Dodaj do ulubionych

Powtórzenia

22.07.09, 21:15
Natchniona myślą o Koziu jako tajemniczym potomku Janusza - wzywam
do wyszukiwania dalszych "klisz", czyli powtorzeń sytuacji z tomów
wczesniejszych w tomach późniejszych. Oczywiscie chodzi o zbieznosci
zadziwiajace, a nie o to, ze zarówno Żakowie jak i Borejkowie
obchodzą święta:))
--
Mops i kot

img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
Obserwuj wątek
    • rozdzial43 Re: Powtórzenia 22.07.09, 21:25
      mnie od razu przychodzi do głowy Julia z SK, której "tak niespodziewanie do
      twarzy" było z dzidziusiem Irenką. Potem również "niespodziewanie do twarzy"
      było Gabrieli z dzidziusiem Kreski. Rzuciło mi się to na pamięć, bo pomyślałam
      wtedy, dlaczego niespodziewanie, skoro Gaba ma już dwoje dzieci. Czy taka klisza
      to może być?
    • rozdzial43 Re: Powtórzenia 22.07.09, 21:36
      I jeszcze przychodzi mi do głowy taka sytuacja z BBB, w której młodzież
      spragniona wiedzy z dziedziny fizyki przychodzi pod przewodnictwem Anieli i
      Bernarda do Żaków, w celu pobrania nauk od Jurka Hajduka. Naonczas okazuje się,
      że Hajduk przebywa na stypendium naukowym, a Cesia piastuje niemowlę. Potem w
      NiN Grześ jest na stypendium zagranicznym, a Gaba piastuje niemowlę Motyla. A
      jeszcze później Pyzunia spodziewa się niemowlęcia, a jego domniemany ojciec jest
      na stypedium naukowym.
      Jeszcze chyba Pawełek Nowacki (no, no, no) też jest na jakimś stypendium.
      Kurczę, wynika z tego, że jedyna w miarę usprawiedliwiona nieobecność ojca
      dzieciom w chałupie to naukowe stypendium.
      • hania_jk Re: Powtórzenia 22.07.09, 22:23
        A ja znalazłam powtórzenie w jednym i tym samym tomie, o!
        Kwiat Kalafiora:
        "Po kwadransie, minąwszy hotel „Merkury”, przechodząc pod Rondem Kopernika, wyłonili się na powierzchnię dokładnie przed kinem, gdzie właśnie grano film „Serpico”, pokazujący, jak źle i strasznie jest w USA."
        I dalej...

        "Wieczorem tego dnia Gabrysia i Pyziak poszli do kina „Bałtyk” na seans nocny. Film był amerykański, z Dustinem Hoffmanem, i opowiadał o tym, jak źle i strasznie jest w USA."

        Ale może to jakiś nadgorliwy cenzor uznał, że przy każdym amerykańskim filmie powinna być wzmianka, że pokazuje on, "jak źle i strasznie jest w USA"? ;-))

        --
        https://img503.imageshack.us/img503/5900/pakrowka.gif
      • kaliope3 Re: Powtórzenia 22.07.09, 22:51
        A jeszcze jak Kreska rodziła swoje bliźniaki-tzn najpierw to miało być jedno,jak
        wiadomo-to Maciek zdaje się też był na jakimś stypendium.Prawdziwa plaga.
    • dacard Re: Powtórzenia 23.07.09, 01:09
      Jeszcze wybór studiów - najpierw mama Borejko idzie na ekonomie, bo
      (o ile dobrze pamietam)jakiś Zbyszek tam szedł, a potem Pyza na
      astronomie.

      To niepokojace, jaka jest motywacja wyboru studiów... pamietam, ze
      jak lata temu Samorzad Studentów zrobil ankiete na mojej uczelni co
      kierowalo studentami przy wyborze studiów, to najwiecej odpowiedzi u
      dziewczyn było "znalezc meza" a u chlopcow " bo mama kazala" ale
      wtedy sie ludzilam, ze to takie poczucie humoru...
      • lezbobimbo Re: Powtórzenia 25.07.09, 11:07
        dacard napisała:
        > Jeszcze wybór studiów - najpierw mama Borejko idzie na ekonomie, bo
        > (o ile dobrze pamietam)jakiś Zbyszek tam szedł, a potem Pyza na
        > astronomie.

        To "najpierw" dopisala MM dopieroz w Apokryfie tj. Kalamburce po latach,
        przedtem wiedzielismy tylko, ze Mila jest po ekonomii (mimo to w domu siedzi,
        chociaz 4 corki piszcza z glodu - Fela za to pracuje jak Jozeczek, chociaz maja
        tylko jedynaczke). Wiemy o Mili tylko tyle, ze byla miss Juvenaliow i w zadnym
        razie nie szla na mezologie, skoro Ignac jest filolo-humanistom :)

        Co do studiowania mezologii, to owszem Pyza idzie za Herr Fryck na astronomie,
        Pulpa idzie za Baltona na lesnictwo, Kreska i Maciek studiuja to samo (chociaz
        tu nie sposob dojsc, czy to zonologia czy mezologia:). Juleczka znalazla meza na
        studiach ASP (podobniez jak sama MM) ale to nie wiem, czy mozna liczyc jako
        mezologie.
        Mysle tez, ze wg. logiki charakteru, zonologicznie moze byl studiowal
        Przeszczep, chociaz z MM nigdy nie wiadomo, moze sie okazac, ze Bella poszla za
        nim mezologicznie, po czym przerwala studia przy dziecku..

        --
        specjalnie dla Was stękała
        Jęcząca Marta
        • agnieszka_azj Re: Powtórzenia 25.07.09, 16:00
          lezbobimbo napisała:
          > Mila jest po ekonomii (mimo to w domu siedzi,
          > chociaz 4 corki piszcza z glodu - Fela za to pracuje jak
          Jozeczek, chociaz maja
          > tylko jedynaczke).

          Mila miała w domu czwórkę dzieci do obsługi, więc raczej sobie nie
          posiedziała. No, chyba że przy maszynie dziewiarskiej robiąc swetry
          dla spóldzielni "Świt". Czasem jeszcze postała sobie w kolejce.

          Błagam !!! Nie piszcie, nie mówcie, ani nie myślcie o matkach
          zajmujących się dziećmi i domem, że "siedzą sobie" w domu i że to z
          lenistwa.

          --
          Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

          Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
          • lezbobimbo Re: Powtórzenia 25.07.09, 16:10
            agnieszka_azj napisała:
            > Błagam !!! Nie piszcie, nie mówcie, ani nie myślcie o matkach
            > zajmujących się dziećmi i domem, że "siedzą sobie" w domu i że to z
            > lenistwa.

            Przepraszam wszystkie mamunie przy dzieciach, mialam na mysli to, ze po ekonomii
            Mila jest, a nie pracuje zawodowo. Chodzilo mi o KA$$E, skoro Mila ma leb na
            karku - nie o zadne lenistwo :)

            A czworke dzieci Mila mogla teoretycznie z wiekiem coraz bardziej trenowac (n.p.
            w KK calkiem sprawne sa panny pokwitajace 2, po co Mila po nich szoruje wanne
            tudziez elektroluksuje? Jak to sobie potem wyrzuca sama Gaba :) takoz Ignaca
            czesciej z corkami po zakupy wysylac :)

            --
            Jesli niszczysz zywa Przyrode, podkopujesz wlasna egzystencje, bowiem Ona nas
            zywi, leczy i podtrzymuje nasz odbyt.
            • verdana Re: Powtórzenia 25.07.09, 16:23
              Z lenistwa czy nie z lenistwa - zwracam uwage, ze najmlodsze dziecko
              ma wowczas już 5 lat, a w PRL-u bezrobocia nie bylo. I raczej praca
              byla w regularnych porach, nie od rana do wieczora. Mozna zajmować
              się domem i dziecmi wtedy, gdy pensja męża starcza na w miare
              przyzwoite zycie. Natomiast uznanie, ze lepiej dla dzieci,aby
              rzucaly sie na kanapki i cierpialy niedostatek, a miały mamę w domu -
              to jest jakies przegięcie.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • zielona_mscicielka Re: Powtórzenia 05.08.09, 19:53
                Ale tam nie ma nigdzie napisane, że one cierpią niedostatek. Rzucają się na
                jedzenie, bo są młode, ruchliwe i normalne. W tym wieku się każdy normalny
                człowiek rzuca, chyba że mu od dzieciństwa trują, że trzeba liczyć kalorie (w
                tamtych czasach to chyba na szczęście nikt o anoreksji wśród dzieci nie słyszał
                zresztą). Idunia sobie kupuje mazidło na oczy, Pulpa topi pieniążki w zlewie i
                nikt z tego powodu nie cierpi ani rąk nie łamie. Znaczy - z tą kasą nie jest tak
                źle. Więc dlaczegóż by w takiej sytuacji Mila nie miała siedzieć w domu? Bo nie
                rozumiem.
                • meduza7 Re: Powtórzenia 09.08.09, 01:02
                  > Ale tam nie ma nigdzie napisane, że one cierpią niedostatek.

                  Motyw niedostatku rozwijany jest w "Łasuchu literackim" - tam już mamy dokładny
                  opis jak to chleb obficie smaruje się margaryną (niesmaczną ale za to tanią) a
                  na to daje jakąś pastę własnej roboty i dopiero na wierzch po jednym malutkim
                  plasterku kiełbasy.
                  Kiełbasa w tym kontekście wychodzi na symbol dostatku i obfitości... Zresztą
                  prawdę mówiąc, u mnie w domu rozumowało się bardzo podobnie. Jest mięso, znaczy,
                  jest dobrze. Nie ma mięsa - bida z nyndzą.
                  --
                  kura z biura
                  notatki na marginesie
                  Piękne Miśki
            • emae Ekonomistka 11.08.09, 14:26
              Mila na ekonomistkę nie pasowała - może dlatego (prawdopodobnie dlatego) po
              latach dopisano jej takie, a nie inne motywy. Jak dla mnie, realistyczne bardzo.

              W ogóle nie przeceniałabym aż tak bardzo znaczenia wyboru kierunku studiów. Nie
              każdy człowiek po liceum wie, co go interesuje - a raczej, które z jego
              zainteresowań można studiować :)
              • jottka Re: Ekonomistka 11.08.09, 14:39
                ale licznym krytykantkom nie o sam wybór kierunku studiów idzie, a przede
                wszystkim o to, że niegłupia i samodzielna bohaterka wybiera je li i jedynie
                dlatego, że idzie na nie jej aktualny facet (przypadek pulpy i róży). w obu
                wypadkach wybór jest całkowicie odczapny i w zestawieniu z dotychczasowym
                rysunkiem postaci ciężko zdumiewający - nie twierdzę, że ludzie nie idą
                'stadnie' na studia, ale jednak to sie nie w taki sposób odbywa.

                tzn. owszem, bywa, że dana jednostka lubi tę i tamtą dziedzinę, na tę drugą
                zdecydował się jej facet/ koleżanka z podstawówki/ kuzyn z otwocka, no to my też
                ją wybierzemy, bo będzie nam raźniej. ale ktoś, kogo matematyka czy bagna nad
                biebrzą kompletnie nie obchodzą, nie wybierze, jak rany, astronomii czy innego
                leśnictwa, tylko dlatego, żeby dotrzymać towarzystwa narzeczonemu!

                pomijam już fakt, że narzeczony może się za miesiąc zmienić, ale dostanie się i
                utrzymanie na trudnych studiach wymaga mnóstwo talentu i samozaparcia w imię
                właściwie nie wiadomo czego. narzeczony też zapewne byłby cokolwiek zdumiony
                dziwnym postępkiem swej panienki, która - nawet jak się dostanie - będzie robić
                za kretynkę roku albo męczyć się szalenie z prostymi dla niego rzeczami. rozkwit
                uczuć w tych warunkach trudno mi sobie wyobrazić, chyba że narzeczony także samo
                debil i męczą się pospołu:)
                • emae Re: Ekonomistka 18.08.09, 18:32
                  Tak jak pisałam, wiele osób po liceum nie wie jeszcze, co chce studiować. A
                  studiować musi oczywiście ;D Motywacja "bo facet to studiuje"? Niewiele się
                  różni od innych motywacji. Dlaczego wybieramy taki a nie inny kierunek? Bo nazwę
                  ma ładną, bo mama tak chciała, bo tata tak chciał, bo tradycje rodzinne...

                  Ja sama, zanim ostatecznie wybrałam, chciałam m.in. studiować filologię
                  klasyczną, bo uwielbiałam nauczycielkę od łaciny. Potem była filologia
                  angielska, bo tak mi radzili rodzice, potem prawo, bo ładnie brzmi i podobno
                  jest z tego kasa, a potem dziennikarstwo, bo... sama już nie wiem. W
                  międzyczasie cichaczem marzyła mi się antropologia, bo mój ulubiony bohater
                  serialowy był antropologiem :)

                  To nie takie dziwne, że dziewczyna o niezprecyzowanych zainteresowaniach,
                  przygotowana na to, że nie będzie pracować w zawodzie - idzie na jakiekolwiek
                  studia. W takim świetle, wybór studiów, które pozwolą spędzać z nim więcej
                  czasu, nie jest aż taki głupi. Trudny kierunek? Ale jaki korepetytor! A skoro
                  tak fascynujący człowiek interesuje się tą tematyką, sama tematyka też musi być
                  fascynująca!

                  Ja zbzikowałam na punkcie filologii klasycznej, bo urocza nauczycielka potrafiła
                  mówić o niej z wielką pasją. Tym bardziej zaraźliwa może stać się pasja
                  ukochanego. Może taka była motywacja Róży? Może naprawdę zainteresowania
                  Fryderyka stały się jej zainteresowaniami? Z taką przyjemnością słuchała o
                  gwiazdozbiorach...

                  A Patrycja poszła na te same studia co Florek?
        • dakota77 Re: Powtórzenia 25.07.09, 16:23
          Nie, znalezienia meza na studiach nie traktowalabym jako mezologii, przeciez to
          zupelnie co innego. Zreszta zjawisko calkiem powszechne, ktorego i ja jestem
          przykladem;-). Ale czym innym jets pojsc na jakies studia i tam znalezc
          partnera, czym innym za owym partnerem na studia podazyc, nawet jak sie nie ma
          predyspozycji w danym kierunku i sladu zainteresowani kierunkiem studiow.
          --
          dakotascatsandclothes.blogspot.com
          "You're sweet little eclair on the outside, and a pit bull on the inside"-
          althought, with me, it's only the pit bull part that's true:)
        • biljana Re: Powtórzenia 04.08.09, 17:49
          Mnie się wydaje, że u Mili wpływ na to, że "siedziała w domu" miał również
          paradoksalnie fakt, że skończyła tę nieszczęsną ekonomię, której nie lubiła i
          praca w zawodzie ją odstręczała. Niechęć do ekonomii plus czwórka dzieci w domu
          i mamy matkę niepracującą:)
          Może gdyby skończyła jakieś inne studia szybciej by ją ciągnęło, żeby dokładać
          się do domowego budżetu. Bo o ile pamiętam, to w PRLu nie było chyba aż takiego
          strasznego problemu ze żłobkami i przedszkolami jak teraz.
          --
          Gucio, Maja i Artemida
          Lobby broni, Lobby radzi, Lobby nigdy cię nie zdradzi :)
        • zielona_mscicielka Zdobycze feminizmu 05.08.09, 19:48
          (mimo to w domu siedzi,
          > chociaz 4 corki piszcza z glodu - Fela za to pracuje jak Jozeczek, chociaz maja
          > tylko jedynaczke).

          Gdzie córki piszczą z głodu? Gdzie? W którym momencie? Jakoś mam wrażenie, że co prawda Borejkom się nie przelewa, ale nikt tam głodu na ignacowskiej pensji nie cierpi.

          Fela ma córkę znacznie bardziej odchowaną niż Mila, i najwyraźniej ma ochotę pracować, to pracuje. Mila też pracuje - wychowuje kurka wodna cztery ledwo wyrośnięte córki (a niektóre w ogóle niewyrośnięte). Od rana do wieczora zasuwa z odkurzaczem, gotuje obiady, odprowadza i przyprowadza ze szkoły, stoi w kolejkach i do tego jeszcze dzierga swetry i inne takie w tzw. wolnym czasie. Zajmuje się też swoim piątym dzieckiem, Ignacym, który pewnie też wymaga niezłych zabiegów. Ale czy nie ma do tego prawa? Myślałam, że feministki są za tym, żeby kobiety mogły wybierać - czy iść do pracy i realizować się bardziej zawodowo, czy zostać w domu i realizować się bardziej rodzinnie. Czy łączyć te dwie rzeczy wedle możliwości i uznania. Czy praca liczy się tylko wtedy, kiedy dostajemy za nią pieniądze? Żona w domu nie pracuje, tylko się obija? Kurka wodna, no chyba jednak nie!
          • ananke666 Re: Zdobycze feminizmu 05.08.09, 21:07
            Piszczeć z głodu to może i nie piszczą, ale i dobrze nie jest.

            ***
            - Tak czy inaczej ja idę - powiedziała zdecydowanie Ida Borejko.
            - Pawełek mi powiedział, że był rano fiatem u Joanny, on ma fiata mirafiori...
            no i pomagał jej robić zakupy. Podobno upiekła już placek drożdżowy, z
            kruszonką, i to całe dwie wielkie blachy. Będzie mnóstwo innych przysma...
            - Która godzina? - spytała gwałtownie Gabriela, podrywając się na nogi jednym
            sprawnym skokiem.
            - No, późno już, późno. Dochodzi siódma.
            - Zmywaj no te makijaże. Zostajesz w domu.

            ***
            Smakołyków zawsze było za mało w tym domu. Przy napiętym do ostatnich granic
            budżecie, a jednocześnie przy nieumiarkowanej manii kupowania książek, której
            ulegali wszyscy znający alfabet członkowie rodziny, sytuacja musiała wyglądać
            drastycznie. Co prawda, w chwilach kryzysu robiono czystkę w bibliotece i
            zanoszono paki nie lubianych książek do antykwariatu na Starym Rynku, lecz sumy
            uzyskane z tej sprzedaży nigdy nie były zbyt wysokie. Mama dokazywała cudów
            pomysłowości, by gatunkowo skromne pożywienie uczynić pożywieniem
            wysokokalorycznym, wysokobiałkowym i pełnym witamin, ale niekiedy przeżywała
            chwile buntu i ukazywała ojcu bezsens kupowania na przykład polskiego przekładu
            Plutarcha, skoro ma się na półce oryginał. Proponowała, by zamiast czynić
            podobnie nieprzemyślane zakupy, nabył raczej nieco czekolady dla córek.
            [...]
            W efekcie tej polityki Borejkówny były dziewczętami inteligentnymi, pełnymi
            erudycji zaskakującej w ich wieku, rzucały sobie swobodnie cytatami i
            aforyzmami, lecz do całkowitej towarzyskiej ogłady brakowało im opanowania na
            widok rzeczy jadalnych, zwłaszcza zawierających czekoladę. Dochodziło do
            gorszących scen.
            Dzisiejsza kolacja też została pochłonięta w oszałamiającym tempie. W tym domu
            nikt nie grymasił przy jedzeniu, ponieważ mogłoby się zdarzyć, że któraś z
            sióstr zajęłaby się porcją grymaśnicy. Nikt też przy jedzeniu nie rozmawiał,
            ponieważ traciłby w ten sposób cenny czas, przeznaczony na posiłek.

            ***

            Brak opanowania na widok rzeczy jadalnych jest jednak dość znamienny.
            --
            Tupecik
          • anutek115 Re: Zdobycze feminizmu 07.08.09, 11:39
            zielona_mscicielka napisała:

            Czy praca liczy się tylko wtedy, kiedy dostajemy za nią
            > pieniądze? Żona w domu nie pracuje, tylko się obija? Kurka wodna, no chyba jedn
            > ak nie!

            Jako feministka, która dwa ostatnie lata spędziła w domu wychowując dwoje dzieci
            odpowiem - na pewno nie. Matka "siedząca" (ani chybi jakis facet wymyslił to
            okreslenie) w domu się nie obija. Pomimo to nie zgadzam się z twoja teża, że w
            domu Borejków wszystkiego było pod dostatkiem i nic nadzwyczaj dziwnego się tam
            nie dzialo.


            > Ale tam nie ma nigdzie napisane, że one cierpią niedostatek. Rzucają się na
            jedzenie, bo są młode, ruchliwe i normalne.

            Wybacz, ale niekoniecznie. Ja tez byłam młoda, ruchliwa i normalna, ale nie
            rzucałam się na jedzenie w żadnych okolicznosciach, i to nie tylko dlatego, że
            byłam niejadkiem (pomimo bycia niejadkiem lubiłam wiele rzeczy. Na nie równiez
            się nie rzucałam), ale głównie dlatego, że zostałam wychowana tak, by się nie
            rzucać. Dla mnie opis autorki "dochodziło do scen gorszących" sugeruje zupełnie
            nienormalne zachowanie jednak. Sugeruje albo odebranie przez Borejkówny
            fatalnego wychowania, pomimo mamy zajmującej się WYCHOWANIEM dzieci własnie w
            pełnym wymiarze godzin, albo jednak jakies niedobory zywieniowe (nie mam tu na
            myśli awitaminozy ;-)).

            --
            When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
            screaming, like the passengers in his car.

            anutek115.gallery.ru/
            • ananke666 Re: Zdobycze feminizmu 07.08.09, 12:45
              Zresztą, gdy mowa była o możliwym wyjściu Gabrieli na prywatkę, miała ona do
              wyboru DWIE dolne sztuki garderoby. Dżinsy "Odra" i przykrótką granatową
              spódnicę. Cokolwiek bez sensu zresztą, bo co robiła, jak spodnie były w praniu?
              --
              Tupecik
            • mama_kotula Re: Zdobycze feminizmu 10.08.09, 00:20
              CytatJako feministka, która dwa ostatnie lata spędziła w domu wychowując dwoje dzieci odpowiem - na pewno nie. Matka "siedząca" (ani chybi jakis facet wymyslił to okreslenie) w domu się nie obija.

              Mąż wrócił z pracy i zobaczył, jak trójka jego dzieci siedziała przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawiła się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a chodnik był zawinięty pod samą ścianę.
              Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnych drzwiach była usypana kupka z piasku.
              Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.
              Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:
              - Co tu się dzisiaj działo?
              Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
              - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
              - Tak - odpowiedział z niechęcią.
              - Więc dziś tego nie zrobiłam.

              --
              https://smoki.nightwood.net/img/smoki/1_powietrze_3.gifhttps://smoki.nightwood.net/img/smoki/1_umysl_5.gifhttps://smoki.nightwood.net/img/smoki/1_natura_5.gif
              • gaudia Re: Zdobycze feminizmu 10.08.09, 11:27
                mama_kotula napisała:
                > Mąż wrócił z pracy i zobaczył, ......


                heheh, wysłałam to synowi, który ostatnio się zwierzył, że pomaga dziewczynie w
                sprzątaniu, bo jej nie przeszkadza....


                • mama_kotula Re: Zdobycze feminizmu 10.08.09, 12:38
                  Dla mnie "siedzenie z dziecmi w domu" jest nieustanną pracą umysłową w warunkach trudnych.
                  Non stop negocjacje, kreatywne rozwiązywanie problemów, znajdowanie odpowiednich odpowiedzi na 1500 pytań, nieustanna wielozadaniowość i konieczność organizacji, bo bez organizacji wszystko leży, do tego ta organizacja musi być w miarę elastyczna.
                  Ja się do tego nie nadaję huhuhuhuhu.

                  --
                  I'm weird, but I'm not strange!
            • ssssen Re: Zdobycze feminizmu 10.08.09, 12:18
              > Dla mnie opis autorki "dochodziło do scen gorszących"
              > sugeruje zupełnie nienormalne zachowanie jednak.

              W życiu tego tak nie zrozumiałbym! Przecież to tylko zabawne sformułowanie i tyle.
          • skrzydlate.bobry Re: Zdobycze feminizmu 08.08.09, 22:51
            zielona_mscicielka napisała:

            > Myślałam, że feministki są za tym, żeby kobiety mogły wybierać - czy iść do
            pracy i realizować się bardziej zawodowo, czy zostać w domu i realizować się
            bardziej rodzinnie. Czy łączyć te dwie rzeczy wedle możliwości i uznania. Czy
            praca liczy się tylko wtedy, kiedy dostajemy za nią pieniądze? Żona w domu nie
            pracuje, tylko się obija? Kurka wodna, no chyba jednak nie!

            Wszystko to racja i Mila rzeczywiście nie siedziała, ale, jak już tu zauważono,
            latanie z odkurzaczem, kiedy dwie nastoletnie córki leżą do góry brzuchem, to
            przegięcie w drugą stronę. Bywają osoby, które dopiero na studiach uczyły się
            robić sobie herbatę. Może i dobrze im w życiu, jak sobie nie gotują, bo nie
            umieją...? A roślinność w kubkach po herbacie rozrasta się bujnie? Nie umiem
            odpowiedzieć na to pytanie. Serio.
            Natomiast zupełnie inną historią jest, że znam też takie osoby, które siedzą w
            domu z dziećmi. Dosłownie siedzą. A drobne dziatki są puszczone samopas i mama
            wstaje z leżaka, dopiero jak usłyszy krzyk.
            Mila jednak podjęła świadomą decyzję i wiemy, że w ten sposób się realizowała. I
            to jest w porządku, chociaż przytoczone cytaty o nieopanowanym rzucaniu się na
            jedzenie trochę zaburzają tę sielankę.
    • emae W "Tygrysie i Róży" 23.07.09, 22:48
      - Napijmy się...
      - Tak!
      - ... herbatki! (Pani Oleńka i kierowca)

      a potem:
      - Jakby płakała, daj jej...
      - Tak?
      - ... herbatki. (Patrycja i Ignacy)

      Może nie o takie powtórzenia chodziło, ale zawsze niesamowicie bawiła mnie ta
      zbieżność, musiałam się tym z Wami podzielić :)

    • bat_oczir kobieta mnie bije 25.07.09, 10:24
      kilkakrotnie powtarzany obrazek:

      Anielka bije Pawełka
      Pulpecja daje w gębę Baltonie
      Zdaje się, że także Żaba przygruchała któremuś z bliźniaków Żeromskich.
      • ding_yun Re: kobieta mnie bije 25.07.09, 11:41
        Najbardziej oczywisty i jaskrawy przykład - wszystkie licealne romanse
        zakończone ślubem.
        --
        Angielskiego uczą metodą Callana, a chińskiego metodą Konfucjusza. Tao miliona
        powtórzeń.
      • lezbobimbo Re: kobieta mnie bije 25.07.09, 11:53
        bat_oczir napisał:
        > Anielka bije Pawełka
        > Pulpecja daje w gębę Baltonie
        > Zdaje się, że także Żaba przygruchała któremuś z bliźniaków Żeromskich.

        Mala Nutria tez wspaniale sie bije, co podkresla zachwycony Tomcio z jej lawki :)
        No i Gaba w dziecinstwie bije sie z kuzynka (w KK nadal sie nadymaja na siebie
        ze wzgledu na liczne rany i siniaki, co sobie kiedys podarowaly byly).

        Jakim cudem w Neobachoriadzie potem MM sama o tych obrazkach zapomniala, kiedy
        to Ida utyskuje nad bijacymi sie kuzynami (tj. Jozinkiem bijacym Ignasia), bo
        takie bojki to niby nigdy w tym domu dziewczynkowym nie odbywaly sie przedtem?

        --
        testing: https://www.sesja.neostrada.pl/image014.gif
    • anutek115 Re: Powtórzenia 07.08.09, 11:42
      Ostatnio w czasie lektury "szóstej klepki" uderzyło mnie, że mama Żakowa,
      jakkolwiek kobieta mocno niezalezna i odmienna od mamy Borejko, jest oblatana i
      obkuta na blachę w żywotach sławnych fizyków, podobnie jak mama Borejko była
      oblatana w cytatach łacińskich (przy czym ani mamy Zakowej fizycy, ani mamy
      Borejko łacina jakoś specjalnie nie interesowała). Wnosze z tego, że wzorowa
      żona musi byc oblatana w tym, co interesuje jej męża (bez wzajemnosci, mąż juz
      nie musi), to raz, a dwa, ze daleko mi do wzorowej zony ;-))).

      --
      When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
      screaming, like the passengers in his car.

      anutek115.gallery.ru/
      • ananke666 Re: Powtórzenia 07.08.09, 12:48
        Wzorowa to ona nie była :) Zmywała byle jak, sprzątała byle jak, maszynki do
        mięsa najwyraźniej nie używała wcale, przypalała bigos i podawała makaron w
        sosie mediolańskim upichcony na chybcika. Nie przejmowała się włosiem sterczącym
        z kanapki (tej do siedzenia!!!) ni wdeptanymi herbatnikami i bananami (bleee).
        --
        Tupecik
      • biljana Re: Powtórzenia 07.08.09, 14:14
        Wnosze z tego, że wzorowa
        > żona musi byc oblatana w tym, co interesuje jej męża (bez wzajemnosci, mąż juz
        > nie musi), to raz, a dwa, ze daleko mi do wzorowej zony ;-))).
        >

        Ależ oczywiście, że tak jest. Moja babcia zawsze to powtarzała, że należy z
        mężem rozmawiać o jego pracy, znać się na ewentualnym hobby, a wtedy nie musi
        być zawsze idealnie posprzątane :P Mąż czuje się doceniony, jak wraca z pracy i
        może komuś opowiedzieć o całym dniu :)
        Z tym, że moja babcia wychodziła za mąż w roku 1936 i nigdy nie pracowała. Eee
        no i nie wiem, czy to bardzo przystaje do naszych realiów. Ten brak
        proporcjonalności. Bo mąż nie musi:) A może po prostu żona interesuje się domem?
        I nie ma innych zainteresowań? Choć z drugiej strony zarówno mama Żakowa jak i
        mama Borejko przeczą tej tezie. Nasuwa mi się zatem inna: zainteresowania żony
        są mniej ważne.
        --
        Gucio, Maja i Artemida
        Lobby broni, Lobby radzi, Lobby nigdy cię nie zdradzi :)
        • anutek115 Re: Powtórzenia 07.08.09, 14:32
          biljana napisała:

          > Wnosze z tego, że wzorowa
          > > żona musi byc oblatana w tym, co interesuje jej męża (bez wzajemnosci, mą
          > ż juz
          > > nie musi), to raz, a dwa, ze daleko mi do wzorowej zony ;-))).
          > >
          >
          > Ależ oczywiście, że tak jest. Moja babcia zawsze to powtarzała, że należy z
          > mężem rozmawiać o jego pracy, znać się na ewentualnym hobby, a wtedy nie musi
          > być zawsze idealnie posprzątane :P

          No własnie, dlatego też, Ananke, mama Żakowa BYŁA idealna zoną - cóż z tego, że
          przypaliła to i owo albo, że Żaczek stapał po wdeptanych bananach?
          Najwazniejsze, że małżonka reagowała entuzjastycznie na jakieś informacje o
          plaźmie deuteru (czy czyms podobnym).

          Bo mąż nie musi:) A może po prostu żona interesuje się domem
          > ?
          > I nie ma innych zainteresowań? Choć z drugiej strony zarówno mama Żakowa jak i
          > mama Borejko przeczą tej tezie.

          I co z tego? Mama Żakowa to inna epoka pisarska, że tak to ujmę, ale mama
          Borejko kryminały czyta po kryjomu w parku, a sztuki pisze chyłkiem w częściowo
          zużytych zeszytach wnuczek, jak juz reszta rodziny smacznie spi ;-). Może sobie
          mieć swoje zainteresowania, pasje i sposoby zarobkowania, to nikogo nie
          obchodzi, a najmniej jej męża (który, jeśli poświęca im uwagę, to po to, by
          skrytykować - patrz: lektura kryminałów).

          Nasuwa mi się zatem inna: zainteresowania żony
          > są mniej ważne.

          Nasuwa mi się ta sama...

          --
          When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
          screaming, like the passengers in his car.

          anutek115.gallery.ru/
          • skrzydlate.bobry Re: Powtórzenia 08.08.09, 22:41
            Ach, jakże się z Wami zgadzam co do tych mężowskich i żoninych zainteresowań
            wzajemnych i niewzajemnych. Ja na przykład siedzę sobie na tym forum i dowiaduję
            się mądrych rzeczy, i poznaję różne spojrzenia na świat (a w ogóle stary wątek,
            gdzie było o porodach, to mnie wciągnął na amen), i przysłuchuję się dyskusjom
            na najróżniejsze tematy na naprawdę wysokim poziomie, i nawet mnie do
            działalności twórczej motywujecie. Reakcja mojej lepszej połowy - pobłażliwy
            brak zainteresowania, czym też żona się interesuje :) A już uchowajcie bogowie
            przeczytać coś z książek, którymi żona się zachwyca! Ale jak się zobaczy na
            przykład znad swojego monitora, jak oglądam herby - przecież na tym forum się o
            nich dowiedziałam - to się i zainteresuje :)
    • hopdoprzodu Re: Powtórzenia 07.08.09, 14:20
      Ja znowu z doskoku dorwałam się do kompa od "siedzenia" w domu z dzieckiem :)i
      pozdrawiam wszystkich!

      Jeśli chodzi o powtórzenia fraz, to zauważyłam je dawno i dość mnie one
      denerwują np. rzeczy "noszące cechy indywidualności twórczej" - w OwR szale
      Kreski a w Imieninach - szarlotka Pyzy; "przekazywać biuletyn o czymś" - bardzo
      często, kiedy ktoś o czymś opowiada np. biuletyn Gabrysi o stanie ojca w Noelce.
      No mogłaby autorka się bardziej wysilić.
      • emae Re: Powtórzenia 11.08.09, 14:36
        Był jeszcze w "Noelce" prezent dla dziadziusia od obu dziewczynek, nie pamiętam,
        co to było, ale cechy indywidualnej twórczości Pyzy nosiło.

        Oj, jest tych powtórzeń, to prawda.
    • juliet88 Re: Powtórzenia 07.08.09, 18:08
      Tematy fizyczne ;)
      fani fizyki: Hajduk, Żaczek, Pawełek Nowacki, po trochu Żakowa, Cesia coś tam
      podczytywała natchniona Hajdukiem, Krystian, Fryderyk, Piróg
      probelmy z fizyką posiadali: Bebe, Dambo, Nutria, Bernard, Gaba, Pyza, bliźniacy
      z Brulionu
    • hania_jk Re: Powtórzenia 17.08.09, 02:33
      Pani MM najwyraźniej bardzo lubi pewien kształt makaronu :) -- a chyba jeszcze bardziej, gdy makaron ów stanowi dodatek do pewnej konkretnej zupy.

      IS: "W kredensie, w jakimś zapomnianym kącie, znalazła wreszcie celofanową torebkę z resztką makaronu kolanka i paczkę zupy fasolowej w proszku."

      P; "Zupa pachniała koperkiem i czosnkiem, makaron unosił się w niej gęsto, chlupiąc grubymi kolankami, więc Pulpecja, nie zwlekając, zabrała się do jedzenia." (mowa o zupie pomidorowej - przyp. h_jk)

      CR: "Urodzinowy obiad bardzo tatę uszczęśliwił, głównie ze względu na jego ulubiony makaron kolanka, który zasilał zupę pomidorową."

      I: "O godzinie trzeciej bracia Lelujkowie zasiedli do stołu i spożyli po dwa talerze pomidorowej zabielanej z mnóstwem grubego makaronu kolanka, górę ziemniaków, kotlety schabowe i miskę surówki."

      Co ciekawe, zupa pomidorowa (niesmaczna) pojawia się w TiR, aczkolwiek najwyraźniej nie ma w niej (żadnego) makaronu. Nie wiadomo, któż tą niesmaczną pomidorówkę przyrządził, pani Oleńka czy też Alma Pyziak jeszcze przed wyjazdem. Ta druga wydaje mi się bardziej prawdopodobna (jakoś nie wyobrażam sobie przyjść pracować do domu szefowej i jeszcze bawić się w gotowanie zupy), ale do czego zmierzam: naciągając sprawę, można by orzec, że ludzi wartościowych (czytaj: Borejków ze świtą) poznasz w Jeżycjadzie po obecności (grubego) makaronu (kolanka) w ich zupach. Ludzie źli i niewartościowi nie tylko gotują niesmaczne zupy pomidorowe, ale wręcz nie dodają do nich makaronu. Ha! ;-)
      • kkokos Re: Powtórzenia 18.08.09, 18:55
        ludzi wartościowych (czytaj: Borejkó
        > w ze świtą) poznasz w Jeżycjadzie po obecności (grubego) makaronu (kolanka) w i
        > ch zupach. Ludzie źli i niewartościowi nie tylko gotują niesmaczne zupy pomidor
        > owe, ale wręcz nie dodają do nich makaronu. Ha! ;-)

        jakże jestem niewartościowa - ja, niecierpiąca zupy pomidorowej :(( a jeśli już
        muszę wybierać, to tylko z ryżem :( i broń boże zabielanej, a tfu... idę do
        kąta posiedzieć z torbą na głowie :(
        • ananke666 Re: Powtórzenia 18.08.09, 19:49
          Uwielbiam pomidorową, takiego mocnego kwasiora w dodatku :)
          Ale za to nie dodaję makaronu, bo zawsze gotuję go osobno. W żadnej, ale to
          żadnej mojej zupie nie chlupie makaron.


          Kkokos, posuń no się w tym kącie, podzielę się torbą...
          --
          Tupecik
          • andrzej585858 Re: Powtórzenia 18.08.09, 21:45
            No proszę mi tu nie postponować mojej ulubionej zupy pomidorowej :-)))
            Obowiązkowo z makaronem ale tylko nitki i oczywiście mocno kwasna - smakowitości
            :-))
            Jedyna zupa którą mogę jeść praktycznie codziennie i na pewno mi się nie znudzi.
              • ananke666 Re: Powtórzenia 18.08.09, 22:23
                Ja też :) ale w garnku makaron mi nie chlupie. Ani nitka, ani kolanka, ani lane,
                ani nic. Nakładam na talerz przed podaniem, bo czasami pomidorowa zostaje mi na
                drugi dzień, a makaron moczony dobę w zupie jest dla mnie nie do przyjęcia.
                --
                Tupecik
                  • hania_jk Re: Powtórzenia 19.08.09, 00:27
                    Ale w zasadzie nie wiadomo, czy Borejkowie moczyli ten makaron w zupie. Mogli go przecież, tak jak Wy (i ja, i zapewne większość osób, które znam), gotować osobno. Ja miałam jedynie na myśli, że w przypadku pomidorówki u Almy nie padło słowo o makaronie. Ale powtarzalność makaronu kolanka jest zastanawiająca ;-))
        • slotna Re: Powtórzenia 19.08.09, 00:31
          Pomidorowa tylko z ryzem :) A gotowanie klusek w zupie to jakas porazka.

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • algod Re: Powtórzenia 19.08.09, 13:15
            slotna napisała:

            > A gotowanie klusek w zupie to jakas porazka.

            Dlaczego porażka? Zawsze gotowałam osobno, ale właśnie pomyślałam, że to byłoby
            bardzo wygodnie razem: o jeden brudny garnek mniej, odcedzać nie trzeba.
            Zamierzam wypróbować:)
            • alitzja Re: Powtórzenia 19.08.09, 17:38
              algod napisała:
              Zawsze gotowałam osobno, ale właśnie pomyślałam, że to byłoby
              bardzo wygodnie razem

              Wygodnie może. Ale makaron zbija się w wielkie glutowate kluchy, a
              jeśli zupa zostanie na drugi dzień, to masz już w ogóle w garnku
              ogromną gulę ciasta przetykaną elementami zupy. Makaron w magiczny
              sposób rozrasta się do jakichś niebotycznych ilości.

              --
              "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem
              fajerwerkiem" (Robert Frobisher)
                  • andrzej585858 Re: Powtórzenia 19.08.09, 21:08
                    Muszę przyznać że nie da się nie zaglądać na forum.:-)) Dyskusja dotycząca
                    uroków pomidorówki winna wejść do kanonu słowo daję. Poza tym jaki imponujący
                    ciąg myślowy w tym wątku zaistniał - to jest chyba to co lubię najbardziej.
                    Mimo wszystko czuć klimat słynnego stołu znajdującego się w kuchni na Roosvelta :-))
                    Wracając zaś do pomidorówki - to jakim cudem może tak smakowita zupa zostać na
                    następny dzień? - toż to czysta herezja!!!
                    • ananke666 Re: Powtórzenia 19.08.09, 21:15
                      Może, jeśli w szale gotowania zrobi się jej spory garnek, a gęby są dwie. Mimo
                      najlepszych chęci żadna nie rozmnoży sobie żołądków.
                      (Na drugi dzień zeżeram ją na śniadanie... budzę się, a ona już na mnie czeka w
                      lodówce. Jak to miło z jej strony.)
                      --
                      Tupecik
                      • alitzja Re: Powtórzenia 19.08.09, 22:15
                        ananke666 napisała:
                        > (Na drugi dzień zeżeram ją na śniadanie... budzę się, a ona już na
                        mnie czeka w lodówce. Jak to miło z jej strony.)

                        Brrr... i jesz taką zimną?
                        To mi przypomina upodobanie mojej przyjaciółki do spijania nad ranem
                        w Nowy Rok resztek wygazowanego szampana. I przegryzania go jajkiem
                        na twardo;-)

                        --
                        "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem
                        fajerwerkiem" (Robert Frobisher)
            • slotna Re: Powtórzenia 19.08.09, 23:50
              Hehe, juz nie mam co napisac, bo odpowiedzieli za mnie.

              To jeszcze dodam, ze to po prostu moja malutka prywatna fobia, bo kluchy w zupie, typowe dla stolowek szkolnych, kolonijnych i szpitalnych, takie wymeczone, rozmiekle o ohydnej konsystencji, kojarzace sie w swojej galaretowatosci i kolorze z kawalkami sloniny, sa dla mnie tak nie do przelkniecia, ze az wole o tym nie myslec.

              --
              Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
              • algod Re: Powtórzenia 20.08.09, 09:58
                Dziewczyny, wzruszyłam się liczbą wyjaśnień zniechęcających mnie do
                nieprzemyślanych eksperymentów kulinarnych:) W dodatku każda z Was
                zwróciła uwagę na inny aspekt sprawy, prawie poradnik wyszedł:)
                Może faktycznie daruję sobie gotowanie makaronu akurat w
                pomidorowej. Natomiast po zebraniu tej wiedzy fachowej w całość
                wyszło mi, że jezeli 1. zupa z założenia ma być gęsta i zawiesista
                2. złagodzenie smaku może jej wyjść tylko na dobre (a bywa, bywa,
                zwłaszcza jak się ma tendencje do nieumiarkowanego wsypywania
                przypraw) 3. planowana jest do zjedzenia za jednym zamachem, 4.
                makaron nie stanowi głównego składnika i tej mąki z niego nie będzie
                w zupie bardzo dużo - to w sumie można zaryzykować i wsadzić do niej
                te kluchy;)
                Ja mam z kolei jakiś uraz na tle odcedzania makaronu i pomysły
                prowadzące do eliminowania tej czynności z działań kuchennych
                przyjmuję z dużym zainteresowaniem.
                  • slotna Re: Powtórzenia 20.08.09, 23:47
                    Zacierki i te takie malutkie kluseczki w gulaszowej to jest jednakowoz zupelnie co innego niz makaron :) Przeciwko temu nie protestuje. Wlasciwie zjadlabym sobie rosol z zacierkami, nigdy mi w domu tego nie dawali, bo to z kolei fobia mojej mamy (a juz kasza manna to rany boskie... nie wspominac nawet).

                    --
                    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                • ewaty Re: Powtórzenia 20.08.09, 15:37
                  Mój ojciec kiedyś postanowił , jako osoba precyzyjna, powyjmować nitki makarony
                  widelcem. Nie wiem, co nim powodowało, ale odradzam:).Do pomidorówy tylko
                  wstążki, mniam.Polecam tez egzotyczna wersję pomidorowej z curry i miodem. Pyszota.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka