bupu
17.12.21, 17:49
Tak sobie od dawna myślę, zwłaszcza czytając opisy zachowań Ignasia jako dziecka, ale i dorosłego, że może on być aspergerykiem. Widzę sporo zachowań do tego pasujących, w tym doskonale mi znanych z autopsji, ale może jako świeżo zdiagnozowany aspergeryk sama wszędzie widzę ludzi na spektrum?
1. Hiperleksja. IGS nauczył się czytać samodzielnie, mając lat cztery. Jest to często spotykane u aspergeryków, ja osobiście też się nauczyłam czytania sama, w wieku ciut młodszym niż Ignaś.
2. Dość niecodzienny dobór lektur jak na dziecię nieletnie. Słowniki, encyklopedie, podręczniki, raj dla aspergeryka. Na przykłąd podręcznik zootechniki, który studiowałam pasjami w wieku wczesnoszkolnym.
3. GAAAUDEAAAMUS IGITUUUR! Dopiero ostatnio wpadło mi do głowy, że pieśń ta, intonowana przez IGSa bodaj w świątyni dumania (toalecie znaczy), mogła być nie przejawem wybitnego geniuszu, tylko formą stimowania. Osoby na spektrum niekiedy tak mają, że podśpiewują jeden fragment jakiejś piosenki w kółko, bo im to pomaga okiełznać przebodźcowany umysł (a o przebodźcowanie w kołchozie na Rusfelta wszak było bardzo łatwo) i temu umysłowi jest doskonale wszystko jedno, czy śpiewaną frazę rozumie, czy nie. Ignasiowi mógł ten Gaudeamus z igiturem wpaść w ucho niejako przy okazji, umysł zapamiętał, podchwycił i dawaj odtwarzać w zapętleniu ;)
4. Wybiórczość pokarmowa. Jest mnóstwo pokarmów, których IGS się najzwyczajniej w świecie brzydzi, nie tylko z powodów tak abstrakcyjnych jak to, że są gametą, czy pochodzą z gruczołu mlecznego. O ile pamiętam jajko znajdowało się na indeksie także z powodu glutów, a już możliwość istnienia w nim zarodka była kosmiczną grozą.
5. Dysputy z dorosłymi na niezmiernie poważne tematy. Wielu aspergeryków to intelektualne odkurzacze, wciągające wszelkie słowo pisane w zasięgu ręki i oka, erudycję zatem zyskujemy błyskawicznie. a że jeśli nas coś pasjonuje, czujemy gwałtowną i palącą potrzebę uszczęśliwiania informacjami na uwielbiany temat innych, nader często wdajemy się w dysputy z dorosłymi, jak Ignaś, który w dojrzałym wieku lat 10 gawędził z dziadkiem o Horacym.
6. Infodumpy, czyli po polsku zrzuty informacji. To związane jest z tym, co napisałam w punkcie piątym. Potrzeba dzielenia się wiedza na temat aktualnie ukochany, która w nas pęcznieje niczym lawa w kominie wylotowym wulkanu, by wreszcie wybuchnąć w czyims kierunku. Ignac junior kocha infodumpy, gdy wejdzie na interesujący go temat gęba mu się nie zamyka, do tego stopnia, że otoczenie zaczyna tęsknie rozmyślać o skombinowaniu jakiegoś knebla. Za przykład może posłużyć tak cirka ebałt połowa Feblika.
7. Kompletny nieogar w zakresie kontaktów społecznych. Jednostki aspergeryczne nie umieją w relacje międzyludzkie. Pogawędki towarzyskie to istna tortura (wolę kamienie na szosie łupać), brak wyczucia w kwestii tego co powiedzieć należy, a czego nie, za to szczerość bywa, że szaleje w nadmiarze i w dobrej wierze tańczymy kozaka na czyichs odciskach. Do tego dochodzi nieumiejętność odczytywania podtekstów, sugestii i aluzji i życie społeczno-towarzyskie zamienia się w pole minowe. IGS w kontaktach międzyludzkich prezentuje zręczność słonia w fabryce bombek choinkowych.
8. Dyspraksja. Czyli brak koordynacji ruchowej, słabe wyczucie gdzie akurat znajduje się który kawałek ciała, słaba koordynacja ręka-oko. Przekładając to na pojęcia potoczne: niezdarność i maślane łapy. Czyli IGS jak żywy, ten gość się co chwilę potyka, przewraca, coś strąca, coś upuszcza, no jakbym siebie widziała ;)
9. Niewątpliwie wysoka inteligencja, przy kiepskiej zaradności życiowej, jeśli to mogę tak określić. IGS czyta ze zrozumieniem i smakiem różne niełatwe lektury, ale ze zorganizowaniem się w życiu codziennym idzie mu wybitnie ciężko (pozdrawiam, dwa tygodnie się mobilizowałam wewnętrznie, żeby zadzwonić do przychodni po receptę na leki, które mi się kończyły).
10. Pamięć krótkotrwała w pełni godna złotej rybki. O ile aspergerycy mają iście słoniową pamięć długotrwałą, o tyle ta krótkotrwała jest, well... ulotna jak poranna mgła. Ignaś tu nie odbiega od normy, co chwilę coś gubi, nie pamięta gdzie położył, w CZ pojechał na wieś głuchą kręcić film, zostawiwszy w domu telefon, pozbawiając się tym samym kontaktu z mającą lada moment rodzić żoną... Ja żony co prawda nie mam, za to mam około miliarda notatek i przypominaczy, mających sprawić, że pamiętać będę o ważnych sprawach i terminach. Niekiedy mi się to udaje.
Na razie to tyle, chwilowo więcej do głowy mi nie przychodzi. Co o tym mniemacie?