myself-m
27.10.06, 22:36
w dziale z cytatami pl.wikiquote.org/wiki/Je%C5%BCycjada ktoś wybrał i
umieścił po jednym lub kilka fragmentów z każdego tomu Jeżycjady. Bywają
cytaty jednozdaniowe, zwykle refleksyjne, bywają dłuższe scenki, zwykle
zabawne. I co znamienne, w połowie wypadków (jeśli dobrze policzyłam)
bohaterami tych śmiesznych fragmentów są dzieci. Dotyczy to i książek
wcześniejszych i nowszych, są scenki z Bobciem, Mamerciątkami, małą Nutrią, są
też z Józinkiem, Ignacym G. i braćmi Rojek (żeby dopełnić już to wyliczanie,
przewija się jeszcze Laura siedmioletnia i Lisieccy). I faktycznie są to
obrazki zabawne.
Więc jak to jest z tymi dziećmi? Póki traktuje się je epizodycznie, jako
przerywnik historii miłosnej i innych spraw "dorosłych" - są świetne,
sympatyczne i lubiane, a dopiero jak stają się głównymi bohaterami to okazują
się nieprawdopodobne psychologicznie, a Autorka nie umie ich wiarygodnie
przedstawić? No, ale ona nadal umie je przedstawić we wspomnianych fragmentach
humorystycznych. To dlaczego tak bardzo się je teraz (w świetle ostatnich
tomów) krytykuje?
A może - w ostatniej chwili przyszło mi do głowy - przez porównanie do Aurelii
-Genowefy?