Ta myśl oststnio nie daje mi spokoju. Pisałam wcześniej o tym jak wykryto u
mnie boreliozę i że wg lekarzy mam ją zaleczoną

Czytam to forum od deski do
deski i zupełnie nie wiem czy ryzykowac po raz drugi(pierwsze poronienie za
mną-możliwa przyczyna -borelioza-oczywiście na 50% )??Zależy mi bardzo na
urodzeniu dziecka ale biorąc pod uwagę fakt,że mogę mieć niewyleczoną
boreliozę ( a co gorsza mogłam zarazić nią męża) czy warto ryzykować???Z
drugiej strony przecież nigdy nie będę miała pewności,że jest oki. Arturze
pisałeś mi na forum zdrowie o ew. dawkach jakie stosować??Jak żyć aby nie
wpędzić się w jakąś schizę i co gorsza załapać tzw. blokadę???A może znacie
lekarza,który miał pacjentkę w ciązy z boreliozą??