Dodaj do ulubionych

do sądu lekarzy!

23.09.09, 22:52
witam wszystkich.od jakichś 10 miesięcy jestem czytelniczką forum o
boreliozie,dziś postanowiłam się wypowiedzieć,ponieważ nie mogę już
dłużej patrzeć na to co wyprawiają niektórzy tzw.lekarze.od 2,5roku
jestem chora na borelioze,ale dowiedziałam się o tym dopiero
2miesiące temu.wiosną 2007r"coś"mnie ugryzło w stopę,pojawił się
nietypowy jak dla mnie czerwony"odczyn"w kształcie...trójkącika,o
bokach mniej więcej=3cm(tak że bardzo nietypowy dla bb),w samym
środeczku był ślad po ukąszeniu-wyglądał tak,jakby ktoś postawił mi
stempel na nodze.ponieważ pierwszy raz w życiu miałam taką reakcję
na ukąszenie poszłam z moim trójkącikiem do internisty ten uznał,że
to mrówka,bo one o tej porze roku mają dużo kwasu mrówkowego,itd.nie
przejęłam się więc tym,rumień po jakimś czasie zniknął a i ja
przestałam o nim pamiętać.dalej to już tak jak u większości z
was,zaczęłam się stopniowo "sypać".diagnozy lekarza-brak
witamin,zmęczenie,stresy,nerwica,i tak przez 1,5roku,dopiero na
początku listopada2008r powaliło mnie z nóg,nie chcę się rozpisywać
bo większość pewnie miała te same lub podobne objawy bb,więc wie co
chciałabym napisać.w każdym razie nie wiedziałam co się ze mną
dzieje.również jak większość z was chodziłam do lekarzy różnych
specjalizacji,lecz nic nie wykryto,ale też żaden z nich nie wysilił
się za bardzo.sama więc zaczęłam szukać przyczyny złego stanu
zdrowia i tak trafiłam na wasze forum,dzięki któremu zaczęłam się
domyślać co mi jest,ale to były tylko moje domysły.kiedy
powiedziałam"mojej"pani dr internistce o swoich podejrzeniach
powiedziała że to niemożliwe,żeby to była borelioza bo ta się
wcześniej ujawnia a nie po 1,5roku,ale to że wcześniej przychodziłam
do niej z różnymi dolegliwościami-to już nie pamiętała.w końcu z
powodu leukopenii trafiłam do hematologa.poprosiłam go o skierowanie
na test elisa na bb.-i wyszedł pozytywnie w IgM.dopóki sama nie
przeżyłam tego co było później,nie wierzyłam jak czytałam na forum w
to,że lekarze są takimi ignorantami,wcześniej miałam do nich dość
duże zaufanie,ale może dlatego,że wcześniej nie chorowałam na nic
poważnego.rzeczywiście jest tak jak piszecie,oni nie chcą,nie mogą
lub nie potrafią porządnie leczyć boreliozy.łącznie leczyłam swoją
borelke niecałe 8tygodni,antybiotyki sępiłam od różnych
lekarzy,brałam 2xdziennie po 100mg,przez jakieś 40dni unidox,później
doxycyklinę.z czasem zniknęły bóle głowy,zaczęły znikać drżenia i
skurcze mięśni,zmniejszyły się znacznie dreszcze,odzyskałam czucie i
zmniejszyła się opuchlizna w stopach,już coraz rzadziej miałam
zawroty głowy,szumy w uszach,palpitacje serca,temperatura ciała
zaczęla wracać do normy,itd.cieszyłam się,bo czułam efekty
leczenia,chociaż nie było ono tak drastyczne jak u większości z
was,ale chciałam je pociągnąć jeszcze conajmniej ze
3miesiące.niestety lekarze mają typowe poglądy na temat bb i jej
leczenia-i teraz na moje prośby kontynuowania leczenia i zmiany abx
patrzą na mnie już nie tylko jak na znerwicowaną,ale też jak na
hipochondryczkę i lekomankę.wg nich większość objawów jest nie
boreliozowych,i chyba trzeba przyjść do nich w najgorszym stadium
(jak się będzie w stanie)z paraliżem czy niedowładem kończyny aby
potraktowali człowieka poważniej-a i tak pewnie by niewyleczyli i
wymyślili,że to coś innego.właśnie mija 6dzień bez antybiotyków,jak
na razie nic strasznego się nie dzieje,ale ja i tak czuję,że nie
jestem do końca wyleczona-powoli zaczynają wracać drżenia,zawroty
głowy.stwierdziłam,że nie będę już błagać lekarzy o zmianę
leczenia,mam dość poniżania przez nich,przecież to nie moja wina,że
ta choroba jest taka podstępna i daje takie a nie inne i tak dużo
objawów.podsuwałam lekarzom wydruki z internetu o efektywnym
leczeniu tej choroby,ale żaden nawet na nie nie spojrzał.zamierzam
zastosować inną metodę,bardziej drastyczną,bo do tej pory bałam się
wymagać i doszło do tego,że wstyd mi było wymieniać wszystkie objawy
które miałam,bo wiedziałam już jaka będzie reakcja lekarza-tak jak
zalecą wykonam test wb i jeśli wyjdzie neg.a do mnie wrócą objawy
choroby,zrobię drugi i jak trzeba będzie trzeci test.jeśli w końcu
potwierdzą się moje przypuszczenia,że nadal jestem chora i lekarze
nadal będą upierali się przy takim schemacie leczenia jak do tej
pory,pozwę ich do sądu.a dlaczego postanowiłam o tym tu napisać?-
ponieważ dziwię się,że do tej pory nikt z was tego nie
zrobił.wiem,że takie sprawy są trudne i się przeciągają,ale jeśli
wszyscy będziecie tak milczeć to nadal lekarze będą traktowac was
jak teraz,bo nikt nie walczy o swoje prawa a oni czują się panami
sytuacji.zastanówcie się nad tym,oni o leczeniu boreliozy mają
wiedzę chyba sprzed 20lat i nie zamierzają się reformować,i gdyby
zawsze i wszędzie byli tacy ignoranci wśród lekarzy to do dzisiaj na
prawie wszstkie choroby stosowano by puszczanie krwi.dlaczego chory
ma jachać przez pół Polski,żeby wyleczyć się z choroby,którą mógłby
wyleczyć nawet internista?bo innym się nie chce?!a od czego oni w
końcu są?!dlatego proszę was jeszcze raz-zacznijcie wymagać i
dochodzić swoch praw,bo ja na pewno jak będę zmuszona tak
zrobię.może w ten sposób zwróci się uwagę i poważniej zaczną
traktować tę chorobę i pacjentów-przecież to wasze zdrowie i od
lekarza zależy to czy będziecie zdrowi,czy pochorujecie się jeszcze
bardziej!-to moja sugestia i jeśli ktoś chciałby pociągnąć mój wątek-
zapraszam.
Obserwuj wątek
    • reni5553 Re: do sądu lekarzy! 23.09.09, 23:07
      bardzo ostry tytuł...smile
      na początku leczenia też miałam ochotę roznieść niejeden gabinet lekarski

      1. są standardy, odgórne wytyczne i zdecydowana większość lekarzy stosuje się do
      nich
      do zaleceń trzeba się stosować
      do leczenia ponad te zalecenia - można
      ot-subtelna różnica...

      2. lekarz ma obowiązek leczyć pacjenta zgodnie z obecnym stanem wiedzy
      tylko zdania co do leczenia są podzielone
      stan wiedzy i kwestia dowodów naukowych naszej szkoły leczenia potwierdzająca
      słuszność tej metody - nie daje 100 % pewności
      ba...sporo tu jeszcze niewiadomych
      sporo kontrowersji
      choć praktyka lekarska i historie chorych potwierdzają słuszność takiego leczenia.


      takie to są oto powody ( w wielkim skrócie) naszych trudności z lekarzami.

      n
      • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 23.09.09, 23:45
        no własnie,na czym opierał się ktoś wytyczając te standardy?czy w
        tym kraju prowadzi się statystykę,badania nad skutecznością
        tego"standardowego"leczenia?bo jeżeli nie to chyba nie mają prawa
        wytyczać takowych?!skąd wiedzą,że 20 czy 28dni abx wyleczy
        boreliozę ?!
        • tarnica.2 Re: do sądu lekarzy! 24.09.09, 10:33
          Moja p doktor reumatolog przeprosiła mnie za złą diagnozę , mówiąc że jej wiedza
          na temat bb jest nikła ponieważ na studiach jej tego nie uczyli, straszne ale
          prawdziwe. Uważam że lekarze powinni co pewien czas weryfikować swoją wiedzę
          med , bo świat idzie na przód ,aby móc dalej uczyć.
          I zawsze będe twierdzić że problem nie leży w chorobie lecz w niewiedzy lekarzy.
          Też myślałam o drodze sądowej ale to nie ma najmniejszego sensu środowisko
          lekarskie jest w tym temacie głuche i ślepe z małymi wyjątkami ( ukłon w strone
          lekarzy formuowych).
          Największy nacisk trzeba położyć na edukacje lekarzy .
          • tarnica.2 Re: do sądu lekarzy! 24.09.09, 10:34
            aby móc dalej leczyć. małe sprostowanie .
            • piotr.kurkiewicz Re: do sądu lekarzy! 24.09.09, 11:17
              Każda akcja musi być rozważna-podawanie do sądu to nie najlepsza
              droga, dopóki nie będzie więcej badań naukowych, rzetelnych!
              Wśród lekarzy ja sam rozesłałem ok 200 kopi filmu "Under Our Skin"
              Na forach internetowych dla lekarzy np konsylium24.pl jest
              publikowanych wiele polskich i zagranicznych prac lekarzy
              ILADS,udzielane są porady np przeze mnie i innych lekarzy znających
              doniesienia ILADS.W Polse jest coraz więcej lekarzy popierających
              sposoby diagnostyki(w tym np "ośmieszane" PCR RT z Poznania)i
              leczenia ILADS-wielu lekarzy zaczyna leczyć wg ILADS,ale nie chce
              się z tym afiszować!
              Kilku lekarzy p dr Beata,p dr Tomasz Wielkoszyński i m in ja
              wspóldziała ze Stowarzyszeniem i nie boi się wystąpić w mediach(co
              jest np w moim przypadku róznie oceniane i pozytywnie ale i b
              negatywnie).
              Piwis a wcześniej Stowarzyszenie zainteresowało problemem ch
              odkleszczowych posłów-ostatnia odp MZ wyraźnie nie narzuca już metod
              leczenia i lekarze mogą przewlekłą antybiotykoterapię stosować
              wypisując antybiotyki z refundacją!
              Coś się zmienia...
              Piotrek K
              • tarnica.2 Re: do sądu lekarzy! 24.09.09, 11:34
                Kropla drąży skalę. Jest duża potrzeba akcji propagandowej która uświadomi
                społeczeństwo , ludzie są nieświadomi istnienia tej choroby, , np leśnicy ujemne
                wyniki traktują jako rozstrzygające.
                • ewa475 Re: do sądu lekarzy! 24.09.09, 14:01
                  A co robi Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę od kilku lat?
                  Właśnie uświadamia,drąży skałę,wyszukuje i wspiera lekarzy leczących wg
                  ILADS,pomaga chorym nawiązać kontakt z lekarzami,organizuje zjazdy,na które
                  przychodzą osoby leczące się jak również poszukujące diagnozy,przybliża
                  boreliozę mediom,itd,itp.
                  Jest nas ponad 300 osób,to o czym pisałam wyżej robią wszyscy.Tarnica zapraszam
                  do Stowarzyszenia jeśli dotychczas Cię tam nie ma.Zapraszam też Ewę,razem
                  najwięcej możemy zrobić,co już widaćsmile i słychaćsmile
                  • starydzwon Re: do sądu lekarzy! 24.09.09, 15:03
                    do sądu? ale ze sprawą karną czy cywilną? bo to w sumie znaczna różnica.

                    w każdym przypadku sąd oprze się na oficjalnych wytycznych i biegłych, więc
                    najpierw trzeba tych biegłych "wychować" i żmudnie korygować postawy tych,
                    którzy wytyczają wytyczne, bo bez tego jest duża szansa na przegraną, a
                    przegrana w sądzie mogłaby być bardzo dotkliwa i przekreślić dotychczasowy
                    dorobek w tej sprawie wielu wielu ludzi. bo dawałaby zwolennikom oficjalnego
                    nurtu argument: "ale my mamy prawomocne wyroki".
                    mimo że mam wybuchy rewolucyjne, szczerze takie pomysły odradzam, a jeśli już
                    ktoś bardzo chce, to może jeszcze nie na tym etapie.
                  • dx771 Re: do sądu lekarzy! 24.09.09, 15:33
                    Ja widzę to tak:

                    Dzięki pracy Stowarzyszenia, lekarzy ILADS, zwykłych członków wiedza
                    społeczeństwa nt. boreliozy jest coraz wieksza i wykracza poza wiadomości ze nie
                    wolno kleszcza smarowac masłem i obserwować sie po wyjsciu z lasu.

                    Presja społeczna wywołać moze zmiany, a nie nasze krzyki.
                    • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 24.09.09, 21:27
                      dzięki wszystkim za zainteresowanie i rady.oczywiście,że nie
                      zamierzam niczego robić pochopnie,nie jestem pieniakiem,ale podjęłam
                      taką decyzję nie dlatego,że cierpię na brak wrażeń,bo choroba już mi
                      tyle ich dostarczyła,że na więcej podobnych nie mam ochoty,ale ten
                      cały
                      absurd mnie przeraża,ja po prostu żądam efektywnego leczenia do
                      którego mam przecież prawo.wysłałam meila do MZ z pytaniem dlaczego
                      tak się leczy tę chorobę,dlaczego lekarze mają mniejszą wiedzę o tej
                      chorobie niż pacjent,czym kierował się ten który taki schemat
                      leczenia narzucił,bo na pewno nie ekonomią.większość chorych na
                      bb,zanim się dowie,że to właśnie ta choroba,odwiedzi mnóstwo
                      gabinetów lek.,ma wykonywanych mnóstwo nie tych co trzeba badań,zje
                      mnóstwo nieskutecznych leków,idą na bezrobocie-bo
                      nie są w stanie pracować,niektórzy lądują na rencie-to wszystko
                      bardziej obciąża Skarb Państwa niż zastosowanie leczenia abx nawet
                      przez 2lata-dlatego tym bardziej denerwuje mnie ta sytuacja,bo nie
                      znam logicznego wytłumaczenia dla takich poczynań.nie liczę na odp.z
                      MZ,bo kto się będzie przejmował taką nawiedzoną,ale mam nadzieję,że
                      chociaż ktoś go przeczyta i się zastanowi.wiem jedno nie poddam się
                      i będę walczyć o swoje prawo,bo chcę być pełnowartośćiową obywatelką
                      i pełnosprawną matką dla moich dzieci.
                      • arrakis74 Re: do sądu lekarzy! 24.09.09, 21:41
                        Mnie wydaje się że kluczem do sukcesu jest odpowiednie nagłaśnianie
                        problemu nieskutecznego leczenia standardowego i edukacja lekarzy
                        POZ w temacie skutecznego leczenia ILADS. Dzieki temu powstanie
                        silna oddolna presja na zmiany w schemacie leczenia. Tak dzieje się
                        w USA. I tam właśnie w pierwszej kolejności jest szansa na zmianę
                        schematów. Byc może stanie się to już nie długo. A wtedy mamy szansę
                        jako II kraj na swiecie uzyskać właściwe leczenie LYME.
                        • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 24.09.09, 21:48
                          mam nadzieję,że dożyjemy tegosmile.a o niewyedukowanych lekarzach też
                          pisałam do MZ-tylko czy ktoś "tam" to przeczyta ?sad
                          pozdrowionko.
                    • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 24.09.09, 21:43
                      zapomniałam was pozdrowić-co niniejszym czynię.mam na co zgonić-och
                      ta borelioza smilesmile
                      • starydzwon Re: do sądu lekarzy! 25.09.09, 00:11
                        myśle że może dobrze byłoby stworzyć jakiś kanał informacji docierający do
                        studentów medycyny
                  • tarnica.2 Re: do sądu lekarzy! 25.09.09, 09:09
                    I chwała stowarzyszeniu za całokształt . Dziękuję za zaproszenie , może jeśli
                    mieszkałabym bliżej. Ciekawa jestem co by było gdyby chorzy na bb wystąpili w
                    zbiorowym pozwie przeciwko państwu Polskiemu o uznanie metod leczenia wg ILADs .
                    • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 25.09.09, 09:50
                      ja również dziękuję za zaproszenie pewnie skorzystam.popieram takie
                      wspólne działania,ponieważ nie od dziś wiadomo,że w grupie siła.
                      • ewa475 Re: do sądu lekarzy! 25.09.09, 11:25
                        Tarnico,Stowarzyszenie jest wszędziesmile
                        Jak wstąpić znajdziesz na stronie stowarzyszenia!Nie potrzeba nigdzie jechać,od
                        tego jest internet!
                        Ewo,naprawdę w grupie siła,co 300 osób to nie jedna.To się sprawdza!
                        Pozdrawiam,Ewa.
                        • tarnica.2 Re: do sądu lekarzy! 25.09.09, 11:38
                          Samo wstąpienie mnie nie satysfakcjonuje. A na działanie to troszkę za duża
                          odległość.
                          • ewa475 Re: do sądu lekarzy! 25.09.09, 12:48
                            Tarnica,chwila,Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę zostało zarejestrowane w
                            Bielsku Białej.
                            Działa zaś na terenie całego kraju,również za granicą,tam wszędzie gdzie są jego
                            członkowie,np.Francja,Niemcy,Wielka Brytania,Irlandia.
                            Są punkty konsultacyjne na mapce na stronie stowarzyszenia,jest
                            internet.Stowarzyszenie nie ma biura,sekretariatu,fotela prezesa.To wielu ludzi
                            dobrej woli,każdy coś robi.
                            Napisz, jak chcesz może na meila w czym jesteś mocna,każda pomoc jest potrzebna
                            ludziom chorym na boreliozęsmile
                            Na działanie nigdy nie jest za daleko,tak naprawdę to tylko potrzeba się lepiej
                            czuć,ale przecież zawsze można robić sobie przerwysmile
                            • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 26.09.09, 12:03
                              witam ponownie.rzeczywiście uważam,że wszyscy chorzy na bb powinni
                              się,że tak powiem zjednoczyć i nadać więcej rozgłosu
                              chorobie.wiem,że jest stowarzyszenie chorych na borelioze,ale np.ja
                              dopóki nie dopadła mnie choroba mialam takie same wiadomosci o bb co
                              większość lekarzy.jedyne co można było usłyszeć lub przeczytać w
                              mediach to to,że prznoszą ją kleszcze-o nimfach nie było mowy,co
                              uważam,za b.ważną informację ,że leczy się ją b.łatwo i krótko i o
                              tym,że rumień=borelioza;brak rumienia-brak boreliozy.moim skromnym
                              zdaniem dobrze byłoby współpracowac z mediami systematycznie,bo
                              jedno czy dwurazowy reportaż może być mało skuteczny,ludzie
                              obejrzą,przeczytają i zapomną.może jeśli będzie się co jakiś czas
                              przypominać o chorobie istnieje większe prawdopodobieństwo,że te
                              informacje zostaną zapamiętane.jak wiecie sami większość chorych
                              dowiaduje się o chorobie przez przypadek,sami muszą szukać,a nie
                              każdy ma dostęp do internetu i nie każdy wie,że większość lekarzy ma
                              znikomą wiedzę o bb,więc ślepo ufają lekarzom i dają sobie wmówić
                              nerwicę.u mnie było podobnie,jak zaczęłam lekarzom wymieniać swoje
                              obajwy,to nie dość,że po wymienieniu 3czy 4 objawów,przestawali mnie
                              słuchać i przepisywali mi leki uspokajające i gdyby nie wasze forum
                              pewnie bym uwierzyła i nawet na myśl by mi nie przyszło robić
                              jakiekolwiek badania.a jeśli chodzi o dowody ,to przecież my wszyscy
                              chorzy na bb jesteśmy żywymi dowodami na to,że dotychczasowe
                              leczenie jest nieskuteczne-a wręcz ośmielę się powiedzieć,że
                              bardziej szkodliwe niż to proponowane przez lekarzy ILADS.wcześniej
                              nie miałam pojęcia,że jest tak dużo chorych na bb,i pewnie większość
                              społeczeństwa o tym nie wie i nawet nie przypuszcza,że ten problem
                              może dotyczyć również ich.pozdrawiam wszystkich
                  • jan440 Re: do sądu lekarzy! 30.09.09, 19:02
                    Kiedyś chciałem aby Stowarzyszenie podziękowało mojemu rodzinnemu za pomoc przy
                    wlewach.Na pewno poczułby się lepiej a stowarzyszenia to nic by nie
                    kosztowało.Niestety odzewu nie było.Tak więc z tym wspieraniem lekarzy nie do
                    końca jest prawda.
              • raf.99 Re: do sądu lekarzy! 26.09.09, 18:31
                piotr.kurkiewicz napisał:

                > Piwis a wcześniej Stowarzyszenie zainteresowało problemem ch
                > odkleszczowych posłów-ostatnia odp MZ wyraźnie nie narzuca już metod
                > leczenia i lekarze mogą przewlekłą antybiotykoterapię stosować
                > wypisując antybiotyki z refundacją!
                > Coś się zmienia...
                =============

                Warto moim zdaniem przypomnieć odpowiedź Ministra Zdrowia na interpelację:
                tekst tutaj

                Oczywiście jest tam parę "mądrości" wpisanych zapewne przez któregoś z
                konsultantów zakaźnictwa, natomiast jest jeden bardzo ważny dla nas akapit:
                "Pragnę natomiast zapewnić, że koszty leczenia boreliozy, w tym powszechnie
                dostępne w obrocie aptecznym antybiotyki stosowane w jej leczeniu, są - decyzją
                ministra zdrowia - objęte finansowaniem ze środków publicznych na podstawie
                przepisów ustawy [...]. Pacjenci i lekarze mają dostęp do tych leków, a
                ci ostatni mogą i powinni podejmować terapię według swojej najlepszej
                wiedzy
                ."

                To oznacza, jak napisał wyżej dr Kurkiewicz, że lekarze leczący nas wg ILADS
                mają prawo leczyc w ten sposób (wg swojej najlepszej wiedzy), a także że oni i
                inni lekarze mają prawo wypisywać nam leki z refundacją.

                W USA potrzeba było uchwalenia ustawy stanowej żeby zabezpieczyc wolność lekarzy
                ILADS do wyboru terapii. W Polsce mamy to zapisane w dokumencie Ministra Zdrowia!
                • ewa475 Re: do sądu lekarzy! 26.09.09, 18:47
                  Jasne,Raf,jeżeli przyjmuje się w tygodniu kilku pacjentów z boreliozą,gorzej a
                  raczej lepiej jak przyjmuje się ich 100smile
                  • fionka21 Re: do sądu lekarzy! 26.09.09, 19:00
                    Raf, to nie jest dokument wiążący i zabezpieczający naszych lekarzy.

                    Co będzie, jeśli za parę lat urzędas z NFZ wystawi lekarzowi ILADS rachunek, z
                    informacją, że okradał fundusz, lecząc niestandardowo i że ma zwrócić jakąś
                    oszałamiającą kwotę?
                    • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 26.09.09, 20:02
                      właśnie jestem po lekturze interpelacji i wcale nie czuję się po tym
                      lepiej.nie wiem czy nie mam problemów z czytaniem ze
                      zrozumieniem,ale wg mnie ten tekst jest bardzo niejednoznaczny.z
                      jednej strony pozwala się lekarzom decydować o sposobie leczenia bb
                      wg ich najlepszej?wiedzy,ale jednocześnie ostro krytykuje się metody
                      ILADS-taka zakamuflowana sugestia dla lekarzy?przecież to furtka dla
                      lekarzy którym się nie chce uczyć-zawsze spapraną robotę będą
                      tłumaczyć,że leczyli wg swojej "najlepszej" wiedzy,a ta jaka jest
                      każdy widzi. wiecie co-a moze zrobić taką ogólnokrajową akcję
                      wrzucania tym wszystkim sceptykom po zarażonym kleszczu za
                      bluzkę? smile może jak osobiście doświadczą zaczną rozumieć innych.w
                      końcu forumowych lekarzy też dopadła ta choroba i gdyby nie to,nie
                      wiadomo jakie by dziś stanowisko zajęli.nie to żebym ich
                      krytykowała,chwała im za to,że nie siedzą cicho i coś robią
                      narażając się pewnie swoim kolegom po fachu,ale to dowód na to,że
                      dopiero się coś zrozumie jak się samemu to przeżyje.mam nawet hasła
                      dla tej akcji-kleszcze wszystkich krajów łączcie się!po kleszczu dla
                      lekarza! smile)
                      • ewa475 Re: do sądu lekarzy! 27.09.09, 16:44
                        Ewa 1919 napisała:
                        "wiecie co-a moze zrobić taką ogólnokrajową akcję
                        wrzucania tym wszystkim sceptykom po zarażonym kleszczu za
                        bluzkę?"
                        Ewa,zlituj się,jakbyś Ty nie była przekonana do jakiejś sprawy to chciałabyś aby
                        ktoś Ci wrzucał cokolwiek zarażonego za bluzkę????
                        Czy mi się wydaje,czy Twoje hasła są komunistycznofaszystowskie?
                    • raf.99 Re: do sądu lekarzy! 27.09.09, 12:04
                      Ewa, fionka, rozumiem o czym mówicie.

                      Ja tylko zwracam uwagę na pewien istotny niuans aby nie przeszedł bez echa. Takie ziarenko które razem z innymi przechyli kiedyś szalę sporu na naszą korzyść.
                      Wolność lekarza do stosowania terapii według jego najlepszej wiedzy jest gwwarantowana ustawą - mówi o tym art. 4 Ustawy o zawodzie lekarza na który ministerstwo powołuje się dwa akapity wyżej. Opinia ministra którą zacytowałem ma konkretne umocowanie w przepisach prawa a te są wiążące dla wszystkich organów państwa.
                      Jak zapisano w innym miejscu tego dokumentu, minister nie ma prawa ingerować w swobodę wykonywania zawodu lekarza (w tym w wybór drogi leczenia) ani w spory naukowe lekarzy. (Działa to oczywiście w obie strony, natomiast w tym konkretnym przypadku - na naszą korzyść).
                      Innymi słowy, także NFZ jako organ podległy ministrowi nie ma prawa narzucać lekarzowi sposobu leczenia. Nie mówię tu że NFZ nie będzie próbował się czepiać - mówię że nie ma prawa tego robić. To jest punkt zaczepienia w razie wystąpienia takiego problemu.

                      Na praktykę przekłada się to tak, że lekarz który zechce, ma prawo tak właśnie robić. Nie oczekuję od naszych lekarzy że się tego podejmą, natomiast praktyczne wyjście jest takie jakie stosuję ja i wiele innych osób - moja pani doktor rodzinna przepisuje mi receptę z refundacją. Nie wiem czy zechce to robić przez cały okres leczenia, ważne że ma do tego pełne prawo.
                      A mówiąc już o skali makro: ewentualne próby naciskania przez NFZ na takich lekarzy rodzinnych byłyby sprzeczne z prawem i stanowiłyby materiał np. dla Rzecznika Praw Obywatelskich i podobnych instytucji.
                    • raf.99 Re: do sądu lekarzy! 27.09.09, 12:53
                      Chcę także powiedzieć abyśmy nie przekładali kalką sytuacji które miały miejsce
                      w USA, pokazanych w "Under Our Skin", na naszą sytuację w Polsce. Mamy zupełnie
                      inny system prawny i zupełnie inny system ubezpieczeń zdrowotnych niż w USA.
                      W przypadku dra Burrascano ubezpieczyciel który go skarżył to firma prywatna
                      (dbająca o interes akcjonariuszy - czytaj: skłonna wyrwać każdego dolara dla
                      siebie i sowich właścicieli). W Polsce NFZ to instytucja podległa ministrowi,
                      która ma obowiązek działać zawsze dla dobra publicznego.

                      W tzw. opinii publicznej powszechne są narzekania na system ochrony zdrowia w
                      Polsce. Natomiast w tym konkretnym przypadku system polski o wiele lepiej
                      zabezpiecza nasze interesy. Może sie zdarzyc tak że zmiany o które walczymy
                      dokonają się szybciej w naszym kraju niż w USA.
                      • starydzwon Re: do sądu lekarzy! 27.09.09, 13:31
                        raf.99 napisał:
                        W Polsce NFZ to instytucja podległa ministrowi,
                        > która ma obowiązek działać zawsze dla dobra publicznego.

                        A świstak zachowuje absolutną powagę
                        wink

                        proszę mi powiedzieć, skąd w takim razie cyrki przy ukłądaniu listy leków
                        refundowanych.
                        W razie co odpowiem: jest jakiś limit pieniążków, i w nim się trzeba zmieścić w
                        wszystkim.
                        Róznica jest więc taka, że gdzieś sa akcjonariusze, a u nas limit.
                        I cyrki z tym związane, szereg utrudnien, by pieniążki zachować> Jako przykład
                        podam chore od urodzenia kilkunastoletnie rodzeńtwo na jakieś choroby
                        genetyczne, leżenie, konieczna rehabilitacja, pieluchy, tony leków, itd, ale na
                        żadną pomoc NFZ liczyć nie mogą, bo choroba jest nieznana i nie ma jej w
                        wykazie. To nie jest historia wyssana z palca.

                        Urzędnicy po prostu ustalają, które choroby są według nich poważne a które mniej
                        poważne w skali społecznej, i robią wszystko, by się w budżecie zmieścić.
                        Dlatego zrobią raczej wszysto, by boreliozy nie uznawać za chorobę zbyt poważną.
                        Oczywiście jest to tylko mój punkt widzenia i tak proszę to traktować
                        • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 27.09.09, 21:17
                          z tą akcją wrzucania kleszczy za bluzki oczywiście żartowałam,jeśli
                          mój żart był niestosowny-przepraszam.no cóż,oprócz węchu wyostrzył
                          mi się też dowcip sad .tak naprawde to podziwiam waszą wiedzę w tej
                          materii,interpretacje i znajomość tych wszystkich przepisów...może
                          ja po prostu za krótko w tym siedzę,ale poprawię się.a w tym żarcie
                          chodziło mi po prostu o to,że wiele osób zaczyna rozumieć problem
                          dopiero kiedy na własnej skórze się przekona,tak było ze mną i
                          pewnie z większością z was.gdyby nie zrządzenie losu ja być może też
                          byłabym takim niedowiarkiem,tyle tylko,że ja nie jestem lekarzem i
                          moja niewiedza i sceptycyzm nikomu nie wyrządziłyby krzywdy.być może
                          lekarze za bardzo boją się ryzyka intensywnego leczenia?!,czekają aż
                          inni "przetrą szlaki"-takie asekuranctwo,no ale nie ma łatwo,zawsze
                          tak było.tylko dziś mamy XXI wiek i lekarze powinni być bardziej
                          otwarci na "nowe".a może po prostu nie chce im się wziąść do
                          roboty,bo to przecież wysiłek-trza poczytać,przyswoić wiedzę,pomyśleć
                          (to dopiero wysiłek),pokierować pacjenta na odpowiednie badania a
                          potem je dobrze zinterpretować(z tym chyba najgorzej),no i wreszcie
                          leczyć-to dopiero droga przez mękę z takim
                          pacjentem,jęczy,stęka,narzeka,cenny czas zabiera,a do tego a to mu
                          lek nie pasuje,trza zmieniać na inny bo po tym się źle czuje-znowu
                          myśleć;a to leczenie nieskuteczne,pewnie ma koinfekcje-znów trza
                          myśleć jakie badania,interpretować je i znowu zmienić lek-tylko na
                          jaki?-znowu myśleć...itd.a na co mi ten problem,lepiej leczyć po
                          staremu. jak dla mnie ta druga wersja jest bardziej prawdopodobna.
                        • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 27.09.09, 21:35
                          to jeszcze raz ja.wersja staregodzwona również przemawia do mnie,
                          być może(czyt.napewno)chodzi o pieniądze,a co do przepisów to
                          powszechnie wiadomą jest rzeczą,że absurdy są u nas
                          wszechobecne,szkoda tylko,że nawet tej dziedziny nie oszczędzą.
                          • ewa475 Re: do sądu lekarzy! 27.09.09, 22:45
                            Ewo,przepraszam,ale ktoś kiedyś napisał na forum:nie atakujmy lekarzy,to oni nas
                            przecież będą leczyć.
                            Głęboko wierzę,że tak będzie i może nawet niedługo,skoro 24 września w pierwszym
                            szkoleniu dla lekarzy prowadzonym przez Panią doktor z Bielska uczestniczyło 42
                            lekarzy.
                            To oni pragnęli nauczyć się leczenia boreliozy,nikt im,cytuję:"ulotki nie wciskał"!
                            Oprócz kilku lekarzy,którzy leczą boreliozę z różnym skutkiem jest duża ilość
                            tych,którzy pomagają chorym przepisując leki jeśli zabraknie,kierując na
                            badania,itd.
                            Chyba kiepsko u mnie z poczuciem humoru,jakoś mam problem,aby żartować z zarażania.


                            • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 28.09.09, 12:59
                              nie przeczę,że są lekarze pełni chęci,ale ja widocznie nie miałam
                              szczęścia ich spotkać.jedna pani doktor na moją próbę rozmowy
                              powiedziała,że nie ma czasu na wykłady.fakt,że pewnie lekarze mają
                              limity przyjęć i muszą podporządkowywać się przepisom i wyrobić się
                              w czasie,ale to nie tłumaczy braku chęci niesienia pomocy.wydaje mi
                              się,że po prostu tak jak większość lekarzy nie wiedziała za dobrze
                              co powiedzieć,bo nie zna zbyt tej choroby i nie chciała się do tego
                              przyznać więc jej postępowanie było takie a nie inne.inna pani dr
                              kiedy zaczęłam z nią dyskusję strasznie się rozjuszyła,póżniej wręcz
                              zaczęła ze mnie bezczelnie drwić,każdy mój objaw,który zdążyłam jej
                              przedstawić, podporządkowywała do innej choroby-tak więc wychodziło
                              na to,że mam mnóstwo inych chorób a nie jedną podstawową.podobnych
                              przejść mogłabym wymienić jeszcze kilka,ale to nie ma sensu bo
                              pewnie połowa chorych na bb przeszła to samo.tak,więc ewo nie dziw
                              się,że atakuję lekarzy bo strsznie się na nich zawiodłam.a czy nigdy
                              nie spotkałaś się z sytuacją,że kiedy coś ci dolegało lekarze bez
                              jakichkolwiek badań przepisywli ci lekarstwa w ciemno,nie wiedząc
                              dokładnie co leczą?i wtedy nie bali się,że zrobią ci krzywdę
                              aplikując ci leki na"coś",a przecież wszystkie niosa za sobą jakieś
                              ryzyko,a tu przy takiej poważnej chorobie oni nagle nie chcą
                              ryzykować?mimo tego,że widzą w niektórych przypadkach ewidentny brak
                              efektów dotychczasowego leczenia nadal się upierają przy starych
                              metodach,wyrządzając tym samym krzywdę pacjentom,bo przecież
                              niedoleczona choroba za jakiś czas wróci ze zdwojoną siłą.dlatego
                              właśnie jestem taka "cięta"na lekarzy bo szanuję swoje zdrowie,a
                              krytyka czasami może zadziałać mobilzująco na niektórych.a co do
                              żartów,to nie żartuję z choroby,tylko z całej tej sytuacji.to nie
                              jest tak,że piszę tutaj aby sobie wyłacznie podowcipkować,bardzo was
                              szanuję i waszą wiedzę bo dzięki niej wiem teraz duużo więcej niż
                              wcześniej i dzięki wam-aktywnym forumowiczom-zawdzięczam to,że w
                              ogóle mam szansę na wyleczenie a któej bym nie miała gdyby nie wy i
                              pewnie teraz brałabym jakieś leki na depresję i Bóg wie jeszcze na
                              co-bo żadnemu lekarzowi nie chciało się dojść przyczyny moich
                              dolegliwości.no może nie dokładnie tak bo przcież miałam tk
                              głowy,echo serca i holter,usg brzucha,tarczycy,badania krwi-i
                              praktycznie wszystko ok,więc pani ewa jest neurotyczką,leki na
                              nerwicę i przeciwdepresyjne, leki na żołądek,leki
                              przeciwbólowe,witaminy i inne.chyba nie muszę dodawać,że oczywiście
                              nie pomagały.a gdy już człowiek ma wszystkiego dość i czuje się
                              czasami bezsilny,to wierz mi ewciu-naprawdę odrobina humoru może
                              bardzo pomóc.wiem co mówię bo nie raz właśnie ten przyciężkawy
                              dowcip pomógł mi,gdy nic i nikt inny nie był mi już w stanie
                              pomóc.ja niedługo znów idę do zakażnych,teraz "uzbrojona" w większą
                              wiedzę,postawię sprawę jasno,bez ogródek wyłuszczę sprawę a moje
                              dalsze postępowanie będzie zależało od postępowania lekarzy-o czym
                              dam znać.nie wiem ewo w jakim jesteś teraz stanie chorobowym,ale
                              życzę ci jak najlepiej i wszystkim chorym boreliowiczom też.
                              • ewa475 Re: do sądu lekarzy! 28.09.09, 16:25
                                Przyznam się,że lekarzy zakaźnych omijałam szerokim łukiem,już wtedy byłam po
                                wielogodzinnym studiowaniu forum i dobrze wiedziałam gdzie muszę się udać,aby
                                zdrowieć!
                                No i baaardzo nie lubię się denerwować,a nawet jest to bardzo niewskazane przy
                                naszej chorobie.
                                Teraz ja jestem dla siebie ważna,a na resztę lubię machnąć ręką.
                                Czego i Tobie Ewo życzę,pozdrawiam,Ewa.
                                • likorek Re: interpelacja 28.09.09, 17:30
                                  Czyli minister w odpowiedzi na interpelację powołał się tylko na
                                  część ustawy i nie napisał, że pacjent ma prawo wyboru metody
                                  leczenia - to też ustawa o prawach pacjenta gwarantuje. Dziwi mnie
                                  natomiast niekonsekwencja tej odpowiedzi ponieważ z jednej strony
                                  nie wchodzi w spory o metody leczenia a z drugiej mówi o naciskach
                                  grupy (w domyśle pacjentów), która chce aby leczyć wynik a nie
                                  objawy. Myślę, ze chodziło mu tu o + PCR rt. Niestety nie jest
                                  poinfomowany, że większość lekarzy nie podejmuje leczenia bez
                                  potwierdzanie objawów Elisą i WB. Wg mnie to wyjasnia kto pisze
                                  ministrowi odpowiedzi na interpelacje.
                                  • piwis78 Re: interpelacja 28.09.09, 17:52
                                    O metodzie leczenia zgodnie z ustawa o zawodzie lekarza, decyduje
                                    lekarz i to on wybiera metodę leczenia i przedstawia pacjentowi, a
                                    pcjent, ma wybóry, jaką metodą chce się lecżyć. Kazdy lekarz ma
                                    obowiązek, nawet zakźnicy przestwić wszytskie dostępne mtody
                                    leczenia, w tym ILADS. Wydaje się, że MZ chodziło o tych pacjentów,
                                    co są seropozytywni i bezobjawowi. Piwis78
                                • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 28.09.09, 18:20
                                  wiedzieć gdzie się udać to jedno,ale mieć na to fundusze lub czas na
                                  podróże to drugie. jest mnóstwo osób,których najzwyczajniej na
                                  świecie na to nie stać z różnych przyczyn.jedni mają chore dzieci na
                                  które już wydają masę pieniędzy,innym choroba nie pozwala na
                                  podjęcie pracy dzięki,której mogliby zarobić na wyjazd do
                                  lekarza,przyczyn może być wiele.czytałam na forum przypadek męża
                                  pewnej kobiety- to jest po prostu wręcz przerażające i ochydne,nie
                                  dość,że tak jak każdy-o kleszcza się nie prosił,chodził człowiek
                                  kiedyś w pełni sił,pracował,płacił na ubezpieczenie,źle
                                  diagnozowany,leczenie doprowadziło go do jeszcze większej ruiny,co
                                  lepsze-nikt poza nim i jego rodziną nie ponosi tego konsekwencj, to
                                  teraz jego żona musi się wyprzedawać aby go ratować a wszystko przez
                                  jakieś standardy leczenia choroby nie do końca poznanej i brak
                                  lekarzy z odpowiednią wiedzą i chęcią zdobywana jej,przecież świat
                                  się rozwija,medycyna też.dobrze,że ta kobieta ma co sprzedać,bo są
                                  inni,którzy nie mają się z czego wyprzedawać i nie stać ich na
                                  wyjazdy,niektórych nawet nie stać na leczenie,dlatego zrobię co będę
                                  mogła aby przekonać choć jednego lekarza,z którym będę miała do
                                  czynienia w moim mieście,do zmiany zdania w interesującej nas
                                  kwestii.może choć w ten sposób uda mi się pomóc tym,którzy mają
                                  mniejsze możliwości.może się uda?!-ja również już nie będę się
                                  wkurzać,po prostu będę starać się wszystkimi dostępnymi dla mnie
                                  środkami,egzekwować swoje prawo do efektywnego!leczenia.
                                  • tarnica.2 Re: do sądu lekarzy! 29.09.09, 10:01
                                    Największym problemem jest znalezienie lekarza który w ramach leczenia
                                    państwowego (NFZ) po pierwsze uwierzy że to jest borelioza po drugie podejmie
                                    leczenie.
                                    Ich wiedza na ten temat jest znikoma a może problem tkwi w kosztach tego
                                    leczenia bo niestety lekarze teraz liczą nie leczą .
                                    • tarnica.2 Re: do sądu lekarzy! 29.09.09, 10:06
                                      Jeszcze dodam nie chodzi o lekarzy pierwszego kontaktu moja lekarka z
                                      przychodni uwierzyła w bb ale skierowała mnie do zakaźnika bo taka jest
                                      prawidłowość a tu MUR -BETON i nie przeskoczysz
                                      • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 29.09.09, 19:51
                                        tak naprawdę to już nie chce mi się dochodzić kto,jak i dlaczego bo
                                        i tak nigdy się tego nie dowiemy.w naszym kraju absurdów przepisy są
                                        tak skonstruowane aby każdy którego one dotyczą mógł interpretować
                                        je wg swojego uznania,w ten sposób powstaje tzw.spychologia.ja sobie
                                        wymyśliłam swój absurd dla własnej potrzeby:w końcu sama sobie nie
                                        wychodowałam prywatnego kleszcza,uchlał mnie państwowy,w centrum
                                        Polski,w miejskim parku w samym centrum miasta,tabliczki przy
                                        wejściu do niego nie było"uwaga tu grasują zarażone kleszcze!",na
                                        pewno nie weszłabym do niego gdybym o tym wiedziała,więc mam prawo
                                        domagać się pełnego leczenia w ramach NFZ. wink .ponieważ mam przerwę
                                        w abx a znów odezwały się objawy(lekarz dopiero jutro) i tak na
                                        wszelki wypadek pochłaniam tabletki czosnkowe,i chyba dostałam
                                        jakiegoś herxa po nich bo mi take pierdoły przychodzą do głowy.a tak
                                        w ogóle to można dostać taką reakcję po czosnku?! sad)
                                        • wroteknowynick Re: do sądu lekarzy! 29.09.09, 20:08
                                          oszczędzaj energię na walkę z chorobą
    • ewa475 Re: do sądu lekarzy! 29.09.09, 21:38
      Wrotek,padłam ze śmiechusmile
      To zdanie musi przejść do historiismile
      • wroteknowynick Re: do sądu lekarzy! 30.09.09, 09:59
        Lekarze nie mogą się bać, jeśli mają chcieć nam pomóc.
        • starydzwon Re: do sądu lekarzy! 30.09.09, 13:05
          wroteknowynick napisał:

          > Lekarze nie mogą się bać, jeśli mają chcieć nam pomóc.
          >


          ano dokladnie. kiedys w Polityce byl artykul, co spowodowalo ganianie lekarzy po
          sądach za niemal wszystko w USA.
          otóż lekarze tam nie ryzykują, bo się boja. mają procedury i sie nie wychylają.
          • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 30.09.09, 13:43
            w takim razie co robic kiedy próby rozmowy nie przynoszą efektu?
            czekać aż kropla wydrąży skałę?to bardzo długi okres,a gdy ktoś
            cierpi liczy się każda godzina.jechać do Warszawy,Krakowa...,jak już
            pisałam nie każdy może sobie na to pozwolić i nie każdy ma dostęp do
            internetu aby się czegokolwiek o tej chorobie dowiedzieć,więc
            skazany jest tylko na wiedzę i niewiedzę lekarza.a ofiar kleszcza
            przybywa.ja mam się martwić o to czy lekarze się boją czy nie?a
            gdzie w tym wszystkim pacjent?czy on się nie boi?
      • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 30.09.09, 12:59
        ciesze się ewciu,że pośrednio przyczyniłam się do poprawy twojego
        humoru,ale następnym razem jak będziesz padać to się rozejrzyj bo
        jeszcze jaką krzywdę sobie zrobisz i następne nieszczęście gotowe.do
        tego widzę,że inspiruję ludzi.a co do oszczędzania energii na walkę
        z chorobą to ty wrotek też jej za bardzo nie oszczędzasz-klepanie w
        klawisze też ją zużywa.ja mam swoje zdanie a wy swoje.zresztą nie po
        to tu piszę aby krytykować chorych forumowiczów tylko chorą służbę
        zdrowia.
        • babaelka-0 Re: do sądu lekarzy! 30.09.09, 21:24
          Witam!
          I tu wyjatkowo zgodze sie z Toba.Chory jest system.
          Lekarze bywaja rozni.Tych ktorzy chca pomagac,wierz mi,jest sporo.
          Moja rodzinna np bardzo zarobiona.O boreliozie wie niewiele,ale jak cos
          potrzebuje np recepty,to bardzo prosze.Lekarze rodzinni nie maja motywacji do
          uczenia sie naszej choroby.Doskonale ich rozumiem.
          Pozdrawiam
          • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 01.10.09, 09:52
            ja właśnie przygotowuję moją dr rodzinną do leczenia mojej bb,bo nie
            wiem jak mi pójdzie z moimi zakaźnikami,ale stwierdziła,że od tego
            są specjaliści i to oni powinni się na tym znać. przyznała jednak,że
            lekarze pierwszego kontaktu powinni mieć więcej wiedzy na ten temat
            bo to przecież do nich w pierwszej kolejności trafia pacjent i od
            ich wiedzy zależy dalsza droga leczenia.tak siedziałam u niej w
            gabinecie i tak marudziłam jej o tej boreliozie i koinfekcjach,że w
            końcu zaczęłyśmy się śmiać-bo czy to nie jest jakiś kabaret,że
            przychodzi pacjent,nie dość,że prawie sam diagnozuje sobie chorobę
            to jeszcze uczy lekarza jak i czym ma go leczyć wink.nie wiem jak dla
            was ale dla mnie to jakiś farsa.Poleciłam jej stronę Stowarzyszenia
            Chorych na bb.obiecała,że tam zajrzy,bo przecież niekonieczne musi
            mi wierzyć na słowo,nie wiem czy słowa dotrzyma ale mam nadzieję ,że
            tak,zresztą i tak nie dam jej spokoju-sama się już wystraszyła tej
            choroby jak jej tak nagadałam bo mówiła,że była kilka razy już
            pokąsana przez tego małego potworka i do tej pory żyła w błogiej
            nieświadomości zagrożenia.
            • gozillas Re: do sądu lekarzy! 13.10.09, 15:51
              Jestem zdecydowanie za!

              Ktoś tu podawał link do dokumentu o nazwie "sesja", gdzie było napisane m.in o
              właśnie tym forum. Oczywiście, nie to że pokazuje jaka jest prawda, tylko że to
              forum i stowarzyszenie jest bee, wprowadzają ludzi w błąd itp.

              Aż się prosi, aby mu założyć sprawę (temu autorowi tekstu). Brakuje tylko
              DOWODÓW, o które praktycznie wszystko się rozchodzi. A gdyby tak udokumentowane
              leczenia wszystkich, któzy wyleczyli się z boreliozy według zaleceń ILADS,
              zebrać to kupy i zacząć robić taką bazę danych. Wiadomo, że np. 1-6 przypadków
              zostałoby zignorowanych przez sędziów czy rzeczników praw obywatelskich czy kogo
              tam jeszcze, to liczba sięgająca np 50 jest już dużo bardziej przekonywująca. I
              być może byłaby to nasza broń, nie tylko przeciwko lekarzom, ale także ludziom
              wygłaszających sympozja i atakując ILADS.

              Kto za?




              • gozillas Re: do sądu lekarzy! 13.10.09, 15:55
                Nie pisze, że broń w sensie ataku. Chodzi mi po prostu o broń w sensie obrony
                przed tymi ludźmi, którzy oprócz wygłaszania "jedynych prawd" IDSA, dodatkowo
                atakujących bezczelnie lekarzy leczących według ILADS, stowarzyszenia czy fora.

                Ciekawe czy robią to z niewiedzy, a może dostają za to grubą kasę? A może i
                jedno i drugie?
                • ewa475 Re: do sądu lekarzy! 13.10.09, 17:54
                  Wszyscy zasmile!
                  Gozilas zrób to,dużo pracy,dużo wysiłku,ale jak już to będzie zrobione co za
                  satysfakcja!
                  To żmudna robota,ale do wykonania!
              • ewa1919 Re: do sądu lekarzy! 14.10.09, 00:39
                > DOWODÓW, o które praktycznie wszystko się rozchodzi. A gdyby tak
                udokumentowane
                > leczenia wszystkich, któzy wyleczyli się z boreliozy według
                zaleceń ILADS,
                > zebrać to kupy i zacząć robić taką bazę danych. Wiadomo, że np. 1-
                6 przypadków
                > zostałoby zignorowanych przez sędziów czy rzeczników praw
                obywatelskich czy kog
                > o
                > tam jeszcze, to liczba sięgająca np 50 jest już dużo bardziej
                przekonywująca. I
                > być może byłaby to nasza broń, nie tylko przeciwko lekarzom, ale
                także ludziom
                > wygłaszających sympozja i atakując ILADS.
                >
                > Kto za?
                >
                > wlaśnie o to mi chodzilo gozillas.zgłębiam się w to wszystko od
                strony przepisów i przyznam że już zgłupiałam od czytania tego,ale
                doszłam do wniosku,że tytuł mojego wątku powinien brzmieć nie"do
                sądu lekarzy",ale-do sądu Pol.Tow.Epid.i Lek.Zakażnych,którzy za
                swoje działania są również odpowiedzialni wobec pacjentów.To oni
                ustalają standardy uniemożliwiając tym samym na swobodne
                podejmowanie przez większość lekarzy decyzji o leczeniu(lekarze po
                prostu boją się "wychylić").Może ktoś mi wytłumaczy ten fragment
                odpowiedzi na interpelację-"szczepy
                zarazków w USA i Europie są odmienne co determinuje powszechne juz
                dziś uznane różnice w przebiegu klinicznym choroby".W takim razie
                skoro nasze kleszcze przenoszą inne szczepy zarazków to dlaczego w
                Polsce obowiązują zasady leczenia boreliozy wg.IDSA które
                też jest z USA i badało pewnie amerykańskie kleszcze.Skoro takie
                jest tłumaczenie to wychodzi na to ,że Polskie kleszcze powinno
                leczyć się po polsku,a np.Rosyjskie po rosyjsku bo tam też pewnie są
                inne szczepy bakt.Lekarzy ew.można skarżyć za błąd w
                diagnozie,np.ktoś chodzi "połamany"przez dłuższy czas a lekarz przez
                swoją niewiedzę dopuścił się zaniedbania przez co naraził pacjenta
                na cierpienie i utratę lub znaczne pogorszenie zdrowia.Jeżeli chodzi
                o sposób leczenia to on w zaistniałej sytuacji postępuje zgodnie ze
                stanem aktualnej wiedzy medycznej,ale to ,że ta wiedza jest trochę
                kulawa to już nikogo nie iteresuje.Ja po tym jak zostałam
                zlinczowana przez niektórych nie będę się udzielać na tym
                wątku.Jeśli ktoś podziela moje zdanie niech pisze na meila.
                >
                >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka