Dodaj do ulubionych

wiek Filipa

25.09.08, 22:50
zastanawia mnie jedna rzecz. Ida opowiada Józinkowi podczas spacerów, że
Nutria odwleka decyzję o ślubie z Filipem. Przyczyną ma być odkrycie przez
nią, że Filip Bratek jest od niej młodszy 3 lata.

i to mnie zastanawia: kwestia wieku naprawdę deprymuje eteryczną Natalię? a
może to tylko pretekst? czy Nutria naprawdę obawiała się jego niedojrzałości
wynikającej z daty urodzenia? Filip ma dużo za uszami, to wiemy; ale to nie
wynika moim zdaniem z jego wieku. może Natalia nie chciała dogłębnie wejrzeć
w jego charakter, wszelkie skandaliczne zachowania składając na karb młodości.
a potem wychodzi za Roberta starszego o 10 lat. tak jakby tu też wiek
oblubieńca gwarantował stateczność.

nie uważacie, że to przejaw dulszczyzny u Nutrii? hmm, a raczej wydawała mi
się osobą wyzwoloną.
Obserwuj wątek
    • filifionka-listopadowa Re: wiek Filipa 25.09.08, 23:43
      Ja stawiam ,że to tylko pretekst. Zawsze to tak odbierałam. Nutria jako ta
      skryta wg MM nie chce wywlekać przed rodziną swoich problemów z Filitem i
      zapytana (przyciśnięta do muru) rzuciła coś "na odwal". Cześć uwierzyła, część
      udała ,ze uwierzyła...
    • kebbe Re: wiek Filipa 26.09.08, 01:21
      ...a 10 lat to tak dużo ;) ?
      • anutek115 Re: wiek Filipa 26.09.08, 09:04
        Ale mnie w kwestii wieku oblubieńców Nutrii zawsze rozbrajało to, że Antoni
        Ptaszkowski, który był 9 lat starszy się nie nadawał, bo to, panie ja kogo,
        przepaść pokoleniowa niemalże, on ma utrwalone nawyki, i tak dalej. Potem
        przerwa na Filipa (który też się nie nadawał, bo miał z kolei 3 lata mniej, ale
        może to faktycznie taki pretekst, żeby się rodzina odczepiła i przestała
        naciskać), a potem o dychę starszy Robrojek, ale tu już żadnych problemów,
        żadnych nawyków, żadnej różnicy pokoleniowej. To liczy się ten wiek czy nie ma
        znaczenia raczej?
        • anhes Re: wiek Filipa 26.09.08, 09:27
          oj tam czepiacie się Natalii ;-)

          inne utrwalone nawyki ma stary kawaler a inne wdowiec samotnie wychowujący córkę
          no nie ;-)?
        • idomeneo Re: wiek Filipa 26.09.08, 09:42
          mnie to akurat pasuje do pewnej pokrętności Natalii. Btw, wciąż uważam, że ze
          związkowej perspektywy, gdyby koś, z kim jestem, nagle sobie "wziął i zniknął",
          zostawił mnie na nie wiadomo jak długo, a ja nawet nie wiem, czy nadal jesteśmy
          razem - to byłoby to dla mnie jednak sprawą znacznie poważniejszego kalibru niż
          przeczytanie mojego wiersza bez pozwolenia. No, na miejscu Robrojka jednak nie
          spałabym tak spokojnie, tylko raczej żyła w ciągłej niepewności, jaki też numer
          może za chwilę wykręcić Nutria, gdy się znudzi albo dojdzie do wniosku, że
          potrzebuje więcej przestrzeni osobistej.
        • mankencja Re: wiek Filipa 26.09.08, 09:46
          bo to wszystko byly wymowki osoby, ktora chyba do konca sama nie
          wie, co jej nie pasuje...
        • laura-gomez Re: wiek Filipa 26.09.08, 14:06
          anutek115 napisała:

          > Ale mnie w kwestii wieku oblubieńców Nutrii zawsze rozbrajało to, że Antoni
          > Ptaszkowski, który był 9 lat starszy się nie nadawał, bo to, panie ja kogo,
          > przepaść pokoleniowa niemalże, on ma utrwalone nawyki, i tak dalej. Potem
          > przerwa na Filipa (który też się nie nadawał, bo miał z kolei 3 lata mniej, ale
          > może to faktycznie taki pretekst, żeby się rodzina odczepiła i przestała
          > naciskać), a potem o dychę starszy Robrojek, ale tu już żadnych problemów,
          > żadnych nawyków, żadnej różnicy pokoleniowej. To liczy się ten wiek czy nie ma
          > znaczenia raczej?

          Ale przecież o tych nawykach starokawalerskich Ptaszkowskiego wspominała Ida, a nie Natalia. Nie wiemy, czy Nutria też je widziała, a jesli tak, to czy jej przeszkadzały. Nawet jezeli, to Robrojek takowych nawyków raczej nie miał, w końcu miał zone, krótko bo krótko, ale jednak.
          Mnie się zawsze wydawało, że starsi ode mnie mężczyźni są bardziej odpowiedzialni i dojrzali niż ja, stąd gdybym miała wybrać, z kim chę wejść w zwiążek małżeński, z facetem młodszym czy starszym ode mnie, wybrałabym raczej tego drugiego, bo mógłby być dla oparciem. Może Natalia myślała tak samo jak ja.
          • dakota77 Re: wiek Filipa 26.09.08, 14:14
            Robrojek zone mial dawna, mogl spokojnie wyrobic w sobie starokawalerskie
            nawyki. Tu przeciez nie o stan cywilny tak naprawde chodzi, tylko o
            przyzwyczajenia, ktore czlowiek sobie wyrabia, kiedy mieszka sam, a w kazdym
            badz razie nie dzieli z kims zycia.
            • onion68 Re: wiek Filipa 26.09.08, 19:52
              Cytat przyzwyczajenia, ktore czlowiek sobie wyrabia, kiedy mieszka sam, a w
              kazdym badz razie nie dzieli z kims zycia.


              O właśnie, jeśli dobrze pamiętam, Robrojek był pedantem, a Natalia bałaganiarą
              (pokoik dwa miesiące niesprzątany, kłąb ciuchów w szafie). Myślę, że to jest
              spore zagrożenie - nie, że Robrojek Natalię zostawi (on nie z tych raczej), ale
              że jej gderaniem tak życie zatruje, że ta wybierze emigrację lub inny rodzaj
              ucieczki (chorobę psychiczną?)
            • laura-gomez Re: wiek Filipa 27.09.08, 17:09
              dakota77 napisała:

              > Robrojek zone mial dawna, mogl spokojnie wyrobic w sobie starokawalerskie
              > nawyki. Tu przeciez nie o stan cywilny tak naprawde chodzi, tylko o
              > przyzwyczajenia, ktore czlowiek sobie wyrabia, kiedy mieszka sam, a w kazdym
              > badz razie nie dzieli z kims zycia.

              No tak, ale przecież Robrojek nie mieszkał sam, tylko z Bella. To nie to samo co dzielenie zycia z żona czy partnerką, ale chyba jednak nie "zdziczał" za bardzo ;)
          • dakota77 Re: wiek Filipa 26.09.08, 14:16
            A, jeszcze co do wieku i oparcia. Roznica wieku miedzy Filipem i Natalia byla
            wlasciwie zadna, nie miala w nim oparcia przez jego neurotyczna osobowosc.
            Roznica miedzy Natalia a Robrojkiem to tez nie jakas przepasc pokoleniowa. Ja
            zawsze myslalam, ze zwiaze sie z mezczyzna duzo straszym ode mnie ( 10 lat to w
            moim pojeciu nic wielkiego) a wyszlam za maz za rok mlodszego. Nie czujemy tej
            roznicy w ogole, a oparcie w nim mam jak trzeba. Tu zdecydowanie chodzi o
            charakter konkretnego mezczyzny.
          • anutek115 Re: wiek Filipa 26.09.08, 14:24
            Ja nie mówiłam, że Natalia. Ja tylko zwróciłam uwagę, że raz taka sama różnica
            wieku jest wadą, a raz zaletą - owszem, mówiła o tym Ida, ale jakoś jestem
            pewna, że o różnicy wieku w wypadku Robrojka ta sama Ida jakoś zapomniała.
            Co do nawyków starokawalerskich, zgadzam się z Dakotą - nie trzeba byc
            koniecznie starm kawalerem, by je mieć. Jak mawiała promotorka mojej
            przyjaciółki "mężczyzna jest jak ugór, nie uprawiany dziczeje", a czy dziczeje
            jako kawaler czy jako wdowiec nie ma większego znaczenia ;-).
            Jak byłam młodem dziewczęciem, to też mi się wydawało, że starsi mężczyźni są
            bardziej odpowiedzialni. Jak byłam mniej młodym dziewczęciem, to zaczęłam
            odkrywać, że może i są, obrastaja jednakże przy tym w te nawyczki, niekoniecznie
            zachwycające. A teraz, jako żona młodszego mężczyzny wiem, że decydowanie się
            (lub nie) na związek WYŁĄCZNIE z racji wieku jest głupotą. Można bowiem trafić
            stetryczałego starego kawalera koło dwudziestki (Frycelek mi tu obiecująco
            wygląda ;-)), nieodpowiedzialnego czterdziestolatka albo bardzo odpowidzialnego
            dwudziestoparolatka. Chociaż czy ja wiem, czy Filip pasowałby mi do którejś z
            tych kategorii...
            • dakota77 Re: wiek Filipa 26.09.08, 14:27
              Frycel faktycznie stetryczaly, w ogole to jakas zgroza, nie facet.
          • tygrys2112 Re: wiek Filipa 26.09.08, 22:37
            Chyba to jest powód dla którego kompletnie nie umiem się wczuć w
            osobę Natalii... Osobiście prędzej wyszłabym za 3 lata młodszego
            (zresztą przeżyłam uczucie do 3 lata młodszego mężczyzny, przez
            jakiś czas zresztą odwzajemnione. nigdy nie spodziewałam się, że
            spotkam na swojej drodze tak fascynującego człowieka i żałuję, że
            przez moją opieszałość do związku nie doszło :/)
            Jak dla mnie różnica wieku może się mieścić w przedziale <-3;0> ;)
            Wszystko co poza tym przedziałem to już raczej nie dla mnie. :)
            (Przepraszam Ready4Freddy, jeśli po raz kolejny poczułeś się
            skreślony ;) ) Ale bardzo możliwe, że jestem niedojrzała, nie neguję
            tego. :)
            • nioszka Re: wiek Filipa 26.09.08, 22:41
              hyhy Tygrysie, aż musiałam zobaczyć, ile masz lat :)))
              • tygrys2112 Re: wiek Filipa 26.09.08, 22:46
                A ile typowałaś? :D
                • nioszka Re: wiek Filipa 26.09.08, 22:54
                  to co masz +/- 2-3 lata :D
                  ale przedział spokojnie można zawsze zwiększyć, przynajmniej <-3, 3> :)
                  • tygrys2112 Re: wiek Filipa 26.09.08, 23:02
                    no może, zobaczymy ;) w sumie nigdy nie mów nigdy ;)
          • laura-gomez Re: wiek Filipa 27.09.08, 17:32
            laura-gomez napisała:


            > Mnie się zawsze wydawało, że starsi ode mnie mężczyźni są bardziej odpowiedzial
            > ni i dojrzali niż ja, stąd gdybym miała wybrać, z kim chę wejść w zwiążek małże
            > ński, z facetem młodszym czy starszym ode mnie, wybrałabym raczej tego drugiego
            > , bo mógłby być dla oparciem.

            Trochę przesadziłam, gdybym miała dokonać takiego wyboru, wzięłabym pod uwagę jeszcze co innego.. Ale w przypadku Filipa i Robrojka to akurat prawda, że ten starszy jest odpowiedzialny i solidny, a ten młodszy to szczeniak i egoista. Wybór jest jasny. Natalia postapiła słusznie.
    • marajka Re: wiek Filipa 26.09.08, 09:46
      Nutria, jak wspomniała Ida w NiN, ma instynkt samozachowawczy.
      Myślę, że on po prostu zaczął działać. Może podświadomie szukała
      różnych powodów by odłożyć ślub?
      • jottka eee 26.09.08, 14:32
        no ja sie nie znam, ale czy natalia nie dlatego nie mogła sie zdecydować na
        filipa, bo czesław miłosz zapragnął, żeby wyszła za robrojka?:) względem której
        to wartości nadrzędnej kwestia wieku wydaje mi się obojętna.
        • dakota77 Re: eee 26.09.08, 14:34
          No owszem, i tylko to sie liczy. Swoja droga nie lubie jak autor przyjmuje
          zamowienia czytelnikow. Co to, konkurs telefoniczny?
          • jottka Re: eee 26.09.08, 14:38
            eno, dakota, są zamówienia i zamówienia - może niekoniecznie powiedziałabym
            miłoszowi 'spadaj od mojego filipa':)

            ale tak w ogóle to pani mm chyba często takie prezenta robi, a potem
            czytelnictwo bierze to za nakaz narrativum (że sie znów do pratchetta odwołam:)
            i morduje szalenie, chcąc sie w tym głębszych sensów dopatrzeć.
            • dakota77 Re: eee 26.09.08, 14:48
              No dobrze, moze zrobilabym wyjatek dla Milosza, ale wiemy, ze to nie pierwszy
              raz. A to chory chlopak, a to prof. Raszewski. Ok, powiedzmy, ze to mozna
              przyjac. Ale skad wiemy, czy jakas ciocia Jadzia albo jakas kioskarka ulubiona
              tez nie skladaja zamowien? Moze to rozwiazanie tajemnicy, czemu w Jezycjadzie
              juz juz nie trzyma sie kupy?;-)
              • tygrys2112 Re: eee 27.09.08, 12:54
                Ale co w tym złego, że jakaś zwykła osoba zmieniłaby fabułę? Liczy
                się charakter a nie wykształcenie i pozycja społeczna, dla mnie
                przynajmniej. Nie widzę powodu, że należałoby pogardzać jakąś osobą
                bo "pracuje w kiosku" albo jest "Ciocią Jadzią".

                Nota bene ja bym dla nikogo nie zrezygnowała z fabuły, bo nigdy nie
                idę na układy. A już tym bardziej, jakby osoba była wpływowa, bo
                wtedy jak już zaczęłabym spełniać życzenia, to rozeszłoby się to
                wokoło i musiałabym przystawać na każde żądanie.
                • jottka Re: eee 27.09.08, 13:13
                  tygrys2112 napisała:

                  > Ale co w tym złego, że jakaś zwykła osoba zmieniłaby fabułę? Liczy
                  > się charakter a nie wykształcenie i pozycja społeczna, dla mnie
                  > przynajmniej. Nie widzę powodu, że należałoby pogardzać jakąś osobą bo
                  "pracuje w kiosku" albo jest "Ciocią Jadzią".


                  łomatko, tygrys, nie wczytuj w dakotę tekstów niezamierzonych i to jeszcze z
                  takim patosem:) jej chodziło o to, że mamy dość dużo informacji pozwalających
                  stwierdzić, że pani mm chętnie zmienia fabułę na życzenie czytelników. mamy więc
                  prawo podejrzewać, że nie tylko miłosz czy raszewski wywarli na jej powieści
                  wpływ istotny, ale również cała masa anonimowych osób, w tym pani jadzia z
                  kiosku czy pan rysiek spod dziesiątki. w sensie - osoby prywatne znane pani mm,
                  które pozycję społeczną mogą mieć dowolną, pan rysiek może być prezydentem
                  poznania i arystokratą od siedmiu pokoleń, to nie stanowi.

                  no a ponieważ spójna konstrukcja postaci nie należy do najmocniejszych stron
                  pani mm, to można sądzić, że owi krewni i znajomi królika przyczynili się do
                  rozjechanego kształtu jeżycjadowych bohaterów i bohaterek.




                  > Nota bene ja bym dla nikogo nie zrezygnowała z fabuły, bo nigdy nie idę na układy.

                  co ty tam pisałaś powyżej? never say never?:)
                  • tygrys2112 Re: eee 27.09.08, 13:25
                    Może źle to zinterpretowałam, jeśli tak to przepraszam.
                    nie chciałam żeby to brzmiało z patosem, po prostu trochę mi to
                    jakoś zabrzmiało na podział czytelnik honorowy i czytelnik zwykły.

                    chodzi mi o coś innego - jeśli już się zaczyna bawić w specjalne
                    życzenia to według mnie autor jest już na to skazany. I nie ucieknie
                    od niego. Bo jak raz zaczął to już nie skończy. I jeśli zaczyna
                    oficjalnie mówić że coś zrobił na życzenie kogoś, to zawsze
                    czytelnik może mu powiedzieć: Proszę Pani, dla Pana Miłosza była
                    Pani skłonna zmienić fabułę... Czemu nie spełnia Pani życzeń innych
                    czytelników? No i w tym momencie już nie masz odwrotu...
                • dakota77 Re: eee 27.09.08, 15:46
                  Ja tez nie pogardzam ciocia jadzia ani pania z kisoku. Ale nieco przeraza mnie wizja,ze ktos taki jak MM,kto sam z siebie ma problemy z wiarygodnoscia postaci i utrzymywania fabuly na sensownym poziomie mialby jeszcze ulegac zyczeniom kazdego czytelnika i zmieniac fabule jak komus sie spodoba;-0
                  • tygrys2112 Re: eee 27.09.08, 16:09
                    No, masz rację. Tylko problem z tym, że literaturę kieruje do
                    wszystkich czytelników i przypuszczam, że nie chce nikogo
                    odepchnąć , choć nie wszystkich może pogodzić.
            • laura-gomez Wpływ Miłosza 27.09.08, 17:17
              W tym akurat jednym przypadku uwazam, że dobrze się stało, iż MM posłuchała rady kogoś z zewnatrz i związała Nutrię z Robrojkiem. Wiem, że niektórzy kibicowali Filipowi, ale nie mam pojęcia dlaczego, gdyż życie z kimś takim jak on byłoby koszmarem.
        • noida Re: eee 27.09.08, 09:24
          Ojej, nie wiedziałam, że to na zamówienie Miłosza było :) A ja już właśnie
          wykułam teorię, w której pani MM po prostu znudziła się Natalia i jej porywy
          serca. Postanowiła więc pozbyć się jej raz na zawsze, wydając ją za jakiegoś
          miłego, statecznego mężczyznę (bo wiadomo, że z Filipem to musiałyby być jakieś
          awantury, wracanie po nocy do mamy, może wręcz rozwody?). A tu rozwiązanie jest
          takie proste - Miłosz :)
          • meduza7 Re: eee 27.09.08, 10:19
            Miłosz ex machina ;)
    • mmaupa Re: wiek Filipa 27.09.08, 13:49
      Po pierwsze, mezczyzn nalezy sobie wybierac mlodszych, bo mezczyzni krocej zyja.

      Po drugie, co to sa kawalerskie nawyki? I czy sa analogiczne panienskie nawyki?
      • jottka Re: wiek Filipa 27.09.08, 14:02
        nawyki są raczej starokawalerskie i analogicznie staropanieńskie, tyle że chyba
        stereotypowy obraz starego kawalera jest obciążony mniejszą dawką śmieszności
        niż starej panny - ale to głównie wiedza z literatury czerpana:) tak końcówka
        19w., pierwsza połowa 20.

        literackie starokawalerskie nawyki to bodaj bałaganiarstwo czy wręcz
        flejtuchostwo, jedzenie byle czego byle kiedy na byle czym i włóczenie sie po
        knajpach z kumplami. staropanieńskie to głównie plotkarstwo do intryganctwa
        włącznie, ckliwość i skłonność do ozdabiania wszystkiego róziowymi wstążeczkami
        - z opisu widać, że obie grupy nawyków są już dziś cokolwiek passe:)
        • jottka Re: wiek Filipa 27.09.08, 14:06
          u, nieprecyzyjnie siem wyraziłam - nie chodziło mi o to, że dziś nie masz już
          bałaganiarzy ni plotkarek, tylko że opisywanych cech nie wiąże się już dziś
          wprost ze stanem cywilnym i płcią delikwenta/ delikwentki. widać zresztą, że ów
          dawny podział szedł naprawdę po linii posiadania/ nieposiadania własnych
          pieniędzy i możności swobodnego dysponowania nimi. gdy to się zmieniło,
          ewentualne nawyki związane z samotnym życiem należą u obu płci do pierwszej grupy:)
      • filifionka-listopadowa Re: wiek Filipa 27.09.08, 14:09
        Zdecydowanie są. Bo tu nie o płeć chodzi a o (jak wspomniano wyżej) nawyki
        nabyte podczas długich lat samotnego życia. Wyrobione, dopieszczone, często nie
        do zniszczenia. Od rytuału śniadaniowego po sens życia. Ciężkie podzielenia na
        dwoje.
        • mmaupa Re: wiek Filipa 27.09.08, 14:50
          Abstrahujac od tego, ze Tunio byl pedantyczny (zupelnie nie po starokawalersku),
          to w dzisiejszych czasach chyba dopiero po piecdziesiatce mozna sie
          zaklasyfikowac do kat. stary kawaler/panna. Przedtem sie jest singlem :). Poza
          tym w dzisiejszcych czasach osoba niezamezna/niezonata nie oznacza osoby
          niezwiazanej. Za Tuniem dziewczyny lataly na wszystkich imprezach, wiec watpie,
          czy Natalia byla ta pierwsza, jedyna, lamiaca kawalerstwo wybranka. Zakladam
          raczej, ze Tunio mial przedtem jakies ukochane, powazniejsze lub mniej. Poza tym
          mieszkal z bracmi, co, poza kwestia sypialniana oczywiscie, niewiele sie rozni
          od mieszkania z dziewczyna. Jesc musza. W chlewie nie zyja (oprocz Filipa, ale
          on jest balaganiarz). Koszule prasuja sobie sami. Gdyby mieszkal sam, to inna
          sytuacja. Poza tym on stary nie byl, mial zdaje sie ok. 30 lat!
          • sowca Re: wiek Filipa 27.09.08, 23:47
            Moim zdaniem Natalia po prostu podświadomie nawet znajdowała
            kolejne "powody", które kazały jej odwlekać ślub. A ten pretekst z
            wiekiem Filipa nawet jest dośc wygodny.
            Słuchajcie, to Czesław Miłosz zamówił związek Nutrii i Robrojka?
            Gdzieś słyszałam, że to był Jerzy Turowicz...
            • jottka Re: wiek Filipa 28.09.08, 00:12
              po primo - to o miłoszu gdzieś pisało, pewnie w jakimś wywiadzie z mm czy coś:)
              po drugie - pierwsze słyszę nazwisko turowicza skojarzone z jeżycjadą, po
              trzecie - wrzuć w gugla 'miłosz' i 'robrojek', to będziesz miała odpowiedź na
              pytanie:)
              • kebbe Re: wiek Filipa 28.09.08, 00:25
                no....ja tak zrobiłam... i co mamy?
                Proszę. Proszę Was bardzo :
                www.sciaga.pl/tekst/8065-9-malgorzata_musierowicz
                • jottka Re: wiek Filipa 28.09.08, 00:30
                  no napisali, że miłosz zdecydował o robrojku, a co?
                  • kebbe Re: wiek Filipa 28.09.08, 00:37
                    tak, zgadza się jottko, miałaś rację świętą. to nie o to...resztę tej uroczej
                    "ściągi" czytałaś? e, to pewnie stare, a ja jestem nadwrażliwa. I leniwa oraz
                    łakoma jak PulpeNcja :P...
                    • jottka Re: wiek Filipa 28.09.08, 00:51
                      kebbe napisała:

                      > tak, zgadza się jottko, miałaś rację świętą. to nie o to...resztę tej uroczej
                      "ściągi" czytałaś?

                      a nie, do głowy mi nie przyszło, info szukałam:) jedyna refleksja, jaka mię
                      tknęła, to taka, że nie jestem pewna, czy pani mm byłaby zachwycona, widząc
                      nawet entuzjastyczne streszczenie swej twórczości na tego rodzaju portalu:)
                      • sowca Re: wiek Filipa 28.09.08, 23:06
                        Ściąga jak ściąga, ale te komentarze: dajcie mi drzewo genealogiczne
                        borejkow, od tego zalezy, czy zdam! No panie tego :/
                • mmaupa Re: wiek Filipa 28.09.08, 00:36
                  Okropny jest ten cytat z "Frywolitek".
                  Szczegolnie to: "Człowiek, który nie czyta, nie umie przeżyć życia w pełni,
                  ponieważ po prostu nie wie, co to pełnia."
                  Podejrzewam, ze wiecej dowiedzialby sie o pelni zycia wychodzac czesciej do
                  ludzi niz czytajac co mu w rece wpadnie. Nie kazda ciekawa historia jest opisana
                  - niektore trzeba przezyc samemu.
                  • noida Re: wiek Filipa 28.09.08, 10:15
                    Też mnie przeraził. Dlatego zresztą nigdy nie przebrnęłam przez "Frywolitki", bo
                    tam jakieś takie denerwujące kwiatki co chwila się pojawiają. Myślę, że jak się
                    jest nastolatkiem to ten dydaktyzm aż tak bardzo nie razi... A potem, jak już
                    człowiek ma wyrobione poglądy, ciężej mu się pogodzić z "jedyną słuszną wizją
                    świata".

                    A co do nieczytających... Znam paru takich, co książek nie czytają w zasadzie w
                    ogóle i jakoś parcia na kasę u nich specjalnie nie zauważyłam. Większego niż u
                    tych czytających znaczy.
                    • onion68 Re: wiek Filipa 28.09.08, 10:28
                      Cytat> A co do nieczytających... Znam paru takich, co książek nie czytają w
                      zasadzie w
                      > ogóle i jakoś parcia na kasę u nich specjalnie nie zauważyłam. Większego niż u
                      > tych czytających znaczy.
                      >


                      Ale tematów do rozmowy z nimi masz zapewne mniej jakby ;-)
                      Chociaż daleka jestem od wartościowania ludzi ze względu na zainteresowania i
                      sposób spędzania wolnego czasu (z wyjątkiem ekstremów), a przytoczony fragment
                      "Frywolitek" zawiera może zbyt uproszczoną i pryncypialną opinię, to jednak
                      racja jakaś w tym jest...
                      Uważam, że pojedynczy człowiek nigdy nie jest w stanie osobiście zgromadzić
                      doświadczeń, które może poznać dzięki książkom. I dzięki temu łatwiej, wydaje mi
                      się, mogą się też układać kontakty z ludźmi (działa efekt synergii,
                      doświadczenie własne plus przerobienie przemyśleń i doświadczeń innych).
                      Oczywiście, żadna ze skrajności nie jest dobra, zamknięcie się na życie i
                      skupienie na książkach, lub odwrotnie.
                      • noida Re: wiek Filipa 28.09.08, 10:52
                        "Ale tematów do rozmowy z nimi masz zapewne mniej jakby ;-)"

                        Otóż wcale nie. Bo oni, ci ludzie, których znam i którzy nie czytają w ogóle,
                        mają w przeważającej większości jakieś inne dziedziny życia, w których się
                        realizują. Oglądają filmy na przykład, malują, słuchają muzyki, jeżdżą na
                        rowerze, wycinają modele z kartonów. Wcale mi się nie wydaje, żeby byli o coś
                        ubożsi, a może nawet żyją w wielu fragmentach pełniej niż ja, zakopana z nosem w
                        książkach.

                        Oczywiście, są ludzie, których nic nie interesuje i którzy tylko piją od rana do
                        wieczora. Ale wydaje mi się, że to nie jest kwestia braku lektury... Czytanie
                        specjalnie by im nie pomogło. Tymczasem większość tych "lecących na kasę
                        materialistów" przeważnie czyta książki. Może nie zaraz Prousta, ale kryminały,
                        horrory, romanse, sensacje, książki historyczne itp. Niektórzy nawet całkiem
                        dużo czytają. Nie wspominając już o tym, że można być lecącym na kasę
                        materialistą i mieć bardzo bogate życie wewnętrzne i mnóstwo interesujących hobby :)

                        Reasumując - wydaje mi się, że człowiek albo ma ciekawość świata, interesującą
                        osobowość, talent i wrażliwość, albo jej nie ma i czytanie książek tutaj nic nie
                        zmienia.
                        • onion68 Re: wiek Filipa 28.09.08, 11:29
                          CytatNie wspominając już o tym, że można być lecącym na kasę
                          > materialistą i mieć bardzo bogate życie wewnętrzne i mnóstwo interesujących hob
                          > by :)


                          No pewnie :-) Zwłaszcza że, wbrew obiegowym opiniom, do zarabiania trzeba mieć i
                          wiedzę, i intelekt, i zdolności interpersonalne, raczej się te cechy nie
                          znajdują nagle i z próżni.

                          [qoute]> Reasumując - wydaje mi się, że człowiek albo ma ciekawość świata,
                          interesującą
                          > osobowość, talent i wrażliwość, albo jej nie ma i czytanie książek tutaj nic ni
                          > e
                          > zmienia.[/qoute]

                          Zgadzając się z pierwszą częścią wypowiedzi, nie zgodzę się jednak, że czytanie
                          książek tego nie zmienia. Zmienia, budząc ciekawość, chęć poszerzania i
                          pogłębiania znajomości określonych tematów, ponadto książki mają zdolność
                          napuszczania jedne na drugie ;-)
                          Zgadzam się też, że podobne działanie ma każde hobby.
                          A jednak ja też znam kilka nieczytających osób i mogłabym wyodrębnić następujące
                          ich cechy: trudności z formułowaniem myśli, pewien brak krytycyzmu w stosunku do
                          treści zasłyszanych lub zaobejrzanych w TV, skłonność do łatwego osądzania
                          innych, no a rozmowa towarzyska - ta na ogół kręci się wokół wydarzeń z życia
                          bliźnich i ich cech (znowu jesteśmy przy osądzaniu).
                          • mmaupa Re: wiek Filipa 28.09.08, 12:33
                            Tylko ze w dzisiejszym swiecie trudno sie odciac od czytania jako takiego. Kazdy
                            czyta, bo musi - niezaleznie od tego, czy Joyce'a, czy etykietke kremu
                            przeciwzmarsczkowego, czy artykul naukowy, czy sklad kisielu Winiary, czy nasze
                            kochane forum.

                            Ale MM uparla sie na czytanie ksiazek, nie wiedziec czemu. Zupelnie jakby slowo
                            wydrukowane i oprawione natychmiast stawalo sie slowem Madrym, Glebokim,
                            Rozwijajacym. Fakt, zanim sie to slowo wydrukuje, musi na nie rzucic okiem
                            redakcja - jednak redaktorzy sa rozni, maja roznych czytelnikow i czesto
                            dobieraja ksiazki "pod publiczke". Dlatego stwierdzenie: "ach, uwielbiam
                            ksiazki, dnia bez czytania nie przezyje" moze troche stracic na prestizu, gdy
                            okazuje sie ze ow zapalony czytelnik pozera glownie Harlequiny i dziela Danielle
                            Steel. Z kolei na przyklad moj wlasny brat przeczytal w zyciu moze z dziesiec
                            pozycji literatury pieknej. Jakos nie podnieca go zupelnie czytanie "o
                            nieprawdzie". Ale nie mozna powiedziec, ze nie jest krytycznie nastawiony do
                            tresci telewizyjnych, ze nie da sie z nim porozmawiac, ze ma trudnosci ze
                            sformulowaniem mysli - on po prostu czyta gazety, pisma typu Polityka, The
                            Economist, New Scientist itd, nie mowiac o publikacjach naukowych.

                            Moze jest szlachetnym wyjatkiem.
                            • onion68 Re: wiek Filipa 28.09.08, 12:57
                              Zdaje się, że w swojej wypowiedzi i ocenie nieczytających nie uczyniłam
                              ograniczenia tylko do książek.
                              • mmaupa Re: wiek Filipa 28.09.08, 13:24
                                Ty nie - MM tak! :)
                                • noida Re: wiek Filipa 28.09.08, 19:46
                                  Bo to jest tzw. Syndrom Stereotypu Narodowego. Niby żaden z osobna Włoch nie
                                  jest krzyczącym Mamma Mia! grubaskiem z wąsem, serwującym w dodatku na okrągło
                                  pizzę, ale coś jednak w tych Włochach jest innego niż w Polakach ;)
                                  • dakota77 Re: wiek Filipa 28.09.08, 19:49
                                    Mamia Mia moga nie krzyczec, ale mamusi i tak sie boja;-)
                                  • tygrys2112 Re: wiek Filipa 11.10.08, 21:20
                                    Może dlatego, że Włosi to tzw. kultura kolektywna, a Polacy są
                                    gdzieś pomiędzy indywidualną a kolektywną.
                        • croyance Re: wiek Filipa 11.10.08, 20:41
                          No ekhm, ale ile razy ludzie rozmawiaja o tym, co ostatnio
                          przeczytali?

                          Raczej rozmawiaja, gdzie byli, co widzieli, co przezyli, co
                          uslyszeli etc. I jesli maja ciekawosc swiata, to moga zaspokajac ja
                          np. nurkowaniem z plaszczkami i spacerowaniem po moscie ruchomym
                          wraz z oswojonym tygrysem na granicy z Pakistanem. O ile taka
                          relacja bylaby ciekawsza niz 'a ja przeczytalam w Tygodniku
                          Powszechnym, ze ..'

                          Osobiscie nie moge sobie przypomniec, zebym dyskutowala z kims o
                          ksiazkach - ale o podrozach, przezyciach, nowych odkryciach - jak
                          najbardziej.
              • sowca Re: wiek Filipa 28.09.08, 23:00
                To mi się coś pomyliło w takim razie :) dziękuję Jottko za link :)
                • piotr7777 Re: wiek Filipa 19.10.08, 19:09
                  A czy to nie jest czasem wpadka?

                  Jeśli Tunio jest od Natalii starszy dziewięć lat a Filip młodszy o
                  trzy lata, to znaczy, że między Tuniem a Filipem jest 12 lat różnicy
                  wieku. Tymczasem w "Małomównym i rodzinie" Tunio ma bodaj lat 13,
                  natomiast Filipa nie ma jeszcze na świecie, jego rodzice dopiero się
                  na końcu zaręczają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka