sowca
14.10.07, 00:17
Witam wszystkich forumowiczów :)
Przekopałam się rzetelnie przez archiwum i takiego wątku nie
znalazłam, znalazłam za to liczne uwagi na ten temat. Dlatego mysle,
ze warto by sprawe przedyskutowac w specjalnym wątku ;)
Chodzi mianowicie o panią Milę Borejko, pseudonim Kalamburka, matkę
czworga dzieci, babcię dziewięciorga wnucząt i żonę jednego
Ignacego. Ciekawi mnie, co o niej sądzicie. Przedstawiana bardzo
pozytwynie przez większośc bohaterów (może z wyjątkiem Laury), mnie
osobiście wydaje się jednak, że tak naprawdę mało czynów Melanii o
tym świadczy. W pierwszych częsciach jezycjady Mila była moim
zdaniem zupełnie inną osobą - pełną ciepła i poczucia humoru,
wyrozumiałą i dziarską, inteligentną i zyczliwą dla świata. Wydawała
mi się swietną matką dla borejkówien. Jednak kiedy Mama Borejko
zmieniła się w Babi, stała się zupełnie inna - szorstka, twarda,
nieokazująca emocji. Wprawdzie Róża mowi, ze "babcia fantastycznie
umie wspierać", ale gdzie to wsparcie tak naprawdę widać? Rozmowa z
Pyzą, gdy ta oznajmia, ze jest w ciąży, ukazuje Milę jako
przenikliwą, ale kompletnie nieczułą i zimną kobietę. Czy mama
Borejko, która tak pocieszała obcą Ewę Jedwabińską, może reagować na
łzy wnuczki słowami "bo przeszkadza mi, że płaczesz"?
Swoją drogą, ciekawostka. Bardzo rzadko możemy patrzeć na świat
oczami Mili. Z reguły to Milę widzimy oczami innych,nawet w książce,
gdzie jest główną bohaterką, opisywane są wrażenia Ignacego, Gizeli,
Moniki, Laury, Loni, Feli, Jozeczka i tak dalej. Jak naprawdę patrzy
na świat Mila Borejko?