i.ta
10.07.11, 00:56
Witam wszystkich,
trafiłam na to forum po ostatnich wydarzeniach w moim życiu i proszę Was o pomoc.
18 lat temu miałam boreliozę - w czasach gdy mało kto wiedział co to jest i przez pierwsze 3 miesiące przepisywano mi tylko maści. Na szczęście trafiłam na lekarkę, która w szpitalu zakaźnym zastosowała odpowiednią terapię i po 2 tygodniach zostałam wypisana do domu. Właściwie nic się przez długi czas nie działo, z wyjątkiem pojawiających się raz na jakiś czas bólów stawów kolanowych.
2 miesiące temu znów ugryzł mnie kleszcz - po wyciągnięciu (w całości) miałam lekkie zaczerwienienie, które z każdym dniem powiększało się. Po 3 dniach poszłam do lekarki która przepisała mi unidox (2 opakowania). Niestety w połowie drugiego opakowania dostałam dziwnej wysypki, po której lekarka kazała zakończyć branie antybiotyku i przepisała lekarstwa na alergię. Wysypka jednak nie schodziła więc trafilam do dermatologa, który zdiagnozował ją jako łuszczycę lub grudki przyłuszczycowe, natomiast widząc miejsce po ugryzieniu kleszcza stwierdził, że to nie jest wyleczone i zlecił wykonanie badań oraz 3 tygodniową kurację Augmentinem. Badanie na boreliozę met. ELISA nie wykryło przeciwciał IgM natomiast IgG jest przekroczone, niewiele ale jednak ponad wynik wątpliwy i maksymalny (23). W tej chwili czekam na kolejną wizyte u lekarza i nie wiem czy martwić się tym wynikiem czy nie. Nie czuję się najlepiej (bóle głowy, stawów, senność), ale może to wina antybiotyków, które biorę już w sumie ponad 2 miesiące (na tydzień przed ugryzieniem kleszcza przez 2 tygodnie brałam Amotaks na zapalenie gardła).
Wiem, że nie postawicie mi diagnozy, ale proszę o informację czy wynik IgM ujemny a IgG dodatni o czymś świadczy? I czy to, że kiedyś miałam boreliozę może mieć wpływ na ten wynik? Będę wdzięczna za wszystkie podpowiedzi.