agnieszka_azj
19.09.06, 10:02
Sięgnęłam ostatnio po te książkę, bo ktoś gdzieś (Verdana ???) zachęcał do
tej lektury.
Dlaczego piszę o niej na tym forum ??? Bo czytając miałam uczucie, że skąś
juz znam jej bohaterów. Po jakimś czasie mnie olśniło - z "Jezycjady" !!!
Broń Boże, nie oskarżam pani M. o plagiat - historia jest zupełnie inna,
natomiast mam wrazenie silnej inspiracji.
Judit Nagy - pedagog wybitnie teoretyczna, autorka wielu cenionych książek
dla nauczycieli, która nigdy nie uczyła w szkole, a w dodatku zupełnie nie
zna swojego dziecka. Dziecko to w dodatku ma własne zycie, którego ona nawet
nie przeczuwa. Ewa Jedwabińska - tylko trochę bardziej ludzka niż ona
w "Opium"
Istvan Pongracz - woźny w szkole. Samotny, szorstki, ale z bardzo
silnym "kręgosłupem moralnym" ;-))) to cały pan Jankowiak. Jego "wewnetrzne
monologi", sposób myslenia i postrzegania świata sa tak podobne dzo "Dziecka
piatku", że momentami miałam uczucie deja vu ;-)))
Może trochę zapędziłam się w porównaniach, ale w postaci Kato (szwagierki
Judit) zaczęłam widzieć Felę Borejko. Taka porządna, zorganizowana gospodyni
z jedną córką.
Ciekawa jestem, czy pani M. wogóle czytała tę ksiązkę ;-)))