haszyszymora
10.03.22, 14:56
Co jakiś czas wracam do niego myślą i nie mogę rozgryźć, co autorka miała na myśli, tworząc tę kreację. Bo z jednej strony z Bodzia jest niechluj, gapa, nieczytacz, oglądacz telewizji i do tego mówiący jakimś potwornym niby-młodzieżowym językiem (moim zdaniem: raczej wyobrażeniem Musierowicz o "tym dzisiejszym młodzieżowym języku"). I jeszcze dziwi się, że Wolfi nie idzie spać z Laurą.
Z drugiej strony Bodziu jest pisany w kontrze do Laury, skwaszonej primadonny, która w CP robi za koncertową idiotkę. I ten Bodziu ucina jej pogardliwe tyrady oraz punktuje bycie zołzą. Bodziu zdobywa serce szczerego a prostego Wolfa. Jest bezinteresowny. Wykazuje też więcej przytomności umysłu niż Romeo i Julia od siedmiu boleści - chociaż nie wykluczam, że zdobycie noclegu to typowe w tej serii "usłuż państwu, chamie, i bądź wdzięczny, że cię znaleźli użytecznym".
Że miał być niejednoznaczny to się nie spodziewam. A jak Wy sądzicie?