Dodaj do ulubionych

Postaci dzieci kreowane przez Musierowicz

03.10.06, 09:01
Jakos drażnia mnie te wszystkie nowe dzieci.
Papierowe są - np taka Łusia, ktora wcale nie zachowuje sie jak 6-latka tylko
jak 12-letnia pannica.

Gdzie te czasy, gdy dziecko u Musierowicz moglo byc dzieckiem?
Gdzie robiło eksperymenty na pograniczu fizyki i sportów ekstremalnych (gupia
kaczka bo tonie), tudzież swobodnie reprezentowała swoją 7-letnią, niedorosła
osobowość (Nutria, która mowiła o sobie w rodzaju męskim i wolała w szkole
toarzystwo chłopakow i ktorej autorka pozwalala poczuc się zagubionym
dzieckiem - vide: konflikt z szkole)

Gdzie te czasy, gdy dzieciaki zachowywały się swobodnie, radośnie i
dziecięco? Gdzie to, powtarzane radośnie, rubaszne "kto mlaszcze, dostanie w
paszcze"?

Musierowicz dochwała się 6-letnich starych maleńkich.
Smutne, bo te, niewykle barwnie i umniejętnie kreowane przez autorke
dzieciaki, byly ogromnym atutam Jeżycjady.

Teraz tylko trzeba poczekać, czy dzieciaki zaczną się efektownie scigac w
wyscigu szczurow...
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Postaci dzieci kreowane przez Musierowicz 03.10.06, 11:45
      Dla mnie nastapiło tu jakies wypaczenie poczucia humoru.
      Ww wcześniejszych tomach śmieszyły, ale w sposób przyjemny, pewne dziecinne
      zachowania , zazwyczaj sympatyczne, często nawet wzruszajce (Mamerciątka
      szykujace prezent mikołajkowy dla rodziców).
      Teraz mamy się z dzieci wyśmiewać - jak z Miągwy. Nie z konkretnego zachowania,
      ale z "całokształtu".
      Zresztą, te postaci dzieci u MM od dawna są kontrowersyjne. Mali Borejkowie
      dotychczas byli mili - i tylko to się zmieniło. Natomiast przez książki
      przewija się plejada obrzydliwych dziecięcych typów - albo pochodzących
      z "nizin" spolecznych (kolezanki z klasy), albo tez - dzieci z rodzin zamożnych
      (para tłustych bachorów, ktore w Noelce dostają komputer). Podobnie dzieci z
      zamożnych rodzin w ksiązkach dla najmłodszych sa z reguły niesympatyczne.
    • anutek115 Re: Postaci dzieci kreowane przez Musierowicz 06.10.06, 18:51
      Chyba, Verdano, to zbyt radykalna jednak opinia... mnie się wydaje (i dałam
      gdzieś już temu wyraz), że to nie jest wypaczenie poczucia humoru, ale skleroza.
      Nie, to za mocne słowo - po prostu typowe dla wszystkich zapominanie. Gdy MM
      miała małe dzieci i zapewne otoczona była znajomymi, którzy mieli dzieci w
      podobnym wieku, dzieci w Jeżycjadzie były normalne - dziecinne i dziecięce,
      eksperymentujące, czasem, o zgrozo, uczące się czytac dopiero w szkole. Potem
      jej dzieci urosły, a dzieci Jeżycjadowe zdziwaczały. Teraz, gdy Autorka ma wnuki
      byc może w Jeżycjadzie znowu zaczną się pojawiac normalne dzieciaki, a nie
      staruszkowie 10-letni...
      To samo, moim skromnym zdaniem, może dotyczyc nauczycieli. Gdy MM chadzała na
      wywiadówki, a jej dziatwa do szkoły, nauczyciele w Jeżycjadzie byli normalni.
      Teraz żeby zasłużyc na dobre słowo muszą pochodzic z Borejków.

      Jest to wersja optymistyczna. Pesymistyczna, w którą staram się nie wierzyc,
      jest taka, że MM stetryczała (bardzo przepraszam za wyrażenie) na starośc, i ani
      normalnych dzieci, ani normalnych nauczycieli nigdy już w Jeżycjadzie nie
      będzie, bo nie przystają do nowej wizji świata Autorki.
      • dolmadakia Re: Postaci dzieci kreowane przez Musierowicz 06.10.06, 19:18
        Ale ona chyba nie jest tak bardzo posunięta w latach.....
        • anutek115 Re: Postaci dzieci kreowane przez Musierowicz 06.10.06, 19:46
          Dlatego właśnie przepraszałam za słowo "stetryczała", kojarzące się z damą
          około..., no późnej osiemdziesiątki. Chociaż nie ma reguł.
          A pani MM jest, zdaje się z roku 1945. Jasne, że może miec optymistyczny i
          niezmiennie pogodny pogląd na świat. Ale są też osoby, które w jej wieku
          zaczynają tetryczec, niestety.
    • laura-gomez Re: Postaci dzieci kreowane przez Musierowicz 15.12.06, 11:30
      yenna_m napisała:

      > Jakos drażnia mnie te wszystkie nowe dzieci.
      > Papierowe są - np taka Łusia, ktora wcale nie zachowuje sie jak 6-latka tylko
      > jak 12-letnia pannica.

      dzieci są zbyt dorosłe, a młodzież zbyt infantylna. taka Żaba na przykład w
      porównaniu z przedsiębiorczą i zaradną Idą w jej wieku..
      • iwoniaw Re: Postaci dzieci kreowane przez Musierowicz 15.12.06, 16:50
        > dzieci są zbyt dorosłe, a młodzież zbyt infantylna. taka Żaba na przykład w
        > porównaniu z przedsiębiorczą i zaradną Idą w jej wieku..

        A Laura czy Pyza w porównaniu z Anielą, Cesią, Gabą?

        Wydaje mi się, że osobniki znajdujące się w podzbiorze bohaterów pt. "dzieci" są
        podobnie przedstawiane bez względu na to, czy mają lat 5, 10, 15 czy 25.
        Kiedyś faktycznie tego nie było i w Klepce, Kłamczusze czy Kwiecie nastolatki
        jednak bardzo się różnią od przedszkolaków czy pierwszoklasistów - w najnowszych
        częściach tego niestety nie ma (Laura, Róża, Żaba, Żeromscy vs Józinek, Łusia,
        Ignacy Grzegorz, Dianka).
        • wierszyk-pana-leara Re: Postaci dzieci kreowane przez Musierowicz 17.12.06, 01:36
          No, patrzcie, a dla mnie, postacie dzieci kreowane przez Panią Musierowicz są
          po prostu ---u r o c z e. Ignaś wydaje mi się zabawny, ( nie śmieszny!),
          Józinek -milczek, krewki zabijaka, w swojej nieustającej chęci nałożenia
          kuzynowi po kubku, wyjątkowo trafnie uchwycony, Łusia jest do schrupania po
          prostu.
          Różnicę w opisie owszem widzę - mamy wgląd w ich życie uczuciowe. To że się
          zakochują , nie jest dla mnie niczym niezwykłym, ani niestosownym - dobrze
          pamiętam, jakie burze namiętności targały mną w przedszkolu na sam widok
          Maciusia D.! Ostatnio, w czasie imprezy wspominaliśmy z przyjaciółmi, swoje
          pierwsze miłości, i - o ile dziewczyny sięgały pamięcią właśnie do czasów
          wczesnoszkolnych ,lub wręcz przedszkolnych, większość facetów, wykręcała się
          sianem - wg.mnie , albo nie zakochiwali się tak wcześnie, albo wspomnienia były
          zbyt święte, żeby je przywoływać ot tak, wśród wspólnych chichotów i picia
          wina.
          Czy nasi forumowi Panowie Rodzynkowie spowici tak zwanym wojalem anonimowości
          zechcieli by się wypowiedzieć w temacie? ZAKOCHIWALIŚCIE SIĘ MAJĄC LAT KILKA ?
          A WY DZIEWCZYNY ?
          • ready4freddy Re: Postaci dzieci kreowane przez Musierowicz 17.12.06, 19:41
            > Czy nasi forumowi Panowie Rodzynkowie spowici tak zwanym wojalem anonimowości
            > zechcieli by się wypowiedzieć w temacie? ZAKOCHIWALIŚCIE SIĘ MAJĄC LAT KILKA ?
            > A WY DZIEWCZYNY ?

            calowanie z kolezanka w przedszkolu after hours (znaczy czekajac na rodzicow) sie liczy? ale to chyba nie bylo zakochanie :) zakochiwalismy sie, czemuz by nie? ale to nie zmienia faktu, ze dzieci w "starszej "Jezycjadzie byly bardziej.. realne? i to nawet nie "jako takie", ale jako postaci literackie. lepiej napisane byly, o.
            i bardzo sympatyczne... a to sie zmienilo.
    • fandzolka502 Re: Postaci dzieci kreowane przez Musierowicz 17.12.06, 07:44
      Uwielbiałam Bobka, małych Kowalików nawet jeszcze Pyzę i Laurę. Ale cała
      ,,Trójca Święta''(Łusia, Józinek,Ignacy G. Stryba) doprowadza mnie do szału
      swoją nierealnością.No,ale to w końcu książki!
    • elwinga Re: Postaci dzieci kreowane przez Musierowicz 17.12.06, 18:05
      Myślałam, czy tego nie dać do wątku o wpadkach, ale nie jestem pewna, czy to
      rzeczywiście wpadka, a z wątkiem o postaciach dzieci trochę się wiąże, więc nie
      bijcie :(

      Przyszło mi ostatnio do głowy, że jest pewna niekonsekwencja w kreowaniu postaci
      Gabrysi jako matki. W takim np. "Dziecku piątku" (jeśli dobrze pamiętam) Gaba
      jest pokazana jako matka bardzo niepokojąca się o obie dziewczynki, jeśli
      spóźniają się z powrotem do domu, prosi siostry, by miały na nie oko, stoi w
      oknie wypatrując itp. W "Czarnej polewce" tymczasem Ignaś, na co w wielu
      dyskusjach zwracano tutaj uwagę, większość czasu spędza sam na mieście, ucieka
      nie wiadomo dokąd przed szerszeniem itd. - i jakoś matka nie zapłakuje się z
      tego powodu, w każdym razie nigdzie nie jest dane do zrozumienia, że Gabrysia
      się tym niepokoi. A przecież Ignaś jest chyba mniej więcej w wieku Róży i Laury
      z "Dziecka piątku"...? Dlaczego więc jego samotne spacery po mieście nie budzą
      niepokoju matki, a spacery wspólne Róży i Laury martwiły ją tak, że sama siebie
      oskarżała o nadopiekuńczość? Różnica wieku działałaby raczej na korzyść Ignasia
      (tzn. Gaba powinna raczej bardziej się zamartwiać najmłodszym dzieckiem, jako
      beniaminkiem rodziny), więc mam takie wrażenie, że tu działa różnica płci...
      • elwinga pardon :( 17.12.06, 18:07
        To powinno oczywiście znaleźć się w wątku "Pyziakówny a Ignacy Grzegorz". Zaraz
        przeklejam...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka