Dokładnie jak wyżej: wczoraj byłam u lekarza zakaźnika. Niestety, mimo że
Artur pochwalił to, że dostawałam 2x200mg doxyctkliny dziennie, zrobił to
przedwcześnie, bo dostawałam 2x100mg (pomyliłam się

i to tylko przez 2
tygodnie. No i teraz biorę znowu przez trzy tygodnie 2x100mg. Między tamtą
serią, a tą miałam tydzień przerwy

. Szkoda. Lekarz niebardzo się przejął,
tzn. zbadał mi węzły, pomacał pod kolanem, tym w nodze, gdzie było
zaczerwienienie (po co? może ktoś wie?) i napisał "podejrzenie boreliozy". No
i dał skierowanie na ELISĘ

wynik będzie w poniedziałek. Niestety u nas nic
innego nie robią. Powiedział jeszcze, że to wcześnie wykryte zakażenie i że
jest wyleczalne, gorzej, gdyby leczenie zaczęto po 2 miesiącach. Na moje
pytanie, co z ew. ciążą, stierdził, że należy się wstrzymać jedynie w trakcie
antybiotykoterapii, a tak poza tym borelioza nie jest przeciwskazaniem do
ciąży!!! No nie wiem, niestety chyba będę musiała się zdecydować na ciążę z
osłoną antybiotykową, a to dlatego, że z powodu innego schorzenia nie mogę z
nią czekać

Aha, no i badanie kontrolne za 2 miesiące. A mnie chyba atakują
grzyby na dłoniach od tych antybiotyków, bardzo nietypowo - bo symetrycznie
na kłykciach obu dłoni, już myślałam, że to ten zanik skóry, o którym piszą
przy boreliozie, ale chyba na to za wcześnie, no i moje zmiany swędzą i
wygląta to grzybkowato.
Co o tym wszystkim myślicie? Czy ta przerwa w antybiotykach całkowicie
eliminuje skutek pierwszej serii? Na więcej antybiotyków raczej nie mam
szans, wszyscy twierdzą, że to w zupełności wstarczy i nie chcą mi zapisać
więcej (wiem, bo próbowałam). Dodam, że lekarz zakaźnik był z Instytutu
Medycyny Morskiej i Tropikalnej, więc może wie co robi, w końcu mają tam
takich delikwentów jak ja na kopy. Chociaż wiem, jakie macie zdanie co do
zakaźników

Ale się łudzę