Dodaj do ulubionych

Depresja w boreliozie

13.11.11, 20:36
Może na początek kilka słów wyjaśnienia - przymierzam się do badań i napisania pracy na temat objawów depresyjnych w boreliozie. Pomysł ten narodził się głównie poprzez kontakt z chorymi osobami, z których wielka ilość skarżyła się na obniżenie nastroju, chęci do życia, walki z chorobą.
Borelioza jest chorobą dla której wciąż brakuje społecznego wsparcia - nie oszukujmy sie, nie jest tak wielkie jak dla np chorych onkologiczne, kardiologicznie, a ja chciałbym zwrócić uwagę także i na ten aspekt niewątpliwie trudnej, przewlekłej, ciężkiej w rozpoznaniu i leczeniu choroby.

Postanowiłam zacząć tutaj, wywołując dyskusję, czy też raczej zadając wstępne pytania:
1. czy chorując na boreliozę odczuwałeś/odczuwasz obniżenie nastroju? brak nadziei, smutne myśli?
2. Jak oceniasz poziom społecznego wsparcia dla osób z boreliozą? Czy jest wystarczający? Czy świadomość choroby jest odpowiednio wysoka w naszym społeczeństwie?


Jestem przekonana, że jak w każdej przewlekłej chorobie występują także objawy depresyjne, na które trzeba zwrócić uwagę i chciałabym to potwierdzić wstępnymi badaniami, które być może poprowadzą do kolejnych - a w dalszym ciągu będą mogły być wykorzystane do poprawy świadomosci o boreliozie i o stanie psychicznym chorych.

W dalszej kolejności, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem poprosiłabym osoby chore przewlekle o wypełnienie krótkiej ankiety/testu którego wyniki będą opracowane dla raportu.

Zróbmy coś dla siebie i dla innych - wprawdzie coraz głośniej o boreliozie, ale w dalszym ciagu jest wiele obszarów tej choroby o których wiemy niewiele. Nie tylko o leczeniu i przebiegu w aspekcie fizjologicznym - uważam, że tak samo ważny, jak w każdje cięzkiej chorobie jest stan psychiczny!

Mam szczerą nadzieję, że uda mi się namówić was do współpracy i wyniknie z tego coś dobrego. Ja, jako córka osoby chorej i ja, jako psycholog kliniczny także chcę mieć jakiś wkład w szerszą pomoc i zrobić coś dla was i innych chorych, którzy borykają się z tym problemem.
Obserwuj wątek
    • xena1988 Re: Depresja w boreliozie 13.11.11, 20:49
      Dużo wątków już na ten temat było poruszanych , wystarczy poczytać forum...Pzdr
    • lyionesse Re: Depresja w boreliozie 13.11.11, 20:54
      Wiem, czytałam sporo wątków w których się ten temat przewija, ten dot. konkretnie tych dwóch aspektów razem - jest formą rozeznania, czy damy radę to zrobić, czy takie osoby chętne do wypełnienia ankiety się znajdą.

      pozdrawiam
      • abi0312 Re: Depresja w boreliozie 13.11.11, 20:59
        Ja ankiete chetnie wypelnie. Na pewno nie zaszkodzi.
        Abi
      • dagulla Re: Depresja w boreliozie 16.04.14, 11:52

        Mogę Ci pomóc. Wypełnię ankietę. Pisz na lidia@jurandbus.pl
    • tosho Re: Depresja w boreliozie 13.11.11, 21:12
      Fajnie, że wychodzisz z inicjatywą.
      Myślę, że ważne jest, abyś dobrze zaplanowała swoją pracę.
      Raczej nie robiłbym ankiety przez Internet. Każdy może taką ankietę wypełnić i nie będziesz wiedziała czy to była osoba faktycznie chora czy to jakiś znudzony troll internetowy.
      Musiałabyś raczej w tym celu podjąć współpracę z lekarzami i ich pytać o dane lub pozwolenie o wypełnienie ankiety przez pacjentów.
      Jeśli chodzi o depresję to trzeba tutaj rozróżnić depresję, która wynika z faktu bycia przewlekle chorym, czyli: "łola Boga", jak mi źle, bo życie mam zatrute, oraz depresję (i ogólnie zaburzenia psychiczne/psychiatryczne), która jest spowodowana infekcją. W neuroboreliozie występuje dosyć często łagodna encefalopatia.
      Tutaj są opisane zaburzenia psychiczne:
      www.borelioza.org/materialy_lyme/praca_zbiorowa-neuroborelioza.pdf
      Cała praca jest napisana raczej przez przeciwników istnienia chronicznej boreliozy, więc zalecane jest własne krytyczne spojrzenie. smile
      • lyionesse Re: Depresja w boreliozie 13.11.11, 21:36
        Tosho - dziękuję za link, wlaśnie czytam. To prawda, że bardzo często spotykam się z tym, że to takie "zbiorowe szaleństwo" - o losie, najczęściej właśnie wśród lekarzy pierwszego kontaktu. Myślę, że również takie podejście wpędza pacjentów w gorszy nastrój i zwątpienie.
    • lyionesse Re: Depresja w boreliozie 13.11.11, 21:30
      Dziękuję za miłe słowa smile
      Tak, mam zamiar przeprowadzić te badania również w szpitalu zakaźnym i tam także mieć grupę badawczą - niemniej jednak dla porównania chciałam też zweryfikować "internet" dla urozmaicenia grupy badawczej.
      Jestem w trakcie pisania dokładnego planu i rozkładu rozdziałów (w zależności od tego, czy hipotezy potwierdzą się, czy też nie) i wkrótce na pewno poproszę tych z was którzy byliby tak mili.

      Zastanawiam się też właśnie na ile depresja jest spowodowana tym brakiem wsparcia społecznego i faktu choroby, na ile endogennie o podłożu neurologicznym, zmianami chorobowymi. Cały czas doczytuję i póki co mam plan o pierwsze, udowodnić w ogóle fakt występowania, następnie otworzyć wątek o rozróżnieniu w zależności od przyczyny (wtedy kolejne badania na pacjentach hospitalizowanych). Niestety rzetelne badania wymagają takiego jednego ciosu za drugim - na początku wziełam taki właśnie szerszy zamach - ale zostałam poinformowana że "jedno ma wynikać z drugiego" i jako że to teren niezbadany jeszcze zaczynam całkiem od podstaw.

      • tosho Re: Depresja w boreliozie 13.11.11, 22:40
        Lyionesse, musisz dobrze zdefiniować co chcesz zbadać, w jakim kierunku itd. Jest kilka kluczowych pojęć, które trzeba poznać:
        1. Wczesna borelioza (i ewentualne koinfekcje).
        2. Późna borelioza (i ewentualne koinfekcje).
        3. Zespół poboreliozowy.
        4. Chroniczna borelioza (i ewentualne koinfekcje).

        Pierwsze trzy oficjalnie istnieją. Choroba w punkcie czwartym oficjalnie nie istnieje.


        > Tak, mam zamiar przeprowadzić te badania również w szpitalu zakaźnym i tam takż
        > e mieć grupę badawczą

        W szpitalu zakaźnym spotkasz pacjentów leczonych standardową terapią. Może np. zbadaj objawy depresyjne u osób z późną boreliozą (przed leczeniem) i porównaj z objawami depresyjnymi w "zespole poboreliozowym", np. zaraz po leczeniu, 2 miesiące i 6 miesięcy po zakończeniu standardowej terapii.

        Definicje dla punktów 1, 2 i 3 i informacje o oficjalnie zalecanej terapii znajdziesz w tym (jakże spójnym na pierwszy rzut oka dla osoby nie mającej świadomości o kontrowersjach) dokumencie:
        idsociety.org/uploadedFiles/IDSA/Guidelines-Patient_Care/PDF_Library/Lyme%20Disease.pdf
    • michal056 Re: Depresja w boreliozie 13.11.11, 22:05
      W tej chorobie fizjologia jest decydujaca.Obniżenie nastroju?Brak nadziei?.Smutne myśli?.Wybacz ale te określenia sa zbyt łagodne.Tutaj cały bałagan w naszych mózgach wywołuja bakterie które sobie tam siedzą i obsrywaja wszyskie neurony.W moim przypadku sterej boreliozy jazdy psychiczne były straszne i bliskie obłedu.Emocje we mnie były takie że wyłem do księżyca.
      • lyionesse Re: Depresja w boreliozie 13.11.11, 22:25
        Nie mam czego wybaczać. Rzeczywiście, emocje mogą być bardzo nasilone, pewnie zależy to także od stadium choroby. Pozostaje mi tylko współczuć ci, mam nadzieję, że teraz jest lepiej?

        Ja z kolei pamiętam, że u mojej mamy, która bez rozpoznania i leczenia była bardzo długo, po drugim roku zdarzało się na przykład cały tydzień nie wstawać, płakać, "wyć" to bardzo trafne określenie. Od lekarza usłyszała wtedy, że histeryzuje i powinna starać się biegać, wychodzić (gdzie kompletnie nie miała na to siły). Wygląda więc na to, że nie zdarza się to wcale tak rzadko.
        • margolcia_63 Re: Depresja w boreliozie 13.11.11, 23:44

          lyionesse napisała:
          Zastanawiam się też właśnie na ile depresja jest spowodowana tym brakiem wsparcia społecznego i faktu choroby, na ile endogennie o podłożu neurologicznym, zmianami chorobowymi.


          Obawiam się, że tego nie rozbierzesz, ani z pół litrem, ani bez.
          Większośc chorych ma na tyle skomplikowaną sytuację bytową by nie odróżniać, czy depresja to wynik zmian w mózgu, czy właśnie wynik problemów życiowych. Ja bym nie umiała określić.

          To problemy finansowe, z otoczeniem, z bliskimi, z lekarzami, z pracą w takim stanie, ze swoją kondycją psycho-fizyczną, dylematy odnośnie leczenia, badań ....
          • margolcia_63 Re: Depresja w boreliozie 13.11.11, 23:50
            A! jeszcze w grę wchodzi cała gospodarka hormonalna, która jwst powalona na łopatki.
            • patria5 Re: Depresja w boreliozie 14.11.11, 08:27
              trzeba też wziać pod uwagę, ze na forum są aktywne często osoby, które mają jak najgorsze dowiadczenia z lekarzami; czyli jest to ta grupa chorych, która nie znalazła wsparcia w medycynie klasycznej i ich spojrzenie moze być tym samym tendencyjne
    • lyionesse Re: Depresja w boreliozie 14.11.11, 09:07
      Zdaję sobie sprawę, że istnienie chronicznej boreliozy jest czymś na kształt ogniska zapalnego, w pracy mam zamiar operować uznanymi przez medycynę pojęciami (jeszcze), w przeciwnym razie może w ogóle nie zostać uznana za pracę naukową i nie otworzyć żadnego przewodu, krótko mówiąc - zamiast być wstępem do kolejnych prac zostanie na dzień dobry zjedzona (bo coś takiego w końcu nie istnieje!)

      Z tej przyczyny będę raczej mimochodem wykazywać wszelkie cechy choroby przewlekłej, niejako "przemycając" to w treści wniosków.


      Myślałam nad tym co pisaliście, zerwałam się własnie sprawdzić, jak rozwija się temat : Macie dużo bardzo ciekawych spostrzeżeń! W związku z nimi, postanowiłam to jakoś podzielić.

      W pierwszej części wykazać istnienie objawów depresyjnych (jakkolwiek wiemy, że zaburzenia psychiczne będą miały szersze spektrum) u osób chorujących i wykazujących zespól objawów - myślę tu o grupie osób zdiagnozowanych chorych "ciężko", prezentujących objawy (z naszą przewlekłą boreliozą).
      Jeśli wynik istotny statystycznie w porównaniu z grupą kontrolną osób zdrowych, w dalszej części szczegółowe wyodrębnienie możliwych przyczyn z opisem, czyli dla przykładu podłoże neurologiczne, brak wsparcia i świadomości choroby w społeczeństwie, konsekwencje długiej antybiotykoterapii, względy materialne.

      W kolejnej części badan będę myślała nad porównaniem dwóch grup - przed diagnozą i po rozpoczęciu leczenia (jakiś limit czasowy), czyli problematyka neuro, gospodarki hormonalnej.

      Ostatnia będzie dotyczyła wywiadu środowiskowego pacjentów, czyli obejmowala badanie reszty wymienionych, możliwych czynników. W tym momencie może także będzie można przeprowadzić krótką ocenę wsparcia społecznego dla osób chorych na boreliozę, a inną przewlekłą chorobę (na przykład chorych kardiologicznie, onkologicznie, gdyż jak sądzę, wskaźnik wsparcia i świadomości czym jest choroba będzie dużo wyższy niż w przypadku boreliozy).

      Nie łudzę się, że uda mi się tak ładnie rozdzielić przyczyny, one wszystkie maja zapewne swój udział w występowaniu zaburzeń emocjonalnych. Jednak taki podział pomoże tez uświadomić, że zaburzenia nastroju są nieodłączną częścią choroby i nie ma co tego tak lekceważyć.

      • lyionesse Re: Depresja w boreliozie 14.11.11, 09:10
        Dodam jeszcze, że jestem bardzo otwarta na kolejne pomysły, zwracajcie mi uwagę, jeśli gdzieś się mylę - badać chorobę to nie to samo co być chorym, dlatego wasza pomoc i sugestie są dla mnie tak cenne.
        • margolcia_63 Re: Depresja w boreliozie 14.11.11, 12:09
          lyionesse postawiłaś bardzo ambitne zadanie przed sobą, uważam, że wręcz niemożliwe, ale niewątpliwie było by b. cenne gdyby się powiodło. Tylko... jak udowodnić, w jakiej fazie choroby jest pacjent, czy ma chroniczną boreliozę, czy uległ ponownemu zakażeniu, czy był zakażony wcześniej, a nie chorował bo miał odporność, czy dołapał coś nowego (przerabiałam na własnej skórze)
          Jak udowodnić, że rozwój choroby jest związany z zakażeniem odkleszczówkami (czyt: zoonozami) a nie z wiekiem, złym prowadzeniem się.........
          "Kompinuj "Dziewczyno, ale, wg mnie ..... nie obronisz tej tezy. Chociaż chciała bym się mylić.
          A depresja jest na porządku dziennym nawet u zdrowych, taki obecny świat. Chorym jest tylko trudniej.
          Ale jak będziesz chciała to ankietę wypełnię, tylko nie bardzo wiem za za pracę chcesz popełnićwink, ale jeśli ma to wpływ na twoje żywot zawodowy to nie radziła bym.
          Tu się nic nie trzyma reguł.
          • margolcia_63 Re: Depresja w boreliozie 14.11.11, 12:12
            margolcia_63 napisała:

            >za za pracę
            > chcesz popełnićwink,
            co za- miało być
          • lyionesse Re: Depresja w boreliozie 14.11.11, 18:36
            Właśnie jestem po konsultacji.
            Oprócz powodów które wymieniasz mam jeszcze sporo metodologicznych komplikacji dot. głownie przyczyny depresji - póki co, nie dającej się rozdzielić.

            Jednak! Dostałam inną propozycję - mam zbadac poziom udzielanego wsparcia tej grupie chorych w porównaniu do chorych onkologicznie i do zdrowych. Jesli wyniki będą takie jak się spodziewamy to będzie i material "do pokazania" światu i zwrócenia uwagi na niewątpliwy problem i sprawa zostanie czysta metodologicznie. Niekoniecznie na podłożu depresyjnym, ale generlanie jak mała jest świadomośc a więc i trudna psychologiczna sytuacja chorych.

            Czyli - że tak powiem - od drugiej strony można spróbować to ugryźć.
            • tosho Re: Depresja w boreliozie 14.11.11, 19:53
              Problem może polegać na tym, że po co udzielać wsparcia chorym na chorobę, którą oficjalnie można wyleczyć w 4 tygodnie.

              Jeśli chodzi o mnie to nie widzę związku między niewielką świadomością w społeczeństwie na temat chorób przenoszonych przez kleszcze a moim nastrojem.
              • tosho Re: Depresja w boreliozie 14.11.11, 20:21
                >Jeśli chodzi o mnie to nie widzę związku między niewielką świadomością w społeczeństwie na >temat chorób przenoszonych przez kleszcze a moim nastrojem.

                Trochę niefortunnie to zabrzmiało. Chodzi mi oczywiście o bezpośredni wpływ na mój nastrój/ objawy wynikające z choroby.
                Bo oczywiście ogólnie mówiąc wciąż niedostateczny poziom świadomości raczej nie jest powodem do radości.
            • mscislaw.zawiedziony Re: Depresja w boreliozie 14.11.11, 20:11
              lyionesse napisała:

              > Właśnie jestem po konsultacji.
              > Oprócz powodów które wymieniasz mam jeszcze sporo metodologicznych komplikacji
              > dot. głownie przyczyny depresji - póki co, nie dającej się rozdzielić.
              >
              > Jednak! Dostałam inną propozycję - mam zbadac poziom udzielanego wsparcia tej g
              > rupie chorych w porównaniu do chorych onkologicznie i do zdrowych. Jesli wyniki
              > będą takie jak się spodziewamy to będzie i material "do pokazania" światu i zw
              > rócenia uwagi na niewątpliwy problem i sprawa zostanie czysta metodologicznie.
              > Niekoniecznie na podłożu depresyjnym, ale generlanie jak mała jest świadomośc a
              > więc i trudna psychologiczna sytuacja chorych.
              >
              > Czyli - że tak powiem - od drugiej strony można spróbować to ugryźć.

              Mała świadomość ludzi(nie wiedzących co to za choroba), tycząca się boreliozy jest dużo mniej bolesna dla "świeżaków" niż zetknięcie się z forumową grupą chorych.
              Grupa wyznająca poglady o nieuleczalności boreliozy,przenoszenia drogą płciową itd.
              może powodować niepewność, strach, wpedzić w depresję. Masz bardzo wiele wątków na tym forum np.
              Nowa, zielona, przestraszona...
              Borelioza - chorobaprzenoszona drogą płciową
              wątpliwości, kto, czy i dlaczego błądzi?
            • ewel-ajn Re: Depresja w boreliozie 14.11.11, 20:18
              Poziom udzielanego wsparcia? Poziom wsparcia jest taki że ludzie dostają na miesiąc Unidox albo biotraxon na dwa tygodnie w szpitalu i na tym się kończy to wsparcie i o tym mogłabyś napisać bo cała reszta która dzieje się potem to jak sama pisałaś powyżej może niekoniecznie nadaje się do publikacji. Nie było by o czym pisać jeśli nie podważyłabyś sposobu leczenia jaki oficjalnie funkcjonuje w państwowej służbie zdrowia. Bo jeśli już pisać prace na ten temat to żeby oddać prawdę i fakty a nie pisać żeby pisać. Lekarze zakaźnicy nie uznają długotrwałej antybiotykotearpii, nie istnieją dla nich koinfekcje które są i które się leczy. Jeśli ktoś nie pamięta ugryzienia kleszcza i nie miał rumienia to lekarz ogólny rzadko kiedy wpadnie na to że możesz być chory boreliozę ,. nie mówiąc o innych chorobach odkleszczowych. Ludzie często wędrują po lekarzach długie miesiące czy lata. Żeby dostać nawet głupie skierowanie do zakaźnika trzeba mieć do tego podstawę czyli przynajmniej dodatni test Elisa, którego ludzie czasem nie robią bo 50 zł za taki test to dla nich dużo. Jest masa ludzi starszych którzy na takie leczenie które im nie pomoże są skazani bo doktor mówi że do końca życia już będą stawy boleć i tak musi być. Można by pisać i pisać. Są ludzie którzy przez wiele lat nie zostali poprawnie zdiagnozowani przez lekarzy i teraz ponoszą tego konsekwencje. To jest wielowymiarowy temat i żeby napisać coś co ma choć trochę wspólnego z prawdą musiałabyś się narazić i to mocno. Bo o depresji w boreliozie to chyba niewiele jest do pisania bo może być jednym z wielu z jej objawów i tyle. Jeśli jakoś źle Cie zrozumiałam to przepraszam z góry!.
            • pies_z_laki_2 Re: Depresja w boreliozie 15.11.11, 13:10
              > Jednak! Dostałam inną propozycję - mam zbadac poziom udzielanego wsparcia tej g
              > rupie chorych w porównaniu do chorych onkologicznie i do zdrowych. Jesli wyniki
              > będą takie jak się spodziewamy to będzie i materiał "do pokazania" światu i zw
              > rócenia uwagi na niewątpliwy problem i sprawa zostanie czysta metodologicznie.

              Ja bym raczej szła w stronę porównania z gruźlicą, czy cukrzycą, a nie onkologią, bo ciężar gatunkowy winien być chyba porównywalny. No, może jeszcze nadciśnieniowcy, skala podobna, strach przed chorobą i jej skutkami podobny, możliwe powikłania też zbliżone. Onkologia kojarzy się o wiele groźniej, chociaż statystyki mówią, że nowotwory są uleczalne w sporym procencie.

              A właśnie, jak policzyć chorych na bb, skoro nie ma takich statystyk w Polsce? Ilu ma świeżą bb, ilu ma bb plus koinfekcje, ilu jest leczonych (i jak leczonych), ilu nieleczonych, ilu ma "starą" bb, ilu jest wyleczonych wg. medycyny standardowej, ilu wg. własnej oceny, a ilu nie daje się wyleczyć i dlaczego.

              A co dokładnie chcesz pokazać światu? Jaka jest wstępna teza?

              No i jak zdefiniujesz "wsparcie"? Co to dokładnie znaczy? Jak się manifestuje? Z jakiej strony to wsparcie? Czy wsparcie rozumiane jako np. zalecenia medycyny oficjalnej (np. brak materiałów informacyjnych u zakaźnika, w odróżnieniu od broszur wręczanych "nowemu" pacjentowi z nadciśnieniem? A może wsparcie osób bliskich? Czy może pojawianie się Stowarzyszenia chorych na bb, czy grup pomocowych w stylu AA? Do tej grupy można zaliczyć też forum, które nie straszy (mnie nie wystraszyło tongue_out), tylko służy wyjaśnieniami, źródłami materiałów na temat, podpowiedziami i wsparciem właśnie. Forum to chyba największa baza wiedzy na temat odkleszczówek smile

              A boją się tylko ci, którzy mają mało wiedzy i których mogą wystraszyć zakażnicy, mówiąc "W necie się naczytał i teraz chce się mądrzyć (bo zapytał o długość leczenia, albo poprosił o zlecenie badań koinfekcji)... ja mu udowodnię, że wiem lepiej (no jasne, przecie właśnie dlatego trafiamy do lekarza, że on ma wiedzieć lepiej!)... że to co mu dolega nie ma związku z kleszczem (czyli z czym??? Psia mać, nie dość, że kleszcz, to jeszcze mnóstwo innych chorób?)... niech sobie pobiega po różnych specjalistach, poczeka w długich kolejkach, to zmięknie (chory przecie ma siłę n latanie po przychodniach)... hipochondryk jeden..." Jeśli ma się choćby podstawową wiedzę na temat odkleszczówek (np. z lektury forum i materiałów z odnośników), to zakaźnik nam nie straszny smile

              Oj, rozpisałam się sad Wybaczcie, ale jakoś tak wyszło smile
              • margolcia_63 Re: Depresja w boreliozie 15.11.11, 14:47
                Podoba mi się pomysł by przyrównać byt chorych na gruźlicę i chorych na boreliozę. W takim zestawieniu to gruźlica wydaje się chorobą wysoce luksusową. Inny zestaw to porównanie z kiłą, przynajmniej jest znana, leczona i nie jest zaprzeczany fakt kiły późnej i innych komplikacji zdrowotnych i życiowych. Chory na boreliozę to w ogólnym mniemaniu to taki UFO-lud co to się internetu naczytał i wydziwia. I jak tu można nie mieć depresji, jak na każdym kroku trzeba udowadniać, że nie jest się UFO-ludkiem, czy wielbłądem?
                • margolcia_63 Re: Depresja w boreliozie 15.11.11, 15:06
                  Nie chcąc zbagatelizować innych koinfekcji uważam, po własnych doświadczeniach że koinfekcje chlamydiami są dużo gorsze od samej boreliozy, która po półtora roku się u mnie wyciszyła praktycznie w zupełności. Wydaje mi się, że te właśnie bakterie + mykoplazma sieją największe spustoszenie w mózgu.

                  Nie jestem pewna tych danych, ale szacuje się, ze 70 - 90% ludzi miało było zakażonych lub miało kontakt z chlamydiami i mykoplasmami, by rozwinęła się infekcja ogólnoustrojowa jest potrzebny dodatkowy katalizator takich infekcji jak, AIDS, borelioza, może blo....i tak sobie można domniemywać w nieskończoność?
    • fasolka_88 Re: Depresja w boreliozie 14.11.11, 22:34
      obecnie złapała mnie niestety dosyć dziwna depresja i nie bardzo wiem jak sie jej pozbyc a zatruwa życie nie miłosiernie, raczej nie temat do ogólnego pisania ale jeśli może Ci to pomóc to pisz na maila smile
      • ewa475 Re: Depresja w boreliozie 15.11.11, 09:04
        Depresja nie wiadomo skąd,bo jeszcze wtedy bez netusmile
        6 lat bez diagnozy,6 lat w "depresji".
        2 miesiące leczenia - duża poprawa,po 6 miesiącach bez objawów depresyjnych.
        Abx leczy mózg w pierwszej kolejnoścismile
    • iwrit Re: Depresja w boreliozie 15.11.11, 14:29
      Witam
      Z depresją zmagam się od lat, zaczęło się od PTSD, później doszła borelioza (albo była w trakcie, pogłębiając traumę).
      Jestem po trzech latach indywidualnej terapii w nurcie psychodynamicznym i o ile moja świadomość jest większa o tyle wciąż mam obniżony nastrój. Od prawie dwóch lat (bez 3 miesięcy) leczę się różnymi sposobami na borelię i chlamydię, w tym CAP) Ten obniżony nastrój pojawia się w czasie gorszego samopoczucia fizycznego, herxy, jednak przypomina to sinusoidę, co bliższe jest dystymii niż depresji, choć objawów manii nie mam.
      Kontinuum od -1 do 1, to u mnie bardziej wygląda od -1 do 0, +1 nigdy nie osiągam w czasie leczenia, ani w przerwie.
      To prawda że psychodynamiczna ciągle wraca do zdarzeń z przeszłości, więc zazębia się z objawami fizycznymi. Leczę się także psychotropami przeciwlękowymi i przeciwdepresyjnymi, których dołączenie wymusił na mnie fatalny stan po pojawieniu się objawów chlamydiozy, z biegiem leczenia systematycznie podnoszę dawki psychotropów, tak abym mógł wracać do tego zera, ale mimo tego widzę światełko w tunelu, bo widzę że powoli mój organizm zaczyna zupełnie inaczej funkcjonować, zaczynając od fizjologii. Pewne rzeczy poprawiają się, inne wyciszają.
      Nie chcąc zbagatelizować innych koinfekcji uważam, po własnych doświadczeniach że koinfekcje chlamydiami są dużo gorsze od samej boreliozy, która po półtora roku się u mnie wyciszyła praktycznie w zupełności. Wydaje mi się, że te właśnie bakterie + mykoplazma sieją największe spustoszenie w mózgu.
      Odnosząc się jeszcze do Twojej pracy:
      - Trzeba było by uwzględnić wszystkie koinfekcje boreliozy, jako choroby z Lyme
      - Depresja występuję też w innych chorobach, w złym stanie fizycznym organizmu, itp i ciężko będzie udowodnić, że to akurat od boreliozy, szczególnie że ona nie uznana jest jako przewlekła
      - Jakie badania chciałabyś wykonać, czy tylko sondaż diagnostyczny?
      • lyionesse Re: Depresja w boreliozie 15.01.12, 21:08
        Witam po przerwie - temat pracy magisterskiej był - niestety - zbyt kontrowersyjny (tak delikatnie ujmijmy pewne okoliczności i cechy osobowe osób zatwierdzających). Temat został wyznaczony inny i tego niestety muszę się trzymać.

        Jednakowoż - w związku z moim nieustającym zainteresowaniem tą tematyką kwestia nie zostanie zamknięta. Jeśli nie tą drogą, to choćby i artykułów opartych na badaniach sondażowych chciałabym dalej przybliżać ten temat. Wygląda na to, że (przynajmniej w moim środowisku) taka wiedza jest BARDZO potrzebna, bo świadomość jest... cóż, nijaka.
        Chcę również podziękować za wszystkie zawarte w wątku uwagi, wskazówki, doświadczenia - są dla mnie wielką pomocą, ponieważ chorobę mogę zrozumieć tylko poprzez chorujących (jako że sama się z nią nie borykam).

        Jednocześnie zachęcam do dalszego dzielenia się doświadczeniami. W miarę możliwości zaglądam na forum i podejmuję dyskusje.
        • anonimicus Re: Depresja w boreliozie 16.01.12, 00:14
          Ja tak szybko o tym co może powodować depresję w borelioze (a właściwie co u mnie powoduje)

          - organiczne zaberzenie osobowści

          - OCD (obsessive-compulsive disorder)

          - napady częściowe (epi)

          - zmiany nastroju

          - agresja

          - otępienie

          - brak pamięci

          - ból głowy wieloletni

          - wiele innych objawów

          - diagnoza - ponad 10 lat po wielokrotnych ukąszeniach kleszczy

          "rzucone studia", brak zawodu itp itd

          podejście lekarzy do tej choroby, do pacjentów jest skandaliczne, za dużo czytania? za droga refundacja?

          jagooodka92.wrzuta.pl/audio/1VpoUZ0d14G/de_lindows_-_depresja
        • aleksandra1124 Re:lyionesse 04.04.14, 16:42
          Witam, piszę choć mam słabą nadzieję, że zaglądasz nadal na forum. Nie będę opisywała mojego przypadku, bo nie wiem czy jest sens. Jeśli nadal interesujesz się tym tematem, napisz na forum. Borelioza zmarnowała mi prawie całe dotychczasowe życie. Zyłam w nieświadomości przez wiele lat, przechodząc katusze.
          • anna-2512 do aleksandry1124 13.04.14, 19:19
            Bardzo Cię proszę opisz swój przypadek, ja też walczę z boreliozą i opisałam tu na którymś forum swoje zmagania ziołami Buhnera. Jak do tej pory minęło mi zmęczenie, rozdrażnienie, poprawiła się koncentracja, minął ból uszu, ale pozostał ból stawów i mięśni (mocny), ból głowy i oczu i stany depresyjne. A walczę już z tym ponad rok czasu. Poprawa jest bardzo powolna. Bardzo proszę napisz coś o swoim leczeniu i jaki jest Twój stan teraz.
            • aleksandra1124 Re: Anna2512 15.04.14, 18:41
              Długo musiałabym pisać i nie wiem czy forumowicze lubią takie opowieści. Jeśli jeteś zainteresowana jak choroba przebiegała i nadal trwa u mnie napisz mi meila aleksandra1124@wp.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka