Dodaj do ulubionych

Mila Borejko

14.10.07, 00:17
Witam wszystkich forumowiczów :)
Przekopałam się rzetelnie przez archiwum i takiego wątku nie
znalazłam, znalazłam za to liczne uwagi na ten temat. Dlatego mysle,
ze warto by sprawe przedyskutowac w specjalnym wątku ;)
Chodzi mianowicie o panią Milę Borejko, pseudonim Kalamburka, matkę
czworga dzieci, babcię dziewięciorga wnucząt i żonę jednego
Ignacego. Ciekawi mnie, co o niej sądzicie. Przedstawiana bardzo
pozytwynie przez większośc bohaterów (może z wyjątkiem Laury), mnie
osobiście wydaje się jednak, że tak naprawdę mało czynów Melanii o
tym świadczy. W pierwszych częsciach jezycjady Mila była moim
zdaniem zupełnie inną osobą - pełną ciepła i poczucia humoru,
wyrozumiałą i dziarską, inteligentną i zyczliwą dla świata. Wydawała
mi się swietną matką dla borejkówien. Jednak kiedy Mama Borejko
zmieniła się w Babi, stała się zupełnie inna - szorstka, twarda,
nieokazująca emocji. Wprawdzie Róża mowi, ze "babcia fantastycznie
umie wspierać", ale gdzie to wsparcie tak naprawdę widać? Rozmowa z
Pyzą, gdy ta oznajmia, ze jest w ciąży, ukazuje Milę jako
przenikliwą, ale kompletnie nieczułą i zimną kobietę. Czy mama
Borejko, która tak pocieszała obcą Ewę Jedwabińską, może reagować na
łzy wnuczki słowami "bo przeszkadza mi, że płaczesz"?
Swoją drogą, ciekawostka. Bardzo rzadko możemy patrzeć na świat
oczami Mili. Z reguły to Milę widzimy oczami innych,nawet w książce,
gdzie jest główną bohaterką, opisywane są wrażenia Ignacego, Gizeli,
Moniki, Laury, Loni, Feli, Jozeczka i tak dalej. Jak naprawdę patrzy
na świat Mila Borejko?
Obserwuj wątek
    • truscaveczka Re: Mila Borejko 14.10.07, 09:01
      Mnie osobiście wydaje sie, ze Mila doskonale zna swoją wnuczkę. Pyza nie
      obraziła się o to "przeszkadzanie" tylko się pozbierała :) Pomogło? Pomogło.
      Zgadzam się z Pyzą, ze babcia idealnie umie wspierać - bo nie mówi "Ależ ty
      jesteś biedna" tylko "A co teraz masz zamiar zrobić? Jak chcesz się wykaraskać z
      kłopotów?" - co pozwala delikwentce na samoanalizę, na zastanowienie się i
      motywuje do działania.
      Ach, ach, chciałabym mieć taką Babi - nie jęczącą i przytulającą, a szturchającą
      w bok i ironiczną.
      • sevilay Re: Mila Borejko 14.10.07, 15:06
        Wiesz co, może w przypadku Pyzy to podziałało ale tak naprawdę taka ironiczna szturchająca w bok bliska osoba wcale nie jest taka fajna. Mam taka ciotkę-jej córka zawsze przychodzi po pocieszenie do mojej mamy,ktora przytuli i pogłaszcze a nie powie:" nie rycz niedojdo".

        Każdy człowik czasem potrzebuje,żeby go któs "pogłaskał po głowce" a nie tylko pokrzykiwał,zeby się wziął w garść. Wielu rzeczy moja ciotka nie wie bo moja kuzynka nie chciała się jej przyznać,zeby nie zostać włąsnie w "milowo borejkowski" sposób wsparta.

        Moja tesciowa to inna historia ale też zimno dzieci chowała i pamiętam reakcję mojego męza jak moja mama kiedyś do niego poiwedziała "synku".Aż miał łzy w oczach, chociaz on się stara uczuć zbytnio nie okazywać.Potem mi się przyznał:"moja mama nigdy do mnie synku nie powiedziała".

        Jak mi by ktos ,w sytuacji Pyzy, powiedział,ze go denerwuję jak płaczę to bym się odwróciła na pięcie i wyszła i nigdy więcej się tej osobie z niczego nie zwierzyła.
        No, ale ludzie sa różni.
        • truscaveczka Re: Mila Borejko 14.10.07, 15:25
          Mnie się wydaje, ze nie dostrzegasz drugiego dna takiej wypowiedzi. "Nie rycz
          niedojdo" można powiedzieć wrednie i złośliwie, ale i ciepło i motywująco. I
          kiedy np. ja mówię do męża "Wstawaj łazęgo" nie oznacza mojej dla niego pogardy
          czy zniecierpliwienia. Po prostu wiem, ze natychmiast wda się w ożywczą, poranną
          pyskówkę, która go pobudzi do działania :) On stosuje identyczne metody, które
          też na mnie działają. A gdybym się martwiła, a on by siadł koło mnie i też
          zaczął wzdychać i mówić, jaka jestem bieda, to byśmy do Wisły w końcu skoczyli...
          Babi doskonale znała swoją rozlazłą wnusię, która potrzebowała tzw. "kopa na
          rozpęd".
          Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.
          • sevilay Re: Mila Borejko 14.10.07, 16:12
            Tak, tylko,że w Jezycjadzie to MM kreuje rzeczywistość i sposób zadziałał bo musiał zadziałać:)

            A w zyciu róznie-widzisz, mojej kuzynki nie motywuje. Moja mama nie narzeka i biadoli. Tak samo zastanawia się razem z nią co teraz zrobic ale przy tym najpierw przytuli i pocieszy.Pomiedzy "wstawaj łazęgo" a "denerwuje mnie jak płaczesz" jest istotna róznica.

            To tak jak zapytac kogoś smutnego :" co sie znowu stało?"
            Niby się interesujesz jego stanem ale to jedno słowko "znowu" odbiera mu ochotę do zwierzeń.
      • zieleniack Re: Mila Borejko 14.10.07, 23:05
        Zgadzam sie. Mila znajac Róze, wiedziala, ze Róża nie przyjmie tego
        zupelnie doslownie, z kolei Róża znajac babcie wiedziala, ze to nie
        jest prawdziwe przeszkadzanie, a bodziec do tego, aby sie pozbierac
        i ze pod tym tak na prawde kryje sie chec pomocy-rozmowy.
        Przynajmiej ja to tak odebralam.
      • ziutap1 Re: Mila Borejko 07.12.07, 14:17
        "Bo mi przeszkadza, że płaczesz" - zupełnie się nie zgadzam, że to
        było zimne i bezduszne. Świetne, prowokujące zagajenie, z lekkim
        dobrotliwym mrugnięciem. Mila jest ironiczna, ale jej ironia jest
        dobrotliwa i wyrozumiała - bardzo daleka od dosłowności. A poza tym,
        tak wytrawny i doświadczony obserwator jak ona pewnie z góry był
        przygotowany na odpowiedź. Wiem co mówię, bo moja Babcia (i trochę
        Mama) była taka. W wachlarzu zachowań nie ma łzawego użalania się,
        ale energiczną wolę działania i nieśmiertelny humor. Nawet w
        strasznych sytuacjach umiała przelać otuchę innym (nawet uciekając z
        pięciorgiem małych dzieci z płonącego domu dbała o to, żeby jak
        najmniej się bały). Widzę w Mili dużo cech mojej Babci i za to tak
        ją lubię.
    • nighthrill Re: Mila Borejko 14.10.07, 10:40
      Mnie się wydaje, że w ramach tworzenia Ciepłego Domu, z ojcem, matką i czterema
      córkami, którego sama nie doświadczyła w swoim dzieciństwie ( wojna plus dobra,
      ale wymagająca Gizela) Mila starsznie rozpuściła swojego męża. Zauważcie, że
      Ignacy nic nie musi i nigdy, w całej Jeżycjadzie, nie musiał - tylko książki,
      cytaty i posiadywanie w kuchni tudzież gabinecie. To Mila wychowuje córki i
      wnuczki, zajmuje się domem, o wszystkim pamięta. A jego traktuje trochę jak
      kolejne dziecko - począwszy od sceny na ślubie, gdy Ignacy zapomina bukietu.
      Całuje go wtedy i mówi " Chodź do mnie Ignasiu, ja o wszytsko zadbam, wszystko
      jest tak, jak ma być" - jak do głupiutkiego dziecka.
      Efektem takiego postępowania jest Ignacy-bezradny starzec, który nie wie, gdzie
      ma lekarstwa, a gdy żona wyjedzie na dwa dni czuje się absolutnie zagubiony.
      Potrafi tylko wykonywać jej polecenia i oddycha z ulgą, gdy wraca ona do domu.
      nie będę się już znęcać nad jego ojcostwem czy raczej jego brakiem w KK - ale
      nawet w "CP" jest widoczne, że Ignacy bez Mili nic nie umie zorganizować (
      oprócz przemów i odmawiania ręki wnuczek:)). To ona dzwoni, kontroluje, pyta czy
      wziął leki, co jadł. Matkuje mu całe życie.
      Inna sprawa - Mila bardzo, być może świadomie, zaczyna na starość przypominać
      Gizelę, z jej uczuciami skrywanymi pod pozorami szorstkości. Tylko że Gizela
      naprawdę nie umiała okazywać uczuć. A Mila kiedyś owszem, ale stała się typem
      silnej staruszki, która musi mieć wszystko pod kontrolą.

    • ready4freddy Re: Mila Borejko 14.10.07, 13:28
      a ja mam takie pytanie prawie off-topic (przyznaje, nie pamietam, Kalamburke czytalem tylko raz, a to za malo na tego typu narracje): czy Mila to na 100% Kal Amburka, czy to tylko sugestia, ale bez "pewnosci"?
      • agnieszka_azj Re: Mila Borejko 14.10.07, 15:36
        ready4freddy napisał:

        czy Mila to na 100% Kal
        > Amburka, czy to tylko sugestia, ale bez "pewnosci"?

        Expresis verbis nie jest to powiedziane, ale jest to sugestia
        granicząca z pewnością ;-)
        • verdana Re: Mila Borejko 14.10.07, 16:17
          A dla nie rysą na charakterze Mili (nie jedyną, ale najwieksza) jest
          fakt ukrycia przed resztą rodziny swoich sukcesow. Dlaczego? Żeby
          nie dolowac męża? Żeby zatrzymać dla siebie kasę? Żeby nie dzielic
          się z nikim radoscią? Czegos tak dziwnego wytlumaczyc się nie da.
          Poza tym Mila jest osoba wymagająca tak naprawde bezwzglednego
          posluszeństwa(?) - moze to niewłasciwe słowo, nie posluszeństwa, ale
          podporzadkowania się jedynie słusznym pogladom. Pyza jest dobra,
          bo "nasza", Tygrysek zły, bo inny. Wnuki sa OK bo ślubne, ale na
          nieślubną prawnuczke i wnuczkę w kłopotach najwyraźniej nie zwraca
          uwagi - o ile pamiętam jednak uzurpuje sobie prawa do nadania
          imienia.
          Rzeczywiscie, w pierwszych tomach byla sympatyczna - potem już nie.
          Jak większość Borejków zresztą.
          • sevilay Re: Mila Borejko 14.10.07, 16:26
            To prawda verdano.Mi tez to się wydaje takie jakieś...niezbyt.

            Już mi się to nie podobało w Pulpecji-mama Borejko taka niby wspólczująca i rozumiejąca a na nia kompletnie nie zwraca uwagi.

            I jakies tajemnice przed rodziną, konspiracja (chodzi mi teraz o sprawę Kala Amburki). Zdaje się,że gdzies jest wspomniane że Mila była z Ignacym na premierze swego dzieła ale rodzina dalej nie wie.

            Jak w telenoweli normalnie:(
          • onion68 Re: Mila Borejko 14.10.07, 16:43
            Sama autorka określa Milę mianem despotycznej. Ale czym innym jest despotyzm w
            sprawach codziennego funkcjonowania domowników (np. wspólne posiłki, odkładanie
            rzeczy na miejsce - tu większość z nas chyba usiłuje być despotyczna),a czym
            innym despotyzm w kwestii poglądów czy sposobów reagowania na trudne sytuacje
            życiowe (na ten przykład). Nie lubię , jak z biegiem lat osoby zapominają, jak
            to jest być młodym (chyba coś takiego Milę spotkało), własne błędy, potknięcia
            czy wątpliwości w tym czasie. Pamięć o tym pomaga jednak trochę zrozumieć
            innych, młodszych ludzi, a od zrozumienia do rozczulania się to jest jednak
            daleko. Np. młodą Milę wyprowadzało z równowagi samo polecenie podniesienia się
            z łóżka, przerwania lektury i posprzątania pokoju. Jak zareagowałaby wtedy będąc
            w niechcianej ciąży czy w chcianej, ale będąc porzuconą (wiem, totalna fikcja
            fikcji w jej przypadku)? Łatwo oceniać sytuacje, które nas (już) nie dotyczą.
            Można okazać zrozumienie i rzeczowe podejście do problemu nie okazując
            dezaprobaty. Ja bym chyba czułe ego miała w takim momencie.
          • onion68 Re: Mila Borejko 14.10.07, 16:45
            verdana napisała:

            > Rzeczywiscie, w pierwszych tomach byla sympatyczna - potem już nie.
            > Jak większość Borejków zresztą.

            Ale za to jak wypiękniała z wiekiem ;-) Też jak większość Borejków.
            • sevilay Re: Mila Borejko 14.10.07, 17:02
              Oj nie wiem czy to była dobra zamiana:)
              Widać ze wraz z poprawa urody Borejkom pogarsza się charakter:)
              • tygrys2112 Re: Mila Borejko 07.12.07, 00:25
                No to chociaż jedną rzecz mają wspólną z resztą bohaterów. Piękny -
                zły. Jak Matylda i Paulinka.
          • zieleniack Re: Mila Borejko 14.10.07, 23:09
            wg mnie to ppo prostu "tak wyszło" tzn przez caly cykl MM zapewne
            nie miala w planach Mili jako dramatopisarki, do "Kalamburki" sobie
            to wymyslila, a ze sie nie dalo inaczej, to wyszlo na to,z e Mila
            ukrywa sie przed reszta-bo skoro nie bylo o tym ani slowa w
            poprzednich tomach, to inaczej sie nie dalo napisac.

            Wg mnie szkoda troche, ze ona pisze, bo to mi sie wydaje takie
            nierealne-ukrywac cos tak waznego przed reszta rodziny... czemu?
            czego ona sie... wstydzi? nie rozumiem
          • antyludzik Re: Mila Borejko 07.12.07, 00:16
            Dziecko to chyba raczej Róża nazwała z wdzięczności do babci.
        • ready4freddy Re: Mila Borejko 14.10.07, 17:51
          aha :) dziekuje :)
    • nowaczyk1 Re: Mila Borejko 14.10.07, 17:54
      Pamietam scene z BBB, gdzie Mila czyta kryminaly Ellisa Petersa o
      bracie Cadfaelu, ale ukrywa sie z tym przez Ignacym. To bylo troche
      komiczne, bo w tym samym czasie Ignacy ukrywa sie z tym samym przed
      nia. Ale z drugiej strony, coz to za podchody? - w malzenstwie
      najwazniejszy jest szacunek, niezaleznie od tego co nam sprawia
      przyjemnosc, zwlascza jezeli jest to czytanie.
      Ale ukrywanie sie z Kalem Amburka to juz kompletnia paranoja. Nie
      potrafie tego w ogole przyjac do wiadomosci, jest to zupelnie
      sprzeczne z moim wyobrazeniem kochajacego i szanujacego sie
      malzenstwa. Poza tym juz przedtem mielismy dane, ze Ignacy w ogole
      swojej zony nie docenia - bylo cos tam, ze ktos sie spytal czy wie
      co jego zona czytala stojac w kolejce w sklepie na co Ignacy
      lekcewazaco odpowiedzial - "cos z literatury kobiecej". A osoba
      pytajaca byla wlasnie zaskoczona wysokim poziomomem lektury Mili.
      Aha! Mila kompletnie nie rozumie Sagi rodu Forsythe'ow!!! Uwaza, ze
      Soames jest wspanialym mezczyzna, a Irena jest zimnokrwista
      (rozmawiaja na ten temat z Nutria, Ida i Gabrysia, ale nie pamietam
      w ktorej ksiazce, jednej z ostatnich). Przeciez on ta swoja zone -
      Irene - zgwalcil!!! Brrrrrr!!! I dlatego ona od niego odeszla! Az
      mna zatrzeslo!
      A najbardziej w tej rodzinie nie podoba mi sie, ze przyjmuja z
      powrotem Fryca. Przeciez ten facet sie kompletnie zdemaskowal swoja
      pierwsza reakcja na wiadomosc o ciazy. I to powinno zawazyc na
      przyszlosic. Mezczyzna, ktory nie cieszy sie ciaza od pierwszego
      momentu, ktory oskarza dziewczyne o szantaz nigdy sie nie zmieni.
      Moze bedzie udawal, bardziej lub mniej kompetentnie, ale w koncu
      toto z niego wylezie. Jak z Pyziaka.
      • onion68 Re: Mila Borejko 14.10.07, 19:13
        nowaczyk1 napisała:
        > Aha! Mila kompletnie nie rozumie Sagi rodu Forsythe'ow!!! Uwaza, ze
        > Soames jest wspanialym mezczyzna, a Irena jest zimnokrwista
        > (rozmawiaja na ten temat z Nutria, Ida i Gabrysia, ale nie pamietam
        > w ktorej ksiazce, jednej z ostatnich). Przeciez on ta swoja zone -
        > Irene - zgwalcil!!! Brrrrrr!!! I dlatego ona od niego odeszla! Az
        > mna zatrzeslo!

        Forsyte'ów ;-) Mila wcale nie uważa, że Soames jest wspaniałym mężczyzną. Jest
        on tylko jednym z jej ulubionych bohaterów literackich (i moim). A "Sagę" każdy
        może odbierać na swój sposób, ja na przykład uważam, że Soames zniewolił Irenę w
        akcie desperacji, no i aby dowieść (m.in. sam przed sobą) swoich praw
        posiadacza. Irena odeszła, bo od zawsze czuła do niego wstręt, a po romansie z
        Bosinney'em, zakończonym jego tragiczną śmiercią, nie wyobrażała sobie powrotu
        do poprzedniego życia. Nie zapominajmy też, że w opisywanych czasach czyn
        Soamesa nie był uważany za tak odrażający jak to jest teraz. Dla mnie "Saga" ma
        taką wymowę, że wszyscy jesteśmy w duchu Forsyte'ami (zaborczymi osobnikami, dla
        których własność jest święta, przynajmniej nasza własność), okazała się nią
        także Irena poprzez swoją postawę w odniesieniu do miłości syna i Fleur.
        Postać Soamesa jest ciekawa, bo wielowymiarowa i nie do określenia jednym słowem.
        Natomiast co do wątku ukrywania przez Milę części swojego życia, to wydaje mi
        się, że jest tak jak z wątkiem Gizeli. W którymś momencie autorka (być może też
        w odpowiedzi na jakieś głosy krytyki) postanowiła uczynić Milę człowiekiem
        sukcesu (widzicie, gospodyni domowa też może), a później trzeba było wyjaśnić,
        jak to się dzieje, że w poprzednich częściach tej działalności Mili nie widać.
        • nikadaw1 Re: Mila Borejko 15.10.07, 09:32
          a ja mam wrażenie, że tacy mężczyźni jak Soames właśnie sie Mili Borejko
          podobają. pamiętajmy o jej epizodzie ze Zbysławem, oraz to, że łaskawym okiem
          spoglądała na Marcelka, który w Sylwestra nawiedził ich dom w garniturze
          wybierał się na europeistykę. podskórnie tęskni do mężczyzn silnych,
          dominujących, z głową na karku, umiejących robić pieniądze, inwestujących w
          wygląd i obsypujących swe kobiety biżuterią. tacy mężczyźni na pewno nie kupują
          kolejnego Plutarcha zamiast czekolady dla dzieci. gdy Ignacy kupił jej jakiś
          złoty wisiorek, tłumaczył się. że był bardzo tani, a jej przecież to wcale nie
          obchodziło.
          nie mówię, że jest nieszczęśliwa z Ignacem i cały czas tęskni do innego życia.
          ot, taka jej fantazja seksualna o samcu alfa, którą niekoniecznie chciałaby
          zrealizować.
      • sowca Re: Mila Borejko 14.10.07, 19:20
        Cieszę się, że zapoczątkowany przeze mnie wątek tak sie rozwinął :)
        Własnie, zapomnialam wcześniej wspomnieć o dziwnym zachowaniu Mili,
        o ukrywaniu swoich sukcesów przed rodziną. Mila jest skryta i
        tajemnicza, to fakt, ale czy nie chce, żeby jej dzieci i wnuki
        cieszyły się z jej triumfów? Daje to trochę dziwne wrażenie, jakby
        tak naprawdę nie miała nikogo naprawdę bliskiego w swojej własnej
        rodzinie!
        Jeśli chodzi o sytuację z Różą, to być może dziewczyna potrzebowała
        takiego kopa... ale pamiętacie, jak Gabrysia przyszła do swojej
        matki w "Kwiecie Kalafiora", po tym, jak pokłóćiła się z Pyziakiem?
        Mila nie rozczulała się nad nią, o nie! Ale wysłuchała, pocieszyła,
        wsparła, Gaba czuła się pełna otuchy i zaczęła inaczej patrzeć na
        świat po tej rozmowie. Albo w "Idzie Sierpniowej" - to własnie Mila,
        równiez nie rozczulając się w najmniejszym stopniu nad córką,
        pomogła jej uporać się z kompleksami, zrozumiała, wytłumaczyła,
        uszyła sukienkę, pożyczyła tusz i tak dalej. Gdzie sie podziały więc
        te zdolności Mili, gdy Tygrys potrzebuje pomocy? ich wspólna rozmowa
        właściwie nic nie dała Laurze, tylko ją zirytowała. Nie mogę jakoś
        zrozumieć tej obecnej Mili.
        • sevilay Re: Mila Borejko 14.10.07, 20:03
          Tak,Sowca,dokładnie o to i mnie chodziło. Ida to przeciez tez była "histeryczka" a Mila z nią rozmawia spokojnie i zyczliwie. Wcale jej nie mówi"przeszkadza mi,ze płaczesz"-straszne zdanie moim zdaniem, takie bezduszne, nawet jezeli Mila miala dobre intencje.

          Ja pamiętam jaka byłam niemile zaskoczona czytając "Pulpecję"-co się stało z Milą? Gdzie ta wspólczująca ,pocieszajaca,rozumiejąca matka?

          A ta baba z "Czarnej Polewki" to juz chyba jakaś podmieniona czarownica.

          A poza tym,może się mylę, to mnie poprawcie, ale własnie zdałam sobie sprawę,ze w całej Jezycjadzie nie ma ani jednej powaznej "pocieszającej"rozmowy Mili z Natalią? (Nie jestem pewna czy wCR czegoś tam szczątkowo nie ma ale chyba nie)
        • zieleniack Re: Mila Borejko 14.10.07, 23:17
          bo Mila z góry zakłada, ze Laura jest "złym dzieckiem" :/
          • sowca Re: Mila Borejko 14.10.07, 23:42
            A no właśnie, to jest kolejny problem. Wprawdzie Mila w "Noelce"
            uwaza, ze nie nalezy robić różnicy między wnuczkami nawet w myślach,
            ale w praktyce nie zawsze jej to wychodzi...
            Co do poważnej rozmowy z Natalią - też sobie nie przypominam, ale
            mama Borejko wspomina, ze ingerować w życie Nutrii nie należy i tak
            dalej. Mam wrażenie, jakby rolę Mili częsciowo przejęła Gabrysia -
            mamy więc liczne rozmowy Gaby z Natalią, Pulpecją, Kreską i tak
            dalej. Mili przeznaczono rolę surowej nauczycielki, nieokazującej
            uczuć ani emocji i wbijającej szpileczki o charakterze dydaktycznym -
            ale ta rola moim zdaniem zupełnie do niej nie pasuje.
            • ginestra Re: Mila Borejko 15.10.07, 10:39
              Ja też od jakiegoś czasu (jeżycjadowego) mam bardzo niemiły odbiór Mili Borejko.
              W realu jest mi bardzo źle z osobami, które wynoszą się nad innych, są zamknięte
              na świat drugiego człowieka, dystansujące się, ironiczne. Uważam, że każdy
              człowiek ma też tę słabą stronę i nie powinien bać się jej pokazać bliskim
              osobom. Zwłaszcza gdy się jest matką (i nieświadomie "modelem" dla swoich
              córek), bardzo ważne jest właśnie umieć pokazać to, że można mieć swoją słabą
              stronę (co oczywiście nie wyklucza podejmowania prób "wzięcia się w garść", ale
              niech będzie widać i to i to); ważne jest pokazać, że można mieć swoje potrzeby,
              mówić o nich i spełniać je, i że to jest w porządku. A Mila tego nie robi. Nie
              dość, że nie pokazuje tego "ludzkiego oblicza" i dobrego modelu córkom, to
              jeszcze aktywnie tłumi to co w nich jest żywe i prawidłowe, każe nie płakać
              tylko brać się w garść itp. Dla niej chwila ludzkiej, jak najbardziej
              uprawnionej, słabości czy smutku to już popadanie w (nie pamiętam jak ona to
              dokładnie nazwała) "tani sentymentalizm, który utrwali się na starość". :(((

              Poza tym takie usztywnienie ról (Ignac __zawsze__ jak dziecko, ona __zawsze__
              silna) tak naprawdę w życiu nieuchronnie prowadzi do bardzo złych skutków -
              jeśli nie do kryzysu w małżeństwie (na pewno w realu już dawno by doprowadziło),
              to do rozwoju u Mili jakiejś choroby (fizycznej lub psychicznej) po prostu
              wskutek życia przez długi czas pod presją bycia "tą silną". Myślę, że jeśli Mila
              (w realu) rzeczywiście byłaby taką inteligentną osobą, jak jest opisywana, to
              próbowałaby jakoś to zmienić. A że jest to fikcja, to jest jak jest, tyle, że
              Mila jest coraz mniej ludzka, coraz mniej ma w sobie empatii, za to opisywana
              jest jako ideał.

              No i to ukrywanie sukcesów i pracy nie wiadomo z czego miałoby wynikać: czy
              chodzi o to, że taka jest skromna? Owszem, jak dla mnie to może pierwsze
              nieśmiałe próby pisania mogłaby ukrywać, żeby nie zapeszyć czy coś, ale skoro
              zostały uwieńczone sukcesem, to chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żeby o tym
              powiedzieć bliskim osobom?

              Największy dysonans mój jednak budzą opisy Mili jako "mądrej", znającej ludzką
              psychikę (również to dzięki tej "mądrości", jak można się domyślić, jest takim
              świetnym dramaturgiem) w świetle tak rażącego "partactwa" w relacjach
              międzyludzkich, że to aż boli (na przykład jej rozmowa z Laurą w Imieninach o
              jej ojcu (kilkakrotna), też w Imieninach pouczanie Gaby o tym, że "mężczyzna
              jest jak dziecko" i trzeba uskuteczniać jakieś manipulacje, żeby mu tylko było
              łatwiej, o tym "tanim sentymentalizmie" też było chyba w Imieninach - akurat tę
              książkę przeczytałam jako jedną z ostatnich odświeżanych - no i to, co
              mówiliście o pocieszaniu Róży, o ignorowaniu Patrycji przed maturą, też:
              nieczułość wobec Ignacego Grzegorza i faworyzowanie brutalnego Józinka, jej
              ogólny stosunek do Laury).

              Niestety mam wrażenie, że Mila tkwi w błogim przekonaniu, że pieczenie
              ciasteczek oraz wtórowanie mężowi poprzez szybkie podawanie źródła cytatu przy
              stole, a także serwowanie wszystkim wokół przenikliwych spojrzeń oraz
              ironicznego milczenia tudzież skąpych nauk moralnych, to idealny sposób na
              stworzenie domu pełnego ciepła i miłości oraz na dobre wychowanie przyszłych
              pokoleń. Oby coś lub ktoś ją z tego błogostanu wytrącił, może już w Sprężynie,
              miejmy nadzieję.
              Pozdrawiam
              • sevilay Re: Mila Borejko 15.10.07, 12:48
                Muszę stwierdzic,ze jest mi przykro,że Mila się tak zmieniła bo wczesniej ją lubiłam.

                Coraz bardziej przypomina Gizelę- a mi jeszcze moja teściową.

                Ona tez uważa,że płakac nie należy (nawet dzieciom tego prawa odmawia).Efekt jest taki,ze kilkoro dzieci udało jej się wychowac na osoby mające problemy z okazywaniem uczuć nawet najbliższym.

                Ja myslę,że w Jezycjadzie to też ma miejsce-chociażby Patrycja w "Pulpecji" albo Laura ( to już jest działanie całej rodziny).

                Dla mnie w ogóle"Pulpecja" była dziwna-ten incydent w Lany Poniedziałek kiedy nikt się nie interesuje Patrycją.Mila jakieś bzdety cytuje zamiast do niej zajrzeć.Nikt do niej nie idzie, nawet świeta,wspólczujaca Gaba.
                Moja mama by do mnie zajrzała,albo posłała siostrę. A już na pewno przyszła by po wyjsciu gosci.

                Z czasem takich "cierpiących w samotności" jest więcej-Laura i Ignaś też są zostawieni samym sobie,moze za jakiś czas Ania Górska do nich dołączy.Czy jakaś zła czarownica zamieniła dawną Milę w złą macochę.
                • truscaveczka Re: Mila Borejko 15.10.07, 13:24
                  Wiesz, Sevilay, masz bardzo konkretny pogląd, jak wygląda opiekuńczość :) Ale
                  przecież to nie wyłączna możliwość - są też inne modele, które sprawdzają się
                  wobec różnych typów ludzi. Patrycja chyba potrzebowała wtedy samotności - gdyby
                  chciała się komuś wypłakać, to by sama tego kogoś znalazła. A pakowanie jej się
                  na głowę z przytulaniami i pocieszeniami mogło (acz nie musiało) być naruszeniem
                  jej prywatności i intymności.
                  • sevilay Re: Mila Borejko 16.10.07, 12:19
                    Mam pogląd na opiekunczość bo widzę na codzień efekty "chłodnego wychowu".

                    A moja mama się nikomu "na głowę nie ładuje z pzrytulaniem i pocieszaniem"-sama się nikomu nie nazruca, po prostu widzi, kidy jest potrzeba.

                    Nie twierdzę wcale,że Mila powinna wejść i się rozczulac nad Patrycją tylko zapytać czy wszystko w porzadku i tyle. Jezeli Pulpa chciałaby porozmawiac to by się jej zwierzyła a jak nie to powiedziała by "tak, w porządku" i to by był sygnał dla Mili,ze powinna córkę zostawić. Wystarzyło by gdyby dała tylko sygnał:" jak będziesz chciała pogadać to ja jestem", nic więcej.

                    Od Patrycji by zalezało czy z tego skorzysta czy nie.Dla mnie zachowanie Mili (gdybym była Pulpą) oznaczało by:" nic mnie nie obchodzisz ty ani twoje problemy".

                    Ciekawe,że jakoś Idzie Mila nie bała się "narzucać z pocieszaniem". Tez mogła poczekać aż Ida wyrośnie z tego wieku i sama wyjdzie z kompleksów ale nie zrobila tego.
        • uccello partyzantka artystyczna 16.10.07, 01:21
          sowca napisała:
          > Własnie, zapomnialam wcześniej wspomnieć o dziwnym zachowaniu
          Mili,
          > o ukrywaniu swoich sukcesów przed rodziną. Mila jest skryta i
          > tajemnicza, to fakt, ale czy nie chce, żeby jej dzieci i wnuki
          > cieszyły się z jej triumfów?

          Myślę,że mogło być parę powodów owej konspiry:
          *Nie chce rozgłosu.
          Któreś z wnucząt mogło by chlapnąć w szkole: a mooooja babciaaaa
          tooo... i już redaktorzy z super Ekspresu , czy innego Pudelka
          czychali by na nią w bramie ,żeby zapytać co myśli o Dodzie i
          kondycji teatru polskiego:)

          *Znany dramaturg musi odpisywać na listy, jest zapraszany do
          udziału w gremiach, jurach rozmaitej maści, co i raz powinien
          zaszczycać, uświetniać, brać udział w dyskusji, wypowiedzieć się na
          ważki temat, dać wykład, bywać na premierach konkurencji. To chyba
          Mili Borejko nie nęci.

          *Bycie anonimowym daje dużo frajdy. Można na przykład wysłuchać
          opini o własnej twórczości bez filtra grzeczności jaki zwykle włącza
          się rozmówcy, w obliczu Autora.
          Na premierze własnego tekstu można być incognito (zaproszona przez
          Kłamczuchę)i niczym władca ze wschodniej bajki wysłuchać co tak
          naprawdę myślą o nim poddani.

          * Mila tak bardzo jest dla innych -matkując, babciując, pichcąc,
          zerkając bacznie i ironicznie zza szkieł, że pisanie, jest takim JEJ
          kawałkiem podłogi, na który niekoniecznie chce wpuszczać
          kogokolwiek.
          • jamniczysko Re: partyzantka artystyczna 16.10.07, 07:46
            "Myślę,że mogło być parę powodów owej konspiry:
            *Nie chce rozgłosu.
            Któreś z wnucząt mogło by chlapnąć w szkole: a mooooja babciaaaa
            tooo... i już redaktorzy z super Ekspresu , czy innego Pudelka
            czychali by na nią w bramie ,żeby zapytać co myśli o Dodzie i
            kondycji teatru polskiego:)

            *Znany dramaturg musi odpisywać na listy, jest zapraszany do
            udziału w gremiach, jurach rozmaitej maści, co i raz powinien
            zaszczycać, uświetniać, brać udział w dyskusji, wypowiedzieć się na
            ważki temat, dać wykład, bywać na premierach konkurencji. To chyba
            Mili Borejko nie nęci."

            ...no, i chyba właśnie przed czymś takim sama MM uciekła z Poznania
            w las. :-(
            • sevilay Re: partyzantka artystyczna 16.10.07, 12:06
              Zgoda ale własnej rodzinie mogla chyba powiedzieć? Przynajmniej Ignacowi i córkom.A jakoś nic na to nie wskazuje,żeby oni wiedzieli.

              Myślicie,że jakby wnuki nawet i pochwaliły się w szkole to któś by im uwierzył? Raczej watpię.
              • croyance Re: partyzantka artystyczna 07.12.07, 14:00
                Umiejetnosc prowadzenia podwojnego zycia jest dla mnie symptomem
                psychopatii.
      • le-lutki Ellis Peters to kobieta :) n/t 07.12.07, 15:41
    • emae Re: Mila Borejko 16.10.07, 12:08
      Hej. W sensie ogólnym zgadzam się, ale zaskakuje mnie jednak Wasze poważne
      podejście do słów "przeszkadza mi, że płaczesz". Dla mnie w tej scenie Mila
      ewidentnie droczy się z wnuczką. Zresztą bardzo mi się podoba ten dialog. To nie
      jest szorstko, wrednie: "Przeszkadzasz mi!" tylko raczej: "No, rozchmurz się
      trochę! Uśmiechnij się! Nie lubię, gdy jesteś smutna". No i podziałało.
      Przypuszczam, że gdyby Pyza płakała z mniej poważnych powodów, mogłaby nawet
      rzeczywiście uśmiechnąć się. Tak to odebrałam. Nie jako wyrzut.

      Pewne zmiany w zachowaniu i charakterze Mili są nie tylko logiczne, ale wręcz
      konieczne. Młodsza się przecież nie robi. Ja dostrzegam już w moich rodzicach
      ślady upływu czasu (nie jakiejś demencji starczej, po prostu są trochę inni,
      trochę drażliwsi etc.), a są sporo młodsi od Mili. Ona musiała się zmienić. Moim
      zdaniem ta metamorfoza jest bardziej prawdopodobna psychologicznie niż przemiana
      nieśmiałej dziewczynki w energiczną panią domu ("Kalamburka").
      Przypuszczam, że z Idą będzie podobnie. Z tym, że Ida będzie gorsza :)
      • sevilay Re: Mila Borejko 16.10.07, 12:21
        Sugerujesz,że kazdy na starość tetryczeje?:))))
        • emae Re: Mila Borejko 16.10.07, 12:28
          Nieee... Pewne cechy po prostu stają się bardziej jaskrawe. Myślę, że Gaba
          będzie robiła się coraz słodsza i cieplejsza. Taka Gabcia-Babcia. Natalia
          zgodnie z genami :) mogłaby się zmienić bardzo drastycznie. W ogóle młoda Mila
          przypomina mi Natalię, nie sądzicie? A Natalia ma już na koncie kilka
          metamorfoz. Mogłaby stać się nagle energiczna i zorganizowana. O Patrycji wolę
          nie myśleć (i nie czytać), bo mnie to dziwnie przygnębia. Zmieniła się bardzo.
          Była taką fajną dziewczyną. Chciała od życia czegoś innego, niż pani MM uważa za
          pożądane, więc trzeba było zmienić Patrycję.
          • sevilay Re: Mila Borejko 16.10.07, 12:37
            Podobno co siedem lat zmienia się człowiekowi charakter:)

            Co do Natalii to nie wiem czy aż taka zmiana jest możliwa-chyba nie.
            • emae Re: Mila Borejko 16.10.07, 12:45
              Nie no, identyczna jak Mila pewnie by nie była, ale niektóre cechy... Kto wie.
              Ciekawe swoją drogą, jak odbierałybyśmy przemianę Mili, gdyby "Kalamburka" była
              wcześniej niż "Kwiat kalafiora"?

              Co siedem lat? Hm, coś w tym jest ;)
      • zieleniack Re: Mila Borejko 16.10.07, 12:43
        no wlasnie, wspominalam o tym, tylko nie ubralam w odpowiednie
        slowo, a wlasnie o droczenie sie mi chodzilo:)
        • emae Re: Mila Borejko 16.10.07, 12:48
          Ktoś tu kiedyś wspomniał, że pani MM nie ma niestety możliwości używania
          emotikonów, dlatego nie może zaznaczyć, kiedy ktoś żartuje. Zaskakuje mnie, jak
          niektóre wypowiedzi Borejków są traktowane serio.
          • sevilay Re: Mila Borejko 16.10.07, 13:10
            Ok, może to nie był akurat dobry przykład iniepotzrebnie sie tego zdania czepiłam.Ale czy nie zdarzyło Wam się nigdy,ze powiedziałyście cos bez złych intencji, czasem nawet w zartach a komus zrobiło się przykro?

            Raczej chodzi mi o ogolną postawę Mili-weźmy ten moment z szerszeniami, kiedy Mila patrzy na Ignasia.Albo to co mówi o Laurze w "CzP".

            A tak na marginesie, czy uważacie,że rozmowa z Fryderykiem w JT to dowod na to jak MIla "szanuje prywatność i intymnośc" innych osób? Po co oni się między nich wtrącali? Albo nakłonienie Pyziaka do slubu z Gabą?

            To w sprawy Pulpy się nie wtrąca ale w sprawy innych tak? Trochę to dziwne.
            • emae Re: Mila Borejko 16.10.07, 15:20
              Tak, zdarzyło się nie raz i nie trzy. I wiele razy też się zdarzyło,
              że ktoś żartował, a ja to wzięłam na serio (albo nawet wiedziałam,
              że żart, ale i tak mnie uraził). Rozumiem sytuację, tylko jak to się
              ma do wątku?

              Jeśli chodzi o rozmowę z Fryderykiem, to tam Mila nie odzywa się tak
              dużo, jak Ignacy. Mówi przeważnie: "przyjdź jutro, jak Róża będzie"
              itd. Myslę, że tu pretensje raczej do Ignacego. A Róża jest dużym
              dzieckiem...

              Poza tym, tak jak napisałam, zgadzam się in merito :)
              • sevilay Re: Mila Borejko 16.10.07, 19:37
                Do watku ma to sie tak,że nie na kążdego dzaiła ironiczne poszturchiwanie-co już pisałam wyżej.

                Poza tym ja nawet sobie zadałam trud i przeczytałam ta rozmowę i tam Mila odzywa się do Rózy głosem zniecierpiliwionym i oschłym. Zaczyna z nią rozmowę bo Róza jej przeszkadza w pracy.

                To było na zasadzie:" mow o co chodzi albo spadaj, bo ja tworzę".

                Ja tam w ogole odniosłam wrazenie (może mylne),ze Róza tak bardzo chciała z kims porozmawiac,że nawet postawa babci ją od tego nie odstraszyła.Dopiero później zaczyna się pocieszanie chociaz 8i tak nędzne wtej chwili.

                Przy tej rozmowie Róza się bardziej denerwuje niż uspokaja.


                A Ignacy mówi twoim zdaniem tylko:" pzryjdx jutro jak Róża będzie?" Oj, chyba nie bardzo.przeciez on go "zmiażdżył" i powiedział,ze Roza nie ma ochoty wiecej go oglądac i oni takze nie.
                • the_dzidka Re: Mila Borejko 16.10.07, 20:10
                  > A Ignacy mówi twoim zdaniem tylko:" pzryjdx jutro jak Róża
                  będzie?" Oj, chyba
                  > nie bardzo.przeciez on go "zmiażdżył" i powiedział,ze Roza nie ma
                  ochoty wiecej
                  > go oglądac i oni takze nie.

                  Nie Ignacy tak mówi, tylko Mila :-) Kropkę zjadłaś :-)
                  • sevilay Re: Mila Borejko 16.10.07, 20:17
                    Tak mówi Ignacy-sprawdziłam:)

                    A co do kropki to w ciązy jestem roztrzepana:)
                    • sevilay Re: Mila Borejko 16.10.07, 20:25
                      A ,faktycznie Dzidko:) Już rozumiem o co Ci chodzi-jeszcze w dodatku ślepnę :)

                      Wybaczcie kobiecie w ciąży:)

                      Ale faktem jest,że Mila przekonała Pyziaka do ożenku. A Ignaca tez nie powstrzymała gdy "miażdżył" Fryderyka
                      • emae Re: Mila Borejko 18.10.07, 10:38
                        Ok, wybaczam :) W ogóle nie gniewam się zresztą :) Nie rozmawiamy o
                        mojej rodzinie, tylko o postaciach wymyślonych przez jedną osobę.

                        Przekonywanie Pyziaka do ożenku to w ogóle przebój :) Bo ta sama
                        Mila w "Pulpecji" wspomina, jak to przekonywała Gabrielę, żeby za
                        Pyziaka nie wychodziła. Może liczyła na to, że tak niepokornego
                        ducha jak Pyziak przekonywanie tym bardziej odstraszy? :)))
                • emae Re: Mila Borejko 18.10.07, 10:33
                  Hej, przepraszam, nie zrozumiałaś mnie. Ja napisałam o Mili, nie o
                  Ignacym. Poza tym... nie chcę być złośliwa... ja też "zadałam sobie
                  trud" przeczytania tej rozmowy i całej książki zresztą też! :)

                  A propos jeszcze ironicznego poszturchiwania - zgadzam się, nie na
                  każdego działa, ale mówimy tu chyba o Róży, czyż nie? Jej babcia
                  wiedziała, że na Różę podziała. Trudno, żeby Róża się całkowicie
                  uspokoiła, no bo w sumie problem dość spory miała (nawet jeśli już
                  twierdzimy bogobojnie, że ciąża nie była problemem, to była nim z
                  pewnością reakcja Fryderyka). Ale przestała szlochać i zaczęła
                  konkretnie rozmawiać.
              • zieleniack Re: Mila Borejko 18.10.07, 19:14
                no, ja podobnie-czesciej bywalo, ze nie przyjelam czyjegos zartu
                jako zart, bo np. wydawal sie dla mnie chamski, niemily, czepialski
                itp. Ale skoro w tej sytuacji Róża sie nie obrazila i nie wyszla,
                trzaskajac drzwiami, tzn ze Mila znala ja na tyle dobrze, aby
                wiedziec, ze roza odbierz e to jako droczenie sie (Tygtys by to
                odebral jako czepianie sie, bo to inny charakter-dużo bardziej
                porywczy). Ale rozumiem, o co chodizlo z reszta osob, szczegolnie
                sytuacja z szerszeniami mi sie nie podoba...
          • dakota77 Re: Mila Borejko 16.10.07, 17:53
            emae napisała:

            > Ktoś tu kiedyś wspomniał, że pani MM nie ma niestety możliwości używania
            > emotikonów, dlatego nie może zaznaczyć, kiedy ktoś żartuje. Zaskakuje mnie, jak
            > niektóre wypowiedzi Borejków są traktowane serio.

            Są inne, bardzie literackie sposoby, by zaznaczyć, że postać żartuje. Na przykład odautorski komentarz, z którego MM w innych okolicznościach korzysta aż za często:-)
            • emae Re: Mila Borejko 18.10.07, 10:40
              Słuszna uwaga :)
    • sir.vimes Babi 07.12.07, 14:58
      Ja do dziś zszokowana jestem "Babi". W zyciu nie pomyśłałabym, ze Mila pozwoli
      by zwracać się do niej takim idiotycznym zwrotem.

      Osobiście uważam "Babi" za "tytuł" pasujący raczej do babć z wyskubanymi do zera
      brewkami i niebieskim cieniem szpachlą nakładanym na powieki , ogólenie klimatem
      bardziej pani Lisieckiej, tej co dawała obiady Aurelii w "Opium..." niż do Mili
      , kreującej się na trochę inny rodzaj babci... Swoja drogą ciekawe czy Lisiecka
      ma wnuki?
      • sowca Re: Babi 09.12.07, 20:57
        Kolejny tekst, tym razem z "CP", ktory niejako pozwala mi nie lubić
        Mili:
        Babi" "Fatalne jest, że Laura uciekła. Ona zawsze tylko tego
        oczekuje, żeby z jej powodu matka się zadręczała"
        Ta biedna nieszczesliwa matka to ta sama kobieta, która na wieść o
        planowanym slubie swojej dziewiętnastoletniej corki udaje się
        beztrosko w odwiedziny do siostry, zeby zając się przetworami z
        porzeczek, rozmowę z Laurą odsuwając na dalszy plan. Znowu w oczach
        Babi powtarza sie schemat: Gaba - ta dobra, szlachetna męczennica.
        Laura- ta okropna, najgorsza, ktorej kazde zachowanie jest
        podyktowane chęcią wyrządzenia krzywdy matce. Załamało mnie to.
        • szprota Re: Babi 09.12.07, 21:13
          Mila już w Noelce faworyzuje Pyzę, ten cholerny promyczek.
          Mam taką dość śmiałą teorię, podpartą Kwiatem Kalafiora. Tam stało napisane, że
          Mila jest w stanie zachować równowagę psychiczną w domu pełnym czterech córek
          m.in dlatego, że po ich konfliktach i problemach prześlizguje się
          powierzchownie, bo przy pełni zaangażowania nie dałaby sobie rady. Nie miałam
          przyjemności wzrastać w wielodzietnej rodzinie, więc nie wiem, jak to jest. Ale
          może ów odruch obronny nieangażowania się w problemy domowników zwyczajnie
          przybrał na sile i dlatego z Idą jeszcze była w stanie zdobyć się na wysiłek
          szczerej rozmowy, a przy Pulpie ta cecha była już tak dalece posunięta, że stać
          ją było jedynie na to sławetne podanie lodów rodzinie.
          Tu dygresja nasuwająca mi jeszcze jedno wyjaśnienie jej lekceważącego zachowania
          wobec Patrycji. Pamiętam, że Pulpa od dzieciństwa była obdarzona niezachwianą
          pewnością siebie i stalowym charakterem. Dlatego jej kryzys mógł zostać
          zlekceważony przez rodzinę, która wyszła z założenia, że silna i pewna siebie
          Pulpa szybciutko sama sobie z nim poradzi. Dziurawa ta teoria, ale ot, taki
          pomysł mi przyszedł do głowy.
          • 1802l Re: Babi 10.12.07, 09:09
            Szproto! Wcale to nie dziurawa teoria. Wprost przeciwnie! Uważam, ze
            doskonale wyjaśnia zachowanie Mili. Ja przez lata byłam taką
            chusteczką do ocierania łez i drągiem, weokól którego owijały się
            wątłe [hehe]bluszczyki. Nadal działam w tym charakterze, ale
            wyrobiłam sobie odruch "chowania się w sobie", bo moje siły
            psychiczne po prostu są na wyczerpaniu...
            A co do Laury. Przyzwyczaiła babkę do swego dramatyzowania, więc ta
            juz przegapia momenty, kiedy wnuka ma poważny problem...
            • sowca Re: Babi 10.12.07, 22:57
              Szproto, ja tez się z Tobą zgadzam! No i uwazam, ze Mila zrzucila
              odpowiedzialnosc za "dostrzeganie problemow" na Gabę. Nie widzi więc
              faworyzowania przez Gabę Ignasia, niewlasciwego traktowania Laury,
              problemow Pulpecji itp. Ciekawostka natomiast, ze zauwaza i o wiele
              powazniej traktuje kłopoty swoich ulubionych wnukow - to ona
              pierwsza domysla sie ciązy Pyzy i zakochania Jozinka w Trolli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka