Witam wszystkich. Jestem już z wami od jakiegoś czasu.
Dla przypomnienia choruję od 3 lat za bardzo nie wiadomo na co podejrzewają borelioze (rt-pcr dodatni) oraz bartonella (igg+). Ale wracając do tematu.
Rozmawiałem ostatnio z lekarzem zakaźnikiem, który wie o dwóch metodach leczenia IDSA i ILADS i próbuje wdrożyć odpowiednie leczenie dla swoich pacjentów. (nie mnie

)
Po długiej dyskusji stwierdził, że rozumie całe zamieszanie w okół diagnostyki i leczenia oraz, że każdy pacjent reaguje inaczej na leczenie i powinien być inaczej leczony ALE rozmawialiśmy dosyć długo i powiedział mi tak "Panie XYZ (znaczy się do mnie

) Musi Pan zrozumieć, iż jesteśmy lekarzami zakaźnikami gdyż zdobyliśmy pewną praktykę i doświadczenie w tej dziedzinie ciężko jest nam przyjąć do informacji wiadomości, które z naszego doświadczenia mogę być niewystarczająco miarodajne." Tzn. bakterie jak Bartonella czy Mycoplasma czy nawet toxoplasma godnii są tak popularnymi drobnoustrojami, iż w trakcie życia wiele osób ma z nimi kontakt a część z nich jest bezobjawowa więc igg często wychodzi na plus.
Ciężko jest stwierdzić, że pacjent jest chory skoro niema najmniejszych odchyleń w morfologii czy rozmazie czy nawet podstawowych badaniach.
Co więcej ciężko jest stwierdzić boreliozę gdyż w części przypadków jak np w boreliozowym zapaleniu stawów dodatnie WB wychodzą niemal w 100% (a przynajmniej tak jest w opracowaniach niezależnych lekarzy zajmujących się tylko nowymi metodami diagnostyki)
I tak sobie pomyślałem, że w sumie rozumiem ich, w końcu ja np. jako pacjent mam ograniczoną wiedzę a wikipedia nie zawsze jest dokładna

Może faktycznie część z nas ma wyniki fałszywie dodatnie i powinna leczyć się na inne rzeczy albo najzwyczajniej szukać dalej
I tu się pojawia pytanie, które nie daje mi spać, byłem jakiś czas temu w laboratorium, w którym otrzymałem informacje, że rt-pcr jest miarodajnym wynikiem (lab. w łodzi) uznawanym przez diagnostów jako poprawne I NIE MA SZANS ŻEBY BYŁO ZANIECZYSZCZONE GDYŻ STOSOWANE SĄ SPECJALNE PROCEDURY PODCZAS RT-PCR.
Zaś w rozmowie z zakaźnikiem usłyszałem po raz kolejny, że to badanie niestety jest NIEMIARODAJNE, gdyż jak wyszło w nowych badaniach niestety bardzo często wykazuję ono obecność dna krętka u osób zdrowych nigdy nie cierpiących z powodów żadnych dolegliwości.
Nie mogę tego ogarnąć swoją małą główką jak to jest możliwe, że laboratoria wykonują i to uznają a lekarze NIE?????
Nie zrozumcie mnie źle też choruję i jest mi z tym ciężko a najbardziej z niewiarą lekarzy w mój ból, ale może coś faktycznie źle robimy? Jest tyle chorób. Hmm
Ja np mam wszystkie objawy boreliozy OPRÓCZ JEDNEGO - mój stan umysłowy jest idealny zero zaćmień umysłowych otępienia, zmęczenia. Mózg na piątkę ale ciało na 2 z plusem. I dlatego te moje przemyślenia.
Tak czy siak dobrze, że to forum istnieje
Buzki