Dodaj do ulubionych

Przyjaźń

24.05.06, 18:34
O tym już było po trochu w róznych wątkach, ale temat wydaje mi się istotny.
Bohaterki Jeżycjady nie maja przyjaciół. Ok, są wyjątki, ale zjawisko braku
przyjaźni dominuje. Popatrzmy:

Cesia - żadnej przyjaciółki przed pojawieniem sie koszmarnej Danuśki. Dlatego
rodzinka tak się starała itd.
Aniela - przez większą część "Kłamczuchy" Anielka boryka się z samotnością,
nikt jej nie lubi. Jest wierny Robrojek, ale to taka przyjaźń sercem
podszyta...
Gabrysia - jedyna jeżycjadowa "dusza towarzystwa". Ale uwaga! Wszystkie swoje
przyjaźnie Gabrysia nawiązuje dopiero w "Kwiecie Kalafiora" i później. Nie
dowiadujemy się nic o choćby jednym przyjacielu sprzed akcji książki, a
przecież Gaba zdążyła w międzyczasie przeżyć siedemnaście lat! Jej koleżanką
z lawki jest Cesia, która - patrz powyżej. Czyżby więc gaba była kolejna
jeżycjadową samotnicą?
Ida - żadnej przyjaciółki, nawet gdy jest starsza i mądrzejsza.
Kreska - ma przyjaciół, Gabrysię, Aurelię, Jacka Lelujkę, choć to też nie do
końca tylko przyjaźń... Kreska to przyjazna dusza :)
Bebe - wiadomo
Elka - cyt. "żadnej przyjaciółki od serca"
Patrycja - wspaniała, prawdziwa przyjaźń z Romą, tylko że tak ieładnie się
skończyła...
Aurelia - mam masę przyjaciół, co nie zmienia faktu, że na początku "Dziecka
Piątku" i w dwóch poprzednich tomach sprawia wrażenie najbardziej samotnej
osoby na świecie.
Nutria - żadnej przyjaciółki
Bella - pewnie i miała w Łodzi jakichś przyjaciół... Za mało wiadomo o tej
postaci
Róża - nic nie wiadomo, poza tym, że Lelujki się w niej kochają :)
Laura - żadnej przyjaciółki
Mila - no, tutaj aż dwie. Wyjatek, który potwierdza regułę
Trolla - nie wiadomo zbyt wiele, ale pewnie ma jakichś przyjaciół poza
Józinkiem :)
Żaba - nic, ani wzmianki o przyjaciółce, a z Piotrusiem Zeromskim znając
życie będą małżeństwem :)))

Inne przyjaźnie są w "Jeżycjadzie" czymś złym. Joanna z Olą są okropne,
niedobre dla Anieli, ewentualnie Olę można lubić, gdy jest sama. Matylda
obgaduje Maćka z przyjaciółką. Lepiej już to wygląda u chłopców, Pawełek
przyjaźni się z Robrojkiem, Grzegorz z Hajdukiem podobno, Dambo z Bernardem,
i pewnie ktoś jeszcze.

Moda na samotność? A może przypadek?
Obserwuj wątek
    • hybrid822 Re: Przyjaźń 24.05.06, 18:47
      Nie nie, Aniela miała przyjaciółkę, Kasię Kurkównę, która została w Łebie. Poza
      tym uważam emae że masz słuszność - przyjaźni w cyklu jak na lekarstwo,
      zwłaszcza tych szkolnych. A przecież liceum i studia to okres, kiedy przyjaciół
      ma się najwięcej. Dopiero potem życie weryfikuje, które z tych związków były na
      tyle mocne, by przetrwać.
      Mnie zawsze bardzo uderzał brak reakcji Pulpy na odsunięcie się od niej Romy.
      Nie zrobiła literalnie nic żeby tę realcję ocalić, nie wiemy nawet o jakichś jej
      rozterkach z tym związanych. Cała sprawa spłynęła po niej równo, ponieważ na
      horyzoncie pojawił się Baltona i zajął wszystkiej jej myśli. Dla mnie to
      nieprawdopodobne, ja bym tak łatwo nie dała moim przyjaciółkom (a mam trzy osoby
      w otoczeniu zasługujące na to zaszczytne miano:)) zerwać ze mną kontaktów. Na
      przyjaźń się pracuje, inwestuje się w nią swój czas i emocje. I co, po
      pierwszych zgrzytach do widzenia, rezygnujemy z siebie bezboleśnie? Przykre to
      było i nie pasujące do deklarowanej borejkowskiej mentalności.
      • verdana Re: Przyjaźń 24.05.06, 21:20
        Bo dla MM liczy sie rodzina - przyjaźnie odciagaja od rodziny, a wiec nie są
        pożądane.
        • yomamakorka Re: Przyjaźń 25.05.06, 00:40
          Wiecie co, a ja czytam Jezycjade juz od wieeelu lat i przypominam sobie ze mnie
          to nigdy jakos nie dziwilo. Bo sama mialam jedna jedyna przyjaciolke przez cale
          zycie [z ktora na zmiane laczyla mnie milosc i nienawisc hehehe i w koncu
          zerwalysmy te toksyczna znajomosc] i dopiero w wieku 28 lat dorobilam sie 3
          przyjaciolek :) Moze do przyjazni trzeba dorosnac? Swoja droga nie dziwie sie
          ze np. taka Pyza nie miala kolezanek, skoro na przyklad na przerwie ciagle
          snula sie sama, i to celowo...
          • emae Re: Przyjaźń 25.05.06, 09:37
            No, ale jedna (a potem trzy) to zawsze coś :) A tutaj - żadnej, u co najmniej
            sześciu bohaterek. Ja też jestem raczej introwertyczką, ale nie przypominam
            sobie takiego okresu w moim życiu, żebym nie miała ani jednej przyjaciółki.
            Z drugiej strony, nastolatki często czują się samotne, odrzucone i chyba
            właśnie to autorka miała na myśli, pozbawiając bohaterki przyjaciół. Ale wydaje
            mi się, że potraktowała je zbyt ostro... :)
        • emae Re: Przyjaźń 25.05.06, 09:38
          No fakt - tylko że w pierwszych częściach Jeżycjady ta prorodzinność nie była
          jeszcze aż tak widoczna, nie było "twierdzy Borejków", a przyjaciół ciągle jak
          na lekarstwo.
          • laura-gomez Re: Przyjaźń 25.05.06, 10:46
            mnie dziwi fakt, że np. Róża nie miała żadnej przyjaciólki czy koleżanki.
            Przecież nie wszystkie dziewczyny lubią rozmawiać o Leonardzie di Caprio. Skoro
            Róża była taka ładna, miła i mądra to powinna sobie bez trudu znaleźć jakąś
            bratnią duszę. Facet przyjaciólki nie zastąpi. To, ze TYgrys był samotny mnie
            nie dziwi - miała trudny charakter; Ida przed metamorfozą też. Ale Natalia? -
            była nieśmiała, owszem, ale z kimś takim jak ona chciałabym się zaprzyjaźnić.
            Czyżby wystarczało jej pisanie wierszy w fioletowym zeszycie? Ja może też nie
            jestem zbyt otwartą osobą, ale parę dobrych kumpeli mam i bez nich życie byłoby
            straszne. Czasem trzeba się komuś z tego i owego zwierzyć i wysłuchać paru rad,
            pójść na dyskotekę, czy do baru. Zgadzam się, że to bardzo dziwne, że
            Borejkównom do pełni szczęścia wystarcza rodzina
            • kelle1986 Re: Przyjaźń 25.05.06, 11:19
              szczegolnie w czasach kiedy od rodziny czesto ludzie wolą znajomych i przyjaciol nie mogac sie dogadac z rodzicami:/
    • nula8 Re: Przyjaźń 25.05.06, 12:13
      Jestem, co prawda, jedynaczką, ale moja mama ma dwie siostry. I powiem Wam, że
      one mają jakieś tam koleżanki, ale prawie zawsze są to wspólne koleżanki i
      tylko koleżanki (nie mówiąc o tym, że okresowe: czasem się z jedną spotykają
      najczęściej, czasem z inną). Głównymi przyjaciółkami mojej mamy są Jej siostry.
      To One pierwsze słyszą zwierzenia, One pierwsze są na linii strzału, kiedy jest
      wściekła, ale i One są najfajniej obdarowywane (przede wszystkim
      niematerialnie :))). Może więc to tak jest: jeśli w rodzinie człowiek ma
      przyjaciół odpowiednich wiekiem, życzliwych i o mniej więcej podobnych
      doświadczeniach, to może nie potrzebuje ich na zewnątrz. Na boku pozostawiam
      kwestię, że przyjaciel z zewnątrz to świeża krew, która otwiera na świat i
      pozwala dostrzec nowe wartości...
      Ja sama pracuję nad swoimi przyjaźniami, co procentuje - mam jedną i tę samą
      przyjaciółkę od 24 lat! I parę "wziętych" po drodze - najmłodsza stażem
      przyjaźń to przyjaźń pięcioletnia. Ale może to dlatego, że jestem jedynaczką i
      muszę sobie znajadować przyjaciół poza rodziną.
      • chiara76 Re: Przyjaźń 25.05.06, 12:44
        nula8 napisała:

        > Jestem, co prawda, jedynaczką, ale moja mama ma dwie siostry. I powiem Wam,
        że
        > one mają jakieś tam koleżanki, ale prawie zawsze są to wspólne koleżanki i
        > tylko koleżanki (nie mówiąc o tym, że okresowe: czasem się z jedną spotykają
        > najczęściej, czasem z inną). Głównymi przyjaciółkami mojej mamy są Jej
        siostry.
        >
        > To One pierwsze słyszą zwierzenia, One pierwsze są na linii strzału, kiedy
        jest
        >
        > wściekła, ale i One są najfajniej obdarowywane (przede wszystkim
        > niematerialnie :))). Może więc to tak jest: jeśli w rodzinie człowiek ma
        > przyjaciół odpowiednich wiekiem, życzliwych i o mniej więcej podobnych
        > doświadczeniach, to może nie potrzebuje ich na zewnątrz. Na boku pozostawiam
        > kwestię, że przyjaciel z zewnątrz to świeża krew, która otwiera na świat i
        > pozwala dostrzec nowe wartości...
        > Ja sama pracuję nad swoimi przyjaźniami, co procentuje - mam jedną i tę samą
        > przyjaciółkę od 24 lat! I parę "wziętych" po drodze - najmłodsza stażem
        > przyjaźń to przyjaźń pięcioletnia. Ale może to dlatego, że jestem jedynaczką
        i
        > muszę sobie znajadować przyjaciół poza rodziną.


        Nula, widzę, że mamy coś wspólnego (oprócz czytania książek MM:), też jestem
        jedynaczką. I coś chyba w tym jest, że jedynacy siłą rzeczy potrzebują
        przyjaźni poza domem. Niemniej jednak znam ludzi, którzy nawet mając liczne
        rodzeństwo chętnie przyjaźnie zawiązywali. A u MM te przyjaźnie jakieś
        dziwne...chociażby Danusia i Cesia, niestety, przyjaźnią bym tego związku nie
        nazwała.
        Mnie tego też brakuje w książkach MM...osobiście uważam , że przyjaźń w życiu
        człowieka jest bardzo ważna.
      • k_linka Re: Przyjaźń 25.05.06, 13:06
        Wierze, ze mozna przyjaznic sie z siostrami i ze to moze wystarczac, ale...
        1. roznica wieku musi byc niezbyt duza (oczywiscie to sie z czasem wyrownuje,
        ale dopiero po dwudziestce),
        2. siostry musza sobie po prostu wzajemnie odpowiadac, co nie zawsze sie zdarza

        Dlatego jestem w stanie zrozumiec brak przyjaciolek u starszego pokolenia, ale
        Roza i Tygrys? Nie byly ze soba blisko zwiazane, i to nieprawda ze Tygrys mial
        zadatki na samotnice. Mial raczej zadatki zeby wpasc w "zle towarzystwo"
        • yomamakorka Re: Przyjaźń 26.05.06, 00:22
          Ja mialam siostre doslownie w tym samym wieku i szukalysmy obie przyjazni na
          zewnatrz, mimo ze sie lubilysmy.

          Mysle ze laura-gomez dobrze napisala - Pyza to dziewczyna madra, mila,
          delikatna i bardzo pomocna, ale jednak... nikt sie z dziewczyn z nia nie
          zaprzyjazni. Dziwne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka