12.02.09, 13:29
Witam,
to mój pierwszy wątek na tym forum, więc witam wszystkich serdecznie :-)

mam nadzieję, że nie będę się powtarzać, ale...
Zawsze mnie nurtowało, o co chodzi z Wiedniem, do którego jeździł - Cyryjek?
Metody?
Może jakiegoś kontekstu nie łapię...

Ze stolicy Austrii przywiózł Elce śliczne lampki na choinkę ("Noelka), w innym
zaś tomie dowiadujemy się, że Elka właśnie z nim wyjeżdża w czasie wakacji do
Wiednia.
Taki mały szczegół, a mnie męczy :-)
Jakieś sugestie?
Obserwuj wątek
    • mmaupa Re: Wiedeń 12.02.09, 13:54
      Moze po prostu lubia Wieden? Bardzo piekne miasto, jakbym miala okazje, to tez
      bym czesto jezdzila.
      • inkarri Re: Wiedeń 12.02.09, 14:04
        ee, tak po prostu?
        Ciekawe, jakie to oni mieli "okazje"
        • mmaupa Re: Wiedeń 12.02.09, 14:29
          Okazje jak okazje, pewnie jako emeryci mieli sporo czasu - gorzej z funduszami
          na wyjazdy. Mogli byc fanami Mozarta na przyklad.
    • ding_yun Re: Wiedeń 12.02.09, 14:39
      A mnie Wiedeń do nich bardzo pasuje, zarówno do Cyryjka jak i Metodego. Metody
      może sobie dogadzać siedząc w uroczych kawiarenkach i opychając się sacherem, a
      Cyryjek podziwiać zabytki i czuć ogólną wewnętrzną satysfakcję z przebywania w
      mieście czystym, porządnym i dobrze zorganizowanym.
      • ding_yun Re: Wiedeń 12.02.09, 14:41
        Poza tym sama MM jest fanką Mozarta i często go gdzieś wpycha.
    • the_dzidka Re: Wiedeń 12.02.09, 14:50
      Maciek też jeździł do Wiednia :) Znam wielu poznaniaków, którzy
      lubią tam jeździć. Dalej niz do Berlina, ale ładniej...
      • wushum Re: Wiedeń 12.02.09, 16:39
        Ależ Cyryjek, z jego wymuskaniem bardzo pasuje do Wiednia. Z pewnością oszczędza
        i jeździ tam sam, żeby móc bez słyszenia kpin i docinek brata usiąść wcześnie
        rano w kawiarni, w odprasowanej nienagannej błękitnej koszuli, spodniach "w
        kant", marynarce itp/chusteczka w kieszeni/, tam zasiada, zamawia kawę, oraz
        jakieś suche ciastko /żaden apfelstrudel/ suche i praktyczne ciastko. Bierze z
        namaszczeniem gazetę /odprasowaną/, jest w miarę cicho, szemrzą Mozarty w tle,
        obok inni starsi ludzie, stali bywalcy "spełniający" tam co rano kawę i gazetę.
        Damy minionej świetności, panowie w złotych okularach, z rodowym sygnetem.
        Przez chwilę pewnie Cyryjek czuje, jakby tu pasował /chociaż wie, że tak nie
        jest, ale lubi siebie tak trochę oszukiwać/. Niemiecki lubił zapewne jeszcze w
        szkole - taki poukładany, bezpieczny język, bez trudnej wymowy, która może
        narazić na błędy, a tym samym na śmieszność.
        To jedyna chwila, kiedy Cyryjek ma czas "dla siebie" /chociaż już cichcem
        zakradają się w jego myśli wyobrażenia - czym skwitował-by to Metody, czy co w
        tym czasie można zrobić pożytecznego/.
        Muzyka cicho gra, wszystko jest nieco "staromodne", ale bezpieczne, spokojne. Za
        oknem szary chłodny dzień.
        Wybaczcie jakoś mnie naszło...
        :)
        • mmaupa Re: Wiedeń 12.02.09, 19:13
          To "praktyczne ciastko" mnie ujelo :).
          • wushum Re: Wiedeń 18.02.09, 23:40
            Hyhy, a jakże :) u Cyryjka tylko "praktyczne" ma zastosowanie, bo
            jest usprawiedliwione...chyba, że Cyryjek się przełamie, wtedy to
            już istne tornado;)
            Swoją drogą, czy to nie Metody był tylko w tym nieszczęsnym Wiedniu?
        • dakota77 Re: Wiedeń 19.02.09, 09:23
          Bardzo fajna ta wizja, pasuje do Cyryjka.
        • szprota Re: Wiedeń 20.02.09, 14:19
          Fantastycznie to odmalowałaś. Omal czuję zapach tego praktycznego,
          suchego ciastka :)
        • minerwamcg Re: Wiedeń 25.02.09, 21:11
          wushum napisała:
          > Niemiecki lubił zapewne jeszcze w
          > szkole - taki poukładany, bezpieczny język, bez trudnej wymowy,
          > która może narazić na błędy, a tym samym na śmieszność.

          He, he. Akurat. Dojcz też potrafi całkiem konkretnie przeczołgać,
          zwłaszcza, jeśli się właśnie nie chce mieć śmiesznego akcentu. Tym
          bardziej, że austriacki dojcz i niemiecki to bardzo nie to samo :)
          • wushum Re: Wiedeń 25.02.09, 23:43
            Hm, akurat tak się składa, że wiem, że nie to samo, aczkolwiek wydaje mi się
            bardziej prosty niż j franc, czy hiszp.
            :)
    • nessie-jp Re: Wiedeń 18.02.09, 23:55
      "W dzisiejszych czasach", że tak powiem, ten Wiedeń to nic takiego
      • idomeneo Re: Wiedeń 19.02.09, 10:13
        Cytatnessie-jp napisała:

        Cyryl jest przecież naukowcem


        a to mi umknęło, czy mogłabyś przypomnieć, w którym miejscu Jezycjady jest o tym
        mowa? Bo kiedyś już się na forum zastanawiałam nad tym, że o Cyryjku wiadomo
        tylko, że jest/był prawnikiem (czyli kim? adwokatem? sędzią? doradcą podatkowym?
        naukowcem właśnie?).
        • nessie-jp Re: Wiedeń 19.02.09, 15:19
          > mowa? Bo kiedyś już się na forum zastanawiałam nad tym, że o Cyryjku wiadomo
          > tylko, że jest/był prawnikiem

          Odnoszę wrażenie, że chciał pokazać Terpentuli książki swojego autorstwa i
          jakieś przeźrocza
          • minerwamcg Re: Wiedeń 25.02.09, 21:04
            He, he... A może Cyryjek kumplował się z ks. Tischnerem i wyjeżdżał
            do wiedeńskiego Instytutu Nauk o Człowieku?
    • meg_mag Re: Wiedeń 19.02.09, 08:53
      Nie trzeba miec kupy kasy, zeby moc milo spedzac czas w Wiedniu:)
      wiem, bo najpierw wszystkie zaoszczedzone pieniadze wydawalam na wyjazdy do
      Wiednia, a potem tu zamieszkalam:)
      • nessie-jp Re: Wiedeń 19.02.09, 15:18
        meg_mag napisała:

        > Nie trzeba miec kupy kasy, zeby moc milo spedzac czas w Wiedniu:)
        > wiem, bo najpierw wszystkie zaoszczedzone pieniadze wydawalam na wyjazdy do
        > Wiednia, a potem tu zamieszkalam:)

        Ale robiłaś tak za komuny? I ile ci się udało zaoszczędzić w PRL-owskich
        złotówkach w przeliczeniu na dewizy? Kupowałaś dewizy po kursie oficjalnym? Nie
        widzę Cyryjka u cinkciarza... :)
        • agnieszka_azj Re: Wiedeń 19.02.09, 17:36
          nessie-jp napisała:

          > meg_mag napisała:
          >
          > > Nie trzeba miec kupy kasy, zeby moc milo spedzac czas w
          Wiedniu:)
          > > wiem, bo najpierw wszystkie zaoszczedzone pieniadze wydawalam
          na wyjazdy
          > do
          > > Wiednia, a potem tu zamieszkalam:)
          >
          > Ale robiłaś tak za komuny? I ile ci się udało zaoszczędzić w PRL-
          owskich
          > złotówkach w przeliczeniu na dewizy? Kupowałaś dewizy po kursie
          oficjalnym? Nie
          > widzę Cyryjka u cinkciarza... :)
          >

          Czy to nie jest przypadkiem kolejna forumowa nadinterpretacja ???

          Z "Noelki", która jako zywo nie dzieje się w czasach PRL, wiemy
          tylko tyle, że Metody był w Wiedniu RAZ i przywiózł stamtąd wnuczce
          lampki choinkowe.
          Lampki - nie kolię od Tiffaniego. Lampki to nie jest wydatek
          niemieszczący się w dietach.

          Wiemy też, że później, czyli w latach dziewięćdziesiątych, Elka
          pojechała z dziadkiem do Wiednia.

          Skąd w tym wszystkim Cyryjek i cinkciarze ???
          • nessie-jp Re: Wiedeń 19.02.09, 17:45
            > Skąd w tym wszystkim Cyryjek i cinkciarze ???

            Oj nie dramatyzuj. Właśnie nie wydaje mi się, żeby Cyryjek należał do ludzi,
            którzy ciułają złotówki, a potem wymieniają u cinkciarza na dewizy i jadą do
            Wiednia spać na podłodze w schronisku młodzieżowym.

            Myślę (oczywiście, że jest to luźne gdybanie!) że Cyryl albo Metody był w
            Wiedniu na placówce naukowej albo w innych sprawach związanych z pracą.

            W Noelce po raz pierwszy pojawia się informacja o Wiedniu
            • agnieszka_azj Re: Wiedeń 19.02.09, 18:28
              nessie-jp napisała:
              > Za rodziną przemawia fakt, że do Wiednia jeździ zarówno Cyryl,
              jak i Metody.
              >

              Ale skąd ta informacja, że obaj i że jeżdżą, bo nie wiem ?
              To, że ktoś był gdzieś dwa razy w życiu, nie świadczy jeszcze o
              szczególnej predylekcji do tego miejsca.
              • nessie-jp Re: Wiedeń 19.02.09, 18:57
                > Ale skąd ta informacja, że obaj i że jeżdżą, bo nie wiem ?

                W NiN byli razem z Elką bodajże, wcześniej jeden z dziadków (ale zabij, nie
                pamiętam, czy to był Cyryl, czy Metody
                • kkokos Re: Wiedeń 22.02.09, 09:21
                  moim zdaniem wiedeń został tu przez autorkę dodany, by podkreślić tu pewną
                  niedzisiejszość starszych panów. gdyby mieli być ekscentrycznymi artystami,
                  jeździliby do paryża. gdyby piwoszami, jeździliby do pragi. a wiedeń kojarzy się
                  z ck austrią i światem, który jest już historią - stąd starsi, niedzisiejsi
                  panowie jeżdżą do wiednia
                  • kkokos Re: Wiedeń 22.02.09, 09:24
                    kkokos napisała:

                    > moim zdaniem wiedeń został tu przez autorkę dodany, by podkreślić tu pewną
                    > niedzisiejszość starszych panów. gdyby mieli być ekscentrycznymi artystami,
                    > jeździliby do paryża. gdyby piwoszami, jeździliby do pragi. a wiedeń kojarzy si
                    > ę
                    > z ck austrią i światem, który jest już historią - stąd starsi, niedzisiejsi
                    > panowie jeżdżą do wiednia

                    mam na myśli oczywiście to, że nie ma w tym żadnego drugiego dna ani specjalnej
                    logiki losu postaci, nie doszukamy się przyczyn, dla których jeździli do
                    wiednia, bo autorka w ogóle nad tym nie myślała - ot, wykorzystała skojarzenie
                    dla zaznaczenia charakteru postaci i i poszła dalej
    • sir.vimes Cyryjek pisał jakieś podręczniki, przewdniki.. 19.02.09, 13:58
      o ile dobrze pamiętam. może te wyjazdy były związane z pracą?
    • agnieszka_azj Kim był z zawody Metody ? 19.02.09, 18:29
      Pytanie jak w tytule mi się nasunęło...

      Czy są jakieś informacje na ten temat w tekście ?

      A może macie jakieś pomysły ?
      • ginny22 Re: Kim był z zawody Metody ? 19.02.09, 20:00
        Metody był z zawodu sybarytą :)
        • nessie-jp Re: Kim był z zawody Metody ? 19.02.09, 20:14
          ginny22 napisała:

          > Metody był z zawodu sybarytą :)

          :D I kuchennym pasożytą.
          • agnieszka_azj Re: Kim był z zawody Metody ? 20.02.09, 22:24
            Tak sobie o nich dzisiaj myslałam i myslałam...

            Cyryjka widzę w jakimś biurze. Codziennie o 8 rano zasiadał przy
            uporzadkowanym biurku, w garniturze i porządnie wyprasowanej
            koszuli i pracowicie pisał... Co ??? Jakieś ekpertyzy... prawnicze
            albo inne.

            Metedego w takiej pracy zdecydowanie nie widzę. Żadnych garniturów,
            żadnej pracy "od - do".
            Pasuje mi do niego jakiś rodzaj wolnego zawodu... Wyobrażam go
            sobie np. jako wykładowcę na wyższej uczelni. Ale żadna
            humanistyka - filozofia, socjologia... Nie ! Coś konkretnego ale
            równocześnie twórczego.. O !!! Architektura ! To jest to.

            Jest w Poznaniu Wydział Architektury ?
            • inkarri Re: Kim był z zawody Metody ? 21.02.09, 19:24
              ależ oczywiście - na Politechnice
    • wushum Re: Wiedeń 22.02.09, 16:27
      Hm, ja pamiętam tylko lampki na choinkę od Metodego. Ale wierzę, że jeździli
      obaj /wiadomo Cyryjek mi bardziej pasuje, a Metody na jakieś Jamajki, Tahiti:)/.
      Dla mnie powody "Wiednia" są 2 /do wyboru/ albo dalsza rodzina, albo kwestie
      naukowe, ale wówczas obaj bracia prawdopodobnie mieli-by ten sam zawód, co jest
      możliwe...nie pamiętam, czy oni studiowali razem? Z Terpentulą?
      Mnie Cyryjek zawsze pasował na biologa-botanika, ewentualnie hydrolog np, lub
      ostatecznie meteorolog. Wszak nie jest to zupełnie "suchy" wewnętrznie facet.
      Jako chłopak obserwował przyrodę, potem stłamszony przez Metodego, zaczął
      uciekać w ten swój świat, suszyć rośliny, robić notatki ołówkiem w zeszycie,
      preparować, czy coś...
      Mogła to być jego pasja na którą mógł sobie pozwolić, potem studia w tym
      kierunku. Metody lubiący pokazywać, że we wszystkim jest lepszy od Cyryla, nawet
      nie musiał zastanawiać się nad kierunkiem i pewnie nie zastanawiał, po prostu
      ruszył za bratem. Cyryl zakuwał do egzaminów po nocach, a Metody wracał rano do
      domu po "imprezowaniu" i ze swoim wdziękiem, równie dobrze zdawał, co jego brat
      /co z pewnością frustrowało nieszczęśnika/.
      Potem małżeństwo Metodego odwróciło jego uwagę od rywalizacji z Cyrylem, a ten
      mógł w swojej dość smutnej sytuacji, intensywniej zająć się pracą, żeby
      zagłuszyć ból, myśli itp. Z tego publikacja/e, wyjazdy zagraniczne /np odkryto
      ciekawy przypadek...tu wstawiamy jakąś łacińską nazwę...w Egipcie i z tego mamy
      Cyryla na wielbłądzie/. Tym bardziej, Cyryl pasuje na człowieka, który łączy
      wrażliwość, oraz naukowe podejście, no i mało styczności z ludźmi w pracy.
      No ewentualnie archeologia.
      Jeszcze co do Wiednia, może mieli tam starą ciotkę? Mnie by pasowało do całości;)
      • mmoni Re: Wiedeń 22.02.09, 16:52
        Mogli jeździć na jakieś kontrakty budowlano-inżynierskie - sporo polskich firm
        wysyłało swoich pracowników do Austrii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka