renia2221
19.03.06, 00:12
Pierwszy raz zachorowałam w 1998r.Nikt nie miał pojęcia,że rumień na stopie,
który sie powiększał z dnia na dzień o kolejną czerwoną obwódkę, to
borelioza. Po leczeniu Zinatem(7 dni),Kotokenazolem, Zyrtekiem, Daktarinem,
Flicinarem i innymi-już nie pamiętam-rumień się ztrzymał,zsiniał i po pół
roku prawie zniknął.Prawie, bo do tej pory mam ślad. O tym, że to była
borelioza dowiedziałam się w następnym roku,kiedy choroba stała się
powszechnie znana.W 2000r rumien wystąpił na drugiej nodze,na łydce.Tym razem
zostałam przeleczona Doxycykliną przez 21 dni.Na kontroli po leczeniu, lekarz
ze szpitala na Wolskiej powiedział,że wszystko jest ok. bo nie bolą mnie
stawy sąsiadujące z ukąszeniem.Problem zaczął się pól roku póżniej.Zaczęły
mnie boleć plecy, póżniej ból przeszedł na lewe biodro i lewe ramię-
myślałam,że to lumbago. Nagle zaczęły mnie boleć wszystkie mięśnie.Ból był
rozrywający.Wszystkie badania miałam rewelacyjne.Lekarze tłumaczyli mi,ze to
skutki klimakterium, w które akurat weszłam.Mówili,żebym się do tego
przyzwyczaiła.Następnie nieustający,syczący szum w głowie.Nikt z lekarzy nie
traktował mnie poważnie,a mnie się już żyć nie chciało.Ani środki
przeciwbólowe,ani masaże,ani prądy nie dawały żadnych efektów.Ciągle byłam i
do tej pory jestem obolała i ciągle zmęczona.Trafiłam do reumatologa, bo
zaczęły mi puchnąć stawy i oczywiście boleć.Chodzę-boli, kładę sie-boli
jeszcze bardziej,a jak już usnę,to śni mi się,że boli.Nijak nie mogę się do
tego przyzwyczaić.Wyniki reumatologiczne w środkowej normie.Pierwszy lekarz
skierował mnie na badanie boreliozy.IgG miałam ujemny-3,5 RU/ml, IgG dodatni-
63,8 RU/ml(nie mam pojęcia jaki to test.a badanie robione było na Pasteura)
Dostałam Encorton.Prawie pół roku żyłam bez bólu.Do tego też trudno było mi
się przyzwyczaić.Jak już byłam prawie szczęśliwa, wysiadł mi żołądek i
woreczek żółciowy.Przestałam brać sterydy-bóle wróciły i chyba jeszcze
gorsze.Na Wolskiej miałam punkcję pod kątem neuroboreliozy.Na szczęście nie
wykryto.IgG Dako ELISA ujemny,IgM ujemny,graniczny(absorbancja 0,452,cut off
0,472).Wypuścili mnie i zalecono dalszą opiekę reumatologa.
Nie wiem co mam dalej robić.Nie mam ochoty na branie encortonu, jak to mi
zaproponowano w szpitalu.Nie widzę celu brania środków przeciwbólowych,bo po
nich boli jeszcze bardziej.Lekarz rodzinny pyta do jakiego lekarza ma mi dać
skierowanie. Biorę różne witaminy, wspomagacze w postaci ziół i różnych
suplementów i jakoś żyję, ale jakość tego życia jest dla mnie niezadowalająca.
A może to nie borelioza?