Dodaj do ulubionych

mamy, ktore z dodatnimi wynikami na bb zaszlywciaz

29.05.12, 11:10
mam pytanie czy sa tu na forum mamusie ktore pomimo dodatnich wynikow zdecydowaly sie na ciaze i leczyly sie w ciazy?czy urodzilyscie zdrowe dzieci.???
Obserwuj wątek
    • ines108 Re: mamy, ktore z dodatnimi wynikami na bb zaszly 29.05.12, 16:26
      Xeniu przecież już o to pytałaś nie raz, nie dwa...
      • iwi-32 Re: mamy, ktore z dodatnimi wynikami na bb zaszly 05.06.12, 14:26
        Xeniu napisz jak Ci idzie leczenie, który to tydzień antybiotyków, jak dieta?
        CZy odczuwasz jakąś poprawę?
        A co mówi Twój lekarz o ciąży? Sama jestem bardzo zainteresowana tym tematem!
        Pozdrawiam
        • xsenia.pl Re: do iwi-32 05.06.12, 18:36
          podaj mi swojego meila napisze
          • iwi-32 Re: do iwi-32 05.06.12, 18:49
            iwi-32@poczta.pl
            • magdag28 Re: do iwi-32 13.06.12, 17:12
              dziweczyny napiszcie do mnie bo mnie tez bardzo interesuje ten prosze odezwijecie sie
              • fufuszka Re: adopcja 18.06.12, 11:16
                a czy są na forum mamy/ojcowie, którzy przez bb zdecydowały/li się na adopcję? Chciałabym nawiązać kontakt z takimi osobami...
                • joanna_krakow6 Re: dylemat 18.06.12, 11:37
                  cześć, jestem nowa na forum, pytanie czy będąc chorym na boreliozę, czy nawet po przeleczeniu, można starać się o dziecko spędza mi sen z powiek. Moja pani ginekolog nigdy nie miała pacjentki z takim problemem więc nie ma kompletnie pojęcia co doradzić. Najgorsze jest to, że zostajemy same z tym wszystkim i same bez studiów medycznych i jakiegokolwiek przygotowania w tej materii musimy podjąć decyzję, paranoja.
                  Z jednej strony budzi to we mnie bunt i złość, że przez jakiegoś cholernego robala muszę zrezygnować z macierzyństwa o czym od dawna marzę, a z drugiej ta obawa, że mogę przez własny egoizm skrzywdzić to maleństwo i skazać je na cierpienie.
                  Jeżeli któraś z Was słyszała o jakimś mądrym ginekologu z doświadczeniem w prowadzeniu pacjentki z boreliozą, prosiłabym o kontakt. Ech przede mną jeszcze zapewne długa droga do wyleczenia (leczę się dopiero drugi miesiąc), ale jeżeli byłaby nadzieja na normalne życie i macierzyństwo dałoby mi to siłę do walki.
                  pozdrawiam i oby się na m udało
                  Aśka
                  • madziaifilip Re: dylemat 18.06.12, 16:51
                    Witaj moja imienniczko, ja zaszłam w ciążę nie wiedząc że mam boreliozę ponieważ wszystkie objawy łączyłam z innymi chorobami. Tak więc będąc w ciąży i z pierwszym synkiem (11lat) i z córeczką Madzią-miałam boreliozę. Syn miał więcej szczęścia- przeżył po nie do opisania trudnym porodzie, natomiast Magda załapała jeszcze odemnie Esherihię Coli co wywołało sepsę najtragiczniejszą w skutkach. Nie wiedząc że jestem chora, podczas ciąży nie miałam żadnych antybiotyków, Madzia zakaziła się E.coli która była u mnie nieustannie i NIKT nie wiedział CO jest przyczyną tych infekcji pęcherza. W ciąży gin bagatelizował sprawę mówiąc: każda kobieta w ciąży ma infekcje, a po stracie Madzi żaden gin i urolog na ślasku nie miał pojecia skąd te infekcje pęcherza. Skąd ciągle E.coli. Kiedy już wiedziałam że mam boreliozę, wtym samym dniu, ord gin szpitala bonifratów w kat, powiedział że minęło już pół roku po tamtej cesarce i możemy znowu starać się o dzidziusia, nie miał pojęcia co to za choroba. Dopiero kiedy skonsultowaliśmy się z dr Kozakiem, przestrzegł nas że absolutnie nie mogę zajść w ciążę teraz. Że natychmiast musze zacząć leczenie, skończyć wtedy kiedy trzeba, odtruć się przez pół roku i starać się o dziecko. Bardzo fajnie się mówi..... ale jak bedzie wpraktyce. Ja byłam załamana, to był luty, tak bardzo pragniemy mieć jeszcze dziecko, a tu takie perspektywy. Ale keidy minął pierwszy szok, postawiłam sobie cel: 2 lata, tak sobie założyłam, choć wiem ze moze być różnie, ale o tym nie myslę teraz. Moja Pani dr, i dr W, również byli zdania nie zachodzić w ciążę pzry tak rozjuszonej chorobie. Dr uważa, a ja jej wierzę, że mam szanse na dziecko po zakończonym leczeniu. Poruszył mnie wątek Magdy na forum która zaryzykowała i urodziła syna, gdzieś zachwiał się mój plan, takie pokusy może i mnie by się udało....ale za chwilę myslę.....nie mowy nie ma, nie przeżyję ewentualnej drugiej straty. Myśleliśmy też o adopcji, ale niespełniamy zadnego kryterium wzorowego rodzica, myślę i myślę, jak mieć dziecko, znaleść kogoś kto nie chce swojego dziecka i wskaze nas na rodzinę dla niego....ale to nie jest takie proste jak się mówi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka