Dodaj do ulubionych

praca nastolatków

09.01.09, 09:51
Zauważyliście jak wielu nastolatków u MM pracuje?
Aniela sprząta u wicedyrektor D
Pyziak pracuje przed pójściem do technikum
Ida dotrzymuje towarzystwa
Kreska szyje
Dambo zapyla kukurydzę w południowej Francji
Tomek i Elka odwiedzają ludzi w Wigilię
Kozio ma teatrzyk kukiełkowy
Bella pracuje w drukarni
Lelujczęta sprzedają słodycze
Schoppięta zarabiają, każde na swój sposób

Lucek poucza Pyzę zatrwożoną perspektywą płatnych studiów: "bo nie
zarabiasz. Jak człowiek zarabia to czuje się pewniej", czy jakoś tak
Swwoją drogą na tym tle Pyziakówny i Borejkówny (prócz Idy) wypadają
bardzo blado.

Czy sądzicie, że takie nagromadzenie zarabiających nastolatków to
przypadkowy niuans fabularny, czy tez świadomy zabieg MM, wynikający
z przekonania, że należy krzewić ideę zaradności wśród podlotków?
Obserwuj wątek
    • grimma Re: praca nastolatków 09.01.09, 09:55
      no oczywiscie jest tez druga strona - Laura i Pyza nie pracuja.
      Pyza cala ciaze siedzi w domu - a przynajmniej nic nie jest nadmienione zeby cos
      robila
    • lezbobimbo Re: praca nastolatków 09.01.09, 09:57
      iiii... Wiekszosc tych przykladów to jakies epizody jednorazowe. Idusia jeszcze
      opylala serduszka, ale z kolei nie pamietam, zeby Kreska cos sprzedawala ze
      swoich rekodziel welniannych.
      To raczej takie czasy byly, trzeba bylo od najwczesniejszych lat cos kombinowac,
      bo rodzice wszak zazwyczaj kasy nie mieli ;PPP Ale to predzej Mila Borejko
      zarabia na swetrach, tlumaczeniach i dramatach swoich niz dzieciatka.

      Nie sadze, ze MM krzewi jakies cos tam... :P
      • lezbobimbo Re: praca nastolatków 09.01.09, 10:03
        Kozio przeciez nie zarabial na swoim teatrzyku ulicznym! On Wesele krzewil dla
        idei, to tylko ubodzy studenci zza rubiezy kraju naszych najlepszych przyjaciól
        mu cos tam oferowali w hojnosci swej, to on znowuz kupil u nich za to sekator itd.

        Zarabiaja osoby nieco starsze - Julka na dekoracjach pazdziernikowych, potem
        pruje na winobranie ;P Nutria na tlumaczeniach, Piotr Ogorzalka na czyms tam..
        Mila na wielu tajemniczych rzeczach

        Ale nawet jak dzieci gnusnieja w zaciszach domowych, to i tak po pójsciu na
        studia (lub po ich rzuceniu) maja jakas tam prace. Oprócz dziewczat, które
        oddaja sie czesciej dzieciowaniu niz pracy. Glównie ich chlopacy po latach maja
        jakies zawody (Dambo, Hajduk, Kozio..) o ile nie wchlania ich wszystkich czarna
        dziura... (Elka, Bella itd)
        • sacacorchos Re: praca nastolatków 09.01.09, 10:33
          Kozio zarabiał - kładł przeciez czapkę przed sceną, chyba że
          konfabuluję, bo mi pamięć ćmi.
          O Kresce było powiedziane wprost, że "mieszka u dziadka i zarabia
          szyciem", szyła dla Idy kamizelę pikowaną (którą Ida zamierzała
          podkreślać swe wdzięki dla Sławeczka - jak chciała tego dokonac
          akurat kamizelą, nie mam pojęcia :)
          • lezbobimbo Re: praca nastolatków 09.01.09, 11:10
            A pardon, takich szczególów zdazylam juz zapomniec.. Kozia czapki nie pamietam,
            on raczej byl taki nawiedzony i chcial sztuke po prostu propagowac, wieszczyc -
            tylko mili, acz ubodzy Rosjanie mu po prostu wepchneli cos z zachwytu, bo on
            taki maladiec poetyczny i kozak ;)
    • limotini Re: praca nastolatków 09.01.09, 11:24
      Po pierwsze, ciężko jest porównywać pracę dorywczą młodych ludzi z lat
      osiemdziesiątych i obecnie. Były całkiem inne warunki i możliwości.

      A ogólnie, to taka ilość nastolatków wcale mnie nie dziwi. Ja zaczęłam dawać
      korepetycje w liceum, podczas studiów była to już konieczność (od Rodziców
      dostawałam tyle co na mieszkanie i jedzenie). Bardzo wielu moich znajomych w
      liceum pracowało w wakacje (zbierając truskawki, w McDonaldzie, na koloniach
      itp.) Raczej wydaje mi się to normalne.
      • sacacorchos Re: praca nastolatków 09.01.09, 11:56
        Ja robiłam to samo. Tzn. pod koniec liceum korepetycje, przez całe
        studia korepetycje i tłumaczenia. Ale nie wydaje mi sie to normalne,
        bo niewiele osób robiło to co ja (mówię o liceum, bo studia nie
        podpadaja pod wiek nastolatkowy). Bardziej normalne jest to być może
        w pokolenu mojej 10 lat młodszej siostry. Ona wciąż jeszcze jest
        nastolatką i faktycznie zaliczyła już wakacyjną pracę w księgarni,
        podobnie jak jej koleżanki.
        Jak było w latach 80 nie wiem, bo dziecięciem byłam wtedy.

        Natomiast zauważyłam, że u MM konsekwetnie od lat niezależnie od
        czasów nastolatki pracują (nie wszystkie oczywiście, ale jednak)
    • aaneta Re: praca nastolatków 09.01.09, 13:20
      sacacorchos napisała:
      > Schoppięta zarabiają, każde na swój sposób

      Mało powiedziane, Wolfi to wręcz biznesmen, i to już w "Żabie", co nie jest zbyt
      realne, a jeżeli realne, to nielegalne ;) Należałoby więc jeszcze ten aspekt
      wziąć pod uwagę.
      • sacacorchos Re: praca nastolatków 09.01.09, 13:44
        dlaczego nielegalne?
        przeciez jest pełnoletni

        mało realne to, fakt, ale zdarzają się takie przypadki co to
        wcześnie błysną pomysłem na chociażby portal internetowy i
        szybciutko (zbyt szybciutko) zamieniają sie w biznesmenów właśnie ;-
        )), z rzadka ale się zdarzają
        • aaneta Re: praca nastolatków 09.01.09, 14:18
          sacacorchos napisała:
          > dlaczego nielegalne?
          > przeciez jest pełnoletni

          W "Żabie" jest chyba pełnoletni od niedawna (klasa maturalna?). Głowy bym sobie
          nie dała uciąć, bo nie mam źródła pod ręką, ale wydaje mi się, że zaczynał parę
          lat wcześniej, włącznie z grą na giełdzie, a wtedy na pewno jeszcze nie był
          pełnoletni. Pamiętam, że uderzyło mnie to, kiedy czytałam, ale było to jakiś
          czas temu, więc co do szczegółów nie mam pewności.
          • lezbobimbo Re: praca nastolatków 09.01.09, 14:48
            MM chyba serio nie pisala tego o gieldzie, a jesli tak, to chyba jej sie
            wymsknelo... tak jak to o zarobku na projektowaniu tatuazy Z-M-Y-W-A-L-N-Y-CH
            ;PPPPPPPPPPPPPP taaaa pewnie jeszcze pisakiem - wielka kase na tym sie tlucze ;))))

            Wolfi nie mial gotówki nawet na biurko porzadne dla Zaby po spaleniu, chociaz
            szumnie chalturzyl na klawiszach w jakis niesprecyzowanych miejscach. To skad
            mialby na portfel akcyjny, nawet jakis maly, dla poczatkujacych? Moze raczej
            kupil kilka obligacji panstwowych?
            • sacacorchos Re: praca nastolatków 09.01.09, 15:15
              Musiał mieć przynajmniej tyle, żeby starczyło na ubezpieczenie i
              benzynę do garbusa :)
    • nessie-jp Re: praca nastolatków 09.01.09, 19:01
      Anielka przepracowała też wakacje na akord w przetwórni ryb, żeby zarobić na
      wyjazd do Poznania.

      Muszę powiedzieć, że mnie się ta zaradność bohaterek początkowych części
      Jeżycjady bardzo podobała. O ileż przyjemniej się czyta o Anieli czy Idzie, co
      to nie załamują białych rączek, tylko biorą sytuację za rogi i do roboty
      • sowca Re: praca nastolatków 09.01.09, 23:13
        Ja bym się akurat Pyzy nie czepiała. Po pierwsze, już zauważyliśmy,
        że sytuacja materialna w rodzinie Borejków jest co najmniej niezła.
        Po drugie, Róża była w ciąży, więc czy nie pomyślałyście, że nikt by
        jej do pracy nie przyjął? Po trzecie, ja na przykład jestem na
        drugim roku studiów i nie pracuję, gdyż po prostu nie mam na to
        czasu - ilość i rozkład zajęć na studiach, na któe chodzę, bo mnie
        naprawdę interesują - absolutnie mi na to nie pozwalają (bywa, że
        ejstem na uczelni od 8 do 20, z dwoma okienkami na przykład), a do
        tego dochodzą mi jeszcze zajęcia dodatkowe (koło naukowe, chór).
        Zauważyłam, że nie ejst to niczym szczególnym - większośc z moich
        znajomych jeszcze nie pracuje (ewentualnie w wakacje). Rodzice mają
        obowiązek utrzymywac dziecko studiujące bodaj do 25 roku życia.
        Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, ze gdybym teraz zaszła w
        ciążę, rodzice by mnie pogonili do pracy. Zwlaszcza w takich
        warunkach jak obecnie, że kobiety biorą zwolnienia często od połowy
        ciąży? Zwłaszca że nawet dla kobiety zdrowej i dobrze znoszącej
        ciążę ten stan jest męczący i wyczerpujący - moja chrzestna jest
        obecnie w 6 miesiącu i marzy tylko o tym, zeby dziecko już się
        urodziło. Chociaż ogólnie jest zdrowa, wygląda doskonale i ciąża
        przebiega prawidłowo, to widac, że jets to ogromny wysiłek dla
        organizmu i psychiki. Jak w tym układzie wyobrażać sobie pracę w
        budce z kurczakami, doprawdy nie wiem.
        • nessie-jp Re: praca nastolatków 10.01.09, 00:25
          > Po drugie, Róża była w ciąży, więc czy nie pomyślałyście, że nikt by
          > jej do pracy nie przyjął?

          Ale ja nie myślałam o tym, że powinni ją Borejkowie na ulicę wyrzucić i do budki
          z kurczakami zagnać. Tylko jakoś tak nie pasuje to do mojego światopoglądu, żeby
          przez rok siedzieć za przeproszeniem na tyłku i NIC, ale to NIC nie robić! Jest
          tyle zajęć tzw. dorywczych (jak choćby te nieszczęsne tłumaczenia kryminałów),
          można dawać korki, można robić redakcję, można siedzieć w domu i pracować przez
          Internet.


          > Zwlaszcza w takich
          > warunkach jak obecnie, że kobiety biorą zwolnienia często od połowy
          > ciąży? Zwłaszca że nawet dla kobiety zdrowej i dobrze znoszącej
          > ciążę ten stan jest męczący i wyczerpujący

          No, ale to z kolei nie pasuje do wizji świata Borejkowej, w którym dziecię nosi
          się z pieśnią na ustach i kielnią w ręku... dzielnie.

          A zakładając, że w świecie fantasy Jeżycjady kobiety również potrzebują urlopów
          ciążowych, to co też Róża myślała sobie właściwie, zachęcając Frycka do harców
          na pod gwiazdami? Ze w razie zajścia w ciążę co zrobi? Weźmie zdrowotny urlop ze
          studiów, a utrzymywać ją będzie niemąż? Rodzice?
          • sowca Re: praca nastolatków 10.01.09, 21:32
            Moim zdaniem ona się po prostu nad tym nie zastanawiała. Nie sądzę,
            żeby jej słowa wypowiedziane w JT mialy oznaczać, że Róża chciała
            zajść w ciążę z Fryckiem. Osobiście myślę, że po prostu była to
            chwila słabości :P
            A co pracy, to bym ją jednak usprawiedliwiła. Nie siedziała na tyłku
            przez rok, bo przecież przez pierwszy semestr studiowała (zakładam,
            że tę nieszczęsną dziekankę wzięła dopiero po skończeniu semestru),
            a więc prawdopodobnie dopiero w połowie lutego była bez zajęć w
            domu. A to był już zdaje sie szósty miesiąc. Z kolei siedzenia w
            domu z noworodkiem absolutnie nie mozna nazwać nicnierobieniem. W
            zasadzie więc "siedziała na tyłku", i to z porządnym brzuchem, od
            połowy lutego do czerwca. Można zrozumieć, że już nie miała siły na
            podjęcie pracy, nawet dorywczej. Choć wydaje mi się, że ja w takiej
            sytuacji rzeczywiście bym się starała podjąc choćby chwilowo jakieś
            zajęcie, no ale po pierwsze nie byłoby to łatwe, a po drugie, nigdy
            w ciąży nie byłam, więc trudno mi zakładać, że miałabym na to siły i
            zdrowie.
            • ding_yun Re: praca nastolatków 10.01.09, 22:05
              Nie wiem, jak to jest pracować w ciąży, bo w ciąży nigdy nie byłam,
              ale wydaje mi się, ze fizyczna praca może być dość trudna. Niemniej
              jednak łatwiej jest pracować podczas ciąży niż z dziecięciem przy
              piersi, to na pewno. Róża, imo, nie musiała się rwać do pracy, ale
              powinna chcieć dokończyć studia - ja na jej miejscu na to
              poświęciłabym większość czasu. Jej się nie chciało, bo tych studiów
              nie lubiła i nic dziwnego, że wykorzystała okazję, aby czmychnąć.

              Praca w liceum, jak wynika z moich doświadczeń, jest dość popularna.
              Królują korepetycje, ale nie każdy ma do nich cierpliwość.
              Rozdawanie ulotek, to praca, którą ludzie wykonują raczej z
              konieczności niż z chęci. Sporo moich znajomych pracowało natomiast
              na wyspach w wakacje i przyznam, ze to budziło mój szczerzy podziw.
              Naprawdę trzeba mieć sporo samozaparcia, zeby poświęcić swoje
              wakacje i użerać się z pracodawcami, którzy na ogół zatrudniali na
              czarno, a potem wywalali z dnia na dzien albo odmawiali zapłaty.
              • sowca Re: praca nastolatków 10.01.09, 22:15
                Jako osoba pracująca przez pełne 2 miesiące na Wyspach, w pełni
                potwierdzam - trzeba mieć cholernie dużo samozaparcia. Ale da się;)
                • ding_yun Re: praca nastolatków 11.01.09, 15:19
                  Zupełnie szczerze - podziwiam Cię. Zwłaszcza, jeśli nie było to
                  jedyne wyjście, jakie miałaś tylko Twój wybór. Wśród moich znajomych
                  przeważały osoby, które do wytężonej pracy w UK zmusiła np. sytuacja
                  finansowa rodziny (długi rodziców) albo takie, które po prostu miały
                  powody, żeby wyrwać się z domu i to jak najdalej. Reszta (w tym
                  wyżej podpisana) wolała, ekhkm, jakąś lżejszą robotę.

                  Zawisnę wzrokiem na twych ustach, chcesz?
                  • sowca Re: praca nastolatków 11.01.09, 23:58
                    Dzięki za miłe słowa :) muszę przyznać, że ja sama siebie też za to
                    podziwiam :P bo praca była naprawdę ciężka: robiłam kanapki w
                    fabryce przy taśmie, w dodatku na nocki, a co najgorsze do pracy
                    musiałam lecieć ok. 4 mile w jedną stronę, piechotą! Jeśli dodać do
                    tego fatalną atmosferę i nieciekawe towarzystwo w domu, gdzie
                    wynajmowałam pokój (mimo że było to u znajomej osoby, która hm...
                    okazała się wybitnie nie na poziomie) oraz wysiadające kompletnie
                    zdrowie (zapalenie miazgi w zębie, poważna infekcja gardła, która
                    zaowocowała tym,że przez tydzień nie mówiłam ani słowa) to naprawdę
                    BYŁO CIĘŻKO. Ale jestem przy tym świadoma, że gdybym nie miała przy
                    sobie mojego ówczesnego chłopaka, to nie tylko bym nie wytrzymała -
                    nawet bym się tam nie wybrała. Żeby było weselej, koledzy z pracy
                    mówili, że taki wyjazd do Anglii to sprawdzian dla związku i że 90%
                    par rozpada się po pworocie do Polski. I to się sprawdziło. Dlatego
                    moje wspomnienia z pobytu na Wyspach nie są zbyt szczęśliwe. Ale
                    mimo to nie żałuję tego wyjazdu - nauczyłam się mnóstwo, nabrałam
                    doświadczenia, zarobiłam trochę pieniędzy, po których dzis nie ma
                    ani śladu :P. Staram się wspominać pozytywne rzeczy - satysfakcję z
                    pierwszych zarobionych pieniędzy, przyjemność płynącą z
                    samodzielnego życia, piękną okolicę, miłe nawiązane relacje z pracy
                    (niektórzy ludzie byli naprawdę wspaniali) i przede wszystkim myśl,
                    że jednak sobie poradziłam. Dla samego tego uczucia warto było
                    wyjechać. Ale więcej tego nie zrobię :P chyba że z jakąś
                    przyjaciółką i do samodzielnego mieszkania.
                    Przepraszm, zrobił mi się offtop. Ale odczułam potrzebę wygadania
                    się...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka