yanga
11.12.08, 22:15
Zastanawiam się, jak dzisiejsze nastolatki odbierają te wszystkie
aluzje do sytuacji w kraju. Czy na przykład rozumieją, o co chodziło
z tym farbowaniem ciuchów? Albo przerażenie Ewy, kiedy zbuntowana
klasa wyciekła jej na korytarz. Dla mnie ta książka to po prostu
mistrzostwo świata, ale pierwszy raz czytałam ją w odcinkach
w "Płomyku", na który obie z córka polowałyśmy w kiosku, i wtedy
wszystko było jasne. Tak jasne, że książka nie mogła się ukazać w
całości. Prof. Raszewski (i nie tylko on, także np. Miłosz) uznał ją
za najlepszą powieść o stanie wojennym. Ale lata lecą i ciekawi
mnie, czy dziś też to jest zrozumiałe. Czy za następnych kilka lat
trzeba będzie wydawać OwR z przypisami?