Dodaj do ulubionych

Papierologia

23.06.24, 09:55
Zauważam, iż papierologia w Borejczadzie nieistniejąca jest. Wszyscy się nawzajem obdarowują nieruchomościami aż furczy, ale aktu notarialnego nie sporządza nikt. Ślubów mamy jak Kopców - Mrówków, ale przed ślubem nowożeńcy zajmują się bzdetami, względnie sunięciem do się, natomiast nikt nie lata z rozwianym włosem załatwiając niezbędne papierki.

To samo przy remontach i budowach, oni tam wszystko chyba na czarno robią, bo nikt nigdy do żadnego urzędu nie chadzał. Czy Flobry Gabilon przebudowuje, czy nową stajnię wznosi, Ida Ruinkę z gruzów podnosi, Jadam szalet z resztek kleci, czy Józwa szklarnię z Rumiankowa robi, wszyscy jak jeden i jedna bez papierów. Iduchna to już wprost na nielegalu leci, bo i kanalize z hydrauliką, i prąd, i komin robi jej pozbawiona uprawnień spółka Chrobot&Ziom.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Papierologia 23.06.24, 10:22
      Moze ktos, czasem, zawodowo ? Jadam twierdzi, ze "ma w szufladzie fury dyplomow", wiec swoje wyksztalcenie i potem doskonalenie sie w zawodzie dokumentuje jednak...

      Rumianek stary, glupio i kosztownie, ale o akt wlasnosci dla wnusi zadbal (zarazem pozbawiajac wszystkiego, tez formalnie, zone i corke).
      • bupu Re: Papierologia 23.06.24, 10:53
        tt-tka napisała:


        >
        > Rumianek stary, glupio i kosztownie, ale o akt wlasnosci dla wnusi zadbal (za
        > razem pozbawiajac wszystkiego, tez formalnie, zone i corke).
        >

        Machinacje Rumianka są opisane tak mętnie, że ja właściwie nie wiem co on zrobił. Nic tam nie ma sensu.
        • tt-tka Re: Papierologia 23.06.24, 11:25
          Co Rumianek zrobil, to i my nie wiemy, ale zrobil to urzedowo. Do urzedow lazil. Formalizowal na papierze.

          PS byc moze Fidelisy tez formalnie odpisaly Jadamowi ten kawalek pod domek, tego nie wiemy.
          Palysy mieszkanie po Ogorzalkach tez formalnie wykupily (co do piwnic, to raczej jednak nie)
          Flobre te "posiadlosc rolna" tez formalnie (choc rozbudowe pawilonu juz nie), natomiast ulokowanie corek na Rusfelta, jednej goscinnie u Palysow, drugej nie wiadomo jak i gdzie to juz wlasnie na zasadzie "wszystko wspolne i wszystko jest wlasnoscia ogolnorodzinna" - co tam sie bedzie dzialo po smierci seniorow albo gdy kamienica pojdzie do rozbiorki, to ja sobie nawet nie chce wyobrazac
          • kocynder Re: Papierologia 23.06.24, 13:29
            "co tam sie bedzie dzialo po smierci seniorow albo gdy kamienica pojdzie do rozbiorki, to ja sobie nawet nie chce wyobrazac"

            A ja chcę!!! Bardzo! :D
            • tt-tka Re: Papierologia 23.06.24, 13:37
              kocynder napisała:

              > "co tam sie bedzie dzialo po smierci seniorow albo gdy kamienica pojdzie do roz
              > biorki, to ja sobie nawet nie chce wyobrazac"
              >
              > A ja chcę!!! Bardzo! :D
              >

              Krwawe jatki. wychodze zaraz, ale jak wroce wieczorem, to moze...
              • kocynder Re: Papierologia 23.06.24, 13:40
                Do wieczora poczekam... ;)
            • ako17 Re: Papierologia 23.06.24, 16:13
              kocynder napisała:

              > "co tam sie bedzie dzialo po smierci seniorow albo gdy kamienica pojdzie do roz
              > biorki, to ja sobie nawet nie chce wyobrazac"
              >
              > A ja chcę!!! Bardzo! :D
              >
              Ja też! Ja też!!! i czekam do wieczora!
          • bupu Re: Papierologia 23.06.24, 14:34
            tt-tka napisała:

            >
            > PS byc moze Fidelisy tez formalnie odpisaly Jadamowi ten kawalek pod domek, teg
            > o nie wiemy.

            Jeśli Jadamowi, to nie Larwie. Larwa w ogóle się nie interesuje kwestią własności szaletu miełoździ, a powinna, bo darowizna na rzecz Jadama dokonana przed ślubem czyni ów szalet jego wyłączną własnością. I w razie rozwodu Larwa idzie żebrać o kawałek podłogi do spania u rodziny.

            > Palysy mieszkanie po Ogorzalkach tez formalnie wykupily (co do piwnic, to
            > raczej jednak nie)
            Mieszkanie Ogorzalkow składało się z pokoiku, kuchni i łazienki o ile pamiętam. Aktualne mieszkanie Idów to trzy (albo cztery, bo Ziutka nie dokwaterowano Józwie, no chyba, że Idą trzyma małego za szafą, jak Gąba Ignasia) sypialnie, z salonem, kuchnią, obszerną łazienką i korytarzem. Wygląda na to, że większość ich metrażu jest nielegalną.

            > Flobre te "posiadlosc rolna" tez formalnie (choc rozbudowe pawilonu juz n
            > ie),

            Budowę nowych stajen też nie.


            > natomiast ulokowanie corek na Rusfelta, jednej goscinnie u Palysow, drugej
            > nie wiadomo jak i gdzie to juz wlasnie na zasadzie "wszystko wspolne i wszystk
            > o jest wlasnoscia ogolnorodzinna" - co tam sie bedzie dzialo po smierci senior
            > ow albo gdy kamienica pojdzie do rozbiorki, to ja sobie nawet nie chce wyobraza
            > c
            >

            Apokalipsa, jak sądzę.
            • tt-tka Re: Papierologia 23.06.24, 21:15
              Gorzej niz apokalipsa *z ponura satysfakcja*

              Wersja mieszkanie nadal komunalne, wersja mieszkanie wykupione. W obu najgorzej wychodzi ... tadammm ... Ida.

              Jezeli nadal komunalne, komisja (wzielam wersje rozbiorka, bo to prostsze niz czekac na zejscie seniorow) bierze za kuper obecne na miejscu osoby i glosno oraz nieuprzejmie docieka, jakim prawem w ogole tu mieszkaja. Wybrania sie tylko Igstryba, zamieszkaly tylko tam przez cale zycie, ale... no wlasnie, ale. On nie jest najemca ani glownym, ani w ogole, najemca wywial na wioche przed laty nie zglaszajac tego. Igstrybie z rodzina i Rurzy z rodzina kaza pakowac manatki i ustawic sie w kolejce po komunalne (z pewnoscia nie o takim metrazu !), po zalatwieniu mnostwa zaswiadczen oczywiscie (jakie i ile tego, moge sie dowiedziec w roboczym tygodniu), na razie awaryjnie socjalne (substandard), jesli akurat jest jakies wolne. Poniewaz wiemy, jak wyglada papierologia u borejkoidow, Agnieszka z placzem wraca do mamy, do swego panienskiego pokoju, z Norcia, ale bez Igstryby, ktory nie ma odwagi tam zamieszkac. Placze sie wiec miedzy domem tesciowej (w dzien) a Patrycji (na nocleg) i wykancza sie psychicznie, poniewaz, jak pamietamy, nie lubi on wsi. Dodatkowo wysmiewa go cala rodzina zarazem proponujac ten domek, co to go w swoim czasie nie zbudowano dla Rozy i Fryca, na co Agnieszka nie zgadza sie absolutnie.
              Roza z placzem rzuca sie w ramiona Fryca szlochajac, ze ona chce do Anglii albo gdziekolwiek, jej dzieci ze zlosliwym usmiechem obserwuja cale pandemonium, Fryc zachowuje spokoj, bo czy zostana w Poznaniu, czy nie, czy na troche, zawsze moze sie i swoja rodzine utulic u swojej mamy (trzy pokoje, bylo nie bylo, ciasne, ale trzy)i nawet nie wiecej niz piec razy powtarza, ze on przeciez mowil, zeby do Poznania, ale nie ze na Rusfelta !

              Ida wpada w szok dowiedziawszy sie, ze lokal zamienny przysluguje jej na ten pokoj z kuchnia, ktory kupila od Ogorzalkow, a nie na czteropokojowe lokum, w jakim aktualnie mieszkaja Palysy. Jej wybuch tlumi urzednik z kwaterunku wyjasniajac zimno, jakie grzywny moga jej rabnac za samowole budowlana, a jak jeszcze kaza przywrocic zawlaszczone pomieszczenia do poprzedniego stanu ! (casus sasiadki Berrin, opisywany w kilku watkach). Ida z furia wpada do Floplicowa, wrzeszczac, ze w ruince to se moga zamieszkac Lucja z Ania, bo ona na taki metraz, jaki jej przypadnie, nie wezmie dwoch dziewuch, albo niech dziewuchy zajma ten pokoj z kuchnia i wezma tam Ziutka, i oczywiscie Patrycja ma sie dolozyc do ich utrzymania, a oni z Mareczkiem w ruince (na kupno czegos wiekszego Palysy nie maja, co oczywiste po szklanych domach i remoncie ruinki). Mareczek ewakuuje sie do wlasnej matki i tam zasypia.

              reszta pozniej
              • kooreczka Re: Papierologia 23.06.24, 21:27
                Jakim cudem Ida dała się wrobić w Ruinkę i samowolę budowlaną- nie wiem, to przekracza moje pojmowanie. Obracam się wśród lekarzy i tak obeznanych z prawem majątkowym ludzi trudno szukać wśród nieprofesjonalistów
              • kocynder Re: Papierologia 23.06.24, 21:43
                A ja bym tu (znaczy po tym pandemonium) dokleiła mój "epilog" zamieszczony w wątku "W 20 lat później". Przy czym 20 lat to w tym przypadku określenie relatywne. :D Tylko ktoś by musiał to "rozdłubać" z punktu widzenie "Rudego kościotrópa"...
    • przymrozki Re: Papierologia 23.06.24, 11:32
      W ogóle remonty w Borejkowersum mają dziwne właściwości - one nie tylko nie wymagają żadnych pozwoleń, ale nawet nie kosztują. Niezamożni Gabrysiowie, co to nie mają na wakacje pod namiotem dla dzieci, zamieniają pokoje w łazienki jakby to było przemalowanie paznokci, a kuchnia całkowicie zmienia kolorystykę niemalże co sezon.
      • bupu Re: Papierologia 23.06.24, 15:11
        przymrozki napisała:

        > W ogóle remonty w Borejkowersum mają dziwne właściwości - one nie tylko nie wym
        > agają żadnych pozwoleń, ale nawet nie kosztują. Niezamożni Gabrysiowie, co to n
        > ie mają na wakacje pod namiotem dla dzieci, zamieniają pokoje w łazienki jakby
        > to było przemalowanie paznokci, a kuchnia całkowicie zmienia kolorystykę niemal
        > że co sezon.

        Kuchnia nie tylko kolorystykę zmienia, ale i umeblowanie, trwa jeno stół.
        • przymrozki Re: Papierologia 23.06.24, 15:21
          bupu napisała:

          > Kuchnia nie tylko kolorystykę zmienia, ale i umeblowanie, trwa jeno stół.

          A i kolorystykę zmienia w sposób drastyczny przechodząc od ciemnego granatu do jasnej żółci. Ciekawe, czy oni tak za każdym razem pracowicie zdzierają lakier z mebli, czy malują tak po prostu, warstwa na warstwę, a jak później coś odlezie albo odpryśnie to się zrzuci winę na fatum?
          • ako17 Re: Papierologia 23.06.24, 16:17
            przymrozki napisała:

            > to się zrzuci winę na fatum?

            Przeczytałam: na FORUM! :DD
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Papierologia 23.06.24, 23:19
              ako17 napisała:

              > przymrozki napisała:
              >
              > > to się zrzuci winę na fatum?
              >
              > Przeczytałam: na FORUM! :DD
              >
              >

              Ja też!🤣 Chyba nikt nie zaprzeczy, że i tej wersji można się spodziewać?
    • ako17 Re: Papierologia 23.06.24, 11:39
      bupu napisała:

      > Zauważam, iż papierologia w Borejczadzie nieistniejąca jest. Wszyscy się nawzaj
      > em obdarowują nieruchomościami aż furczy, ale aktu notarialnego nie sporządza n
      > ikt. Ślubów mamy jak Kopców - Mrówków, ale przed ślubem nowożeńcy zajmują się b
      > zdetami, względnie sunięciem do się, natomiast nikt nie lata z rozwianym włosem
      > załatwiając niezbędne papierki.
      >
      > To samo przy remontach i budowach, oni tam wszystko chyba na czarno robią, bo n
      > ikt nigdy do żadnego urzędu nie chadzał. Czy Flobry Gabilon przebudowuje, czy n
      > ową stajnię wznosi, Ida Ruinkę z gruzów podnosi, Jadam szalet z resztek kleci,
      > czy Józwa szklarnię z Rumiankowa robi, wszyscy jak jeden i jedna bez papierów.
      > Iduchna to już wprost na nielegalu leci, bo i kanalize z hydrauliką, i prąd, i
      > komin robi jej pozbawiona uprawnień spółka Chrobot&Ziom.

      To wszystko jest przede wszystkim pochodną obrazu, jaki autorka sądzi, że wykreowała: w tej rodzinie nie ma miejsca na niesnaski, rozmowy o pieniądzach, kredytach, prawach własności. Oni się tak bardzo kochają i ufają sobie wzajemnie, że z góry wiadomo, iż wszyscy się pomieszczą i nikt do sądu nie pójdzie.
      Siłą rzeczy wszyscy, którzy do tejże rodziny dobijają (jak Agnieszka czy Dorotka), muszą powziąć dokładnie ten sam sposób myślenia.
      Problem polega na tym, że o ile główny trzon Borejków, czyli seniorzy i ich 4 córki, jest naprawdę bardzo zżyty i trudno się spodziewać między nimi jakichś walk o spadki czy prawa do zajęcia pomieszczeń, o tyle już w następnym pokoleniu takie więzi nie występują. Przynajmniej nie w tym stopniu.
      Dlatego też dzieci Rojków, Pałysów, czy Górskich mają dokładnie takie samo prawo do lokalu na parterze R5.
      I to, że mieszkanie na ten moment dostało się Ignasiowi i Róży z potomstwem, nie znaczy dokładnie nic.

      Myślę też, że być może MM uznała, że wszelkie formalności nie będą ciekawe dla czytelników i ich opisywanie może być:
      a. zwyczajnie nudne (jakby fabuły co najmniej kilku książek nudne nie były same przez się...)
      b. źródłem prawnych baboli, bo uważne i krytyczne czytelniczki zaraz wyłapią że dane postępowanie było z koziej d..y i tak być nie mogło. Znakomity przykład, jak to autorka usiłowała coś przedstawić w sytuacji prawnej Dorotki jako wyłącznej dziedziczki Rumiankowa - no i została wykpiona.
      Tu byłby potrzebny porządny research, od którego, jak wiemy, autorka najwyraźniej stroni.
    • siblaime Re: Papierologia 23.06.24, 11:44
      Jeszcze Berni i jego torty sprzedawane na czarno… co chyba w ogóle było powiedziane w „McDusi” prawie otwartym tekstem?
      • tt-tka Re: Papierologia 23.06.24, 11:48
        Otwartym.
        I ta garazowa restauracja Nowakowej.
    • tt-tka Re: Papierologia 23.06.24, 13:33
      To w zasadzie do do watku o wpadce Rozy, ale ... jak jej dzieci zostaly zapisane do szkoly i na jakiej podstawie ? swiadectwo szkolne z zupelnie innego kraju i systemu, cioteczna babcia dzwoni do znajomego i spowinowaconego nauczyciela, zeby ja umowil z dyrektorem ? rodzice moga zapisac, wzglednie prawni opiekunowie, czym Nutria z pewnoscia nie jest, i tez nie na gebe - Bupu, jak to jest ? chociaz zaswiadczenie, ze dzieci sa zameldowane w rejonie, czy wystarczy ustne oswiadczenie o pobycie ? wiekowo sie dopasowuje, czy jednak jakis egzamin, zeby sprawdzic, do ktorej klasy mozna do z nagla przeflancowane dziecko wepchnac ? moze "ktos z rodziny" czy jednak musza rodzice (zgodnie) lub przynajmniej jedno z nich ?
      • bupu Re: Papierologia 23.06.24, 15:01
        tt-tka napisała:

        > To w zasadzie do do watku o wpadce Rozy, ale ... jak jej dzieci zostaly zapisan
        > e do szkoly i na jakiej podstawie ? swiadectwo szkolne z zupelnie innego kraju
        > i systemu, cioteczna babcia dzwoni do znajomego i spowinowaconego nauczyciela,
        > zeby ja umowil z dyrektorem ? rodzice moga zapisac, wzglednie prawni opiekunowi
        > e, czym Nutria z pewnoscia nie jest, i tez nie na gebe - Bupu, jak to jest ?

        Cioteczna babka chałę może, wszystko załatwia opiekun prawny, czyli Rurza. Zaczyna od złożenia w kuratorium wniosku o nostryfikację świadectw, wniosku o wydanie zaświadczenia nostryfikacyjnego i oświadczenia, że wcześniej świadectwa tej procedury nie przechodziły. Z zaświadczeniem i świadectwami winna następnie wbić do tłumacza przysięgłego, żeby przetłumaczył świadectwa z zagranicznego na polski. Z pieczątką.

        Ze świadectwami, tłumaczeniami, zaświadczeniem i wnioskiem o przyjęcie do szkoły Rurza może teraz iść do dyrektora. Dołącza do tego naboju oświadczenie o miejscu zamieszkania dzieci/zaświadczenie o zameldowaniu, oraz do wglądu dla dyrekcji skrócony odpis aktu urodzenia dzieci oraz własny dowód tożsamości. Mając tę całą makulaturę dyrektor może podjąć decyzję.

        A cioteczna babka może co najwyżej wypić z dyrektorem kawkę w poknauczu, albo nawet i w gabinecie.
        • przymrozki Re: Papierologia 23.06.24, 15:18
          bupu napisała:

          > Mając tę
          > całą makulaturę dyrektor może podjąć decyzję.

          Przy czym jeżeli Róża (Róża, nie Gaba, Gaba to może Karolkowi plecak spakować) przyszłaby do szkoły obwodowej (tzw. rejonu) bez tych wszystkich teczek i pieczątek, dyrektor mógłby poprosić o dostarczenie dokumentów powołując się na dobro dziecka (które trzeba jakoś rozsądnie zakwalifikować do właściwej klasy i zaproponować uzupełnienie materiału), ale nie mógłby odmówić przyjęcia ucznia do szkoły. Dziecko ma obowiązek nauki, nawet jak ma budyń za matkę.

          • bupu Re: Papierologia 23.06.24, 15:32
            przymrozki napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > > Mając tę
            > > całą makulaturę dyrektor może podjąć decyzję.
            >
            > Przy czym jeżeli Róża (Róża, nie Gaba, Gaba to może Karolkowi plecak spakować)
            > przyszłaby do szkoły obwodowej (tzw. rejonu) bez tych wszystkich teczek i piecz
            > ątek, dyrektor mógłby poprosić o dostarczenie dokumentów powołując się na dobro
            > dziecka (które trzeba jakoś rozsądnie zakwalifikować do właściwej klasy i zapr
            > oponować uzupełnienie materiału), ale nie mógłby odmówić przyjęcia ucznia do sz
            > koły. Dziecko ma obowiązek nauki, nawet jak ma budyń za matkę.
            >

            Tooo znaczy może nie być świadectw, ale wniosek i zaświadczenie o zameldowaniu, czy tam oświadczenie o zamieszkaniu być musi, bo dyr nie może przyjąć dziecka na gębę, ślad na papierze musi istnieć.
            • ako17 Re: Papierologia 23.06.24, 16:15
              bupu napisała:



              > Tooo znaczy może nie być świadectw, ale wniosek i zaświadczenie o zameldowaniu,
              > czy tam oświadczenie o zamieszkaniu być musi, bo dyr nie może przyjąć dziecka
              > na gębę, ślad na papierze musi istnieć.
              >
              >

              Chyba, że derektor jest Hajdukiem lub kimś takim i dla Borejków przyjmie na podstawie ustnego oświadczenia ciotecznej babci. W tym świecie wszystko jest możliwe.
        • kocynder Re: Papierologia 23.06.24, 23:31
          Ej, no bez przesady! Cioteczna babka może od znajomego dyrektora uzyskać całą tą wiedzę, wraz z adresami i godzinami pracy instytucji (np kuratorium). Czyli nie tylko kawę. Ba, cioteczna babka może też zostać przez opiekuna prawnego upoważniona do załatwiania niektórych formalności - z tym, że to takoż musi się odbyć na zasadzie upoważnienia notarialnego (bywało tak w przypadkach dzieci, których rodzice wyjechali zarabiać gupie piniondze za granicą, że na czas swojej niebytności w kraju notarialnie upoważniali np swoich rodziców (czyli dziadków dziecięcia), albo rodzeństwo (czyli ciotkę/wuja/stryja dziecięcia). Co jest o tyle istotne, że wówczas szkołą miała na miejscu kogoś, z kim mogła omawiać wyjazd na wycieczkę szkolną, skręconą na WFie kostkę, zagrożenie oceną niedostateczną oraz temu podobne. Z tym, że to TEŻ wymagało nie napisania przez mamusię kartki, a poświadczenia notariusza. Wiem, bo moja mama była przez wiele lat nauczycielką w klasach 1- 3 i było sporo takich przypadków. Brak takowego upoważnienia skutkował masą problemów, gdyż każdą duperelę trzeba było załatwiać z rodzicem czasowo przebywającym w Berlinie, Londynie czy tam Amsterdamie.
    • kooreczka Re: Papierologia 23.06.24, 21:23
      MM to jest Tomasz Beksiński.

      Zygmunt o synu, za Grzebałkowską.

      Polecił mi w notatce komputerowej, którą przeczytałem po jego śmierci, bym mieszkanie przekazał jego znajomej w Krakowie. Wykonuję takie życzenia, ale było ono niewykonalne, bo wyobrażenia Tomka o transakcjach brały się z Bonda. Pan X rozstaje się z panną Y. Ona zjeżdża, łykając łzy, prywatną windą z 80 piętra na parter, ale znajduje w torebce kluczyki od samochodu, a przed wieżowcem jako nagroda pocieszenia stoi 12-cylindrowy czerwony ferrari. Panienka siada więc za kierownicą i z gwizdem opon rusza w stronę Las Vegas na podryw kolejnego milionera. Wydział Komunikacji, Urząd Skarbowy, akt darowizny i cała administracyjna reszta nie występowały w tych wyobrażeniach

      (darowizna/spadek były tak problematyczne, że ZB zaproponował ekwiwalent w gotówce)
      • bupu Re: Papierologia 24.06.24, 09:03
        kooreczka napisał:

        > MM to jest Tomasz Beksiński.
        >
        > Zygmunt o synu, za Grzebałkowską.
        >
        > Polecił mi w notatce komputerowej, którą przeczytałem po jego śmierci, bym m
        > ieszkanie przekazał jego znajomej w Krakowie. Wykonuję takie życzenia, ale było
        > ono niewykonalne, bo wyobrażenia Tomka o transakcjach brały się z Bonda. Pan X
        >  rozstaje się z panną Y. Ona zjeżdża, łykając łzy, prywatną windą z 80 piętra n
        > a parter, ale znajduje w torebce kluczyki od samochodu, a przed wieżowcem jako
        > nagroda pocieszenia stoi 12-cylindrowy czerwony ferrari. Panienka siada więc za
        > kierownicą i z gwizdem opon rusza w stronę Las Vegas na podryw kolejnego milio
        > nera. Wydział Komunikacji, Urząd Skarbowy, akt darowizny i cała administracyjna
        > reszta nie występowały w tych wyobrażeniach

        >
        > (darowizna/spadek były tak problematyczne, że ZB zaproponował ekwiwalent w gotó
        > wce)


        Ale Beksiński senior to był jednak Zdzisław...
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Papierologia 25.06.24, 01:04
      A gdzie wcięło wszelkie papiery rozwodowe Gąby i PypypyCKNUKa?
      • bupu Re: Papierologia 25.06.24, 08:46
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > A gdzie wcięło wszelkie papiery rozwodowe Gąby i PypypyCKNUKa?
        >

        Ja bym chciała wiedzieć, jak ten cały rozwód wyglądał. Wiemy wszakże z książek, że Janusz się swoją osobą nie pojawił w kraju. Lata były osiemdziesiąte, żelazna kurtyna trwała, sądy PRL raczej nie uznawały orzeczeń rozwodowych made in RFN. Więc jak? Jak Januszek zmusił zdalnie Gąbę do rozwodu (o tym, że był to rozwód na niej wymuszony słyszymy kilka razy), jakie to papiery rozwodowe jej przysłał z Niemiec i kiedy to było? Wątpię czy sąd uznałby, że nastąpił trwały rozkład pożycia, widząc powódkę w ciąży, albo z noworodkiem na ręku. Więc jak i kiedy?
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Papierologia 25.06.24, 16:06
          bupu napisała:

          > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
          >
          > > A gdzie wcięło wszelkie papiery rozwodowe Gąby i PypypyCKNUKa?
          > >
          >
          > Ja bym chciała wiedzieć, jak ten cały rozwód wyglądał. Wiemy wszakże z książek,
          > że Janusz się swoją osobą nie pojawił w kraju. Lata były osiemdziesiąte, żelaz
          > na kurtyna trwała, sądy PRL raczej nie uznawały orzeczeń rozwodowych made in RF
          > N. Więc jak? Jak Januszek zmusił zdalnie Gąbę do rozwodu (o tym, że był to rozw
          > ód na niej wymuszony słyszymy kilka razy), jakie to papiery rozwodowe jej przys
          > łał z Niemiec i kiedy to było?


          O alimentach i podziale praw rodzicielskich nie wspominając, czy na to też nie powinny być jakieś papiery?


          > Wątpię czy sąd uznałby, że nastąpił trwały rozkł
          > ad pożycia, widząc powódkę w ciąży, albo z noworodkiem na ręku. Więc jak i kied
          > y?
          >
          >
          >


          Może gdyby przyczyną miały być wątpliwości odnośnie ojcostwa coś by z tego było? Jeśli przypuścimy, że Pyziak wysunął takie podejrzenia, uroda Pyzy przemówiłaby na ich korzyść, a Larwa nienarodzona lub jako noworodek byłaby niewystarczającym dowiem przeciw, bo jak tu się dopatrywać podobieństwa lub jego braku. Nie wiem jak było w tamtych czasach z wystąpieniem o ustalenie ojcostwa, ani z wyrażaniem na nie zgody przez matkę, ale coś mi mówi, że trudniej i mniej miarodajnie niż dziś.
          • bupu Re: Papierologia 25.06.24, 17:12
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            >
            > O alimentach i podziale praw rodzicielskich nie wspominając, czy na to też nie
            > powinny być jakieś papiery?

            Powinny, owszem.


            > > Wątpię czy sąd uznałby, że nastąpił trwały rozkł
            > > ad pożycia, widząc powódkę w ciąży, albo z noworodkiem na ręku. Więc jak
            > i kied
            > > y?
            > >
            > >
            > >
            >
            >
            > Może gdyby przyczyną miały być wątpliwości odnośnie ojcostwa coś by z tego było
            > ? Jeśli przypuścimy, że Pyziak wysunął takie podejrzenia, uroda Pyzy przemówiła
            > by na ich korzyść, a Larwa nienarodzona lub jako noworodek byłaby niewystarczaj
            > ącym dowiem przeciw, bo jak tu się dopatrywać podobieństwa lub jego braku. Nie
            > wiem jak było w tamtych czasach z wystąpieniem o ustalenie ojcostwa, ani z wyra
            > żaniem na nie zgody przez matkę, ale coś mi mówi, że trudniej i mniej miarodajn
            > ie niż dziś.

            Pyziak mógł się kusić o zaprzeczenie ojcostwa Larwy, jeśli wystąpił z pozwem w 84-85. I tu, jeśli forumna matematyka jest słuszna, mogłoby mu pójść bardzo łatwo. Wystarczyło mianowicie udowodnić, że w momencie szczęśliwego poczęcia Larwy wiosną 1984 nie było go w pobliżu. Bułka z masłem, oto, Wysoki Sądzie, mój paszport z pieczątkami, w marcu 1984 nie było mnie w kraju.

            Jest opcja, że Janusz zagroził wywleczeniem tego wszystkiego w sądzie ergo upublicznieniem że święta Gabryjella gziła się pozamałżeńsko z Krzysiem Frączakiem/Jurkiem Hajdukiem/Sławkiem Lewandowskim/Pierogiem (niepotrzebne skreślić), więc Gabryjella poczuła się zmuszona do rozwodu za porozumieniem stron.
          • kooreczka Re: Papierologia 25.06.24, 18:01
            Powoływano świadków, sprawdzano daty. Jedyną możliwością wykluczenia były pewne kombinacje grup krwi (opisano to w Skiroławkach)
            • przymrozki Re: Papierologia 25.06.24, 19:22
              kooreczka napisał:

              > Powoływano świadków, sprawdzano daty. Jedyną możliwością wykluczenia były pewne
              > kombinacje grup krwi (opisano to w Skiroławkach)

              Najprawdopodobniej obie córki Gabrieli objęło domniemanie ojcostwa Pyziaka. Żeby to domniemanie obalić w latach '80, Pyziak musiałby pójść do sądu z jakimś poważnym dowodem - albo z wykluczającej grupy krwi, albo byłby w stanie udowodnić, że w okresie poczęcia dzieci nie mógł być owego poczęcia sprawcą.
              • bupu Re: Papierologia 25.06.24, 20:43
                przymrozki napisała:

                > kooreczka napisał:
                >
                > > Powoływano świadków, sprawdzano daty. Jedyną możliwością wykluczenia były
                > pewne
                > > kombinacje grup krwi (opisano to w Skiroławkach)
                >
                > Najprawdopodobniej obie córki Gabrieli objęło domniemanie ojcostwa Pyziaka. Żeb
                > y to domniemanie obalić w latach '80, Pyziak musiałby pójść do sądu z jakimś po
                > ważnym dowodem - albo z wykluczającej grupy krwi, albo byłby w stanie udowodnić
                > , że w okresie poczęcia dzieci nie mógł być owego poczęcia sprawcą.


                No to o tym mówię. To nie były czasy UE i Schengen, każdy wjazd do kraju i wyjazd z były pilnie rejestrowane, zatem Pyziak mógłby z łatwością udowodnić, że był wtedy za granicą.
          • tt-tka Re: Papierologia 26.06.24, 01:05
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > Może gdyby przyczyną miały być wątpliwości odnośnie ojcostwa coś by z tego było
            > ? Jeśli przypuścimy, że Pyziak wysunął takie podejrzenia, uroda Pyzy przemówiła
            > by na ich korzyść, a Larwa nienarodzona lub jako noworodek byłaby niewystarczaj
            > ącym dowiem przeciw, bo jak tu się dopatrywać podobieństwa lub jego braku. Nie
            > wiem jak było w tamtych czasach z wystąpieniem o ustalenie ojcostwa, ani z wyra
            > żaniem na nie zgody przez matkę, ale coś mi mówi, że trudniej i mniej miarodajn
            > ie niż dziś.

            Znaczy nie rozumiem tego "z wyrazeniem na nie zgody przez matke"...

            A bylo zwyczajnie - skladalo sie do sadu wniosek o ustalenie/zaprzeczenie ojcostwa i sad rozstrzygal.

            Uwaga - wiosna 84 Pyziak akurat w Poznaniu byl.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Papierologia 26.06.24, 08:28
              tt-tka napisała:

              > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
              >
              > > Może gdyby przyczyną miały być wątpliwości odnośnie ojcostwa coś by z teg
              > o było
              > > ? Jeśli przypuścimy, że Pyziak wysunął takie podejrzenia, uroda Pyzy prze
              > mówiła
              > > by na ich korzyść, a Larwa nienarodzona lub jako noworodek byłaby niewyst
              > arczaj
              > > ącym dowiem przeciw, bo jak tu się dopatrywać podobieństwa lub jego braku
              > . Nie
              > > wiem jak było w tamtych czasach z wystąpieniem o ustalenie ojcostwa, ani
              > z wyra
              > > żaniem na nie zgody przez matkę, ale coś mi mówi, że trudniej i mniej mia
              > rodajn
              > > ie niż dziś.
              >
              > Znaczy nie rozumiem tego "z wyrazeniem na nie zgody przez matke"...
              >
              >

              Czy np. nie mogło się zdarzyć, że Gaba nie stawiła się z dzieckiem na mające to ustalić badanie krwi (w czasie gdy Pyziak siedział i nie mógł osobiście zabrać na nie córek), co potem świadczyło na jej niekorzyść? Albo przeciwnie, że mogła sobie nie przychylić się do nakazu ot tak i całe postępowanie trafił szlag?
              • przymrozki Re: Papierologia 26.06.24, 08:50
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                > Czy np. nie mogło się zdarzyć, że Gaba nie stawiła się z dzieckiem na mające to
                > ustalić badanie krwi (w czasie gdy Pyziak siedział i nie mógł osobiście zabrać
                > na nie córek), co potem świadczyło na jej niekorzyść? Albo przeciwnie, że mogł
                > a sobie nie przychylić się do nakazu ot tak i całe postępowanie trafił szlag?

                Istnieje coś takiego jak przymusowe doprowadzenie, ale przede wszystkim, przed epoką badań genetycznych, dowód z badania krwi opierał się na samym tylko porównaniu grup krwi matki, domniemanego ojca i dziecka. W ten sposób można czasem wykluczyć ojcostwo, ale nie można go potwierdzić.

                Jeżeli matka ewidentnie utrudniała badania, a ojciec przedstawił jakieś pośrednie dowody na grupy krwi matki i dziecka (np. książeczkę zdrowia), sąd to mógł w ramach swobodnej oceny dowodów i doświadczenia życiowego zinterpretować na niekorzyść matki.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Papierologia 26.06.24, 12:51
                  przymrozki napisała:

                  > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                  >
                  > > Czy np. nie mogło się zdarzyć, że Gaba nie stawiła się z dzieckiem na maj
                  > ące to
                  > > ustalić badanie krwi (w czasie gdy Pyziak siedział i nie mógł osobiście
                  > zabrać
                  > > na nie córek), co potem świadczyło na jej niekorzyść? Albo przeciwnie, ż
                  > e mogł
                  > > a sobie nie przychylić się do nakazu ot tak i całe postępowanie trafił sz
                  > lag?
                  >
                  > Istnieje coś takiego jak przymusowe doprowadzenie, ale przede wszystkim, przed
                  > epoką badań genetycznych, dowód z badania krwi opierał się na samym tylko porów
                  > naniu grup krwi matki, domniemanego ojca i dziecka. W ten sposób można czasem w
                  > ykluczyć ojcostwo, ale nie można go potwierdzić.
                  >

                  Właśnie, o tym też na forum rozmawialiśmy, że te badania niekoniecznie są gwarancją ojcostwa. Np. jak Gaba ma grupę A, a Janusz AB i u Róży/Laury wyjdzie grupa A, to ojcostwa Pyziaka ani nie potwierdza, ani nie wyklucza, bo taki sam efekt mógłby wyjść z romansu Gaby z panem o grupie A lub 0.
            • bupu Re: Papierologia 26.06.24, 09:03
              tt-tka napisała:


              > Uwaga - wiosna 84 Pyziak akurat w Poznaniu byl.

              To, że Janusz pojawił się wiosną 84 w Poznaniu pojawia się jedynie w opowieści jaką Milicja snuje Larwie w TiR. Miluni to ja nie wierzę za grosz, ani nawet za pół.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka