Dodaj do ulubionych

Losy Pyziaka

27.01.07, 20:17
W TiR Laura poszukując śladów po ojcu trafia na telegram od niego z Australii
z 13 marca 1983 roku. Potem następuje wyjaśnienie, że półtora roku później
Laura przyszła na świat, a ojca już wtedy nie było, bo wyemigrował wiosną 1984
roku.
W tej samej książce w chwili, gdy Robrojek jedzie po Laurę z sąsiadem Almy
Pyziak, ten opowiada mu, jak to Niemcy Januszka zapudełkowali w 1983 roku za
przemyt i kradzież samochodów. Chyba trochę się rozjeżdżają te wersje, no nie?
Jeśli przyjąć za prawdziwą tę drugą wersję, to Janusz Pyziak nie za bardzo
miałby okazję, aby stać się ojcem Laury...
Obserwuj wątek
    • laura-gomez Re: Losy Pyziaka 28.01.07, 12:56
      o tym już ktoś pisał.. Autorka, co jej się często zdarza, pomyliła daty. Janusz
      zapewne poszedł do więzienia nie w 1983, ale w 1984 lub 1985 roku. zastanawiam
      się tylko, dlaczego MM wymyśliła tę historyjkę, czyżby chciała trochę
      usprawiedliwić Janusza? - rozwiódł się, bo miał wyrok, było mu wstyd itd.? mam
      nadzieję, że w "Spręzynie" wszysko się wyjasni:)
      • mankencja Re: Losy Pyziaka 28.01.07, 13:29
        mam
        > nadzieję, że w "Spręzynie" wszysko się wyjasni:)

        i od tej chwili Janusz zacznie sypiać z Gabą i Grzegorzem w jednym łóżku,
        najlepiej po środku :P
        • ready4freddy Re: Losy Pyziaka 28.01.07, 13:36
          > i od tej chwili Janusz zacznie sypiać z Gabą i Grzegorzem w jednym łóżku,
          > najlepiej po środku :P

          zaraz, zaraz.. to gdzie bedzie spal Ignacy Miagwa Grzegorz? :D
          • yowah76 Re: Losy Pyziaka 28.01.07, 14:35
            W nogach w poprzek.
            Albo do dziadkow sie przeniesie.
            • mankencja Re: Losy Pyziaka 28.01.07, 15:31
              > Albo do dziadkow sie przeniesie.

              bedzie sie wtulał w Ignaca
        • laura-gomez Re: Losy Pyziaka 28.01.07, 21:05
          mankencja napisała:

          > mam
          > > nadzieję, że w "Spręzynie" wszysko się wyjasni:)
          >
          > i od tej chwili Janusz zacznie sypiać z Gabą i Grzegorzem w jednym łóżku,
          > najlepiej po środku :P

          nie o takie zakończenie mi chodzi, ale pożartować zawsze można
      • wuefka Re: Losy Pyziaka 09.02.07, 21:16
        laura-gomez napisała:

        > mam
        > nadzieję, że w "Spręzynie" wszysko się wyjasni:)

        A mnie się wydaje, że Pyziak jest chory. Bardzo chory.
        Dlatego rozlicza się z życiem.
        • ginestra Re: Losy Pyziaka 10.02.07, 01:20
          Według mnie też jest to możliwe w koncepcji pani MM (widzieliśmy w CP jakiegoś z
          lekka zdruzgotanego Pyziaka, bez dawnej witalności i uroku, jakiegoś nieswojego,
          przychodzącego znienacka po przebaczenie), choć BARDZO bym nie chciała takiego
          rozwiązania.
          Po pierwsze wydaje mi się ono dosyć okrutne dla tej postaci (choć w życiu tak
          czasem bywa i trudno mieć pretensje do życia, więc w powieści także jego choroba
          mogłaby być takim losowym niezawinionym wydarzeniem), a po drugie jestem
          przeciwna takiemu pójściu na łatwiznę, takiemu łatwemu wyeliminowaniu postaci,
          zwłaszcza postaci, która już wcześniej została dosyć niesprawiedliwie potraktowana.

          A zatem mam nadzieję, że jednak nie jest chory, że jednak akcja będzie rozwijała
          się odważniej, że Gaba skonfrontuje się ze swoimi uczuciami do niego, że nawiąże
          on kontakt z córkami itp. Ale rzeczywiście dziwne to bardzo jak ten powrót
          wyglądał...
          • zieleniack Re: Losy Pyziaka 29.07.07, 12:30
            Mi sie takze wydaje mozliwe, ze Pyziak jest chory, a to przez wzglad na opis
            wygladu jego osoby.
            Wg ksiazki ma on dopiero 44 lata, ale
            a)Wolfi widzi go jako mezczyzne w wieku poznosrednim, czyli odczytuje to z
            wygladu. To tak, jakby Pyziak podchodził z wygladu pod 60tke.
            b)kilkakrotnie wzmianka o dziwnie podpuchnietych oczach Janusza
            c)zupełnie inny charakter tej postaci, jakis taki zamglony...
    • lezbobimbo Re: Losy Pyziaka 11.02.07, 01:34
      Mam serdecznie dosyc Pyziaka i calego tego pokreconego watku z nim zwiazanym.
      Kto przez ponad 20 lat przejmuje sie padalcem, który dawno uciekl? I nie
      pozwala rodzinie mówic o nim nawet? Nie mówiac juz o tym, jaka to obelga dla
      aktualnego meza Grzesia, którego tak ponoc Gaba kocha.
      I kto do tego znielubia wlasna córke, bo ma nieszczescie byc do niego fizycznie
      podobna - w którym to znielubieniu dzielnie sekunduje ukochana, pelna ciepla
      rodzinka? Druga córka za to sklada sie z samych szczesliwych genów
      Borejkowskich, chociaz jej ojcem jest ten sam czlowiek. Bo fantazyjne klamanie
      wiadomo, to efekt mutacji genetycznych, panie tego.
      A skoro Pyziaka nie starcza, ojcem móglby stac sie Grzes i wychowywac razem z
      Gabriela male ziólko na Borejkowskiej piersi. Ale nie, Laurke pozostawiamy sama
      sobie, niech niszczeje samopas. Fantastyczny przekaz. Czy pani MM wierzy w
      fatum od urodzenia i determinizm biologiczny?

      Oj wiem, ze to fikcja literacka, ale dlaczego sie to tak patologii trzyma? W
      realu na miejscu Grzesia wystapilabym o rozwód albo spróbowala przemówic do
      inteligencji emocjonalnej Gabrielli, az do skutku.
      • anutek115 Re: Losy Pyziaka 11.02.07, 16:21
        Tak jest, Lezbobimbo! Gdzie ja to już pisałam? Nie pamiętam, ale gdzieś pisałam,
        że na miejscu Grzegorza zawiesiłabym na kołku moją subtelność, łagodność i dobre
        wychowanie, i w chwili, gdy Janusz P. się objawił po 18 latach nieobecności, po
        czym został natychmiast zawleczony na (niedoszły) ślub swej córki, wykonałabym
        pierwszą w życiu, karczemną awanturę. Barokowe to zdanie mi się napisało, ale
        mam nadzieję, że zrozumiałe. Ja lubię Grzegorza, w przeciwieństwie do wielu
        forumowiczów (-ek) uważam, że jego małżeństwo z Gabą jest udane, szczęśliwe, i
        choć nie epatuje zewnętrznymi objawami hedonistycznej radości życia jest tym
        właśnie, czego obu im było potrzeba na tym etapie życiowej drogi, na którym się
        właśnie znaleźli. I tylko to jedno mnie naprawdę denerwuje. To, że nikt Grzesia
        o zdanie w kwestii obecności pana P. na ślubie Laury nie zapytał. Ten obrazek:
        cała rodzina w Śmiełowie, obładowana kwiatami, na czele mamuisia panny młodej,
        tatuś, a Grzesia ani widu... pewnie gdzies się tam wlecze z tyłu. Skandaliczne.
        O wrażliwości świętej Gabryjeli świadczy gorzej niż źle.
        Wiem, wiem, może odbyli rozmowę bez świadków. Ale jednak wolałabym o tym
        wiedzieć. Dla spokojności serca :-).
        • ginestra Re: Losy Pyziaka 11.02.07, 17:05
          Owszem, dobrze by było, gdyby Grzegorz był bardziej stanowczy i gdyby też okazał
          córkom Gaby i własnemu synowi więcej ciepła i ojcowskiego wsparcia, gdyby też
          zawalczył jakoś o Gabę i w ogóle __żeby był obecny__. Tyle, że on sam tego nie
          chce. I nie jest tu on aż tak poszkodowany, bo ma przecież ogromne sprawstwo, z
          którego nie korzysta. Może nie umie, może jest zablokowany (w sensie
          psychologicznym). A Gaba może i powinna dawno zapomnieć o Pyziaku, ale nie
          zapomniała i to jest fakt, to jest coś realnie obecnego w ich związku i samo nie
          zniknie.
          Najgorzej na tym wyszły dzieci, zwłaszcza Laura, zgadzam się w zupełności, mi
          też jej bardzo szkoda.
          Pozdrawiam!
        • poliglo Re: Losy Pyziaka 04.04.07, 19:03
          święta prawda. A co co wrażliwości Gaby, właśnie tej nocy znowu, po kilku latach
          przeczytałam Kwiat kalafiora". Gaba była tam wstrętnym chłopaczyskiem, bez
          obycia, porykującą na siostry i Pyziaka, domorosłą tyranistką. Wrażliwość była
          ostatnią cechą, jaką jej można przypisać. Moim zdaniem w większości tej książki
          była bezdusznym cyborgiem. W dużej mierze to jej pomogło radzić sobie z całym
          domowym majdanem podczas pobytu matki w szpitalu. Miała ojca fajtłapę, który nie
          miał zielonego pojęcia, jak trudno licealistce udźwignąć wszystkie obowiązki.
          Cholera, on nie widział, że wykorzystuje córkę, zaniedbuje rodzinę. Co za
          bezmyślny typ!!!Fakt, pod koniec KK Gabrysia idzie po rozum do głowy, przytula
          siostry, mówi do nich kochanie itd. Ale na zawsze została powierzchowna i
          rubaszna. Dziwi mnie w ogóle, co ten młody, przystojny i popędliwy Pyziak w niej
          dostrzegł. Nigdy nie dbała o urodę. Była wybuchowa, machała nadmiernie rękami, i
          ta ciągle krzywo i niedbale przycięta fryzura. Jeśli chodzi o charakter, to Gaba
          złagodniała do czasu poznania Grzegorza i dlatego się w niej zakochał. Wcześniej
          była to dla mnie taka baba-czołg.
          • tygrys2112 Re: Losy Pyziaka 04.04.07, 19:37
            mój odbiór Gaby był taki sam. myślałam, że za coś chwycę i cisnę o ścianę
            (niczym Ignac pierogami w telewizor, chociaż tego nie zrobiłam ;)), jak
            przeczytałam, jak któryś z bohaterów w tomach późniejszych (Jurek Hajduk w
            rozmowie z Grzegorzem?) mówi, że jest zawsze taka pogodna i promienna. Nie
            znosiłam jej przez pierwsze ileś tomów, ostatnio trochę moja niechęć okrzepła,
            ale na sympatię wobec tej postaci się raczej nigdy nie zdobędę.
    • ginestra Re: Losy Pyziaka 15.07.07, 19:47
      Wiecie co? Dopisuję się w tym wątku, bo właśnie wczoraj (w ramach
      niechronologicznego odświeżania Jeżycjady) skończyłam czytać Imieniny.

      Zafrapował mnie tam wątek Laury - jej poczucia osamotnienia, poczucia że jest
      "znikąd", jej podejrzeń, że jest nieślubnym dzieckiem Gaby z innym mężczyzną niż
      ojciec Pyzy, jej poczucia odrzucenia i bycia mniej kochaną przez wszystkich niż
      siostra, jej rozpaczliwej tęsknoty za ojcem. Tym razem z większą ostrością niż
      kiedy tę książkę czytałam parę lat temu zobaczyłam ten problem i jestem skrajnie
      zniesmaczona postawą Borejków wobec - jakże przecież uprawnionych! - pytań Laury
      i prób dowiedzenia się rzeczy, które dla niej są ważne jak powietrze do życia.
      :(((((((((

      No, ale prócz dania wyrazu swojemu oburzeniu z powodu tego co powyżej,
      chciałabym też Was zapytać. Czy może pamiętacie czy w Jeżycjadzie jest gdzieś
      podana wprost odpowiedź na pytanie czy Janusz Pyziak w końcu wiedział, że Gaba
      jest w ciąży z Laurą czy nie? Czy wiedział i mimo to nie wrócił (czyli słuszne,
      z punktu widzenia Laury, jest domniemanie, że ___nawet nie był jej ciekaw___ )
      czy dowiedział się o niej dopiero po latach, jak była na świecie, i już był na
      przykład w tym więzieniu albo się wstydził wracać do tego rozdziału życia, bo
      założył nową rodzinę itp. i nie chciał już kontaktować się z Laurą, Różą i Gabą?

      Bardzo mi się nie podobał w Imieninach sposób jak zarówno Gaba jak i Mila
      rozmawiają z Laurą. Dziewczyna pyta je o coś wprost, a żadna z nich nie udziela
      jej odpowiedzi na przykład na pytanie "czy tata o mnie wiedział" w sposób jasny:
      tak lub nie, tylko mówią: a wiesz, wtedy był stan wojenny, ludzie inaczej
      myśleli, wyjeżdżali, każdy z nas popełnia błędy itd. i w końcu nie dają jej tej
      odpowiedzi. A może rzeczy mają się tak, że Pyziak wiedział, że Gaba jest w
      ciąży, a mimo to nie przyjechał i teraz one obawiały się, że dla Tygrysa ta
      prawda będzie za ciężka? Mimo to, myślę, że powinny jej coś powiedzieć bardziej
      konkretnego i jeśli byłaby to BARDZO trudna prawda, to podać ją Laurze jako
      przekaz, który by jej nie załamał, a wręcz jednocześnie upewnił, że gdyby tata
      jednak mógł wiedzieć jaką ma wspaniałą córkę, to byłby z niej na pewno dumny i
      zobaczyłby jaką jest cudowną osobą, że może być ___pewna___, że jak go znają, to
      by żałował tych wszystkich lat kiedy nie był przy niej, no coś w tym sensie. Co
      zresztą byłoby świętą prawdą. Mogłyby mówić o nim więcej, bo przecież ona bardzo
      chciała o nim słuchać, i choć trochę konkretniej, jaki był, od pozytywnej
      strony, żeby mogła ocalić jakiś dobry jego obraz w jej sercu. Mogłyby podkreślać
      które talenty czy cechy charakteru ma "po nim", jaką też odziedziczyła po nim
      nietuzinkową urodę. Może ja tutaj piszę nieskładnie, ale one miały przecież na
      obmyślenie tego co powiedzieć Laurze o ojcu jak podrośnie i zapyta WIELE LAT.
      Oczywiście szkoda, że tak długo z tym zwlekały, ale __skoro zwlekały__ i mijały
      lata, to tym bardziej prawdopodobne było, że Laura kiedyś zapyta. Róża też. Że
      musi zapytać, bo to naprawdę jest bardzo ważne. :/

      I do tego jeszcze Ignacy obwinia Laurę w rozmowie z Milą i Gabą, że oto Laura
      wchodząc w wiek dojrzewania "konstruuje sobie klasyczny konflikt z matką, na
      wzór amerykańskich filmów i wreszcie sobie __znalazła__ powód żeby matce
      dokuczyć", tak coś w tym sensie. Jak można być tak okrutnym!!

      No więc, powracam do pytania, jak zapamiętaliście, czy Pyziak wiedział o tej
      ciąży i o urodzeniu się Tygrysa czy nie?
      Pozdrawiam!




      Przyznam się, że nie pamiętam. Chętnie zajrzałabym do TiR, ale niestety książka
      ta nie wróciła do mnie po pożyczaniu i będę musiała kupić sobie nową. Może tam
      coś o tym jest? Wiem, że już tysiąc razy toczyły się na forum rozmowy o Pyziaku,
      ale też nie pamiętam czy ta akurat odpowiedź była.
      W Imieninach
      • ginestra Re: Losy Pyziaka 15.07.07, 19:54
        Przepraszam, że na końcu poprzedniego postu jest oderwany fragment tego mojego
        wpisu, tak mi jakoś zjechał na dół kiedy dopisywałam różne rzeczy w innych
        miejscach i nie zauważyłam go potem wysyłając. A zatem chętnie bym zajrzała do
        TiR, ale nie wiem czy tam jest naprawdę więcej konkretów o tym.
        Może coś będzie jeszcze w Sprężynie dopowiedziane, może jakaś rozmowa Laury z ojcem?

        A więc ciekawa jestem czy jest odpowiedź na kartach Jeżycjady i co w ogóle o tym
        sądzicie?
        Pozdrawiam
      • tygrys2112 Re: Losy Pyziaka 15.07.07, 22:44
        w Tygrysie i Róży jest przedstawiona bardzo szczegółowo sytuacja Laury i jawi
        się ona jako osoba skomplikowana.
        Z jednej strony np jakby pragnie czułości i ciepła, z drugiej przed nim ucieka.
        na str 12 jest jej refleksja na temat Gabrysi gładzącej Milę po
        policzku: "Dlaczego jej mama jej tak nie pogłaszcze? Dlaczego dla wszystkich ma
        uśmiech i miłość, a dla niej - tylko upomnienia i dobre rady?" Natomiast chwilę
        później, gdy Gabriela ją broni i mówi o niej, że jest dobra, tylko rogata, to
        widzi w tym pobłażliwość.
        na dodatek Laura wszystko interpretuję na swoją niekorzyść (cytaty w książkach,
        sytuacje), widzi we wszystkich wrogów i postrzega wszystko przez pryzmat
        siebie - osoby zawsze pokrzywdzonej przez świat. Dlatego też rozdaje kopniaki
        na prawo i lewo, wszystkim dogryza i zadawanie bólu sprawia jej satysfakcję
        (np. mała świnio! - do Ignacego Grzegorza, harpia do Gabrysi).

        Z drugiej strony, można ją zrozumieć: czuje się osamotniona i zagubiona (np.
        relacje z Grzegorzem, dla którego samochód jest ważniejszy od jej zdrowia,
        niechętna Ciotka Natalia, która czuje lęk i niechęć wobec Laury, faworyzowany
        Ignacy Grzegorz, Róża zajęta swoimi sprawami i temat ojca zakryty zasłoną
        milczenia).

        Tak jak pieszesz Ginestro, ma wątpliwości, czy Pyziak jest jej ojcem, ale w
        końcu zostają one rozwiane. Niemniej temat Janusza jest ciągle tematem bolesnym
        i wstydliwym:
        str 18: "Odkąd przed rokiem po raz pierwszy poruszyła na serio sprawę Janusza
        Pyziaka - jaki był, dlaczego odszedł i jak to możliwe, żeby nie chciał nawet
        zobaczyć córki, urodzonej po jego wyjeździe na emigrację - cała rodzina zaczęła
        zachowywać się podejrzanie. Mama przyciśnięta do muru, najpierw się poplakała,
        a potem przyznała, że Laura jest podobna do swego ojca, a nawet ma jego oczy.
        Rozwiała w ten sposób poważne wątpliwości córki. [...]
        Rozmowa z dziadkiem nie przyniosła wielu danych; udzielil on wnuczce
        ogólnikowych informacji na temat młodego Janusza Pyziaka, po czym zwinnie
        przeskoczył na tematy ogólne [...] Babcia z kolei [...] zaczęła kluczyć,
        tłumacząc, że oto Laura wchodzi w burzliwy okres przemian wieku dojrzewania;
        dopiero gdy się ją ofuknęło, objaśniła odejście Pyziaka faktem trwania w Polsce
        stanu wojennego [...] babcia niechcący puściła farbę: [...] że Janusz Pyziak
        bynajmniej nie umarł, jak Laura podejrzewała. Żyje. I nawet pisuje - do swej
        siostry w Toruniu. [...]"
        No i tu dalej jest opis, jak Laura przegląda potajemnie książkę telefoniczną
        Torunia, żąda pamiątek, ale otrzymuje tylko fotografię ślubną do obejrzenia,
        którą się na co dzień zamyka w szufladzie dziadka. Wykrada ją więc potajemnie i
        ukrywa. Znajduje też telegram w książce "Kuchnia Polska".
        Oczywiście potem knuje pamiętny plan i jedzie do Torunia.

        Pomimo pozornej otwartości, rodzina jest zamknięta na siebie nawzajem. Każdy
        coś skrywa, ma swój światek i odgradza sie od reszty na tyle, na ile to
        możliwe, nawet jeśli na zewnątrz jest ofiarny i wyrozumiały, tak jak Gabriela.
        No więc ona jest taka sama - też ma swój świat i też ucieka od reszty rodziny.
        No i tu aż się prosi, żeby te mury milczenia, wreszcie runęły - a tu nic. Laura
        wraca, mówi skąd, pada skruszona w objęcia mamie i to tyle. Żadnych komentarzy,
        wyjaśnień, niczego. Sprawa zamknięta i nie warto do niej wracać.
        • tygrys2112 Re: Losy Pyziaka 15.07.07, 22:48
          tzn. Rodzina pyta się gdzie byłaś? po co? czy znalazłaś go? ale na tym rozmowa
          się kończy
          • ginestra Re: Losy Pyziaka 16.07.07, 00:17
            Dzięki Tygrysie za taki wnikliwy opis. :)
            Książkę muszę zaraz zdobyć i zacząć czytać, mam wielką ochotę śledzić te sprawy.
            Pamiętam, że kiedyś bardzo mi się podobała.
            Smutne te zmagania Laury. :(( I rzeczywiście szkoda wielka, że te mury milczenia
            nie runęły. Rodzina wciąż zatomizowana, każdy w swoim świecie, chociaż tacy niby
            empatyczny i ciepli dla innych. Już chyba wiem czemu "coś mam" do Natalii, o
            czym pisałam czasem, że w niej coś mi nie gra. Niby tak potrafi przeniknąć
            innych, wczuć się w kogoś, a Laury nie rozumie, unika, nie widzi co się kryje
            pod jej pozornym chłodem, ironią i odpychaniem innych, nie pomaga jej. Laura
            jest przecież wciąż dzieckiem, reaguje w ogromnym stopniu pod wpływem emocji,
            które nią targają, a których nie do końca rozumie. Bardzo potrzebuje ciepła,
            normalności, nie ciągłego moralizowania, wbijania w poczucie winy i zachęcania
            do pracy nad sobą. Praca owszem, ale najpierw może by tak uporządkować sprawy,
            porozmawiać o nich, pozwolić jej o tym mówić, a nie przerzucać na nią całą
            odpowiedzialność, żeby ona, dziecko przecież, chroniła dorosłych i zapewniała im
            komfort nie mówienia o tym co dla nich trudne, ale żeby sama ma się ze wszystkim
            uporała, a najlepiej żeby od razu naśladowała stoików i im podobnych.

            A tak by jej przecież pomogło gdyby ktoś ją po prostu wysłuchał, pomógł nazwać
            co czuje, powiedział, że w porządku jest tak czuć kiedy się ma taką sytuację, że
            ta złość też jest uprawniona i inne uczucia też. Żeby ktoś może pomógł jej
            dotrzeć do tego co jej naprawdę potrzeba, ostatecznie nawet też skontaktować się
            z ojcem skoro tego tak bardzo pragnie, ale mogłoby się również okazać, że
            mówienie o tym i wyrzucenie wszystkiego z siebie oraz dowiedzenie się jaki był
            ojciec też by jej wystarczyło. A nawet jeśli skontaktować się z nim, to też nie
            koniec świata, może jest to trudne, ale matka czasem musi robić też to co trudne
            i nie ma zmiłuj, takie życie.

            Rzeczywiście to zakończenie okropne. :(
            Pozdrawiam!
            • agusia552 Re: Losy Pyziaka 17.07.07, 21:50
              no i jest jeszcze jedna rzecz w "Tygrys i Róża" Janusz ma dzieci a w "Czarnej
              polewce" nie ma ?
              • the_dzidka Re: Losy Pyziaka 17.07.07, 22:22
                > no i jest jeszcze jedna rzecz w "Tygrys i Róża" Janusz ma dzieci a w "Czarnej
                > polewce" nie ma ?

                Dlaczego nie ma? Po prostu nigdzie nie są wspomniane, bo niby dlaczego miałyby
                być. Nie ma na to czasu i okazji.
                • agusia552 Re: Losy Pyziaka 18.07.07, 20:16
                  Jest takie zdanie e czarnej polewce jak Łusia zagaduje Janusza i pyta się czy
                  lubi zwierzątka
                  on mówi że nie
                  potem ona się pyta czy lubi dzieci no i odpowiada za niego że też chyba nie
                  i jak prowadzi Łusie za ręke to czuje się dziwnie
                  chociaż może i ma ciekawe?
                • gaudia Re: Losy Pyziaka 18.07.07, 20:19
                  ja jakoś rozumiem Pyziaka
                  koszykarz (znam sportowców, naprawdę jesli odjąc od niektórych koszykówkę
                  niewiele zostaje, ale to nie ich wina w tym wieku), zauroczony "inną", zamiast
                  rozkosznych randek dostaje wyzwanie sprostania przeintelektualizowanej
                  rodzinie...I tak nieźle wypada

                  Nic nie ma o tym co umiał, jak umiał zarabiac na zycie...wzorce seniora były
                  raczej nie do przyjęcia, z róznych względów

                  zapewne miał tez własnych rodziców, cholera wie jakich (Alma swiadczy o nich
                  ekhm, srednio)

                  Borejkowie są kul, ale na pewno przytłaczają

                  a nie wszyscy ludzie chca być filologami (upraszczam)

                  ale wszyscy chca najprostszej akceptacji

                  Tego chyba na dłuższą mete nie znalazł

                  i to jest jak sądze, niezamierzony przez MM efekt (dla mnie oczywiscie, inni
                  moga inaczej)
                  • gaudia Re: Losy Pyziaka 18.07.07, 20:22
                    aha

                    meczeństwo Gabuni mnie kompletnie nie przekonuje, bo trwa kosztem córek,
                    oczywiscie przy brawkach Rodzinki

                    a córkom nalezy sie prawda oraz wsparcie w jej przyjeciu (wiem co mowie z
                    doswiadczenia)

                    nieprawdaż państwo B?
    • yoa-ko Losy Pyziaka 18.07.07, 22:03
      O, ale mi się dobrze czytało Wasze wypowiedzi n/t, jak ją ktos pięknie okreslił
      "świętej Gabryjeli" oraz wątku pt "Laura chce wiedzieć o ojcu - i co na to
      rodzina"...
      Pewnie mi się tak dobrze czytało dlatego, że z wieloma wypowiedziami się zgadzam
      ;-)) ;-)) ;-)) Zgadzam się z tym, że Laura ma święte prawo dowiedzieć się
      wszystkiego o swej historii od dorosłych, którzy się znajdą jak dorośli właśnie
      - a więc jak osoby radzące sobie: i z sytuacją odejścia męża (zięcia, szwagra)
      i z sytaucją pytań ze strony córki tegoż człowieka...
      i jeżyło mnie zawsze bardzo, że Laura - po swej "wycieczce" do Torunia
      przeprasza św G-ę, tzn - OK byłyby dla mnie przeprosiny za zniknięcie bez
      wieści, ale, na Boga - nie za próbę dowiedzenia się czegoś o swym ojcu! A -
      jako, ze nie jest powiedziane za co L przeprasza, to ja, paranoicznie chyba
      trochę ;-)) wstawiam sobie w to "przeprosiny za szukanie włąsnego ojca" i się
      zniesmaczam ;-))

      ale - stanęłabym w obronie Natalii, której któraś z Was (przepraszam, czytałam
      całość na raz i trochę mi się miesza, kto co pisał...) zarzuciła brak
      empatyczności wobec Laury... Ja to widzę tak, że Laura zachowywała się wobec
      Natalii tak, nazwijmy to oględnie, niedelikatnie - że N się wobec niej kuliła i
      wycofywała... a w takiej sytuacji - trudno być zarazem empatycznym wobec owej
      kaleczącej osoby (a szczególnie, gdy się ma w pamięci różne paskudne wyskoki, za
      które NIE wyraziła słowa żalu)... Przy czym - przy takiej interpretacji braku
      empatii u Natalii wobec L - zgrzytałoby mi to, że w TiR Natalia stwierdza, że
      "lubi Tygryska"...

      pozdrawiam :-))
      • tygrys2112 Re: Losy Pyziaka 18.07.07, 22:43
        > O, ale mi się dobrze czytało Wasze wypowiedzi n/t, jak ją ktos pięknie
        okreslił
        > "świętej Gabryjeli" oraz wątku pt "Laura chce wiedzieć o ojcu - i co na to
        > rodzina"...
        > Pewnie mi się tak dobrze czytało dlatego, że z wieloma wypowiedziami się
        zgadza
        > m
        > ;-)) ;-)) ;-)) Zgadzam się z tym, że Laura ma święte prawo dowiedzieć się
        > wszystkiego o swej historii od dorosłych, którzy się znajdą jak dorośli
        właśnie
        > - a więc jak osoby radzące sobie: i z sytuacją odejścia męża (zięcia, szwagra)
        > i z sytaucją pytań ze strony córki tegoż człowieka...
        > i jeżyło mnie zawsze bardzo, że Laura - po swej "wycieczce" do Torunia
        > przeprasza św G-ę, tzn - OK byłyby dla mnie przeprosiny za zniknięcie bez
        > wieści, ale, na Boga - nie za próbę dowiedzenia się czegoś o swym ojcu! A -
        > jako, ze nie jest powiedziane za co L przeprasza, to ja, paranoicznie chyba
        > trochę ;-)) wstawiam sobie w to "przeprosiny za szukanie włąsnego ojca" i się
        > zniesmaczam ;-))
        mnie też to zniesmacza. miałam takie same odczucia jak Ty


        > ale - stanęłabym w obronie Natalii, której któraś z Was (przepraszam, czytałam
        > całość na raz i trochę mi się miesza, kto co pisał...) zarzuciła brak
        > empatyczności wobec Laury... Ja to widzę tak, że Laura zachowywała się wobec
        > Natalii tak, nazwijmy to oględnie, niedelikatnie - że N się wobec niej kuliła
        i
        > wycofywała... a w takiej sytuacji - trudno być zarazem empatycznym wobec owej
        > kaleczącej osoby (a szczególnie, gdy się ma w pamięci różne paskudne wyskoki,
        z
        > a
        > które NIE wyraziła słowa żalu)... Przy czym - przy takiej interpretacji braku
        > empatii u Natalii wobec L - zgrzytałoby mi to, że w TiR Natalia stwierdza, że
        > "lubi Tygryska"...
        co do Natalii, wpisuje się ona dobrze w zaklęty krąg Borejków. zwróć uwagę na
        jej reakcję, jak Laura ujawnia, że była w Toruniu "Kochany, dobry Robrojek, nic
        nie powiedział" czy coś w tym stylu.
        Jak rozmawia z Gabrielą o Pyziaku też się boi tego tematu.
        Czyli jej zdaniem, tak jak reszty - nie mówmy nic, tak jest lepiej. Tygrysa się
        boi, ale chociaż wie, jaki jest problem Laury, nie pomaga jej go rozwiązać.
    • ginestra Re: Losy Pyziaka 18.07.07, 23:57
      Bardzo ciekawe są Wasze wypowiedzi co do Pyziaka, jego odbioru przez Borejków,
      co do prawa Laury i Róży do wsparcia ze strony dorosłych, jawności itp. Mi też
      bardzo ciąży, że tej ich dobrej postawy zabrakło, jak już pisałam.

      Jeszcze słówko o Natalii. Moim zdaniem u Natalii uczestnictwo w tej "zmowie
      milczenia" i brak choćby próbowania, by zrozumieć Laurę, brak rozmowy z nią na
      te tematy, właśnie u niej razi bardziej niż u innych, bo to ona jest opiewana
      jako osoba obdarzona niezwykłą wprost wrażliwością na innych, empatią, telepatią
      i w ogóle.
      Nie sądzę, żeby to "kulenie się" przed Laurą, "banie się jej" było tak naprawdę
      możliwe, skoro Natalia mieszkała z Laurą od jej urodzenia, niemowlęctwa, cały
      czas będąc w tym samym domu itp. Naprawdę dystans się wtedy skraca, moim zdaniem
      czuje się i widzi cały czas, że to jest __dziecko__, nawet nieznośne, ale ma się
      do niego taki stosunek: dorosły-dziecko, ma się __śmiałość__ (nawet jeśli "w
      świecie" jest się osobą nieśmiałą) i wówczas można choćby __próbować__
      porozmawiać, choćby wybadać co to dziecko przeżywa, dlaczego takie jest itp.
      Inaczej jest gdyby się rzadko widywały, jak daleka rodzina, wtedy jakiś czynnik
      skrępowania i braku gruntu pod nogami mógłby naprawdę wystąpić - według mnie
      przynajmniej. Ale tu? :/

      Co do Borejków tkwiących w zmowie milczenia, to moim zdaniem bardzo dobrą osobą
      na dostrzeżenie Laury i rozmawianie z nią o ojcu mogłaby być Ida. Nie wiem czy
      się zgodzicie, ale moim zdaniem Ida była naturalnie empatyczna (przykład
      Krzysia, Lisieckich itp., a i później też pamiętam te jej prostolinijne,
      zdroworozsądkowe uwagi /o facetach na przykład/ w rozmowach z siostrami czy Różą
      w CP, też świadczące o empatii). A więc moim zdaniem mogłaby zagadać do Laury
      coś w stylu: "tęsknisz pewnie za ojcem? Pamiętam go, nawet dobrze go znałam
      osobiście." No i pewnie Laura chciałaby się czegoś od niej dowiedzieć. Ida
      mogłaby powiedzieć o nim też wiele pozytywnych rzeczy. Owszem, to, że potem
      wyjechał i zostawił rodzinę to jest naganne, ale jest też i to, że jako młody
      chłopak był fajny, bystry, przystojny (tu opis), zakochany w Gabie, że miał
      poczucie humoru, że fajnie tańczył i grał w koszykówkę, że pisał do niej z
      wakacji "Boska Ido", że brał udział w spotkaniach ESD, że zamurował dziurę w
      ścianie itp. Mogłoby wyjść na jaw to co też jest prawdą: że miał wiele zalet i
      to właściwie nie jest dziwne, skoro zakochała się w nim Gabriela. I że skoro
      żyje, to te zalety pewnie ma dalej. Że z dużą dozą prawdopodobieństwa (znając
      go) można powiedzieć, że i o Laurze myśli, że na pewno nie jest jakimś gburem,
      którego nie poruszałoby to, że na świecie żyje jego córka (czy dwie).

      Zresztą i MILA mogłaby powiedzieć Laurze, że ojciec próbował się z nimi
      skontaktować, że był tu, na Roosevelta, prawie w mieszkaniu i __chciał__ się z
      nimi zobaczyć, i pewnie by się z nimi __zobaczył__, ale go pogoniła. Taka była
      prawda! Owszem, nawet mogłaby powiedzieć Laurze, że był na rauszu, ale fakt
      faktem, że chciał, że przyszedł, że __był Laury ciekaw__. A więc nieuczciwe jest
      trzymanie Laury w poczuciu, że ojciec od czasów stanu wojennego nie próbował się
      z nimi nawet skontaktować.

      Myślę, że pozwolenie Laurze widzieć ojca też z dobrej - i w ogóle ludzkiej, dla
      odmiany strony, pozwolenie jej dowiedzenia się czegokolwiek o nim i pozwolenie
      na to, aby uwewnętrzniła też to co w nim było pozytywne, byłoby dla Laury bardzo
      ważne i pomocne. Potem oczywiście musiałaby pomieścić w sobie różne uczucia do
      niego, ale niechby chociaż dali jej prawo też do tych dobrych uczuć, do wiary w
      to, że gdyby jakoś inaczej potoczyło się między nim a jej matką, to być może
      byłby z Laurą cały czas i byłby dla niej dobrym ojcem, że nie ma w niczym jej
      winy; niechby jej pozwolili uwierzyć, że nie jest córką potwora i depozytem jego
      najgorszych genów, bo ona tak właśnie o sobie myśli. Laura w rozmowie z
      dziadkiem (w Imieninach) z tego się praktycznie zwierza: wyraża jakoś, w dużym
      bólu zresztą, obawę że po ojcu odziedziczyła "zły charakter", na to dziadek, że
      każdy człowiek jest zdolny do podłości, ale że można i trzeba nad sobą pracować
      itp. To miało być niby pocieszenie, ale on zdaje się mówić: "no cóż, twoje
      podejrzenia są słuszne, masz te złe geny i nic się na to nie poradzi, ale możesz
      nad sobą pracować".

      Okropne i smutne to wszystko.
      Ja wiem, że to fikcyjne postaci, ale tak przecież bywa i w prawdziwym życiu.
      Pozdrawiam

      • nioszka Re: Losy Pyziaka 19.07.07, 15:41
        No, a potem musiało nastąpić spotkanie z okropną ciotką Almą i zderzenie z
        burakowatym Januszem na trasie pod Paczkowem bodajże.
        Tak jakby już nie można było przerwać takiego zaklętego kręgu zła wobec
        Pyziaka, jakby już nie było żadnej innej możliwości. Alma mogła przecież być
        przedstawiona jako miła osoba, która cieszy się z niespodziewanej wizyty
        bratanicy, która ma niejako poczucie winy za to co jej brat zrobił swojej
        rodzinie i próbuje to naprawić, która ma w sobie jakieś pokłady dobra.
        • ida198511 Re: Losy Pyziaka 19.07.07, 15:56
          Powiem (a w zasadzie napisze)tak: to, ze Pyziak zostawił Gabrysię i
          wyemigrował, wcale mnie nie zdziwiło. zawsze był nieodpowiedzialny, więc
          należało się tego po nim spodziewać. ale żeby od razu robić z niego alkoholika
          i przestępcę?! - To już przegięcie.
          • nioszka Re: Losy Pyziaka 19.07.07, 16:27
            co znaczy, że zawsze był nieodpowiedzialny?
            • ida198511 Re: Losy Pyziaka 19.07.07, 17:03
              Był z niego nieodpowiedzialny babiarz, i tyle. Nawet ożenił się dopiero wtedy,
              kiedy musiał.
          • sevilay Re: Losy Pyziaka 20.07.07, 18:48
            ida198511 napisała:

            > Powiem (a w zasadzie napisze)tak: to, ze Pyziak zostawił Gabrysię i
            > wyemigrował, wcale mnie nie zdziwiło. zawsze był nieodpowiedzialny, więc
            > należało się tego po nim spodziewać. ale żeby od razu robić z niego alkoholika
            > i przestępcę?! - To już przegięcie.


            zgadzam się z Toba. Poza tym, poprawcie mnie jeśli się mylę,my dokładnie nie wiemy dlaczego Pyziak i Gaba się rozstali.Owszem jest kilka razy wspomniane,ze Pyziak zranił Gabę-ale w jaki sposób? Czy tym ,że osmielił się wyjechać? Czy moze właśnie dlatego wyjechał,że małżeństwo już lezało w gruzach?
            Czy wyjazd to przyczyna czy skutek?

            Ja sie z jednej strony Pyziakowi nie dziwię- ja osobiscie byłąbym nieco zmęczona tą rodzinką. Jak jescze go zmuszali do ślubu tak jak Fryca(żeń się Jasiu,żeń się:)) to nie dziwię się,że to nie wypaliło.

            No i postawa, rodziny B. wobec Laury-karygodna.
            O ile Gabie mogło być ciężko to co przeszkadzało innym,zeby jej opwiedzieć o ojcu.
            Znam podobną sytuację-zdarzyła się mojej bliskiej koleżance i w jej przypadku to właśnie babcia opowiedziała jej o ojcu,pokazała zdjęcie. A była to babcia ze strony matki-taka jak Mila.

            No ale ile Gaba mogła cierpieć-20 lat to nie przesada? Tym bardziej,ze potem w zgodzie jedzie razem z Pyziakiem na ten niby slub Laury.
            Trochę to niedopracowane.
            • piotr7777 Re: Losy Pyziaka 27.07.07, 17:34
              Na pytanie czy Janusz wiedział o Laurze odpowiedź może być tylko jedna - nie,
              nie wiedział. To powtarza się w kilku książkach.
              • ida198511 Re: Losy Pyziaka 27.07.07, 19:06
                Możesz podać chociaż jeden przykład??
                Janusz faktycznie mógł nie wiedzieć o narodzinach Laury, ale wydaje mi się, że
                w Jeżycjadzie nic nie ma na ten temat
                • tygrys2112 Re: Losy Pyziaka 27.07.07, 20:09
                  dowodem może być jego pojawienie się w Czarnej Polewce. Na Laury nie zwraca
                  uwagi i nie ma pojęcia, że jest jego córką. Dopiero ona uświadamia mu ten fakt.
                  • tygrys2112 Re: Losy Pyziaka 27.07.07, 20:09
                    Miało być: Laurę
                    • piotr7777 Re: Losy Pyziaka 27.07.07, 21:09
                      Przykłady - w "Noelce" Gabriela wspomina, że Janusz wyjechał na winobranie do
                      Francji i stamtąd poprosił o rozwód - nigdy nie dowiedział sie, że urodziła mu
                      się druga córka. W "Imieninach" Gabriela mówi Laurze, ze własciwie to Róża
                      powinna mieć wiekszy żal do ojca bo "ją znał a jednak zostawił" (znaczy że aury
                      nie znał). Wreszcie w "Czarnej polewce" Laura mówi do Pyziaka "jestem ta druga
                      córka, której pan nigdy nie znał". (cytat może niedokładny)


                      • ida198511 Re: Losy Pyziaka 27.07.07, 21:56
                        Owszem, Janusz widział Laurę po raz pierwszy w CP, ale to nie znaczy, że kiedy
                        zostawiał żonę po raz drugi, nie wiedział, iż ma mu się urodzić kolejna córka
                        (lub syn).
                        • nioszka Re: Losy Pyziaka 28.07.07, 09:15
                          w ktorejś z książek jest też napisane, że Janusz wyjechał wiosną 1984, Laura
                          urodziła się w grudniu, więc opuszczając Gabę i ojczyznę rzeczywiście mógł nie
                          wiedzieć, że będzie drugi raz ojcem
                          • laura-gomez Re: Losy Pyziaka 17.10.07, 08:44
                            W którejś książce jest mowa o tym, iż Janusz zostawił Gabę po raz
                            drugi i nie jest zainteresowany faktem, że urodziła mu się druga
                            córka. A więc wiedział o Laurze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka