Dodaj do ulubionych

Ballada o Januszku

17.01.22, 20:12
...ale nie o tym co matulę swą okrutnie bijał, tylko o tym, co skoki czasoprzestrzenne wyprawował. Powiedzmy, że usiłuję uporządkować informacje o Januszu.

A zatem:

- Z OwR wiemy, że Janusz z Australii wrócił do Posen w marcu 1983.
- Tom następny, BBB, przynosi nam info iż Janusz pół roku po tym powrocie, czyli we wrześniu 1983, wybył do Alzacji i nie wrócił.
- I tu sytuacja się zagęszcza, w Noelce bowiem dowiadujemy się, iż Janusz zażądał rozwodu i wyjechał do Alzacji, po czym przepadł na dobre, choć plotki głosiły coś o jego wyjeździe do Australii. Oraz, że Gaba oprócz znanej juz z Opium Pyzuni, ma drugą córkę, Laurę, lat siedem. Urodzoną zatem w 1984.
- w "Imieninach", z rozmowy Larwy i Milicji, poznajemy nowa wersję wydarzeń. Otóż Pyziak wyjechał gdy Pyza miała kilka miesięcy, a powrócił na krótko w roku 1984, by wyjechać latem tegoż roku. Zimą zas urodziła się Larwa. Czy Milicja łże na użytek młodszej wnuczki? Wszak z OwR i BBB wiemy, że Janusz wrócił, owszem, ale w roku 1983.
- Z "Imienin" z kolei dowiadujemy się studiując rozmyślania Laury, że Pyziak wyjechał definitywnie wiosną 1984 roku.
- W TiR Alma Pyziak mówi niewiele, tyle, że jej brat ma nową rodzinę i nie mieszka w Polsce. Informacjami tryska za to jej sąsiad, pan Wiśniak, który twierdzi, iż Pyziaka wsadzono do więzienia, za pobicie, kradzieże i przemyt samochodów. Nastąpiło to w 1983, wyrok opiewał na 6 lat. Po odsiedzeniu swego Pyziak ruszył do Brazylii.

Po wnikliwej analizie wychodzi mi, że ktoś tu coś tu ściemnia i ojcem Laury nie jest wcale Pyziaczek, którego w 1984 nie było już w Polsce, co cały klan usilnie tuszuje. Kto jest ojcem Laury P?!
Obserwuj wątek
    • 3piota Re: Ballada o Januszku 17.01.22, 20:19
      bupu napisała:
      >Kto jest ojcem Laury P?!

      Ojciec Krzysztof. Ojciec to ojciec. Co za różnica?
      • tokyocat Re: Ballada o Januszku 17.01.22, 20:38
        😂😂😂
    • przymrozki Re: Ballada o Januszku 17.01.22, 21:28
      Przyjmijmy dla draki i forumowej igraszki, że to nie pomyłka. Mamy zatem trzy wersje:

      1. wersja narratora wszechwiedzącego, zgodnie z którą Janusz bawił w Posen między marcem a wrześniem 1983 roku, po czym dokonał anihilacji w Alzacji;

      2. wersja, którą usłyszała Laura od Mili, a zatem ta, w której Pyziak wyłania się z mroku w 1984 roku, współdokonuje aktu poczęcia Tygrysa i od tego czasu rodzina mu zwisa;

      3. wersja Wiśniaka, w której Janusz spędza lata 1983-1989 r. w kiciu, bo pobłądził w życiu.

      Pożeńmy te wersje i przeanalizujmy możliwe rozwiązania. 30 września 1983 r. Janusz mógł był wyjechać do Alzacji na słynne na cały świat alzackie październikowe winobranie, zostawiając świeżo co poczętą Laurę, tym samym wspaniałomyślnie dając jej czas nawet do czerwca 1984 r. na urodzenie się. W tym samym 1983 r., już po opuszczeniu ciężarnej Gabrysi, zostały mu całe trzy miesiące na zabłądzenie między Alzacją a Posen, wejście w konflikt z prawem i rozpoczęcie odsiadki przed 1 stycznia 1984 r. Oczywistą wadą takiej wersji wydarzeń jest istnienie wersji numer 2, ale to tak naprawdę mniejszy problem. Mili się mogło coś pomilić. Gorzej, że z NiN wynika, że Laura urodziła się pod koniec lipca 1984 r. A to znaczy, niestety, że ojciec Laury miał romantyczną okoliczność z jej matką mniej więcej w październiku 1983 r. Według wersji numer 1 Janusza nie było już wtedy w Polsce, a według wersji 2 nie było go jeszcze. Jeżeli zatem założymy, że bohaterowie mogą okłamywać siebie nawzajem lub mogą być niedoinformowani, ale narrator wszechwiedzący wie wszystko (stąd przydomek), trzeba przyjąć, że Janusz nie jest, oj nie jest, ojcem Laury. Zgoda.

      Kto jest zatem ojcem Laury i czemu temu biednemu dziecku próbowano wmawiać, że urodziło się zimą. Przecież gdyby chodziło po prostu o wrobienie w ojcostwo Pyziaka, to trzeba by wymyślić inne kłamstwo - postarzyć Laurę o co najmniej miesiąc, a nie odmłodzić o kilka miesięcy! Im bardziej po czerwcu 1984 r. urodziła się Laura, tym jaśniejszym jest, że Janusz nie jest jej ojcem. Więc coś tu się nie zgadza w tym kłamstwie. Im wcale nie chodzi o ukrycie ojca. Oni ukrywają coś (kogoś?) innego.

      • bupu Re: Ballada o Januszku 17.01.22, 22:09
        przymrozki napisała:

        > Przyjmijmy dla draki i forumowej igraszki, że to nie pomyłka. Mamy zatem trzy w
        > ersje:
        >
        > 1. wersja narratora wszechwiedzącego, zgodnie z którą Janusz bawił w Posen międ
        > zy marcem a wrześniem 1983 roku, po czym dokonał anihilacji w Alzacji;
        >
        > 2. wersja, którą usłyszała Laura od Mili, a zatem ta, w której Pyziak wyłania s
        > ię z mroku w 1984 roku, współdokonuje aktu poczęcia Tygrysa i od tego czasu rod
        > zina mu zwisa;
        >
        > 3. wersja Wiśniaka, w której Janusz spędza lata 1983-1989 r. w kiciu, bo pobłąd
        > ził w życiu.
        >
        > Pożeńmy te wersje i przeanalizujmy możliwe rozwiązania. 30 września 1983 r. Jan
        > usz mógł był wyjechać do Alzacji na słynne na cały świat alzackie październikow
        > e winobranie, zostawiając świeżo co poczętą Laurę, tym samym wspaniałomyślnie d
        > ając jej czas nawet do czerwca 1984 r. na urodzenie się. W tym samym 1983 r., j
        > uż po opuszczeniu ciężarnej Gabrysi, zostały mu całe trzy miesiące na zabłądzen
        > ie między Alzacją a Posen, wejście w konflikt z prawem i rozpoczęcie odsiadki p
        > rzed 1 stycznia 1984 r. Oczywistą wadą takiej wersji wydarzeń jest istnienie we
        > rsji numer 2, ale to tak naprawdę mniejszy problem. Mili się mogło coś pomilić.
        > Gorzej, że z NiN wynika, że Laura urodziła się pod koniec lipca 1984 r.

        Z Imienin wynika, że Larwa urodziła się zimą, pod koniec 1984. Więc jakby nie kombinował, w 1983 roku Janusz jej począć nie mógł. Natomiast nie mogę znaleźć w NiN tego fragmentu sugerującego lipiec. Pomożesz?


        > Kto jest zatem ojcem Laury i czemu temu biednemu dziecku próbowano wmawiać, że
        > urodziło się zimą. Przecież gdyby chodziło po prostu o wrobienie w ojcostwo Pyz
        > iaka, to trzeba by wymyślić inne kłamstwo - postarzyć Laurę o co najmniej miesi
        > ąc, a nie odmłodzić o kilka miesięcy! Im bardziej po czerwcu 1984 r. urodziła s
        > ię Laura, tym jaśniejszym jest, że Janusz nie jest jej ojcem. Więc coś tu się n
        > ie zgadza w tym kłamstwie. Im wcale nie chodzi o ukrycie ojca. Oni ukrywają coś
        > (kogoś?) innego.
        >


        Ale co?
        • 3piota Re: Ballada o Januszku 17.01.22, 22:34
          bupu napisała:
          > Z Imienin wynika, że Larwa urodziła się zimą, pod koniec 1984. Więc jakby nie k
          > ombinował, w 1983 roku Janusz jej począć nie mógł. Natomiast nie mogę znaleźć w
          > NiN tego fragmentu sugerującego lipiec. Pomożesz?

          Tam jest jeszcze inaczej:
          NiN strona 16. (czas akcji 22 czerwca 1994 rok): "Mamusia twierdzi, że Pyza wkroczyła w wiek dojrzewania, a przecież i ona, Laura, nie jest już taka młoda, za trzy miesiące skończy lat dziesięć i też pewnie wkroczy w to i owo."
          Za trzy miesiące - to chyba we wrześniu???
          • bupu Re: Ballada o Januszku 17.01.22, 23:38
            3piota napisał(a):


            > Tam jest jeszcze inaczej:
            > NiN strona 16. (czas akcji 22 czerwca 1994 rok): "Mamusia twierdzi, że Pyza wkr
            > oczyła w wiek dojrzewania, a przecież i ona, Laura, nie jest już taka młoda, za
            > trzy miesiące skończy lat dziesięć i też pewnie wkroczy w to i owo."
            > Za trzy miesiące - to chyba we wrześniu???

            Hy. To skoro Pyziak był w Poznaniu albo wiosną 83, albo 84, nijak nie mógł spłodzić także Laury wrześniowej. No nijak.
            • przymrozki Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 06:46
              Moja mea culpa. Zaufałam pamięci, że tam był miesiąc. No ale to tylko pogarsza robotę adwokatom Borejków, bo jeżeli Laura urodziła się między końcówką sierpnia a październikiem (najszersze rozumienie trzech miesięcy), to okienko na jej poczęcie jeszcze bardziej ostentacyjnie rozmija się ze znanymi nam świadectwami bytności Janusza przy boku Gabrieli. A ja nie chcę być wulgarna jak Fryderyk, ale ta obecność była niezbędna.

              A z drugiej strony, nawet końcówka października (czyli data przypadająca ponad cztery miesiące po tym, jak Laura mówi o trzech miesiącach) to nie zima. Ewentualnie można łaskawie przyjąć, że Mila pamięta, że padał wtedy śnieg, a nie pamięta daty.
      • iwoniaw Re: Ballada o Januszku 17.01.22, 23:09
        No ale chwila, jak postarzyć/odmłodzić Laurę? Ona ma jakąś datę urodzenia wpisaną w dokumenty, dziecieciem jest pismiennym od kolebki, tym bardziej zaś w wieku lat 13 - nawet rzucenie okiem na własną legitymację szkolną czy świadectwo szkolne rychło się zorientuje, czy urodziny ma w marcu, lipcu czy grudniu. Zatem jedyne kłamstwo, jakie mozna jej wciskać, to czas pobytu domniemanego ojca w Poznaniu, żeby się daty okoliczności romantycznych i urodzenia zgrywaĺy prawdopodobnie.
        • przymrozki Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 07:57
          iwoniaw napisała:

          > No ale chwila, jak postarzyć/odmłodzić Laurę? Ona ma jakąś datę urodzenia wpisa
          > ną w dokumenty, dziecieciem jest pismiennym od kolebki, tym bardziej zaś w wiek
          > u lat 13 - nawet rzucenie okiem na własną legitymację szkolną czy świadectwo sz
          > kolne rychło się zorientuje, czy urodziny ma w marcu, lipcu czy grudniu. Zatem
          > jedyne kłamstwo, jakie mozna jej wciskać, to czas pobytu domniemanego ojca w Po
          > znaniu, żeby się daty okoliczności romantycznych i urodzenia zgrywaĺy prawdopod
          > obnie

          Toteż tu nie mogło chodzić ani o wprowadzenie w błąd Laury, ani Pyziaka. Gdyby chodziło o Tygrysa, mówiono by mu, że ojciec nawiał pod koniec 1983 roku tak, żeby Laura mogła urodzić się we wrześniu. Wersja z pobytem Janusza w Polsce w 1984 r. i tygrysimi narodzinami zimą musiała powstać, by zamydlić inne oczy niż te skośne i stalowe. Kiedy Ignaca wypuszczono z więzienia? Może to dla niego ta szopka?
          • bupu Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 10:23
            przymrozki napisała:


            > Toteż tu nie mogło chodzić ani o wprowadzenie w błąd Laury, ani Pyziaka. Gdyby
            > chodziło o Tygrysa, mówiono by mu, że ojciec nawiał pod koniec 1983 roku tak, ż
            > eby Laura mogła urodzić się we wrześniu. Wersja z pobytem Janusza w Polsce w 19
            > 84 r. i tygrysimi narodzinami zimą musiała powstać, by zamydlić inne oczy niż t
            > e skośne i stalowe. Kiedy Ignaca wypuszczono z więzienia? Może to dla niego ta
            > szopka?


            I to jest dobry trop. Ignac dziecięcia będącego owocem pozaślubnego romansu nie zaakceptowałby wszak nigdy.
            • iwoniaw Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 13:10

              > I to jest dobry trop. Ignac dziecięcia będącego owocem pozaślubnego romansu nie
              > zaakceptowałby wszak nigdy.
              >

              O, a to jest rzeczywiście prawdopodobne! Jeśli Ignaca nie było w domu w czasie, gdy Gabriela zaszła w drugą ciążę, to rodzina nawet nie musiała mu nic mówić wprost - wystarczy że "dyskretnie" przewracała oczami i roniła łzy, napomykając tylko o niestałości Janusza, który pojawia się i znika. Przyjechał w czasie nieobecności Ignaca? Ano przyjechał, telegram pierogowy świadkiem. A kiedy tam i dokąd odjechał i czy wracał jeszcze raz czy pięć - Ignac na pewno by tego nie roztrząsał, zwłaszcza że jego w ogóle mało co interesuje.

              Przy czym to nie musi być tak, że Janusz nie jest ojcem Laury. Ale mogło się zdarzyć, że to nie on wrócił na Roosevelta, tylko Gaba się z nim kontaktowała poza domem (i może nawet poza Poznaniem), do czego niekoniecznie chciała się przyznać (albo potem zaczęła to wypierać)? W niemieckim więzieniu pewnie go nie odwiedzała, ale u siostry w Toruniu? (Janusz musiał tam bywać i pomieszkiwać w tym czasie, może nawet milicja o niego rozpytywała - inaczej skąd Wiśniak by wiedział o jego perypetiach? Alma na pewno nie chodziłaby opowiadać o tym po sąsiadach...)
              • pi.asia Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 15:19
                Wrzucę tu wpisy ze starego wątku, bo długi on jest nad podziw

                poukładajmy fakty chronologicznie

                - luty 1981 - Gaba zachodzi w ciążę (wyliczone na podst. daty urodzenia Pyzy podanej przez MM)
                - październik 1981 - Pyziak wyjeżdża do Australii (wyliczone na podst. info od MM o półtorarocznej rozłące)
                - listopad 1981 - rodzi się Pyza (data podana przez MM)
                - 1982 - aresztowanie Ignacego (data podana przez MM)
                - 1982 - ślub Gaby z Pyziakiem (MM pisze wyraźnie, że Gaba wyszła za Pyziaka gdy Ignacego aresztowano, nie ma co gdybać, że był na zjeździe w Oliwii)
                - marzec 1983 - Pyziak wraca po półtorarocznej rozłące (data podana przez MM)
                - kwiecień-grudzień 1983 - Pyziak porzuca Gabę, w Niemczech przemyca i kradnie samochody, ląduje za kratkami na sześć lat (info podane przez MM ustami p. Wiśniaka)
                - luty 1984 - poczęcie Laury (na podstawie daty podanej przez MM)
                - 10 grudnia 1984 - narodziny Laury (data podana przez MM)

                Nieścisłości aż w oczy biją:
                - Gaba zachodzi w ciążę mając lat dwadzieścia, a nie dziewiętnaście, ale to drobny szczegół
                - Gaba bierze ślub z Pyziakiem który akurat jest w Australii
                - poczęcie Laury następuje gdy Pyziak siedzi w niemieckim więzieniu

                Można powiedzieć, że pewnie p.Wiśniak się pomylił, ale myślę że Autorka podając tę jakże ważną informację o TYM ZŁYM JANUSZU P. nie brała pod uwagę omylności pana Wiśniaka.

                Teraz widzimy że Pyziak kłamał. Kłamał, że był w Australii, podczas gdy tak naprawdę brał ślub z Gabrielą (albo na odwrót). Kłamał że był w Niemczech, podczas gdy wesoło poczynał sobie Tygryska (albo na odwrót).

                Już bardziej realny jest Rojek, który mógł spotykając się z Anielą żenić się równocześnie z flecistką. On przynajmniej był na miejscu.
                • pi.asia Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 15:25
                  I wyjaśnienie tych zawirowań, a rwnocześnie odpowiedź na pytanie bupu, kto jest ojcem Laury:

                  "Stawiam na Krzysia od Robaczywej Paulinki. Znali się, byli w jednym wieku, Krzyś był brunetem i to przystojnym, oczy też miał takie jak trzeba.

                  Mogło być tak:
                  W stanie wojennym albo tuż po Paulinka zmyka na Zachód. Jest jej łatwo, bo ma tam wysoko postawionego wujeczno-ciotecznego stryja. (Ostatecznie musiała skądś brać te wystrzałowe ciuchy w których paraduje w IS. Białe kaloszki to nie był produkt dostępny w PRL).
                  Krzyś zostaje w kraju, bo nie ma zamiaru wyjechać.
                  Ale za Pauliną tęskni i w chęci wyżalenia się idzie do Idy -wszak są przyjaciółmi.
                  Idy nie zastaje. W domu jest za to Gaba, która ma ten sam problem, co ich zbliża. Bardzo zbliża.

                  Teraz może być opcja jednorazowego pocieszenia albo pocieszania ciągłego. Skutek - ciąża Gaby.
                  Na wieść o tym Krzyś postanawia jednak wyjechać do Paulinki, przed Gabą ukrywa swój zamiar, kręci i kłamie, po czym znika bezpowrotnie.
                  Cięcie.
                  Akcja przenosi się na Zgniły Zachód.
                  Cioteczno-wujeczny stryj Paulinki pracuje w konsulacie. Krzyś idzie tam załatwić jakieś formalności, spotyka Pyziaka, który przyszedł przedłużyć wizę pobytową albo co.
                  Pyziak się cieszy, że spotkał kumpla, Krzyś wręcz przeciwnie, ale Janusz prawie siłą zabiera go na piwo żeby poznać najświeższe wieści z domu.
                  Piwo zmienia się w męską wódkę, Janusz rzuca coś w rodzaju "moja żona jest jak żona Cezara, poza wszelkimi podejrzeniami" na co robaczywy Krzyś przymroczony alkoholem ironicznie parska i mówi "taaaa.... bękarta będziesz miał jak wrócisz.... jam to, nie chwaląc się, sprawił..."
                  Dostaje od Janusza w mordę, raz, drugi, trzeci i dziesiąty.
                  Obsługa lokalu wzywa policję, Janusz trafia do aresztu.
                  Krzyś uruchamia Paulinkę, ona c-w-stryja, który nie dość że ma dojścia to jeszcze jest w SB i zna gangi kradnące samochody.
                  Następuje preparowanie dowodów, proces i wyrok. Janusz z więzienia wysyła pozew o rozwód.

                  No i w ten sposób zgadza nam się w zasadzie wszystko.
                  Da się wyjaśnić także to, że przy Gabie nie wolno wspomnieć nie tylko o Pyziaku, ale w ogóle o jakimś okazie męskiego rodu. Ida mówi, że ktoś powinien wreszcie wziąć się za Trygryska: jakiś mężczyzna, o przeprasz.... - urwała, widząc na twarzy Gabrysi wyraz bólu
                  Wszystkie kobiety z rodu B. solidarnie milczą w tym temacie, bo dobrze wiedzą co się zdarzyło. W końcu ciąży i noworodka ukryć się nie da.

                  Rozumiemy tez słowa Pyziaka znane mi są perypetie Gabrieli. I dalej naprawdę dobrze ją wspominam.
                  I Alma ma rację mówiąc, że to Gaba złamała jej bratu życie.
                  I Gaba ma rację, że Laura kłamie jak jej ojciec.
                  • pi.asia Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 15:29
                    "Wychodzi na to, że dzieje Gabrieli to prawdziwa powieść z kluczem i trzeba wyłuskać prawdę wśród wielu fałszywych tropów. Na szczęście Autorka od czasu do czasu podrzuca wskazówki i aluzje, pozwalające domyślić się, co tak naprawdę się wydarzyło.

                    Na szybko i z pamięci kilka takich aluzji:
                    - z Tygryska promieniowała tajemnica - jasne że tajemnica, i to jaka!;

                    - Mila w myślach nazywa Laurę "to dziecko" - no pewnie, przecież ona z nieprawego łoża;

                    - Borejkowie zachowują dystans wobec Laury, trochę się jej boją - oczywista rzecz, jest "obca";

                    - NiN, scena w pociągu - znajoma Gaby z uniwerku mówi, że kiedyś była to kobieta w miarę niezależna, która umiała rzucić wyzwanie swemu środowisku opuszczając męża - zdradę nieobecnego można traktować jako opuszczenie;

                    - reakcja Natalii na powyższe: - To przecież on... - zaczęła, po czym się zaplątała (...) Proszę przestać, mówi pani o ojcu tych - zaplątała się znów i urwała bezradnie

                    - Natalia zawsze się plącze, gdy Tygrysek wspomina ojca:
                    - Wiesz, Tygrysku - przemówiła Natalia (...). - Zawsze się zastanawiałam, skąd w tobie, tyle hardości.
                    - Hm. No, nie wiem... - wycedziła Laura. - Może ja to mam po ojcu? - wysunęła niewinne przypuszczenie i z satysfakcją obserwowała, jak ciotka robi wielkie oczy.


                    - wątpliwości samej Laury: Laura zastanawiała się czy jest aby na pewno - jak się twierdzi w rodzinie - dzieckiem tego samego człowieka, który powołał do życia kogoś takiego, jak Pyza. Z wielu względów wydawało się to zupełnym niepodobieństwem.

                    - Alma Pyziak leci prawie otwartym tekstem:
                    - Chciałam zapytać - rzekła (Laura) - o mojego ojca.
                    Czarne brwi ciotki podjechały do połowy czoła.
                    - O ojca? - zdziwiła się.(...)
                    - Mój brat jest zdrów i powodzi mu się dobrze - oznajmiła gładko Alma Pyziak, lecz jej stalowe oczy błysnęły ostrzegawczo. - Jeśli to o mojego brata właśnie pytasz, bo, jak wiadomo...


                    Dodam, że przy okazji da się wyjaśnić jeszcze jedną rzecz, która zaprzątała kiedyś uwagę Forum. Otóż uważam, że Gabriela była targana wyrzutami sumienia tak dotkliwymi, że popadła w lekki obłęd. Obłęd ten polegał na wmawianiu otoczeniu, że gromadzi wokół siebie bezpańskie psy i koty. Oczywiście i psy, i koty były całkowicie urojone."
                    • bupu Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 17:07
                      pi.asia napisała:

                      > "Wychodzi na to, że dzieje Gabrieli to prawdziwa powieść z kluczem i trzeba wył
                      > uskać prawdę wśród wielu fałszywych tropów. Na szczęście Autorka od czasu do cz
                      > asu podrzuca wskazówki i aluzje, pozwalające domyślić się, co tak naprawdę się
                      > wydarzyło.
                      >
                      > Na szybko i z pamięci kilka takich aluzji:
                      > - z Tygryska promieniowała tajemnica - jasne że tajemnica, i to jaka!;
                      >
                      > - Mila w myślach nazywa Laurę "to dziecko" - no pewnie, przecież ona z nieprawe
                      > go łoża;
                      >
                      > - Borejkowie zachowują dystans wobec Laury, trochę się jej boją - oczywista rze
                      > cz, jest "obca";
                      >
                      > - NiN, scena w pociągu - znajoma Gaby z uniwerku mówi, że kiedyś była to kob
                      > ieta w miarę niezależna, która umiała rzucić wyzwanie swemu środowisku opuszcza
                      > jąc męża
                      - zdradę nieobecnego można traktować jako opuszczenie;
                      >
                      > - reakcja Natalii na powyższe: - To przecież on... - zaczęła, po czym się za
                      > plątała (...) Proszę przestać, mówi pani o ojcu tych - zaplątała się znów i urw
                      > ała bezradnie

                      >
                      > - Natalia zawsze się plącze, gdy Tygrysek wspomina ojca:
                      > - Wiesz, Tygrysku - przemówiła Natalia (...). - Zawsze się zastanawiałam, sk
                      > ąd w tobie, tyle hardości.
                      > - Hm. No, nie wiem... - wycedziła Laura. - Może ja to mam po ojcu? - wysunęła n
                      > iewinne przypuszczenie i z satysfakcją obserwowała, jak ciotka robi wielkie ocz
                      > y.

                      >
                      > - wątpliwości samej Laury: Laura zastanawiała się czy jest aby na pewno - ja
                      > k się twierdzi w rodzinie - dzieckiem tego samego człowieka, który powołał do ż
                      > ycia kogoś takiego, jak Pyza. Z wielu względów wydawało się to zupełnym niepodo
                      > bieństwem.

                      >
                      > - Alma Pyziak leci prawie otwartym tekstem:
                      > - Chciałam zapytać - rzekła (Laura) - o mojego ojca.
                      > Czarne brwi ciotki podjechały do połowy czoła.
                      > - O ojca? - zdziwiła się.(...)
                      > - Mój brat jest zdrów i powodzi mu się dobrze - oznajmiła gładko Alma Pyziak, l
                      > ecz jej stalowe oczy błysnęły ostrzegawczo. - Jeśli to o mojego brata właśnie p
                      > ytasz, bo, jak wiadomo...


                      Dorzucę jeszcze jedną poszlakę. Otóż w JT, podczas pamiętnej rozmowy Milicji i zapłakanej Róży, Milicja rzecze:

                      Przy tym stole siedziała kiedyś twoja mama, mówiąc to samo. Tylko mniej płakała, bo to dzielna dziewczyna. Było to około dwudziestu dwóch lat temu.

                      Primo, Pyza urodziła się w listopadzie 1981 roku, a babunia słowa owe wyrzekła 1 stycznia 2004 roku. Jak obszył DWADZIEŚCIA TRZY LATA PO POCZĘCIU PYZY.

                      Secundo, powodów do ryku i dzielności za bardzo nie miała, bo wszak Janusz się grzecznie z nią ożenił. I do tego momentu w JT nikt nigdy nie imputował, że Pyza była dziecięciem poczętym przedmałżeńsko. Co więcej, na jedynym ślubnym zdjęciu państwa Pyziaków, wykonanym na schodach USC, Gaba nie ma śladu brzucha, a wszyscy ubrani są na porę ciepłą, bez płaszczy i czapek.

                      Zatem pytanie za pięćdziesiąt zlotych: jakąż to scenę dramatyczną ze świeżo zaciążoną Gabą wspominała Milicja w tamtej chwili?
                      • przymrozki Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 19:45
                        bupu napisała:

                        > Secundo, powodów do ryku i dzielności za bardzo nie miała, bo wszak Janusz się
                        > grzecznie z nią ożenił. I do tego momentu w JT nikt nigdy nie imputował, że Pyz
                        > a była dziecięciem poczętym przedmałżeńsko. Co więcej, na jedynym ślubnym zdjęc
                        > iu państwa Pyziaków, wykonanym na schodach USC, Gaba nie ma śladu brzucha, a ws
                        > zyscy ubrani są na porę ciepłą, bez płaszczy i czapek.

                        W sumie nie wiemy, co się działo w związku Gabrieli i Janusza pomiędzy całowaniem się w Czaplinku a "Opium w rosole". Mogło być i tak, że do ślubu doprowadziła ciąża, a Janusz wcale się do zakładania rodziny nie palił.

                        Natomiast co by o Pyziaku nie mówić, on do Gabrysi i Pyzy wrócił. I to jeszcze przed końcem stanu wojennego, więc jeżeli nie do żony i dziecka, to nie bardzo wiadomo, po co on w ogóle wracał (zwłaszcza jeżeli jego wcześniejszy pobyt za granicą został przedłużony nielegalnie i powrót wiązał się z pewnym ryzykiem). Czyli to, co ostatecznie doprowadziło do końca związku Pyziaków, wydarzyło się po marcu 1983 r. Wcześniej Janusz był, choćby tymczasowo i warunkowo, gotów do rzucenia wszystkiego i ratowania małżeństwa, a Gabriela była skłonna podjąć w tej materii szeroko zakrojoną współpracę.
                        • bupu Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 22:11
                          przymrozki napisała:


                          > W sumie nie wiemy, co się działo w związku Gabrieli i Janusza pomiędzy całowani
                          > em się w Czaplinku a "Opium w rosole". Mogło być i tak, że do ślubu doprowadził
                          > a ciąża, a Janusz wcale się do zakładania rodziny nie palił.

                          Za to z Córki Robrojka (której akcja toczy się latem 1996) wiemy, że:

                          a) Robroj był świadkiem na ślubie Gaby i Janusza
                          b) zaraz potem zniknął z Poznania
                          c) w tym 1996 spotkał się z Gabą po raz pierwszy po 16 latach niewidzenia.

                          Prosta matematyka pozwala nam ustalić, że Janusz poślubił Gabę w roku 1980, przed poczęciem Pyzy, urodzonej wszak w listopadzie 1981. A zatem wspomnienie Mili o Gabie, szlochającej przy kuchennym stole z powodu poczęcia, nie może dotyczyć Róży.
                          • przymrozki Re: Ballada o Januszku 19.01.22, 08:07
                            bupu napisała
                            > Prosta matematyka pozwala nam ustalić, że Janusz poślubił Gabę w roku 1980, prz
                            > ed poczęciem Pyzy, urodzonej wszak w listopadzie 1981. A zatem wspomnienie Mili
                            > o Gabie, szlochającej przy kuchennym stole z powodu poczęcia, nie może dotyczy
                            > ć Róży.

                            Z drugiej strony, wiemy, że Robertowi coś się musiało pomylić. Przy założeniu, że Bella została poczęta ok. dziewięć miesięcy przed urodzinami, Robert musiał zniknąć z radaru grupy ESD wcześniej niż w połowie 1980 roku. No ale wcześniej a nie później, więc Roża tym bardziej musi być dzieckiem ślubnym.

                            • iwoniaw Re: Ballada o Januszku 19.01.22, 10:25
                              No, akurat żeby zostać ojcem, to Robert nie musiał znikać grupie z radaru, ba - nawet zaawansowanej ciąży po nim akurat nie było widać, więc spokojnie mógł świadkować na ślubie nawet i w dniu urodzenia się Belli bez wiedzy kolegów na ten (posiadania potomstwa) temat.
                              Zwróćcie uwagę, że tam każdy interesuje się głównie sobą, Rojek jest przyjacielem nie dlatego, że go dobrze i blisko znają, tylko ponieważ słucha i pomaga zamiast opowiadać i czekać na pomoc, zatem niewiedza czy to Anieli czy rodziny B. na temat jego życia jest więcej niż prawdopodobna.

                              • bupu Re: Ballada o Januszku 19.01.22, 11:32
                                iwoniaw napisała:

                                > No, akurat żeby zostać ojcem, to Robert nie musiał znikać grupie z radaru, ba -
                                > nawet zaawansowanej ciąży po nim akurat nie było widać, więc spokojnie mógł św
                                > iadkować na ślubie nawet i w dniu urodzenia się Belli bez wiedzy kolegów na ten
                                > (posiadania potomstwa) temat.

                                Owszem. Zaciążona flecistka w chwili ślubu Gaby i Janusza mogła, na przykład, być już w Łodzi, ludzkie, a tym bardziej borejcze oko jej w odmiennym stanie nie oglądało, a Robroj się nie chwalił, bo niby czym i po co.

                                > Zwróćcie uwagę, że tam każdy interesuje się głównie sobą, Rojek jest przyjaciel
                                > em nie dlatego, że go dobrze i blisko znają, tylko ponieważ słucha i pomaga zam
                                > iast opowiadać i czekać na pomoc, zatem niewiedza czy to Anieli czy rodziny B.
                                > na temat jego życia jest więcej niż prawdopodobna.
                                >

                                Otóż właśnie.
                                • przymrozki Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 09:09
                                  bupu napisała:

                                  > iwoniaw napisała:
                                  >
                                  > > No, akurat żeby zostać ojcem, to Robert nie musiał znikać grupie z radaru
                                  > , ba -
                                  > > nawet zaawansowanej ciąży po nim akurat nie było widać, więc spokojnie m
                                  > ógł św
                                  > > iadkować na ślubie nawet i w dniu urodzenia się Belli bez wiedzy kolegów
                                  > na ten
                                  > > (posiadania potomstwa) temat.
                                  >
                                  > Owszem. Zaciążona flecistka w chwili ślubu Gaby i Janusza mogła, na przykład, b
                                  > yć już w Łodzi, ludzkie, a tym bardziej borejcze oko jej w odmiennym stanie nie
                                  > oglądało, a Robroj się nie chwalił, bo niby czym i po co.

                                  Teoretycznie tak, mogło być tak, że Robroj przyjechał, podpisał dokumenty w urzędzie i wyjechał nie zamieniając z nikim z dawnych przyjaciół nawet słowa. Albo wymieniając tylko zdawkowe uwagi o charakterze ogólnym.

                                  Ale jednak sam fakt, że został poproszony na świadka sugeruje, że był wtedy jeszcze w towarzyskim radarze. A wtedy nie wystarczyłoby nie zacząć rozmowy albo odpowiadać wymijająco na pytania "co u ciebie? ". On musiałby aktywnie ukrywać swój ślub i dziecko przed grupą ESD.
                                  • iwoniaw Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 09:34
                                    Nie zgadzam się. Wprost przeciwnie, na podstawie lektury dialogów rodziny B. z dowolnym znajomym można wręcz za prawdopodobne uznać, że osobnik chcący coś o sobie opowiedzieć i wtrącić jakieś info, zostalby po pierwszej frazie zagadany, a rozmowa przekierowana na tory Jedynie Interesujace. Toż nawet dekady później Melania wyjmuje mu z rąk kwiecie mające być w założeniu bukietem dla Natalii i nie pozwala dojść do slowa. Zdecydowanie wyobrażam sobie, jak Rojek zaczyna coś mówić o swojej flecistce i zostaje to zagluszone piskami mlodszych panienek na widok wnoszonego ciasta z czekoladą, Alma z Melanią cos z przekąsem sobie rzucają, Gaba i Pyziak całują się małżeńsko, nie wsłuchując się zanadto i odpowiadając nie do konca na temat - i R. widząc, że nie ma klimatu na takie wyzewnętrznianie się, gryzie się w język i do konca spotkania owszem, operuje okrągłymi frazesami, żegna się i przez kolejnych 16 lat (co wprostnapisalam sama MM) nie kontaktuje się z "przyjaciółmi" wcale.
                                    • przymrozki Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 17:31
                                      iwoniaw napisała:

                                      > Nie zgadzam się. Wprost przeciwnie, na podstawie lektury dialogów rodziny B. z
                                      > dowolnym znajomym można wręcz za prawdopodobne uznać, że osobnik chcący coś o s
                                      > obie opowiedzieć i wtrącić jakieś info, zostalby po pierwszej frazie zagadany,
                                      > a rozmowa przekierowana na tory Jedynie Interesujace. Toż nawet dekady później
                                      > Melania wyjmuje mu z rąk kwiecie mające być w założeniu bukietem dla Natalii i
                                      > nie pozwala dojść do slowa. Zdecydowanie wyobrażam sobie, jak Rojek zaczyna coś
                                      > mówić o swojej flecistce i zostaje to zagluszone piskami mlodszych panienek na
                                      > widok wnoszonego ciasta z czekoladą, Alma z Melanią cos z przekąsem sobie rzuc
                                      > ają, Gaba i Pyziak całują się małżeńsko, nie wsłuchując się zanadto i odpowiada
                                      > jąc nie do konca na temat - i R. widząc, że nie ma klimatu na takie wyzewnętrzn
                                      > ianie się, gryzie się w język i do konca spotkania owszem, operuje okrągłymi fr
                                      > azesami, żegna się i przez kolejnych 16 lat (co wprostnapisalam sama MM) nie ko
                                      > ntaktuje się z "przyjaciółmi" wcale.

                                      To by ewentualnie mogło tłumaczyć, czemu temat chorowitej flecistki i Belli nie wypłynął w dniu ślubu Gaby, ale nie tłumaczy, czemu nikt z grupy ESD nie wiedział o ślubie Roberta, który musiał mieć miejsce jakiś rok wcześniej. Tezie o tym, że nikt nie wiedział, gdzie Robert jest, a sam Robert milczał jak zaklęty, przeczy fakt, że Rojek został skutecznie zaproszony na świadka. I że w ogóle o nim jako o świadku pomyślano - Gabrysia i Janusz to nie Józek i Dorota, to nie było tak, że oni znali jedną jedynuchną osobę w całym Poznaniu, więc jej niedostępność skazywała ich na szukanie ochrzczonych Japończyków całujących w bramach ich nastoletnie krewne. Gdyby Robert nie był w polu towarzyskiego radaru, świat młodych państwa Pyziaków był pełen Krzysztofów, Klaudiuszów, Pawełków, Jureczków i innych Sławeczków. Nie trzeba by wykopywać spod ziemi ukrywającego się Robrojka.

                                      A wszystko to jeszcze przy dodatkowym założeniu, że Robert nie chciał przedstawić żony kolegom (chociażby po to, żeby do Anieli doszła wieść, że on już się otrząsnął po jej rekuzie) i nie nosił obrączki.
                                      • tt-tka Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 17:46
                                        Slub Roberta mial miejsce w roku 80, gdyz z tego rocznika jest Bella, a wiemy, ze Robcio najpierw ozenil sie, a potem rozmnozyl (skadinad niemozliwe, za mlody byl na slub, noale) - w roku 80, a nawet nastepnym, Robcio chodzil do szkolki i jak najbardziej byl w zasiegu wszystkich poznanskich znajomych :)

                                        co do przedstawiania zony i pokazywania obraczki - nie kazdy licealista taki znowu wyrywny do chwalenia sie wpadka w nastoletnim wieku...
                                        • iwoniaw Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 18:02
                                          No tak, znowu się daty rozjeżdżają - czy wiemy ma pewno, że Robert był z rocznika Anieli (62? W 77 ma 15 lat, tak?) czy istnieje szansa, że jak Pyziaczek poszedł do szkoły starszy, po jakichś perturbacjach (życiowych? szkolnych?) - wiemy, że w KK pożycza syrenkę od szwagra, czyli mozna założyć, że miał już prawko - ale wtedy chyba od 16 lat można bylo robić (choć przepisów z datami zmian akurat nie jestem tu pewna)?
                                          Fakt, że w 1980 jeszcze do szkoly powinien chodzić, zresztą Pyziak chyba też?

                                          Jesli Rojek był z rocznika 1962, to w 1980 najwczesniej mógł dostać pozwolenie sądu na wcześniejszy (tzn. przed 21 urodzinami) ślub i musialby mieć ku niemu dobry powód, a wiemy, że Bella urodziła się latem 1980 (w CR świętuje 16. urodziny) - czyli opcja, że została poczęta po ślubie jest podwójnie nieprawdopodobna.

                                          • tt-tka Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 18:23
                                            Jesli Robert byl z rocznika 62, to na upartego mogl dostac pozwolenie, gdy flecistka byla ciezarna, o ile urodzil sie w ktoryms przedwakacyjnym miesiacu

                                            Pyziak, owszem, do szkolki chodzil w 80, ale slub bral w 82, juz po ukonczeniu szkolki, i starszy byl od Rojka, wiec tu przynajmniej o pozwolenie sadu nie musial sie starac

                                            nb gbur Majchrzak byl kolega z klasy ich obu, a syn starszy od Belli, hm, hm
                                            • bupu Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 22:33
                                              tt-tka napisała:

                                              > Jesli Robert byl z rocznika 62, to na upartego mogl dostac pozwolenie, gdy flec
                                              > istka byla ciezarna, o ile urodzil sie w ktoryms przedwakacyjnym miesiacu

                                              Skoro Robert w KK pojechał na Sylwestra syrenką szwagra, to musiał mieć ukończone 16 lat w roku 1977. Czyli był rocznik 61. Czyli zgodę sądu mógł uzyskać w całkiem dowolnym miesiącu roku 1980.

                                              > Pyziak, owszem, do szkolki chodzil w 80, ale slub bral w 82, juz po ukonczeniu
                                              > szkolki, i starszy byl od Rojka, wiec tu przynajmniej o pozwolenie sadu nie mus
                                              > ial sie starac

                                              Wedle Córki Robrojka Pyziak ślub brał w 1980, No ale on był starszy od Robroja, w KK miał wszakże lat 18,. Zatem w 1980 miał lat 21 i mógł brać ślub bez pytania sądu o zgodę.
                                              • tt-tka Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 23:15
                                                gdzie w CR mamy o slubie Pyziaka w 80 ? Bo data - 82, po aresztowaniu Ygnaca - jest jednoznaczna, w 91 Milicja chyba nie miala jeszcze sklerozy, i mysli sobie, a nie klamie komus z ta data

                                                Robercik, w niczym mu nie ujmujac, mogl wziac/dostac syrenke szwagra nie posiadajac prawa jazdy. Np siostra dala mu kluczyki, zeby jej maz nie zechcial prowadzic w stanie upojenia :)
                                                nic nie wiadomo o tym, by Rojek mial jakies opoznienia w nauce, jako pierwszoklasista powinien byc 15-latkiem
                                                • bupu Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 23:57
                                                  tt-tka napisała:

                                                  > gdzie w CR mamy o slubie Pyziaka w 80 ? Bo data - 82, po aresztowaniu Ygnaca -
                                                  > jest jednoznaczna, w 91 Milicja chyba nie miala jeszcze sklerozy, i mysli sobie
                                                  > , a nie klamie komus z ta data

                                                  Kiedy Gaba spotyka Robroja i wspominają, że ostatni raz widzieli się na ślubie Gaby i Janusza, szesnaście lat wcześniej. A rok jest 1996.

                                                  A Milicja owszem, ma sklerozę, albo tak się przyzwyczaiła do swoich łgarst na temat Pyziaka, że łże nawet w myślach, bo w OwR jak byk stoi, że rozłąka Janusza i Gabrieli w tamtym momencie (marzec 83) trwała ponad półtora roku, czyli Janusza w 82 w ogóle w Polsce nie było.
                                                  • tt-tka Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 00:28
                                                    Albo tez skleroze ma gaba, kiedy mowi/mysli o szesnastu latach. Bo sorry, w 80 to ona nawet w ciazy nie byla, skoro pyza jest z listopada 81, czyli i powodu do slubu nie bylo.
                                                  • bupu Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 00:48
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Albo tez skleroze ma gaba, kiedy mowi/mysli o szesnastu latach. Bo sorry, w 80
                                                    > to ona nawet w ciazy nie byla, skoro pyza jest z listopada 81, czyli i powodu d
                                                    > o slubu nie bylo.
                                                    >

                                                    Sklerozę musiałby zatem mieć również Robroj. Ponadto kto powiedział, że Pyziaczek i Gaba wzięli ślub z musu? Może najzwyczajniej chcieli się pobrać, tak wiesz, z miłości. No a potem w ramach tworzenia czarnej legendy podłego CKNUKa dorobiono mu gębę typa, którego trzeba było siłą do USC gonić, a i to tylko dlatego, że Gabę zbrzuchacił.
                                                  • tt-tka Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 00:54
                                                    Robroj, od kiedy znowu widuje sie z borejkami, zgadza sie ze wszystkim i na wszystko.
                                                    Nawet gdyby mlodzi chcieli sie pobrac tak z milosci jako nieszpetni dwudziestoletni, bez brzucha, to nie wyobrazam sobie, by starzy sie na to zgodzili, i tu wlasnie mamy "gdyby ojciec byl, to by ja powstrzymal". A Ygnaca nie bylo w 82, nie w 80.

                                                    Poza wszystkim, slowo, NIKT z moich (a zatem i Gaby) rowiesnikow nie rwal sie do zeniaczki jako 20-latek. nawet gdy byl nieprzytomnie zakochany.
                                                  • bupu Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 01:23
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Robroj, od kiedy znowu widuje sie z borejkami, zgadza sie ze wszystkim i na wsz
                                                    > ystko.
                                                    > Nawet gdyby mlodzi chcieli sie pobrac tak z milosci jako nieszpetni dwudziestol
                                                    > etni, bez brzucha, to nie wyobrazam sobie, by starzy sie na to zgodzili, i tu w
                                                    > lasnie mamy "gdyby ojciec byl, to by ja powstrzymal". A Ygnaca nie bylo w 82,
                                                    > nie w 80.

                                                    No i? Powtarzam w marcu 83 Janusza nie było w Polsce od ponad półtora roku, o czym powiadamia nas narrator w OwR. Więc co z tego, że Ignaca nie było w 82, skoro Janusza też nie było? Nawiasem mówiąc Ignac nawet gdy cieleśnie przebywa na łonie rodziny, duchem jest nieobecny totalnie i nie zauważyłby nawet, gdyby Gaba wzięła ślub z rózowym słoniem, Smokiem Wawelskim oraz siedmioma krasnoludkami, a gdyby to w końcu odnotował, to raczej by się nie przejął. Więc rozmyślania o tym jak to Ignaś by zapobiegł, gdyby był, należy raczej traktować jako pobożne życzenia Milicji.

                                                    > Poza wszystkim, slowo, NIKT z moich (a zatem i Gaby) rowiesnikow nie rwal sie
                                                    > do zeniaczki jako 20-latek. nawet gdy byl nieprzytomnie zakochany.

                                                    Osobiście znam osoby i z twojego i z mojego pokolenia, które brały ślub w podobnym wieku. Taaaakże... to się zdarza.
                                                  • tt-tka Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 08:54
                                                    bupu napisała:



                                                    > No i? Powtarzam w marcu 83 Janusza nie było w Polsce od ponad półtora roku, o c
                                                    > zym powiadamia nas narrator w OwR.

                                                    Ustami Gaby.
                                                    Tenze narrator powiadamia nas rowniez ustami Milicji, ze slub byl w 82. Takoz, w innym tomie, ze Gaba zaciazyla jako panna i slub sie odbyl po owym donioslym fakcie. Nie dam glowy, czy i wspominki Nutrii w jezcze innym tomie nie eksponuja takiej wlasnie kolejnosci zdarzen.

                                                    Nb - Gaba chodzila z Cesia do jednej klasy, tak ? Zatem w ktorej klasie byla, gdy poznala Pyziaka, skoro w SK Cesia jest w pierwszej klasie ? Nie bylazby ona przypadkiem w 80 jeszcze uczennica ? Bo Janusz byl w tymze roku chlopieciem w obowiazku szkolnym z cala pewnoscia.


                                                    Więc co z tego, że Ignaca nie było w 82, sko
                                                    > ro Janusza też nie było? Nawiasem mówiąc Ignac nawet gdy cieleśnie przebywa na
                                                    > łonie rodziny, duchem jest nieobecny totalnie i nie zauważyłby nawet, gdyby Gab
                                                    > a wzięła ślub z rózowym słoniem, Smokiem Wawelskim oraz siedmioma krasnoludkami
                                                    > , a gdyby to w końcu odnotował, to raczej by się nie przejął.

                                                    No, matrymonialnymi zamiarami Pulpy sie przejal. Bardzo nawet.



                                                    > Osobiście znam osoby i z twojego i z mojego pokolenia, które brały ślub w podob
                                                    > nym wieku. Taaaakże... to się zdarza.

                                                    Tak - pauza ! - ze to sie zdarza. Ale raczej nie uczniakom na utrzymaniu rodzicow, gdy takowi zwiazku nie aprobuja
                                                  • bupu Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 10:45
                                                    tt-tka napisała:


                                                    > > zym powiadamia nas narrator w OwR.
                                                    >
                                                    > Ustami Gaby.

                                                    Nie. Opisem odnarratorskim akurat. To nie są myśli Gaby.


                                                    > Tenze narrator powiadamia nas rowniez ustami Milicji, ze slub byl w 82. Takoz,
                                                    > w innym tomie, ze Gaba zaciazyla jako panna i slub sie odbyl po owym donioslym
                                                    > fakcie.

                                                    A Milicja, jak wiemy, jest w kwestii Pyziaka szalenie wiarygodna.


                                                    > Nb - Gaba chodzila z Cesia do jednej klasy, tak ? Zatem w ktorej klasie byla, g
                                                    > dy poznala Pyziaka, skoro w SK Cesia jest w pierwszej klasie ? Nie bylaz
                                                    > by ona przypadkiem w 80 jeszcze uczennica ? Bo Janusz byl w tymze roku chlopiec
                                                    > iem w obowiazku szkolnym z cala pewnoscia.

                                                    Gaba na początku KK, czyli w roku szkolnym 77/78, ma lat 17. Pyziak jest rok starszy. Ergo Gaba jest w klasie III i maturę zdaje w roku szkolnym 78/79. W 1980 ma zatem obowiązek szkolny w nosie. Podobnie jak Pyziak. On zaczął edukację w liceum poligraficznym w 77, zatem latem 1980 mialby przed sobą ostatni rok nauki tamże, nie wymuszany jednak już obowiązkiem szkolnym.





                                                    > No, matrymonialnymi zamiarami Pulpy sie przejal. Bardzo nawet.

                                                    Ale nie tym za kogo Pulpa zamierzała wyjść, tylko tym, że usiłowała to zrobić nie mając matury. Zresztą w tym samym momencie gdy Mila duma o tym jak by to Ignaś Gabę powstrzymał, Ignaś wspomina z rozrzewnieniem dyskusje prowadzone z Pyziakiem, bez żadnej refleksji, iż Pyziak to fuja.


                                                    > > Osobiście znam osoby i z twojego i z mojego pokolenia, które brały ślub w
                                                    > podob
                                                    > > nym wieku. Taaaakże... to się zdarza.
                                                    >
                                                    > Tak - pauza ! - ze to sie zdarza. Ale raczej nie uczniakom na utrzymaniu rodz
                                                    > icow, gdy takowi zwiazku nie aprobuja

                                                    To całe gadanie o nie aprobowaniu narosło post factum. Widzisz gdzieś brak aprobaty dla Pyziaka w KK czy IS*
                                                  • tt-tka Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 11:16
                                                    Bupu, akceptacja dla chlopaka nastolatki nie jest tym samym, co zgoda na malzenstwo nastolatki.

                                                    Gaba jest z 60/61, w zaleznosci od wydania. Zarazem jest w jednej klasie z Cesia Zak, ktora w roku szkolnym w SK jest pierwszoklasistka. ktory to byl rok, 75/76 ? Czy 76/77 ?
                                                    Janusz w KK, rok szkolny 77/78 jest w pierwszej klasie. W 80 za czorta nie mogl byc po szkole. Tak samo zreszta jak Rojek. Obowiazek szkolny juz go nie dotyczyl wiekowo, ale bylby absolwentem trzeciej klasy, bez matury i bez uprawnien zawodowych. Ten pomysl slubu w 80, bez przymusu ciazowego/dzieckowego, bez pracy, lokum, pieniedzy i aprobaty rodzicow jest absurdem.
                                                  • bupu Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 11:40
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Bupu, akceptacja dla chlopaka nastolatki nie jest tym samym, co zgoda na malzen
                                                    > stwo nastolatki.

                                                    Dziewiętnastolatki albo dwudziestolatki.


                                                    >
                                                    > Gaba jest z 60/61, w zaleznosci od wydania. Zarazem jest w jednej klasie z Cesi
                                                    > a Zak, ktora w roku szkolnym w SK jest pierwszoklasistka. ktory to byl rok, 75/
                                                    > 76 ? Czy 76/77 ?

                                                    75/76. Czyli w roku szkolnym 76/77 Cielęcina była w klasie II, a w roku 77/78 kiedy nastąpił KK, w trzeciej. Wszystko się zgadza

                                                    > Janusz w KK, rok szkolny 77/78 jest w pierwszej klasie. W 80 za czorta nie mogl
                                                    > byc po szkole. Tak samo zreszta jak Rojek. Obowiazek szkolny juz go nie dotycz
                                                    > yl wiekowo, ale bylby absolwentem trzeciej klasy, bez matury i bez uprawnien za
                                                    > wodowych.

                                                    No przecież to samo napisałam powyżej.

                                                    Ten pomysl slubu w 80, bez przymusu ciazowego/dzieckowego, bez pracy
                                                    > , lokum, pieniedzy i aprobaty rodzicow jest absurdem.
                                                    >

                                                    Ttko kochana, ale my tu mówimy o rodzinie, w której śluby studentów bez pracy i lokum są NORMĄ. Ba, tam nawet ludzie pracujący nie szukają lokum po ślubie,,woląc się gnieść na kupie. Ba, nikt u Borejków nie ma problemu z tym, ze w dobie kryzysu, gdy Ignac siedzi w puszce, Gaba rzuca studia. Więc tak, w normalnej rodzinie to byłby absurd, ale nie u Borejków.

                                                    Co do braku aprobaty dla planów ślubnych, dowiadujemy się o tym tylko post factum, lata po wyjeździe Janusza. A post factum wszyscy Borejkowie są zajęci pracowitym dorabianiem Pyziakowi gęby zbója. Nie widzę zatem wiarygodnych dowodów na to, że nie aprobowali wtedy.
                                                  • pi.asia Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 13:02
                                                    bupu napisała:

                                                    > tt-tka napisała:
                                                    >
                                                    > > Bupu, akceptacja dla chlopaka nastolatki nie jest tym samym, co zgoda na
                                                    > malzen
                                                    > > stwo nastolatki.
                                                    >
                                                    > Dziewiętnastolatki albo dwudziestolatki.

                                                    Dodam, że akceptacja Pyziaka jest całkowita i absolutna. Jest on traktowany nie jako "jakiś tam chłopak, z którym dziewczę się spotyka" (np. w kinie, kawiarni czy innych takich), tylko jak członek rodziny. Bywa u Borejków często, nie zawsze z grupą ESD, jada z Borejkami kolację.
                                                    Z Borejkami jedzie też do Czaplinka, i razem z nimi wraca. I nie, nie na własne śmieci, tylko prościutko na Roosevelta.
                                                  • tt-tka Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 14:25
                                                    pi.asia napisała:


                                                    > > Dziewiętnastolatki albo dwudziestolatki.

                                                    Niemniej chlopak a maz, zwlaszcza maz dwudziestolatek, to sa dwie bardzo rozne bajki.

                                                    >
                                                    > Dodam, że akceptacja Pyziaka jest całkowita i absolutna.

                                                    Taaa, zwlaszcza ze strony Miluni...

                                                    >Jest on traktowany nie
                                                    > jako "jakiś tam chłopak, z którym dziewczę się spotyka" (np. w kinie, kawiarni
                                                    > czy innych takich), tylko jak członek rodziny. Bywa u Borejków często, nie zaw
                                                    > sze z grupą ESD, jada z Borejkami kolację.

                                                    Jak wszyscy inni bywajacy w tym domu. Z wyjatkiem Gizeli ofkors.

                                                    > Z Borejkami jedzie też do Czaplinka, i razem z nimi wraca. I nie, nie na własne
                                                    > śmieci, tylko prościutko na Roosevelta.

                                                    Nie, nie jedzie z Borejkami do Czaplinka. Pojechal tam na wlasna reke i oboje z Gaba udawali zaskoczonych niespodziewanym spotkaniem. A wrocil prosto na Rusfelta, bo tarabanil Ygnacego z jego wedkami i wegorzami.

                                                    Oraz, poza tematem, nawet najwspanialszy, w pelni akceptowany i od trzech lat ten sam chlopak corki na ogol budzi ostra reakcje rodzicow panny, gdy zglasza gotowosc, albo zgola postanowienie poslubienia tejze, gdy sam jest jeszcze kufniarzem i uczniakiem
                                                  • tt-tka Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 14:34
                                                    bupu napisała:


                                                    > Ttko kochana, ale my tu mówimy o rodzinie, w której śluby studentów bez pracy i
                                                    > lokum są NORMĄ.

                                                    Bupu, kochana, kiedy wlasnie nie. Nie wtedy. Ida wychodzi za maz majac latek 28, oboje z Markiem sa juz po dyplomach i pracuja. Natalia toz samo. Pulpa, kiedy chce wyjsc za maz juz zaraz zostaje obcieta przez ojca, a zauwaz, ze Baltona juz wtedy pracuje, jest samodzielny i na wstepie to oswiadcza.

                                                    >Ba, tam nawet ludzie pracujący nie szukają lokum po ślubie,,wo
                                                    > ląc się gnieść na kupie.

                                                    Jedna corka. Bo Ida bardzo szybko ucieka do piwnicy, Natalia wyprowadza sie zaraz po slubie, Patrycja takoz. I protestow czy smutku rodzicow bynajmniej to nie budzi.


                                                    > Co do braku aprobaty dla planów ślubnych, dowiadujemy się o tym tylko post fact
                                                    > um, lata po wyjeździe Janusza. A post factum wszyscy Borejkowie są zajęci praco
                                                    > witym dorabianiem Pyziakowi gęby zbója. Nie widzę zatem wiarygodnych dowodów na
                                                    > to, że nie aprobowali wtedy.

                                                    No jak nie ? Milicja nie lubila go od pierwszej chwili i nie kryla tego, a aprobaty do przedwczesnego malzenstwa dowolnej corki nigdy seniorzy nie przejawiali.
                                                  • mika_p Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 15:30
                                                    > Ida wychodzi za maz majac latek 28, oboje z Markiem sa juz
                                                    > po dyplomach i pracuja. Natalia toz samo. Pulpa, kiedy chce wyjsc za maz
                                                    > juz zaraz zostaje obcieta przez ojca

                                                    Ani Ida, ani Natalia, będąc w wieku Gaby, nie była w kilkuletnim związku z człowiekiem znanym rodzinie od lat. Patrycja, chcąc wyjść za mąż, była w związku z Baltoną od kilku godzin. A przed Markiem Ida była zaręczona ze Sławkiem. Z błogosławieństwem Genowefy
                                                  • bupu Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 15:56
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > bupu napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Ttko kochana, ale my tu mówimy o rodzinie, w której śluby studentów bez p
                                                    > racy i
                                                    > > lokum są NORMĄ.
                                                    >
                                                    > Bupu, kochana, kiedy wlasnie nie. Nie wtedy. Ida wychodzi za maz majac latek 28
                                                    > , oboje z Markiem sa juz po dyplomach i pracuja. Natalia toz samo. Pulpa, kiedy
                                                    > chce wyjsc za maz juz zaraz zostaje obcieta przez ojca, a zauwaz, ze Baltona j
                                                    > uz wtedy pracuje, jest samodzielny i na wstepie to oswiadcza.

                                                    Ale z ust Ignacego nie pada żaden argument dotyczący braku lokum, czy będący natury ekonomicznej. Ignac najpierw bąka o braku matury, potem, że Pulpet to jeszcze dziecko, a potem, że nie może być tak, że przychodzi człowiek z ulicy... Sytuacja Baltony i Pulpy była zupełnie inna niż Janusza i Gaby. Ignacy w ogóle Floriana nie kojarzył, dla niego był to obcy facet, który wparował znienacka do kuchni z pękiem zielska i poprosił o rękę Pulpeta. Widać w tej scenie gołym okiem, że Ignac wyskrobuje z dna mózgu wszelkie możliwe wymówki, by nie udzielić zgody na ślub.

                                                    Tymczasem Janusz w 1980 nie był dla Ignaca człowiekiem z ulicy, tylko osobnikiem doskonale znanym, który od dwóch lat przesiadywał na Roosevelta, jeżdził z Borejkami na wczasy i chadzał z nim na ryby, że o dyskusjach na temat antyku nie wspomnę. Był też dobrze ustalony w swojej pozycji poważnego absztyfikanta Gabrieli, oraz o rok od otrzymania kwalifikacji w zawodzie dającym niezłe perspektywy. Gdzież tu te straszliwe przeszkody do zawarcia małżeństwa?



                                                    > >Ba, tam nawet ludzie pracujący nie szukają lokum po ślubie,,wo
                                                    > > ląc się gnieść na kupie.
                                                    >
                                                    > Jedna corka. Bo Ida bardzo szybko ucieka do piwnicy, Natalia wyprowadza sie zar
                                                    > az po slubie, Patrycja takoz. I protestow czy smutku rodzicow bynajmniej to nie
                                                    > budzi.

                                                    Nie wyprowadza się także Ignaś, Józwa wprowadza się do teściów, a Różę z niemowlęciem z klitki przy Roosevelta wywleka dopiero Fryc, załatwiwszy pracę w Oksfordzie. Ponadto na Bora szumiącego, mówimy o roku 1980, wtedy nie nabywało się lokalu od ręki, tylko czekało na przydział. Z reguły latami. Rodzeństwo mojego ojca, jak jeden mąż i jedna żona śluby brało nie mając własnego lokalu, po czym mieszkali po trzy, cztery lata u dziadków, póki nie otrzymali upragnionego przydziału. I takie były realia, że młode małżeństwo miało znacznie większe szanse na ów przydział, niż osoba samotna.


                                                    > No jak nie ? Milicja nie lubila go od pierwszej chwili i nie kryla tego, a apro
                                                    > baty do przedwczesnego malzenstwa dowolnej corki nigdy seniorzy nie przejawiali
                                                    > .

                                                    A wniosek ów wyciągasz z...? Tej jednej jedynej sceny w Pulpecji?
                                                  • tt-tka Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 16:13
                                                    Bupu, nie lacz zachowan o dwadziescia kilka lat pozniejszych z borejkami AD 1980. A nawet 83 czy 85.

                                                    Milicja przejawia niechec do Janusza od pierwszego z nim spotkania, a zadna absolutnie scena dotyczaca borejkowien (nie ich potomkow) nie wskazuje, by seniorom zalezalo na szybkim zamazpojsciu corek. To jest blisko trzydziestoletnie panienstwo Idy i Natalii (ktora, owszem, dociskaja siostry, ale nie rodzice), to sa te zareczyny ze Slawkiem, bo ktorych slub nie nastapil ani rychlo, ani wcale, a koniecznoscia dla samej Idy byla aprobata ojca (nie wiadomo, czy do zerwania zareczyn doszlo, nim sie mlodzi wybrali odwiedzic Ygnaca w jego miejscu odosobnienia, czy potem), oraz nikt nigdy nie wspomona, ze ten slub zostal zawarty z uczniakiem i byl przedwczesny.

                                                    nb - skoro negujemy slowa postaci, to i na slowach narratora nie mozemy polegac, ani nawet na faktach, ktore logicznie wydawaloby sie wynikaja z przeslanek. Skad wiadomo, ze Janusz w marcu 83 wrocil ? My widzimy tylko telegram, a nie Janusza na lotnisku w Warszawie czy Poznaniu. Za to slyszymy, ze wrocil na krotko Kilka miesiecy ? pol roku ?), po czym wyjechal juz na dobre - ni czorta powrot w marcu 83 i wyjazd wiosna 84 to nie jest kilka miesiecy. Co jest pewne, to ze Janusz swojego ojcostwa laurzynego nigdy nie zakwestionowal, a majac kilkoro dzieci do dziewieciu chyba umie policzyc...
                                                  • tt-tka Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 16:24
                                                    Aha, i jak juz lecimy po faktach, to przypominam, ze przez caly OwR Gabon jest nazywany przez wszystkich, w tym narratora, Gabrysia Borejko, a nie Pyziak. Czy w ogole mial miejsce slub ? :)

                                                    oraz - na pamiatkowej slubnej (?) fotce na pierwszym planie, nawet przed nowozencami, widnieje strapiona twarz Milicji, Janusz jest lekko odwrocony i zdystansowany (a tak chcial sie zenic, choc nie musial, ze nawet na mature nie poczekal !), jest Alma, za to Ygnaca nie ma wcale. Gdziez on mogl sie podziac i kiedy to bylo ?
                                                  • iwoniaw Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 16:32
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Aha, i jak juz lecimy po faktach, to przypominam, ze przez caly OwR Gabon jest
                                                    > nazywany przez wszystkich, w tym narratora, Gabrysia Borejko, a nie Pyziak. Czy
                                                    > w ogole mial miejsce slub ? :)
                                                    >
                                                    > oraz - na pamiatkowej slubnej (?) fotce na pierwszym planie, nawet przed nowoze
                                                    > ncami, widnieje strapiona twarz Milicji, Janusz jest lekko odwrocony i zdystans
                                                    > owany (a tak chcial sie zenic, choc nie musial, ze nawet na mature nie poczekal
                                                    > !), jest Alma, za to Ygnaca nie ma wcale. Gdziez on mogl sie podziac i kiedy t
                                                    > o bylo ?
                                                    >

                                                    Sugerujesz, że ślub się odbył dopiero po powrocie Pyziaka z Australii na pierogi?
                                                  • tt-tka Re: Ballada o Januszku 23.01.22, 12:28
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Sugerujesz, że ślub się odbył dopiero po powrocie Pyziaka z Australii na pierog
                                                    > i?
                                                    >
                                                    >

                                                    Nie :), po prostu rozbieznosci i zaprzeczen jest tyle, ze cala historia kupy sie nie trzyma, co juz zreszta wielokrotnie walkowalysmy.
                                                    jednakowoz sympatia corki-licealistki a trzecioklasista, z ktorym corka swiezo po maturze zamierza slubowac to sa dwie calkiem rozne osoby i sytuacje. I jesli kulezanki SERIO twierdza, ze malzenstwo w roku 80 bylo mozliwe i za aprobata borejkow, to mowie pas i z wdziekiem wycofuje sie z debaty
                                                  • bupu Re: Ballada o Januszku 23.01.22, 14:02
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > iwoniaw napisała:
                                                    >
                                                    > > Sugerujesz, że ślub się odbył dopiero po powrocie Pyziaka z Australii na
                                                    > pierog
                                                    > > i?
                                                    > >
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Nie :), po prostu rozbieznosci i zaprzeczen jest tyle, ze cala historia kupy si
                                                    > e nie trzyma, co juz zreszta wielokrotnie walkowalysmy.
                                                    > jednakowoz sympatia corki-licealistki a trzecioklasista, z ktorym corka swiez
                                                    > o po maturze zamierza slubowac to sa dwie calkiem rozne osoby i sytuacje. I jes
                                                    > li kulezanki SERIO twierdza, ze malzenstwo w roku 80 bylo mozliwe i za aprobat
                                                    > a borejkow, to mowie pas i z wdziekiem wycofuje sie z debaty
                                                    >
                                                    >


                                                    Skoro w Borejwersum przyjmuje się bez mrugnięcia okiem zaręczyny licealistów... No ale okej, argument, że inne rodziny nie akceptują małzeństw dzieciaków świeżo po szkole średniej, więc Borejkowie też by nie zaskceptowali, miażdżącym jest.
                                                  • bupu Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 16:37
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Aha, i jak juz lecimy po faktach, to przypominam, ze przez caly OwR Gabon jest
                                                    > nazywany przez wszystkich, w tym narratora, Gabrysia Borejko, a nie Pyziak. Czy
                                                    > w ogole mial miejsce slub ? :)

                                                    Naarrator określa Janusza mianem marnotrawnego męża. Gaba mówi do Kreski "Popatrz na mnie, mąż mi uciekł na antypody". Ponadto w tym kraju nie ma obowiązku prawnego przyjmowania nazwiska męża.

                                                    > oraz - na pamiatkowej slubnej (?) fotce na pierwszym planie, nawet przed nowoze
                                                    > ncami, widnieje strapiona twarz Milicji, Janusz jest lekko odwrocony i zdystans
                                                    > owany (a tak chcial sie zenic, choc nie musial, ze nawet na mature nie poczekal
                                                    > !), jest Alma, za to Ygnaca nie ma wcale. Gdziez on mogl sie podziac i kiedy t
                                                    > o bylo ?
                                                    >

                                                    Mój własny, rodzony ojciec ma na wszystkich swoich ślubnych zdjęciach minę męczennika, krzyżowanego żywcem, chociaż żenił się dobrowolnie i z dużym zapałem. Po prostu brał ślub w grudniu, w wielkiej, gotyckiej świątyni, w której było zimno jak w psiarni, a on akurat miał silne przeziębienie i wysoką gorączkę. Zaczynamy, mam wrażenie, zjeżdżać w jakieś absurdalne rejony.

                                                    Co do Ignaca, z nim możliwe jest wszystko, nawet to, że wylazł w roztargnieniu poza kadr, bo coś przyciągnęło jego uwagę.
                                                  • pi.asia Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 21:21
                                                    tt-tka napisała:


                                                    > Milicja przejawia niechec do Janusza od pierwszego z nim spotkania

                                                    Bo wymarzyła sobie dla córki dobrze ułożonego blondynka. I czuła się, jakby traciła córkę.
                                                    Podejrzewam, że absolutnie każdy chłopak, którego Mila zobaczyłaby przy boku Gaby, byłby dla niej nie do przyjęcia tylko z powodu istnienia.
                                                  • przymrozki Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 16:35
                                                    bupu napisała:

                                                    > Ale z ust Ignacego nie pada żaden argument dotyczący braku lokum, czy będący na
                                                    > tury ekonomicznej. Ignac najpierw bąka o braku matury, potem, że Pulpet to jesz
                                                    > cze dziecko, a potem, że nie może być tak, że przychodzi człowiek z ulicy... Sy
                                                    > tuacja Baltony i Pulpy była zupełnie inna niż Janusza i Gaby. Ignacy w ogóle Fl
                                                    > oriana nie kojarzył, dla niego był to obcy facet, który wparował znienacka do k
                                                    > uchni z pękiem zielska i poprosił o rękę Pulpeta. Widać w tej scenie gołym okie
                                                    > m, że Ignac wyskrobuje z dna mózgu wszelkie możliwe wymówki, by nie udzielić zg
                                                    > ody na ślub.

                                                    Była perora o tym, że najpierw dyplom, potem ślub. To oczywiście nie znaczy, że w 1981 roku podano by czarną polewkę Januszowi, bo to jest jednak prawda, że on był u Borejków na innych prawach.

                                                    Ale też nic z ówczesnego zachowania Ignacego i Mili nie świadczy o tym, żeby pchali oni córki do jak najszybszego zamążpójścia, ubolewali nad ich staropanieństwem i przestrzegali, że jak będą wybrzydzać, to nie znajdą męża. W starej Jeżcyjadzie mężocentryzmu nie było.
                                                  • bupu Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 16:38
                                                    przymrozki napisała:


                                                    > Ale też nic z ówczesnego zachowania Ignacego i Mili nie świadczy o tym, żeby pc
                                                    > hali oni córki do jak najszybszego zamążpójścia, ubolewali nad ich staropanieńs
                                                    > twem i przestrzegali, że jak będą wybrzydzać, to nie znajdą męża. W starej Jeżc
                                                    > yjadzie mężocentryzmu nie było.


                                                    Nigdy czegoś takiego nie twierdziłam.
                                                  • mika_p Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 17:27
                                                    > ... Januszowi, bo to jest jednak prawda, że on był u Borejków na innych prawach.

                                                    Nie zapominajmy też, że sytuacja Janusza była specyficzna: nie miał rodziny w Poznaniu, u której mógłby mieszkać, więc część zarobków musiał przeznaczać na wynajęcie pokoju czy jakiś hotel robotniczy - w którym zapewne tylko spał, bo spędzał dzień u Gabuni i jej rodziny. Małżeństwo w tej sytuacji miało sens ekonomiczny.
                                          • mika_p Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 22:27
                                            > czy wiemy ma pewno, że Robert był z rocznika Anieli (62? W 77 ma 15 lat, tak?) (...)
                                            > wiemy, że w KK pożycza syrenkę od szwagra, czyli mozna założyć, że miał już prawko - ale wtedy chyba od 16 lat można bylo robić

                                            Nie mam siły przekopywać się przez rozporządzenia do ówczesnej ustawy, w pierwszym jest 16 lat. Mniej chyba nie było nigdy.
                                            Czyli mając kluczyki do cudzego samochodu trzeba założyć, że Robrojek miał 16 skończone w sylwestra 1977/78

                                            Przy okazji - bo zerknełam do KK - zastanowił mnie ten fragment z opisu prywatki:
                                            "Ach, ta Joanna. Miała zwyczaj zapraszać różne prawdziwe lub rzekome wschodzące talenty i przyszłe znakomitości. Robiła przy tym minę, jakby ich sukcesy były też i jej zasługą. Być może jednak dzisiejsze przyjęcie będzie różnić się nieco od poprzednich. Być może nie będzie dziś przyszłych poetów o niezdrowym wyglądzie ani wymiętych studentów reżyserii."

                                            Joanna ma 15 lat, jest w pierwszej klasie. Od kiedy ona tak zaprasza tych studentów i urządza wytworne przyjęcia? Bo ona jest ledwo rok starsza od Idy, do ktorej mama Borejko rzekła: "Nieletnie uczennice nie chadzają na prywatki". A stryj Józeczek tak nic przeciwko tym studentom nie ma?

                                            I jeszcze perełkę znalazłam :))
                                            "Tata Borejko wolał od dawna zachowywać rozsądne milczenie"
                                            • ciotka.scholastyka Re: Ballada o Januszku 25.01.22, 14:06
                                              mika_p napisała:

                                              > ani wymiętych studentów reżyserii."[/i]

                                              Skąd ci studenci reżyserii w Poznaniu?
                                        • przymrozki Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 21:23
                                          tt-tka napisała:

                                          > Slub Roberta mial miejsce w roku 80, gdyz z tego rocznika jest Bella,

                                          Bella jest z lata (obchodzi urodziny podczas wakacji), więc poczęto ją zapewne pod koniec 1979 r. ewentualnie na samym początku 1980 r. (chorowita flecistka mogła powić przedwcześnie). Na ślubie pierwszego Gabrysiostwa Robert powinien był już być żonaty. Ewentualnie, jeżeli był to szybki ślub z powodu ciąży, to mógł się wydarzać mniej więcej w tym samym czasie co ślub Gabrysi.


                                          • tt-tka Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 21:46
                                            Wczesniej. bella urodzila sie po slubie swoich rodzicow, nawet jesli zaistniala przed. Swiadkujac Gabie Robert byl zonaty i dzieciaty, nie ma cudow.

                                            nb - skad wiemy, ze Gaba czy ESD nie wiedzialo o slubie Roberta ? jest to gdzies powiedziane ? bo nie przypominam sobie...
                                            • iwoniaw Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 22:09

                                              >
                                              > nb - skad wiemy, ze Gaba czy ESD nie wiedzialo o slubie Roberta ? jest to gdzie
                                              > s powiedziane ? bo nie przypominam sobie...
                                              >
                                              Czy to nie w BBB Aniela snuje rozmyślania, że Roberta po tym, jak go odrzuciła, "zaczęto widywać" z flecistką z filharmonii, a nastepnie zniknął i nie wiadomo, co się z nim dzieje, pewnie wyemigrował "jak wszyscy"? O dziecku i ślubie nic nie wspomina, gdyby wiedziała, to raczej by myślała o tym, że "założył rodzinę", zwłaszcza że właśnie tego tematu dotyczyły jej rozdrapy. Zatem esd raczej nic nie wiedziała o ślubie, a tym bardziej o dziecku - po latach w CR zarówno Aniela, jak i Borejkowie nie reagują na wieść o Belli "a więc tak już wyrosła twoja mała Bella!" tylko "a wiec ty masz córkę!"
                                              • przymrozki Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 22:53
                                                iwoniaw napisała:

                                                > > nb - skad wiemy, ze Gaba czy ESD nie wiedzialo o slubie Roberta ? jest to
                                                > gdzie
                                                > > s powiedziane ? bo nie przypominam sobie...
                                                > >
                                                > Czy to nie w BBB Aniela snuje rozmyślania, że Roberta po tym, jak go odrzuciła,
                                                > "zaczęto widywać" z flecistką z filharmonii, a nastepnie zniknął i nie wiadomo
                                                > , co się z nim dzieje, pewnie wyemigrował "jak wszyscy"?

                                                A i w CR mamy, o ile mnie pamięć nie myli, mniej więcej takie same wspomnienie Roberta. Że zniknął, zaszył się, stracił kontakt i kiedy spotkał się w końcu z Gabrysią i Anielą, to historię swojego życia musiał im opowiedzieć. Żadna z dawnych przyjaciółek nie słyszała ani o ślubie, ani o wdowieństwie, ani o Belli.
                                            • przymrozki Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 22:59
                                              tt-tka napisała:

                                              > Wczesniej. bella urodzila sie po slubie swoich rodzicow, nawet jesli zaistniala
                                              > przed. Swiadkujac Gabie Robert byl zonaty i dzieciaty, nie ma cudow.

                                              Tak. A jeżeli akurat wpadniemy w tę pętlę czasu, w której ślub Pyziaków organizowany był w pośpiechu w związku z planowanym przyjściem na świat Pyzy zimą 1981 roku, a poprzedzony był usilnymi namowami i różnorakimi naciskami, to Robert mógł już nawet być wdowcem.
                                              • tt-tka Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 23:19
                                                przymrozki napisała:


                                                > Tak. A jeżeli akurat wpadniemy w tę pętlę czasu, w której ślub Pyziaków organiz
                                                > owany był w pośpiechu w związku z planowanym przyjściem na świat Pyzy zimą 1981
                                                > roku, a poprzedzony był usilnymi namowami i różnorakimi naciskami, to Robert m
                                                > ógł już nawet być wdowcem.

                                                Wdowcem mogl byc, ale slub Pyziakow byl w 82. Po aresztowaniu Ygnaca, juz w stanie wojennym i po urodzeniu sie Pyzy.
                                                • bupu Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 23:52
                                                  tt-tka napisała:

                                                  > przymrozki napisała:
                                                  >
                                                  >
                                                  > > Tak. A jeżeli akurat wpadniemy w tę pętlę czasu, w której ślub Pyziaków o
                                                  > rganiz
                                                  > > owany był w pośpiechu w związku z planowanym przyjściem na świat Pyzy zim
                                                  > ą 1981
                                                  > > roku, a poprzedzony był usilnymi namowami i różnorakimi naciskami, to Ro
                                                  > bert m
                                                  > > ógł już nawet być wdowcem.
                                                  >
                                                  > Wdowcem mogl byc, ale slub Pyziakow byl w 82. Po aresztowaniu Ygnaca, juz w sta
                                                  > nie wojennym i po urodzeniu sie Pyzy.

                                                  Powtarzam: zależy w który tom patrzysz. Poza tym ślub nie mógł być po urodzeniu Pyzy, albowiem na zdjęciu ślubnym wszyscy stoją przed USC ubrani do figury. A Pyza urodziła się w listopadzie.

                                                  Ponadto z przedostatniego rozdziału OwR dowiadujemy się iż w marcu 1983 minęło ponad półtora roku odkąd Pyziak wyjechał. Czyli, jakby nie liczyć, musiał wyjechać pod koniec września, lub na początku października 1981, a w 82 w ogóle nie było go w kraju. Z czego wynika również, że musiał wyjechać przed narodzinami Pyzy.
                                          • pi.asia Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 13:03
                                            przymrozki napisała:

                                            > tt-tka napisała:
                                            >
                                            > > Slub Roberta mial miejsce w roku 80, gdyz z tego rocznika jest Bella,
                                            >
                                            > Bella jest z lata (obchodzi urodziny podczas wakacji), więc poczęto ją zapewne
                                            > pod koniec 1979 r. ewentualnie na samym początku 1980 r. (chorowita flecistka m
                                            > ogła powić przedwcześnie).

                                            Nie pamiętam - ona zmarła na jakąś chorobę? Bo coś mi się mgliście kojarzy, że zginęła w wypadku.
                              • pi.asia Re: Ballada o Januszku 19.01.22, 12:26
                                iwoniaw napisała:

                                > No, akurat żeby zostać ojcem, to Robert nie musiał znikać grupie z radaru, ba -
                                > nawet zaawansowanej ciąży po nim akurat nie było widać,

                                Padłam i nie mogę wstać :)
                      • pi.asia Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 19:48
                        bupu napisała:


                        > Dorzucę jeszcze jedną poszlakę. Otóż w JT, podczas pamiętnej rozmowy Milicji i
                        > zapłakanej Róży, Milicja rzecze:
                        >
                        > Przy tym stole siedziała kiedyś twoja mama, mówiąc to samo. Tylko mniej płak
                        > ała, bo to dzielna dziewczyna. Było to około dwudziestu dwóch lat temu.

                        >
                        > Primo, Pyza urodziła się w listopadzie 1981 roku, a babunia słowa owe wyrzekła
                        > 1 stycznia 2004 roku. Jak obszył DWADZIEŚCIA TRZY LATA PO POCZĘCIU PYZY.
                        >
                        > Secundo, powodów do ryku i dzielności za bardzo nie miała, bo wszak Janusz się
                        > grzecznie z nią ożenił. I do tego momentu w JT nikt nigdy nie imputował, że Pyz
                        > a była dziecięciem poczętym przedmałżeńsko. Co więcej, na jedynym ślubnym zdjęc
                        > iu państwa Pyziaków, wykonanym na schodach USC, Gaba nie ma śladu brzucha, a ws
                        > zyscy ubrani są na porę ciepłą, bez płaszczy i czapek.
                        >
                        > Zatem pytanie za pięćdziesiąt zlotych: jakąż to scenę dramatyczną ze świeżo zac
                        > iążoną Gabą wspominała Milicja w tamtej chwili?

                        Oooo, brawo!!! Ta poszlaka umknęła śledczym próbującym rozwikłać tę dziwną sprawę. A rzuca ona (poszlaka, nie sprawa) dodatkowe światło i potwierdza wcześniejsze ustalenia grupy śledczej.

                        W dyskusji, w której próbowalismy to rozgryźć, był także biegły, który spojrzał na całą historię pod kątem prawdopodobieństwa psychologicznego i uznał że całe późniejsze zachowanie Gaby świadczy o takim własnie przebiegu wydarzeń. To nie jest tak, że ona płacze, bo Pyziak ja skrzywdził. Ona płacze, bo wie, że to ona sama zawaliła i gnębi ją ciągłe poczucie winy. A samemu sobie najtrudniej jest wybaczyć.
                        • bupu Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 22:13
                          pi.asia napisała:

                          > > Zatem pytanie za pięćdziesiąt zlotych: jakąż to scenę dramatyczną ze świe
                          > żo zac
                          > > iążoną Gabą wspominała Milicja w tamtej chwili?
                          >
                          > Oooo, brawo!!! Ta poszlaka umknęła śledczym próbującym rozwikłać tę dziwną spra
                          > wę. A rzuca ona (poszlaka, nie sprawa) dodatkowe światło i potwierdza wcześniej
                          > sze ustalenia grupy śledczej.

                          To dołożę jeszcze i to, co napisałam w odpowiedzi Przymrozkom.

                          Za to z Córki Robrojka (której akcja toczy się latem 1996) wiemy, że:

                          a) Robroj był świadkiem na ślubie Gaby i Janusza
                          b) zaraz potem zniknął z Poznania
                          c) w tym 1996 spotkał się z Gabą po raz pierwszy po 16 latach niewidzenia.

                          Prosta matematyka pozwala nam ustalić, że Janusz poślubił Gabę w roku 1980, przed poczęciem Pyzy, urodzonej wszak w listopadzie 1981. A zatem wspomnienie Mili o Gabie, szlochającej przy kuchennym stole z powodu poczęcia, nie może dotyczyć Róży.

                          > W dyskusji, w której próbowalismy to rozgryźć, był także biegły, który spojrzał
                          > na całą historię pod kątem prawdopodobieństwa psychologicznego i uznał że całe
                          > późniejsze zachowanie Gaby świadczy o takim własnie przebiegu wydarzeń. To nie
                          > jest tak, że ona płacze, bo Pyziak ja skrzywdził. Ona płacze, bo wie, że to on
                          > a sama zawaliła i gnębi ją ciągłe poczucie winy. A samemu sobie najtrudniej jes
                          > t wybaczyć.

                          Otóż.
                  • ako17 Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 16:11
                    ...Janusz rzuca coś w rodzaju "moja żona jest jak żona Cezara

                    Juliusza aka Janusza "Pyzy" Cezara :)
    • mika_p Re: Ballada o Januszku 17.01.22, 23:27
      Ja tu tak cichutko przypomnę wątek sprzed dekady:
      forum.gazeta.pl/forum/w,25788,130810063,130810063,Kiedy_wlasciwie_Pyziak_klamal_.html
      • piotr7777 Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 18:34
        Dywagacje nie mają większego sensu.
        Postaci stworzone przez MM są od początku do końca fikcyjne a ona sama jest od początku do końca omylna i akurat zdarza jej się mieszanie w szczegółach. Ani też trudno sugerować, że autorka napisała coś innego niż nam się wydaje - to ma być w założeniu bezpretensjonalny cykl ksiązek dla młodzieży a nie powieści z kluczem czy drugim dnem.
        W świetle książek bezdyskusyjne jest to, że Janusz jest ojcem Laury i jeśli nawet np. Alma poddaje ten fakt w wątpliwość, to raczej świadczy o samej Almie i jej stosunku do Borejków niż o tym, że faktycznie wie coś więcej..
        Zwracam uwagę, że Janusz między Idą sierpniową a Językiem Trolli nie pojawia się ani razu jako żywa z krwi i kości postać. Występuje jedynie w rozmowach, wspomnieniach, przemyśleniach , aluzjach. To , co wiemy o nim na pewno to fakt, że
        -wyjechał do Australii i był tam pod koniec zimy 1983
        -w połowie marca 1983 zapowiada swój przylot na lotnisko Okęcie (nie wiemy ani czy faktycznie wtdy przyleciał ani na jak długo
        -wiemy, że potem wyjechał "do Alzacji na winobranie" (ie wiemy czy mówił prawdę i czy tam dotarł.
        Od tego momentu jest czarna dziura, którą można zapełnić dowolnie. Mamy średnio wiarygodną relację pana Wiśniaka (takiego, co to zawsze powie więcej, niż wie) i różne wątpliwe hipotezy co do aktualnego miejsca pobytu (Australia po raz drugi, Brazylia). Mamy gdzieś tam w tle nieznaną bliżej blondynkę i jakieś dzieci (być może przyrodnie rodzeństwo Róży i Laury). Mamy wizytę u Borejków w okolicach 1993 r., której przebieg znamy wyłącznie z dość subiektywnej relacji Mili.
        To, co wiemy na pewno, to że w 2004 r. Janusz mieszka na stałe w Niemczech, jest samotny (być może ponownie rzwiedziony), ma problemy zdrowotne (nadciśnienie). I tyle w temacie.
        Z sobie znanych powodów MM tej postaci nie lubi, nie uważa za stosowne przybliżać szczegółówo jej losów. To można oceniać negatywnie, gdy się nie jest bezkrytycznym fanem serii, ale tak jest. Owszem, narracja w McDusi, gdzie każde, nawet neutralne zachowanie Janusza jest odautorsko przedstawione skrajnie negatywnie a w dodatku nie wprost autorka potwierdza, że pogłoski o kryminalnej przeszłości są w wysokim stopniu prawdoppodobne. I to jjest dość nie w porządku wobec jednej z waźniejszych postaci z początku cyklu. Ale tak jest.
        W jedym z popularnych seriali polskich (Pierwsza miłość) postanowiono po 15 latach zrobić z głównej bohaterki dziecko adoptowane, w dodatku okazało się, że biologiczną matką jest osoba, którą zna od dziecka - i na tym tle fabuła Jezycjady wypada dość spójnie.
        • przymrozki Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 19:20
          piotr7777 napisał:

          > Dywagacje nie mają większego sensu.

          Jak głosiła mądrość z jednego z moich ulubionych słuchowisk z czasów dziecięctwa - ja nie mam sensu, ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu, sny są bez sensu, gry są bez sensu. Nawet, niestety, sens nie ma sensu.

          Poeta zaś pisał dobitnie - nie ma sensu kupować kredensu.


          > Postaci stworzone przez MM są od początku do końca fikcyjne a ona sama jest od
          > początku do końca omylna i akurat zdarza jej się mieszanie w szczegółach. Ani
          > też trudno sugerować, że autorka napisała coś innego niż nam się wydaje - to ma
          > być w założeniu bezpretensjonalny cykl ksiązek dla młodzieży a nie powieści z
          > kluczem czy drugim dnem.

          Ale tak to morduje się wszelką krytykę literacką. A nawet literaturę. Bo jeżeli czytelnika wiąże to, czym książka miała być W ZAŁOŻENIU, to pisarze powinni ogłaszać założenia, a nie publikować książki. W takim ujęciu książki są bowiem tylko źródłem nieporozumień (parafrazując klasyka) i zupełnie niepotrzebną uciążliwością stojącą na drodze pomiędzy czytelnikiem a omylnym autorem.


          • ako17 Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 20:40
            przymrozki napisała:


            > Poeta zaś pisał dobitnie - nie ma sensu kupować kredensu.
            i miał rację
        • pi.asia Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 20:20
          piotr7777 napisał:

          > Dywagacje nie mają większego sensu.

          To nie są dywagacje, tylko prowadzone przez uważnych/upierdliwych czytelników śledztwo, mające na celu wyjaśnienie zawirowań i niespójności.

          > W świetle książek bezdyskusyjne jest to, że Janusz jest ojcem Laury.
          Tak twierdzi autorka.
          Ale w świetle tych samych książek jej twierdzenie jest pozbawione jakichkolwiek podstaw. Więcej - daty i wydarzenia, podawane przez tę samą autorkę świadczą o czymś wręcz przeciwnym.
          To mi wszystko przypomina - że pozostaniemy przy kryminalnej nomenklaturze - zeznania podejrzanego, który upiera się przy swojej wersji wydarzeń, równocześnie podając szczegóły, które tej wersji wydarzeń przeczą. I nie są to jakies tam drobiazgi, lecz rzeczy niepodważalne, czyli daty ślubów, aresztowań, narodzin i wyjazdów, które nijak nie pasują do wersji podejrzanego, za to doskonale wpisują się w hipotezę postawioną przez śledczych.

          Dodajmy do tego zeznania świadków, poszlaki, opinię psychologa (też się znalazła taka w dyskusji!) i hipoteza staje się coraz bardziej prawdopodobna.

    • pi.asia Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 20:30
      bupu napisała:


      > Po wnikliwej analizie wychodzi mi, że ktoś tu coś tu ściemnia i ojcem Laury nie
      > jest wcale Pyziaczek, którego w 1984 nie było już w Polsce, co cały klan usiln
      > ie tuszuje. Kto jest ojcem Laury P?!
      >

      Wysoki Sądzie, przedstawiam dowody rzeczowe.
      Janusz:
      proste łuki brwiowe, proste oczy, garbaty nos, szerokie usta

      Krzyś:
      Luki brwiowe zaokrąglone, oczy lekko skośne (kocie), nos prosty, lekko zadarty, ciemna, mocna oprawa oczu

      Laura:
      Łuki brwiowe zaokrąglone, oczy kocie, nos prosty, lekko zadarty, ciemna oprawa oczu

      Kiedyś udało mi się znaleźć portret Laury, na którym jest uderzająco podobna do Krzysia i nie ma nic wspólnego z Januszem. Ale dzisiaj nie bardzo chce mi się szukać.

      • ako17 Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 20:42
        na tej ostatniej ilustracji to Laura jest z kim? Z Natalią?
        • bupu Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 20:47
          ako17 napisała:

          > na tej ostatniej ilustracji to Laura jest z kim? Z Natalią?
          >

          Tajest, z Natalią.
          • ako17 Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 22:47
            bupu napisała:


            >
            > Tajest, z Natalią.
            >
            >
            a czemu (i w którym tomie) ona leży z Natalią w łóżku?
            • bupu Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 23:58
              ako17 napisała:

              > bupu napisała:
              >
              >
              > >
              > > Tajest, z Natalią.
              > >
              > >
              > a czemu (i w którym tomie) ona leży z Natalią w łóżku?
              >
              >
              >


              To z TiR. Tygrys nie leży, Tygrys siedzi przy łozu boleśni zagrypionej Nutrii.
      • ciotka.scholastyka Re: Ballada o Januszku 25.01.22, 14:10
        pi.asia napisała:


        > Laura:
        > Łuki brwiowe zaokrąglone, oczy kocie, nos prosty, lekko zadarty,

        Gdzie Laura ma zadarty nos?!
    • minerwamcg Re: Ballada o Januszku 18.01.22, 23:42
      Słuchajcie, a gdyby tak przyjąć roboczo, że MM się z czasem zwyczajnie i dokumentnie popier...myliło? Tak samo, jak popiermyliło się jej z przestrzenią (mieszkanie na Roosevelta), z gospodarstwem rolnym (Old McFloreck farmę miał), i domowym (Pulpa robot wielofunkcyjny), z architekturą, z postaciami, z prawdopodobieństwem i z milionem róznych spraw, które mają "rzemskie prawo" się pomylić, kiedy się pisze stutomową sagę, ale zadaniem redaktora jest nad tym panować i sprowadzać roztargnionego artystę na drogę cnoty?
      • pi.asia Re: Ballada o Januszku 19.01.22, 00:17
        minerwamcg napisała:

        > Słuchajcie, a gdyby tak przyjąć roboczo, że MM się z czasem zwyczajnie i dokume
        > ntnie popier...myliło? Tak samo, jak popiermyliło się jej z przestrzenią (miesz
        > kanie na Roosevelta), z gospodarstwem rolnym (Old McFloreck farmę miał), i domo
        > wym (Pulpa robot wielofunkcyjny), z architekturą, z postaciami, z prawdopodobie
        > ństwem i z milionem róznych spraw, które mają "rzemskie prawo" się pomylić, kie
        > dy się pisze stutomową sagę, ale zadaniem redaktora jest nad tym panować i spro
        > wadzać roztargnionego artystę na drogę cnoty?

        To że autorce się dokumentnie pomyliło, to oczywista oczywistość. W tej sprawie i w wielu innych.

        Ale fajnie jest wymyślić wersję wydarzeń, która idealnie wyjaśnia te nieścisłości i wzajemnie wykluczające się daty. A przy okazji wyjaśnia też wieloletnią traumę Gaby, skąpienie Laurze informacji o ojcu, i traktowanie jej jak śmierdzące jajko.

    • tt-tka Re: Ballada o Januszku 20.01.22, 17:35
      Moja robocza wersja jest ciut inna i od razu zaznaczam, ze biore pod uwage TYLKO I WYLACZNIE daty podane przez altoresse. Odrzucam to, co mowia postacie, poniewaz one
      - nie umieja liczyc (vide Ida, ktora nie wie, ile lat ma jej jedyna corka)
      - mijaja sie z prawda, delikatnie mowiac, i/lub podaja wersje, ktora w danej chwili i sytuacji jest poreczna (jeden z mnostwa przykladow to patrycja, ktora zdaniem wlasnej matki wyszla z domu bez matury i od razu za maz)

      Zatem
      - albo Janusz wyjechal zaraz wtedy, gdy Gaba zaciazyla, zarobil i wrocil po dziewieciu miesiacach, zostal do swego slubu w 82, po czym wyjechal ponownie na kolejne dziewiec miesiecy (razem daje to poltorta roku, a fakt, ze wrocil juz w stanie wojennym mogl mu ulatwic powtorny wyjazd)
      - albo Janusz wyjechal juz po slubie, wtedy nie bylo go rok lub ciut wiecej niz rok, co steskniona altoressa (ona, jak Gabon, zyc bez swego nieszczescia nie moze) swobodnie zaokraglila do poltora roku, po czym wrocil w marcu 83 i pobyl z Borejkami okolo roku - co sklonilo go do bezwarunkowego opuszczenia Rusfelta na zawsze. jezeli larwa jest grudniowa, mogl ja zmachac tuz przed wyjazdem, moze nawet wyjezdzal nieswiadom, ze bedzie mial drugie dziecko, a moze wlasnie swiadom i ta swiadomosc zmobilizowala go tym bardziej do szukania miejsca na ziemi poza Rusfelta i mozliwie daleko od tej ulicy

      do Piotra - skad info, ze w 2004 janusz jest samotny ?
      • piotr7777 Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 08:19
        Samotny jest w 2009 r. To raczej pewne, gdyby miał żonę to zapewne ją zawiadomionoby o pobycie w szpitalu, gdyby jakąś partnerkę pewnie też (oczywiście na jego prośbę). Wprawdzie jest Alma i to ona mogła odebrać Janusza ze szpitala (i nawiasem mówiąc to jego najbliższa osoba, którą raczej wskazałby do dokumentacji medycznej). Natomiast Janusz związany z inną kobieta, mówiąc byłej, że nie umie kochać byłby albo totalnym kłamcą albo cynikiem.
        Co do 2004 r. - owszem, może mieć rodzinę w Niemczech. W styczniu 2004 r. odwiedził siostrę a w lipcu ni stąd ni zowąd wzięło go na wizytę u byłej żony. Mógł powiedzieć obecnej: "wiesz, postanowiłem pojechać do mojej pierwszej żony i córki po przebaczenie, bo tak mnie jakoś naszło", mógł nic nie mówić, ale osobiście nie wierzę by ten drugi związek trwał przynajmniej faktycznie (na papierze jeszcze mógł być). Nawet możemy założyć, że po rozwodzie stracił samochód.
        Ale przyznaję, na temat styuacji rodzinnej Janusza w 2004 r. nic oficjalnie nie wiemy.
        • tt-tka Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 08:38
          W 2009 tez niekoniecznie odbieralaby go ze szpitala zamiejscowa zona. A nawet Alma, w koncu na dworzec udal sie o wlasnych silach, to i ze szpitala mogl wyjsc o wlasnych.
          O tym, ze Janusz klamie podajac sie za cknuka i to klamie z litosci na Gabonem jestem gleboko przekonana.
        • bupu Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 10:28
          piotr7777 napisał:

          > Samotny jest w 2009 r. To raczej pewne, gdyby miał żonę to zapewne ją zawiadomi
          > onoby o pobycie w szpitalu, gdyby jakąś partnerkę pewnie też (oczywiście na jeg
          > o prośbę).

          Aha. Zwłaszcza partnerka zamieszkała w Niemczech, czy tam innej Brazylii popędziłaby go odbierać z rozwianym włosem.


          > Wprawdzie jest Alma i to ona mogła odebrać Janusza ze szpitala (i na
          > wiasem mówiąc to jego najbliższa osoba, którą raczej wskazałby do dokumentacji
          > medycznej). Natomiast Janusz związany z inną kobieta, mówiąc byłej, że nie umie
          > kochać byłby albo totalnym kłamcą albo cynikiem.

          Janusz wedle zapewnień autorki jest poduym kłamcą.


          > Co do 2004 r. - owszem, może mieć rodzinę w Niemczech. W styczniu 2004 r. odwie
          > dził siostrę a w lipcu ni stąd ni zowąd wzięło go na wizytę u byłej żony. Mógł
          > powiedzieć obecnej: "wiesz, postanowiłem pojechać do mojej pierwszej żony i cór
          > ki po przebaczenie, bo tak mnie jakoś naszło", mógł nic nie mówić, ale osobiśc
          > ie nie wierzę by ten drugi związek trwał przynajmniej faktycznie (na papierze j
          > eszcze mógł być).

          Gdyż? Delikatnie przypomnę, że Janusz ma w Poznaniu także dzieci, próba pojednania z którymi jest najnaturalniejszą rzeczą na świecie.
          • iwoniaw Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 11:39
            Powiem więcej - właśnie wchodząc w jakiś związek mógłby wreszcie mieć obok siebie osobę, która po pierwsze, byłaby zainteresowana słuchaniem jego rozważań na temat dowolny, po drugie - mogłaby go zachęcić do podjęcia proby kontaktu z dorosłymi już dziećmi, argumentując np., że teraz teściowa wypędzajaca go sprzed drzwi mogłaby mu, brzydko mówiąc, skoczyć.
            • bupu Re: Ballada o Januszku 21.01.22, 13:08
              iwoniaw napisała:

              > Powiem więcej - właśnie wchodząc w jakiś związek mógłby wreszcie mieć obok sieb
              > ie osobę, która po pierwsze, byłaby zainteresowana słuchaniem jego rozważań na
              > temat dowolny, po drugie - mogłaby go zachęcić do podjęcia proby kontaktu z dor
              > osłymi już dziećmi, argumentując np., że teraz teściowa wypędzajaca go sprzed d
              > rzwi mogłaby mu, brzydko mówiąc, skoczyć.

              Otóż własnie.
              • piotr7777 Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 01:15
                Mimo wszystko wydaje mi się, że sprawa drugiej rodziny Janusza jest niejasna, ale ze wskazaniem, że się rozpadła.
                Najpierw robaczmy - Alma mówi, ż jej brat (W domyśle - niekoniecznie ojciec Laury) ma swoją rodzinę. W dodatku traktuje związek Janusza z Gabrielą (jakby nie było przez kilka lat żoną) jako pewien epiozod w jego życiu ("ty jesteś córką tej panny z Poznania?") Oczywiście materiał dowodowy w postaci zdjęć wskazuje, że to prawda. Nawiasem mówiąc myślę również, że MM chciała aby z Janusza zrobić przestępcę (Dobrze, że przemytnika a nie np. gwałciciela a nie handlarza żywym towarem), pan Wiśniak może i coś dośpiewał, pomylił szczególy, ale co do podstawowej informacji (W założeniu autorskim) mówi prawdę.
                W Kalamburce mamy też relację Mili do Gizeli, że Janusz ma drugą rodzinę. I to już na wysokości 1993 r.
                Ale - ta druga rodzina znika z pola widzenia już wkrótce. Laura zaprasza na swój ślub ojca samego, nie ma tematu ani ewentualnej macochy ani przyrodniego (przybranego) rodzeńśtwa panny młodej. Oczywiście obie córki Janusza mogły nie chcieć nawiązywać żadnych relacji ani z samym ojcem ani z jego drugą rodziną, ale zakładam, że powinny o istnieniu takowej wiedzieć a gdy to Janusz jest ojcem dzieci ze zdjęcia, znaczy, że są one dla Róży i Laury tak samo bliskie jak Ignaś i już choćby z tej racji powinny być zaproszone na ślub jednej z nich, zwłaszcza, że zaproszenie Janusza jest wyłącznie wyrazem konwenansu a nie szczerym gestem. .
                Dalej - gdy Janusz mówi Gabrieli, że nigdy nie umiał kochać nikogo ta np. nie mówi: "No, ale jesteś z (powiedzmy) Heidi, to co, jej też nie kochasz ?". Zgoda, Gabreli życie uczuciowe jej byłego nie interesuje wcale, ale (nawet zakładając, że Janusz kłamie), tylko wtedy mogłaby bezrefleksyjnie łyknąć tę wiadomość, gdyby wiedziała, że również kolejny związek Janusza się nie udał i teraz jest on samotny.
                Mimo wszystko dziwne, że rodzina Borejków o życiu Janusza po rozstaniu z Gabrielą nie tylko nic nie wie, ale wręcz nie chce wiedzieć. Poza jedną informacją, że to "człowiek z życiorysem", w domyśle notowany.
                • bupu Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 01:33
                  piotr7777 napisał:


                  > Ale - ta druga rodzina znika z pola widzenia już wkrótce. Laura zaprasza na swó
                  > j ślub ojca samego, nie ma tematu ani ewentualnej macochy ani przyrodniego (prz
                  > ybranego) rodzeńśtwa panny młodej. Oczywiście obie córki Janusza mogły nie chci
                  > eć nawiązywać żadnych relacji ani z samym ojcem ani z jego drugą rodziną, ale z
                  > akładam, że powinny o istnieniu takowej wiedzieć a gdy to Janusz jest ojcem dzi
                  > eci ze zdjęcia, znaczy, że są one dla Róży i Laury tak samo bliskie jak Ignaś i
                  > już choćby z tej racji powinny być zaproszone na ślub jednej z nich, zwłaszcza
                  > , że zaproszenie Janusza jest wyłącznie wyrazem konwenansu a nie szczerym geste
                  > m. .

                  Mówimy tu o rodzinie, w której na wesela i wigilie nie zaprasza się własnych matek i babć i w której zapomina się nawet o własnych dzieciach z pierwszego małżeństwa (Grzegorz). Jakoś wątpię, żeby pamiętali o jakichś tam nigdy nie widzianych przyrodnich siostrach, w dodatku nieborejczankach.

                  > Dalej - gdy Janusz mówi Gabrieli, że nigdy nie umiał kochać nikogo ta np. nie m
                  > ówi: "No, ale jesteś z (powiedzmy) Heidi, to co, jej też nie kochasz ?". Zgoda,
                  > Gabreli życie uczuciowe jej byłego nie interesuje wcale, ale (nawet zakładając
                  > , że Janusz kłamie), tylko wtedy mogłaby bezrefleksyjnie łyknąć tę wiadomość, g
                  > dyby wiedziała, że również kolejny związek Janusza się nie udał i teraz jest on
                  > samotny.

                  Mogłaby łyknąć również wtedy, gdyby łyknąć chciała bo jej to odpowiadało. Deklaracja Janusza wszak zdejmowała z jej barków wszelką odpowiedzialność za rozpad małżeństwa, to on był winien, CKNUK jeden. A Gabuchna generalnie zapatrzona jest w czubek własnego nosa i mało skłonna do refleksji.

                  > Mimo wszystko dziwne, że rodzina Borejków o życiu Janusza po rozstaniu z Gabrie
                  > lą nie tylko nic nie wie, ale wręcz nie chce wiedzieć. Poza jedną informacją, ż
                  > e to "człowiek z życiorysem", w domyśle notowany.

                  Rodzinę Borejków interesuje głównie rodzina Borejków.
                • tt-tka Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 09:05
                  piotr7777 napisał:

                  .
                  > W Kalamburce mamy też relację Mili do Gizeli, że Janusz ma drugą rodzinę. I to
                  > już na wysokości 1993 r.

                  Niezmiennie mnie ciekawi, skad to info. Tzn wiem, ze z listu Gizeli, ale skad wiedziala Gizela ???
                  Nb gaba ma nowa rodzine od 1992 :P

                  > Ale - ta druga rodzina znika z pola widzenia już wkrótce. Laura zaprasza na swó
                  > j ślub ojca samego, nie ma tematu ani ewentualnej macochy ani przyrodniego (prz
                  > ybranego) rodzeńśtwa panny młodej.

                  Ciebie to serio dziwi ? na slubach borejkoidow nie bywaja matki, babki, ojcowie i stryjowie, a ty oczekujesz zaproszenia, i to przez Larwe, nigdy niewidzianej drugiej zony ojca i jej bachorow ? Chyba tylko po to, zeby poudreczac swoja mac bolesciwa, a w tym czasie Larwa jest juz na innym etapie :P


                  > Dalej - gdy Janusz mówi Gabrieli, że nigdy nie umiał kochać nikogo ta np. nie m
                  > ówi: "No, ale jesteś z (powiedzmy) Heidi, to co, jej też nie kochasz ?".

                  Czy Gabrieli ktokolwiek kiedykolwiek powiedzial, ze jej eks zalozyl rodzine ? Zdaje mi sie, ze nie. Nie mowiac o tym, ze ja obchodzi tylko ona sama i rodzice, na pewno nie pytalaby o uczucia Janusza inne niz do niej.


                  > Mimo wszystko dziwne, że rodzina Borejków o życiu Janusza po rozstaniu z Gabrie
                  > lą nie tylko nic nie wie, ale wręcz nie chce wiedzieć. Poza jedną informacją, ż
                  > e to "człowiek z życiorysem", w domyśle notowany.

                  Dziwne ? Przeciez Gabon wyraza to w TiR doslownie "ja juz wszystko o nim wiem i wcale nie chce (czy nie potrzebuje) wiedziec wiecej" i to w sytuacji, gdy uczciwie mowiac guzik wie. To juz smarkata Laura wie wiecej.
                  • przymrozki Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 09:54
                    tt-tka napisała:

                    > Dziwne ? Przeciez Gabon wyraza to w TiR doslownie "ja juz wszystko o nim wiem i
                    > wcale nie chce (czy nie potrzebuje) wiedziec wiecej" i to w sytuacji, gdy uczc
                    > iwie mowiac guzik wie. To juz smarkata Laura wie wiecej.

                    Z drugiej strony, Gabrieli, zasadniczo, wolno nie chcieć relacji z byłym mężem. Owszem, póki jej córki były niepełnoletnie powinna była starać się przynajmniej o alimenty, bo to ona była prawnie i moralnie odpowiedzialna za bronienie słusznych interesów swoich dzieci. Ale teraz Róża i Laura są już dorosłe, Gabriela mogłaby traktować byłego jak niebyłego.

                    Ewentualne przyrodnie rodzeństwo byłoby rodziną Róży i Laury, nie Gabrieli. Gabrieli całe to stadko może być obojętne.
                    • tt-tka Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 10:02
                      Przymrozki, ale ja nie pisze o relacjach z eksem, tylko o wiedzy. O tej wiedzy, o ktora Laura dobija sie uporczywie i bezskutecznie. Nawet o tym, ze ojciec zyje i koresponduje ze swoja siostra z Torunia Laura dowiaduje sie od Milicji, nie od matki. To zacytowane zdanie pada wlasnie w kontekscie klopotow z laura i jej glodu wiedzy o ojcu.
                      Alimenty to w ogole sprawa poza dyskusja.

                      Oraz, na boczku i cichutko, akurat Gaba rwie sie do kontaktow z eksem, gdy ten sie objawil, az nozkami przebiera. Na slubie wlasnej corki gotowa jest nie byc, z wesela wlasnej corki wychodzi, zeby tylko z tym eksem porelacjonowac !
                      • przymrozki Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 10:20
                        tt-tka napisała:

                        > Przymrozki, ale ja nie pisze o relacjach z eksem, tylko o wiedzy. O tej wiedzy,
                        > o ktora Laura dobija sie uporczywie i bezskutecznie.

                        Tutaj nie ma dyskusji, póki dzieci były dziećmi, Gabriela powinna była zaspokajać ich ciekawość, nawet jeżeli sama nie była ciekawa, co tam u Janusza słychać (mogła była skontaktować się z Almą i poprosić o spotkanie z Tygrysem, w którym ona sama wolałaby nie uczestniczyć).

                        Ale fakt, że w Makabrusi, holując Janusza do pociągu, nie pytała, co tam u niego, czy ma inne dzieci i czy ma już plany na wakacje - to mnie nie dziwi. Nie obchodziło jej to. Spoko.


                        > Oraz, na boczku i cichutko, akurat Gaba rwie sie do kontaktow z eksem, gdy ten
                        > sie objawil, az nozkami przebiera. Na slubie wlasnej corki gotowa jest nie byc,
                        > z wesela wlasnej corki wychodzi, zeby tylko z tym eksem porelacjonowac !

                        Ale ona tam poszła nie dla Janusza. Ona tam poszła, żeby wszyscy widzieli, jaka jest dzielna i łaskawa. A najbardziej, żeby widział to Janusz i żeby Tygrys do niej zadzwonił, a do niego nie, i żeby Januszowi w pięty poszło, i żeby mu było głupio, i żeby gapił się tęsknie, i żeby żałował, że zmarnował życie.
                        • tt-tka Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 10:24
                          Poszla glownie dla siebie, zeby sie lepiej poczuc, jak zwykle. No i zrobila sobie dobrze, "jakas wielka kleska Janusza stala za tym wyznaniem" i od razu Gabon promienieje radoscia zycia tak bardzo, ze nawet pomnikowi sle krzepiacy usmiech - ale, jak widac, sama z siebie tak swietnie sie nie czuje, inni jej do tego niezbedni, w tym wlasnie eks.
                    • iwoniaw Re: Ballada o Januszku 22.01.22, 10:02
                      Jak już dziewczyny wyżej wspominają - w tej rodzinie "jakoś nie ma okazji" odwiedzać swego rodzonego ojca i stryja na sąsiedniej ulicy (Grzegorz), zapraszać babci na wesele (Józek) czy - no właśnie - rejestrować faktu posiadania przyrodniej siostry nie z Borejków (IGS). Byłoby zatem co najmniej dziwne, gdyby i jakimś przyrodnim rodzeństwie myślała akurat Laura.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka