Dodaj do ulubionych

Bóg-śmierć-życie

16.01.13, 21:17
Skoro nie ma Boga, to na śmierci kończy się wszystko. Zatem w jaki sposób korzystać z życia???
Obserwuj wątek
            • varna771 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 21:49
              czesto myślę o ludziach niezrozumianych przez świat o ludziach z innych epok, historia jest moja pasją, ale taka logiczna i prawdziwa. Jednak moje spostrzeżenia są tylko moimi teoriami nie opartymi żadnymi faktami...
              • varna771 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 21:56
                Jakis czas temu wpadła mi do głowy pewna teoria odnośnie życia po smierci i Boga. Jest politeizm i monoteizm, ludzie wieżą w jednego Boga i też w w wielu więc sądzę że wszyscy mają rację. Możliwe jest to że żyją gdzieś we wszechświecie istoty o wiele wiele inteligentniejsze od nas ludzi, które już od tysięcy a może milionów lat uświadamiają nam że są dla nas Bogami...
                • uwierz_w_to Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 22:02
                  varna771 napisała:

                  > Jakis czas temu wpadła mi do głowy pewna teoria odnośnie życia po smierci i Bog
                  > a. Jest politeizm i monoteizm, ludzie wieżą w jednego Boga i też w w wielu więc
                  > sądzę że wszyscy mają rację. Możliwe jest to że żyją gdzieś we wszechświecie i
                  > stoty o wiele wiele inteligentniejsze od nas ludzi, które już od tysięcy a może
                  > milionów lat uświadamiają nam że są dla nas Bogami...


                  Nie to jest chyba błędne myslenie, te istoty inteligętne doskonale wiedzą że nad nimi jest Bóg, one są tak samo rasami tak jak my, mogą tworzyć życie, niszczyć ale nie bez konsekwencji, znają dobrze te same prawa boskie co my.Nie dosłownie z przykazań ale z miłości, rozumiesz?
              • uwierz_w_to Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 21:56
                Varno ja też mam teorie, nie ma dowodu jednoznacznego,są tylko fakty.
                Jestem natomiast pewien co do niektórych ludzi historycznych takich jak np: Jezus wiem kim był,sporo o tym świecie wiem, ale żeby złożyć to w jedną całość, ciężko by było i nie bez blędów.
                Całość tej mojej wiedzy opiera się o wszystko całokształt:polityczny,gospodarczy,historyczny i nie wiem co tam jeszcze.W pełnej koncentracji i na długich dniach bym był w stanie krok po kroku wszystko sprecyzować i opisać z sensem ale nie w krótkich zdaniach czy też stronach.
                • varna771 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 22:00
                  życia po śmierci nie ma! ponieważ to co widzimy, śnimy i czujemy jest efektem działania komórek, przepływu impulsów przez neurony, które są fizyczne, istnieją jako tkanka biologiczna. śmierć to koniec, nicość. nie mależy robić sobie nadzieji na życie po życiu, bo jeśli istnieje taka możliwość to tylko jeśli zbuduje się nowa tkanka biologiczna, czyli jedyna możliwość to reinkarnacja, ale nie polegająca na wędrówce dusz bo duszy też nie ma tylko na odwiecznej przemianie materii w energię i na odwrót, czyli nowy twór praktycznie nie ma nic ze starym życiem wspólnego jedynie świadomość istnienia być może staje się nowym życiem. skąd to wiem? myślę wiec jestem.


                  • varna771 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 22:15
                    ditta12 napisała:

                    > A ile jest wszechświatów i co dalej i dalej a po przeciwnej stronie gdzie konie
                    > c?
                    > To są bańki mydlane?

                    Materialiści ,a dokładnie ateiści, wiedzą dokładnie ile jest wszechświatów. Ich odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi: nieskończenie wiele.Na dodatek sporo z tych wszechświatów ,każdy z osobna, pod jakimś względem jest nieskończony o to ,czy te wszechświaty są obok siebie równolegle w czasie ,czy przeciwnie – rodzą się i rozwijają w naszym wszechświecie-matce.
                        • madau Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 22:28
                          nie mam pojecia co to jest dusza. Ale wyobrazam sobie jako takiego przezroczystego malego czlowieczka w srodku kazdego z nas.
                          Bedac mala dziewczynka okropnie chorowalam i bylam w spiaczce. Kiedy sie obudzilam nie czulam nog od kolan i rak od lokci. Mialam wrazenie ze zamieszkal we mnie jakis stwor co ma krotkie nogi i rece. DOKLADNIE go czulam. Moze dlatego tak sobie wyobrazam dusze, moze to infantylnne ale na takie pytania nie tylko odpowiedzi "dorosle" sa trafne.
                        • varna771 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 22:39
                          ditta12 napisała:

                          > A co to jest dusza?
                          Jednakże kwestia, co się dzieje z duszą po śmierci, wciąż pozostaje otwarta. Skoro duszą jest człowiek, to gdy dana osoba umiera, umiera dusza. Innymi słowy, zmarły to martwa dusza. Potwierdzają to liczne wersety biblijne. „Dusza, która grzeszy, ta umrze” — mówi Księga Ezechiela .W naszych czasach też istnieją liczne teorie na temat życia na tamtym świecie. Wyznawcy hinduizmu i buddyzmu wierzą w reinkarnację. Muzułmanie nauczają, że dusza po śmierci ciała żyje dalej, a na sądzie ostatecznym pójdzie do raju lub do piekła. Większość protestantów słyszy, iż dusze po śmierci doświadczają szczęśliwości w niebie bądź mąk w ogniu piekielnym. Katolicy dodają do tego limbus i czyściec.Nasuwa się tu jednak kilka istotnych pytań: Skąd wzięła się myśl, że dusza jest nieśmiertelna? Czy z Pisma Świętego? Jeżeli tak, to dlaczego spotykamy ją również w religiach niechrześcijańskich?
                          • ditta12 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 22:46
                            Wiki mówi

                            Limbus – część teodolitu, niwelatora (jeśli niwelator posiada koło poziome) lub sekstantu[1], mająca postać metalowego lub szklanego krążka, z naniesioną na obwodzie podziałką kątową – 400 gradów bądź 360 stopni. W nowoczesnych instrumentach geodezyjnych limbus przyjmuje postać elementu zdolnego wytworzyć impulsy elektryczne zliczane następnie przez specjalne układy i przeliczane na kąty. Nad limbusem, współśrodkowo, osadzona jest alidada.

                            To niby ta otchłań?
                            <mówi Księga Ezechiela>

                            Ezechiel opisał jakąś maszynę która zeszłą z nieba z warkotem,ogniem,miała koła i jakiś naukowiec na podstawie tego opisu skonstruował je.One jeżdżą jakoś tam Trza by przeczytać dokłądnie bo już nie przytoczę z pamięci.
                      • uwierz_w_to Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 22:28
                        madau napisała:

                        > ja jakos wierze w te wszechswiaty. A co z dusza? tez jej nie ma? Nie ulatnia si
                        > e? Naprawde nie ma nic a nic?

                        Nie no coś ty, nie chcę tu Varny obrazić bo każdy ma własne poglądy ale uważam że tylko głupiec myśli że nic nie ma, skoro nic by nie było, nie było by miłości ani nienawiści.
                        To że bóg nie przemawia ani się nie okazuje to nie dowód, wyobrażacie sobie Boga jako coś ludzkiego, to błąd, to jest coś niepojętego dla naszego umysłu.
                          • varna771 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 23:00
                            madau napisała:

                            > No wlasnie, ja, nie mieszajac w to religii bo w zadna nie wierze, bardzo mocno
                            > wierze w Boga. On mi sie ukazywal podczas psychoz.
                            Człowiek jest twórcą Boga a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym – pisał Łyszczyński. – Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie; tego swego uciemiężenia broni jednak lud w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud”.

                            • madau Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 23:05
                              czyli moje doswiadczenia ze SWIATLEM to byly halluny bo bog jest stworzony przez czlowieka???
                              Nie wiem czy potrafilabym zyc gdyby ktos mi powiedzial ze Boga nie ma. Chyba wtedy zylabym chwila. carpe diem.
                              • ditta12 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 23:09

                                <Ewangelia św. Mateusza 6:25-34 >
                                “Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi....."
                                Jezus
                            • ditta12 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 23:06
                              Może to nie my dzieci rodzimy ale one nas rodzą?
                              Moja córka powiedziała że jest moją matką a ja jej córką.tak wrzasnęła żebym dobrze usłyszała bo ja przygłucha jestem :)
                                    • varna771 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 23:25
                                      madau napisała:

                                      > Varno, jestem agnostyczka. Ale nie ateistka. Wierze w Boga jako w swiatlo, cos
                                      > niesamowicie dobrego.
                                      Trochę sobie przeczysz:) bo agnostycyzm mówi, iż istnienia Boga lub Bogów nie można udowodnić w żaden sposób i nigdy nie uda się tego udowodnić ...
                                      • madau Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 23:28
                                        O popatrz to moze ja od poczatku zla definicje sobie obralam? Moze niedokladna? Bo w szpitalu mowili ze agnostycy nie wierza w zadna religie zle wierza ze bog jako dobro istnieje.
                                        Tos mi zabila klina ;)
                                        Bede musiala przewartosciowac wszystkie swoje wartosci.
                                        A jak sie zwie taki ktos jak ja, kto wierzy w Dobro?
                                        • varna771 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 23:31
                                          madau napisała:

                                          > O popatrz to moze ja od poczatku zla definicje sobie obralam? Moze niedokladna?
                                          > Bo w szpitalu mowili ze agnostycy nie wierza w zadna religie zle wierza ze bog
                                          > jako dobro istnieje.
                                          > Tos mi zabila klina ;)
                                          > Bede musiala przewartosciowac wszystkie swoje wartosci.
                                          > A jak sie zwie taki ktos jak ja, kto wierzy w Dobro?
                                          Madau Ty jesteś kobieta wykształcona, mądra baba w moim mniemaniu. Co ja Ci bede pisac?? czy to ważne czy jestes ateistką czy tez agnostyczką. Platon mówił " Być człowiekiem dobrym, znaczy być człowiekiem mądrym"
                                  • varna771 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 23:19
                                    ditta12 napisała:

                                    > SŁOŃCE było bogiem w dzień I KSIEŻYC nocą.
                                    > Teraz czasem się spotykają.:)
                                    A czyż Słońce nie jest Bogiem? Słońce jest głównym źródłem energii w naszym układzie planetarnym, światło słoneczne jest podstawą istnienia i rozwoju życia, istnieją astronomiczne interpretacje wielu religijnych wierzeń, mówiących o Bogu-Słońcu (polecam obejrzenie filmu Zeitgeist), życie zarówno ludzi jak i innych istot podporządkowane jest Słońcu, siła grawitacji Słońca utrzymuje planety precyzyjnie na orbitach z matematyczną cyklicznością zmieniając pozycje planet. Dla mnie jest ...
          • uwierz_w_to Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 23:31
            Cała wiedza jest w nas zakodowana a ten Łyszczyński, ehhh śmiechu warty:D
            Do takich teori to doszedłem za małolata jak on i uznałem je za błędne.
            Chociaż są tacy którzy się wzorują na tym, może komuniści też w taki sposób widzieli świat?:), zachlane łby przez butelkę.
                • varna771 Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 23:43
                  uwierz_w_to napisał:

                  > "Być człowiekiem dobrym to bycie człowiekiem mądrym"
                  >
                  > Jakaś nowa teoria?
                  na pewno nie nowa skoro od Platona pochodzi... Uwierzu filozofia ma to do siebie, że kazdy inaczej ją interpretuje, gdyby była zgodnośc nie byłoby filozofii...
                  • uwierz_w_to Re: Bóg-śmierć-życie 16.01.13, 23:46
                    varna771 napisała:

                    > uwierz_w_to napisał:
                    >
                    > > "Być człowiekiem dobrym to bycie człowiekiem mądrym"
                    > >
                    > > Jakaś nowa teoria?
                    > na pewno nie nowa skoro od Platona pochodzi... Uwierzu filozofia ma to do siebi
                    > e, że kazdy inaczej ją interpretuje, gdyby była zgodnośc nie byłoby filozofii..
                    > .

                    Zależy jak ją rozumiemy, w znaczeniu czystego dobra czy ogólnego.
                    Zaużmy porównajmy Jagiełłę i Stalina i co?
                        • varna771 Łyszczyński 16.01.13, 23:52
                          Nie masz Uwierzu racji!! to nie był żaden prymityw!
                          Ateizm Łyszczyńskiego nie był prymitywnym antyklerykalizmem, ale opartą na solidnych studiach wiedzą z fundamentem filozoficznym. To był jeden z najwybitniejszych umysłów XVII-wiecznej Polski – twierdzi prof. Andrzej Nowicki, historyk filozofii, który badaniom Łyszczyńskiego poświęcił dziesięciolecia. To on odnalazł w archiwach ocalałe fragmenty traktatu i odtworzył życiorys autora.Łyszczyński studiował retorykę, logikę, fizykę i metafizykę w Kolegium Jezuitów w Krakowie i Kaliszu. Sam przez 8 lat był członkiem zakonu. Tam poznał pisma starożytnych. Jednym z jego nauczycieli był Jan Morawski, teolog katolicki, który podczas wykładów uczył, by odróżniać byty realne od pomyślanych i chimerycznych, a jednym z jego ulubionych przykładów bytu chimerycznego był Bóg. Przy czym Morawski miał na myśli „drugiego Boga”, stworzonego w umyśle ludzkim – przedmiot wiary heretyków. Łyszczyński wyciągnął z tych wykładów ostateczne konsekwencje i do kategorii bytów chimerycznych zaliczył wszelkich bogów. Z odtworzonych fragmentów jego pism można wnioskować, że świetnie znał prace renesansowych wolnomyślicieli: Giordana Bruna, Campanelli, Giulia Cesare Vaniniego, który, nawiasem mówiąc, też skończył na stosie.
                          Interesowały go utopie społeczne, a jego krytyka religii nie zamyka się jedynie w kategoriach ontologicznych. Społeczna funkcja religii polega według niego na „gaszeniu światła rozumu” (podobnego sformułowania używał Giordano Bruno), usypianiu ludzkich umysłów i utrzymywaniu w posłuszeństwie prostego ludu. Nazywał teologów rzemieślnikami słów próżnych, wykrętnymi wężami, zwodzicielami, obrońcami głupoty i podstępów przodków, którzy sami, co prawda, nie wierzą w Boga, ale wiarę tę wpajają innym.
                          Można sądzić, że myśl, by człowiek wykształcony naprawdę wierzył w Boga, wydawała się Łyszczyńskiemu nieco absurdalna. Wykształconych (sapientes) dzielił na ateistów, którzy się otwarcie do tego przyznają, i takich, którzy posługują się religią w sposób cyniczny dla własnej korzyści. Do kategorii bezbożnych i bezreligijnych zaliczał także Jezusa i Mojżesza, którzy spreparowali Pismo Święte. Społeczną funkcją propagowania ateizmu ma być więc wyzwolenie uciemiężonego ludu (choć miał gorzką świadomość, że lud nie bardzo tego chce) i wizja wspólnoty bez panów i kapłanów. Jeden z argumentów, których użyto przeciw Łyszczyńskiemu w czasie procesu, przekonywał, że ateizm wywraca ustanowiony przez Boga porządek społeczny, a obraza boskiego majestatu jest równoznaczna z obrazą majestatu królewskiego.Obszarem zainteresowania Łyszczyńskiego była także filozofia przyrody. Wiadomo o tym m.in. z polemiki, która rozpoczyna się słowami: „zawrzay paszczękę piekielna larwo, sprośny Atheuszu”, a z której wynika, że Łyszczyński negował istnienie zjawisk nadnaturalnych, stworzenie przypisywał „sukcesji Natury” i chciał jej przywrócić odebrane przez teologów i przypisane Bogu atrybuty. Tu także było mu blisko do renesansowych filozofów. – W historii myśli ateistycznej ma jednak Łyszczyński pozycję wyjątkową. On pierwszy użył kategorii „my, ateiści”. Przedtem nawet Vanini używał formuły: „ateiści twierdzą”, „ateiści głoszą” – mówi prof. Nowicki. – Traktatów o istnieniu Boga napisano na świecie setki. O nieistnieniu – tylko jeden i to właśnie w Polsce.Przed podjęciem studiów Łyszczyński sporo wojował. Mówi o tym odnaleziony w białoruskich archiwach dokument podpisany przez Jana III Sobieskiego, w którym król, mianując Łyszczyńskiego podsędkiem brzeskim, wspomina jego zasługi dla ojczyzny: „Od młodych lat służył w wojsku koronnym w chorągwi Jana Sapiehy, a następnie w wojskach litewskich pod księciem podkanclerzym Wielkiego Księstwa Litewskiego, biorąc udział w wojnie z najazdem moskiewskim, szwedzkim i węgierskim”. Już w roku mianowania na stanowisko podsędka – 1682 r. – Łyszczyński rozstrzygał sprawę przeciwko zakonowi jezuitów, który bezprawnie zagarnął ogrody należące do pewnego mieszczanina. Łyszczyński podpisał wyrok nakazujący ich zwrot. Drugi konflikt z Kościołem wiązał się z małżeństwem jego córki, którą wydał za bliskiego krewnego. Biskupowi, który surowo go upomniał, odpowiedział, że kościelne zakazy go nie interesują, bo małżeństwo jest umową świecką. Skończyło się to ekskomuniką.Tym, co ostatecznie przesądziło o losie Łyszczyńskiego, był donos sąsiada, niejakiego Jana Brzoski, który nie chcąc zwracać pożyczonych „stu tysięcy fortun”, wykradł Łyszczyńskiemu rękopis traktatu i napisał na niego donos. Wojewoda wileński Kazimierz Jan Sapieha przekazał sprawę sądowi kościelnemu. Sejm jednak zdecydował, że jako szlachcic Łyszczyński powinien mieć świecki proces. Odbył się on podczas posiedzenia Sejmu w Warszawie. – Proces był tylko pozornie świecki. Z dokumentów wynika, że biskup Mikołaj Popławski występował w podwójnej roli: senatora i inkwizytora, odpowiedzialnego bezpośrednio przed papieżem za przebieg procesu i wykonanie wyroku. Przysłany przez papieża nuncjusz Giacomo Cantelmo postulował, by wziąć Łyszczyńskiego na tortury i żądać wydania wspólników. Bo co to za inkwizycja, gdy sądzona jest tylko jedna osoba. Z tortur jednak zrezygnowano w obawie przed tumultem szlacheckim – opowiada prof. Nowicki.W komisji sejmowej, która sądziła Łyszczyńskiego, zasiadało czterech biskupów. I to ich głos brzmiał najgłośniej. Polonia non parit monstra (Polska nie rodzi potworów), mawiano, a teraz już tego nie można powiedzieć, bo Łyszczyński to monstrum – przekonywali. Szantażowali, że głos za ułaskawieniem Łyszczyńskiego jest głosem przeciwko Bogu. Biskup Załuski pomstował, że za ateizm Łyszczyński winien być „nie jeden raz spalony, ale tysiąc razy ponieść śmierć, gdyby tylko miał tyle dusz”. Wśród szlachty wielu wypowiadało się w obronie Łyszczyńskiego, przy czym bynajmniej nie były to głosy ateistów, ale zwolenników szlacheckich przywilejów i złotej wolności. Obawiano się rosnących wpływów duchowieństwa, które oskarżano nie tylko o chęć zdominowania szlachty, ale także zaprowadzenia w Rzeczpospolitej hiszpańskiej inkwizycji. Pojawiły się nawet tak radykalne postulaty – choć przy okazji innej sprawy – żeby wszystkich biskupów wypędzić z senatu i odesłać do Rzymu.Najbardziej zaangażowany w obronę był przyjaciel Łyszczyńskiego Ludwik Konstanty Pociej, ale szybko się przekonał, że to niebezpieczna gra. Ostrzeżono go, że gdy skończy się proces Łyszczyńskiego, może się zacząć proces Pocieja. – Ostatecznie Pociej głosował przeciwko karze śmierci, ale by zaprezentować się jako obrońca Kościoła, wygłosił paskudne przemówienie, że polskiemu katolicyzmowi nie zagraża jakiś jeden Łyszczyński, ale prawosławna Cerkiew – mówi prof. Nowicki.„Bóg jest! A więc niech umrze ateista” – zażądał prokurator. Sejm przegłosował wyrok śmierci, a król Sobieski go zatwierdził. – Czy mógł ułaskawić Łyszczyńskiego? – zastanawia się prof. Nowicki. – Pewnie mógł, ale była to dla niego sprawa obojętna i drugorzędna. Poza tym, jako władca wiedział, że lud potrzebuje widowiska.Widowisko zaczęło się 10 marca 1689 r. Na rynku wystawiono theatrum, czyli drewnianą estradę obitą czerwonym suknem. Na niej stanął krucyfiks, przed którym klęczał Łyszczyński. Msza trwała od rana do trzeciej po południu. Potem pokutujący miał „odprzysiąc się bezbożności”, potępić wszystkie swoje błędy i pisma, a następnie wyznać wiarę w Boga w trzech osobach, w Jezusa Chrystusa, Niepokalaną Bogurodzicę i cały orszak niebieski. Następnie biskup, śpiewając psalmy, wychłostał go dyscypliną.Dwa tygodnie później Łyszczyński zmuszony był własnoręcznie spalić swoje pisma. Wreszcie 30 marca wykonano wyrok na nim samym. „Wyprowadzono go na miejsce stracenia i okrutnie znęcano się najpierw nad jego językiem i ustami, którymi on okrutnie występował przeciw
                          • varna771 cd Łyszczyński 16.01.13, 23:56
                            występował przeciw Bogu. Potem spalono jego rękę, która była narzędziem najpotworniejszego płodu, spalono także jego papiery pełne bluźnierstw i na koniec on sam, potwór, został pochłonięty przez płomienie, które miały przebłagać Boga, jeżeli w ogóle za takie bezeceństwa można Boga przebłagać”. To relacja biskupa Załuskiego. Według innej, wyrok na bluźniercę brzmiał co prawda: stos, ale poprosił on króla o łaskę i wybłagał, aby go przed spaleniem ścięto. Jego prochy rozsypano poza murami miasta.Ucz się prawdy od kamieni/Ponieważ ludzie, nawet ci, którzy prawdę znają/Uczą, że jest ona fałszem/Doktryna mędrców jest bowiem dyktowanym przez rozsądek kłamstwem”. Tak miało brzmieć epitafium, fragment wiersza Łyszczyńskiego, który wybrał dla siebie na kamień nagrobny. Nie wiedział, że jako „monstrum” nie zasłuży nawet na grób.W 300-lecie śmierci, na Białorusi, gdzie znajdował się jego rodzinny majątek, ustawiono pamiątkowy kamień z epitafium. W Polsce o Łyszczyńskim zapomniano. Co prawda jeszcze przed wojną pojawiła się idea, by wystawić mu w Warszawie pomnik, ale nikt nigdy nie próbował jej zrealizować. Dziś do tego pomysłu wróciło Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. W tym roku chce złożyć formalny wniosek do władz stolicy. Na razie trwa w Internecie akcja wspierająca „Łyszczyński wraca do miasta”.


                            • ditta12 Re: cd Łyszczyński 17.01.13, 00:01
                              Autor: varna771 ☺ 16.01.13, 23:56


                              <występował przeciw Bogu. Potem spalono jego rękę, która była narzędziem najpotworniejszego płodu, >

                              A kto?Ten łyszczyński?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka