przemkowa.b
11.05.05, 13:36
Wiem, że MM nieraz mieszała w swoich książkach z racji ostrej krytyki
ich "szczęśliwości" (sama pisała o tym w "Łasuchu...") ale czasem wnerwia
mnie to, jak nagle postanowiła zmienić czyjeś losy.
Klasycznym przykładem jest historia Natalii i Filipka...to być może ten
cynizm w stosunku do przystojniaków, tak ostentacyjnie przez autorkę
prezentowany na łamach "Jeżycjady":))) Ale ostatnio w ramach poprawiania
sobie humorku sięgnęłam po "Nutrię i Nerwusa" i znowu mi się wszystko
zgadzało!
Dopiero w "Córce Robrojka" Filip zamienia się w despotę, podobnego do swego
brata a byłego adoratora Natalii - Tunia i zaczyna tak jak on dyrygować
Natalią, czego, jak wiemy, ona nie znosi.
Ale dlaczego tak się musiało stać?
Przecież wiadomo, że Filipek był bratem Tunia ale PRZYRODNIM bratem i mógł
wcale nie mieć tych samych cech charakteru co on. Na przykład wiadomo, że był
bałaganiarzem, a Tunio po nim sprzątał:)
A Robrojek? No fajny, sympatyczny koleś, pozytywny bohater o dobrym sercu ale
jemu powinno było się ułożyć w końcu z Anielką.
Tak. Zdecydowanie w kilku conajmniej aspektach MM zawiodła mnie nietypowymi
rozwiązaniami.
A was?
Napiszcie.