penteli
09.04.08, 17:15
Baby kochane, mam śmieszno - poważny problem: od jakiegoś czasu jeżdżę do pracy na rowerze, ok. 2km skrótami w jedną stronę. Miła, zupełnie wiejska okolica, pasące się kozy, żadnych ruchliwych dróg, totalne chorio - gdyby mnie tam kosmici wysadzili ze spodka, to powiedziałabym raczej, że znalazłam się na jednej z mniej szych wysepek greckich, a nie na obrzezach stolicy. Tyle tylko, że kolejny już raz obszczekała mnie zgraja bezpańskich psów. Prawie umarłam na zawał, ale sprawa nie w tym. Boję się, że pewnego dnia trafię na jakiegoś bardziej "zażartego" kundla i po prostu mnie pogryzie, a wtedy pomijając groźbę wścieklizny, do końca życia będę musiała chodzić do psychoterapeuty.
W związku z tym mam do Was prośbę: popytajcie proszę swoich partnerów, którzy być może wędkują/polują/uprawiają jogging, może wiedzą gdzie dostać urządzenie - gwizdek, emitor ultradźwięków odstraszających psy. Bo niby nie za piękne i do obsługi netu niepotrzebne, ale jednak jakoś dziwne przywiązanie czuję do własnych nóg

Pozdrawiam!