yenna_m
03.10.06, 09:01
Jakos drażnia mnie te wszystkie nowe dzieci.
Papierowe są - np taka Łusia, ktora wcale nie zachowuje sie jak 6-latka tylko
jak 12-letnia pannica.
Gdzie te czasy, gdy dziecko u Musierowicz moglo byc dzieckiem?
Gdzie robiło eksperymenty na pograniczu fizyki i sportów ekstremalnych (gupia
kaczka bo tonie), tudzież swobodnie reprezentowała swoją 7-letnią, niedorosła
osobowość (Nutria, która mowiła o sobie w rodzaju męskim i wolała w szkole
toarzystwo chłopakow i ktorej autorka pozwalala poczuc się zagubionym
dzieckiem - vide: konflikt z szkole)
Gdzie te czasy, gdy dzieciaki zachowywały się swobodnie, radośnie i
dziecięco? Gdzie to, powtarzane radośnie, rubaszne "kto mlaszcze, dostanie w
paszcze"?
Musierowicz dochwała się 6-letnich starych maleńkich.
Smutne, bo te, niewykle barwnie i umniejętnie kreowane przez autorke
dzieciaki, byly ogromnym atutam Jeżycjady.
Teraz tylko trzeba poczekać, czy dzieciaki zaczną się efektownie scigac w
wyscigu szczurow...