Gość: zdumiony
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.03.04, 13:07
Niedawno miałem kontrolę skarbową. Przyjechało dwóch uprzejmych panów i
zaczęli sprawdzać wszystko. W polsce przepisy prawne są takie, że trudno
właściwie znaleźć firmę, która ma stuprocentowy porządek. Trochę się więc
przestraszyłem.
Moje zdziwienie nie miało granic, kiedy dwaj groźnie wyglądający panowie
po dokonaniu kontroli wskazali na kilka drobnych błędów - w zasadzie
formalnych, po czym udzielili kilku rad jak takich błędów uniknąć w
przyszłośći. Powiedzieli tylko, że konsekwencje będą wyciągać wtedy kiedy
będzie można udowodnić że takie pomyłki zdarzają się notorycznie i wskazują
na celowy zamiar popełnienia przestępstwa.
A tymczasem oni są po to aby przedsiębiorcom pomagać a nie ich niszczyć. Co
ciekawe podsumowali to tak: Gdyby nie ich wizyta, po pewnym czasie mógłbym
się spodziewać kłopotów ze względu na nawarstwienie się różnych drobnych
niuansów, natomiast po wizycie mam sprawę czystą i mogę dalej pracować.
Minęło trochę czasu a ja do tej pory nie mogę ochłonąć. Kontrola skarbowa
uratowała mnie od bankructwa.
I co wy na to?