Dodaj do ulubionych

IGS a neuroatypowość

17.12.21, 17:49
Tak sobie od dawna myślę, zwłaszcza czytając opisy zachowań Ignasia jako dziecka, ale i dorosłego, że może on być aspergerykiem. Widzę sporo zachowań do tego pasujących, w tym doskonale mi znanych z autopsji, ale może jako świeżo zdiagnozowany aspergeryk sama wszędzie widzę ludzi na spektrum?

1. Hiperleksja. IGS nauczył się czytać samodzielnie, mając lat cztery. Jest to często spotykane u aspergeryków, ja osobiście też się nauczyłam czytania sama, w wieku ciut młodszym niż Ignaś.

2. Dość niecodzienny dobór lektur jak na dziecię nieletnie. Słowniki, encyklopedie, podręczniki, raj dla aspergeryka. Na przykłąd podręcznik zootechniki, który studiowałam pasjami w wieku wczesnoszkolnym.

3. GAAAUDEAAAMUS IGITUUUR! Dopiero ostatnio wpadło mi do głowy, że pieśń ta, intonowana przez IGSa bodaj w świątyni dumania (toalecie znaczy), mogła być nie przejawem wybitnego geniuszu, tylko formą stimowania. Osoby na spektrum niekiedy tak mają, że podśpiewują jeden fragment jakiejś piosenki w kółko, bo im to pomaga okiełznać przebodźcowany umysł (a o przebodźcowanie w kołchozie na Rusfelta wszak było bardzo łatwo) i temu umysłowi jest doskonale wszystko jedno, czy śpiewaną frazę rozumie, czy nie. Ignasiowi mógł ten Gaudeamus z igiturem wpaść w ucho niejako przy okazji, umysł zapamiętał, podchwycił i dawaj odtwarzać w zapętleniu ;)

4. Wybiórczość pokarmowa. Jest mnóstwo pokarmów, których IGS się najzwyczajniej w świecie brzydzi, nie tylko z powodów tak abstrakcyjnych jak to, że są gametą, czy pochodzą z gruczołu mlecznego. O ile pamiętam jajko znajdowało się na indeksie także z powodu glutów, a już możliwość istnienia w nim zarodka była kosmiczną grozą.

5. Dysputy z dorosłymi na niezmiernie poważne tematy. Wielu aspergeryków to intelektualne odkurzacze, wciągające wszelkie słowo pisane w zasięgu ręki i oka, erudycję zatem zyskujemy błyskawicznie. a że jeśli nas coś pasjonuje, czujemy gwałtowną i palącą potrzebę uszczęśliwiania informacjami na uwielbiany temat innych, nader często wdajemy się w dysputy z dorosłymi, jak Ignaś, który w dojrzałym wieku lat 10 gawędził z dziadkiem o Horacym.

6. Infodumpy, czyli po polsku zrzuty informacji. To związane jest z tym, co napisałam w punkcie piątym. Potrzeba dzielenia się wiedza na temat aktualnie ukochany, która w nas pęcznieje niczym lawa w kominie wylotowym wulkanu, by wreszcie wybuchnąć w czyims kierunku. Ignac junior kocha infodumpy, gdy wejdzie na interesujący go temat gęba mu się nie zamyka, do tego stopnia, że otoczenie zaczyna tęsknie rozmyślać o skombinowaniu jakiegoś knebla. Za przykład może posłużyć tak cirka ebałt połowa Feblika.

7. Kompletny nieogar w zakresie kontaktów społecznych. Jednostki aspergeryczne nie umieją w relacje międzyludzkie. Pogawędki towarzyskie to istna tortura (wolę kamienie na szosie łupać), brak wyczucia w kwestii tego co powiedzieć należy, a czego nie, za to szczerość bywa, że szaleje w nadmiarze i w dobrej wierze tańczymy kozaka na czyichs odciskach. Do tego dochodzi nieumiejętność odczytywania podtekstów, sugestii i aluzji i życie społeczno-towarzyskie zamienia się w pole minowe. IGS w kontaktach międzyludzkich prezentuje zręczność słonia w fabryce bombek choinkowych.

8. Dyspraksja. Czyli brak koordynacji ruchowej, słabe wyczucie gdzie akurat znajduje się który kawałek ciała, słaba koordynacja ręka-oko. Przekładając to na pojęcia potoczne: niezdarność i maślane łapy. Czyli IGS jak żywy, ten gość się co chwilę potyka, przewraca, coś strąca, coś upuszcza, no jakbym siebie widziała ;)

9. Niewątpliwie wysoka inteligencja, przy kiepskiej zaradności życiowej, jeśli to mogę tak określić. IGS czyta ze zrozumieniem i smakiem różne niełatwe lektury, ale ze zorganizowaniem się w życiu codziennym idzie mu wybitnie ciężko (pozdrawiam, dwa tygodnie się mobilizowałam wewnętrznie, żeby zadzwonić do przychodni po receptę na leki, które mi się kończyły).

10. Pamięć krótkotrwała w pełni godna złotej rybki. O ile aspergerycy mają iście słoniową pamięć długotrwałą, o tyle ta krótkotrwała jest, well... ulotna jak poranna mgła. Ignaś tu nie odbiega od normy, co chwilę coś gubi, nie pamięta gdzie położył, w CZ pojechał na wieś głuchą kręcić film, zostawiwszy w domu telefon, pozbawiając się tym samym kontaktu z mającą lada moment rodzić żoną... Ja żony co prawda nie mam, za to mam około miliarda notatek i przypominaczy, mających sprawić, że pamiętać będę o ważnych sprawach i terminach. Niekiedy mi się to udaje.

Na razie to tyle, chwilowo więcej do głowy mi nie przychodzi. Co o tym mniemacie?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: IGS a neuroatypowość 17.12.21, 18:08
      Nigdy nie uważałam IGS za aspergeryka, prędzej za ofiarę rodziny - uważany jest za "dziwaka" i "miagwę", bo rodzina tak o nim mowi. Rodzice o niego nie dbają (wbrew deklaraacjom odautorskim), pozwalaja znecać się nad nim kuzynowi, ciotka Ida jest dumna, że jej pierworodny go leje. Ignaś próbuje w tym wszystkim znaleźć sobie jakąś opcję do (prze)życia, stąd np. czyta Horacego czy innego Wergiliusza, bo wie, że dziadek to pochwali (to samo z donoszeniem na siostry w późniejszym czasie), jednocześnie ukrywając się z lekturą, która niechybnie zostalaby potępiona (powieści detektywistyczne) - to raczej nie świadczy o kurczowym trzymaniu się pryncypiów i nieumiejetności odczytywania uczuć i oczekiwań innych ludzi.
      Co ciekawe, IGS niby jest taki "dziwny i miągwa", ale prześladowany jest wyłącznie w "cieplym i kochającym" kręgu rodzinnym. Nie ma mowy o tym, by spotykaly go jakieś afronty w szkole, nawet gdy z Agnieszką wspominaja wspolne gimnazjum, nie ma tam nic drastycznego (a już na pewno nie na miarę zachowań Józefa w przytomności reszty rodziny), nawet jesli zachwycajacego też nie. Nie mamy zadnych sygnałów, by np. Magda uważała go za nietypowego/dziwnego na tle Patryka z frytkami czy innych swoich kolegów.
      • bupu Re: IGS a neuroatypowość 17.12.21, 18:50
        iwoniaw napisała:

        > Nigdy nie uważałam IGS za aspergeryka, prędzej za ofiarę rodziny - uważany jest
        > za "dziwaka" i "miagwę", bo rodzina tak o nim mowi. Rodzice o niego nie dbają
        > (wbrew deklaraacjom odautorskim), pozwalaja znecać się nad nim kuzynowi, ciotk
        > a Ida jest dumna, że jej pierworodny go leje. Ignaś próbuje w tym wszystkim zna
        > leźć sobie jakąś opcję do (prze)życia, stąd np. czyta Horacego czy innego Wergi
        > liusza, bo wie, że dziadek to pochwali (to samo z donoszeniem na siostry w późn
        > iejszym czasie), jednocześnie ukrywając się z lekturą, która niechybnie zostala
        > by potępiona (powieści detektywistyczne) - to raczej nie świadczy o kurczowym t
        > rzymaniu się pryncypiów i nieumiejetności odczytywania uczuć i oczekiwań innych
        > ludzi.

        Chciałam zauważyć, że Ignacy Borejko wyraża swe oczekiwania względem potomnych subtelnie jak kafar. Nie trzeba mieć umiejętności odczytywania komunikatów niewerbalnych, bądź też czytania między wierszami, żeby pojąć iż Holmes be, Horacy cacy. A osoby autystyczne potrzebują akceptacji tak samo jak wszyscy, dodatkowo z reguły miłują święty spokój, nienawidząc awantur (bo potem się długo wraca do równowagi emocjonalnej), a zatem moim zdaniem to, że Ignaś ukrywał się z lekturą Conan Doyle'a nic dyskwalifikującego go jako aspergeryka.

        Ponadto pamiętać należy, że autyzm to jest spektrum, różne osoby mogą mieć te same cechy autystyczne w różnym natężeniu. Jeden prędzej padnie trupem, niż naruszy jakąś zasadę, inny z zaciśniętą szczęką i skórą zmarszczoną na plecach będzie naruszał w razie konieczności. To samo z odczytywaniem uczuć.

        > Co ciekawe, IGS niby jest taki "dziwny i miągwa", ale prześladowany jest wyłącz
        > nie w "cieplym i kochającym" kręgu rodzinnym. Nie ma mowy o tym, by spotykaly g
        > o jakieś afronty w szkole, nawet gdy z Agnieszką wspominaja wspolne gimnazjum,
        > nie ma tam nic drastycznego (a już na pewno nie na miarę zachowań Józefa w prz
        > ytomności reszty rodziny)

        A nie, żadne afronty, zaledwie pasmo upokorzeń i dawni przesladowcy, którzy śnią się po nocach. Nic takiego, skądże...

        > Nie mamy zadnych
        > sygnałów, by np. Magda uważała go za nietypowego/dziwnego na tle Patryka z fry
        > tkami czy innych swoich kolegów.

        Mamy nader niewiele sygnałów na temat poglądów Magdy na cokolwiek, szczerze mówiąc. Natomiast jako dzieciaka i niedołęgę ocenia IGSa Dorotka
    • herbacianasaszetka Re: IGS a neuroatypowość 17.12.21, 18:41
      Jak ja kocham takie wątki! Prawdziwa uczta.

      Z punktów, które wymieniłaś, poza dwoma, wszystkie dotyczą mnie :D A aspegerykiem nie jestem. Nie wykluczam Twojej teorii, IGS mi także niejednokrotnie podpadał, ale część faktów bym przeanalizowała.

      1. Jaja, mleka i inne. Też nie zjem zarodka. Przez zrobieniem jajecznicy rozbijam jako na talerzu i wygrzebuję z niego wszystkie zarodki, która się przypałętają. Co więcej - mój mąż, gdy mu o tym powiedziałam, sam zaczął grzebać w jajkach i teraz ma żal, bo go "zepsułam". :D A mnie "zepsuła" właśnie Musierowicz! Wczesniej o żadnych zarodkach nie myślałam.

      2. Sport. IGS pochodzi z domu, w którym owszem, mama kiedyś rąbała w kosza, ale jej przeszło. Natomiast w domu panuje kult intelektualizmu. IGS od dziecka jest podziwiamy przez dziadka za mądrość i inteligencję. Wtedy jeszcze Józek był tym głupim gulgotkiem w wózku, któremu stawiano Ignasia za wzór, bo mówi zdaniami złożonymi i czyta. Dlaczego takie dziecko ma się potem zainteresować sportem, skoro ma już łatkę intelektualisty? I skoro w domu nikt mu sportu nie pokazywał, nie zachęcał go do żadnej aktywności fizycznej? Trudno być dobrym w czymś, czego się nie robi. Co więcej - trudno w ogóle traktować poważnie jakiś aspekt życia, który istnieje w podświadomości jako "niski". Miał się pocić? Biegać? Jak jaskiniowiec za jedzeniem? Phi! Moim zdaniem z tego wynika brak koordynacji.

      3. ...i zaradności życiowej. Jak wyżej. Kto ma być dla niego wzorem? Ignac? Mama mieszkająca z rodzicami? Ojciec, który miesza sałatę i nie umie ogarnąć własnych pasierbic? Oni wszyscy MYŚLĄ, a reszta sama się ułoży!

      Z resztą dyskutować nie będę, bo się zgadzam. :D
      • bupu Re: IGS a neuroatypowość 17.12.21, 18:58
        herbacianasaszetka napisała:



        > 2. Sport. IGS pochodzi z domu, w którym owszem, mama kiedyś rąbała w kosza, ale
        > jej przeszło. Natomiast w domu panuje kult intelektualizmu. IGS od dziecka jes
        > t podziwiamy przez dziadka za mądrość i inteligencję. Wtedy jeszcze Józek był t
        > ym głupim gulgotkiem w wózku, któremu stawiano Ignasia za wzór, bo mówi zdaniam
        > i złożonymi i czyta. Dlaczego takie dziecko ma się potem zainteresować sportem,
        > skoro ma już łatkę intelektualisty? I skoro w domu nikt mu sportu nie pokazywa
        > ł, nie zachęcał go do żadnej aktywności fizycznej? Trudno być dobrym w czymś, c
        > zego się nie robi. Co więcej - trudno w ogóle traktować poważnie jakiś aspekt ż
        > ycia, który istnieje w podświadomości jako "niski". Miał się pocić? Biegać? Jak
        > jaskiniowiec za jedzeniem? Phi! Moim zdaniem z tego wynika brak koordynacji.

        Zwracam uwagę, że poza Józefem żadne z borejczych wnucząt nie uprawia sportu. ŻADNE. A tylko Ignaś zabija się o własne nogi, upuszcza wszystko co upuścić się da, łącznie z obrączką na własnym ślubie i generalnie prezentuje koordynację ruchową pijanego pająka. Zgodnie zaś z twoją teorią takie powinno być całe młode borejcze pokolenie.


        > 3. ...i zaradności życiowej. Jak wyżej. Kto ma być dla niego wzorem? Ignac? Mam
        > a mieszkająca z rodzicami? Ojciec, który miesza sałatę i nie umie ogarnąć własn
        > ych pasierbic? Oni wszyscy MYŚLĄ, a reszta sama się ułoży!

        Milicja, ogarniająca organizację życia domowego od lat? Zresztą Grzendron czy Gaba radzą sobie ze sprawami codziennymi bez zarzutu.
        • tt-tka Re: IGS a neuroatypowość 23.12.21, 19:53
          bupu napisała:
          >
          >
          > > 3. ...i zaradności życiowej. Jak wyżej. Kto ma być dla niego wzorem? Igna
          > c? Mam
          > > a mieszkająca z rodzicami? Ojciec, który miesza sałatę i nie umie ogarnąć
          > własn
          > > ych pasierbic? Oni wszyscy MYŚLĄ, a reszta sama się ułoży!
          >
          > Milicja, ogarniająca organizację życia domowego od lat?

          jak Miagwa zaistnial, a zwlaszcza zaczal rosnac, to Milicja juz sie coraz bardziej wycofuje z zycia rodzinnego i coraz bardziej ma w nosie

          Zresztą Grzendron czy G
          > aba radzą sobie ze sprawami codziennymi bez zarzutu.
          >

          Wolne zarty. Nie radza sobie nawet z przyodzianiem swoich licznych dziatek. Ze zorganizowaniem im (i sobie) wypoczynku, z gospodarka finansami, z problemami, ktore stwarza rodzina blizsza i dalsza... praktycznie tylko z gotowaniem sobie radza
    • przymrozki Re: IGS a neuroatypowość 17.12.21, 20:02
      A ja myślę, że IGS, dokładnie tak, jak najczęściej w tym kontekście wymieniana Natalia, został posklejany z więcej niż jednej osobowości. Stąd pewne zamieszanie.

      Bo tak. Rzeczywiście w dzieciństwie Ignasia było kilka sygnałów, które dzisiaj uważniejszym rodzicom dałyby do myślenia. Możliwe nawet, że MM zupełnie trafnie opisała cechy jakiegoś znanego sobie nieneurotypowego dziecka, które dzisiaj byłoby diagnozowane, ale czterdzieści lat temu nikomu to do głowy nie przyszło. Bo mały Ignaś ma dziwactwa, jest nieczuły na niepisane normy społeczne, mało empatyczny, zasadniczo zasadniczy w przestrzeganiu zasad i perfekcyjnie akcentuje łacińskie cytaty, ale dobiera je bez wyczucia.

      Ale w sumie i w ogólnym rozliczeniu, gdyby IGS istniał naprawdę i to, co wiemy o nim z książek było tym, co rzeczywiście o nim wiemy, to to, moim zdaniem, nie byłoby spektrum. Bo Ignaś dostał też całą furę cech, które zupełnie nie pasują do obrazka. I gdyby je wszystkie zważyć, to one miałyby większą moc dowodową niż poszlaki wskazujące na nieneurotypowość. Zdolne, introwertyczne dziecko z nadwrażliwością sensoryczną, bardzo głęboko przezywające odjózinkową traumę, a do tego niewychowywane i niesocjalizowane może zachowywać się jak mały Ignaś, ale człowiek ze spektrum, zwłaszcza taki, który nie został wcześnie zdiagnozowany i nie otrzymał specjalistycznego wsparcia, nie mógłby dzięki kuksańcom kuzyna i grzywce matki "wyrosnąć" i "zmężnieć" na emocjonalnie otwartego dorosłego, który jest niebywale zdolny w dziedzinach takich jak interpretacja sztuki nowoczesnej (czyli materia, siłą rzeczy, mocno premiująca jednostki zdolne do odczytywania komunikatów innych niż dosłowne i konkretne).
      • bupu Re: IGS a neuroatypowość 17.12.21, 21:15
        przymrozki napisała:


        > Ale w sumie i w ogólnym rozliczeniu, gdyby IGS istniał naprawdę i to, co wiemy
        > o nim z książek było tym, co rzeczywiście o nim wiemy, to to, moim zdaniem, nie
        > byłoby spektrum. Bo Ignaś dostał też całą furę cech, które zupełnie nie pasują
        > do obrazka. I gdyby je wszystkie zważyć, to one miałyby większą moc dowodową n
        > iż poszlaki wskazujące na nieneurotypowość. Zdolne, introwertyczne dziecko z na
        > dwrażliwością sensoryczną, bardzo głęboko przezywające odjózinkową traumę, a do
        > tego niewychowywane i niesocjalizowane może zachowywać się jak mały Ignaś, ale
        > człowiek ze spektrum, zwłaszcza taki, który nie został wcześnie zdiagnozowany
        > i nie otrzymał specjalistycznego wsparcia, nie mógłby dzięki kuksańcom kuzyna i
        > grzywce matki "wyrosnąć" i "zmężnieć" na emocjonalnie otwartego dorosłego, któ
        > ry jest niebywale zdolny w dziedzinach takich jak interpretacja sztuki nowoczes
        > nej (czyli materia, siłą rzeczy, mocno premiująca jednostki zdolne do odczytywa
        > nia komunikatów innych niż dosłowne i konkretne).

        Primo, nie wiem gdzie IGS interpretuje sztukę nowoczesną, szczególnie, że Borejków nie interesuje nic z dziedziny kultury, co nie ma minimum 50 lat. A sztukę nowoczesną mają w... głębokim poszanowaniu.

        Secundo, nie bardzo widzę tę emocjonalną otwartość u dorosłego IGS. On jest wrażliwy na emocje, zarówno swoje jak i cudze, tak, empatyczny, owszem (co skądinąd nie wyklucza Aspergera, aspergerycy bywaja też hiperempatyczni), ale wciąż radzi sobie z emocjami dosyć kiepsko.
        • przymrozki Re: IGS a neuroatypowość 17.12.21, 22:48
          bupu napisała:


          > Primo, nie wiem gdzie IGS interpretuje sztukę nowoczesną, szczególnie, że Borej
          > ków nie interesuje nic z dziedziny kultury, co nie ma minimum 50 lat. A sztukę
          > nowoczesną mają w... głębokim poszanowaniu.

          Widzimy tylko odpryski tego jego zainteresowania, ale wiemy np., że jest ekspertem od oceny, jak i ile dany artysta nowoczesny używa bieli w swoich obrazach. Zaskoczonej tym talentem Agnieszce tłumaczy, że tak już ma, bo się zna. Zresztą, podrośniętego IGSa nigdy nie ciągnęło do konkretów, powtarzalnych wzorów, dosłowności i mechanizmów, on był raczej poetą (fakt, że kiepskim). Także część jego życia wewnętrznego (część, bo można znaleźć też dowody na tezę przeciwną) dowodzi, że on miał jakiś dar obserwacji innych i rozpoznawania uczuć własnych (np. monologi wewnętrzne o relacjach z kuzynem i własnych kompleksach na tym tle). I wcale nie był jakoś szczególnie nieporadny w życiu społecznym - a to dał Józinkowi pożegnać Trollę, a to uspokoił łkającą Laurę na szpitalnym korytarzu, a to uprzedził ojca, żeby nie dał po sobie poznać, że Agnieszka pomalowała łazienkę nie tą farbą co trzeba.


          > Secundo, nie bardzo widzę tę emocjonalną otwartość u dorosłego IGS. On jest wra
          > żliwy na emocje, zarówno swoje jak i cudze, tak, empatyczny, owszem (co skądiną
          > d nie wyklucza Aspergera, aspergerycy bywaja też hiperempatyczni), ale wciąż ra
          > dzi sobie z emocjami dosyć kiepsko.

          Mały Ignaś - tak. Duży jest nam pokazywany jako osoba kipiąca dobrymi emocjami w stosunku do żony i córki, z sercem na dłoni i różowiutkim obłoczkiem wokół serduszka bijącego miłością (miłostką by pasowało do zdania, ale "miłostka" co innego znaczy, szkoda). Z kolei cała historia z Magdą sprowadzała się do tego, że uczciwy i szczerze kochający chłopak trafił na piekielne bliźniaczki bez litości. On zachowywał się jak nastolatek, któremu łatwo złamać serce, a nie taki, który sam nie wie, co o tych wszystkich emocjach ma myśleć i o co z nimi w ogóle chodzi.

          Natomiast, tak, zgadzam się, że można argumentować w drugą stronę - IGSowi zdarzają się komentarze albo zachowania zaskakujące społeczną nieporadnością np. uwaga, że Gabrysia ma szczęście, że nie jest pijaczką, bo to fatalnie wpływa na kobiety w jej wieku albo dziwaczne u zakochanego młodzieńca niewyczucie, że ukochana Magdusia jest wyśmiewana przez pierogożerców i że może przydałoby się jej wsparcie.

          • bupu Re: IGS a neuroatypowość 18.12.21, 00:15
            przymrozki napisała:


            > Widzimy tylko odpryski tego jego zainteresowania, ale wiemy np., że jest eksper
            > tem od oceny, jak i ile dany artysta nowoczesny używa bieli w swoich obrazach.
            > Zaskoczonej tym talentem Agnieszce tłumaczy, że tak już ma, bo się zna.

            Ależ wcale nic takiego nie mówi.
            - I uzywasz dużo bieli.
            Aga osłupiała.
            - Skąd wiesz o bieli?! W szkole tak nie malowałam. Jeszcze nawet przed rokiem tak nie malowałam.
            - Zgadłem - powiedział z miną zadowoloną. -Lubię malarstwo. I to JEST prawda, że dzieło podobne jest do twórcy, chociaz teraz to często się neguje.Jest podobne i łatwo to wykryć. Bo wiesz... Wszystko jest całością.


            > , podrośniętego IGSa nigdy nie ciągnęło do konkretów, powtarzalnych wzorów, dos
            > łowności i mechanizmów, on był raczej poetą (fakt, że kiepskim).

            Osoby na spektrum mogą być i bywają poetami, również bardzo dobrymi i generalnie artystami. Serio serio. Są autystyczni aktorzy (sir Anthony Hopkins!), pisarze, malarze, reżyserzy (Tim Burton na przykład), tancerze... Co tylko chcesz.

            >Także część je
            > go życia wewnętrznego (część, bo można znaleźć też dowody na tezę przeciwną) do
            > wodzi, że on miał jakiś dar obserwacji innych i rozpoznawania uczuć własnych (n
            > p. monologi wewnętrzne o relacjach z kuzynem i własnych kompleksach na tym tle)

            O święta makrelo... To, że aspergerycy nie mają empatii, nie potrafią obserwować innych, ani rozpoznawać uczuć, to jest stereotyp. Osoby na spektrum mają gigantyczny problem z ekspresją emocjonalną, przez co mogą sprawiać wrażenie zimnych i pozbawionych emocji. Bywa też, że gdy odczuwamy silne emocje, potrzebujemy najpierw ostygnąć, a potem się zastanowić co nami targało w danym momencie, a czasami określenie tych emocji wymaga naprawdę solidnej rozkminy. Albo trzeba się zastanowić, czy to emocje, czy fizjologiczne odczucia nas właśnie dręczą. Przykładowo niekiedy bywam wkurzona, po czym okazuje się, że tak w zasadzie to nie jest złość, ani irytacja, tylko głód (z reguły dlatego, że przy jakimś zajęciu zapomniałam o bożym świecie, w tym również o konieczności przyjmowania pożywienia). Tym niemniej nie znaaczy to, że nie mogłabym strzelić długaśnej wypowiedzi w mowie lub piśmie (jednakż wolę w piśmie) na temat uczuć swoich i cudzych.

            > . I wcale nie był jakoś szczególnie nieporadny w życiu społecznym - a to dał J
            > ózinkowi pożegnać Trollę, a to uspokoił łkającą Laurę na szpitalnym korytarzu,
            > a to uprzedził ojca, żeby nie dał po sobie poznać, że Agnieszka pomalowała łazi
            > enkę nie tą farbą co trzeba.

            A sięgnij do WdO chociażby, czy do McD. On nie umie rozmawiać, zalewa ludzi potokiem wymowy, jest niezręczny towarzysko, spięty, zemocjonowany, to raz. Dwa, wyzwaniem dla niego jest tak, zdawałoby się, prosta rzecz, jak zawiezienie ciotce torby z rzeczami do Promna. Przeczytaj tę scenę, zobacz jak on się tam zachowuje. Energiczna, głośna Dorotka wprawia go niemal w stupor. Kiedy się do niego odzywa, on, zamiast odpowiedzieć, najpierw gapi się na nią intensywnie, potem odwraca wzrok, potem dopiero zaczyna mówić. Jeszcze nie czytałam takiej sceny w Sadze, w której IGS zachowałby się w kontaktach z ludźmi w miarę swobodnie, nie plącząc się w słowach i gestach.


            > Mały Ignaś - tak. Duży jest nam pokazywany jako osoba kipiąca dobrymi emocjami
            > w stosunku do żony i córki, z sercem na dłoni i różowiutkim obłoczkiem wokół se
            > rduszka bijącego miłością (miłostką by pasowało do zdania, ale "miłostka" co in
            > nego znaczy, szkoda).

            Zdaje się, że mówimy o dwóch zupełnie różnych rzeczach. Powtórzę, dorosły IGS bardzo mocno odczuwa cudze emocje, własne zresztą też, przeżywa wszystko szalenie mocno, przejmuje się stanami emocjonalnymi osób dookoła.

            Z kolei cała historia z Magdą sprowadzała się do tego, że
            > uczciwy i szczerze kochający chłopak trafił na piekielne bliźniaczki bez litoś
            > ci. On zachowywał się jak nastolatek, któremu łatwo złamać serce, a nie taki, k
            > tóry sam nie wie, co o tych wszystkich emocjach ma myśleć i o co z nimi w ogóle
            > chodzi.


            Aspergeryk wcale się tak zachowywać nie musi.

            > Natomiast, tak, zgadzam się, że można argumentować w drugą stronę - IGSowi zdar
            > zają się komentarze albo zachowania zaskakujące społeczną nieporadnością np. uw
            > aga, że Gabrysia ma szczęście, że nie jest pijaczką, bo to fatalnie wpływa na k
            > obiety w jej wieku albo dziwaczne u zakochanego młodzieńca niewyczucie, że ukoc
            > hana Magdusia jest wyśmiewana przez pierogożerców i że może przydałoby się jej
            > wsparcie.

            To ostatnie akurat nie musi być spowodowane brakiem empatii, tylko, najzwyczajniej w świecie, normalizacją przemocy werbalnej w tej rodzinie. Przecież IGS słucha takich rzeczy całe życie, również kierowanych do siebie, i jest znakomicie wytresowany, że jak rodzina wbija szpile to należy potulnie to przyjąć i cześć.
            • przymrozki Re: IGS a neuroatypowość 18.12.21, 19:44
              bupu napisała:

              > - Skąd wiesz o bieli?! W szkole tak nie malowałam. Jeszcze nawet przed rokiem t
              > ak nie malowałam.
              > - Zgadłem - powiedział z miną zadowoloną. -Lubię malarstwo. I to JEST prawda, ż
              > e dzieło podobne jest do twórcy, chociaz teraz to często się neguje.Jest podobn
              > e i łatwo to wykryć. Bo wiesz... Wszystko jest całością.[/i]

              O to, to. Ignaś najwyraźniej ma jakiś radar do wykrywania cech osobowości odpowiedzialnych za ulubione barwy. To by raczej sugerowało jednostkę wysoko wrażliwą (która, pod pewnymi względami, z punktu widzenia przygodnego obserwatora, może być nie do odróżnienia od spektrum).

              > Osoby na spektrum mogą być i bywają poetami, również bardzo dobrymi i generalni
              > e artystami. Serio serio. Są autystyczni aktorzy (sir Anthony Hopkins!), pisarz
              > e, malarze, reżyserzy (Tim Burton na przykład), tancerze... Co tylko chcesz.

              Mogą, ale Ignaś jest poetą, jakby to powiedzieć... raczej w sferze emocji niż talentu. On nie podchodzi do sprawy zadaniowo i logicznie, tylko rzuca się z tą swoją potrzebą ekspresji na formę poetycką, a potem tej formy nie ogarnia. To samo w sobie za mało do diagnozy, rzecz jasna, ale to nie wygląda jak typowa cecha osoby ze spektrum.

              > O święta makrelo... To, że aspergerycy nie mają empatii, nie potrafią obserwowa
              > ć innych, ani rozpoznawać uczuć, to jest stereotyp. Osoby na spektrum mają giga
              > ntyczny problem z ekspresją emocjonalną, przez co mogą sprawiać wrażenie zimnyc
              > h i pozbawionych emocji. Bywa też, że gdy odczuwamy silne emocje, potrzebujemy
              > najpierw ostygnąć, a potem się zastanowić co nami targało w danym momencie, a c
              > zasami określenie tych emocji wymaga naprawdę solidnej rozkminy. Albo trzeba si
              > ę zastanowić, czy to emocje, czy fizjologiczne odczucia nas właśnie dręczą. Prz
              > ykładowo niekiedy bywam wkurzona, po czym okazuje się, że tak w zasadzie to nie
              > jest złość, ani irytacja, tylko głód (z reguły dlatego, że przy jakimś zajęciu
              > zapomniałam o bożym świecie, w tym również o konieczności przyjmowania pożywie
              > nia).

              Ale nic z tego nie pasuje do Ignasia. Mamy całe katalogi jego monologów, on tam dosyć trafnie dochodzi do sedna swoich uczuć (a w każdym razie nie mniej trafnie niż przeciętny nastolatek), nic nim nie targa, nic go nie pochłania. Nigdy też nie sprawia wrażenia zimnego i pozbawionego emocji, wręcz przeciwnie. Do tak rozumianego objawu to już bardziej pasuje Józinek.


              > A sięgnij do WdO chociażby, czy do McD. On nie umie rozmawiać, zalewa ludzi po
              > tokiem wymowy, jest niezręczny towarzysko, spięty, zemocjonowany, to raz. Dwa,
              > wyzwaniem dla niego jest tak, zdawałoby się, prosta rzecz, jak zawiezienie ciot
              > ce torby z rzeczami do Promna. Przeczytaj tę scenę, zobacz jak on się tam zacho
              > wuje. Energiczna, głośna Dorotka wprawia go niemal w stupor. Kiedy się do niego
              > odzywa, on, zamiast odpowiedzieć, najpierw gapi się na nią intensywnie, potem
              > odwraca wzrok, potem dopiero zaczyna mówić. Jeszcze nie czytałam takiej sceny w
              > Sadze, w której IGS zachowałby się w kontaktach z ludźmi w miarę swobodnie, ni
              > e plącząc się w słowach i gestach.

              Tylko że norma dla społecznych kompetencji jest bardzo szeroka. Wszystko to, co powyżej opisane dosyć dobrze opisuje wielu młodych introwertyków. I większość osób wysoko wrażliwych. A nawet nieśmiałych, zwłaszcza że Ignaś nie miał w domu warunków do wyrośnięcia z nieśmiałości wieku dziecięcego.

              Poza tym ostatecznie Ignaś dogadał się z Dorotą, zakolegował się z nią dosyć szybko, a potem postawił się groźnej teściowej in spe wraz z jej sztalugami, wyznał miłość Agnieszce, poznał kolegę z kamerą i znalazł źródło dochodu w (bardzo) szeroko rozumianym szołbiznesie. Nie mamy zbyt wielu dowodów na to, że dorosły Ignaś nie radził sobie z życiem, że relacje go przytłaczały i że cierpiał z tego powodu odrzucenie lub niezrozumienie. On wiedzie satysfakcjonujące dla siebie życie towarzyskie i rodzinne. Tutaj nie ma nic, co kazałoby się zastanowić nad diagnozą medyczną jego młodego organizmu.

              To, czy to się spina w logiczną całość z małym geniuszkiem zafiksowanym na rysowaniu równych kółeczek oraz z ekstrawertycznym, wpraszającym się obcym ludziom do furgonetki starym maleńkim typu "giną za mną te kobiety" to inna rzecz. Bo się nie spina, to jasne.



              • minerwamcg Re: IGS a neuroatypowość 21.02.23, 19:44
                Litości, szołbiznes? Nawet najszerzej rozumiany, nie. Filmiki o drewnianych kościołach Wielkopolski , w dodatku z tak beznadziejnym nudziarzem w roli prezentera to ani szoł, ani biznes - najwyżej hobby, z którego czasem skapnie parę groszy. Kanał na YT z dwucyfrową (jeśli!) liczbą subskrybentów.
    • haszyszymora Re: IGS a neuroatypowość 18.12.21, 10:17
      Po pierwsze piąteczka, też jestem aspergeryczką :D

      Po drugie - dla mnie atypowość IGSa to oczywistość, dość spojrzeć na jego nieporadność towarzyską i permanentne przebodźcowanie. "Zmężnienie" to po prostu nabyta z wiekiem umiejętność maskowania się.
    • mroczny_chomik_zaglady Re: IGS a neuroatypowość 18.12.21, 20:11
      Witajcie w klubie, mamy zniżki na basen. W IGS widzę siebie mimo, że tej miągwy nie trawię i mam ochotę dać mu w loczek. Objawy te same co u mnie, a i zaczęło się podobnie. W dzieciństwie miałam opinię sieroty bo co dotknę to zepsuję, maślane łapy? Nawet nie dwie tylko wszystkie cztery, absolutna niemożność pojęcia zasad rządzących rozmowami z innymi przedstawicielami gatunku Homo Sapiens bo nie wiem gdzie u licha mają guzik od resetu. Czytałam w wieku niecałych 4 lat w wieku 8 pasjami czytywałam "Podręcznik Medycyny Sadowej " osobliwie w trakcie obiadu czym zyskałam sobie opinię osoby powiedzmy że niezbyt normalnej. Nie wiem jak miągwę ale mnie do dziś bolą obciłe ubrania. Ponoć jako dziecko non stop darłam japę i nikt nie wiedział dlaczego. No to się dowiedziałam w wieku 25 lat. Esek jak byk. IQ wywalone poza skalę przy jednoczesnym zerowym poziomie umiejętności w kontakty międzyludzkie oraz zanik tak zwanych uczuć wyższych. Swoją drogą, nigdy nie sądziłąm że to powiem ale kurcze, jakoś mi go szkoda. Że w tym kołchozie się nie nabawił jakichś cięższych zaburzeń to dla mnie szok. Osobiście nade wszystko cenię sobie spokój i ciszę a tam... No wszyscy wiemy jak jest. I ciekawe jak IGS ma z poczuciem własności. Ja osobiście nie cierpię sytuacji kiedy ktoś dotyka moich rzeczy.Obojętnie, ubrań książek czy sprzętu. O wchodzeniu do mojego pokoju nie wspomnę. Nie lubię jak ktoś mnie dotyka albo jak za blisko stoi. I pościel. Mam swoją, ukochaną i jedyną w której mogę spać normalnie bo mnie nie boli jak leżę. Wygląda na to,że pani MM niejako wbrew sobie stworzyłą postać która ewentualnie miałaby szansę istnieć...
    • ciotka.scholastyka Re: IGS a neuroatypowość 20.12.21, 11:31
      Też zawsze tak uważałam. I że to jest typowy musierowiczowski casus, MM opisała aspergeryka nie wiedząc, że to aspergeryk.
      • bupu Re: IGS a neuroatypowość 20.12.21, 17:16
        ciotka.scholastyka napisała:

        > Też zawsze tak uważałam. I że to jest typowy musierowiczowski casus, MM opisała
        > aspergeryka nie wiedząc, że to aspergeryk.


        Otóż właśnie.
    • lezbimbella_veganella Re: IGS a neuroatypowość 20.02.23, 16:39
      Jaki przepyszny wońteczek odkopałam!
      Kiedy chodzi o opisy to MM owszem, jak kamera rejestruje bardzo specyficzne zachowania, a także wręcz zaburzenia (Gaba cierpi na coś ewidentnie, Ida, Larwa, Józwa), depresje, neurodywersje - ale w ogóle tego nie rozumie. Ba, nawet wychwala jako prześmieszne komedie slapstickowe, albo zachowania neurotypowe i pożądane. Wychodzi z tego toksyczna kaszana i masakra. A potem nieszczęsna MM w swej poczciwości dopisuje im hepi endy (ślub, bejbi, doktorat, darmowa hacjenda na wsi) które w tak toksycznej, niezdiagnozowanej i nieleczonej rodzince raczej by się nie wydarzyły.
      Np. Ignaś trafiałby cały czas do szpitala po bezustannym biciu przez Józwę, co chwila miałby meltdown z przebodźcowania, a kuratorium szybko by odebrało Gabonowi syna za totalne niezadbanie. Jozin też byłby pod kuratelą jako pato-agresor.

      Jeśli chodzi o autyzm, to zgadzam się Bupu z Twa kandydaturą IGS i dopisuję też kolejne okazy.
      Tam mieszka całe spektrum nie tylko rudych włosów.
      - Ignac Senior - dosłownie wyautowany z rodziny, zamyka się w sobie i ignoruje Tajfun Kobiecości, woli żeby jego głośne dzieci były z daleka. Komunikuje wyłącznie przez infodumps o antyku i cytaty ze swego Special Interest. Obsesja łaciny i "poprawnej" wymowy. Zamiast jedzenia dla córek, książki na temat swego Special Interest. W pracy nie lubi czytać niczego nie na temat jego Special Interest (zatem BR jest wpadunią). Nienawidzi zmian - dlatego atakuje nową zmywarkę w domu. Potem tylko on zajmuje się obsesyjnym układaniem Tetrisów w tejże zmywarce. Niezdarny też jest - wchodzi raz na drabinę i spada. Zakazuje innych książek w domu nie pasujących do jego Special Interest. Akceptuje narzeczonych, tylko jeśli oni znają łacinę, albo chociaż orientują się w jego Special Interest. Nie akceptuje angielskiego bo to Nowe & nie jego Special Interest. Kiedy kłóci się z kimś, przyczepia się do tautologii i słówek, zamiast argumentować na temat.
      - Milicja Baborejko. Tak samo zamknięta w sobie i wyautowana jak Ignac, coraz bardziej nie znosi obcych spoza rodziny i boi się świata. Studiowała ekonomię, czyli trochę matmy, ale przebodźcowana rzuciła studia. Jest w stanie pracować tylko w cichym, bezpiecznym domu, nie w groźnym biurze gdzieś na groźnym świecie zewnątrz. Udaje "dyskrecję" a tak naprawdę nie rozumie uczuć i nienawidzi niezrozumiałych emocjonalnych dramatów. Najchętniej robi w domu wszystko sama, bo towarzystwo ludzkie ją męczy i przebodźcowuje. Zgadza się z autystykiem, że jego Special Interest jest ważniejszy niż jedzenie dla córek. W Pulpecji pokazuje jak bardzo nie umie czytać uczuć ani rozumieć emocjonalnych zachowań swoich bliskich "może jej po prostu zimno". Względem Larwy tak samo, nie rozumie po co wnuczka potrzebuje jakiejś uczuciowej akceptacji, przynależności do rodziny, wiadomości o ojcu itd. Wg Mili, Larwa zmusza Gabę do płaczu, czyli do tego obrzydliwego okazywania dramatycznych uczuć. Najpiękniejszy popis autyzmu objawiła Rushyczce wyznającej ciążę - płacz Pyzy ją denerwuje, przeszkadza jej w pracy, Milicja nie umie pokrzepić tylko ironizować, nie przytuli (nadmiar kontaktu fizycznego) a na koniec liczy tylko powtórzenia słów w zdaniu. Co roku (rutyna) autystyczna para musi jechać do cichego sanatorium, aby zregenerować się w samotności od nadmiaru kołchozu. Rutyny tej nie mogą przerwać nawet gdy Gaba leży sama z zakrzepicą i niemowlem. Kiedy ich służąca Gaba wyjeżdża na 3 dni, jest to dla autystyków strasznie nieprzyjemne przerwanie rutyny. Dlatego cieszą się z Gaby, a mają w pompie płaksiwą emo-Nutrię, której i tak nie było przez rok.
      - Grzeguar Mieszadło - klasyczny autystyk-informatyk, kompletnie zamknięty w sobie. Umie tylko matmę i komputery. Ignoruje wszystkie 4 swoje dzieci, i nie umie w ich emocje. Wystarcza mu komputer i krzesło w spiżarce. Na Wigilię idzie sobie z domu, bo emocje jego rodziny nie są ważne. Tak jak syn, ma wybiórczość pokarmową i je to samo co on w zimnym grudniu. Staje się wege przede wszystkim, bo się brzydzi karpia i patroszenia, nie za bardzo z powodów etycznych. Gaba go obsługuje tak jak autystycznych rodziców.
      - Łusia Grammar Nazi. Ta to dopiero ma obsesyjny Special Interest, chodzący słownik, zamęcza wszystkich infodumping, nieuprzejmie poprawia dorosłych, przerywa itd. Zero przyjaciół równych wiekiem, wielbi Maszpana bo to dorosły autorytet jej Special Interest. Skacze po kanapach - czyżby stimming fizyczny do rozładowania?

      Gaudeamus jako stimming dla IGS byłby idealny, ale niestety MM napisała to tylko po to, aby podkreślić jaki to on Genialny Wunderkind. Rysuje też obsesyjnie a idealnie bez cyrkla...

      bupu napisała:
      > Tak sobie od dawna myślę, zwłaszcza czytając opisy zachowań Ignasia jako dzieck
      > a, ale i dorosłego, że może on być aspergerykiem
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: IGS a neuroatypowość 20.02.23, 17:03
        Trzeba mieć trudność we wszystkich trzech obszarach: jakościowe nieprawidłowości w komunikacji, jakościowe nieprawidłowości wzajemnych interakcji społecznych i ograniczone, powtarzające się się i stereotypowe wzorce zachowania, zainteresowań i aktywności.

        O ile Ignatiusa Majora kupuję, z Milicją to już mocno na siłę.
        (A praca w tym konkretnym domu wcale nie jest cicha i bezpieczna, tam się przez lata non stop przewalają tłumy mniej lub bardziej rozszalałych dzieciaków, to chyba powinno bardziej przebodźcowywać niż praca za biurkiem?)

        >- Grzeguar Mieszadło - klasyczny autystyk-
        >informatyk, kompletnie zamknięty w sobie.
        >Umie tylko matmę i komputery.

        Toć sama niedawno udowodniłaś, że wcale nie umie.

        >Ignoruje wszystkie 4 swoje dzieci, i nie umie w
        >ich emocje. Wystarcza mu komputer i krzesło
        >w spiżarce. Na Wigilię idzie sobie z domu, bo
        >emocje jego rodziny nie są ważne. Tak jak syn,
        >ma wybiórczość pokarmową i je to samo co
        >on w zimnym grudniu. Staje się wege przede
        >wszystkim, bo się brzydzi karpia i patroszenia,
        >nie za bardzo z powodów etycznych. Gaba go
        >obsługuje tak jak autystycznych rodziców.

        Gaba go obsługuje? Powiedziałabym, że jest dokładnie na odwrót, to on ciągle coś robi dla Gaby i jest w nią wpatrzony jak w obrazek, a ona ma na niego wywalone i to nie tylko wtedy, kiedy robi Pypypy...
    • julian_arden Re: IGS a neuroatypowość 20.02.23, 18:14
      Brzmi dość spójnie. Podejrzewam też, że jest to rezultat nieumyślny, Autorka zebrała razem pewną liczbę cech uważanych za rozczulające i wyszło to, co wyszło.
    • catwoman21 Re: IGS a neuroatypowość 22.02.23, 19:27
      Myślę, że gdyby IGS był w spektrum autyzmu to po dręczeniu przez swoją rodzinę to miałby zaburzenia i potrzebowałby terapii. Ja też mam diagnozę spektrum, byłam wyśmiewana i krytykowana przez innych, dokuczano mi i teraz zmagam się z depresją i chodzę na terapię.
      • minerwamcg Re: IGS a neuroatypowość 23.02.23, 21:06
        IMHO on jest zaburzony. A o terapii dla niego nikt by nie pomyślał, dopóki nie przecisnąłby Dziada Boreja przez durszlak i nie obrzucił jajkami tablicy w kuchni z okrzykiem "w smole cię i w pierzu, mentalny pręgierzu!" Coś takiego jak depresja w uniwersum MM nie występuje a chory ma się wziąć w garść.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka