Wewnętrzna emigracja

14.03.07, 14:23
To jest wątek Terem

Re: Dlaczego milczymy ...
Autor: terem
Data: 10.03.07, 19:05

+ dodaj do ulubionych wątków

+ odpowiedz cytując + odpowiedz
Pewnie, fajny blog, tylko bardzo gorzka wypowiedż.I adekwatna do tego co nas
otacza i mniej lub bardziej dotyczy...
Miałam zamiar otworzyc wątek na ten temat, ale może tu porozmawiamy.Ktoś użył
określenia "emigracja wewnętrzna", przypomina mi to czasy stanu wojennego, gdy
taka postawa była sposobem na przetrwanie, na ocalenie siebie jako człowieka,
oczywiście, jeśli nie było się wojownikiem (a nie-wojowników,choć
kontestatorów było bardzo wielu).
Otóż mam pytanie, jak w sytuacji politycznej, w której się znajdujemy, powinien
się zachować przeciętny wykształciuch (piszę bez cudzysłowu, bo to określenie
funkcjonuje od pewnego czasu jako pozytywny wyróżnik):udawać się na emigrację
wewnętrzną, czy raczej dołączyć do tych, którzy decydują się na "obywatelskie
nieposłuszeństwo"?
Może jakieś inne pomysły na chorą sytuację w naszej Ojczyżnie macie?
Na powrót do jakiej takiej normalności?
Jakim sposobem miałby się on odbyć?
Eeech, wiele pytań, nie mam odpowiedzi...
Liczę na was, forumowicze.
Póki co, na emigracji wewnętrznej przebywam, ale wcale mi się ten stan nie
podoba...
    • kanoka Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 14:37
      Pomysłów na sytuację nie mam, oprócz chodzenia do urny wyborczej i brania
      udziału w demonstracjach i protestach. No i wspierania sensownie myślących,
      przynajmniej tym 1% od podatku.
      Obecnie, z racji oddalenia od centrów demonstracji zostaje mi głosowanie i
      popieranie finansowe.
      • kanoka Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 14:41
        Aha i podpisuję różne apele i listy otwarte - oczywiście te, z którymi sie
        zgadzam. Jak choćby ten
        www.federa.org.pl/podpisy/
        • alfredka1 Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 16:45
          Też podpisuję, w rozmowach /a jest ich coraz mniej, niestety/ agituję na rzecz
          tego co wydaje mi się uczciwe sprawiedliwe, wciągam ludzi w dyskusje ale jakie
          to dyskusje jeżeli wokół mnie są tacy sami jak ja.. Gdybym młodsza była,
          gdybym sad(
        • wodnik33 Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 17:59
          Podpisałem.
        • omeri Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 21:28
          Podpisane
          • jan.kran Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 23:00
            Podpisałam i wrzucę na Kobiecą Polonię.
            K.
      • terem Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 19:52
        Kanoko! Po pierwsze, dzięki za otworzenie wątku.
        Ja, jakoś tam wątpiłam, czy pisanie o tym, co nas otacza coraz gęściejszą aurą
        absurdu, ma sens. Więc dzięki, że mnie zmobilizowałaś.
        Bo tak się porobiło, że my, myślący inaczej niż niewykształciuchy, pochowaliśmy
        sie nieco po swoich kątach. Ja też, zresztą.
        Czekamy, (zresztą, po co liczba mnoga, piszę o sobie , póki, co), więc czekam
        na znormalnienie sytuacji wokół mnie lecz nie ma to sensu (czekanie), bo ona
        staje się coraz bardziej urągająca i moim przekonaniom, i zasadom demokracji i
        wreszcie, jest straszliwie niesmaczna...Przychodzi mi na myśl wiersz Herberta,
        tytułu nie pomnę, ale były tam słowa : "...i była to kwestia smaku, tak,
        smaku..." Ciekawe, że ten wiersz czytałam ostatnio w stanie wojennym...A teraz
        do mnie wrócił.
        Podobnie jak inni myslący jak ja, też chodzę na wybory, dziecku przykazałam i
        póki było w moim zasięgu, dopilnowywałam, aby głosowało.
        Niewiele to dało, ale nie zamierzam rezygnować z moich praw wyborczych, nikt
        mnie nie zniechęci do głosowania, nawet najbardziej niewydarzona ekipa rządząca.
        Co dalej? Ja też jestem daleko od miejsc, gdzie odbywają się demonstracje.
        Myślę, że jednak nalezy rozmawiać, wśród swoich, mówiąc o tym, co nam
        doskwiera, czego sie wręcz boimy, patrząc na obecną władzę. Może wyniknie z tego
        coś znaczącego, może jednak więcej obywateli polskich pofatyguje sie do urn.
        Bo póki co, to frekwencja wyborcza gorzej niż mizerna, za to po wyborach,
        narzekaczy mamy w bród...
    • wedrowiec2 Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 19:47
      Podpisuję, wyrazam głosno swoja opinię, zaczynam dyskusje w pracy, ale odnoszę
      wrażenie, że coraz wiecej osób boi sie rozmawiacsad
      • terem Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 20:02
        wedrowiec2 napisała:

        > Podpisuję, wyrazam głosno swoja opinię, zaczynam dyskusje w pracy, ale
        odnoszę
        > wrażenie, że coraz wiecej osób boi sie rozmawiacsad

        Niestey, Wędrowcze, obserwuję to samo. Ludzie zaczynają się bać siebie nawzajem.
        Trudno rozmawiać, cóż... tu widać zwycięstwo tych, którzy nami rządzą.
        Smutne to...
      • omeri Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 21:13
        wedrowiec2 napisała:

        > Podpisuję, wyrazam głosno swoja opinię, zaczynam dyskusje w pracy, ale
        odnoszę
        > wrażenie, że coraz wiecej osób boi sie rozmawiacsad

        Niestety też to zauważyłam...
    • kanoka Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 20:43
      W ostatnim numerze mojej ulubionej "Polityki", jest doskonały artykuł Mariusza
      Janickiego i Wiesława Władyki - "Dziel i psuj" -niestety, niedostępny w sieci sad(
      Cytaty
      "Już dawno w Polsce nie było tylu kłótni, takiej nienawiści, tylu złych emocji
      co dzisiaj. Na górze i na dole, w pracy i w rodzinach....."

      Panuje powszechne napuszczanie wszystkich - na wszystkich. Rozpada się Polska
      Solidarna a klucz do sukcesu,trzyma WADZA, która wszystko i wszystkich dzieli,
      kłóci, sądzi, skazuje - lub nagradza za lojalność, a raczej - służalczość. Ona i
      tylko ona.
      "W atmosferze powszechnego szczucia, zanika dyskusja." - kolejny cytat, z którym
      nie sposób się nie zgodzić.
      PiS pokazuje, jak piszą autorzy - "nagą władzę" - "Naczelnym interesem PiS jest
      zadowolić działaczy i żelazny elektorat, który choć nie tak duży, pozwala rządzić."
      na zakończenie - cytowana wypowiedź Andrzeja Olechowskiego, z którą w pełni sie
      zgadzam, chociaż tak ogólnie - jego fanką nie jestem
      "....największą winą Jarosława Kaczyńskiego jest to, że zniszczył on lepiszcze,
      którym sklejona była Trzecia RP. Że jedną z największych wartości tamtej epoki
      była pewna, dość powszechna, wspólnota emocjonalna i aksjologiczna Polaków,
      którzy masowo poparli najważniejsze cele, do których dążyliśmy po 1989r. Że
      istniał jakiś konsens co do Unii Europejskiej, co do reform wolnorynkowych i
      demokratyzacyjnych, co do kierunków polityki społecznej.To wtedy przynajmniej
      niektóre środowiska mówiły o potrzebie zasypywania historycznych podziałów,
      szukania elementarnego porozumienia w ważnych sprawach. Teraz to wszystko poszło
      w piach"

      Jeszcze coś jest, co nas broni przed całkowitą emigracją wewnętrzną i chwała Im
      za to.
      To - Wolne Media
      • kanoka Re: Wewnętrzna emigracja 14.03.07, 20:49
        I powinnam dodać, że te wolne media też możemy popierać - kupując i czytając -
        oczywiście - wykształciuchową prasę, a nie kupując, tej "reżimowej".
        Głosowanie przy pomocy portfela, nie jest pozbawione słuszności wink)
        • maryna04 Re: Wewnętrzna emigracja 16.03.07, 02:48
          Tak, wolne media jakies tam sa, ale jak dlugo. Dzisiaj obejrzalam fragment
          dyskisji na wiadomy temat byl Miroslaw Orzechowski, senator Gowin , Marek
          Borowski i ktoz tam z Pisu. To nie bylo smieszne, to bylo przerazajace. wszyscy
          zastraszeni, Borowskiego, ktory jakos delikatnie polslowkiem wtracil o
          godnosci kobiety tak sponiewieral, pan juz sie skonczyl - to elegantsze
          okreslenie, Gowina wyzwal jaki on jest katolik i wszystkom w p[oscie zyczyl
          zastanowienia sie, bo katolicy itd. Wypowiedz z Radia Maryja, posel Wuerzejeski
          na uzasadnienie zmian do konstytucvji w kraju, gdzie rozdzielnosc kosciola z
          panstwem cytuje papieza Benedykta Nie wystarczy byc katolikiem trzeba byc
          katolikiem wg regul Orzechowskigo i Rydzyka, Wierzejeskiego i Sobanskiej? To
          juz nie islamizacja, to talibalizacja. Tych niezdyscyplinowanych katolikow
          beda reedukowac w obozach, czy tylko na kursach? A takim jak ja, ktorzy nie
          identyfikuje sie z katolicyzmem to co? Beda odbierac obywatelstwo, dawac bilet
          w jedna strone, czy tez zarzadza opaski na ramie? Na poczatek.
          Wogole mam duzo telefonow, nawet od takich co ich normalnie Polska juz nie
          interesuje. Zadzwonila moja znajoma, z ktora ostatnio rozmawialam ze tu wogole
          nie ma filmow europejskich , z tej lepszej kultury. No i zaczela: wiem, ze w
          Polsce to ogladaja filmy europejskie, ale ja juz wole mniej tej kultury i
          God bless America.
          • kanoka Re: Wewnętrzna emigracja 16.03.07, 07:20
            maryna04 napisała:

            > Tak, wolne media jakies tam sa, ale jak dlugo.
            Mam nadzieję, że Mysia i cenzura - to se ne wrati i wolne media będą nadal.
            Więcej też się spodziewam (zwłaszcza merytorycznych i nie goniących za chwilową
            sensacją artykułów)po prasie, niż telewizji, chociaż TVN 24 jest naprawdę dobrą
            informacyjną i publicystyczną telewizją.
            właśnie ostatnio któryś z telewidzów w Szkle Kontaktowym powiedział, że cieszy
            sie teraz z upływającego czasu, bo jego przemijanie, oznacza że i Kaczyńscy
            przeminą. Zgadzam się, że w skali Polski i naszego codziennego życia tu i teraz,
            więcej zła wyrządzają obaj panowie K., ale w skali świata - wg mnie,
            pierwszeństwo ma Bush junior, chociaż na dzisiejsze problemy Ameryki nie
            przenosi sie to aż tak bezpośrednio.
            • maryna04 Re: Wewnętrzna emigracja 16.03.07, 12:41
              Amerykanskie media w formie informacji podaly o pomyslach ministra edukacji
              Polski Giertychu w Niemczech i ostatnio w Polsce. Zapytano mnie, czy sie poddal
              do dymisji. Bush bez watpienia jest strasznym idiota, ale po jego odejsciu
              tez dlugo bedzie sie probowac likwidowac jego szalona wojne. a potem
              solidarni panowie tego swiata rozpoczna nowa wojne, w innym miejscu. Miedzy
              soba, na poczatek, potem wysle sie ONZ, potem wejdzie Ameryka, lub juz inne
              imperia....
              Porownanie z Bushem w sprawie wolnosci obywatelskich, poszanowaniem prawa,
              instytucji prawnych i jednak biernosci spoleczenstwa, z ktorej wynika, ze ono
              tak lubi ( bo to, ze kilka procent, w tym nasze forum, wiekszosc dziennikarzy
              jest sfrustrowanych to jest to niewiele) i politycy dobrze trafiaja w
              najrozniejsze fobie obywateli, tak jak wiedza, ze sadownictwo, to nie trzecia
              wladza, tylko narzedzie tego, kto sie za nie zlapie. W polsce strasznie psuje
              sie panstwo, i znow kolejne pokolenia beda tylko wiedzialy jak przechytrzyc,
              walczyc, wysmiac, zmienic swoja ideologie (o, to wiedza perfekt, ta ogromna
              ilosc u wladzy zapatrzinych co powiedza biskupi, papiez i 10 przykazan na temat
              naszej Konstytucji i ta czujnosc, w skali gminnej, azeby nie nazwac czegos
              tam trefnie, nie zaprosic na spotkanie..., a czym to sie rozni od dawnych
              czasow w Polsce?). Koresponduje ja z dwiema wyksztalconymi osobami, ktorych
              poglady zawsze byly inne od moich, oni wcale nie narzekaja, mowia jak kiedys
              mowili inni, to jest rewolucja i zawsze placi sie jakies koszta.
              Przepraszam, ze sie oddzywam, nie majac jednak do tego uprawnien.
    • terem Re: Wewnętrzna emigracja 16.03.07, 20:11
      Smutne to, o czym rozmawiamy: jedni się wycofują (ja wśród nich) inni
      emigrują...
      Każdy płaci swoją cenę.
      Ja: wiem, że mój syn nie będzie mieszkał w Polsce.
      Nie wiem, czy poznam swoje przyszłe wnuki (mogą być zbyt daleko).
      A i z synem nie będę się widywać zbyt często...

      Moja siostra: wyjechała do Irlandii ze swoją rodziną: na zewnątrz wygląda to
      świetnie- dobra praca jej i jej męża,konkretne pieniądze, inwestycje w Polsce w
      nieruchomości ale...
      Ale ich syn nijak nie może się dostosować do bycia tam, mimo, że to bardzo
      zdolny, inteligentny człowiek... ( A może właśnie dlatego..?)
      Zaproponowałam siostrze, żeby syna wysłała na studia do Polski.
      Dowiedziałam się, że on nie ma szans na studia w Polsce, bo w Irlandii jest
      zbyt niski poziom nauczania.Nie miałby szans na uczelnię w Polsce...
      Tak więc różne (choć równie dotkliwe ceny) płacimy za próbę ocalenia siebie i
      swojej niezależności.
      Czas pokaże, czy było warto...
      • jan.kran Re: Wewnętrzna emigracja 16.03.07, 21:19
        Maryno , ja już przestałam mieć problemy typu że nie powinnam wypowiadać się o
        Polsce.
        Spotkały mnie w sieci teksty : co Ty tam wiesz , siedzisz za granicą < ale nigdy
        na tym forumsmile >

        Siedzę ale widzę zę naprwdę sporo wiem o dzisiejszej PL i myślę ze mogę zarówno
        ja jak i Ty i innni Polonusi wnieść inny punkt widzenia do dyskusji...
        Kran
    • terem Re: Wewnętrzna emigracja Maryno, Jan. kran 16.03.07, 21:50
      Ależ Wasze opinie są niezwykle istotne!
      I skąd ten pomysł, że nie możecie, bo coś tam, bo emigracja...?
      Właśnie ludzie przebywający na zewnątrz(fizycznie), ale całą swą duszą,
      wspomnieniami i uczuciami związani z Polską mogą nam bardzo dużo powiedzieć i
      doradzić.Nam, nieco przyzwyczajonym do absurdów,trochę jednak zrezygnowanym.
      Macie, kochani, inny, świeższy ogląd spraw, z którymi się tu spotykamy na
      codzień i właśnie Wasze opinie są tymi, które mają znaczenie , bo macie inną
      perspektywę i inny ogląd tego, co tu się dzieje.
      To niezwykle cenne i ważne.
      Pozdrawiam, t.



      • jan.kran Re: Wewnętrzna emigracja Maryno, Jan. kran 16.03.07, 22:16
        Terem , wiemsmile
        Ja celowo oprócz forum towarzyskich i polonijnych zaglądam na takie gdzie
        ludzie naprawdę mający pojęcie , mieszkający w PL pomagają mi zrozumieć wiele
        rzeczy...
        Bardzo się też zawsze cieszę jak na tym forum coś nowego się dowiemsmile

        A tak poza tym czy Popeye kompletnie się zaremontowałsmile , coś Go ostatnio nie
        widać...
        • omeri Re: Wewnętrzna emigracja Maryno, Jan. kran 16.03.07, 22:17
          Chyba wypróbowuje nową kuchnię wink
          • jan.kran Re: Wewnętrzna emigracja Maryno, Jan. kran 16.03.07, 22:32
            Wcale Mu się nie dziwięsmile)))))))
          • maryna04 Re: Wewnętrzna emigracja Maryno, Jan. kran 16.03.07, 23:07
            Terem, a jak dlugo Twoj bratanek chodzi juz do szkoly w Irlandii? Trudnosci
            adaptacyjne przechodza wszystkie dzieci i dorosli tez. Moj syn w kilka
            miesiecy po przyjezdzie do Ameryki, (finansowo nie bylo nam specjalnie zle,
            ale ta obcosc,) polozyl sie kolo mnie na tapczanie i zapytal: " Po co mysmy tu
            przyjechali?" Z tym, ze akurat szkole nie wiem czy lubil, co sie jej nie bal.
            W Polsce nie byl specjalnie dobrym uczniem a metoda jaka byla wtedy to ciagle
            ponizanie, m. in. jak ci nie wstyd twoja siostra...tu od poczatku grono
            nauczycielskie przyjelo go milo. Takich jak on bylo setki - przestraszonych,
            samotnych, bez jezyka - dosc powiedziec, ze w domach uczniowie tej szkoly
            mowili w 36 jezykach. Po roku zaczal pracowac w McDonaldzie i zmienilo sie na
            lepsze bo byla tam grupa w tym samym wieku z przewaga Polakow, chociaz
            najlepszym k0olega zostal Felix, co w domu mowil po wlosku. Za jakis czas
            zwierzyl sie, ze po raz pierwszy tu w Ameryce nie bije mu serce jak idzie do
            szkoly, bo sie nie bal. Kiedy zmarl moj maz, radzili nam wracac do Polski i
            glownie z powodu syna nie wrocilismy, bo nie wyobrazalam sobie nadrabiania
            zaleglosci, mature w Polsce i walke o jakies studia. Po jakims czasie okazalo
            sie, ze moja decyzja byla sluszna. Twoj siostrzeniec tez za jakis czas pozna
            jakies polskie srodowisko, jakos nie wierze, ze na poczatek pasuje dzieciom
            inne, a za jakis czas to on za nic nie bedzie chcial wracac i okaze sie, ze
            swiat jest dla niego jednak bardziej otwarty. Chcielibysmy dla dzieci
            najlepiej, zeby nie przechodzilo zadnych stresow, naogol tak sie nie udaje.
            Oczywiscie, ze nie powinno byc tak masowej emigracji, ale zobaczysz za jakis
            czas, ze wszystko bedzie w porzadku.

            1.Wracam do wstrzasajacego wrazenia jakie na mnie zrobil wczoraj wiceminister
            edukacji Miroslaw Olszewski (czy Olechowski?). Ze tak powiem pierwszy raz sie
            spotkalismy. Takiego aroganta, chama (moze to jest to samo,) ograniczonego,
            zacietrzewionego fundametalisty katolickiego to jeszcze nie widzialam. Moze
            lepiej byloby w szkole zmniejszyc jedna godzine nauki patriotyzmu, czy
            historii - nawet polskiej - i wprowadzic przedmiot chociaz przez jeden semestr,
            bardzo popularny w Ameryce w szkolach srednich : debata.
            2. Przypomnialam sobie ksiazke A. Graff o polozeniu kobiet w Polsce, "Swiat bez
            kobiet", no i sprawdzilo sie - gdzie w tej debacie o zmianach w konstytucji sa
            kobiety, to przeciez ich dotyczy? Wspomniana autorka w wywiadzie w Przekroju
            nawiazuje do Emanuelii Gretkowskiej i jej partii. Na poczatku deklarowala
            Gretkowska stanowisko: zachowanie ustawy aborcyjnej w obecnym ksztalcie. Teraz
            juz nic nie mowi, a wlasnie w tej debacie powinna ta partia i ona i inne
            zaistniec, a ich nie ma. Przestraszyly sie, na pewno Gretkowska nie, ze ja
            wsadza, albo kariery nie zrobi, tylko przestraszyla sie kobiet, szerokiej
            opinii publicznej - cokolwiek wypowiedziane odwazniej zniszczy od razu jej
            ruch.
            3. Niedawno w szkle kontaktowym byla rozmowczyni z Ameryki, z poczatku nie
            sluchalam,, ale jak zobaczylam napis Ameryka to zaczelam, pani konczyla swoja
            wypowiedz stwierdzeniem, ze jak tak moze spoleczenstwu polskiemu narzucac cos
            mala grupa ludzi. Na to G. Miecugow z wyraznym sprzeciwem, pani Anno, nie
            jest tak, mnie nikt w Polsce nic nie narzuca. Oczywiscie, on jest mezczyzna i
            jemu panstwo nie bedzie regulowalo macierzynstwa. A czytalyscie taka ksiazke -
            proroctwo na dzisiejsza Polske "Pamietnik podrecznej"?
      • kanoka Re: Wewnętrzna emigracja Maryno, Jan. kran 17.03.07, 06:59
        Oburącz podpisuję się pod Terem smile)
    • jan.kran Re: Wewnętrzna emigracja 16.03.07, 23:29
      Maryno masz bardzo dużo racji w tym co piszesz...
      A przy okazji tym wpisem upolowałaś 23000 wpissmile
    • kanoka Re: Wewnętrzna emigracja 17.03.07, 07:17
      Długo myślałam, gdzie to wrzucić? Czy w "Przeczytane dzisiaj"?, czy w
      "Solidarność kobiet"? Ale to nie jest tylko solidarność kobiet, ale solidarność
      rozumu. I to tam, gdzie się zupełnie nie spodziewałam. Więc krzepi smile)
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3990971.html
      • warum Re: Wewnętrzna emigracja 17.03.07, 08:10
        Witaj KNKsmile juz dawno chcialam podyskutowac o p.prezydentowej, ale prawde mowiac
        trudno bylo podeprzec sie jakimis tekstami z jej wypowiedziami. Nie znam jej
        pogladow wcale, ale ostatnie zachowania uwazam /w/s Rospudy i "slawne" spotkanie
        z kobietamismile/za jak najbardziej godne docenienia in plus. No i ta dobra figura
        i swietny styl ubierania. Nie musi brylowac jak byla prezydentowa.
        Kanclerz Niemiec p. A.Merkel wciaz panowie upiekszajaja komputerowo/ na
        fotkach/, a jej najwiekszym atutem jest to co mowi i jak mowi, wiec jak widac
        nie tylko w PL mezczyzni chca narzucic swoja wizje "rzeczywistosci" kobietomsad
        Wracajac do wypowiedzi Maryny: a/ ten vice'k od edukacji to Miroslaw
        Orzechowski/trafny komentarz - skad takiego wytrzasneli?! sad chyba "z nakazu"
        Radyja/
        b/ przycichniecie PPK w sprawie ustawy antyaborcyjnej, a i samej Gretkowskiej/
        zlosliwie skomentowane w Przegladzie - ze akcja sprzyja jej reaktywacji
        literackiej/ wynika po czesci z racjonalnosci i czekania na wynik glosowania w
        polskim sejmie nad konkretnymi §. Poki co, w tv/nawet wrogiej ideowosmile/ LPR -z
        mlodym tatusiem WWierzejskim, produkuje sie nachalnie w sprawie ochrony zycia od
        poczecia az do smierci,a slowo "godne" zycie /ale juz istniejace/ jakos zaniklo
        w ich propagandzie slownej- liczy sie tylko sam fakt "poczecia" i jest epatowany
        - co nalezy przyjac ze zrozumieniem, szczegolnie gdy wspominaja o tym panowie,
        bo ich cala reszta/w tym uciazliwa ciaza i porod/ poza teoretyzowaniem o
        wznioslosci, wiele nie kosztuje. LPR nawet gotow jest chwilowo zamilknac/ ale
        nie zrezygnowac z prawa do/ ws kary smierci w imie tego cudownego poczecia.
        To publiczne przycichniecie kobiet i niektorych ciut odwazniejszych mezczyzn
        wynika glownie z tych powodow/ bo z fanatycznym betonem d.ZChN/lpr nie ma co
        tracic czasu na dyskusje/:- wszyscy czekaja na glosowanie w sejmie / wtedy
        nastapi dalszy rozwoj sytuacji- a referendum jestem przekonana byloby wielkim
        manifestem kobiet za dpuszczalnoscia aborcji/ i jednoczesnie wielka kleska KK-
        bo lustracja i afery seksualne w kosciele baardzo oslabily jego monopol wladzy
        nad owieczkami i parlamentem.
        -no i cierpliwie czekamy na kolejne wybory - niestety premier JK jest nie tylko
        przebiegly w manipulowaniu ludzmi/ raczej w grze ich slabosciami - takimi jak
        proznosc i tchorzostwo/ ale i wystarczajaco dobry z matematyki, zeby zawsze /
        jeszczesmile))w tym parlamencie/ moc zliczyc sztuki po stronie -"za mna!"smile). "
        Cierpliwosc jest ostatnim kluczem, ktory otwiera drzwi".
        • maryna04 Re: Wewnętrzna emigracja 17.03.07, 15:54
          No to pocieszylas mnie Warum, ze jednak milczenie tych co sa przeciw
          manipulowaniu przy konstytucji, a nawet powiem odwaznie, przeciw ustawie w
          obecnym ksztalcie ustawy to niekoniecznie ze strachu, ale taktyka. Jesli
          Gretkowska ma i swoj osobisty interes w utworzeniu znaczacej sily kobiet, to
          co w tym zlego? jezeli to wspolgra z interesem ogolnym? Ale na wszelki wypadek
          trzeba przywalic.
          Dodam, ze osoby publiczne w Polsce, nie mowie juz o szeregowych obywatelach
          maja rozdwojenie jani. Na jednym wydechu mowia, ze Amerykanie weszli do Iraku,
          Afganistu (...lub inne wydawnictwa...) bo maja tam interes i natychmiast
          dodaja, ze nasze wladze daly sie wciagnac w ta brudna wojne i sa tam nasze
          wojska, a interesu zadnego tam nie mamy.
          Jednak po obecnej ustawie, ktora w koncu byla szokiem to jednak wszelkie
          zamiary referendum spelzly na niczym, dlaczego? Moze jednak trudno znalezc bylo
          te.. ile podpisow i iles tam organizatorow i ochotnikow? Kilka lat temu zebralo
          sie kilka dziesiat polskich kobiet i napisalo list w sprawie tej ustawy. Nikt
          z panow nie podjal zadnej dyskusji, poprostu wysmiano je, pamietam swiatlego
          biskupa Zycinskiego jak to poblazliwie opisywal, co to te ptasie mozdzki
          wysmarowaly przy lawiarnianym stoliku. Teraz tez jest nieprzewidywalnie, czy
          juz przebrala sie miarka, czy tez ludzie beda miec zakodowane dwie rzeczy:
          podpiszesz poetycje to jestes morderca, albo - jestes na panstwowej posadzie a
          Wierzejski otworzy nowe listy Wildsteina i wyrzuca cie z pracy.
          Ten wylacznie kobiecy problem rozwiazuja wylacznie mezczyzni, jedynymi
          osobami w spodnicach sa biskupi, ojciec dyrektor i Sobecka dlatego wczoraj
          uslyszalam od znajomej - niechby kazdej piatce tych panow dano na wychowanie
          tylko jedno dziecko z bardzo ciezkimi wadami rozwojowymi, tylko jedno - na
          pieciu. Ale nie dadza. Malo tego, wrazliwi panowie naogol zostawiaja matce caly
          problem.
          Homoseksualizm tez juz przerabiamy na skale europejska, no i nowa odslona -
          pornografia. I czy kapitalizm nie jest najlepszym z ustrojow? Gospodarka
          pozostawiona sobie, bez opieki panstwa kwitnie.
          Co do Kaczynskiej, nie pierwsza to zona, ktora przerasta swojego meza.
          Statystycznie powinna ich byc polowe, ale mysle, ze jest wiecej. Po prostu
          dobor naturalny, nauka przetrwania. Ta "lepsza" akurat jest na swieczniku. Jak
          zakonczyl jednak na wszelki wypadek autor artykulu o Pierwszej Damie, na razie
          nie umie sie tak poruszac na salonach jak Kwasniewska. Kilka zdan wczesniej
          napisal, ze Kwasniewska nie wychodzila zza cienia meza, to chyba chodzilo mu o
          to, ze Kwasniewska zgrabniej stawiala nogi?
          Odium antypatii do Kaczynskich spadl tez na zone, glownie mowiono o braku
          urody. Cale zycie razilo mnie wytykanie kobietom brak urody i wiek. A robia to
          w Polsce nie tylko chamscy mlodzi, mizoginisci, ale bardzo prominentni
          dziennikarze i politycy. Teraz wielkiej laskawosci panowie brak urody M.
          Kaczynskiej wybaczyli? Przedtem tez znala 4 jezyki i miala dobra figure i jak
          mowi nawet Rokita byla zawsze inteligentna, o wlasnych pogladach i wlasnym
          zyciorysie. Nie dotarli do tych informacji?
          Jezus Maryjo, nie nadazam, - teraz dekomunizacja dyrektorow szkoly.
          • jan.kran Re: Wewnętrzna emigracja 18.03.07, 01:51
            Cieszę się Maria wychodzi na światło dzienne.
            I zgadzam się że uroda i ogłada to nie wszystko.
            Wolę o wiele bardziej Marię czy Angelęsmile niż piękną Jolę która umie się ładnie
            ubrać i zaprezentować ale rozumu Bóg nie dał...
    • popaye Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 18.03.07, 10:52
      na wewnetrznej emigracji jeszcze nie bylem! smile
      Choc, hmmmm.... moze odrobinke, bo (wszystkimi) problemami Kraju w ktorym
      przypadek zrzadzil iz mieszkam, przestalem sobie zawracac glowe.
      Nie ma sensu bo (jesli dozyje) bede tutaj mieszkal (zyl, pracowal) max. tylko
      przez dwie nastepne kadencje rzadowo/parlamentarne.
      Poza tym to ustabilizowana demokracja i nie ma (raczej) obaw by w tym czasie
      cokolwiek sie zmienilo.
      Swietojebie (Rydzyk, Giertych & CO), psychopatyczne typy o kaczej umyslowosci
      z grupa zaprzysieglych lizydupkow (PiS i okolice) oraz "kryminal" (czasowo na
      wolnosci!): Lepper & kolesie z Samejbrony i kredytowego "przekretu" - tutaj
      to raczej pewne obiekty zainteresowania (sprawnej!) Prokuratury, klinicznej
      Psychiatrii (z Oddzialow "zamknietych") i rozrywkowej (wolnej!) Prasy
      a (z gwarancja!!) nie "elita" politycznej Wladzy smile)

      Polska interesuje mnie (chyba)wiecej.
      Wypowiadam sie "w temacie" juz mniej bo (rowniez) Panie ktore, jak widze maja
      sporo w temacie do powiedzenia, kilkakrotnie dawaly mnie do zrozumienia
      (rowniez "lopatologicznie"), iz nasze Forum to nie miejsce na takie "dyskusje".

      Zmienilo sie cos?
      Widocznie tak!, choc (w obecnie wykonywanym zawodzie!) nie jestem magister
      (tutaj do uznania wyksztalcenia za "wyzsze" wystarcza, w zawodach technicznych,
      tytul inz.dypl., ale, jak zawsze, historycznie bywalo - tubylcy nie
      maja "pojecia") - wiec pewnie cos znowu "zle ocenilem" smile.

      Kilka (moich) uwag do Pan wypowiedzi,-

      Przyznaje, naleze do "seksistow" i WOLE kobiety ladne, zgrabne i zadbane
      od hmmmmm.... Ich "pendantek" smile
      Wiem jednak iz rowniez w "katolickim" Kraju - Bog dzieli to dobro niezbyt
      szczodrze, a "piekno" to b. subiektywne pojecie, wiec LUBIE kobiety ZADBANE
      umiejace i majace CHEC zalety (wrodzone) urody podkreslac i tuszowac "boska
      niesprawiedliwosc".
      Protestuje wiec opinie iz p.Jolanta K. to "glupia lalka" a p.Maria K. to
      "MADRA Kobieta" bo to g..... (guzik!) prawda! sad.

      PP.Kwasniewscy z racji przeszlosci (politycznej) meza mieli o wiele trudniejsza
      sytuacje gdyz On przynajmniej STARAL sie byc Prezydentem WSZYSTKICH Polakow
      (rowniez niby-wierzacych "polskich" katolikow) do czego obligowala Go
      Konstytucja.
      Mezulo p.Marii K. moze "gwizdac" na Konstytucje i byc Prezydentem DLA Prezesa
      PiSu i szeroko rozumianego SWIETOJEBIA ("niby katolicyzmu"!) - wystarczy!.

      Pani Jolanta K. NIGDY, z racji wylacznie politycznej wymowy nazwiska
      Kwasniewski(a) i zwiazanej z tym roztropnosci politycznej, nie zajmowala
      stanowiska w sprawach "moralnosci", w tym - przez swietojebie stawianej na
      ostrzu (politycznego) noza bezdyskusyjnym (dla normalnych!) PRAWOM Kobiet do
      decydowania o wlasnej d...... i WSZYSTKICH OKOLICZNOSCIACH z tym zwiazanych!.

      "Roztropnosc" BARDZO MADREJ p.Marii K. nie wystarcza nawet by oddac
      do "przeniesienia" komus z obslugi (sporo tego jest!) reklamowej plastikowej
      siatki podczas wizyt zagranicznych Jej malzonka, rozumu nie wystarcza Jej by
      porozmawiac i wziasc do "serca" kilka uwag zawodowej wizarzystki, fryzjera
      (tapir na lbie to teraz "moda"?) czy krawcowej (zawodowej! a nie p.Zosi co
      dorabia szyciem spodnic wzietych z BURDY dla gospodyn domowych na prowincji!),
      ale w sprawach spolecznych (ponoc) "geniusz" smile))

      Przy takiej Rodzince (mezulo i szwagier) to i Lepper "intelektualista" a Gertych
      liberal jakich malo! smile)

      Swietojebie (polscy "katolicy") ktorych PELNO w naszym Kraju, a i na naszym
      forum - sporo, niech prowadza "dyskusje z MAGISTREM Rydzykiem a nie z kimkolwiek
      kto ma kilka klepek "po kolei".
      Skad to oburzenie u "katolikow" gdy cwaniaczki-polotykierzy z ICH
      grupy "wspolwyznawcow", zupelnym przypadkiem (przyznaje!) ZADAJA by
      przestrzegac katolickich ZASAD i DOGMATOW!.
      Co to za "religijnosc" co sobie wybiera "wygodne i pasujace" (do okolicznosci!)
      ZASADY?.
      Chyba polski "katolicyzm"? - smiac mnie sie chce do rozpuku! smile))).
      Albo jest sie KATOLIKIEM i nie na miejscu jest "oburzanie sie" i krytyka
      czy dyskusje o jakiejkolwiek "dowolnosci" w przedmiocie przerywania ciazy
      (bez wzgledu na okolicznosci jej zaistnienia!) albo jest sie SWIETOJEB(ka)!
      (po "cichu" dawac i.... robic z konsekwencjami "jak pasuje") a nie "katolik",
      podobnmie jak czynia to zlodzieje, kryminalisci, ochlapusy nalogowi
      i "damscy bokserzy" - towarzystwo NAGMINNIE co tydzien stanowiace
      gro "wizytujacych Koscioly" polskich "katolikow".

      Mierzi juz mnie to, ale ja NIGDY nie twierdzilem, ze mam (chce miec) cokolwiek
      WSPOLNEGO z wiara katolicka, bo juz jako mlody czlowiek ZROZUMIALEM, ze mnie
      WYGODNIEJ byc "swietojebliwy" (jak trzeba!) wiec nie UDAJE "wariata" i nie
      oszukuje WSZYSTKICH i siebie samego twierdzac iz jestem "wierzacy".
      Tylko Popay-owej wierze we "wszystko", no powiedzmy "prawie", ale przyznac
      sie do tego odrobine ... boje smile).
      Na dobro Popay-owej, przemawia dla mnie fakt iz nie "p...." glupot o (wlasnym)
      dziewictwie odkad przynajmniej urodzila corke (dawno bylo!).
      Dobre i to.

      pozdrawiam,-
      pE
      (agnostyk i zaprzysiegly wyznawca zasady: "d.... i okolice oraz wylaczne PRAWO
      do decyzji z tym zwiazanych nalezy do jej Wlascicielki!, a nie pp. poslow z PiS
      i zawodowych swietojebbow w sutannach!)

      • warum Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 18.03.07, 12:11
        smile)PopayE, osmiele sie zaprotestowac! Bo biegle pomieszales tematy
        dmasko-meskiesmile i widokowo-pogladowesad.
        Po 1.Mamuska jaka jest kazdy widzi, i ta reklamowka i to poprawienie krawatu
        wynika jedynie z troski o bliskiego czlowieka i o to,zeby dobrze wypadl, bo jej
        na tym zalezy,zeby nie byl abnegatem, do ktorego sie przyzwyczaila przez lata,
        bo kocha sie mimo, a nie za cos/ a moze ona jest juz w takim wieku,ze gra na
        profesjonalny PR w kazdym gescie ja mierzi?/ Oczywiscie- prezydentowa powinna
        stosowac sie do pewnych regul protokoloranych i tzw zasad, ale akurat te
        wypunktowane/ wrecz wysmiewane publicznie uchybienia sa wg mnie bardzo dobre
        wizerunkowosmile/ ja do tej pory przy przejsciu przez jezdnie lapie za reke kazde z
        dzieci, z czego one sie smieja,bo sa duuzo wieksze ode mnie, a u mnie to odruch/.
        Po 2. Na urode/lub jej brak i wade wymowy ma sie naprawde osobiscie niewielki
        wplyw/ poza pretensjami do rodziciow i losu/, choc oczywiscie mozna "pojsc pod
        noz", rzucic maskujaca" tapete" i cwiczyc "gladka mowe". Ale jeszcze prostszym
        rozwiazanem dla kazdego pana na swieczniku byloby a/ schowanie np. upiornej ,
        albo mocno starszawej malzonki w daczy, koniecznie z liczna obstawa,zeby
        wscibscy dziennikarze nie ujrzeli jej potarganej, w fartuszku lub wscieklejsmile,
        albo wymienienie - na "mlodszy, piekniejszy, bardziej wygadany" egzemplarz. Od
        biedy kazdy bardziej cwany moglby jakas ex-misske wziac na rzecznika / co juz
        p.Pawlak zstosowal z dobrym skutkiemsmile/- wtedy moze i kulawe jezyki nie bylyby
        problemem, bo rozmowcom odjeloby glos z wrazenia?smile.
        A byla prezydentowa Jolanta K. oczywiscie wypadala swietnie i umiala sie
        znalezc/ nie tylko na salonach, ale i w gestach fundowanego dobrodziejstwa/ ale
        po 1.jest "byla" po 2.byla czasem zbyt rzucajaca sie w oczy wrecz
        "przycmiewajaca"- o ile jedni lubia dominacje, inni wola dyskretna obecnosc lub
        nazwijmy to wlasciwe miejsce w szeregu smile/ co wcale nie oznacza mojego poparcia
        dla aktualnego prezydenta- bo glosowalam na jego ideowego przeciwnikasmile)/
        A po 3."Angela Merkel nie ma urody Ségolene Royal ani charyzmy Margaret
        Thatcher. "Brzydula, Enerdówa albo dziewczynka Kohla" - mówili o niej Niemcy
        (głównie ci z Zachodu), charakteryzując przy okazji trzy największe
        kompleksy.... Merkel musiała działać szybko. Zmieniła fryzurę, pojawił się
        staranniejszy makijaż i kolorowe kostiumy. Zrzuciła kilka kilo. Dogadała się
        nawet z feministkami. "
        www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=95&ShowArticleId=35677
        To nie konkurs pieknosci ale polityka: zachlanna gra o wladze.
        • jan.kran Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 18.03.07, 13:08
          Warum , badzo ciekawy artykuł o Merkel, dziękujęsmile
          K.
        • popaye Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 18.03.07, 13:49
          wybacz Mila Warum, krytycznie ocenione przez Ciebie, moje "... pomieszanie
          tematow".
          Na usprawiedliwienie moge podac iz zaden ze mnie "wyksztalciuch" a mgr.
          zostalem w zawodzie ktorego wybor uznaje za mlodziencza pomylke i praktycznego
          (dla zarobku!) wykonywania jego unikalem jak moglem, dzieki Opatrznosci cale
          (dorosle) zycie - skutecznie smile).

          Zahartowany bolesnie w (dlugotrwalej) praktyce malzenskiej akurat z Popay-owa, -
          jasne iz "nie rozumiem" gestow i motywacji praktycznie i bezkrytycznie
          kochajacej MALZONKI!.
          Zazdroscic moge tylko p.Prezydentowi Kaczynskiemu!.
          Kwasniewski hmmm.... typ (fizycznie) podobny do mnie, az sie dziwie, ze z glodu
          nie przymieral gdy Jego malzonka - "lalka" wiecej o wlasnych strojach myslala
          niz o kanapkach wlasnorecznie (?) przygotowanych i opakowanych w gustowna
          reklamowke.
          Mam jeszcze "gorzej" bo.. Popayowej daleko do "klasy"
          (wzrost/biust/talia/dlugosc nog) b. Pani Prezydentowej i tylko "chec" do
          robienia mezulowi jedzonka (zjadliwego dla niego!) maja (chyba) wspolna smile.
          Dzieki Opatrznosci, malzonka moja nie ma tez wiele "wspolnego" z obecna First
          Lady (wzrost/biust/talia/dlugosc nog/fryzurka i nosek) a noszenia krawata
          unikam jak moge wiec prawdopodobienstwo, ze bedzie mnie on "wisial" od strony
          plecow jest rel. niewielkie.

          Mniej ekscytowal bym sie historia i "prawdami" cytowanymi w podanym przez
          Ciebie artykule dot. kariery zyciowej i politycznej p.Kanclerz Merkel.

          Dla mnie, w odroznieniu od PP.Kaczynskich (wszystkich!) p.Merkel mimo
          skromnych "darow Boga" w przedmiocie "urody i kobiecosci" (nic dziwnego, wszak
          Ona NIE-katoliczka!) - UMIALA zrobic "najlepsze" z tego co bylo do dyspozycji
          - czyt. sluchala MADRYCH i fachowcow w przedmiocie!, do czego WSZYSTKIM
          PP.Kaczynskim BARDZO DALEKO!.
          A... szkoda i to dla nas wszystkich!.

          Nie bede Ciebie zanudzal niepotrzebna "polemika" z tezami ("obiektywnymi"
          a'la Kurski!) i wyrwanymi z kontekstu okolicznosci cytatami w Dienniku nt.
          p.Merkel (zyciorysu i kariery).
          Nie bedzie to "rowna" dyskusja bo ja p.Merkiel pamietam (przezylem(wam) "live"
          w miejscu Jej politycznej kariery) od pierwszego dnia w ktorym to nazwisko
          i osoba sie wogole pojawilo w niemieckiej polityce a... p.Redaktor-autor
          atrykulu (za wiersz placonego) i Ty hmmm..... wiecie, znacie i umiecie ocenic
          Ja lepiej, dokladniej i z wieksza znajomoscia "niuansow" codziennych realiow
          i zaszlosci kazdej partii politycznej w Niemczech.

          Uroda, p.Merkiel napewno nie ustepuje PP.Kaczynskim - fakt.
          W odroznieniu od swych obecnych polskich "partnerow" (do dyskusji i
          przedsiewziec) politycznych w Europie, Ona (Merkiel) byla i tak ZAMIERZALA,
          potwierdzajac to dlugoletnia praktyka zawodowa, - fizykiem a nie "politykiem".
          W odroznieniu od polskich profesorow i doktorow Nauk Prawniczych (sic!)
          do tego pelniacych najwyzsze stanowiska w Panstwie, Ona - skromny dr.fizyki
          nie potrzebuje tlumacza do rozmowy np. z Prezydentem USA czy kolega z Francji!.
          Pewnie dlatego, ze zarowno Jej Koledzy z Ameryki i Francji znaja ...
          niemiecki! smile)).

          W jednym, bezdyskusyjnie p.Merkiel USTEPUJE PP.Kaczynskim!.
          SWIETOJEBIA u Niej "za grosz"! smile
          Niby corka Pastora i wychowana w domu drakonskich zasad moralnosci i stylu
          zycia, niewyobrazalnych dla polskiego "katolika", przynajmniej dokad byla
          zalezna od rodzicow, ale "swietojebie" to specjalnosc tak "polska", ze tylko
          rownie "urodziwy" posel Wierzejski - "prawie" Prezydent Warszawy (kilkaset
          glosow na pol mln uprawnionych do glosowania!) z woli LPR moze byc glosicielem
          jego "prawdziwych zasad" smile)

          Pozdrawiam serdecznie,-
          pE

          • jan.kran Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 18.03.07, 13:55
            Ja się Merkel interesuję od lat i czytałam o Niej sporo , głównie w niemieckiej
            prasie.
            Nadal uważam że ten artykuł jet napisany zgodnie z prawdą i pokazuje najbardziej
            istotne cechy Jej kariery.
            Jeżeli Popeye znalazłeś coś co się nie zgadza podzrzuć cytaty, chętnie posłucham.
            Pozdrawiam
            Kran
            • maryna04 Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 18.03.07, 15:23
              Kiedy J.Kwasniewska, ktora dopiero obecnie poznalam "osobiscie" w tv z
              namyslem dobiera okragle frazy a widz juz dawno wie, ze nie powie nic zmusza
              mnie do podpowiadania: szybciej mysl. Nudna i pretensjonalna - a to grzech.
              Co ja zrobie, ze wole, jak mowi prosto i konkretnie np. M. Sroda, czy A.
              Holland. Bardzo lubie jak mowi Z. Gilowska (niekoniecznie co mowi. Lista jest
              dluzsza. Im to nie tylko nie zdaze podpowiadac, a tez czesto nie wiedzialabym
              co.
            • popaye Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 18.03.07, 17:33
              Janie.Kran-nie Sympatyczny,-

              to nie tak.
              Ja, nie zarzucam Autorowi, ze podane przez Niego fakty dot. kariery politycznej
              i zyciorysu Kanclerz Angeli Merkel sa zafalszowane lub z gruntu nieprawdziwe.
              Nie watpie rowniez iz Ty masz rozeznanie w przedmiocie.

              Nie jestem, i nie bylem nigdy szczegolnym sympatykiem CDU, o CSU juz nie wogole
              mowiac, nie jestem tez specjalnym milosnikiem A.Merkel.
              Przezywszy jako Kanclerza H.Schmidta, politycznego intelektualisty najwyzszego
              formatu i najlepsze co owczesna koalicja SPD/FDP w potencjale osobowym miala
              (od H.Wehner przez Brandt-a, J.Vogel-a, po Genscher-a i Otto Graf Lambsdorff-a)
              -Kohl-a nie lubilem za Jego "politykierstwo" majace (w koncu) na celu tylko
              utrzymanie sie u wladzy, wszelkimi, rowniez wylacznie technokratycznymi
              metodami mnie irytowala.
              Ironia losu jeszcze rozwoj historycznych a w niczym szczegolnym przez Kohla
              nie inspirowanych wypadkow w koncowce Jego kariery, bardzo Mu pomogly smile.

              We wspomnianym artykule o p.Merkel - zbieraninie wszelkich faktow i opinii
              nawet jesli zgodnych z literalna prawda, jest niemozliwe oddanie obiektywnego
              kontekstu powstania "z niczego" (fakt!) zjawiska Angela Merkel.
              "Stworzyl Ja" zbieg jedynych w swoim rodzaju zbiegow okolicznosci trudnych
              dla zrozumienia dla osob "z zewnatrz".
              Porownania z karierami politycznymi z polskiego podworka sa wlasciwie nie
              mozliwe choc hmmm..... u niezorientowanych w codziennosci politycznej Niemiec
              ostatnich 3-ch dziesiecioleci, takie asocjacje moga sie, nieslusznie kojarzyc.

              W artykule raza mnie "okolomerkelowskie" tezy, np. uwagi w przedmiocie
              braterstwa takich politykow jak pp.Koch i Wulff ("Andyjskie sprzysiężenie")
              czy powolywanie sie na opinie Lothar'a de Maiziere.
              To tak gdyby na powaznie i za obiektywna prawde przyjac "wywody" poznanskiego
              arcb.Paeca w temacie zupelnego nie istnienia problemu homo-praktyk wsrod kleru
              w Polsce smile.
              Alice Schwarzer, przyznasz Janie.Kran-ie, ze osoba niezwykle zasluzona dla
              spraw kobiet i europejskiego feminizmu, nawet jezeli (kiedys i w kontekscie
              szczegolnych okolicznosci) powiedziala: "...głosuję na Merkel" - to Jej poglady
              i dzialania potwierdzone zyciowym doswiadczeniem "zawsze" maja sie do
              praktycznej polityki i przekonan wyborczej klienteli CDU/CSU oraz samem p.Merkel
              jak "piesc do oka".
              W sytuacji "wyboru" miedzy dzuma a cholera nawet taka feministka jak wydawca
              i red.naczelny EMMY wybierze (zapewne)... gruzlice smile))

              Juz poczatkowe zdanie artykulu: "..Angela Merkel nie ma urody Ségolene Royal
              ani charyzmy Margaret Thatcher" mnie mocno "razi.
              To, dla mnie jest tak, jakby nieglupia (przeciez!) Angele postawic na "rowni"
              poziomu umyslowego z polskimi poslankami z Samoobrony ( Berger czy
              np.:Chojarska)! sad
              Az "taka glupia, prymitywna i bezkrytyczna" to p.Merkel na pewno nie jest,
              by sama aspirowac do takich "wzorcow".
              To moga byc tylko tezy-porownania na poziomie mocno-popularnej prasy
              z Wydawnictw Grupy A.Springer-a, bogatej w "tworcow" rodzaju red.Kurskiego sad.

              pozdrawiam,-
              pE
              • jan.kran Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 20.03.07, 03:38
                Popeye czemu niesymatyczny ?
                • warum Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 20.03.07, 07:21
                  A coz to za czarnowidztwo w nocy?smile
                  nie bylo z-smileprzed S
                  "Janie.Kran-nie Sympatyczny"
                  Interpretacja to pole do popisusmile)
                  • jan.kran Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 20.03.07, 07:51
                    Ja sie tylko grzecznie zapytałam , bez czarnowidztwasmile)))
                    • popaye Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 20.03.07, 22:22
                      Janie K.

                      nie bylo w mym zamysle zadnego "pola interpretacji"

                      "...Janie.Kran-nie (odstep !!!!!!) SYMPATYCZNY"

                      I tyle.
                      pozdrawiam,-
                      pE
                      • jan.kran Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 20.03.07, 23:28
                        smile)))))))
                        Dobrze ze sie zapytalam sympatyczny Popeyusmile)))
                        • maryna04 Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 21.03.07, 17:36
                          Przerazajaca reakcja na wyrok ze Strasburga w sprawie A.Tysiac. Jestem pelna
                          podziwu dla jej odwagi, ale takze mysle, ze zniszcza ja w kraju. Ja i jej
                          dzieci, juz pani z ministerstwa powiedziala, ze dziecko bedzie cierpiec cale
                          zycie na nowa jednostke chorobowa syndrom ocalenca aborcyjnego, mpzna sobie
                          wyobrazic te pikiety pod jej domem, stosunek do jej dzieci w szkole i gromy z
                          kazalnicy. Mysle, ze bedzie mogla sie starac o azyl polityczny z powodu
                          przesladowan za poglady.
                          No to trzeba sie spieszyc ze sprawami do Trybunalu, bo juz niedlugo wymowimy
                          Konwencje Haska. God bless America.
                          • wedrowiec2 Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 21.03.07, 18:14
                            Niestety masz rację Maryno. Wszystko jest na najlepszej (najgorszej) drodze w
                            tym kierunku.
                            wiadomosci.onet.pl/1506437,11,1,0,120,686,item.html
                            "Na najbliższym posiedzeniu Rady Ministrów, Roman Giertych będzie wnosił o
                            odwołanie się od wyroku Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który wydał
                            wyrok skazujący Polskę za naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i
                            Podstawowych Wolności.
                            Chodzi o sprawę Alicji Tysiąc, która zaskarżyła Polskę w związku z odmową
                            usunięcia ciąży, mimo iż kobieta cierpiała na poważną wadę wzroku. Z wyrokiem
                            zgadza się z kolei Ministerstwo Zdrowia.

                            Zdaniem Romana Giertycha akceptacja wyroku Trybunału w Strasburgu byłaby czymś
                            skandalicznym i oznaczałaby, że mamy w Polsce do czynienia z aborcją na
                            życzenie. Lider LPR wyjaśnił, że Alicja Tysiąc tak naprawdę domagała się
                            aborcji na życzenie, a Trybunał - opowiadając się po jej stronie, zmusza do
                            refleksji nad kwestią jurysdykcji Trybunału w Polsce. Dlatego też - według
                            wicepremiera Giertycha - jeśli po odwołaniu, trybunał podtrzyma swoje zdanie,
                            wówczas Polska powinna rozważyć wycofanie się z Protokołu, dotyczącego poddania
                            się jurysdykcji Trybunału w Strasburgu."
                            • popaye Re: wewnętrzna/(zewnętrzna) emigracja 21.03.07, 22:39
                              zastanawia mnie skad to "barachlo" sie bierze?.

                              Te Giertychy, Bosaki, Zawisze czy Wierzejskie i im podobni?

                              Dokad du....a i rozporkiem (cudzymi !!) najgorecej zajmowali sie panowie
                              poslowie i senatorzy w latach tak zaawansowanych, ze co do Ich "prowadzenia"
                              watpliwosci byc nie moglo bo wiadomo, niemoc (seksualna) od pewnego wieku nie
                              ominie zadnego z mezczyzn i... (jako substytut) pozostaje wyobraznia
                              o tym jak to INNI (czyt. mlodsi) "rozpasanie zyja" - jeszcze rozumialem.

                              Z takiego milego (prawie) wszystkim SWIETOJEBIA ( oh! i ah!) pochodzili pp.
                              Chrzanowski czy Stelmachowski - stare dziady dla ktorych nie moglo byc Polski
                              (he, he) "wolnej" bez restrukcyjnej Ustawy Antyaborcyjnej, obowiazkowego w
                              Szkolach klepania pacierza, maryjnych litanii i wielkiego "wolnego pola" do
                              kazdego przekretu byle przez zawodowych nosicieli sutanny sad.

                              Ku chwale Bozej - ponoc?.

                              Drobiazg, ze istnieje spora czesc Spoleczenstwa (w tym ja - napewno!) ktora ma
                              ta "chwale" i wszystko podobne gleboko w ...... (powazaniu) jest NIE WAZNE
                              - istotne by Polska byla ... katolicka.
                              W interesie tej "moralnosci" od starych impotentow, ster przejela nowa "ekipa"
                              faszyzujacy antysemici o wygladzie ministrantow-onanistow jak pos. Bosak
                              z LPR, szczeniak obsrany, czy (podobny jemu) pos. Wierzejski - faszystowskie
                              pomiotlo Giertycha ktorzy wczoraj w wywiadach dziennika TVN-24 - rece
                              zalamywali nad wyrokiem Trybunalu w/s uniemozliwienia legalnej (!) aborcji
                              ciazy p.Tysiac.

                              Kiedys jeszcze "zastanawialem" sie nad odpowiedzia na pytanie: "jak to bylo
                              mozliwe, ze w Niemczech lat 30-tych zapanowala ideologia faszyzmu a wladze
                              przejal tak obskurny typ jak Hitler i dodatkowo w atmosferze aplauzu tlumow"?.

                              Dzisiaj smiac mnie sie chce, a nie odpowiadac, skoro pyta o to KTOS z Kraju
                              (wspol)rzadzacego przez faszyzujacych cwaniakow, Swietojebie oraz czystych
                              populistow i to DEMOKRATYCZNIE wybranych.
                              Swietojebiu i glupolom wystarczy g.... i to nawet nie "rzucic" ale wylacznie
                              OBIECAC i juz "na kolanach!" glosuja jak sie Im w kazaniach wskaze smile).
                              Pozniej "placz, zgrzytanie zebow i zale"?.
                              Wolne zarty sad
                              • olejowy.bogacz Re: prowokacyjne pytanko 24.03.07, 16:11
                                Witam was o emigrujacy, o wyksztalciuchy. Jaki kierunek emigracji, znaczy
                                ucieczki, rozwazaliscie 5 lat temu, kiedy bylo tak zle, ze juz gorzej byc nie
                                moglo?
                                • 11karolina Re: prowokacyjne pytanko 24.03.07, 17:10
                                  Kierunek Korea Polnocna albo Bialorus teraz i zawsze i na wieki wiekow. Nie ma
                                  tak by nie moglo byc gorzej, zawsze moze byc jeszcze gorzej. Zadowolony?
                                  • maryna04 Re: prowokacyjne pytanko 25.03.07, 15:07
                                    Przez to lamanie praw czlowieka w Polsce, zreszta nie tylko w stosunku do
                                    kobiet, ktore szczegolnie jaskrawo widac z daleka, juz wszystko kojarzy mi sie
                                    z..... Bylam na Madame Butterfly, nie pierwszy raz, a historia powszechnie
                                    znana, ale teraz widzialam tylko niepoprawnosci polityczne. Sposob traktowanie
                                    kobiety japonskiej przez amerykanskiego "dzentelmena", wiek dziewczyny 15 lat,
                                    obecnie w wieku krajach owego dzentelmena zaprowadziloby to do sadu. Sposob
                                    wychowania tej dziewczyny jako podmiotu i zabawki dla mezczyzn, ze stac ja
                                    tylko na uwielbienie dla swojego swojego abusera, takze jej uwielbienie
                                    Ameryki. Zreszta nie tylko ona jest glupia idiotka, rowniez amerykanska zona
                                    jest taka sama, delikatny maz ucieka, zeby to ona pozalatwiala za niego trefne
                                    sprawy. Na koncu zaszklily mi sie oczy, kiedy Japonka oddaje swojego syna.
                                    Tracilam siedzaca obok mnie osobe, czy tez wzruszona. Nie widac, po wyjsciu
                                    pytam, czy sie wzruszyla. Nie bardzo, bo wielce ja denerwowaly te dwie kobiety
                                    za to jakie sa glupie. Oprocz tego nie wyobrazam sobie zeby obecnie
                                    skomponowal ktos taka opere nie opierajac jej w slyszalnym dla zwyczajnego ucha
                                    stopniu na rdzennej muzyce. Swoja droga wielce sie zmienilo prze ostatnie lata,
                                    nie podejrzewam, ze w latach pierwszych premier ktos tak to odbieral ta opere
                                    jak ja i moje towarzystwo. Wiem, ze Japonczycy bardzo nie cierpia tej opery,
                                    wlasnie za jej wydzwiek polityczny. Sami w literaturze i sztuce glownie
                                    przedstawiaja jakze nierowne stosunki spoleczne, tez na odcinku kobieta -
                                    mezczyzna, ale Amerykaninowi wara od ponizania ich kobiet. I slusznie.
                                    • popaye Re: prowokacyjne pytanko 25.03.07, 18:56
                                      Eeeeh... Maryno - melomanko smile,-

                                      fakt, - ostatnio nie mam duzo czasu, ale hmmm.., nie byl bym popayE, gdybym
                                      nie zareagowal na Twoj wpis, dotyczacy 2-ch rzeczy na ktorych sie nie znam:
                                      kobiet (Ich logiki postepowania, motywacji dzialan oraz reakcji) .. i Opery smile.

                                      "O kobietach" - odpuszcze, same sobie tlumaczcie ta "kwadrature kola" smile.
                                      Milosne perturbacje Cho-Cho-San i Pinkerton'a sa mnie (muzycznie) blizsze
                                      choc akcja dot. Japonki i Amerykanina oparta na ewidentnej roznicy kultur
                                      i obyczajowosci, do tego umiejscowiona w czasie przed ponad 100-u laty,
                                      dla mnie - zaprzysieglego Slowianina, ma tez swoje "haczyki" trudne do pojecia.
                                      Nie dziwota, wszak ja mych Krajan (i m/w rowiesnikow) - Popayowej oraz Jacka
                                      i Placka z ekranizacji powiesci Makuszynskiego - nijak pojac nie moge, mimo
                                      sporych z mej strony wysilkow, coz mowic o obcych mnie mentalnie - kulturach?.

                                      Juz kiedys pisalem, iz moim zdaniem, sa Opery "do ogladania" niesamowicie
                                      bogatej inscenizacji - np. Aida, sluchania: Carmen (rewelacyjne arie, idealne
                                      do sluchania podczas dluzszej podrozy samochodem) i.... przezywania.
                                      Przyklad takiej to wlasnie wspomniana przez Maryne: Madama Butterfly.
                                      Ciekawostka: nazwa jej jest "zalezna" od Kraju wystawienia (chyba) smile
                                      Madama, Madam, Madame - wszystko to juz widzialem, w zaleznosci od Kraju gdzie
                                      ta Opere wystawiano smile.
                                      Dzielo Puccini-ego ma jeszcze jedna. szczegolna "ceche" o ktorej z gory
                                      uprzedzam bardziej "okazjonalnych" Bywalcow przedstawien operowych.
                                      Trzeba sie uzbroic w sporo cierpliwosci: obecnie wystawiana jest powszechnie
                                      II-ga, przerobiona przez Kompozytora wersja: 3 aktowa trwajaca (drobiazg)
                                      - 2,5 godz. (netto!).
                                      Egzotyczne miejsce i zwiazana z nia inscenizacja akcji "skraca" (dzieki Bogu),
                                      nawet mniej wyrobionym (muzycznie) widzom, meki wysiedzenia w bezruchu
                                      w miare stosownie ubranym (dot. raczej panow!) tak dlugiego przedstawienia,
                                      ale... mniej zahartowanym (sic!) NIE polecam, jezeli byla to pierwsza "wizyta"
                                      w Teatrze Operowym, na nastepna wybrac: Don Carlos-a !.
                                      Ta ostatnia - jeszcze dluzsza! i.... takim "milosnikom" polecam najpierw
                                      przeczytanie libretta by wiedzieli NA CO ida!.
                                      Czasy europejskiej Inkwizycji to nie damsko-meskie perturbacje japonsko-
                                      amerykanskiesmile).
                                      Moze to byc ostatnia w zyciu (dobrowolna!) wizyta w Operze smile).

                                      Milosnicy muzyki ( i Radia Maryja!) - laczcie sie! smile)

                                      pE
                                      (operowy "moher")
                                      • wodnik33 Re: prowokacyjne pytanko 25.03.07, 20:17
                                        Eeee, nie bylbym wodnikiem bym nie zareagowal na Twoj wpis.Naogladalem ci ja,
                                        nasluchalem oper przeroznych i jak dotad nie mam jakiejs szczegolnie ulubionej,
                                        no moze "polawiacze perel". Natomiast ogromnie lubie atmosfere Opery,
                                        wchodzenie jakims innym, bardziej powsciagliwym, krokiem, ubrania wspolwidzow,
                                        usadowianie sie, pierwsze dzwieki dostrajania instrumentow dochodzace z kanalu,
                                        milknace rozmowy, no i potem najwazniejsze UWERTURA. A potem juz jest
                                        trudniejsmile)
                                        alfredka mnie chyba poddusi za ten wpis, trudno, byle nie za dlugo.
                                        • mammaja Re: prowokacyjne pytanko 26.03.07, 00:46
                                          Ide w srode do Opery. Wprawdzie na balet, do przepieknej muzyki Czajkowskiego,
                                          ale mam nadzieje ze atmosfera bedzie jak u Wodnika smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja