Dodaj do ulubionych

Studia w Jeżycjadzie

29.03.06, 21:15
Temat był poruszany w innych wątkach, głównie traktujących o matkopolkowatości
bohaterek ale sam w sobie wydaje się interesujący.

Z Borejkówien studia praktyczne skończyła Ida, która zawsze miała ciągoty do
medycyny. Natalia i Gaba poszły na studia zgodne ze swoimi pasjami. Ale z
kolei Patrycja polazła niewiedzieć czemu za Florkiem na AR- wiem, że to już
byo omawiane, ze po co one za chłopami na studia idą, ale zeby tak? Ani
zgodnie z zainteresowaniami, ani rozumem. Podobnie Pyza- ale skoro F. miał dla
niej w liceum 2 popołudnia w tygodniu to był to jedyny sposób, żeby się z nim
widywać.

Ale to nie wszystko- tak jak problemy w LO są mocno eksponowane, tak na
studiach poza Pyzą (i tomkiem Kowlaikiem) nikt problemów nie ma- a własciwie
nawet nier chodzi mi o problemy, tylko o zaangażowanie w te studia. Liceum
jest treścią życia jeżycjadoiwego ucznia, a studia przechodzą mimo, jak mycie
zębów i trądzik.
Ciekawe, prawda?
Obserwuj wątek
    • nighthrill Re: Studia w Jeżycjadzie 29.03.06, 22:14
      Może to wynikać z konstrukcji fabularnej - główne bohaterki poszczególnych
      tomów mają po kilkanście lat. Potem słyszymy tylko o ich małżeństwach,
      dzieciach i studiach ukończonych lub w trakcie, ale bez konkretów. Książki te
      mają - wybaczcie brzydkie słowo - trochę młodszy target.

      Troszeczkę można poczytać o polonistyce Natalii - że się zakochała w adiunkcie
      z filozofii, że ma stypendium, że chodzi na zajęcia. Uniwersytet jest też
      obecny w śladowych ilościach dzięki pracy Gabrieli.

      A co do problemów na studiach, to faktycznie, nie ma nic o tym, żeby ktoś obrał
      kolokwium, zakuwał do sesji itp.
      Tylko Baltona oblał pierwszy rok fizyki, o ile pamiętam.
      • k_linka Re: Studia w Jeżycjadzie 30.03.06, 00:20
        > A co do problemów na studiach, to faktycznie, nie ma nic o tym, żeby ktoś
        obrał
        >
        > kolokwium, zakuwał do sesji itp.
        > Tylko Baltona oblał pierwszy rok fizyki, o ile pamiętam.

        No i Pyza kolokwia zawalala nieustannie.

        Książki te
        > mają - wybaczcie brzydkie słowo - trochę młodszy target.

        Mnie sie wydaje ze pomijanie studiow to nie kwestia targetu (w koncu bylo duzo
        o doroslej Natalii i Klamczusze oraz Mili). Jakos MM zaniedbuje ten aspekt
        zycia. Ale chyba taka jest specyfika studiow w miescie urodzenia. Dla mnie
        studia to byl pierwszy krok w doroslosc, wyprowadzka do akademika i studencka
        swoboda. Borejkowny - widze po Pyzie - to jakby dalej byly w liceum. Dla nich
        doroslosc (tak ja to rozumien) to od razu, bez "przejsciowego" okresu studiow,
        skok w malzenstwo i macierzynstwo.
        • czekolada72 Re: Studia w Jeżycjadzie 30.03.06, 09:51
          W szostej klepce" było troche perypetii ze studiami Jlii na ASP
          • nighthrill Re: Studia w Jeżycjadzie 30.03.06, 11:53
            Tak, tak, pamiętam. Było coś o tym, jak to Julia dostała się na studia "po
            uruchomieniu wszystkich możliwych znajomości" ( nie była utalentowana czy w
            tamtych czasach po prostu robiono jej problemy? ), czy jak przygotowywała się
            do egzaminu z angielskiego.
            Pamiętam, były przytoczone całe zdania po angielsku, co dla mnie wtedy,
            jedenastolatki na początku lat 90., brzmiało szalenie egzotycznie i
            niezrozumiale. Julia ćwiczyła zdaje się tryby warunkowe.
            Dziś sama jestem nauczycielką angielskiego...:)
            • czekolada72 Re: Studia w Jeżycjadzie 30.03.06, 12:25
              Własciwie 1/3 tej ksiazkiposwiecona jest w taki czy inny sposob zyciu
              studenckiemyu - brodaci studenci i mimozowate studentki przesiadujacy w pokoju
              dziewczyn w zwiazku z czym Cesia przeniosla sie do wiezyczki, historia
              studenckiegoo malzenstwa z dzieckiem, no i oczywiscie granica miedzy
              dziecinstwem licealnym a dorosłoscia studiow ;)
              • filimar Re: Studia w Jeżycjadzie 30.03.06, 16:18
                Fakt, ze Szósta klepka jest najbardziej studencka z wszystkich książek- może też
                dlatego, ze MM kończyła ASP i było to stosunkowo niedawno. kolejne 3 książki nie
                toczą się w środowisku studentów, więc wątków uniwesysteckich brak. W Opium
                natomiast Gaba jest młodą matką, ale w międzyczasie też chyba studentką- i to
                jakoś uleciał, ale chtba pod natłokiem poltycznych wydarzeń. Żaden z boh
                Brulionu aktualnie nie studiuje, ale już w Noelce studiuje Tomek (prawo i go to
                nie cieszy), choć to studiowanie nie jest jego elementem idetyfikującym- podczas
                gdy to,że Elka jest uczennicą- jest. Dowiadujemy się też, ze Baltona wyleciał ze
                studiów- fakt.

                W Pulpecji Natalia studiuje i w NiN też- ale nie widzimy, zeby się uczyła, a na
                polonistyce nieco do przeczytania jest. W dziecku Piątku Bebe jest studentką, w
                tygrysie, i imieninach znowu brak wzmianki o nauce istudiowaniu, choć w rodzinie
                jest Pulpa na AR.

                Nie w tym rzecz nawet, że nie ma studiów jako takich, ale właśnie o
                identyfikację- nikt sie nie martwi sesją, egzaminami, pisaniem pracy mgr,
                wyborem kierunku, akcja nigdy nie dzieje się na uczelni.

                Nie wszyscy z moich znajomych "żyją" studiami, studia nierkoniecznie są na
                pierwszym miejscu, zwłaszcza jak się ma jakieś zainteresowania, ale studia
                zajmują jakieś miejsce w życiu człowieka- a już na pewno w rodzinie inteligenckiej.

                Nie zgodzę się z twierdzeniem, że tak jest jak się studiuje w mieście
                roidzinnym- wyprowadzka to na pewno skok w dorosłość, ale studia same w sobie są
                zawsze choć trochę absorbujące. Wiem o tym sporo z własnego doświadczenia :)
                • filimar Re: Studia w Jeżycjadzie 30.03.06, 22:25
                  trzy ostatnie akapity zaczynają się od "nie". co ja dzisiaj taka na nie jestem ? :)
        • staua Re: Studia w Jeżycjadzie 07.04.06, 16:24

          > Ale chyba taka jest specyfika studiow w miescie urodzenia.
          Wlasnie. Ja tak samo odebralam swoje studia, studiowalam w moim miescie, mieszkalam z rodzicami,
          nie mialam problemow z zadnymi egzaminami ani kolokwiami, wiec liceum wspominam jako duzo
          ciekawszy i bardziej burzliwy okres w zyciu.
    • iwoniaw A przerywanie studiów? 30.03.06, 16:08
      Nie tylko Pyza porzuca studia, gdy orientuje się, że jest w ciąży. W Kalamburce
      czytamy, że Mila nie napisała pracy dyplomowej, bo była w ciąży i źle się czuła.
      Potem oczywiście już do pisania nie powróciła...
      W Brulionie Aniela rozmyśla nad losami swych koleżanek i pada tam stwierdzenie,
      że Gaba porzucona przez męża z 2 dzieci przerwała studia.
      No, jedna Gaba chyba reaktywowała te porzucone studia, inna sprawa, że chyba
      tylko ona z wyżej wymienionych poszła na studia zgodnie ze swoimi
      zainteresowaniami. I może tu jest pies pogrzebany - do szkoły każdy chodzi z
      konieczności i oprócz ulubionych przedmiotów musi uczyć się także tych, do
      których nie ma zupełnie serca (i głowy ;-)). Studia wybrane zgodnie z
      zamiłowaniami są miłym rozwijaniem pasji i zainteresowań, a jeśli nie są - to
      porzuca się je bez żalu.
      No, Patrycja mi nie pasuje do tego schematu - zupełnie abstrakcyjny (biorąc pod
      uwagę jej wcześniejsze zamiłowania) kierunek, skończony chyba tylko po to, żeby
      "mieć wyższe wykształcenie". Co do którego rodzice mają oczekiwania, by było
      "przynajmniej na poziomie średnim" (mówi o tym Ignacy do Baltony przy scenie
      oświadczyn).
      • verdana Re: A przerywanie studiów? 31.03.06, 21:20
        To mnie też zastanawiało.
        MM opisuje ludzi z pasją, inteligentnych, oczytanych - i co najmniej połowa z
        nich wybiera studia absolutnie bez sensu, niezgodne z zainteresowaniami. Jedyna
        krytyka wyboru studów jest wtedy, gdy Patrycja chce studiować ekonomię, aby
        zająć sie biznesem. Ja akurat tez nie byłabym szczęśliwa, gdyby moje dzieci
        dokonały takiego wyboru, ale takiego potępienia, jak u pani MM nie rozumiem.
        Natomiast bezmyślność Pyzy - pójscie na studia nie tylko niezgodne z
        zainteresowaniami, ale i za trudne - żadnego potepienia nie wywołuje.
        • mika_p Mam teorię :)) 03.04.06, 02:32
          Jeżeli na studia idzie się za głosem serca, obojętnie czy to serce do
          przedmiotu studiów, czy do podmiotu studiujacego - to dobrze. I nawet Pyza na
          astronomii jest OK. A jesli na studia chce sie iść z wyrachowania, to źle.
          Dlatego ekonomia dla Pulpy to zły pomysł, ale Mila mogła to studiować ;-))

          Trzyma się kupy moja teoria?
          • iwoniaw Studia Mili 03.04.06, 20:12
            Ale Mila nie studiowała ekonomii z własnej woli, tylko za sprawą praktycznej
            Gizeli. To i porzuciła bez żalu...
            • k_linka Re: Studia Mili 03.04.06, 23:25
              Myslisz sie - Gizela byla zadowolona, ale Mila studia wybrala sama aby byc
              blisko Zbyslawa:)
              • iwoniaw Re: Studia Mili 03.04.06, 23:51
                To ona znała Zbysława jeszcze w liceum? Wydawało mi się, że chciała studiować
                jakiś humanistyczny kierunek, a Gizela wybijała jej to z głowy... Muszę sobie
                odświeżyć lekturę.
    • przemkowa.b Re: Studia w Jeżycjadzie 03.04.06, 10:50
      Jeszcze są fragmenty o studentach Akademii Muzycznej - grających na ślubie Elki
      i Tomka a także cały wątek Filipa - i bardzo dobrze, moim zdaniem, pokazana
      jest "egzotyczność" artysty muzyka i to, że często nie pasuje on do otoczenia.
      Oraz że jest uważany za złego człowieka chociaż wcale taki nie jest, bo po
      prostu jest zakręcony.
    • paszczakowna1 Re: Studia w Jeżycjadzie 05.04.06, 18:46
      Nawiazujac do tematu 'pojscia na studia za chlopami', jeszcze Patrycje moge
      jakos rozgrzeszyc. Orlem intelektu ni pracowitosci nie byla (na te ekonomie
      pewnie i tak by sie nie dostala), zainteresowan sprecyzowanych zadnych chyba nie
      miala, a jesli zamierzali prowadzic z Baltona kwiaciarnie, AR wcale takim glupim
      pomyslem nie bylo. Takie studia przynajmniej daja jakies konkretne umiejetnosci.

      Ale Roza? Pojscie na bardzo trudne, nierynkowe (praca wlasciwie tylko w nauce -
      ale do tego trzeba byc dobrym - no i w szkole) i czasochlonne studia wbrew
      wlasnym zamilowaniom i predyspozycjom to juz nie glupota, ale kretynizm.

      Studia Pyzy na mojej prywatnej liscie Najbardziej Wkurzajacych Rzeczy u MM
      zajmuja miejsce w pierwszej trojce. Tym bardziej, ze wiaza sie scisle z
      utrwalaniem przez nia najglupszych schematow typu 'kobiety zdolnosci do nauk
      scislych nie maja'* oraz osobliwego rozumienia slowa 'humanista' jako 'ignorant
      w naukach scislych'.

      Uff, zdenerwowalam sie.

      * Czy bylo gdzis napisane, co studiowala Bella? Jakies nadzieje rokowala, ale
      glowe dam, ze MM jej elektroniki ni mechaniki studiowac nie dala.
      • filimar Re: Studia w Jeżycjadzie 05.04.06, 20:41
        Bella zamierzała zdawać na prawo.
      • jottka nieno 05.04.06, 20:51
        paszczakowna1 napisała:

        > Nawiazujac do tematu 'pojscia na studia za chlopami', jeszcze Patrycje moge
        > jakos rozgrzeszyc. Orlem intelektu ni pracowitosci nie byla (na te ekonomie
        > pewnie i tak by sie nie dostala), zainteresowan sprecyzowanych zadnych chyba
        nie miala, a jesli zamierzali prowadzic z Baltona kwiaciarnie, AR wcale takim
        glupim pomyslem nie bylo


        litości, ona przecież poszła ponoć i skończyła chlubnie leśnictwo!!! tam sie na
        wstępnym m.in. matematykę zdawało w jej czasach (teraz liczą sie stopnie z tak
        typowo humanistycznych przedmiotów jak matematyka, fizyka, chemia i oczywiście
        biologia), z wiedzą przez nią posiadaną na leśnictwo też by sie nie dostała;
        intryguje mnie zresztą fakt, że baltona, który z fizyki wyleciał już po
        1.semestrze, tam sie bez bólu dostał:)


        a same studia też nie polegają na romantycznych wędrówkach po lesie, tylko na
        przyswajaniu wiedzy z dziedziny np. technologii drewna, gleboznawstwa,
        przeróżnych statystyk i mechanizacji prac leśnych, nie mówiąc już o potężnym
        bloku wszelkich przedmiotów botaniczno-ekologicznych


        do prowadzenia kwiaciarni pięcioletnie studia na tak ciężkim kierunku to mniej
        więcej to samo, co studiowanie budowy okrętów na politechnice, żeby potem
        prowadzić nad morzem wypożyczalnię skuterów wodnych:(


        co zresztą raz jeszcze potwierdza znany wniosek, że pani mm w imię -
        najłagodniej mówiąc - osobliwej ideologii każe wierzyć czytelnictwu, że
        inteligentnej współczesnej dziewczynie na samą myśl o małżeństwie mózg nagle sie
        lasuje i zaczyna funkcjonować wybiórczo, niebywale wzrasta mu potencjał w dotąd
        wrogich dziedzinach (np. patrycja musiała znienacka świetnie opanować
        znienawidzone dotąd przedmioty), za to w pozostałych zamienia się w gąbkę i
        kasuje indywidualność swej właścicielki.


        swoją drogą ciekawe skąd się autorce to wzięło - no nie studiowała przecież pod
        koniec 19. wieku, nad wyborem studiów sama sobie już w zamierzchłych latach
        60tych głowę łamała, przypuszczam też, że nieraz słyszała ten zarzut na
        spotkaniach autorskich, bo akurat ta cecha wiarygodności jej postaciom nie
        przysparza, no bez sensu
        • paszczakowna1 Re: nieno 06.04.06, 23:23
          Wiem mniej wiecej, na czym polegaja studia na lesnictwie na AR - przyjaciolka
          studiowala, co prawda ochrone srodowiska, ale sporo przedmiotow miala takich
          samych. Nie wykluczam, ze program w Poznaniu moze wygladac nieco inaczej, moze w
          ogole poziom AR jest tam wyzszy (bardzo prawdopodobne), ale sadzac po
          przykladzie tejze przyjaciolki, nie wymagaja te studia wybitnych zdolnosci
          matematycznych, ani szczegolnego zainteresowania matematyka (w przeciwienstwie
          do fizyki czy astronomii). Nie twierdze i nie twierdzilam, ze matematyka i
          fizyka sa tam niepotrzebne (faktycznie do przyzwoitej nauki ekologii przydalaby
          sie im matematyka w znacznie wiekszym zakresie niz tam maja - de facto
          przyjaciolce kazali rozwazac rozwiazania rownan rozniczkowych nie nauczywszy jej
          prawie nic o rozwiazywaniu tychze), ale nie w takim zakresie i na takim poziomie
          jak na fizyce czy astronomii.

          I ciagle uwazam, ze dla osoby o niezbyt sprecyzowanych zainteresowaniach (swoja
          droga, zgola nic 'humanistycznego' w Patrycji nie widze - z polskim tez sobie
          slabo radzila - chyba ze definiujemy 'humaniste' jako 'glaba z matematyki'), to
          wcale nie byl taki zly wybor. Moze sie z kwiaciarni kiedys przerzuca na choinki,
          a z choinek na prowadzenie szkolek czy cos w tym stylu, i im sie wyksztalcenie
          wreszcie przyda. :-) Mam wrazenie, ze Patrycja miala ambicje skonczyc 'jakies'
          studia, a jesli 'jakies', to czemu nie te, co Baltona? (Co on tam robil, to
          osobne pytanie, i zgadzam sie, ze wybor byl troche dziwny - zadnych
          zainteresowan w tym kierunku nie wykazywal. Ale to, ze oblal 1-szy rok fizyki, a
          dostal sie na lesnictwo, akurat rozumiem - 1-szy rok fizyki jest naprawde
          ciezki, glownie przez algebre, i znam naprawde inteligentnych ludzi, ktorzy po
          tym sie ze studiowania fizyki wycofali.)

          Dla Rozy, ktora juz w liceum utrzymywala ze 'zna wlasne predyspozycje i do klasy
          mat-fiz sie nie wybierala' (czy jakos tak, 'Imieniny'), cienia usprawiedliwienia
          nie ma i byc nie moze. Astronomia, moj Boze, przeciez to praktycznie tyle, co
          fizyka. Juz ja widze Roze zglebiajaca teorie grawitacji. Zaczynam wspolczuc
          Fryderykowi, jesli ten dawal jej korepetycje.
          • czekolada72 Re: nieno 07.04.06, 12:21
            paszczakowna1 napisała:

            > Wiem mniej wiecej, na czym polegaja studia na lesnictwie na AR - przyjaciolka
            > studiowala, co prawda ochrone srodowiska, ale sporo przedmiotow miala takich
            > samych. Nie wykluczam, ze program w Poznaniu moze wygladac nieco inaczej,
            moze
            > w
            > ogole poziom AR jest tam wyzszy (bardzo prawdopodobne), ale sadzac po
            > przykladzie tejze przyjaciolki, nie wymagaja te studia wybitnych zdolnosci
            > matematycznych, ani szczegolnego zainteresowania matematyka (w przeciwienstwie
            > do fizyki czy astronomii). Nie twierdze i nie twierdzilam, ze matematyka i
            > fizyka sa tam niepotrzebne (faktycznie do przyzwoitej nauki ekologii
            przydalaby
            > sie im matematyka w znacznie wiekszym zakresie niz tam maja - de facto
            > przyjaciolce kazali rozwazac rozwiazania rownan rozniczkowych nie nauczywszy
            je
            > j
            > prawie nic o rozwiazywaniu tychze), ale nie w takim zakresie i na takim
            poziomi
            > e
            > jak na fizyce czy astronomii.

            To ja sie przyczepie - pozwole sobie stwierdzic, ze to, ze Twoja przyjaciołka
            nie miala matematyki wcale nie znaczy, ze na lesnictwie takze nie ma jej!
            Moj osobisty brat oraz spore grono znajomych studiowalo na AR i na ich wydziale
            bylo tyle matematyki, ze chwilami zastanawialam sie co oni wlasciwie studiuja
            (a byla to inzynieria srodowiska). Owszem byl tez innu kierunek - ochrona, na
            ktorym byla chemia i biologia. Jednakze to, ze ktos nie mial matematyki (lub
            mial) na zupelnie innym Wydziale i zupelnie innym kierunku matematyki - nie
            jest rownoznaczne , ze na lesnictwie (z nie znanym nam kierunkiem i
            specjalizacja)- takze nie ma. Z tego co sie orientuje - takie specjalizacje
            istnieja (np inzynieria lesna, czy budownictwo - pelnej nazwy nie podam
            matrix.ar.krakow.pl/~rlsocha/jednostki.htm
            Natomiast co do pojscia za sercem -tez mam przyjaciolke wlasna, ktora poszla na
            techniczne studia za amantem, po roku sie przeniesli na taki sam kierumnek, ale
            inna uczelnia, potem zmienili na tejze wydzial - koniec koncow - ona skonczyla
            przy wydatnej pomocy obecnego malzonka, a byly amant rzucil studia w diabły.
            • paszczakowna1 Re: nieno 07.04.06, 17:41
              Nie pisalam, ze przyjaciolka matematyki nie miala - pisalam, ze miala, w mojej
              ocenie, w zbyt malym zakresie. Ale schodzimy z tematu.

              Moja glowna teza jest ze:

              a) lesnictwo jest kierunkiem mniej zmatematyzowanym i, moim zdaniem, latwiejszym
              niz astronomia; (*w celu uprzedzenia dalszej polemiki - nie pisze, ze matematyki
              tam nie ma, ani ze jest niepotrzebna, a nie ze jest to kierunek latwy - prosze o
              zauwazenie formy wzglednej*)

              b) lesnictwo jest kierunkiem nieco bardziej rynkowym niz astronomia; (*prosba
              jak wyzej - to tez jest forma wzgledna*)

              c) Roza utrzymywala, ze jest humanistka z predyspozycji, w przeciwienstwie do
              Patrycji, ktora takich deklaracji nie czynila.

              Zatem Roza zrobila wieksze glupstwo niz Patrycja. (I chyba wieksze niz Mila w
              swoim czasie.)
              • czekolada72 Re: nieno 07.04.06, 19:15
                Alez ja sie z calym wywodem nt wyboru Rózy i Patrycji zgadzam, jak najbardziej!
                Nie zgadzam sie jedynie z ocena zawartosci matematyki na AR - wydz. lesny, bo
                poprostu tego nie da sie uogolnic (patrz rozne kierunki) ani tym bardziej
                okreslac porownujac do ochrony srodowiska.
                Co do astronomii - nie zabieram glosu, bo chociaz sadze, ze jest tam zarowno
                multum fizyki jak i matematyki - rownie dobrze moze sie okazac, ze sa kierunki
                czy specjalizacje, na ktorych np jest polowa prrzedmiotow humanistycznych
                (filozofia np) :)
                • paszczakowna1 Re: nieno 07.04.06, 19:51
                  > Alez ja sie z calym wywodem nt wyboru Rózy i Patrycji zgadzam, jak najbardziej!

                  Fajnie. :) A co myslisz na temat Mili? Oczywiscie, to byly inne czasy, ale
                  Gizela swoja racje miala...

                  > Co do astronomii - nie zabieram glosu, bo chociaz sadze, ze jest tam zarowno
                  > multum fizyki jak i matematyki - rownie dobrze moze sie okazac, ze sa kierunki
                  > czy specjalizacje, na ktorych np jest polowa prrzedmiotow humanistycznych
                  > (filozofia np) :)

                  Tu ja sie z kolei troche orientuje.;) Na UW (na UAM zreszta tez), astronomia
                  jest kierunkiem na fizyce. Jakbys chciala podziwiac program studiow
                  magisterskich (1-szy rok wspolny z reszta fizyki, pozniej wiele przedmiotow tez
                  wspolne), sluze linkiem:

                  www.fuw.edu.pl/%7Eajduk/inf05/ii3_05.htm
                  Filozofie itp mozna na UW wziac a ramach tzw. przedmiotow ogolnouniwersyteckich
                  (7% ogolnej liczby zajec).
                  • czekolada72 Re: nieno 07.04.06, 20:13
                    A nie nie, dziekuje uorzejmie, ja czasy wyboru kierunku studiow mam juz za soba
                    ;) i zdecydowanie byly to studia humanistyczne (aczkolwiek nie filologia
                    klasyczna ni insza ;)

                    Mila to pokolenie miedzy moja babcia a mamą ; no i wiem z rodzinnych opowiesci
                    jak bywalo z dostaniem sie na studia, na wybrany kierunek w tamtych czasach,
                    niestety, nie zawsze bylo pieknie - ale to jest temat na zupelnie inny watek...
      • anytsuj0511 Re: Studia w Jeżycjadzie 21.02.14, 18:15
        Witam,
        z przyjemnością wracam do starych wątków Forum i chciałabym dodać, że mi nierealne wydaje się to, że Kreska skończyła architekturę. Miała przecież duże problemy z matmą (OwR).
        Pozdrawiam Forumowiczów.
        • mika_p Re: Studia w Jeżycjadzie 21.02.14, 22:20
          Kreski i jej architektury w kontekście kłopotów z matematyką na początku liceum będę bronić jak niepodległości:
          forum.gazeta.pl/forum/w,25788,131956526,131966339,Re_watpliwosci_ze_studiami_wyzszymi_postaci_u_MM.html
          :)
          Jeszcze jeden wątek był na ten temat:
          forum.gazeta.pl/forum/w,25788,147413624,,Uczennice_i_studentki.html?v=2
    • tt-tka Re: Studia w Jeżycjadzie 16.04.14, 17:39
      jakos wczesniej nie zauwazylam tego, ale chyba nikt z bohaterow nie ma kolezanek/kolegow ze studiow (poza Julia na samym poczatku) - i pozniej z pracy wlasciwie tez nie, cale towarzyskie zycie borejczady to kontakty jeszcze szkolne - no, Bernard byl Anieli kolega z uczelni, ale oni sa malzenstwem :-) - dziwne to troche, z moich licznych znajomych mniej niz jedna szosta to kolezenstwo podstawowkowo-licealne, cala reszta ze studiow, pracy i innej pozaszkolnej aktywnosci zyciowej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka