tennesee
29.07.06, 19:26
Musierowicz jako przyzwoita literatura dziewczyńska
"Wczesna, z okresu Kłamczuchy czy opium w Rosole. Wówczas jej bohaterki
uprawiały wyczynowo sport, miały pasje, nie gadały tylko o chłopakach,
wyjeżdżały same z domu jako nastolatki. Potem wszystko przerodziło sie w
prorodzinny grzmot"
Określenie prorodzinny grzmot bardzo mi się podoba. Smuci mnie natomiast inna
sprawa- zarówno środowiska konserwatywne, do których w tym wypadku zaliczam
MM, jak i feministyczne PRZECIWSTAWIAJĄ pasje, samodzielnośc itp rodzinie, a
rodzinę nazwijmy to umownie- pasjom. Ze szkodą dla ludzi, którzy lubia się
silnoe identyfikowac z tymi srodowiskami.