obciążenia, poza aerodynamicznymi?
                                  • bupu Re: Ruinka revisited 19.07.21, 18:24
                                    lord_vmordevol napisał:


                                    > Nie mam najmniejszego zamiaru zastępować ceglanych szczytów jakimś akwarium, al
                                    > e jak niby ma ceglany trójkąt połączony z połacią dachu tylko tym, że jest tam
                                    > uszczelnienie, żeby nie wiało przez szczelinę, przenosić jakiekolwiek obciążeni
                                    > a, poza aerodynamicznymi?


                                    Różnie, zależnie od rodzaju więźby. Na ścianach szczytowych mogą się wspierać płatwie, albo belka kalenicowa (albo jedno i drugie). Co zaś się tyczy obciążeni aerodynamicznych, to owszem, słabe ściany szczytowe są problemem przy wietrznej pogodzie. One muszą mieć odpowiednie usztywnienie, żeby wiatr ich nie zdemolował. Popatrz czasem na wiadomości tv po jakiejś nawałnicy, a niechybnie zobaczysz domy i stare obórki w których wiatr wepchnął do środka ścianę szczytową, za którą poleciał kawał więźby dachowej. Więc szklane szczyty Józina, jeśli zrobione bez fachowego projektu, na zasadzie "a, wywalę kawałek muru i wstawię szyby" to jest katastrofa budowlana, czekająca by się wydarzyć.
                                    • lord_vmordevol Re: Ruinka revisited 19.07.21, 20:07
                                      bupu napisała:

                                      > > e jak niby ma ceglany trójkąt połączony z połacią dachu tylko tym, że jes
                                      > t tam
                                      > > uszczelnienie, żeby nie wiało przez szczelinę, przenosić jakiekolwiek obc
                                      > iążeni
                                      > > a, poza aerodynamicznymi?
                                      >
                                      >
                                      > Różnie, zależnie od rodzaju więźby. Na ścianach szczytowych mogą się wspierać p
                                      > łatwie, albo belka kalenicowa (albo jedno i drugie). Co zaś się tyczy obciążeni

                                      Jak się coś na ścianie opiera, to wiadomo, że ściana przenosi obciążenie. Jak się nie opiera, no to nie.

                                      > aerodynamicznych, to owszem, słabe ściany szczytowe są problemem przy wietrzne
                                      > j pogodzie. One muszą mieć odpowiednie usztywnienie, żeby wiatr ich nie zdemolo
                                      > wał. Popatrz czasem na wiadomości tv po jakiejś nawałnicy, a niechybnie zobaczy

                                      Ale co ma znaczyć to "popatrz czasem"? Czy Ty mi właśnie tłumaczysz to zagrożenie, o którym ja sam wspomniałem? :-)
                    • mamuka_z_boru Re: Ruinka revisited 18.07.21, 22:42
                      bupu napisała:


                      > Szklane szczyty to w Rumiankowie, ale owszem, masz rację, żeby unieść poddasze
                      > uzytkowe z ciężkim, wielkim kominkiem, obudowanym kamieniem, budynek musi być z
                      > drów jak ryba.

                      No i ten kominek musi stać na czymś wytrzymalszym niż stuletni drewniany, choćby najzdrowszy strop.
                      W obu moich dotychczasowych, kamienicznych mieszkaniach, a takźe w wiejskich domach moich babć, stropy od piętra w zwyż były drewniane. Z wyjątkiem łazienek, gdzie były tzw stropy Kleina, betonowe, mające utrzymać żeliwne wanny i piecyki do grzania wody. Co oznaczało, że na parterze można było postawić dowolne piece, byle miały dostęp do komina, natomiast na piętrach w miejscach przeznaczonych na piece były takie hm... podesty - ze ściany nośnej wystawały grube szyny, wszystko obmurowane i jakoś połączone z resztą drewnianego stropu. I tylko na czymś takim mógł stanąć piec, inaczej zleciałby wraz z kawałem sufitu sąsiadowi z dołu na głowę. Gdy kupowaliśmy kominek do aktualnego mieszkania, zdun przyjechał wcześniej sprawdzić, czy "za Niemca" stał w tym miejscu piec, i czy jest ta wylewka, bo inaczej nie zgodziłby się na montaż. Nie wiem, czy to kwestia przepisów, czy odpowiedzialności cywilnej zduna, ale nasz nam powiedział, że nikt nie postawi legalnie i oficjalnie murowanego pieca czy kominka na starym, drewnianym stropie.
                      Na poddaszach miejsc na piece nie przewidywano, służba tudzież ubodzy lokatorzy musieli się zadowalać podłączeniem "kozy". Na poddaszach wiejskich zazwyczaj były strychy, najwyżej z jakimś pokoikiem dla letników i bardzo wątpię w istnienie tam wylewki zdolnej utrzymać kamienny kominek.
                      Więc mam wizję malowniczą kamiennego kominka wpadającego z impetem do babcinej kuchni przez przerwany strop, z dachem składającym się niczym domek z kart i kaskadą kosteczek hartowanego szkła z pękających szklanych szczytów.
                      No chyba, że to było akurat poddasze w pełni mieszkalne od początku, z piecem kaflowym bezpiecznie posadowionym i takoż podłączonym, i cały się polegał jeno na rozebraniu pieca i wymurowaniu na jego miejscu kominka. To wtedy odszczekuję i z żalem odwołuję wizję.
                      • bupu Re: Ruinka revisited 18.07.21, 22:53
                        mamuka_z_boru napisała:

                        > bupu napisała:
                        >
                        >
                        > > Szklane szczyty to w Rumiankowie, ale owszem, masz rację, żeby unieść pod
                        > dasze
                        > > uzytkowe z ciężkim, wielkim kominkiem, obudowanym kamieniem, budynek musi
                        > być z
                        > > drów jak ryba.
                        >
                        > No i ten kominek musi stać na czymś wytrzymalszym niż stuletni drewniany, choć
                        > by najzdrowszy strop.
                        > W obu moich dotychczasowych, kamienicznych mieszkaniach, a takźe w wiejskich do
                        > mach moich babć, stropy od piętra w zwyż były drewniane. Z wyjątkiem łazienek,
                        > gdzie były tzw stropy Kleina, betonowe, mające utrzymać żeliwne wanny i piecyki
                        > do grzania wody. Co oznaczało, że na parterze można było postawić dowolne piec
                        > e, byle miały dostęp do komina, natomiast na piętrach w miejscach przeznaczonyc
                        > h na piece były takie hm... podesty - ze ściany nośnej wystawały grube szyny, w
                        > szystko obmurowane i jakoś połączone z resztą drewnianego stropu.

                        A owszem, mieszkałam dość długo w przedwojennym domu, murowanym z drewnianymi stropami i piece kaflowe na poddaszu miały takie swoje murowane kawałki, połączone z trzonami kominowymi. Strop drewniany pieca ani kominka nie utrzyma, masz rację.
              • przymrozki Re: Ruinka revisited 17.07.21, 15:04
                bupu napisała:

                > Ale jaka Józka? Przecież Ruinka, razem z całymi Rumiankowłościami stanowi własn
                > ość Doroty przed ślubem, więc nijak nie wchodzi w skład majątku wspólnego po za
                > warciu małżeństwa.

                Formalnie Doroty, to prawda, ale wiadomo, że Rumianek-Pałysy ani się nie rozwiodą, ani żadne przedwcześnie nie umrze. Będą zarządzać nieruchomością wspólnie a zgodnie, a całość odziedziczą ich dzieci. Na co dzieci Łucji będą mogły sobie, z japońską precyzją, popatrzeć. Wraz z Ziutkiem (o ile ten nieszczęsny malec nie wpadnie w neojeżyckie limbo dla zapomnianych postaci).
    • haszyszymora Re: Ruinka revisited 17.07.21, 12:31
      Dobra, moje socjalistyczne serce się niepokoi: czy Chrobot z kolegą dostają za tę robotę jakieś wynagrodzenie, czy też budują chałupę od podstaw za dwie flaszki na głowę? I co doktor Ida zamierzałaby zrobić, gdyby któryś uległ wypadkowi? Zareagował ktoś na wypadek z kominem?
      • bupu Re: Ruinka revisited 17.07.21, 12:48
        haszyszymora napisał(a):

        > Dobra, moje socjalistyczne serce się niepokoi: czy Chrobot z kolegą dostają za
        > tę robotę jakieś wynagrodzenie, czy też budują chałupę od podstaw za dwie flasz
        > ki na głowę? I co doktor Ida zamierzałaby zrobić, gdyby któryś uległ wypadkowi?
        > Zareagował ktoś na wypadek z kominem?


        Kasę dostają, skoro neurokataleptyk jęczy, że za drogo. Na komin zareagował Chrobot, pędząc by wymurować nowy. O stanie zdrowia niefortunnego czyściciela nic nie wiadomo.
        • tt-tka Re: Ruinka revisited 17.07.21, 13:01
          A pytanko takie niewinne, czy panowie maja jakas umowe, chocby o dzielo ? Czy wszystko na gebe i zbiorowo kantujemy fiskusa i ZUS ? A jak sie panowie nie wywiaza albo spartola, jak doktor Ida bedzie dochodzic swego ?
          • bupu Re: Ruinka revisited 17.07.21, 14:07
            tt-tka napisała:

            > A pytanko takie niewinne, czy panowie maja jakas umowe, chocby o dzielo ? Czy w
            > szystko na gebe i zbiorowo kantujemy fiskusa i ZUS ?

            Legalna umowa z dwoma pijaczkami na wykonanie usług (wykonanie elektryki i podłączenia do sieci) na które absolutnie nie mają uprawnień, a jedna z tych czynności jest zastrzeżona dla fachowców z energetyki (z którą najpierw trzeba umowę podpisać i poczekać aż wystawią na działce skrzynkę przyłączeniową). Nie ma wątpliwości, że pani doktor Pałysowa zatrudnia Chrobota et consortes na czarno i do tego kradnie prąd.

            > A jak sie panowie nie wywi
            > aza albo spartola, jak doktor Ida bedzie dochodzic swego ?
        • 3piota Re: Ruinka revisited 17.07.21, 13:06
          A co z tym czyścicielem było? Jako wycior do komina robił?
          Pytam, bo te ostatnie 3 tomy Jeżycjady jakoś tak raz przez oczy mi przeszły i tylko zarys ogólny pamiętam.
          Że seniorzy na wieś się przenieśli, że IGS i Józiek się pożenili itd.
          • bupu Re: Ruinka revisited 17.07.21, 14:11
            3piota napisał(a):

            > A co z tym czyścicielem było? Jako wycior do komina robił?
            > Pytam, bo te ostatnie 3 tomy Jeżycjady jakoś tak raz przez oczy mi przeszły i t
            > ylko zarys ogólny pamiętam.
            > Że seniorzy na wieś się przenieśli, że IGS i Józiek się pożenili itd.

            Kumpel Chrobota z takim zapałem czyścił komin Ruinki, że się ten komin zawalił. Nic nie wiadomo o stanie zdrowia czyszczącego. Nic nie słychać też, żeby Ida ściągnęła tam eksperta, coby sprawdził, czy zawalenie komina nie naruszyło konstrukcji budynku, albo tej przepróchniałej więźby dachowej, która musi sie trzymać na słowo honoru i cudem chyba tylko nie poszła w drzazgi gdy runął komin.
    • 3piota Re: Ruinka revisited 19.07.21, 23:19
      A ja mam diaboliczną koncepcję. WWWSM.
      Te wszystkie opisy robót budowlanych i remontowych z d... wziętych mają swój cel.
      MM już tak ma dość Jeżycjady, że postanowiła zrobić wielkie finito.
      Będzie jakiś wielki spęd rodzinny w tej Ruince, parapetówa czy coś, wszyscy się tam zjadą jak na
      Dorocino-Józwowe wesele i nagle jak to wszystko pier...! Katastrofa budowlana.
      Nikt z tego żywy nie wyjdzie. Ale żeby im oszczędzić takiej masakry na żywca, to pierwej wszyscy się zaczadzą z tego komina co to go Chrobot po swojemu postawił.

      PS. Nie dostanę chyba bana?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka